Dodaj do ulubionych

dziecko na wynos...

22.12.05, 21:19
Jestem szczęśliwą drugą żoną drugiego męża. Jest on cudownym tatą mojego
prawie dziewięciomiesięcznego Maćka. Jego ojcem biologicznym jest mój pierwszy
mąż. Różnie się między nami działo - teraz mogę napisać, że jest nieźle.
Staramy się być w kontakcie - a nie jest to proste, bo mieszkamy zagranicą
(jeszcze nie wiemy czy zostaniemy tu na stałe). Mały widział ojca dosłownie
kilka razy - trudności obiektywne, jednak oboje się staramy, by mój były mąż
był obecny w życiu Maćka.
Eks ostatnio spytał czy moglibyśmy spędzić z Maćkiem kilka dni u jego rodziców
- mieszkają na drugim końcu Polski i szczerze pisząc byłaby to sytuacja nieco
niezręczna dla nas wszystkich - bo jak ja z nowym mężem w domu w domu byłych
teściów... były mąż obok... Z drugiej strony nie chcę powiedzieć nie. Wiem, że
należy im się trochę wspólnego czasu. Pomyślałam, że może po prostu
zaproponuję, że zawieziemy im Maćka na kilka dni. Tutaj odzwywa się moje
'matczyne' serce - nigdy nie zostawiałam Małego na dłużej niż kilka godzin
(wyjątek kiedy byłam w szpitalu). Mały nie zna ojca i dziadków...
może macie jakieś pomysły jak to wszystko rozwiązać?
andzia
Obserwuj wątek
    • tricolour Witaj, witaj... 22.12.05, 21:31
      ... dawno Cię nie było.

      Jest takie powiedzonko "Jak masz watpliwości, to zrób tak, by nie mieć wątpliwości".

      Ja nazwyczajniej odmówiłbym ex takiego spotkania. Powiedziłbym, że nie chcę, bo
      sie boję i sytuacja jest niezręczna oraz niewygodna ze względu na odległość.
      Dodałbym, że jak dziecko urośnie, to problemu nie będzie.
      smile
      • anuteczek Re: Witaj, witaj... 22.12.05, 22:09
        łoj dawnowink byłam zajęta poskramianiem potwora uhodowanego na własnej piersiwink
        teraz poważne - z drugiej strony "dostajemy' na weekend córę mojego męża - ma
        dwa lata, jej mama nie ma takich wątpliwości jak ja. Młody jest wszystkożerny,
        nie "sprawia większych problemów wychowawczych" i wiem jak ważne jest dla taty
        spędzenie kilku dni z dzieckiem, zwłaszcza, ze ów tata gwałtownie się
        nawrócił... nie chcę z nim wchodzić na wojenną ścieżkę
    • maheda Re: dziecko na wynos... 23.12.05, 00:05
      smile Kiedyś i tak przyjdzie ten pierwszy raz, kiedy będziesz musiała odstawić
      dziecko od piersi wink
      A im prędzej to będzie, tym dla dziecka lepiej. Jak widziałam w zerówce
      zapłakanego chłopca, który nigdy z nikim obcym nie zostawał, to serce się krajało.
      No i nie są to obcy ludzie przecież, tylko najbliższa rodzina biologiczna Małego smile
    • nangaparbat3 Re: dziecko na wynos... 23.12.05, 00:15
      Ja bym pojechała tam, gdzie mieszkają, wynajęła pokój w hotelu i zostawiała im
      dziecko na parę godzin, codziennie przez parę dni. Mieszkanie u nich z mężem
      byłoby okropnie niezręczne, a zostawienie dziecka na kilka dni z dziadkami i
      ojcem, których mały nie zna - naprawdę za wcześnie na to.
    • akacjax Re: dziecko na wynos... 23.12.05, 16:30
      Córka neksa bywa z nim, zna go. Twoje dziecię mniejsze, nie zna taty, ani on nie zna dobrze dziecka. Zostawienie tak małego szkraba może być wielka traumą, kiedyś odezwie się i nikt nie będzie wiedział skąd to.
      na kilka godzin tak, na dłużej nie. Dziecko to nie zabawka.
      Chyba, że jakoś mały oswoi się z biol. ojcem w Twojej obecności.
      I powiedz wytrzymałabyć kilka dni bez małego?
      • anuteczek Re: dziecko na wynos... 23.12.05, 21:25
        Jak zwykle mądre radywink dziękuję
        Młodego od cycka odstawiłam we wrześniuwink ale nigdy nie zostawiałam go na dłużej
        samego. Mlody ojca toleruje, choć nie widują się często - dziwne zawsze się
        śmieje i wyciąga do niego łapki. Oczywiśce czym innym jest danie go na wynos na
        kilka dni. chyba zabierzemy młodą i pojedziemy na Mazury, zamieszkamy w hotelu i
        zobaczymy jak się to wszystko rozwinie. Wiecie jest jeszcze kwestia honorowa -
        mój były teść. Nie jest tajemnicą, że poroniłam troje dzieci. w tym dwoje jego
        wnucząt - pierwsze właśnie w czasie wizyty u teściów - teść nie dość, że udawał,
        że nic się nie stało, to jeszcze stroił sobie żarty i dogryzał mi. Obiecałam
        sobie, że nawet jak urodzę dziecko to teść go nie zobaczy - na chrzciny nie
        raczył przyjechać, teraz zrobił się troskliwy dziadek bo Maciek to jego jedyne
        wnuczę (szwagierka też z drwiąco wyśmiewających dzieci mieć nie może i nie
        będzie mieć, a eks cóż kwestia drażliwa). Postanowiłam być ponad tym, ale wiecie
        w głebi serca to boli jak diabli...
        • tamii1 Re: dziecko na wynos... 23.12.05, 22:06
          rozumiem Twój problem, masz malutkie dziecko. Nie wiem jak wyglądają Twoje
          stosunki z rodziną byłego np. teściem, ale ja mojego dziecka a ma półtora roku
          nie daję do domu teściów. Wielokrotnie mi grozili,że mi ją zabiorą i teraz się
          naprawdę boję. Tymbardziej,że to też ich jedyny wnuk.Ja pozwoliłabym im się
          spotkac, ale w mijscu nautralnym. Nie krepującym dla nikogo...
        • maheda Re: dziecko na wynos... 23.12.05, 22:26
          Skoro młody ojca lubi i wyciąga do niego łapki - zaryzykowałabym jednak oddanie
          dziecka na kilka dni do teściów.
          Dziecko w tym wieku łatwo zapomina i szybko przyzwyczaja się do nowych warunków.
          Pytaniem zasadniczym jest raczej - czy tata sobie z nim poradzi, sam lub przy
          pomocy swoich rodziców.
          Pamiętam, że jak moja mała wyjechała po raz pierwszy na wakacje bez nas (miała
          13 miesięcy), to po dwóch tygodniach, jak po Nią przyjechaliśmy, wcale nas nie
          poznała.
          Lepiej dziecko posłać na kilka dni teraz, niż za dwa lata, kiedy naprawdę będzie
          do Ciebie i tylko do Ciebie przyzwyczajone i nikogo innego nie będzie chciało
          widzieć!
          Wesołych Świąt smile
          • nangaparbat3 Re: dziecko na wynos... 23.12.05, 22:33
            maheda napisała:

            >> Pamiętam, że jak moja mała wyjechała po raz pierwszy na wakacje bez nas
            (miała
            > 13 miesięcy), to po dwóch tygodniach, jak po Nią przyjechaliśmy, wcale nas nie
            > poznała.
            Maheda, to nie było dobrze. Cos przeżyła, zanim przestała za wami tęsknic na
            tyle, by Was nie poznać. Dla rocznego dziecka dwa tygodnie to czas
            nieskończenie długi, a nagłe znikniecie rodziców to trauma.
            Nie chce przez to powiedzieć, że nie nalezy "odstawiać" dziecka. Jak
            najbardziej, ale powoli, stopniowo.
            • anuteczek Re: dziecko na wynos... 23.12.05, 22:42
              Ja jednak wolałabym mieć go na noc przy sobie i wiedziec,że z nim wszystko ok.
              Wiecie w tej chwili najgorzej jest mi uporać się z głową - rok temu eksio
              zabawiał się z qrewną, a my walczyliśmy o życie Macka. Jestem szczęśliwa z
              Druim, tworzymy świetną rodzinę, ale rozwodowa trauma wraca, zwłaszcza w dni
              takie jak ten...
            • tamii1 Re: dziecko na wynos... 23.12.05, 22:47
              Piszecie o odsawianiu dziecka od matki, ale na to będzie jeszcze czas!!!Nie
              można dziecko komuś przekazać na kilka dni to nie paczuszka, ale żywa, mająca
              odczucia istotka. Nigdy nie pozwoliłabym nikomu zabrać moje dziecko mawet na
              jeden dzień.Jeżeli ojciec i dziadkowie chcą się z nim widzieć to niech przyjadą
              do Ciebie i przy Tobie się spotkają!!!Nie ,można małego poprostu im
              dać!!!!!!!!!!!
              • tricolour W końcu jakis rozsądny głos... 23.12.05, 22:48
                ... w całej dyskusji.

                Juz sam tytuł "dziecko na wynos" wzbudza we mnie strach... Piwo jest na wynos.
                • porucznikk Re: W końcu jakis rozsądny głos... 24.12.05, 06:41
                  tricolour napisał:

                  > Piwo jest na wynos.
                  ..i nóżki cielęce.
            • maheda Re: dziecko na wynos... 24.12.05, 00:53
              No akurat wyjechała z "trzecią Babcią", która zajmowała się Małą na co dzień,
              jak byliśmy w pracy, więc była to faktycznie trochę inna sytuacja, i nie wierzę
              w żadne traumy akurat w tym wypadku.
              Swoją drogą - po dokładniejszym przeczytaniu późniejszych wypowiedzi anuteczki
              stwierdzam, że tej ojciec jest jakiś rąbnięty - interesować się bardziej jakąś
              panienką, gdy syn jest naprawdę ciężko chory?!... uncertain///////
              Sama nie wiem, za mało wiem o wszystkim, żeby się wypowiadać, ale wygląda to
              wszystko coraz bardziej za tym, żeby maluch został ze swoimi rodzicami (nie
              rodzic, kto spłodzi, ale rodzic, kto kocha i wychowa).

              Wszystkim Wam życzę spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, i radosnych, na ile to
              możliwe, a może i na ile to niemożliwe... smile
              • tricolour Wesołych Świąt... 24.12.05, 10:37
                ... smile)))
                • maheda Re: Wesołych Świąt... 24.12.05, 14:38
                  smile))
                  Radosnych i Tobie, Tri smile
    • tricolour Dla mnie to wszystko jest troszkę... 23.12.05, 22:45
      ... pokręcone, albo czegoś nie zrozumiałem. Bo tak:

      Pierwszy mąż chce kontaktu z dzieckiem. Daje też swoją córkę (z inną kobietą) na
      wizyty do Ciebie.
      I tu mi sie pojawia pytanie: Wy te dzieci chcecie wychowywac w jakiejś komunie?
      -Oto nowa mama, a to stara mama, a tu stoi obecny tato, a tam dalej dawny tato...

      Czy to wszystko dobrze słuzy dzieciom?
      • tamii1 Re: Dla mnie to wszystko jest troszkę... 23.12.05, 22:58
        Dziecku w tym okresie przede wszyskim są potrzebni rodzice, niekoniecznie
        biologiczni, ale kochający i czuli. Później można wytłumaczyć dziecku pewne
        sytuacje, ale teraz nie można dziecko sobie przekazywać!!!!Mój exs tez
        proponował,że co jakiś czas będziemy małą sobie przekazywać. To jest niepowazne
        i niedojrzełe!!!!
        • tricolour Oczywiście... 23.12.05, 23:00
          ... a poza tym nie wierzę w poważne i GWAŁTOWNE nawrócenie męża Anuteczki.
          Poważne rzeczy dzieją sie powoli.
          I dobrze jest sie poprzyglądać... dla spokojności.
          • tamii1 Re: Oczywiście... 23.12.05, 23:08
            Nie wiem jaka tam była wcześniej sytuacja, ale ja mojemu byłemu i jego rodzicą
            nigdy bym nie zaufała po tym co zrobili. Myślę,że taka nagła przemiana może być
            pozorna i mogą zabrać i później nie oddać małego...Przynajmniej moich byłoby na
            taki czyn stać. Człowiek rzadko się zmienia i to w skrajności!!!
          • anuteczek Re: Oczywiście... 23.12.05, 23:22
            To nawrócenie podobno trwa od chwili kiedy qrewna znalazła sobie nastepnego
            lepiej ustawionego kochasia, czyli od lutego, ja widzę zmiany od maja, kilka
            razy sam z siebie [rzyleciał do nas, ale po tym wszystkim boję się mu zaufać...
            z drugiej strony nie chcę ograniczać kontaktów ojca i syna, chciałabym, zeby to
            wszystko wyszło w miarę naturalnie - cholera za błedy i głupotę dorosłych musza
            płacić dzieci...
      • anuteczek Re: Dla mnie to wszystko jest troszkę... 23.12.05, 23:15
        Tri - przykro mi ale źle zrozumiałeśwink
        "Ma wynos" czyli spotkanie poza miejscem zamieszkania dziecka dostajemy córkę
        mojego obecnego męża z pierwszego małżeństwa. Mój drugi mąż i ja chcielibyśmy by
        nasze dzieci były sobie bliskie, nie wiemy czy będę mogła urodzić jeszcze jedno
        dziecko - póki co poroniłam troje dzieci - dwoje z pierwszym mężem jedno z
        drugim...
        Chcę by mój syn miał dobry kontakt z biologicznym ojcem.
        • tricolour Mam wrażenie... 23.12.05, 23:46
          ... że chcesz wszystkich zadowolić. Moim zdaniem tak sie nie da... bo to jakieś
          mocno pogmatwane pomysły - zresztą sama tak o tym piszesz.

          A co do tytułu "dziecko na wynos", to zrozumiałem, że chodzi o miejsce
          spotkania. A czepiłem sie dlatego, że tytuł wątku jest adekwatny do
          przedmiotowego traktowania całej sprawy: były mąz chce dzieciaka, ty chcesz mieć
          spokój, chcesz by dzieci były sobie bliskie, chcesz by syn miał kontakt z
          biologicznym ojcem...

          Przepraszam za przerysowania, ale jak Twój były mąż cos pomysli, to już to
          spełniasz?
          A obecny facet ma jakieś zdanie na ten temat?
          • anuteczek Re: Mam wrażenie... 24.12.05, 00:16
            Mój obecny mąż uważa, że nie powinniśmy ograniczać kontaktów Maćka z eksiem. Sam
            przechodził przez fazę 'nie' u eksi i bardzo to przeżywał (a rozstali się
            naprawdę po ludzku).
            Ja naprawdę nie wiem co robić, bo tak rzadko bywamy w Polsce, trochę się
            pogubiłam bo naprawdę nie mam zielonego pojęcia jak rozwiązywać takie problemy.
            • tricolour My też Ci nie podpowiemy... 24.12.05, 00:32
              ... bo tez nie wiemy, co najlepsze.

              Przeczytaj, popytaj, posłuchaj... pewnie cos wymyslisz smile)

              "Mój obecny mąż uważa, że nie powinniśmy ograniczać kontaktów Maćka z eksiem.
              Sam przechodził przez fazę 'nie' u eksi i bardzo to przeżywał (a rozstali się
              naprawdę po ludzku)" - to brzmi tak, jakby dziecko sie nie liczyło, a liczyły
              bardzoej odczucia Twojego eksa...

              Ale znasz mnie troszeczkę - czepiam się jak rzep.
              Wesołych Świąt - własnie się zaczęły.
              • anuteczek Kości zostały rzucone 26.12.05, 10:25
                ustaliliśmy, że jedziemy w okolice rodzinnej miejscowości eksa (btw słynne
                augustowskie nocewink), zamieszkamy w pensjonacie a eks będzie do nas wpadać i
                spędzać z Maćkiem całe dnie, może nawet zabrać go na cały dzień do siebie.
                Wszystko zależy od reakcji Młodego.
                Dzięki za rady, idę walczyć o prawo widzenia z dzieckiemwink - odkąd jesteśmy w
                Polsce moja mama i siostra nie dopuszczają mnie do niego ani na minutę... wink jak
                bylismy ostatnio dostawałam go przynajmniej na karmieniawink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka