Dodaj do ulubionych

Dziś.....

08.12.05, 19:36
Witam,

dzis miałam dość nietypową rozmowe z moim Wielce Szanownym Męzem: otóż dziś
zdał egzamin z pracy inżyniersiej, którą powinien zdać ładnych pare lat
temu...tzw. wieczny student Najpierw wysłał mi smsa,w którym podziekował mi
za wyrzeczenia i pomoc w realizacji, to dzieki mojemu uporowi i motywacji
oraz to ,ze nieobarczałam go obowiązkami tzw. domowymi zdał ten egazmin.
I wiecie co..powiedział ,ze razem powinnismy uczcić bo to jego i Mój SUKCES..

A
Obserwuj wątek
    • madii77 Re: Dziś..... 08.12.05, 19:41
      ZA SZYBKO nacisnęłam..

      tylko ,ze ja przypłaciłam wysoka ceną za to... brak jego czasu dla mnie i dla
      rodziny spowodował nasz rozpad małżeństwa..c( oczywiście nie jest to jedyny
      powód) mimo wszystko zabolało mnie to..
      w dodatku na tym spotkaniu ,świętowaniu ma być i jego obecna czy już nieobecna
      kobieta..

      odmówiłam....

      jednak nadal to mnie boli... choć staram sie odciąć od tego (w lutym byłaby
      nasza 8 rocznica slubu) i prawie rok od rozstania
      ...........

      Madii
      • akacjax Re: Dziś..... 08.12.05, 19:43
        Może on zatęsknił za Tobą?
        • madii77 Re: Dziś..... 08.12.05, 19:47
          eee..chyba nie...

          aczkolwiek użalał sie do mnie nad soba po rozstaniu z byłą.. jak to napisał
          to go bolało..

          a nasze rozstanie..ech... chyba nie..
          • akacjax Re: Dziś..... 08.12.05, 19:52
            no może on z tych, którzy wymagaja nieustannej opieki, jak jednej opiekunki brakło, to szuka zastępstwa, nawet jeżeli to ma być była...smile
            • madii77 Re: Dziś..... 08.12.05, 19:56
              kto go tam wie....

              należy do dośc osobliwych gatunków mężczyzn....jak to ładnie okreslił jest
              bardzo pozytywnie nastawiony do takiej sytuacji... czyli spotykałyby sie: była
              kochanka i jeszcze nie była zona na jednym świętowaniu.. jego a bardziej jak to
              określił wspólnym sukcesie... no ręce mi opadły
              • tricolour Mnie to nie dziwi... 08.12.05, 20:00
                ... bo kiedys też dzwoniłem do ex, żeby pochwalić się osiągnięciami. Co w tym
                osobliwego, że czasami chłop chce sie podzielić swoją radością...

                A Wy tu od razu podstepy węszycie. Czy za waszymi dobrymi uczynikami też kryją
                sie niegodziwości?

                tongue_out
                • madii77 Re: Mnie to nie dziwi... 08.12.05, 20:03
                  eee..zaraz niegodziwości... Coś Tysmile

                  ja wiem ,że emocjonalnie nie odcięłam sie od tego...

                  moze wam facetom jest łatwiej..??
                  • tricolour Chyba łatwiej... 08.12.05, 20:07
                    ... bo jak już zadzwoniłem do przyjaciół, znajomych, to przyszła "kolej" i na ex.

                    Tyle, że przyjaciele i znajomi reagowali normalnie (czytaj: cieszyli sie razem
                    ze mną), a była zona traktowała to jak... właśnie... czynną napaść na nią, co
                    jest głupotą totalną, bo napada sie inaczej.

