Dodaj do ulubionych

Gdzie jest granica

24.11.05, 19:43
między kompromisem a poddaństwem?
między egoizem a egzekwowaniem rzeczy ważnych?

Jak ją wyznaczyć i jak się jej trzymać? smile Jakieś propozycje?
Poznałam na razie tylko jeden sposób, ale jest dość idealistyczny...
Obserwuj wątek
    • tricolour Granice się wyczuwa. 24.11.05, 20:03
      Jeżeli ktokolwiek przekracza nasze granice, to od razu pojawiają sie uczucia,
      które nas o tym informują: niepokój, niechęć, zażenowanie, wstyd... itp.

      Możemy próbować od razu zając stanowisko wobec takich spraw lub dystansować sie
      w imię jakiegos innego interesu, który jest wazniejszy od naszego (np. dobro
      wspólne).

      W sumie schemat jest dość prosty, ale wymaga konsekwencji. smile
      • maheda Re: Granice się wyczuwa. 24.11.05, 20:10
        Nooo to w naszą stronę. My wiemy, kiedy ktoś tę granicę przekroczy w stosunku do
        nas.
        Jak natomiast wyczuć, kiedy przekraczamy tę granicę u kogoś?

        Ale nawet teraz pojawia się kwestia - kto określa definicję choćby dobra
        wspólnego? I czy jeśli mój partner stwierdzi, że dla wspólnego dobra powinnam
        zostać pozbawiona własnego zdania, to jest to w porządku, czy nie?
        • tricolour A czy Ty też uważasz... 24.11.05, 20:33
          ... że KTOKOLWIEK ma prawo pozbawiać Ciebie własnego zdania?
          Bo jeżeli tak uważasz, to można zrobic z Tobą, co się chce...
          A jeżeli uważasz, że masz prawo do własnego zdania ZAWSZE, to o czym mówimy?

          W sprawie przekraczania granicy u kogoś - jeżeli nam pozwalają włazić na łeb, to
          włazimy... chyba, że uważamy takie zachowanie za niegodziwe.
          • maheda No moment... 24.11.05, 20:46
            mieć zdanie mogę. Ale co z postępowaniem, wynikającym z tego mojego zdania?
            Jeśli uważam, że mam rację, i powinniśmy postępować po "mojemu", bo tak "będzie
            lepiej dla naszego związku", to jak długo takie postępowanie będzie działaniem
            dla dobra związku, a kiedy zacznie być to zachowanie egotyczne?

            To wcale nie jest takie proste, jak by się wydawało.
            • tricolour Oczywiście, że może nie być proste... 24.11.05, 20:56
              ... jeżeli ma sie ochotę cos celowo skomplikować. Szczególnie wpadanie w
              skrajności sprzyja komplikowaniu.

              A juz zupełnie nie rozumiem Twojego pomysłu "zdanie mieć mogę, ale co z
              postepowaniem" Co to? Schizofrenia? Myslę jedno, ale robie drugie?

              Dojrzałośc polega na spójności. Także na spójności.
              • maheda Tylko, że życie z innymi ludźmi 24.11.05, 21:27
                przestaje być proste.
                Nie można cały czas kierować się swoimi zasadami, trzeba liczyć się również z
                zasadami innych.
                Oprócz mojego zdania - jest zdanie innych.
                I o ile mogę mieć w głębokim poważaniu to, co mówią ludzie mi obcy, o tyle ich
                zdanie ważne (wprost) proporcjonalnie do tego, jak blisko mnie mieszkają.
                Nie będę się przejmować tym, że ktoś mieszkający dwie ulice dalej lubi imprezy i
                nagminnie je u siebie organizuje, ale zacznie mi przeszkadzać, jeśli będzie to
                robił mój mąż.

                I tego właśnie tyczy pytanie.
                • tricolour Drugi wątek... 24.11.05, 21:34
                  ... ten w którym piszemy o atakowaniu i godzeniu sie na obrywanie jest zbieżny z
                  tym wątkiem...

                  Otaczamy się ludźmi podobnymi do nas. Ludźmi, którzy mają podobne standardy
                  zachowań, a jeśli są różnice, to drobne, na które możemy przymknąć oko BEZ
                  USZCZERBKU dla siebie samego.
                  Może nawet tak się stać, że mało lubiane zachowanie partnera z czasem da się
                  jakoś strawić albo wręcz polubić. Powinno to jednak chyba dotyczyc rzeczy
                  drugorzędnych, by nie wydzierac sobie włosów z głowy w razie niepowodzenia.
                  To chyba po to tzw "chodzenie ze sobą" trwa lat parę, by sie poznać w miarę
                  dobrze... choc w moim przypadku chodzenie trwało 3 lata, a małżeństwo 7.

                  Trudno. Może będzie drugie smile))
                  • bezecnymen Re: Drugi wątek... 24.11.05, 22:42
                    trzymam kciuka Trismile
                    i obyć nie musiał rozstrząsać zagadnienia: gdzie się kończysz TY, a zaczyna
                    ONAsmile
                    • brzoza75 Re: Drugi wątek... 25.11.05, 07:42
                      jeśli jest kompromis nie ma poddaństwa
                      jeśli jest egoizm nie uda się wyegzekować od drugiej strony rzeczy dla nas
                      ważnych
                      to moje skromne zdanie...
                      • maheda Re: Drugi wątek... 25.11.05, 09:31
                        Dzień dobry smile

                        Widzisz, tylko że dwie osoby mogą mieć różne systemy postrzegania świata i tam,
                        gdzie dla jednej jest kompromis, druga strona czuje na karku but ciemiężyciela.
                        O to właśnie pytam.
                  • maheda Re: Drugi wątek... 25.11.05, 09:54
                    Czyli jednak "chodzenie ze sobą" niewiele daje? A może nie patrzymy na to, na co
                    powinniśmy? Trudno wszak na randkach poznać drugą osobę, jej prawdziwą naturę.
                    Do tego potrzebna jest codzienność, wspólne kłopoty mniejsze i większe - dopiero
                    wtedy się okazuje, kim naprawdę jest ten drugi człowiek.

                    A co do ludzi, którymi się otaczamy czy którzy nas otaczają - pewne różnice mogą
                    być bez znaczenia u kolegów czy przyjaciół, ale stają się nie do zniesienia na
                    co dzień. Oczywiście może być tak, że do pewnych nielubianych zachowań partnera
                    będziemy w stanie się przyzwyczaić - ale nie jest to norma. Często jest tak, że
                    to, co przeszkadzało nam w stopniu niewielkim, zaczyna przeszkadzać coraz bardziej.

                    Tylko, że smile)))))))))))))))) to się tak łatwo roztrząsa na trzeźwo, jak
                    człowiek nie jest zakochany smile A spróbujmy też tak jasno na to spojrzeć, gdy
                    świat zawiruje nam pod stopami smile Swoją drogą - tutaj już olbrzymią rolę
                    odgrywają często przyjaciele czy rodzina, którzy zwracają uwagę na to, czy
                    tamto. Dobrze jest wtedy przynajmniej zastanowić się przez moment nad tym, co mówią.
    • bursztynowe Re: Gdzie jest granica 25.11.05, 09:27
      każdy ma swoją granicę i indywidualny poziom tolerancji

      a jak poznać cudze granice?

      może rozmawiać?

      I wbrew powszechnemu mitowi, to kobiety mają z tym problem, oczekując że
      partner się sam domyśli o co chodzi... w którym miejscu znieważył ego swojej
      wybranki, naruszył granice, nie zrobil tego co powinien był zrobić.. itd itd

      ______________________

      Najlepszą rzeczą jaką możemy zrobić dla naszych bliskich, to jest po prostu
      bycie szczęśliwymi
      • maheda Re: Gdzie jest granica 25.11.05, 09:47
        A no właśnie - rozmawiać. Ja też uważam, że jest to jedyna droga - a czemu
        idealistyczna? Bo zakładająca, ze każdy potrafi i chce wyartykułować swoje
        potrzeby, bolączki, strachy - a to wcale nie jest takie łatwe.

        Zgadzam się co do kobiet. Często uważamy, że skoro ktoś przebywa z nami
        codziennie, powinien nas doskonale "czuć". I że powinien sam wiedzieć, że w
        którymś momencie nas uraził - a powinien to zobaczyć od razu w bolesnym wzroku,
        w chłodzie obejścia. No i oczywiście powinien od razu domyślić się, jakim torem
        poszły nasze myśli, i co dokładnie spowodowało ból smile
        Na przykład zdanie "nie powiedziałem Ci o tym wcześniej, bo nigdy Cię to nie
        interesowało" możemy w pewnych okolicznościach odczytać jak cios nożem w serce,
        smile a jest to zwykłe stwierdzenie faktu, często bez złych intencji, choć czasem z
        żalem.
        Inny przykład - nie powiemy, że przykro nam, gdy on "zawsze woli" spędzać
        większość wieczoru przy kompie (dodam - ewidentnie przy pracy), zamiast z nami,
        bo przecież nie chcemy wyjść na zaborcze małpy.
        I tak dalej, i tym podobne.

        A jak to jest w wypadku mężczyzn? Wy też nie potraficie mówić o swoich uczuciach
        - a jeśli już się wypowiadacie, to często konfrontacyjnie, często w taki sposób,
        że kobieta czuje się atakowana.

        Oczywiście, obydwie strony mogą się nauczyć takiego wypowiadania swoich uczuć i
        potrzeb, żeby jasno dawać drugiej stronie do zrozumienia, o co im chodzi.
        Niemniej jednak u mnie wymagało to czasu. I nauczyłam się, że zawsze na koniec
        wypowiedzi najlepiej poprosić drugiego człowieka, żeby powtórzył to, co z mojej
        tyrady zrozumiał wink Bo nieraz wychodzą potworki - pamiętam jeszcze z rozmów z
        moim byłym Mężem. Ja mówię o kozie, a ten rozumie o wozie. Niewątpliwie wynikało
        to z mojej nieumiejętności przekazywania własnych potrzeb.

        A jakie są Wasze doświadczenia w tej dziedzinie? smile
        • bursztynowe Świat bez granic? 25.11.05, 11:53
          faceci są prości w ekspolatacji... nie ma prostszyh stworzeń

          Jasno formułują i konkretnie swoje oczekiwania ("chcę piwo", "chodź, mam ochotę
          na seks", "upierz mie bielizne"), określają swój stan emocjonalny ("jestem
          głodny"), etc.

          I tego samego oczekują od kobiet ("już lecę, kochanie, ja też, mam ochote na
          seks"). Bezskutecznie. Jakieś, kurcze, świece, komplementy i inne kwiaty.

          Trudno porozumiewać się "między wierszami"...
          Noooo...
          • maheda Re: Świat bez granic? 25.11.05, 12:04
            > określają swój stan emocjonalny ("jestem głodny"), etc.

            big_grinDDDDDDDDDDD

            Słownik Języka Polskiego:

            emocjonalny ~ni
            «skłonny do wzruszeń, silnych przeżyć psychicznych, uczuciowy; wywołujący
            emocje; odzwierciedlający czyjeś uczucia»
            Stan emocjonalny.

            emocja ż I, DCMs. ~cji; lm D. ~cji (~cyj)
            «przejęcie się czymś, podniecenie, wzruszenie, wzburzenie; silne przeżycie
            uczuciowe, np. gniewu, strachu, radości»

            głód m IV, D. głodu, Ms. głodzie, blm
            1. «stan organizmu związany z niedoborem lub brakiem pożywienia; uczucie
            czczości spowodowane brakiem pożywienia»


            Koniec cytatów smile

            smile Nie powiesz mi, że głód to emocja smile Emocja to nie fizjologia wink
            • bezecnymen Re: Świat bez granic? 25.11.05, 14:16
              smile Nie powiesz mi, że głód to emocja smile Emocja to nie fizjologia wink...
              może i nie, ale jak facet głodny to zły, a złość to niewątpliwie emocjatongue_out tak
              więc stan fizyczny organizmu często jest bodźcem emocjonalnym...innych
              podobnych przykładów mogę natrzepać z rękawabig_grin
              • maheda Re: Świat bez granic? 25.11.05, 14:37
                Ale jeśli kobieta mówi "głowa mnie boli", to już cię czepiacie - gdzie tu
                konsekwencja?
                A przecież też wiadomo, że jak kobietę głowa boli, to nie ma na nic ochoty. (?)
                • tricolour Jakoś nigdy nie mówiłaś mi... 25.11.05, 14:52
                  ... że Cię głowa boli więc nie uogólniaj swoich przeżyć na wszystkich mężczyzn.
                  Może tylko takich niedorajdów w zyciu miałaś, co to nawet gadać nie umieli.

                  tongue_out
                  • maheda Jeśli wg Ciebie 25.11.05, 15:07
                    obrażanie mężczyzn, których "w życiu miałam" jest merytorycznym argumentem w
                    dyskusji, to współczuję.

                    Przytoczyłam przykład bolącej głowy, bo to przecież już ikona pretensji
                    wysuwanych ze strony mężczyzn w kierunku pań. Dodam - nie wysuwałabym go, gdyby
                    nie przykład bezecnego, który to zresztą przykład rozbawił mnie niemożebnie -
                    podania uczucia głodu jako stanu emocjonalnego smile

                    smile Zresztą widać chyba, że przerzucamy się z bezecnym uśmiechami i
                    pół-żarcikami, a Ty tutaj wypalasz z grubej rury, obrażając w dodatku mężczyzn,
                    których miałam okazję "mieć" - cokolwiek zresztą masz na myśli.
                    • tricolour Poczekam... 25.11.05, 17:29
                      ... na zdanie obrażonych mężczyzn... może mnie aż tak nie zbesztają... zobaczymy.

                      Czego mi współczujesz?
                      • maheda no tak... 25.11.05, 17:38
                        Primo - nie ma powodu, żeby się ci mężczyźni wypowiadali, bo ich tutaj na forum
                        zwyczajnie nie ma.

                        Secundo - a gdzie ja napisałam, że Ci współczuję?
                        • tricolour Cytuję: 25.11.05, 17:44
                          "Jeśli wg Ciebie obrażanie mężczyzn, których "w życiu miałam" jest merytorycznym
                          argumentem w dyskusji, to współczuję"

                          Zrozumiałem, że użyłem kretyńskiego argumentu (co jest możliwe) i mi czegoś w
                          związku z tym współczujesz. Chcę się dowiedzieć czego.
                          • maheda Re: Cytuję: 25.11.05, 17:51
                            Ależ ja wcale nie Tobie współczuję smile Jedynie Twoim rozmówcom, którzy nie mogą
                            po prostu odejść od komputera - a czemu - o tym poniżej.

                            Sęk w tym, że nie użyłeś wcale żadnego argumentu - trudno więc nazwać Twoją
                            wypowiedź "kretyńskim argumentem" czy "rozsądnym argumentem".

                            "Może tylko takich niedorajdów w zyciu miałaś, co to nawet gadać nie umieli."
                            No tego zdania chyba nie nazwiesz argumentem? Za to wyraziłeś swoją domyślną
                            opinię o wszystkich, którzy mieli ze mną kontakt. I co to w ogóle za określenie
                            "mieć kogoś"?! Ludzi się nie MA. Z ludźmi się wiąże, z ludźmi się żyje, mieszka,
                            jest. Ale ludzie to nie przedmioty i się ludzi nie MA.

                            I tak się zastanawiam, co chciałeś w ogóle tym postem przekazać?
                            Możesz przeredagować tamten post i napisać go jak do osoby bardzo mało lotnej,
                            którą być może jestem?
                            • tricolour Przeredagowuję: 25.11.05, 18:17
                              Nie wyraziłem domyślnej (negatywnej) opinii o facetach nazywając ich "niedorajdami".

                              Chodziło mi o negatywną ocenę Twoich wyborów.
                              • maheda Niespójność logiczna 25.11.05, 22:54
                                Oceniasz czyjś wybór na podstawie tego, co ten ktoś wybiera smile

                                Jeśli ktoś wybiera coś, co wg Ciebie jest OK - nie nazwiesz jego wyboru złym.
                                I odwrotnie - prawda?
                                • tricolour Oceniam na podstawie... 26.11.05, 16:21
                                  ... trwałości wyboru faceta na męża.

                                  Nie ma męża, to znaczy że wybór był niedobry. Wina wybranka, czy wybierającej?

                                  I w tej winie nie chodzi mi to, by kogos karać, ale o to, by wiedzieć DLACZEGO
                                  nie można było zawiązać trwałej relacji. Kiedy sie wie juz dlaczego, to można
                                  zastanowić sie co ZROBIĆ na przyszłośc, by było inaczej.

                                  Wot tyle.
                                  • maheda Re: Oceniam na podstawie... 28.11.05, 14:44
                                    A może jednak wybierającym był mój Mąż?
                                    Trudno jest określić, kto wybierał, bo wybieraliśmy oboje.

                                    A jeśli chodzi o zawiązywanie trwałych relacji - wszystko wskazuje na to, że
                                    obecnie jednak oboje się okazaliśmy zdolni do zawiązywania trwałych relacji.

                                    A co do powodów - wystarczająco już się o tym rozpisałam - powody rozpadu są
                                    jasne i wcale nie muszę ich już szukać.
                • anja_pl Re: Świat bez granic? 28.11.05, 22:39
                  maheda napisała:

                  > A przecież też wiadomo, że jak kobietę głowa boli, to nie ma na nic ochoty.
                  (?)

                  wiesz co,
                  ja zawsze sex uważałam za najlepsze lekarstwo na ból głowy big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                  • maheda Re: Świat bez granic? 29.11.05, 00:48
                    smile Toteż ja nie mówię o tym, jak jest, tylko o stereotypach wink
                    Ale dość już tego tematu, bo chyba jest już za bardzo przeciągnięty...
            • bursztynowe Re: Świat bez granic? 25.11.05, 17:33
              a uczucie głodu to pies?
              ha?
              wink
              • bursztynowe Re: Świat bez granic? 25.11.05, 17:35
                UCZUCIE!
                GŁODU!

                stan jak najbardziej emocjonalny!
                ha!

                miłość, motyle w brzuchu i inne skowronki to też fizjologia, a nawet chemia,
                tudzież elektorlity

                smile))))))))))))))))))))))
                • maheda Re: Świat bez granic? 25.11.05, 17:40
                  Rotfl smile No dobra smile Ale w emocjach chodzi o PSYCHIKĘ smile

                  Tylko mi tutaj nie wylatuj, że głód CI się odbija na psychice wink Ani mi tutaj z
                  komórkami nierwowymi nie wyjeżdżaj, które dają znać z żołądka do mózgu, że jest
                  się głodnym big_grinDDDDDDDDDD

                  Raczej mi powiedz, skoro głód, to taka emocja, czy wg Ciebie informacja uzyskana
                  od kobiety pt. "głowa mnie boli" jest dla Ciebie wyrażeniem emocji? suspicious
                • tricolour Nie rózbcie z siebie nieuków... 25.11.05, 17:46
                  ... z tym głodem jako uczuciem.
                  Jeszcze któryś dojdzie do wniosku, że głód, to POCZUCIE.

                  tongue_outP
                  • maheda Bezecny... 25.11.05, 17:53
                    Tri jest GENIALNY! big_grin

                    Otóż widzisz - kobiecy ból głowy wynika z POCZUCIA sprawiedliwości - Wy macie
                    swoje odczucia i emocje (męski głód), a my swoje!!! big_grinDDDDDDD

                    Może tak być? suspicious
                    • maheda Oczywiście BURSZTYNOWE 25.11.05, 17:55
                      A nie Bezecny - poplątało mi się *zawstydzenie* przepraszam
                      • bursztynowe Re: Oczywiście BURSZTYNOWE 26.11.05, 10:15
                        nie gniewam się, no może trochę wink)))

                        dla nadmiernie poważnych: to był żart z tymu uczuciami...

                        smile))))
                        • maheda Re: Oczywiście BURSZTYNOWE 28.11.05, 14:44
                          wink
                          Jak widać, dla chcącego nic trudnego - można wywołać burzę w łyżce wody big_grin
                        • porucznikk Re: Oczywiście BURSZTYNOWE 28.11.05, 16:47
                          bursztynowe napisał:

                          > dla nadmiernie poważnych: to był żart z tymu uczuciami...
                          >
                          > smile))))
                          Wyrazisty przykład przekroczenia granicy dobrego obyczaju. Na szczęście
                          większość singli jest wystarczająco odporna na takowe dowcipy.
                          por.
                    • bezecnymen Re: Bezecny... 28.11.05, 19:34
                      ja się na tym chyba kompletnie nie znamsad
                      nie widze zasadniczej róznicy między damskim a męskim bólem głowy, o ile
                      rzeczony nie jest wykrętem
                      powiedzenie: głowa mnie boli względnie: jestem strasznie zmęczony gdy druga
                      strona wyraźnie deklaruje chęć zainteresowania nas pewną czynnościątongue_out a my nie
                      mamy na to ochoty a brak jakichś konkretnych powodów niechęci jest wykrętem
                      względnie próbą wyłudzenia współczucia bądź zabiegów pielegnacyjnychsmile
          • nangaparbat3 Bursztynowe - to jest genialne 26.11.05, 16:16
            >faceci są prości w ekspolatacji... nie ma prostszyh stworzeń

            >Jasno formułują i konkretnie swoje oczekiwania ("chcę piwo", "chodź, mam
            ochotę
            >>na seks", "upierz mie bielizne"), określają swój stan emocjonalny ("jestem
            głodny"), etc.
            Najpiekniejsz to wyrażenie stanu emocjonalnego - JESTEM GŁODNY.
            Jednak mam wo Was lepsze zdanie.
            • tricolour Pytanie poważne: 26.11.05, 16:25
              Czym jest głód?

              Wg nauk tajemnych, które ongiś pobierałem - głód jest emocją - takim prymitywnym
              (prostym) uczuciem.
              • nangaparbat3 Re: Pytanie poważne: 27.11.05, 00:24
                No nie. Ostatecznie jeszcze mozna przyjąć, że głod jest uczuciem (od biedy,
                skoro mówimy, ze odczuwa się głód, tak jak bol, zmęczenie, pragnienie), to
                jednak bardzo podstawowym, ale "emocja" się po polsku o głodzie na pewno nie
                powie.
                • tricolour Mylisz się... 27.11.05, 00:32
                  Emocje sa bardzo proste: głód, ból, pożądanie. Dalej sa uczucia - troche
                  bardziej skomplikowane: litość, tęsknota, niepokój (to co innego niz strach),
                  złośc, wstyd, trwoga, duma, miłość, nadzieja, radość, ... i cała wielka ilość.
                  Kilkaset.

                  Na samym "końcu" są poczucia czyli zespoły uczuć. Np - poczucie osamotnienia -
                  wiążę się z niepokojem, tęskotą, zagubieniem itd.
                  • maheda To Ty się mylisz 28.11.05, 14:41
                    Owszem, głód jest uczuciem, i również emocja jest uczuciem.
                    Głód jednak nie jest emocją!
                    Uczucie - to słowo ma kilka znaczeń. Dlatego właśnie popełniasz błąd w wywodzie.
                    Gdybym wpierała Ci, że ciastkiem z kremem można zapiąć kurtkę, to byś się
                    obśmiał, prawda? A ja bym udowadniała, że przecież jedno i drugie to ekler!
                    • bursztynowe Już nie myślcie 28.11.05, 15:44
                      no pobiją się, normalnie natłuką....

                      Żadne z was nie ma racji, bo rację mam JA! Ha!

                      hehehehehe
                      • maheda :-))))))) 28.11.05, 15:53
                        wink Gdzie dwóch się bije? big_grin

                        Ale masz farta tongue_outPPPPPP smile smile smile
                      • porucznikk Re: Już nie myślcie 28.11.05, 16:50
                        bursztynowe napisał:

                        > no pobiją się, normalnie natłuką....
                        >
                        > Żadne z was nie ma racji, bo rację mam JA! Ha!
                        Zgodzę się, najczęściej prawda oscyluje wokół środka.
                        por.
                        • bursztynowe Re: Już nie myślcie 28.11.05, 17:22
                          no właśnie, zgadam się z przedmówcą. A skoro jestem pępkiem świata, więc racja
                          jest moja. Bo moja racja jest najmojsza!
                          No!

                          smile))))))))))))))))))))))))))
                    • tricolour To nie ja się mylę! 28.11.05, 20:25
                      Widać mylił się mój psycholog - ponoć jeden z lepszych na Dolnym Śląsku... który
                      tak mi kiedys powiedział, a ja naiwnie uwierzyłem...

                      smile
                      • maheda Re: To nie ja się mylę! 29.11.05, 00:51
                        Prawdę mówiąc, przejrzałam parę książek, bo już zaczęłam mieć wątpliwości.

                        Psycholog to też człowiek i też się ma prawo czasem mylić smile

                        Pozdrowienia dla Ciebie też od Drugiego smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka