maheda 24.11.05, 19:43 między kompromisem a poddaństwem? między egoizem a egzekwowaniem rzeczy ważnych? Jak ją wyznaczyć i jak się jej trzymać? Jakieś propozycje? Poznałam na razie tylko jeden sposób, ale jest dość idealistyczny... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tricolour Granice się wyczuwa. 24.11.05, 20:03 Jeżeli ktokolwiek przekracza nasze granice, to od razu pojawiają sie uczucia, które nas o tym informują: niepokój, niechęć, zażenowanie, wstyd... itp. Możemy próbować od razu zając stanowisko wobec takich spraw lub dystansować sie w imię jakiegos innego interesu, który jest wazniejszy od naszego (np. dobro wspólne). W sumie schemat jest dość prosty, ale wymaga konsekwencji. Odpowiedz Link
maheda Re: Granice się wyczuwa. 24.11.05, 20:10 Nooo to w naszą stronę. My wiemy, kiedy ktoś tę granicę przekroczy w stosunku do nas. Jak natomiast wyczuć, kiedy przekraczamy tę granicę u kogoś? Ale nawet teraz pojawia się kwestia - kto określa definicję choćby dobra wspólnego? I czy jeśli mój partner stwierdzi, że dla wspólnego dobra powinnam zostać pozbawiona własnego zdania, to jest to w porządku, czy nie? Odpowiedz Link
tricolour A czy Ty też uważasz... 24.11.05, 20:33 ... że KTOKOLWIEK ma prawo pozbawiać Ciebie własnego zdania? Bo jeżeli tak uważasz, to można zrobic z Tobą, co się chce... A jeżeli uważasz, że masz prawo do własnego zdania ZAWSZE, to o czym mówimy? W sprawie przekraczania granicy u kogoś - jeżeli nam pozwalają włazić na łeb, to włazimy... chyba, że uważamy takie zachowanie za niegodziwe. Odpowiedz Link
maheda No moment... 24.11.05, 20:46 mieć zdanie mogę. Ale co z postępowaniem, wynikającym z tego mojego zdania? Jeśli uważam, że mam rację, i powinniśmy postępować po "mojemu", bo tak "będzie lepiej dla naszego związku", to jak długo takie postępowanie będzie działaniem dla dobra związku, a kiedy zacznie być to zachowanie egotyczne? To wcale nie jest takie proste, jak by się wydawało. Odpowiedz Link
tricolour Oczywiście, że może nie być proste... 24.11.05, 20:56 ... jeżeli ma sie ochotę cos celowo skomplikować. Szczególnie wpadanie w skrajności sprzyja komplikowaniu. A juz zupełnie nie rozumiem Twojego pomysłu "zdanie mieć mogę, ale co z postepowaniem" Co to? Schizofrenia? Myslę jedno, ale robie drugie? Dojrzałośc polega na spójności. Także na spójności. Odpowiedz Link
maheda Tylko, że życie z innymi ludźmi 24.11.05, 21:27 przestaje być proste. Nie można cały czas kierować się swoimi zasadami, trzeba liczyć się również z zasadami innych. Oprócz mojego zdania - jest zdanie innych. I o ile mogę mieć w głębokim poważaniu to, co mówią ludzie mi obcy, o tyle ich zdanie ważne (wprost) proporcjonalnie do tego, jak blisko mnie mieszkają. Nie będę się przejmować tym, że ktoś mieszkający dwie ulice dalej lubi imprezy i nagminnie je u siebie organizuje, ale zacznie mi przeszkadzać, jeśli będzie to robił mój mąż. I tego właśnie tyczy pytanie. Odpowiedz Link
tricolour Drugi wątek... 24.11.05, 21:34 ... ten w którym piszemy o atakowaniu i godzeniu sie na obrywanie jest zbieżny z tym wątkiem... Otaczamy się ludźmi podobnymi do nas. Ludźmi, którzy mają podobne standardy zachowań, a jeśli są różnice, to drobne, na które możemy przymknąć oko BEZ USZCZERBKU dla siebie samego. Może nawet tak się stać, że mało lubiane zachowanie partnera z czasem da się jakoś strawić albo wręcz polubić. Powinno to jednak chyba dotyczyc rzeczy drugorzędnych, by nie wydzierac sobie włosów z głowy w razie niepowodzenia. To chyba po to tzw "chodzenie ze sobą" trwa lat parę, by sie poznać w miarę dobrze... choc w moim przypadku chodzenie trwało 3 lata, a małżeństwo 7. Trudno. Może będzie drugie )) Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Drugi wątek... 24.11.05, 22:42 trzymam kciuka Tri i obyć nie musiał rozstrząsać zagadnienia: gdzie się kończysz TY, a zaczyna ONA Odpowiedz Link
brzoza75 Re: Drugi wątek... 25.11.05, 07:42 jeśli jest kompromis nie ma poddaństwa jeśli jest egoizm nie uda się wyegzekować od drugiej strony rzeczy dla nas ważnych to moje skromne zdanie... Odpowiedz Link
maheda Re: Drugi wątek... 25.11.05, 09:31 Dzień dobry Widzisz, tylko że dwie osoby mogą mieć różne systemy postrzegania świata i tam, gdzie dla jednej jest kompromis, druga strona czuje na karku but ciemiężyciela. O to właśnie pytam. Odpowiedz Link
maheda Re: Drugi wątek... 25.11.05, 09:54 Czyli jednak "chodzenie ze sobą" niewiele daje? A może nie patrzymy na to, na co powinniśmy? Trudno wszak na randkach poznać drugą osobę, jej prawdziwą naturę. Do tego potrzebna jest codzienność, wspólne kłopoty mniejsze i większe - dopiero wtedy się okazuje, kim naprawdę jest ten drugi człowiek. A co do ludzi, którymi się otaczamy czy którzy nas otaczają - pewne różnice mogą być bez znaczenia u kolegów czy przyjaciół, ale stają się nie do zniesienia na co dzień. Oczywiście może być tak, że do pewnych nielubianych zachowań partnera będziemy w stanie się przyzwyczaić - ale nie jest to norma. Często jest tak, że to, co przeszkadzało nam w stopniu niewielkim, zaczyna przeszkadzać coraz bardziej. Tylko, że )))))))))))))))) to się tak łatwo roztrząsa na trzeźwo, jak człowiek nie jest zakochany A spróbujmy też tak jasno na to spojrzeć, gdy świat zawiruje nam pod stopami Swoją drogą - tutaj już olbrzymią rolę odgrywają często przyjaciele czy rodzina, którzy zwracają uwagę na to, czy tamto. Dobrze jest wtedy przynajmniej zastanowić się przez moment nad tym, co mówią. Odpowiedz Link
bursztynowe Re: Gdzie jest granica 25.11.05, 09:27 każdy ma swoją granicę i indywidualny poziom tolerancji a jak poznać cudze granice? może rozmawiać? I wbrew powszechnemu mitowi, to kobiety mają z tym problem, oczekując że partner się sam domyśli o co chodzi... w którym miejscu znieważył ego swojej wybranki, naruszył granice, nie zrobil tego co powinien był zrobić.. itd itd ______________________ Najlepszą rzeczą jaką możemy zrobić dla naszych bliskich, to jest po prostu bycie szczęśliwymi Odpowiedz Link
maheda Re: Gdzie jest granica 25.11.05, 09:47 A no właśnie - rozmawiać. Ja też uważam, że jest to jedyna droga - a czemu idealistyczna? Bo zakładająca, ze każdy potrafi i chce wyartykułować swoje potrzeby, bolączki, strachy - a to wcale nie jest takie łatwe. Zgadzam się co do kobiet. Często uważamy, że skoro ktoś przebywa z nami codziennie, powinien nas doskonale "czuć". I że powinien sam wiedzieć, że w którymś momencie nas uraził - a powinien to zobaczyć od razu w bolesnym wzroku, w chłodzie obejścia. No i oczywiście powinien od razu domyślić się, jakim torem poszły nasze myśli, i co dokładnie spowodowało ból Na przykład zdanie "nie powiedziałem Ci o tym wcześniej, bo nigdy Cię to nie interesowało" możemy w pewnych okolicznościach odczytać jak cios nożem w serce, a jest to zwykłe stwierdzenie faktu, często bez złych intencji, choć czasem z żalem. Inny przykład - nie powiemy, że przykro nam, gdy on "zawsze woli" spędzać większość wieczoru przy kompie (dodam - ewidentnie przy pracy), zamiast z nami, bo przecież nie chcemy wyjść na zaborcze małpy. I tak dalej, i tym podobne. A jak to jest w wypadku mężczyzn? Wy też nie potraficie mówić o swoich uczuciach - a jeśli już się wypowiadacie, to często konfrontacyjnie, często w taki sposób, że kobieta czuje się atakowana. Oczywiście, obydwie strony mogą się nauczyć takiego wypowiadania swoich uczuć i potrzeb, żeby jasno dawać drugiej stronie do zrozumienia, o co im chodzi. Niemniej jednak u mnie wymagało to czasu. I nauczyłam się, że zawsze na koniec wypowiedzi najlepiej poprosić drugiego człowieka, żeby powtórzył to, co z mojej tyrady zrozumiał Bo nieraz wychodzą potworki - pamiętam jeszcze z rozmów z moim byłym Mężem. Ja mówię o kozie, a ten rozumie o wozie. Niewątpliwie wynikało to z mojej nieumiejętności przekazywania własnych potrzeb. A jakie są Wasze doświadczenia w tej dziedzinie? Odpowiedz Link
bursztynowe Świat bez granic? 25.11.05, 11:53 faceci są prości w ekspolatacji... nie ma prostszyh stworzeń Jasno formułują i konkretnie swoje oczekiwania ("chcę piwo", "chodź, mam ochotę na seks", "upierz mie bielizne"), określają swój stan emocjonalny ("jestem głodny"), etc. I tego samego oczekują od kobiet ("już lecę, kochanie, ja też, mam ochote na seks"). Bezskutecznie. Jakieś, kurcze, świece, komplementy i inne kwiaty. Trudno porozumiewać się "między wierszami"... Noooo... Odpowiedz Link
maheda Re: Świat bez granic? 25.11.05, 12:04 > określają swój stan emocjonalny ("jestem głodny"), etc. DDDDDDDDDDD Słownik Języka Polskiego: emocjonalny ~ni «skłonny do wzruszeń, silnych przeżyć psychicznych, uczuciowy; wywołujący emocje; odzwierciedlający czyjeś uczucia» Stan emocjonalny. emocja ż I, DCMs. ~cji; lm D. ~cji (~cyj) «przejęcie się czymś, podniecenie, wzruszenie, wzburzenie; silne przeżycie uczuciowe, np. gniewu, strachu, radości» głód m IV, D. głodu, Ms. głodzie, blm 1. «stan organizmu związany z niedoborem lub brakiem pożywienia; uczucie czczości spowodowane brakiem pożywienia» Koniec cytatów Nie powiesz mi, że głód to emocja Emocja to nie fizjologia Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Świat bez granic? 25.11.05, 14:16 Nie powiesz mi, że głód to emocja Emocja to nie fizjologia ... może i nie, ale jak facet głodny to zły, a złość to niewątpliwie emocja tak więc stan fizyczny organizmu często jest bodźcem emocjonalnym...innych podobnych przykładów mogę natrzepać z rękawa Odpowiedz Link
maheda Re: Świat bez granic? 25.11.05, 14:37 Ale jeśli kobieta mówi "głowa mnie boli", to już cię czepiacie - gdzie tu konsekwencja? A przecież też wiadomo, że jak kobietę głowa boli, to nie ma na nic ochoty. (?) Odpowiedz Link
tricolour Jakoś nigdy nie mówiłaś mi... 25.11.05, 14:52 ... że Cię głowa boli więc nie uogólniaj swoich przeżyć na wszystkich mężczyzn. Może tylko takich niedorajdów w zyciu miałaś, co to nawet gadać nie umieli. Odpowiedz Link
maheda Jeśli wg Ciebie 25.11.05, 15:07 obrażanie mężczyzn, których "w życiu miałam" jest merytorycznym argumentem w dyskusji, to współczuję. Przytoczyłam przykład bolącej głowy, bo to przecież już ikona pretensji wysuwanych ze strony mężczyzn w kierunku pań. Dodam - nie wysuwałabym go, gdyby nie przykład bezecnego, który to zresztą przykład rozbawił mnie niemożebnie - podania uczucia głodu jako stanu emocjonalnego Zresztą widać chyba, że przerzucamy się z bezecnym uśmiechami i pół-żarcikami, a Ty tutaj wypalasz z grubej rury, obrażając w dodatku mężczyzn, których miałam okazję "mieć" - cokolwiek zresztą masz na myśli. Odpowiedz Link
tricolour Poczekam... 25.11.05, 17:29 ... na zdanie obrażonych mężczyzn... może mnie aż tak nie zbesztają... zobaczymy. Czego mi współczujesz? Odpowiedz Link
maheda no tak... 25.11.05, 17:38 Primo - nie ma powodu, żeby się ci mężczyźni wypowiadali, bo ich tutaj na forum zwyczajnie nie ma. Secundo - a gdzie ja napisałam, że Ci współczuję? Odpowiedz Link
tricolour Cytuję: 25.11.05, 17:44 "Jeśli wg Ciebie obrażanie mężczyzn, których "w życiu miałam" jest merytorycznym argumentem w dyskusji, to współczuję" Zrozumiałem, że użyłem kretyńskiego argumentu (co jest możliwe) i mi czegoś w związku z tym współczujesz. Chcę się dowiedzieć czego. Odpowiedz Link
maheda Re: Cytuję: 25.11.05, 17:51 Ależ ja wcale nie Tobie współczuję Jedynie Twoim rozmówcom, którzy nie mogą po prostu odejść od komputera - a czemu - o tym poniżej. Sęk w tym, że nie użyłeś wcale żadnego argumentu - trudno więc nazwać Twoją wypowiedź "kretyńskim argumentem" czy "rozsądnym argumentem". "Może tylko takich niedorajdów w zyciu miałaś, co to nawet gadać nie umieli." No tego zdania chyba nie nazwiesz argumentem? Za to wyraziłeś swoją domyślną opinię o wszystkich, którzy mieli ze mną kontakt. I co to w ogóle za określenie "mieć kogoś"?! Ludzi się nie MA. Z ludźmi się wiąże, z ludźmi się żyje, mieszka, jest. Ale ludzie to nie przedmioty i się ludzi nie MA. I tak się zastanawiam, co chciałeś w ogóle tym postem przekazać? Możesz przeredagować tamten post i napisać go jak do osoby bardzo mało lotnej, którą być może jestem? Odpowiedz Link
tricolour Przeredagowuję: 25.11.05, 18:17 Nie wyraziłem domyślnej (negatywnej) opinii o facetach nazywając ich "niedorajdami". Chodziło mi o negatywną ocenę Twoich wyborów. Odpowiedz Link
maheda Niespójność logiczna 25.11.05, 22:54 Oceniasz czyjś wybór na podstawie tego, co ten ktoś wybiera Jeśli ktoś wybiera coś, co wg Ciebie jest OK - nie nazwiesz jego wyboru złym. I odwrotnie - prawda? Odpowiedz Link
tricolour Oceniam na podstawie... 26.11.05, 16:21 ... trwałości wyboru faceta na męża. Nie ma męża, to znaczy że wybór był niedobry. Wina wybranka, czy wybierającej? I w tej winie nie chodzi mi to, by kogos karać, ale o to, by wiedzieć DLACZEGO nie można było zawiązać trwałej relacji. Kiedy sie wie juz dlaczego, to można zastanowić sie co ZROBIĆ na przyszłośc, by było inaczej. Wot tyle. Odpowiedz Link
maheda Re: Oceniam na podstawie... 28.11.05, 14:44 A może jednak wybierającym był mój Mąż? Trudno jest określić, kto wybierał, bo wybieraliśmy oboje. A jeśli chodzi o zawiązywanie trwałych relacji - wszystko wskazuje na to, że obecnie jednak oboje się okazaliśmy zdolni do zawiązywania trwałych relacji. A co do powodów - wystarczająco już się o tym rozpisałam - powody rozpadu są jasne i wcale nie muszę ich już szukać. Odpowiedz Link
anja_pl Re: Świat bez granic? 28.11.05, 22:39 maheda napisała: > A przecież też wiadomo, że jak kobietę głowa boli, to nie ma na nic ochoty. (?) wiesz co, ja zawsze sex uważałam za najlepsze lekarstwo na ból głowy Odpowiedz Link
maheda Re: Świat bez granic? 29.11.05, 00:48 Toteż ja nie mówię o tym, jak jest, tylko o stereotypach Ale dość już tego tematu, bo chyba jest już za bardzo przeciągnięty... Odpowiedz Link
bursztynowe Re: Świat bez granic? 25.11.05, 17:35 UCZUCIE! GŁODU! stan jak najbardziej emocjonalny! ha! miłość, motyle w brzuchu i inne skowronki to też fizjologia, a nawet chemia, tudzież elektorlity )))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
maheda Re: Świat bez granic? 25.11.05, 17:40 Rotfl No dobra Ale w emocjach chodzi o PSYCHIKĘ Tylko mi tutaj nie wylatuj, że głód CI się odbija na psychice Ani mi tutaj z komórkami nierwowymi nie wyjeżdżaj, które dają znać z żołądka do mózgu, że jest się głodnym DDDDDDDDDD Raczej mi powiedz, skoro głód, to taka emocja, czy wg Ciebie informacja uzyskana od kobiety pt. "głowa mnie boli" jest dla Ciebie wyrażeniem emocji? Odpowiedz Link
tricolour Nie rózbcie z siebie nieuków... 25.11.05, 17:46 ... z tym głodem jako uczuciem. Jeszcze któryś dojdzie do wniosku, że głód, to POCZUCIE. P Odpowiedz Link
maheda Bezecny... 25.11.05, 17:53 Tri jest GENIALNY! Otóż widzisz - kobiecy ból głowy wynika z POCZUCIA sprawiedliwości - Wy macie swoje odczucia i emocje (męski głód), a my swoje!!! DDDDDDD Może tak być? Odpowiedz Link
maheda Oczywiście BURSZTYNOWE 25.11.05, 17:55 A nie Bezecny - poplątało mi się *zawstydzenie* przepraszam Odpowiedz Link
bursztynowe Re: Oczywiście BURSZTYNOWE 26.11.05, 10:15 nie gniewam się, no może trochę ))) dla nadmiernie poważnych: to był żart z tymu uczuciami... )))) Odpowiedz Link
maheda Re: Oczywiście BURSZTYNOWE 28.11.05, 14:44 Jak widać, dla chcącego nic trudnego - można wywołać burzę w łyżce wody Odpowiedz Link
porucznikk Re: Oczywiście BURSZTYNOWE 28.11.05, 16:47 bursztynowe napisał: > dla nadmiernie poważnych: to był żart z tymu uczuciami... > > )))) Wyrazisty przykład przekroczenia granicy dobrego obyczaju. Na szczęście większość singli jest wystarczająco odporna na takowe dowcipy. por. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Bezecny... 28.11.05, 19:34 ja się na tym chyba kompletnie nie znam nie widze zasadniczej róznicy między damskim a męskim bólem głowy, o ile rzeczony nie jest wykrętem powiedzenie: głowa mnie boli względnie: jestem strasznie zmęczony gdy druga strona wyraźnie deklaruje chęć zainteresowania nas pewną czynnością a my nie mamy na to ochoty a brak jakichś konkretnych powodów niechęci jest wykrętem względnie próbą wyłudzenia współczucia bądź zabiegów pielegnacyjnych Odpowiedz Link
nangaparbat3 Bursztynowe - to jest genialne 26.11.05, 16:16 >faceci są prości w ekspolatacji... nie ma prostszyh stworzeń >Jasno formułują i konkretnie swoje oczekiwania ("chcę piwo", "chodź, mam ochotę >>na seks", "upierz mie bielizne"), określają swój stan emocjonalny ("jestem głodny"), etc. Najpiekniejsz to wyrażenie stanu emocjonalnego - JESTEM GŁODNY. Jednak mam wo Was lepsze zdanie. Odpowiedz Link
tricolour Pytanie poważne: 26.11.05, 16:25 Czym jest głód? Wg nauk tajemnych, które ongiś pobierałem - głód jest emocją - takim prymitywnym (prostym) uczuciem. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Pytanie poważne: 27.11.05, 00:24 No nie. Ostatecznie jeszcze mozna przyjąć, że głod jest uczuciem (od biedy, skoro mówimy, ze odczuwa się głód, tak jak bol, zmęczenie, pragnienie), to jednak bardzo podstawowym, ale "emocja" się po polsku o głodzie na pewno nie powie. Odpowiedz Link
tricolour Mylisz się... 27.11.05, 00:32 Emocje sa bardzo proste: głód, ból, pożądanie. Dalej sa uczucia - troche bardziej skomplikowane: litość, tęsknota, niepokój (to co innego niz strach), złośc, wstyd, trwoga, duma, miłość, nadzieja, radość, ... i cała wielka ilość. Kilkaset. Na samym "końcu" są poczucia czyli zespoły uczuć. Np - poczucie osamotnienia - wiążę się z niepokojem, tęskotą, zagubieniem itd. Odpowiedz Link
maheda To Ty się mylisz 28.11.05, 14:41 Owszem, głód jest uczuciem, i również emocja jest uczuciem. Głód jednak nie jest emocją! Uczucie - to słowo ma kilka znaczeń. Dlatego właśnie popełniasz błąd w wywodzie. Gdybym wpierała Ci, że ciastkiem z kremem można zapiąć kurtkę, to byś się obśmiał, prawda? A ja bym udowadniała, że przecież jedno i drugie to ekler! Odpowiedz Link
bursztynowe Już nie myślcie 28.11.05, 15:44 no pobiją się, normalnie natłuką.... Żadne z was nie ma racji, bo rację mam JA! Ha! hehehehehe Odpowiedz Link
porucznikk Re: Już nie myślcie 28.11.05, 16:50 bursztynowe napisał: > no pobiją się, normalnie natłuką.... > > Żadne z was nie ma racji, bo rację mam JA! Ha! Zgodzę się, najczęściej prawda oscyluje wokół środka. por. Odpowiedz Link
bursztynowe Re: Już nie myślcie 28.11.05, 17:22 no właśnie, zgadam się z przedmówcą. A skoro jestem pępkiem świata, więc racja jest moja. Bo moja racja jest najmojsza! No! )))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
tricolour To nie ja się mylę! 28.11.05, 20:25 Widać mylił się mój psycholog - ponoć jeden z lepszych na Dolnym Śląsku... który tak mi kiedys powiedział, a ja naiwnie uwierzyłem... Odpowiedz Link
maheda Re: To nie ja się mylę! 29.11.05, 00:51 Prawdę mówiąc, przejrzałam parę książek, bo już zaczęłam mieć wątpliwości. Psycholog to też człowiek i też się ma prawo czasem mylić Pozdrowienia dla Ciebie też od Drugiego Odpowiedz Link