                    Po któryms tam razie przestałem dzwonić wcale. Może też i o to jej chodziło.
                    • madii77 Re: Chyba łatwiej... 08.12.05, 20:16
                      wiesz co.. czyli ja też zareagowałam jak Twoja ex.. w jakims sensie nie chce
                      by dzwonił ..boli mniej...o matko...
                      niby pogratulowałam..

                      ale spotykanie z była by mnie ścięło z nóg..
                      • tricolour Hm... 08.12.05, 20:22
                        ... no ja dzwoniłem kilka razy, czyli... chyba przez dwa lata, ale w sumie
                        rzadko - raz na pół roku.
                        Wychodzi, że zadzwoniłem kilka razy. Jeżeli Ci taka wyliczanka w czyms pomoże,
                        to proszę smile))))

                        • madii77 Re: Hm... 08.12.05, 20:26
                          hihi.. pomogło...smile

                          czyli mam żałować ,ze odmówiłam...?? hmmm
                          • tricolour Wiesz... 08.12.05, 20:38
                            ... ja facet jestem - taka racjonalna bardziej maszynka smile)

                            I albo żałujesz albo nie... Trudno sobie kazać czuć.

                            Ale z drugiej strony... nie żałuj, a jak odmawiasz, to stanowczo by nie było
                            wątpliwości. Tak jest prościej (na pewno ze mną smile)
                            • madii77 Re: Wiesz... 08.12.05, 21:11
                              ...nie żaluje..

                              to lepiej byc facetemsmile

                              hiihi eee zmiana płci.. chyba nie..wink
                              • tricolour Jakbyś była facetem... 08.12.05, 22:11
                                ... to wcale bym z Tobą nie gadał. Ze względu na brak perspektyw... na cokolwiek.

                                Oczywiście teraz też mam całkowity brak perspektyw na cokolwiek, ale fakt, że
                                jesteś kobietą zmienia perspektywę...

                                Jakoś dziwnie gadam, cholerka...smile)
                                • madii77 Re: wczoraj a dziś..... 09.12.05, 10:02
                                  a dziś juz mi lepiej....

                                  choć nie spałam pół nocy...

                                  biorę się w garśćsmile

                                  Tri....eee nie gadasz dziwnie..smile

                                  a perspektywy się znajdą..smile

                                  3maj się cieplutko



                                  Madii
                • intrygantka1 Re: Mnie to nie dziwi... 09.12.05, 23:23
                  tricolour napisał:

                  > ... bo kiedys też dzwoniłem do ex, żeby pochwalić się osiągnięciami. Co w tym
                  > osobliwego, że czasami chłop chce sie podzielić swoją radością...
                  >
                  > A Wy tu od razu podstepy węszycie.

                  nie chodzi o podstępy, tylko o zwyczajny brak taktu. Mnie się wydaje, że chce
                  się pochwalić jaki z niego mądry towar, a przy okazji dokuczyć. Nie wiem, czy
                  dla Ciebie byłoby miłym spotkanie z kochankiem Twojej własnej żony (byłym, czy
                  nie, jakie to ma znaczenie?) i świętowanie jej sukcesów. Skoro zdecydował się
                  na to, żeby odejść, to powinien się liczyć z tym, że świętować będzie musiał
                  sam.
                  • tricolour A co to znaczy pochwalić? 10.12.05, 00:01
                    Bo dla mnie chwalenie sie swoimi rzeczywistymi osiągnięciami nie świadczy o
                    braku taktu, ale o właściowym rozumieniu własnej wartości. Nie widzę niczego
                    zdrożnego w chwaleniu sie tym, co osiągnąłem własną pracą.
                    Dla równowagi dziwie sie z przesadnej skromności, która potrafi przynosić
                    wymierne szkody.

                    Nie rozumiem też jak można telefonem i dobrą wiadomością o sobie "dokuczyć".
                    No... widzę jedno rozwiązanie: kiedy osoba do której dzwonimy zazdrości nam
                    naszych osiągnięć - ale w tym przypadku jest to już jej problem.

                    A swiętować jak najbardziej można samemu... i zadzwonić można. Jest wiele
                    sposobów wyrażania swoich pozytywnych emocji...
                  • tricolour Aaaa.... jeszcze ta nowa kobieta... 10.12.05, 00:11
                    ... i wspólne spotkanie.
                    To lekkie przegięcie - fakt. I brak taktu - jasna rzecz.
                    Facet ma widać pociąg do haremu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka