magdalenkaaa78
30.08.05, 13:21
Jak to jest? Mój mąż zerwał ze swoją qrewną kilka miesięcy tenu po długich
bojach. Spotykali się przez niecały rok raz na miesiąc, raz na dwa miesiace.
Dużo gadali przez gg i komórkę. Gdy się dowiedziałam , postawiłam ultimatum :
albo my ( mamy 2,5 letniego synka ) albo qrewna. Chyba sam nie wiedział, co
ma robić, w każdym razie kilka razy straszył, że się wyprowadzi do niej (
baba jest ode mnie 10 lat starsza, ma nastoletnią córkę, gacha z ktorym
mieszka - z tym że to podobno nie jest jej mąz, mieszkają w jej mieszaniu w
Warszawie, my mieszkamy 100 dalej )W każdym razie nigdy nawet się nie
spakował. Miotał się długo, zanim z nią zerwał prawie 10 miesięcy. Miesięcy,
pełnych kłotni, łez, wyrzutów sumienia i klopotów ze zdrowiem dziecka. Mówił,
ze ją kocha, że ona kocha jego, że chcą być razem. mówił także, że mu na mnie
nie zalezy i że mnie nie kocha. Za to uważał, że kocha synka. Ona mu
proponowała wspólne mieszkanie, obiecała że mu znajdzie pracę ( do momentu
jej znalezienia miała go utrzymywać ). Nalegała, żeby zabrał mi dziecko, że
jesli tylko dla tego nie odchodzi, to ona gotowa jest zabrać Kubę do siebie (
Uwazała, że ponieważ nie pracuję to powinnam sama oddać im dziecko, a
zatrzymywanie Kuby przy sobie świadczy o moim egoizmie i pasożytnictwie )
Wysyłała do mnie setki ( dosłownie) smsów dziennie, wydzwaniała, usilowała
się ze mną zaprzyjaxnić.
W koncu poszłam do pracy. tego samego dnia ostatecznie z nią zerwał. Podobno
powiedziała mu, że do końca wierzyła, że coś z tego będzie.
A ja się zastanawiam, jak to jest? Skoro to taka wielka milość, skoro mnie
miał dość, to dlaczego został? Przecież mógł odejśc, miał gdzie odejść, w
wielką miłość do dziecka to ja za specjalnie nie wierzę, ale nawet gdyby to
mógł go próbować zabrać, mógł o niego walczyć. Skoro to taka wielka miłość to
czemu miał siłę zostać, czemu tereaz się stara, czemu chodzi ze mną do łózka
i mówi mi, ze mnie kocha? Czemu do niej nie odszedł? przecież tak o niego
walczyła.