Dodaj do ulubionych

Prośba o info. dot. alimentów

09.09.05, 12:54
Kochani mam prośbę. Mój mąż ma dzisiaj zadeklarowac jaką kwotę będzie łożył
na dzieci. Czy są jakieś przepisy dotyczące wysokości alimentów? Zaznaczę, ze
syn i córka kształceni są w niepublicznych placówkach, chodzą na dodatkowe
zajęcia, latem obozy, wczasy zagraniczne itd. Zylismy na bardzo przyzwoitym
poziomie. Do tej pory obydwoje prowadząc firmę zarabialiśmy na wszystko i
jeszcze moglismy inwestowac w firmę. Po podziale majątku firma przypadla
męzowi, ja dopoki mi mąż "nie podziekuje" pracuje z nim, a raczej dla niego -
niestety nie mam umowy o prace w jego firmie, gdyz takiego układu nie chail
zaakceptowac. Jego dochód z firmy jest wysoki i nie ma raczej problemu, ze
nie bedzie mial z czego placic - pod warunkiem ze go kochanka nie wysie z tej
kasywink
Ale tak powaznie, chciałabym zapytac osób, które mają za sobą sprawy
alimentacyjne, jakie kwoty mogę się domagać na utrzymanie dzieci. Oczywiście
zdaje soboie sprawe, ze utrzymanie dzieci to obowiązaek dwojga rodziców.
Bede wdzieczna za wskazówki i oszacowanie kwoty, którą w takich
okolicznościach mogłby przyznac mi sąd. Oczywiscie sąd jest to ostateczność,
ale nie wykluczam, sam zasugerował mi zeby po aliment7y poszla do sądu.
Obserwuj wątek
    • clio11 Re: Prośba o info. dot. alimentów 09.09.05, 14:00
      Kvinna, to od męża zależy, na ile "wyszacuje swoje ojcowstwo". Jeśli facet ma
      pieniądze (domniemywam, że ma, skoro dotąd Wam nie brakowało) i skłonny jest
      rozstać się z Tobą w miarę pokojowej atmosferze a przy tym jest odpowiedzialny-
      powinniście dojść do porozumienia. Ustalcie stałą kwotę na każde z dzieci, a
      wyjazdy wakacyjne czy inne ekstra wydatki powinny być ustalane oddzielnie.
      Jeśli jednak będzie się chciał wykpić-to się wykpi, nawet w sądzie. Dla tego
      uważam, że pozytywnym ustaleniom, takim, które zapewniałyby Twoim dzieciom
      niezakłócone niczym dalsze funkcjonowanie i rozwój nie służą słowne utarczki.
      Spokój, rozsądek, dystans-to Twoje priorytety podczas tej rozmowy.

      Wymądrzam się, wiem, ale ja wciąż wierzę, że są pary, które potrafią rozstać
      się kulturalnie, przy jak najmniejszym ujemnym (w tym i finansowym)
      oddziaływaniu tego rozstania na dzieci. Sama mam tymczasem po 200 peelenów na
      dziecko i mnóstwo skrupułów, jesli chodzi o podwyższenie tej kwoty, mimo
      uzasadnionych przesłanek, że Exia na to stać.

      Życzę powodzenia.

      • kvinna1 Re: Prośba o info. dot. alimentów 11.09.05, 11:13
        200 pln na dziecko? Przepraszam, ale dla mnie to kompletna abstrakcja. Jak
        wiązesz koniec z koncem. Przeciez tyle do kosztuje ciepla zimowa kurtka dla
        dziecka.
        • hela74 Re: Prośba o info. dot. alimentów 11.09.05, 14:09
          Kvino, to pewnie jeszcze bardziej Cię zdziwi, że ja też dostaje tylko 200 zł.
          na dziecko, bo mojego jeszcze męża na więcej nie stać, jak twierdzi.
    • hela74 Re: Prośba o info. dot. alimentów 09.09.05, 14:53
      "Po podziale majątku firma przypadla
      > męzowi, ja dopoki mi mąż "nie podziekuje" pracuje z nim, a raczej dla niego -
      > niestety nie mam umowy o prace w jego firmie, gdyz takiego układu nie chail
      > zaakceptowac."

      A masz jakąś podstawę pisemną do domagania się od męza wypłaty w ustalonej
      wysokości, jeżeli nie chciałby Ci zapłacić? To smutne, co napiszę, ale moim
      zdaniem poziom życia Waszych dzieci spadnie w znacznym stopniu (choć chcę być
      tutaj złym prorokiem), albowiem mąz będzie teraz najprawdopodobniej sponsorował
      dzieci kochanki, skoro jak sam twierdził żałuje, że nie są jego dziećmi sad
      Bedąc na Twoim miejscu unormowałabym sytuację prwną dotyczącą Twojej pracy w
      tej firmie- wyliczyłabym jakie ile kosztuje szkoła dzieci, dodatkowe zajęcia,
      jedzenie i ubranie i podzieliła to proporcjonalinie do zarabianych przez Was
      kwot, mając świadomość, że bardzo optymistycznym jest zakłądanie, że eksio się
      na to zgodzi sad Clio ma rację, kłótnia tu nic nie pomoże, jak się eksio bedzie
      chciał wykręcić to przed Sądem się też wykręci, dlatego osobiste urazy na bok i
      tylko rzeczowa, logiczna dyskusja racjonalnie uargumentowana (przecież to też
      są jego dzieci i zakłądam, że je kocha). Pamietaj też, że mąz może być także w
      tej kwestii pod wpływem kochanki sad
    • a_cynamonka Re: Prośba o info. dot. alimentów 09.09.05, 20:35
      kvinna1 napisała:

      > Oczywiscie sąd jest to ostateczność,
      > ale nie wykluczam, sam zasugerował mi zeby po aliment7y poszla do sądu.

      kvinna, a czy wiesz o tym, że do sądu możesz też pójść po alimenty na siebie?
      Zrobiła tak jakiś czas temu (i wygrała kilkaset zł/mies) znajoma mojej mamy,
      nawet szybko poszło, i z tego co wiem, to ex do tej pory jej płaci.
      • akacjax Re: Prośba o info. dot. alimentów 09.09.05, 22:42
        Kvinna-Ty oficjalnie nie pracujesz?
        I jeszcze wierzysz m.?
        To forum Cię ostrzega, niestety, musisz być dzielna, spodziewać możesz się
        wszystkiego.
        Mówisz, że m. ma podać kwotę-czyli Ty nie będziesz mieć nic do powiedzenia-
        chyba, że do sądu pójdziesz. A tam możesz wystąpić o kwotę, którą naprawdę
        będziesz potrzebować, również na siebie. Czy ją dostaniesz- nie wiadomo, ale
        rezygnować przed walką nie należy.
        • hela74 Re: Prośba o info. dot. alimentów 10.09.05, 10:07
          tak, powinna spodziewać się wszystkiego najgorszego, lepiej miło się później
          rozczarować niż odwrotnie. Powinnaś zakładać-moim zdaniem- najgorszy wariant.
          Jak nie masz umowy o pracę to ciężko będziesz miała udowodnić, że budowałaś ją
          razem z męzem. Poza tym w każdej chwili z dnia na dzień możesz zostać bez pracy
          i wtedy będziesz naprawdę w kłopocie. Jeżeli mogę spytać, jak fakt, że nie
          pracujesz oficjalnie w tej firmie ma sie do tego, że jesteś- jak dobrze
          pamiętam- gwarantem zobowiązań finansowych Twojego męża? Bo tego nie rozumiem
          • kvinna1 Re: Prośba o info. dot. alimentów 11.09.05, 11:10
            Co do gwarancji za zaobowiązania męża, do tej pory jak kupowaliśmy sprzet do
            firmy w leasingu, podpisywałam weksle i wyrazałam zgodę na udzielenie mu
            gwarancji w zakresie zakupionych dóbr. To zdaje sie standarowa procedura.
            Oczywiscie moglam tego nie podpisywac, ale przezciez robiliłam to takze dla
            siebie. Mimo ze firma zarejestrowana jest na niego, formalnie ponosilam taka
            sama odpowiedzialnosc jak i on bo wspolnota majątkowa byla. Podział majątku i
            intercyza podpisane miesiąc temu niestety nie mają wpływu na zobowiazanie
            zaciągnięte przed pospisaniem ich. W swietle prawa jestem, w razie gdyby mąż
            miał problemy finansowe, zobowiązana do spłacania tych zobowiązań. Co do
            największego zobowiązania, po raz kolejny, z kolejnymi dokumentami wysąpilam o
            wykreślenie moich gwarancji i czekam jak na szpilkach na odpowiedz. Zobaczymy.
            Wracając do alimentów mąż w piątek zaproponowal mi 1500 pln na dwoje dzieci.
            Dla jednych to duzo, niestety mi to starczy na pokrycie czesnego mesiecznego
            jednego z dzieci. Zdaje sobie sprawe, ze w takiej sytuacji pewnie bede musiała
            zmieniac dzieciom szkole i zerówke, no chyba ze meza ruszy sumienie. Nie chce
            zaby zabrzmialo, ze "burżujstwo" uderzyło mi do glowy, ale szkoda byloby zaeby
            dzieci z powodu kasy musiały zmieniac szkole.
            Niestety wątpie w checi mojego meza, chocby dlatego, ze wczoraj znajoma
            widziala meza z kochanką i jej dziecmi na tergach budownictwa, jak rozmawiali w
            sprawioe nowego mieszkania. Pewnie teraz bedzie mu raczej na tym zalezalo,
            zreszta wiadomo jak nowe mieszkania sa drogie, a z tego co maż mi mowil szukaja
            czegos ok 120 metrow. Poprosiolam go zeby sie jeszcze zastanowil. Tak czy
            inaczej we wtorek mam spotkanie z prawniczką i chce pogadac czy jest szansa na
            uzyskanie wyzszych alimentów w sadzie niz te zaproponowane. Chyba tez zaczne
            myslec powazniej o rozwodzie.
            Co do alimentów na mnie, to nie myslalam na ten temat, w koncu jestem mloda i
            zdrowa, mam wykształcenie, dwa zawody w reku i w sumie powinnam sobie cos
            znalezc. Nie chce byc taka pijawka, zreszta najchetniej to bym sie uwolnila
            calkowicie od niego.

            • konik_morski Re: Prośba o info. dot. alimentów 11.09.05, 12:02
              Kvinna, znajdź dobrego adwokata i ewentualnie psychologa.
              Nie zmieniaj Broń Boże dzieciom szkół . Nie licz na tego skurwysyna że Ci ciepłą
              rączką cokolwiek da.
              Spróbuj załatwić atest od psychologa że w obecnej sytuacji zmiana szkoły może
              spowodować poważne problemy osobowościowe u dzieci.
              Bo tak może być , ja mówię serio.
              Nie dosyć że stracą ojca, standard życia im się pogorszy to jeszcze będą musiały
              zmienić szkołę.
              Poszukaj koniecznie adwokata, bo sama z tym facetem nie dojdziesz do ładu.
              Nie miej żadnych skrupułów , bo tyle ile teraz wywalczysz bedziesz miała.
              Potem może byc tylko mniej pieniędzy więc lepiej zacznij z najwyższego pułapu
              żeby miał z czego się wycofywać.
              Moim zdaniem możesz powiedzieć wprost w sądzie że Twój mąż jest bardziej w tej
              chwili zainteresowany nową rodziną i jej dobrem finansowym niż dobrem własnych
              dzieci które skrzywdził i opuścił.
              Na sumienie męża nie licz bo on w tej chwili nie myśli głową.
              I nie licz na to że się od niego uwolnisz. Macie wspolne dzieci i będziesz z
              nim miała kontakt do końca dni Twoich i Jego.

              Nie bądż dobra , spolegliwa i miła tylko zamień się w megieręsmile)))
              Pamiętaj , nie zmieniaj dzieciom szkół.
              Trzymam za Ciebie kciuki.

              Konik Doświadczony.
              • akacjax Re: Prośba o info. dot. alimentów 11.09.05, 12:38
                Czy policzyłaś ile kosztują Cię dzieci? Piszesz, ze 1500 starcza na jedno.
                Czyli 3000 na dwoje, a w sądzie jest tak, że utrzymanie dzieci ponosza rodzice
                wspólnie, jeżeli nie jestes zatrudniona, to Twoje dochody są zerowe, może to
                szansa. Ale jeżeli on się nie zgadza przygotuj dowody do sprawy. Opinia
                psychologa jak najbardziej wskazana.
                Trzymam za Ciebie!
            • hela74 Re: Prośba o info. dot. alimentów 11.09.05, 14:28
              Mogę poradzić to, co moi przedmówcy: Zrób wszystko, by nie zmieniać dzieciom
              szkoły. Na sumienie męża nie licz, bo przykro to pisać, ale on jest teraz
              zainteresowany dobrem kochanki i jej dzieci, a nie swoich. Obowiązkowo idź do
              prawnika. Masz świadmośc tego, że w każdej chwili możesz zostać bez pracy i
              musieć spłacać jego zobowiązania finansowe, te weksle?!?!?! (choć zastanawia
              mnie fakt, czemu bank pozwolił Ci podpisać weksle, jak nie byłaś zatrudniona i
              nie miałaś własnego żródła dochodu, ale nie znam się na tym). Czy nie ma nikogo
              (jego rodziców, rodzeństwa, przyjaciół), którzy w sprawie wysokości alimentów,
              przemówiliby mu do rozsądku? Może powinnaś także ich poprosić o pomoc. Na
              pewno powinnaś w sądzie wykorzystaćfakt, że mąz kupuje kochance takie duże
              mieszkanie, a na dzieci chce płacić tylko 1500 zł., co w waszym przypadku
              spowoduje znaczny standard życia dzieci. NIE BĄDŹ ULEGŁA, TYLKO WALCZ. Co
              wywalczysz teraz, tego Ci nikt nie odbierze, poprawić swoją sytuację później
              będziesz miała trudniej. Przepraszam kvinno, że to napiszę, ale w Twojej
              sytuacji, chyba źle zrobiłaś, że podpisałaś rozdzielnośc majątkową, ale cóż
              stało się. Walcz o bardzo wysokie alimenty na dzieci, a na siebie- nie wiem to
              kwestia sumienia, ale pamietaj ża w każdej chwili możesz zosatć na lodzie, bez
              niczego sad
              • kvinna1 Re: Prośba o info. dot. alimentów 11.09.05, 19:10
                Hela,

                Z ta rozdzielnoscia majatkowa to nie jest zle, zostalo mi mieszkanie, duze,
                garaz, ma mi splacic w ciagu trzech lat jakies pieniądze tytulem doplaty. Bogu
                dziekuje, ze podpisalismy te papiery. Kilka dni temu poowedzial, ze pol
                mieszkania mu sie nalezal i w sumie za dobrze wyszlam na tym podziale i ze traz
                by drugi raz nie zrobil takieg glupstwa,

                A co do przemowienia mu do rozsądku, niestety nie ma kto: rodzice niezyja, brat
                tez, przyjaciol niewielu, zreszta nie slucha ich. Jest jedynie babcia jego,
                kobieta 95 lat, ale gdyby sie dowiedziala, pewnie by umarla na zawal - dlatego
                sie nie dowie, przynajmniej ode mnie.

                A co do weksli, banki robią rozne rzeczy zeby sprzedac usluge. Glownie chodzilo
                o to, ze mieszkanie, to w którym ja zostalam jest duze i wlasnościowe, jakby co
                mogliby dochodzi praw wlasności do calości mieszkania a nie tylko cześci meza.
                Chyba tak to dziala. Zreszta jesli jest wspolnota majatkowa, to wszystko,
                długi, czy tez zyski, czy tez wlasnosc, jest powstaly podczas wspolnoty
                majatkowej stanowia majatek dorobkowy malzenstwa i przypada im w rownych
                czesciach, bez wzgledu na kogo byly papiery, czy to firma zapisana na meza, czy
                samochod zapisany na zone, czy tez jakies dlugi. Wszystko na pol,i
                odpoweidzialnosc tez.

                Przepraszam, bo to pewnie po kretynsku brzmi, ze chce wiecej alimentów niz 1500
                na dzieci. W swietle pieniedzy jakie niektóre z Was dostają, powinnam czuc sie
                szczesciara. Na siebie nic nie chce, bo dam sobie rade, nawet bez alimentów
                pewnie jakos bym przezyla. Ale wkurza mnie fakt, ze dzieci nasze mialy
                wszystko, a teraz ja musze zebrac od niuegolub wyrwac mu z gardla kase chocby
                na szkole.

                Dziekuje za rady i oczywiscie bede ostrozna i nic na przyslowiowa "gębę".
                pozdrawiam
                • hela74 Re: Prośba o info. dot. alimentów 11.09.05, 19:19
                  Kvinoo ja jestem zdania, że jeżeli jest go stać na dużo większe alimenty niż
                  1500 zł. to powinien je płacić, a Ty musisz o nie walczyć, bo robisz to dal
                  dzieci. Pamiętaj także, ze Ty jako osoba dorosła jesteś jedna, aich jest dwoje
                  on i kochanka, a ona już na pewno będzie starała się wykoprzystać sytuację jak
                  najlepiej dla swoich dzieci, pod urokiem których już jest twój mąz niestety.
                  Nie cierpię takich głupich facetów!
                  • kvinna1 Ale jakie argumenty ja mam 11.09.05, 20:41
                    skoro np wczoraj wieczorem maz zabral dzieci do siebie (chwilowo mieszka w
                    malym mieszkankiu po babci). Dzieci dzisiaj wrocily i jak sie okazuje: córce
                    kupil rolki, rozowe ochraniacze, synowi nowe krzeslo do pokoju, lampke, zabral
                    dzieci do kina, na zakupy. Do tego mieszkania, gdzie teraz mieszka kupil DVD i
                    kilka filmow zeby sie dzieci nie nudzily, dla corki teatrzyk pacynkowy. Wogole
                    to pieknie z jego strony, dzieci byly wniebowziete, ale jakich argumentów ja
                    uzyje w sadzie. W koncu on daje cos dzieciom, a ze nie jest to to, co jest
                    priorytetem...? Jestem mu wdzieczn, ze pamieta ze ma dzieci, ze jak narazie nie
                    jest najgorzej i dzieci w miare radza sobie z ta sytuacja. Nie chcialabym
                    popsuc takiego ukladu.Zeby mnie bylo stac na taka edukacje dzieciakow z wlasnej
                    kieszeni, to byl sie wogole nie bawila w zadne alimenty. Moze jeszcze raz jutro
                    porozmawaim z mezem, zanim oddam spawe w rece prawniczki, tak czy inaczej mam z
                    nia spotkanie we wtorek i jestem ciekawa co mi ona poradzi.
            • hela74 Re: Prośba o info. dot. alimentów 11.09.05, 14:31
              "Pewnie teraz bedzie mu raczej na tym zalezalo,
              zreszta wiadomo jak nowe mieszkania sa drogie, A Z TEGO CO MĄŻ MI MÓWIŁ szukaja
              czegos ok 120 metrow."

              To już szczyt bezczelności z jego strony!
              • tricolour Beczelność... 11.09.05, 21:15
                ... polega na kupieniu mieszkania?

                To nie bezczelność tylko chęć życia w komfortowych warunkach.
                • hela74 Re: Beczelność... 12.09.05, 02:04
                  nie Tri, bezczelnością jest mówienie zonie o kupnie takiego mieszkania dla
                  kochanki (to juz samo w sobie!!!, a dodatkowo przy licytacji alimentów na
                  własne dzieci)
            • anja_pl Re: Prośba o info. dot. alimentów 11.09.05, 21:48
              kvinna1 napisała:

              > Nie chce byc taka pijawka, zreszta najchetniej to bym sie uwolnila
              > calkowicie od niego.
              >

              niestety nie da się, tylko bardzo boli, chyba,że się znienawidzi, ale wtedy
              dzieci bardzo mocno cierpią,

              nie da się tak jak, ktoś wcześniej pisał, że trzeba wszystko skasować i
              rozpocząć nowe życie, to jest chyba tylko możliwe, dla tych co nie mają
              własnych dzieci, które nie tęsknią za drugim rodzicem...
    • tricolour Widzę, że drogie Panie... 11.09.05, 21:12
      ... chętnie wydaja nieswoje pieniądze, a może nawet same coś by chciały z Kvinny
      alimentów dostać... tongue_outP

      Jako facet piszę, że propozycja 1500 zł na dwoje dzieci jest sensowna i jak mąż
      bedzie chciał, to nie wywalczysz grosza więcej.
      Radzę dobrze zastanowic się nad propozycją męża, a nie żądac wygórowanych sum.
      Obowiązek finansowego utrzymania dzieci spoczywa TAKŻE na Tobie, a fakt, że nie
      zarabiasz źle świadczy. Załatw formalne sprawy firmy, bo jak mąż bedzie chciał,
      to będą sie one ciągnęły dwa lata, a Ty i dzieci będziecie chodzić głodne.

      Warto pomysleć, o możliwości zmiany szkół dzieci. Takie są konsekwecje.
      • anja_pl Re: Widzę, że drogie Panie... 11.09.05, 21:38
        tricolour napisał:

        [ciach]
        > chodzić głodne.
        >
        > Warto pomysleć, o możliwości zmiany szkół dzieci. Takie są konsekwecje.

        konsekwencje to powinien ponosić mąż kvinny za zdradę, oszustwo i powinien
        płacić takie pieniądze, by kvinna i dzieciaki mogli żyć na takim samum poziomie
        jak przed tym , kiedy facetowi odbiło i nie ma wytłumaczenia dla jego egoizmu

        coś tri zbyt łatwo tłumaczysz facetów, którzy zawiedli w związku...

        nienawidzę obłudy, tłumaczenie,że mysli teraz o nowej kochance, że chce życ
        komfortowo, toma być wytłumaczenie ? dla kogo? dla faceta i jemu podobnych, ale
        nie dla sądu.
        Dzieci jego mają być de facto półsierotami, a dzieciaki nowej panienki zyskują
        tatusia z kasą? szlag mnie trafia jak czytam takie wypowiedzi sugerujące,że
        przychodzi nam się tylko z tym pogodzić, bo facet, który miał zapewnić nam
        bezpieczeństwo, również to finansowe "leci w kulki"

        teraz już chyba wiem ,czemu nie płacisz alimentów na dziecko większe, choć
        mógłbyś : urządzasz sobie komfortowe życie z nową panienką bez zobowiązań,

        i na swoim przykładzie, każesz nam się pogodzić z czymś takim...

        nie tri, tak nie można, tu brak zwykłej ludzkiej przyzwoitości i
        odpowiedzialności, nie można myślec wacusiem, jeszcze jest głowa

        kvinno mi w sprawie o alimenty bardzo pomogła rozmowa z adwokatem, który na
        spokojnie porozmawiał ze mną, wypytał o szczegóły i podał przybliżoną kwotę
        alimentów jakie mogłabym w sądzie uzyskać, podał argumenty, których mogłabym
        użyć, zaproponował mi też alimenty na mnie, ale tak jak Ty na siebie zarobię,
        ja mam bardzo skromne wymagania,

        z definicji możesz ubiegac się o 2/3 dochodów męża i nie daj się wystarszyć
        trzymaj się, TY jesteś dzielna, mi brakuje tej Twojej siły, ja żyję
        marzeniami...


        • tricolour A kto Cie upoważnił... 11.09.05, 21:59
          ... do takiego ataku na mnie?

          Ja płacę alimenty na swoje dziecko, a o wysokości nic nie wiesz. Nie sądzisz
          chyba, że będę Cie informował o tym...

          Pamietaj też, że to Wy właśnie używacie argumentów w rodzaju "przstałam kochać i
          dlatego odeszłam"... co nie raz było tutaj podnoszone.
          Dlatego pozwoliłem sobie na podobny ton.

          Poza tym więcej luzu, co Cie nikt nie bedzie chciał.

          tongue_outP
          • anja_pl Re: A Ciebie kto upoważnił... 11.09.05, 22:19
            do ataku na kvinnę?
            na inne dziewczyny, które napisały, aby walczyła w sądzie o to, co należy się
            dzieciom

            tricolour napisał:

            > ... do takiego ataku na mnie?
            >

            widocznie budzisz we mnie silne emocje swoimi wypowiedziami

            > Ja płacę alimenty na swoje dziecko, a o wysokości nic nie wiesz. Nie sądzisz
            > chyba, że będę Cie informował o tym...
            >

            sam kiedyś tak pisałeś,

            > Pamietaj też, że to Wy właśnie używacie argumentów w rodzaju "przestałam
            kochać
            > i
            > dlatego odeszłam"... co nie raz było tutaj podnoszone.
            > Dlatego pozwoliłem sobie na podobny ton.
            >

            biorąc pod uwagę tylko nasze forum, obawiam się, że więcej z nas usłyszało te
            słowa, a nie je wypowiedziało... smutne, że tak w ogóle się dzieje...

            > Poza tym więcej luzu, co Cie nikt nie bedzie chciał.
            >

            a tego to nie łapię ??
            nie mam ochoty na nowy związek, nawet na chwilę tongue_outtongue_outtongue_out
            i zawsze to podreślam tongue_outtongue_outtongue_out
            ja nie mam szans na stwierdzenie nieważności ślubu i wobec tego przysięga
            małżeńska będzie obowiżywała mnie do końca moich i Jego dni, a oboje mamy
            baaardzo długie linie życia tongue_outtongue_outtongue_out

            pewnie zostanę zgorzkniałą kobietą, czepiającą się wszystkiegi i wszystkich ;-P


            > tongue_outP
            big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
            • tricolour Zamiast wystawiąc przekornie język... 11.09.05, 22:29
              ... przy słowach "pewnie zostanę zgorzkniałą kobietą, czepiającą się wszystkiegi
              i wszystkich" zastanów sie jak zrobić, by nie czepiać się.

              Na co komu zgorzkniały czepialski?
              • anja_pl Re: Zamiast wystawiąc przekornie język... 11.09.05, 23:06
                tricolour napisał:

                > ... przy słowach "pewnie zostanę zgorzkniałą kobietą, czepiającą się
                wszystkieg
                > i
                > i wszystkich" zastanów sie jak zrobić, by nie czepiać się.
                >
                > Na co komu zgorzkniały czepialski?

                alez to nie mój wniosek, to też wniosek z naszego forum big_grin
                mi zgorzkniałość nie grozi , nie ten charakter, nie ten światopogląd, nie ten
                optymizm big_grin
                musiałabym się całkiem zmienić, ale chyba na aż taką zmianę jestem za stara big_grin
                i nie mam ochoty
            • scriptus Re: A Ciebie kto upoważnił... 12.09.05, 07:43
              Aniu, proszę, nie zostawaj zgorzkniałą... zjemy razem mlecznej czekolady,
              chcesz?? wink Wiesz co, albo może to Twoje tiramisu pozwoli nam nie zgorzknieć ;DDDDD
          • kvinna1 tak tylko wtrące, ze to wlasnie moj mąż 12.09.05, 08:47
            podal mi argument ze poprostu przestał mnie kochac, dlatego odchodzi. Proszę
            Tri, nie generalizuj. A co do alimentów, nie wzielabym od niego zlotówki, ale
            rzczywiscie, nie bedzie mnie samej stac na te szkoly dla dzieci. Powiedz mi
            dlaczego uwazasz, ze nie powinien placic wiecej, zapenic tego samego dzieciom
            co mialy, kiedy jeszcze czul sie glową rodziny? Dlaczego one maja ponosic
            konsekwencje jego decyzji? Skoro ma pieniądze, a ma i to duze, jego dzieci maja
            zmieniac szkole, bo on musi miec nowe gniazdko. My sie dorabilaismy przez wiele
            ladnych lat tego co mamy, a on od trzech miesiecy spotyka sie z kobieta i juz
            musi miec kase na takie mieszkanie. Przepraszam, ale mam w nosie ta kobieta i
            jej dzieci i ich szcescie w nowym wygodnym mieszkaniu. Co innego gdyby on
            zarabial 2 tys, ale zarabia wiecej nic 10 razy tyle miesiecznie. To tyle w
            kwestii wyjasnienia. I gdziez ta przyzwoitosc facetów i ta odpowiedzialność?
            • tricolour To przekonaj swojego męża... 12.09.05, 12:07
              ... żeby podzielił się z Tobą pieniędzmi i żeby starczyło dla Ciebie i dzieci.

              Ale jeżeli Twój mąż znalazł sobie kobietę podobną do Ciebie, to ona też ma prawo
              powiedzić, co Ty: "Przepraszam, ale mam w nosie ta kobieta i jej dzieci".

              Może znalazł sobie inną, a wtedy i Ty skorzystasz.
              smile)))
              tongue_outPPPP
              • hela74 Re: To przekonaj swojego męża... 12.09.05, 12:18
                "Ale jeżeli Twój mąż znalazł sobie kobietę podobną do Ciebie, to ona też ma praw
                > o
                > powiedzić, co Ty: "Przepraszam, ale mam w nosie ta kobieta i jej dzieci".

                Z jedną różnicą, że dzieci Kvinny są także jego (jej męża dziećmi) a dzieci
                kochanki nie są jego dziećmi. Czy dla Ciebie nie ma to znaczenia??? Bo według
                mnie to kolosalna różnica. Nie wiem Tri, czy możesz też porównywać kobietę
                zdradzona i porzuconą z kobietą, która przyczynia się także do tego porzucenia
                i z którą mąz zdradza żonę.

                wiesz zastanawiają mnie faceci tak myślący, a właściwie nie myślący,
                bezmózgowcy. Mam tutaj na uwadze męża Kvinny, bo zauroczenie zauroczeniem, ale
                jeżeli facet widzi, że nowa kobieta chce wykorzystać sytuację dla dobra swoich
                dzieci kosztem jego dzieci, które pójdą w odstawkę to przy odrobinie mózgu i
                miłości do własnych dzieci powinien mieć już do niej stosunek wyrobiony, nie
                sądzisz?
                • tricolour Ależ Helu... 12.09.05, 12:25
                  ... może mniej emocji?

                  Bo na razie epitet "bezmózgowca" facet zarobił na podstawie Twoich wyobrażeń o
                  całej sytuacji, bo znasz tylko opowiadanie jednej strony.

                  Pamiętam jak jedna z Was rozmydlała sytaucję mówiąc że gdyby mąż był w porządku,
                  to do głowy nie przyszłaby jej zdrada... tongue_outP

                  Zeby było jasne - nie podoba mi się porzucanie ani przez żony, ani przez mężów.
                  Takie rzeczy jednak się dzieją i należy nauczyć się z nimi żyć.
                  Żyć, nie walczyć.
                  • hela74 Ten epitet 12.09.05, 12:44
                    bezmózgowca dotyczy tylko kwestii licytacji się o alimenty dla dzieci, Tri. W
                    każdym innym przypadku uważam tego gościa za bardzo mądrego (przebiegłego)
                    faceta.

                    Nigdy nie rozmydlałam sytuacji odnośnie zdrady, bez względu na to, kto się jej
                    dopuścił. Zdrada jest zawsze zdradą i nie ma dla niej -według mnie-
                    usprawiedliwienia. Jeżeli są problemy w związku to należy próbować je
                    rozwiązać, jeżeli jest to niemożliwe to zakończyć związek, a dopiero później
                    wiązać się ewentualnie z kimś innym.
                    Pewnie, że należy nauczyć się żyć z porzuceniem, bo zadręczanie się nas zabija
                    i odbiera możliwość dalszego funkcjonowania i ułożenia sobie życia, ale osoba,
                    która dla innej porzuca, bez względu na płeć, powinna ponieść tego konsekencje,
                    skoro innych nie może to przynajmniej finansowe w stosunku do dzieci.

                    Masz rację Tri, że znam opowieśc tylko z jednej strony, więc mogę nie byc
                    obiektywna, ale nie umiem inaczej nazwać faceta, który po 3 miesiącach romansu
                    kosztem obniżenia standardu swoich dzieci po prawia byt dzieci kochanki i z tej
                    okazji obciąza się finansowo. Nie wydaje Ci się, że facet mimo wszystko
                    powinien patrzeć na stosunek nowej kobiety do jego dzieci i na jej podejście do
                    spraw finansowych w stosunku do nich?
                    • tricolour A może patrzy na stosunek... 12.09.05, 12:58
                      ... swojej nowej kobiety do dzieci.

                      Ja patrzę. Powiem więcej, co już wcześniej pisałem, że moja przyjaciółka dałaby
                      mi koniaka w dupę i wywaliła za drzwi, gdybym nie płacił alimentów (z czego NIE
                      wynika, że płace pod przymusem lub by sie przypodobać).

                      Wynika, że tylko ja obserwuję, ale i sam jestem obserwowany.

                      Może podobnie jest i w przypadku Kvinny...
                      • tricolour Kopniaka... 12.09.05, 12:59
                        ... koniak jest do innej części ciała.

                        smile))
                        • hela74 Re: Kopniaka... 12.09.05, 13:01
                          To trafiłes na mądrą kobietę, tylko pogratulować smile
                          • tricolour Dziękuję... 12.09.05, 13:03
                            ... też mam CZASEM takie wrażenie.

                            tongue_out
                  • anja_pl Re: Ależ Helu... 12.09.05, 20:10
                    tricolour napisał:

                    > Takie rzeczy jednak się dzieją i należy nauczyć się z nimi żyć.
                    > Żyć, nie walczyć.

                    żyć z nimi czyli to wszystko jest normalne ?????????????
                    to znaczy AKCEPTOWAĆ ???????????/
                    nie zgadzam się z tym i NIE MAM zasmiaru AKCEPTOWAĆ !!!!!!!!!!!

                    i nie wyrażam zgody na takie życie , aby takie rzeczy się działy !!!!!!!!!
                    i zawsze będe walczyła,
                    bo jak napisałam wcześniej obojętność jest najgorsza, w każym przypadku

                    to że dzieje się
              • bellima człowieku, co cie tak cieszy w tym temacie???? 12.09.05, 12:24
                tricolour napisał:

                > smile)))
                > tongue_outPPPP



                to, że ex zamierza na na dwoje swoich dzieci przeznaczyć maksymalnie po ok
                3,5% swoich zarobków ??

                • tricolour Cieszy? 12.09.05, 12:29
                  Bo narysowałem roześmianą gębę, to od razu cieszy czyjeś nieszczęście? Nie cieszy.

                  Uznałem za głupie pisanie o jakimkolwiek człowieku, że lekceważy się jego i
                  dzieci w sytuacji, kiedy samemu jest sie lekceważonym na maksa.

                  I ten kretynizm sytuacyjny skwitowałem roześmianą gębą.
      • hela74 Re: 12.09.05, 02:16
        "Widzę, że drogie Panie chętnie wydają nie swoje pieniądze a może nawet same
        coś by chciały z Kvinn
        > y
        > alimentów dostać... tongue_outP"

        Ponieważ ja też radziłam kvinnie i ta Twoja uwaga czesciowo tez mnie dotyczy,
        powiem, że słowami "a może nawet same coś by chciały z Kvinny
        alimentów dostać" dokonujesz nadinterpretacji moich słów. wiadomym jest, że jak
        mąż będzie chciał to ona zostanie na lodzie i ona i dzieci będa chodzić głodne,
        ale nie wydaje Ci się, że skoro obowiązek utrzymania dzieci spoczywa na obojgu
        to mąz także powinien sie pomartwić, żeby jednak głodne nie chodziły. Od kiedy
        to fakt, ze kobieta nie zarabia źle świadczy. Zmiana szkół dla dzieci może byc
        konsekwencją ale czego? Tego że ojciec ma kochankę i jej dziećmi się teraz
        będzie zajmował, wybacz Tri, ale każesz płacić dzieciom za coś, czego nie
        zrobiły, a ona powinna sie temu jako matka sprzeciwić.

        • kvinna1 Jesli chodzi o prace moją 12.09.05, 08:59
          to pracuje zawodowo od 1991 roku. Od zawsze razem z mezem, dzien w dzien chodze
          do pracy, jak trzeba jeste 8 innym razem15 godzin. Bo bylismy razem i razem
          dbalismy o wszystko. 8 lat temu skonczylam studia informatyczne i przez 3 lata
          pracowalam w bankowosci w swoim zawodze. Maz sprzedal nasza firme i robil
          kariere w kupca naszej firmy. Po trzech latach znudzilo mu sie pracowac u kogos
          i poprosil mnie zebysmy znow zalozyli wlasny biznes. Oczywiscie rzucilam
          wszystko i zaczelismy od zera. Ze wzgledow podatkowych wygodniej bylo sprawy
          mojego zatrudnienia pozostawic tak, ze w dniu dzisiejszym nie gwarantuja ine mi
          niczego. Jak latwo zauwazyc, budowalam razem z mezem nasze male "imperium", do
          czasu. Co teraz mam? Do zawodu w informatyce raczej ciezko bedzie wrocic, bo
          technologie inne, zreszta jestem teraz jak dinozaur w tej branzy, jesli chodzi
          o prace w aktualnie wykonywanym zawodzie, jestem fachowcem, ale z natury
          dzialam zadaniowo. Niestey w tej branzy zarabiają tylko albo wlasciciele, albo
          handlowcy, na którego ja sie nie nadaje. Skoro teraz znasz cala historie Tri,
          prosze ocen, czy moj maz nie powinien, chocby z przyzwoitosci lozyc na szkoly
          dzieci, a ja nakarmie, ubiore, wysle na wakacje... je z wlasnorecznie
          zarobionych pieniedzy.
          • tricolour Mąż powinien łożyć.. 12.09.05, 12:01
            ... na szkoły dzieci i jeżeli proponuje Ci 1500 złotych, to z czegoś wynika ta
            propozycja. Jeżeli wie ile kosztuje szkoła, to chyba nagle nie stracił
            umiejętności liczenia.

            Mam jednak podejrzenia, że Twój mąż chce pokrywać POŁOWę kosztów. I jeżeli te
            1500 to jest właśnie połowa, to niewiele więcej zwojujesz, a i to możesz stracić.
            W takiej sprawie jak alimenty należy wykazać się dyplomacją, konsekwencją i
            umięjętnością chadzania na kompromisy. Mąż jak będzie chciał, to nie wykaże
            zysku firmy przez dwa lata... coś o tym wiem.

            Zresztą poczytaj opinie naszych koleżanek. Nie czytałem, aby którakolwiek
            dostawała aż 1500 złotych, a dla Ciebie ta spora sumka jest wręcz niczym.
            Może być też i tak (czego nie życzę), że rozwód bardzo obniży standardy Twojego
            życia i dzieci.
            Wiele zależy od umiętności NEGOCJACJI, a nie walki.

            Napisałaś, że firma (po podziale) przypadła mężowi - to znaczy, że Ty zgodziłaś
            się na takie rozwiązanie, a to gorsza sprawa. Zrezygnowałaś dobrowolnie z zysków
            firmy (jako współwłaśiciel) - tak to będzie wyglądało, bo nie ma chyba żadnego
            innego DOWODU, że jest inaczej.

            Jasne też jest, że możesz odwoływać się do przyzwoitości męża, ale o to trudno
            siłą. Bardziej skuteczna jest asertywność.
            • hela74 Re: Mąż powinien łożyć.. 12.09.05, 12:32
              No Tri, nie byłabym taka pewna, czy według Sądu, każdy rodzic ma pokrywać
              połowę kosztów, sądzę, że jest to raczej uzależnione od dochodu, bo wyobraź
              sobie taką realną sytuację: żona nie pracowała, cały czas wychowywała dzieci,
              mąż dobrze zarabiający, posiadający własną firmę, należącą tylko do niego,
              znalazł sobie kochankę. w sprawie o alimenty Sąd orzekł, że całośc kosztów
              utrzymania dzieci ma pokrywać on, ponieważ żona ma już małę szanse znalezienia
              pracy, co więcej Sąd namówił żonę, by starała sie także o alimenty dla siebie
              jako zapłątę za lata pracy w domu i ona z tego skorzystała. Ondo teraz musi
              jej płacić 50 % swoich dochodów, wcześniej płacił na dziecko 25 % i na nia 25%.
              Kombinowanie finansowe nic mu nie pomogło, bo Sąd nie dał temu wiary i słusznie.
              Teoria pokrywania połowy kosztów utrzymania nie znajdujeodzwierciedlenia w
              praktyce, bo jest niesprawiedliwa.
              • tricolour Ja sobie nie wyobrażam... 12.09.05, 12:35
                ... sytuacji, bo szkoda czasu na gdybanie.

                Jeżeli jest problem, to należy go rozwiązać przyglądając się obu stronom i
                znanym FAKTOM.
                Znam i opisałem swoją sytację. W sprawach cudzych staram się hamować zapędy Pań,
                które alimenty często rozumieją jako skok na kasę - im mniej która dostaje, tym
                chętniej atakuje cudzych mężów.
                • hela74 Re: Ja sobie nie wyobrażam... 12.09.05, 12:55
                  Tri, sytuacja , którą opisałam dotyczyła moich teściów i znam ją bardzo dobrze,
                  więc nie była całkiem abstrakcyjna.

                  Wydaje mi się, że mnie błędnie oceniłeś w kwestii alimentów, to że ja dostaję
                  alimenty w takiej wysokości (200Zł) to wynik naszego wspólnego (mojego i męża)
                  ustalenia, ponieważ na wyższe alimenty nie byłoby go naprawdę stać, ja zarabiam
                  dużo więcej niż on (mam dwa zawody, w tym jeden dobrze płatny) i dlatego w dużo
                  większej mierze niż 50% pokrywam koszty utrzymania dziecka. Fakt, że haruję od
                  świtu do nocy to inna sprawa, ale uważam, że skoro więcej zarabiam to więcej
                  tez łożę na dziecko, gdyby sytuacja była odwrotna uważałabym, że mąż powinien
                  więcej niż ja łożyć na utrzymanie dziecka, ale u nas nikt nikogo nie zdradził i
                  nie porzucił dla kogoś trzeciego, więc sytuacja jest inna niż w przypadku
                  zranienia przez zdradę. Nawet przepisy prawne inaczej traktują prawa finansowe
                  małżonków, jeżeli rozwód nastąpił bez orzekania o winie lub jeżeli nastąpił z
                  winy małzonka, który np.zdradził
            • kvinna1 Re: Mąż powinien łożyć.. 12.09.05, 12:41
              W poscie u dolu napisalam, ze maż ma zyski, udokumentowana, udokumentowany brak
              dlugow wobec instytucji panstwowych i jest w pelni wyplacalny - mam
              potwierdzone kopie wszystkich deklaracji. Przeczytaj moja odpoweidz do Clio.

              A co do umiejetnosci liczenia mojego meza, kasa go nigdy nie obchodzila. Karty
              kredytowe mial podczepione do moich kont, ja zawsze za wszystko placilam ze
              wspolnych pieniedzy, on nawet nie wie ile kosztowal nasz czynsz, czy szkola
              dzieci. Tak sie sklada ze niestey nie przyjmuje do wiadomosci co ile kosztuje.
              Jak bedzie trzeba, mam na wszytsko umowy. A teraz troche szczegolow - wszystko
              to oplaty za miesiąc:
              - czesne syna 1300
              - czesne za corke 1410
              - czynsz 750
              - prąd 350
              - internet, kablowka, telefon - 300
              do tego dochodzą :
              - dodatkowe zajecia syna na które go dowozimy
              - utrzymanie mojego samochodu - jego jest na firme - polroczny, sliczny
              terenowy)
              - utrzymanie niani na pol etatu, ktora popoludniami siedzi z dziecmi jak
              jestesmy w pracy
              no i wreszcie koszty ubrania - dzieci w tym wieku rosną, wiec co pol roku
              wymiana w sumie wiekszosci garderoby
              i jedzenia.

              I powiedz mi przy takim bilansie jak wyceniasz koszty utrzymania dzieci?
              Nadal Ci sie wydaje, ze 1500 to gest z jego strony?

              A podzial musiałam podpisac, bo chcial wziąc kredyt na to mieszkanie dla siebie
              i nowej kobiety, niestety prawo juz dopuszcza wzięcie bez zgody drugiego
              malzonka zobowiązania, przy czym odydwoje są odpoweiedzialni... Nie mialam
              wyjscia. Z tego podzialu przynajmniej zostalo mi mieszkanie. Ma mi równiez
              spłacic pewna czesci z firmy w ciagu 3 lat. Ale to jest podzial majatku
              dorobkowego i ani mi nic do jego majatku, ani mi do jego.

              Musisz miec tylko swiadomosć, ze ja nie chce jego zyskow z firmy, ale chce zeby
              lozył NA DZIECI w polowie wartosci kosztow ich utrzymania - jesli Tobie sie
              zdaje ze to moje fanaberie, to pamietaj, ze prawo tak stanowi. I gdybym chciała
              tej kupy pieniedzy jaka mozna miec z firmy, nie zrzeklabym sie praw do niej,
              ale co mi po takiej forsie, jak serce boli codziennie.

              Niech wspoluczestniczy w wychowaniu, ale rowniez lozeniu na dzieci polowe
              kosztow i zniknie z mojego (bron Boze dzieci) życia.
              Amen
              • tricolour I tu jest problem... 12.09.05, 12:54
                ... którego prawie żadna z Was nie dostrzega.

                Napisałaś całą litanię o pieniądzach ze stosownymi wyliczeniami. Napisałaś ile i
                na co chcesz.
                A potem w jednym zdaniu, że ma zniknąć z Twoego życia, ale nie z życia dzieci.

                Im wcześniej zrozumiesz, że taka asymertia oczekiwań jest niemożliwa, tym
                szybciej sama staniesz na nogi.
                • kvinna1 Re: I tu jest problem... 12.09.05, 13:14
                  Ale Ty sprytny jestes - zmieniles temat! Nadal nie wiem jaka Twoim zdaniem suma
                  alimentów bylaby adekwatna do potrzeb moich dzieci i mozliwosci meza.
                  To konkterne pytanie. Tylko nie mow ze sie nie chesz wypowiadac, bo juz sie
                  wypowiedziales ze 1500 powinno mnie bardzo zadowolic...
                  A lista byla zestawieniem kosztow,a nie moich oczekwian. Chcialam Ci
                  uswiadomis jak wygladalo zycie moje i dzieci jak maz byz jeszcze mezem i ojcem
                  co sie zowie.

                  A wogole o jakiej asymetrii Ty mowisz. Ojcem bedzie zawsze dla moich dzieci, a
                  mezem pewnie juz wkrotce nie, Wiec dlaczego ma byc w moim zyciu? Ja chce miec
                  wszystko formalnie ustalone, zeby sie trzeba sie bylo za jakos czas o cokolwiek
                  znowu chandryczyc. A to ze bedzie bywal w domu u nas? Tak musi byc! Np jutro,
                  przyjedzie polozyc spac dzieci, bo go o to poprosily, ale czy to znaczy ze ma
                  byc w moim zyciu? Przeciez jak sie zlew zapcha, przychodzi pan hydraulik, a
                  potem znika, az do nastepnego razu. I tak wlasnie sobie wyobrazam jego obecnosc
                  w moim zyciu. A na nogi to ja juz stanełam i wlasnie dlatego chce miec wszystko
                  uregulowane i za sobą.
                  • tricolour Odpowiadam: 12.09.05, 13:22
                    1. Chciałbym, żeby Twoje dzici dostały tyle, ile potrzebują. Niech będzie i
                    5000. Nie moja sprawa, bo nie moje piniądze.
                    2. Jeżeli ojcostwo porównujesz do pracy hydraulika, to trudno o czymkolwiek
                    rozmawiać. U mnie domu nie popsuła sie rura z 10 lat...
                    • kvinna1 Re: Odpowiadam: 12.09.05, 13:30
                      Ja nie wytrzymam, mam ochote Cie kopnąć - czytaj uwaznie!!!

                      Hydraulik, to taka przenosnia dotycząca mojego przyszlego stosunku do mojego
                      przyszlego ex mojego meża, a OJCOSTWO nie ma z tym nic wspolnego. I caly czas
                      powtarzam dzieciom, ze ich ojciec jest dobrym czlowiekiem i najlepszym ojcem,
                      jakiego sobie wyobrazam!!! Pojmij wreszcie o co mi chodzi. Prosze..
                      • tricolour Mówisz dzieciom jedno... 12.09.05, 13:33
                        ... a nam drugie?

                        Dobra - koniec tematu.
                        • kvinna1 Re: Mówisz dzieciom jedno... 12.09.05, 13:39
                          Nie Tri, nie koniec, dlaczego sie tak zaparles. Przeciez zawsze mowiłam ze to
                          był bardzo dobry czlowiek i mąz i ojciec. Ze wzgledu na to ze znalazlo soboie
                          kochanke, nie jest juz dobry mezem - to tak w uproszczeniu. Jak pisalam ze dam
                          mezowi szanse, wszyscy krzyczeli ze jestem zbyt latwowierna, ze on wcale nie
                          taki dobry jak o nim pisze. NIGDY nie mowilam ze byl ZŁY.

                          Nie posądzaj mnie o dwulicowosc, bo w tym przypadku nie masz racji, a jesli
                          tego nie widzisz, to poprostu przykre.

                          No i ta Twoja zagrywka, rzucasz zdanie i odwrót na piecie. Nie tak sobie
                          wyobrazam konfrontacje na argumenty... Ale moze za dlugo sie ta dyskusja
                          ciągnie. Masz racje, ze powinnsmy ja zakonczyc, pzrynajmniej miedzy soba.

                          Trzymaj sie.
                          • tricolour W takim razie... 12.09.05, 13:45
                            ... może przyda się ta dyskusja, bo z każdej sytuacji można wyciągnąć korzysne
                            wnioski dla siebie.

                            Stoczyłaś bój z uosobieniem cynizmu i żyjesz!
                            Nieźle smile))

                            Życzę Ci powodzenia w sprawie alimentacyjnej. Jeżeli mąż nie będzie chciał
                            polubownie, a znasz finanse firmy, to użyj tej wiedzy w interesie swoich dzieci.
                            Jeżeli będziesz chciała zbyt wiele dla siebie (nie sugeruję - tylko tak piszę),
                            to oczekuj stanowczego sprzeciwu, bo facet ma już inną kobietę, o którą chce sie
                            troszczyć.

                            Serio życzę Ci szczęścia i... lepszych życiowych wyborów.

                            smile)))
                            • kvinna1 Re: W takim razie... 12.09.05, 13:54
                              No tak, przezylam zdrade, powrot meza - taki nie do konca wprawdzie, odejscie
                              meża, ale juz prawdziwe
                              i bój z Tobą... teraz moze byc tylko lepiejsmile

                              Dzieki za zyczenia szczescia - licze na nie jak cholera, bo samotne siedzienie
                              w domu nie z wyboru nie jest takie fajnesad

                              Ps. Czy to dziwne, ze mimo wszystko, nie zaluje chyba ani dnia z mojego 15
                              letniego małżeństwa (no, pomijając czas odkąd wyszlo na jaw jego zauroczenie
                              (milość) do innej)?


                              • anja_pl Re: W takim razie... 12.09.05, 20:19
                                kvinna1 napisała:


                                > Ps. Czy to dziwne, ze mimo wszystko, nie zaluje chyba ani dnia z mojego 15
                                > letniego małżeństwa (no, pomijając czas odkąd wyszlo na jaw jego zauroczenie
                                > (milość) do innej)?
                                >

                                ja też tak mam ...
        • kvinna1 Przepraszam, ale to bylo do Tric 12.09.05, 08:59
          • clio11 Tu wiadomo chociaż, o co chodzi 12.09.05, 11:37
            O pieniądze. Przynajmniej w tej kwestii oboje macie jasno określony cel
            kontaktówwink
            Jesli chodzi o wysokość alimentów na moje dzieci-wiem, Kvinna, że to czysta,
            daleko posunięta symbolika. Ale ja też krępuję się o pieniądze, które przecież
            i tak przeznaczyłabym na nasze wspólne dzieci-zwracać się do obcych ludzi. To
            naprawdę jest żenujące, że sędzia-obcy człowiek-na zobowiązać ukochanego Tatę
            (Exio epatuje wprost swoją miłością do dzieci i jej manifestowaniem) do
            finansowej odpowiedzialności za swoje potomstwo. Znam z autopsji kupowanie
            dzieciom drogich zabawek (telefony komórkowe najnowszej generacji, markowe
            gadżety-akurat też nie to, co jest niezbędne do ich prawidłowego rozwoju). Nie
            mówię, że nie jest mi przyjemnie, że były mąż o dzieciach pamięta, ale nawet
            dziecko w przedszkolu zauważy, że przy alimentach rzędu 200 PLN to jakaś
            niekonsekwencja.
            Ojciec, który chce, by jego dzieci przeszły płynnie trudny dla nich okres
            powinien mimo wszystko konsultować z ich matką pewne rzeczy. Bowiem dzieci mają
            dalej WSPÓLNE a one nie dzielą swojej miłości na pół.
            I nie widzę powodu, dla którego ma być Ci głupio Kvinna, że Twoje dzieci mają
            alimanety po 750 a moje po 200. Przeciez wiesz, że to kwestia uznaniowa. Na
            tyle w chwili rozwodu sąd "wycenił" mozliwości finansowe mojego małżonka. Nie
            widzę tez powodu, dla którego miałabyś zmieniać dzieciom szkoły. Tu Twój mąż
            powinien wykazać trochę konsekwencji. Twoja propozycja odnośnie pokrywania
            przez niego kosztów edukacji jest bardzo rozsądna. Pamiętaj jednak, że on, jako
            prowadzący działalność-nie pokaże w sądzie zaświadczenia o zarobkach, bo czegoś
            takiego w tym przypadku po prostu nie ma mu kto i jak wyliczyć, i napisać.
            Jesli więc będzie chciał zakombinować-zakombinuje (przepraszam za trywializm).
            Wszystko zalezy od tego, jakim NAPRAWDĘ jest człowiekiem-czy uległą, łatwo
            dającą się zasugerować kreaturą, czy prawdziwym, odpowiedzialnym ojcem.
            Jesli stosunki pomiędzy nim i dziećmi nie zmieniły się-jestem dobrej myśli.
            Oznacza to, że je kocha, a jest słabym człowiekiem, łatwo ulegającym wpływowi i
            to niekoniecznie nowej kobiety (nie lubię określenia kochanka, jest bardzo
            subiektywne a my nie jesteśmy na sądzie ostatecznym i nie my będziemy ferowac
            wyroki).
            Twoja rola teraz to przemawianie do niego jak do kogoś, kto też kocha te dzieci
            i chce ich dobra. Roli harpii nie polecam.
            Ale to ja. Pozdrowienia z poniedziałkowego poranka (kurczę, to już południe
            prawie!?).

            • kvinna1 Re: Tu wiadomo chociaż, o co chodzi 12.09.05, 12:18
              W sumie zgadzam sie z Tobą, bycie harpią to niezbyt dobre wyjscie.
              A co do zarobkow męża, sprawa jest bardzo prosta, bo co miesiąc sklada
              deklaracje podatkowe z tej dzialalnosci i sa tam szczegolowo podane jego
              przychody, wydatki i zysk. Moja rola w fimie polega równiez na zarządzaniu
              finansami, zatem mam dostep do wszystkich jego deklaracji z potwierdzeniem
              złozenia w Urzedzie Sakrbowym, do konta firmowego lącznie z mozliwością wypłat
              i przelewów w nieograniczonej wysokości. Tak naprawde gdybym chciała moglabym
              wyprowadzic z firmy taka kase, która by mi wystarczyla na wykształcenie dzieci
              lacznie ze studiami - tylko jak bym wtedy spojrzała w lustro? Przeciez on jest
              ojcem naszych dzieci i sam powinien miec potrzebe opiekowania sie nimi. Mam
              nadzieje ze dojdziemy do porozumieniasmile Gdyby naet mąż chcial, nie jest w
              stanie oszukac sądu co do dochodów. Wszystko czarno na białym.
              Zeby bylo zabawnie, dzisiaj poprosil mnie zebym wypelnila mu rubryczki o
              bilansie firmy na podaniu o kredyt na to nowe mieszkaniesmile bo on nie ma pojecia
              o finansach firmy.

              Clio, pozdrawiam Cię również, juz w poniedziałkowe poludnie - chyba zaraz pora
              na jakis lunchsmile))
              • tricolour Jeszcze się okaże... 12.09.05, 12:32
                ... że to całkiem przyzwoity facet.

                Ale zarobi po łbie (a ja przy okazji) tylko za to, że inne kobiety dostają marne
                grosze, albo nic.
                • bellima Re: Jeszcze się okaże... 12.09.05, 12:43

                  wystarczy, że sie nie zna na finansach wlasnej firmy a wie, ze ex mu biegle
                  wniosek kredytowy wypelni.... poza tym moze zdradzac, klamac, opuscic z miesiaca
                  na miesiac rodzine- ale jest przyzwoity- bo ma na tyle kasy, że alimentow na
                  dzieci nawet nie odczuje wiec pki co nie kombinuje..bo nie umiesmile
                  super przyzwoity...
                  • tricolour Masz rację... 12.09.05, 12:49
                    ... to dziwna sytuacja.

                    Ja bym zdradzoną zonę wywalił na drugi dzień z pracy, a do wypełniania wniosków
                    zatrudnił jakąś laskę. Alimentów płaciłbym ze dwie stówy, bo to taka krajowa
                    średnia.

                    Jak mam zasłużyć na miano nieprzyzwoitego, to choć za coś.
                    • bellima Re: Masz rację... 12.09.05, 12:59
                      tricolour napisał:

                      > ... to dziwna sytuacja.
                      >
                      > Ja bym zdradzoną zonę wywalił na drugi dzień z pracy, a do wypełniania wniosków
                      > zatrudnił jakąś laskę. Alimentów płaciłbym ze dwie stówy, bo to taka krajowa
                      > średnia.
                      > Jak mam zasłużyć na miano nieprzyzwoitego, to choć za coś.


                      widze, ze masz dosc ustabilizowane poglądy na to jak ma wyglądać "normalny"
                      rozwód i normalne alimenty na swoje dzieci. czy twoj przebiegal tak jak
                      napisales powyzej, ze teraz wpadasz w taki zachwyt nad przyzwoitym exem kolezanki?
                      • tricolour Nie wyczułaś... 12.09.05, 13:02
                        ... szyderczego tonu?

                        To może będę rysował. Jak się rysuje szyderstwo?

                        smile))
                        • bellima Re: Nie wyczułaś... 12.09.05, 13:16
                          cynizm i szyderstwo z rozkosza uprawiasz od dawna.
                          daj bog tylko na forum.

                          a narysowac mozesz sobie... baranka. to podobno pomaga.
                          • tricolour Jeżeli przez cynizm... 12.09.05, 13:23
                            ... rozumiesz antyczne pojęcie tego słowa, to chcę być cynikiem. Także stoikiem.
                            • bellima Re: Jeżeli przez cynizm... 12.09.05, 13:29
                              nie, nie ma tu zadnych antycznych odniesien. terazniejszy wymiar i czysta
                              terazniejszosc zachowan i nie checi a fakty. ale na wątku kvinny ktora ma tu o
                              wiele wazniejsze teraz problemy, psychoanalizy ci robic nie zamierzam. by
                              pokopac i wysmiac dla sportu, szukaj kobiecych harpi zadnych kasy gdzie indziej.
                              • tricolour Tak jest... 12.09.05, 13:31
                                .. pani adwokat!

                                Oczywiście nie podporządkuję się.
                    • kvinna1 Re: Masz rację... 12.09.05, 13:04
                      Tricolour Tyś taki naprawde, czy sarkazm przez Ciebie przemawia, albo jakas
                      inna podła cholera?
                      Zawsze mowilam, ze moj mąz byl - teraz nie! - porządnym facetem. Stanowiliśmy
                      odealny tandem w zyciu i pracy. Dlatego tez on nie interesowal sie kasa,
                      inwestycjami, planowaniem a ja nie spotykalam sie z klientami, nie wdzieczylam
                      sie do potencjalnych kontrahentów. Sktek: ja nie wyprowadzilam kasy z firmy,
                      nie odkladalam na czarna godzine, bylam uczciwa a on wsrod klientek znalazl
                      sobie kochanke. Dlatego tez nie "wywlil mnie z pracy" bo wiekszosc rzeczy mam w
                      glowie, i tak na przyklad rano byl telefon ze kontrola skarbowa, prosze bardzo
                      jest poludnie i wszytsko gotowe na przyjecie "gości". Potrzebuje wypelnic jakis
                      formularz, jakis bilansik, jakies zaswiadczanie - prosze dane, telefony i
                      kontakty, wszystko dostaje. Ot dlaczego mnie nie wywalil. Poprostu hjeszcze
                      mnie potrzebuje, a w tych kwestaich jak opisalam powyzej jeszcze nikomu nie
                      zaufal na tyle, zeby sie mnie pozbyc.

                      Bardzo staram nie tak nie myslec o Tobie, ale chyba nie polubi Cie. Troche taki
                      samolubny i nieyfny, zwlasza do kobiet mi sie wydajesz.
                      A nie wszystkie chcą ssac ze swoich Ex, tak jak nie wszyscy odchodzący
                      tatusiowie wykrecają sie od lozenia na dzieci.
                      • tricolour Nie jestem nieufny. 12.09.05, 13:14
                        Nie mam podstaw do braku zaufania - z reguły daję każdemu kredycik zaufania,
                        który można rozbudować lub roztrwonić.

                        Ale rzeczywiście mniej kieruję sie emocjami, a bardziej racjonalnym, chłodnym
                        mysleniem. Także jako właściciel swojej firmy.

                        Jestem przekorny, lubię słowne konfrontacje i stawianie spraw w kontrastowym
                        świetle.
                        Jasne, że jestem egocentrykiem.
                        • kvinna1 Koncząc ten wątek... 12.09.05, 13:25
                          Kurcze, to dlaczego ja tego kredytu nie dostałam? Takie mam wrazenie.

                          Mam nadzieje, ze sie z mezem dogadam i wszystko sie ulozy. Teraz to zalezy od
                          niego.

                          A co do konfrontacji, ja ich nie lubie, ale Ty wyjatkowo - jak mi sie wydaje -
                          traktujesz mnie niesprawiedliwie. Odnisłam wrazenie ze uwazasz mnie na taka
                          wlasnie pirania. Ale czy ja taka jestem?

                          pozdrawiam Tri,
                          chyba juz nie mam sily na dalsze dywagacje na ten temat
                          • tricolour Pozdrawiam także... 12.09.05, 13:27
                            ... i życzę powodzenia.

                            Trzymaj sie i nie daj się.
                            • clio11 Pozdrawiam 12.09.05, 13:45
                              Heh, Kvinna. Alimenty Twoich dzieci podzieliły niemal rozwodniczą Polskę!;/
                              To Jestes w takim razie taką bombą z opóźnionym zapłonem! Wiele zalezy od Ex-a,
                              ale jeszcze więcej od Ciebie. A swoja drogą-Twoje obawy o utratę pracy są
                              zapewne słuszne. Nowa Love (jeśli zależy jej na osobie Twojego Exia) nie
                              pogodzi się z Twoją obecnością tam tak łatwo. Myślę, że może dokładać starań,
                              byś musiała poszukać nowej pracy. Chociaż-jeśli współpraca wychodzi Wam dobrze-
                              dlaczego miałabyś nie zostać w firmie jako współwłaściciel? Może zabrzmi to jak
                              żart, ale może warto o tym pogadać z Exem? Jesli dałabys radę znieść codzienny
                              kontakt, to dla czego mielibyście dalej razem nie pracowac, tylko na klarownych
                              zasadach?
                              Tri, nikt nie obarcza Ciebie za niskie alimenty, cóż Ty tu wyplatasz, Rybeńko.
                              A sarkazm i zgorzknienie-każdy z nas ma takie dni, kiedy MUSI, inaczej się
                              udusi. A po za tym-złośliwość to cecha ludzi inteligentnych. Byle nie
                              przedobrzyćsmile
                              • tricolour Miód lejesz na piękny... 12.09.05, 13:47
                                ... kwiatuszek, jaki w sobie noszę.

                                Narcyz, kurcza jego mać!

                                smile)
                                • clio11 Re: Miód lejesz na piękny... 12.09.05, 13:59
                                  Ja tu oczekiwałam rewanżu, a nie wyznań o narcyzmiewink
    • welcometopoland Poślij go z torbami - zażądaj sobie np. 80% zysków 13.09.05, 17:11
      • kvinna1 Re: Poślij go z torbami - zażądaj sobie np. 80% z 14.09.05, 09:12

        Dzieki z rade, ale wtedy bym nie mogla spojrzec na siebie w lustro.
        W wątku o alimentach w Wwie napisalam co mi powiedzila prawnik i czego on sie
        dowiedzial od swojego. Na "dzien dobry" zaproponowal dwukrotną wartość
        pierwotnj kwoty i to jest juz dobrze, przynajmniej na czesne bedzie, a reszte
        powinnam dac rade sama, no chyba ze mnie wkurzy i wtedy.....wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka