Rozwód - prośba o radę

11.09.05, 14:48
Witam. Przeżyliśmy razem 14 lat mamy dwie córki w wieku szkolnym razem
mieszkamy. Tydzień temu żona poinformowała mnie że chce rozwodu cywilnego i
kościelnego.
Po spokojnej rozmowie zdecydowaliśmy, że po rozwodzie będziemy dalej razem
mieszkali, wychowywali dzieci (do pewnego wieku) i utrzymywali dom, ale żyli
sobno. Spróbujemy rozstać się kulturalnie.
Mam Was pytania:
- jak długo czeka się na rozwód, jeśli obie strony zgadzają sie na niego i
jest jest rzeczywisty rozkład pożycia (przynajmniej z punktu widzenia żony,
bo ja ją nadal kocham)
- czy sąd uwzględnia prośbę by nie było rozprawy pojednawczej
- czy już po - dzieci należy poinformować o rozwodzie, chodzi mi zwłaszcza o
młodszą 9-letnią córkę
- na co jeszcze zwrócić uwagę by dla dzieci rozwód był jak najmniejszym
stresem

Pozdrawiam
    • hela74 Re: Rozwód - prośba o radę 11.09.05, 15:09
      Żeby dostać rozwód musi nastąpić między małżonkami trwały i całkowity rozpad
      więzi fizycznej, emocjonalnej i gospoadrczej. Wspólne utrzymywanie domu
      wyklucza jeden z trzech podstawowych warunków (gospodarczy), z Twojej strony
      nie zanikła też więź emocjonalna do zony, więc szanse niewielkie na rozwód,
      chyba, że w Sadzie powiecie cos innego.
      W moim przypadku, przy pozwie o rozwód za zgodą obojga stron, podpisaną w
      trakcie separacji noatrialnie rozdzielnością majątkową i podziałem majątku,
      osobnych mieszkaniach, okres separacji trwa już ponad rok.
      Córkę poinformowalismy wspólnie zaraz po wyprowadzce męża. Przez moje dzieco
      wyprowadzka męza była zrozumiana jako rozwód i dla małej już od ponad roku
      jesteśmy rozwiedzeni, bo skoro rodzice nie mieszkają razem to są po rozwodzie,
      w formalnościach dziecko sie nie orientuje. U mnie mała ucieszyła sie, że
      wreszcie będzie spokój w domu.
      A jaki żona podaje powód do rozwodu?
      • volvox2 Re: Rozwód - prośba o radę 11.09.05, 18:01
        Przede wszystkim 3 lata temu mieliśmy kryzys - żona praktycznie połowę wieczorów
        tygodnia spędzała w knajpach i dyskotekach. Wracała rano pijana do
        nieprzytomności, albo i wcale nie wracała. Twierdziła że pracuje, jest wolnym
        człowiekiem i może robić co chce. Po 5 miesiącach, takiego życia, nie
        wytrzymałem i w czasie kolejnej kłótni uderzyłem ją. Zaskoczenie dla niej i
        przede wszystkim dla mnie - jestem człowiekiem spokojnym, ugodowym.
        Żona po tym zdarzeniu postanowiła zostać ze mną ze względu na dzieci. Swoje
        wyjścia kontynuowała, ale ograniczyła je do weekendów.
        Teraz mówiąc o rozwodzie poinformowała mnie jednocześnie, że wyszła za mnie by
        wyrwać się z domu, nie kochała mnie, potem pokochała (albo tak jej się
        wydawało), z kolei po urodzeniu młodszej córki, czyli 9 lat temu swoje uczucia
        przelała na córkę. Stałem się jej obcy, zmuszała się aby ze mną być, a po tym
        jak ją uderzyłem poczuła do mniem obrzydzenie mimo tego wytrzymała jeszcze ze
        mną do teraz.
        Ze względu na moją pracę z dziećmi widuję się tylko wieczorami plus oczywiście
        całe weekendy. Młodsza zawsze wyczekuje mnie wieczorami, dlatego boję się że po
        rozwodzie najbardziej ona może być poszkodowana. Starsza ma już 16 lat i wiele
        już można jej wytłumaczyć.
        Nie widzę sensu walki o związek, bo nie ma on szans na trwanie. Chodzi tylko o
        to teraz by nie skrzywdzić dzieci.
        • hela74 Re: Rozwód - prośba o radę 11.09.05, 18:39
          Mętne to tłumaczenie Twojej zony. Jej wieczorno-nocnych wyjść ani pijaństwa nic
          nie usprawiedliwia, podobnie jak tego, że ją uderzyłeś.
          Możesz powiedzieć, czym był spowodowany ten kryzys przed 3 laty?
          Nigdy Cię nie kochała i wyszła za Ciebie za mąż, by wyrwać się z domu (jak
          wyglądał jej dom?), po urodzeniu młodszej córki przelała na nią uczucia, a
          później pomimo obrzydzenia żyła z Tobą do teraz. A co stało się teraz, że już
          nie chce kontynuować dalszego życia? Przecież musi być jakiś powód...
          Przepraszam, ale dla mnie to wygląda trochę dziwnie:
          ślub i małżeństwo bez miłości z jej strony, później jednak miłość, po
          urodzeniu drugiego dziecka(czemu nie pierwszego- piszesz o miłości żony do
          młodszej córki, a co z jej stosunkiem do starszej, czemu mu tak różne podejścia
          i uczucia do swoich dzieci), przelewa uczucia na nie, a Ty stajesz się jej
          obcy (tak nagle bez powodu?), nocne wyjścia i pijaństwo (kto był wtedy z
          dziećmi i co z jej miłością do nich?), po tym jak ją uderzyłeś,poczuła do
          ciebie obrzydzenie, ale pomimo tego wytrzymała z Tobą jeszcze dwa czy trzy
          lata, teraz chce rozwodu, ale mieszkać będziecie póxniej dalej razem, razem
          utrzymywać dom i wychowywać dzieci??? Skoro chcecie wychowywać dzieci razem do
          jakiegoś ich wieku i w tym czasie razem mieszkać to dlaczego nie możecie
          poczekać do rozwodu do tego właśnie momentu? Ludzie, jak biorą rozwód to chodzi
          im przede wszystkim o to, by już razem nie mieszkać i sie w możliwie w jak
          największym stopniu od siebie uwolnić, inaczej jedno albo drugie jest fikcją.
          Jaki cel miałby mieć teraz Wasz rozwód i co on między Wami zmieni? Chyba, że
          zona chce być wolna, by sobie z kimś innym ułozyć życie? Umiałbyś tak udawać
          przed sobą, że Twoja eksżona, z którą nadal prowadzisz dom i wychowujesz
          dzieci, mieszkasz jest Ci obca i ma prawo do znalezienia sobie kogoś?
          Rodzina i dzieci na waszym rozwodzie ucierpią bardzo, niezaleznie od tego, czy
          będziecie mieszkać razem czy nie, a fakt, że 16-letniej dziewczynie można wiele
          wytłumaczyć, nie znaczy, że jej będzie łatwiej, bo jest starsza... sad Jak
          wyglądało wasze życie przez ostatnie 3 lata?
          Jeżeli kochasz żonę to nie rezygnuj tak szybko. Bo jeżeli ona nie ma nikogo
          trzeciego na oku, a ty nadal kochasz żonę to powinieneś o ten związek
          spróbować powalczyć, a żone namówić na wizytę u psychologa, bo chęć wyrwania
          się z domu, późniejsze wyjścia i picie i niezrównoważenie emocjonalne muszą
          mieć swoją podstawę, która obdija się echem na waszym życiu, choć może żona nie
          jest tego świadoma.
        • hela74 Re: Rozwód - prośba o radę 11.09.05, 18:47
          I jeszcze jedno piszesz w pierwszym poście, że przeżyliście razem 14 lat, a w
          kolejnym, że starsza córka ma lat 16? Czy obie córki są Waszymi wspólnymi
          dziećmi? przepraszam, że tak się rozpisałam na twój temat, ale bardzo mnie on
          zastanowił, bo jeszcze nigdy się z taką dziwną sytuacją nie spotkałam.
          • volvox2 Re: Rozwód - prośba o radę 11.09.05, 20:13
            Nie chcę pisać tu książki - możemy na priv ?
            volvox2@gazeta.pl
            • hela74 Re: Rozwód - prośba o radę 11.09.05, 20:20
              jeżeli masz ochotę odpowiedzieć na priv to proszę, tylko nie wiem, czy będę
              mogła cos poradzić
    • nangaparbat3 Re: Rozwód - prośba o radę 11.09.05, 22:28
      Nie bedę Ci udzielac rad, napiszę tylko, jak było u mnie.
      Pobralismy sie z wielkiej miłości po 4 latach razem. Rok po śluboe - córka.
      Czasem były kryzysy, ale raczej polegały na trudnosci w porozumieniu sie -
      zadnych ekscesów.
      Po szęsiu latach małżeństwa zupełnie nagle powiedział mi, ze mnie nienawidzi i
      chce odejść. KOchalam go, ale nie martiwłam sie o siebie, tylko o dziecko,
      błagałam, żeby teraz nie odchodził, córka za poł roku miała iść do pierwszej
      klasy. Został. Przez półtora roku mieszkaliśmy - razem, a osobno. Ja zamienilam
      sie w aniola, bardzo go kochałam i bardzo chciałam ratowac związek. Nie było
      awantur, zdrad, tylko nieustające napiecie. Przez cały czas oboje skupilismy
      sie na chroninieu corki. Po poltora roku postanowilismy sie rozstać. On sie
      wyprowadził, kiedy córka była na wakacjach. MIała 8 lat. Pojechalismy po nia
      razem, pod domem powiedziałam jej, ze teraz tatus będzie mieszkać z dziadkami.
      Usmiechnęła sie promiennie i powiedziala: Spodziewałam sie czegos takiego.
      Po roku odważylam sie zapytac, czy bardzo gniewa sie na nas, ze mieszkamy
      osobno. POwiedziała, że wcale, że woli tak, niz kiedy bylismy wszyscy razem, ze
      kiedy sie klóciliśmy (a mysmy sie nawet nie klocili, tylko to okropne napiecie)
      chciała uciec z domu i nienawidziła nas. a teraz jest dobrze.
      Chce podkreslic, że stosunki miedzy mężem a mną bardzo sie poprawiły od kiedy
      zamieszkalismy osobno, zdarzaja się spiecia, ale w sumie przypominamy parę
      starych przyjaciół. Ex (rozwiedlismy sie po 4 latach, bez najmniejszego
      problemu)bardzo dba o córke, widuja sie regularnie, są bardzo z soba związani.

      Jednak powiem to wprost: dzieci nie oszukasz, one doskonale odbieraja Wasze
      emocje, nie mogą nie czuc, że coś jest nie tak, nie mogą nie brac pod uwagę
      Waszego rozwodu. Moze ja głupia jestem, ale jestem głęboko przekonana ze lepsza
      najgorsza pewność od ciągnącej sie latami hustawki.
    • akacjax Re: Rozwód - prośba o radę 11.09.05, 23:48
      Oczywiście rozwód to jednoa sprawy majatkowe to drugie-będziecie mieszkać
      razem...czy będziecie do domu przyprowadzać ew. nextów/ie?
      Chcecie udawać przed dziećmi?-to głupie.
      Z jednej strony piszesz-obopólna zgoda, a z drugiej-kocham ją...to jak jest?
      Chcesz rozwodu, czy nie?
      Uwierz-rozwód będzie wiekszym stresem dla 16-latki niż dla młodszej.
      Wydaje mi się, że z Twojego opisu wynika, że rozwód to Wam niekonieczny. A
      jeszcze kościelne unieważnienie(bo nie ma rozwodu w kościele)-o to pole dla
      Tri...tutaj on zna się na tymsmile

      • volvox2 Re: Rozwód - prośba o radę 12.09.05, 10:41
        Oczywiście, że rozwodu nie chcę, proponowałem jej terapię rodzinną jednak
        stwierdziła, że jej nie jest potrzbna, a ja sam powinienem się leczyć bo ją
        uderzyłem. Wszelkie propozycje traktuje jako narzucone i kwituje je najczęściej
        zdaniem "nie będziesz mi mówił co mam robić"
        Twierdzi, że majac rozwód odetnie się ode mnie, wyzwoli się psychicznie, nie
        będę miał do niej żadnych praw, będzie mogła żyć własnym życiem pod własnym
        nazwiskiem.
        Przedsmak życia po rozwodzie może mam już teraz od tygodnia, rano wyjeżdżam do
        pracy, żona zajmuje się domem, dziećmi. Wracam o 20, ja przejmuję obowiązki a
        ona wychodzi "gdzieś". O 24 idę spać, a ona o 24, albo i później wraca do domu
        trzeźwa, chociaż wczoraj na lekkim gazie.
        Idzie spać zamykając się na klucz w sypialni (śpimy oddzielnie od tygodnia)
        gdyż jak twierdzi nie czuje się bezpiecznie. Myślę, że tutaj mogą mieć
        znaczenie jej przeżycia z domu i rozwodu rodziców (ojciec alkoholik).
        Udawać długo przed dziećmi się nie da, są mądre, spostrzegawcze. Jednak nie
        kłócimy się, nie robimy awantur. Mają nas oboje pod ręką, fakt że "na zmiany".
        Zawsze wieczorem jestem z nimi, pomogę w lekcjach, porozmawiam, wyjdziemy na
        spacer.
        Czy tak da się żyć, czy jest sens - nie wiem, teraz to wybieram.
        Mam wizytę u psychologa, może on mi coś wyjaśni, pomoże.
        Jedno jest pewne przy takim nastawieniu żony i jej decyzji jak
        twierdzi "ostatecznej i nieodwołalnej" rozwód jest moim zdaniem przesądzony.
        Co do nextów - nie szukam i nie zamierzam szukać.
        O kościelne unieważnienie też podobno nie jest tak znowu trudno. Kwestia tylko
        pieniędzy i odpowiedniego uzasadnienia.
        • akacjax Re: Rozwód - prośba o radę 12.09.05, 12:38
          Jeżeli nie chcesz rozwodu, to o nim nie myśl, niech wszystko weźmie na siebie z
          załatwianiem żona. Bez obdukcji uderzenie nie istnieje. Ale teraz pilnuj
          się...a jeżeli ona chce się bawić, gdy Ty będziesz dzieci pilnował to powiedz
          jej, że możesz zostać z dziećmi... na zawsze.
          Poza tym sptawy gospodarcze-wspólne-to nie ma podstawy do rozwodu.
          Oddzielne sypialnie to jedno, ale i gotowanie musi być odzielne...itd.
          • volvox2 Re: Rozwód - prośba o radę 12.09.05, 13:11
            Twierdzi, że o obdukcję zadbała 3 lata temu i jak się nie zgodzę na rozwód za
            porozumieniem to mnie "załatwi" kwitami i dodatkowo ograniczy mi prawa
            rodzicielskie. Pozew zamierza złożyć w tym miesiącu.
            • hela74 Re: Rozwód - prośba o radę 12.09.05, 13:20
              no ale jej wyjścia nocne i picie bardzo deskredytują ją jako matkę także w
              oczach Sądu, zresztą odpowiedziałam Ci na priva- nie wierz w to ograniczenie
              praw, bo zanim to nastąpi, przy Twojej obronie Sąd zleci badanie całej rodziny
              w poradni i od jego wyniku będzie dużo zależeć, a nie od Twojej żony.
        • scriptus Re: Rozwód - prośba o radę 12.09.05, 13:29
          Są w Twoim małżeństwie i w Twojej sytuacji pewne podobieństwa do mojego sad
          Moja żona też ma swoje "wyjścia", ale nie tak intensywne, też "pragnie się ode
          mnie uwolnić", też śpimy osobno od miesięcy, też usiłuję przeprowadzić terapię
          i też ją kocham i nie chcę rozwodu... Również i mi żona powiedziała, że chce
          rozwodu, żebym to załatwił (odpowiedziałem, że nie chcę rozwodu i nie mam czasu
          na załatwianie rzeczy mi niepotrzebnych, jak ma ochotę, to niech załatwia sama,
          na tym stanęło...) Odnoszę czasem wrażenie, że czeka na jakieś moje
          potknięcie "żeby mogło być z mojej winy..."
          Zadziwiająca jest postawa mojego dziecka, gdy mu mama powiedziała, że chce się
          rozejść z tatusiem i że tatuś się wyprowadzi, stwierdził, że on z tatą...
          Staram się mieć dla niego jak najwięcej czasu.

          Są i pewne istotne różnice.
          Przede wszystkim ja nigdy nie uderzyłem żony. Moja nie pije intensywnie.
          Pochodzi ze względnie normalnej rodziny... Jej "wyjścia" są znacznie mniej
          intensywne i mniej więcej wiem, gdzie jedzie i co robi... chociaż nie od niej.

          Wiele oczekuję od zaczynającej się właśnie terapii...
          • volvox2 Re: Rozwód - prośba o radę 12.09.05, 14:01
            Też czekam na spotkanie/nia z psychologiem i dopiero wówczas podejmę ostateczną
            decyzję co dalej. Mój własny osąd niekoniecznie jest obiektywny bo w tym
            wszystkim siedzę, o czym zresztą świadczy mail od hela74 (dzięki). Niektóre
            aspekty ukazała mi z całkiem innej strony.
            • akacjax Re: Rozwód - prośba o radę 12.09.05, 23:54
              Załóżmy, że żona złoży pozew. Na pojednawczej zapytają Cię, czy kochasz żonę,
              czy widzisz szansę dla Waszego małżeństwa, czy zgadzasz się na rozwód...gdy
              będziesz bronił małżeństwa-sąd może nie orzec rozwodu.
Pełna wersja