vertigo5 21.02.06, 14:02 kiosk.onet.pl/charaktery/1312168,1250,1,artykul.html#czytaj Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
madii77 Re: ślubuję cię kochać 21.02.06, 15:05 ooj dobry artykuł przeczytałam... polecam Pozdrawiam p.s. a tak przy okazji niestety mam dzisiaj rocznicę ślubu- 8 lat, a rok temu w ten dzień MÓj Wielce Szanowny Mąż oświadczył, ze chce odejść..... niezły prezent no nie.... Odpowiedz Link
vertigo5 Re: ślubuję cię kochać 21.02.06, 16:50 prawie w tym samym okresie co ja brałaś ślub... ja 4 miesiące wcześniej niż Ty... trzymaj się madii, nie my pierwsi, nie my ostatni w takiej smutnej roli... pozdrawiam. Odpowiedz Link
emde74 vertigo5 22.02.06, 09:57 odpowiedziałam Ci na któregoś posta o tym, co się stało że żona Cię zdradziła, ale nie odp. widzę jednak, że temat nadal Cię męczy. dlaczego pytam? bo jestem po tej drugiej stronie: ja zdradziłam. i po prostu chcę wiedzieć co czuje wtedy facet. zrobiłam to z wielu przyczyn: bo nie czułam, ze mąż mnie potrzebuje, nigdy nie rozmawialiśmy poważnie, nigdy o mnie nie walczył. Ba, nawet po tym wszystkim do dziś powaznie nie pogadaliśmy. Mój błąd, Jego błąd. Minął ponad rok odkąd nie jesteśmy razem (choć małżeństwem a i owszem jesteśmy nadal). Ja nadal o Nim myślę, choć On o mnie nie. "Pamiętaj, co złe do Ciebie wróci" - rzeczywiście On się wykaraskał, a ja nie bardzo. Co oprócz złości, żalu, rozgoryczenia czuje facet? Czy myśli o tym co i On zrobił źle? M. Odpowiedz Link
vertigo5 chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 11:09 ... odpowiedziałem Ci: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=24087&w=37055904&a=37143854 Trudno powiedzieć, że temat mnie męczy; ale jakby nie patrzeć to - nie licząc narodzin córeczki - rozwód (a zwłaszcza to co go poprzedzało) był najistotniejszym wydarzeniem w moim dorosłym zyciu... . A co czułem ? Lepiej nie mówić... . Najpierw przez ok. 10 miesięcy trwania romansu o niczym nie wiedziałem choc zona nagle (właściwie z dnia na dzień) się ode mnie oddaliła. A ja walczyłem, namawiałem do terapii, psychologa, rozmów, pisałem do niej listy mieszkając pod jednym dachem itp. Prawie każda moja próba rodziła agresję. Nawet jak "bomba wybuchła" i dowiedziałem się co (a raczej kto) sie kryje za ochłodzeniem (najdelikatniej mówiąc) naszych stosunków nie odpuściłem. Ale wszystko na nic... Czy mam sobie cos do zarzucenia ? Owszem: może za mało rozmawialismy, może zbyt rzadko wychodzilismy razem, może niepotrzebnie mówiłem jej, że nie lubie niektórych jej znajomych itp. Ale czy to jest powód do zdrady, do rozwodu ? Hmmm, a miesiąc przedtem zanim ona poznała tego faceta podjęlismy decyzję, że wkrótce zaczniemy się starać o drugie dziecko... . A teraz ? staram się życ spokojnie, często spotykam się ze znajomymi, spędzam sporo czasu z córeczką (mamy ze sobą fenomenalny kontakt)... . W miare upływu czasu coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, że nigdy więcej... . Bez zaufania nie da się niczego zbudować, a ja do zaufania zdolny nie będę. Żonie ufałem bezgranicznie i jak zapewniała mnie, że za ochłodzeniem nie kryje sie inny facet to jej wierzyłem. Jej słowo było dla mnie święte... . Odpowiedz Link
vertigo5 link jeszcze raz bo się nie wkleiło 22.02.06, 11:12 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=37055904&a=37143854 Odpowiedz Link
maggie11 Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 11:24 Czytam co piszesz i oczom nie wierze. Moja historia tylko role odwrocone no i po miesiacu a nie po 10-ciu wiedzialam juz co jest grane. Listy i smsy, ktore wywolywaly jedynie jego irytacje. Klamstwa, ze zadna trzecia sie za tym nie kryje, calkowite zamkniecie sie przede mna. Moje walenie glowa w mur... No i to zawiedzione zaufanie i brak wiary w to, ze jeszcze kiedys bede zdolna zeby zaufac znowu... Odpowiedz Link
vertigo5 Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 11:36 To niezależne od płci, lecz od człowieka... . Tricolour napisał kiedyś, że dopiero po 4 czy 5 latach był zdolny wejść w inny związek. Ciekaw jestem czy u Ciebie czy mnie zmieni się nastawienie. Na dzień dzisiejszy wydaje mi się to nieprawdopodobne... Trzymaj się maggie, pozdrawiam... Odpowiedz Link
maggie11 Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 11:54 Za 5 lat bede miala 37. Kto mnie wtedy zechce - nieufna rozwodka z dzieckiem Tutaj niestety plec ma znaczenie - jestem zdania, ze facetom jest latwiej, chociazby dlatego, ze z reguly dzieci zostaja przy matkach i ograniczaja ich zycie towarzyskie. Moj ewentualny next musi zostac zaakceptowany przez moje dziecko, moj ex nie ma takiego problemu. On jest wolny - imprezy, wyjazdy i coraz rzadsze i krotsze wizyty u dziecka, coraz gorszy kontakt miedzy nimi a ja nic nie moge zrobic zeby to zmienic. Odpowiedz Link
vertigo5 Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 12:07 to Ty jeszcze podlotek jesteś w takim razie Ale mnie akurat brakuje dziecka na co dzień - co prawda codziennie dzwonię, 3 lub 4 razy w tygodniu się widujemy, spędzamy razem ferie, część wakacji, ale to nie to... Odpowiedz Link
ladyhawke12 do meggii 22.02.06, 12:11 jestem starsza od Ciebie, i wiem ze wiek i dzieci dla kogos kto bedzie chcial Cie poznac i byc to nie ma znaczenia, ja mam dwoje dzieci prawie juz doroslych i poznalam czlowieka ktory ten falt zaakceptowal i postaral sie aby dzieci go tez akceptowalywiec jest to mozliwe.A byly jest byly, imprezy kiedys sie skoncza, a rozne dziwne chorobska czychaja, zostanie sam wtedy sie ocknie i bedzie za pozno. Trzymaj do gory glowe, piekniej na wiosne, wszak wystarczy sie usmiechnac wtedy wszysko promienieje, ty tez. Odpowiedz Link
joasia69 Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 12:12 no to żeś teraz napisała!! ja mam 37 lat. 2 dzieci. Wcale nie czuję się stara. Wcale nie czuję się gorsza. W każdym wieku możliwe jest poznanie kosgoś, pokochanie kogoś. Czy miłość zarezerwowana jest tylko dla ludzi do 30-tu lat?? Odpowiedz Link
madii77 Re: faceci mają łatwiej... 22.02.06, 12:15 ...zgadzam się z Toba faceci mają lepiej.... Mój Wielce Szanowny Mąż, teraz się lansuje, odkąd nie jesteśmy razem, ciągle gdzieś wyjeżdża (razem nigdzie nie wyjeżdżaliśmy)nawet "zaprzyjaźnił się" o wiele atrakcyjniejszym kolegą od niego...aby zdobywać...wiem może to śmieszne, ale tak jest < nie miał wzięcia, -tylko jak ja sie znalazłam przy jego boku ..oto jest pytanie..hihi> On ma więcej czasu, wolną ma przestrzeń, nie musi sie śpieszyć , aby jak najszybciej wrócić do domu po pracy, odebrać dziecko ze szkoły, zrobić zakupy..itp a My..?? My tak nie możemy....ale też z drugiej strony musimy cos zrobić dla siebie TYLKO WYLĄCZNIE DLA SIEBIE... bo przecież jak my same nie będziemy szczęśliwe to i nasz dzieci też odczują nasze złe nastawienie..ja wiem ,że to trudne, sama to przechodze i jest mi chwilami ciężko. Pojawiła się szansa na nowy związek, ale wiecie co może to za wcześnie, wiem ,że powinnam zakończyć mój poprzedni związek oficjalnie , ale z drugiej strony zaczynam czuć ,że żyję.. nie wiem co dalej bedzie ,jak potocza się Nasze sprawy...ale warto spróbować zaufanie i zaakceptowanie?? to kwestia czasu, choć sama widzę, jak trudno mojej córce zaakceptować obecną sytuację a moze nic na siłe...?? hmm.... trudne to wszystko Madii Odpowiedz Link
ladyhawke12 faceci mają łatwiej... 22.02.06, 12:22 Masz racje, ze nie maja codziennych obowiazkow, i tego calego zabiegania, ale za to my jestesmy lepiej zorganizowane, potrafimy wykorzystac czas. Meggi dla nas wszystkich swieci slonce , nie tylko dla bylych( tak im sie przynajmniej wydaje). Trudno jest zamknac sprawy bylych poniewaz jak sa dzieci to jest to prawie niemozliwe, ale mamy sile i wole aby pokonac rozgoryczenie, aby byc piekne, zdolne, zaradne i pelne tego czegos, aby im wszstkim dac psztyczka w nos. Niech sie zastanawiaja dlaczego tak wypieknialysmy itd... Odpowiedz Link
brzoza75 ... 22.02.06, 12:34 powiem wam tak...przyczajona jestem bo sporo mamy nowych osób na forum, czeka mnie sprawa juz za kilka dni, emocji jest dużo , do wypowiedzenia zapewne więcej, wątpilwości jak to będzie i jak jest wiele, w moim zyciu pojawił się ktoś, czy ufam , wiem że nie do końca, czas pokaże... Odpowiedz Link
madii77 Re: ... 22.02.06, 12:42 Brzoza... 3mam kciuki za Ciebie!! dasz radę!! masz racje < z zaufaniem > czas pokaże.... Pozdrawiam Cię cieplutko Madii Odpowiedz Link
maggie11 Re: ... 22.02.06, 12:51 Do mnie przyszlo dzis awizo - polecony ZPO. Nie odbiore, nie mam na razie sily na sady. Nie uwazam, ze jestem juz stara i nic dobrego mnie w zyciu nie czeka. To nie jest tak, ze tylko placze i cierpie. Staram sie zyc normalnie. Dziecko ma dopiero 3 lata, latwo zaakceptowalo fakt, ze tatus juz tu nie mieszka i tylko czasem ja odwiedza. Nie uwazam, ze milosc jest tylko dla osob przed 30-stka. Na razie po prostu jest nie dla mnie. Rana za swieza... I czekam kiedy znowu zaswieci slonce i naprawde i w przenosni. Jestem bardzo zmeczona ... Odpowiedz Link
joasia69 Re: ... 22.02.06, 12:57 Brzózko! Pisałam Ci tyle razy, jesteś silna. Tak po prostu trzeba myślec, a tak będzie. Oczywiście trzymam kciuki i myślami będę na pewno przy Tobie Ufać nauczymy się z czasem. Cholernie cięzko zaufać jest teraz Odpowiedz Link
joasia69 Re: faceci mają łatwiej... 22.02.06, 13:01 No właśnie! O zrobienie czegoś dla nas samych właśnie chodzi. Może czasami trochę egoizmu by się przydało Słoneczko świeci dla nas wszystkich. Myślę, że do niektóych spraw trzeba się mocno zdystansować. Trudne to, ale możliwe. Tego nam wszystkim właśnie życzę ) Odpowiedz Link
gochaszcz Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 19:53 Powiem Ci,ze za pare dni skończę 38 lat ) i zapewniam Cię,że to nie jest koniec świata! Dzieci to żaden problem dla facetów,jesli zalezy im na kobiecie...Trzeba tylko wychodzić do ludzi i dawać czasem szansę sobie i innym...od czegoś w końcu trzeba zacząć )) Odpowiedz Link
gochaszcz Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 19:31 z doświadczenia wiem,że to nie jest aż tak zależne od czasu,jaki musi upłynąć,a od osoby którą spotkamy na swojej drodze,która będzie miała w sobie tyle siły przebicia,zeby dotrzeć do nas.Do naszego środka, do tego wszystkiego co pochowaliśmy strasznie głęboko,pozwoli odbudować potrzebę bycia z kimś i zaufanie. To wszystko mozliwe...choć nie wierzyłam,że możliwe... Odpowiedz Link
emde74 do vertigo5 22.02.06, 13:12 witaj. rzeczywiście nieuważnie przeglądam to forum, bo nie mogę ze względu na nawał pracy zawodowej przebywać tu częściej, a poza tym boję się przesiąknięcia tutejszą frustarcją czy goryczą, żalem osób które tu piszą. weszłam tu ot tak z przypadku, bo ktoś mi to polecił, nie jako wkrętkę na frustrację, tylko by zobaczyć co czują ludzie w takich sytuacjach. i spotkałam właśnie przypadek taki jak mój i mojego M. nawet przez moment myślałam, że jesteś Nim (te same odczucia jakie w Nim zauważyłam), ale nie mamy dzieci, więc to nie Ty dziękuję za podzielenie się Twoimi uczuciami i emocjami. czujesz dokładnie to, co częściowo (po wyduszeniu) pokazał, powiedział mój M. dlatego łatwiej będzie i mnie zrozumieć Jego ból. nic z nas nie będzie, ale łatwiej mi będzie pojąć wszystko. nie zmienię tylko zdania, że wina leży po obu stronach - pewnie dlatego, że mój M. "nie kiwnął palcem", by ratować to co widział, że się działo. u Ciebie widzę było inaczej (próby namowy na terapię itp). jeśli chodzi o mnie to pojęłam co się stało i mimo, ze to ja byłam stroną "rozbijającą" związek, nigdy już tego nie zrobię, a żonatych lub głęboko związanych facetów omijam szerokim łukiem. chciałabym życzyć Ci, by Twoja żona też "przejrzała na oczy", ale sam widzisz, że chyba byłoby to kłamstwem. a może kłamstwem w tej chwili, bo nigdy nie wiadomo "kiedy Ją łupnie" to co zrobiła. a Tobie życzę, byś się nie zamykał i spróbował zaufać. trudne, ale nie niemożliwe. widzisz sens w byciu samemu (oprócz córeczki)? na dłuższą metę to niefajne - mnie bardzo brakuje kogoś obok (jak widzisz jestem sama, bo romans się rozwiał (i bardzo dobrze. nawet jeśli wiem, że teraz mam swobodę, dzielę czas między pracę i pasję, spotkania i czytanie itp itd. ale czegoś brakuje. nawet obiady przestałam gotować (bo dla kogo?). wiem, że będzie Ci ciężko zaufać (u Ciebie Ty chociaż pytałeś, co się dzieje, u mnie tego nie było, więc nawet nie mogłam powiedzieć, że ktoś jest (bo i do tego się zbierałam)), ale próbuj, próbuj. ja też boję się bólu odrzucenia, cierpienia w kolejnym związku (paranoja naprawdę - zamiast myśleć, że zakocham się i będzie super!), ale próbuję (choć z marnym skutkiem, bo młodsi faceci to inne pokolenie, a starszych nie znam). a nie mam dzieci, więc jest mi ciężej. rodzicie temat olali, brat ma swoje problemy. nikogo mój problem nie obchodzi. a ja żyję dalej. raz lepiej, raz gorzej, bo poczucie winy, bezsilność, żal. choć wiem, że mój M. przeżywa to pewnie głębiej. cóż - rzeknę banalnie - powodzenia. M. Odpowiedz Link
maggie11 do vertigo 22.02.06, 14:25 Szkoda, ze jestes z Krakowa bo chetnie bym sie z Toba wodki napila... A na nastepne spotkanie warszawskie musze sie wybrac koniecznie... Odpowiedz Link
joasia69 Re: do vertigo 22.02.06, 15:16 może Vertigo przyjedzie na W-wskie spotkanie Wódki to i ja bym się napiłą ) Odpowiedz Link
maggie11 Re: joasiu 22.02.06, 15:23 To sie kiedys napijemy. Jestes z mojego ulubionego rocznika. Duzo fajnych osob znam z '69 Odpowiedz Link
ladyhawke12 do vertigo5, do maggi 22.02.06, 15:37 Ja jestem z Krakowa, a widze ze tu sie picie w Wawie szykuje Odpowiedz Link
maggie11 Re: do vertigo5, do maggi 22.02.06, 15:39 Krakow - Warszawa; pociag co godzine kursuje i jedzie 2.40. Jak sie bedziemy naprawde chcieli razem napic to wszelkie przeszkody sa do pokonania. Forumowicze warszawscy sie juz spotykali. Widze, ze sporo chetnych na randke z vertigo Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: do vertigo5, do maggi 22.02.06, 15:42 to fakt ze nie daleko, randki mi nie w glowie, ale na piweczko czemu nie Odpowiedz Link
joasia69 Re: joasiu 22.02.06, 15:40 nie wolno mówić kiedyś! Trzeba po prostu zadziałac i się umówić! Kraków całkiem blisko W-wy, problemu z dojechaniem na picie nie widze Oby tylko chęci były. Odpowiedz Link
emde74 Re: dziewczyny 22.02.06, 16:32 jak faceci wyczują zainteresowanie (nawet zwykło-kumpelskie) to wieją) mam to na co dzień. ale tak na poważnie, to vertigo po prostu rzeczywiście liże rany i trudno mu się dziwić. może babki szybciej się podnoszą? wiem co rzekł mój prawie były M.: laski w moim wieku (też ma 32 l) są tak wyluzowane seksualnie, że uciekać na odległość, a młodsze są tak tępe, że 2 zdań nie można z nimi sklecić. i o ile wiem lata za nim jakaś laska pewnie w naszym wieku, może vertigo też tak postrzega kobiety na tym forum? M. Odpowiedz Link
maggie11 Re: A jak się dajecie postrzegać? 22.02.06, 16:47 Nie wiem jak sie dajemy postrzegac, Ty chyba masz na ten temat swoje zdanie. Moja opinia jest taka, ze wiekszosc kobiet tutaj to osoby na poziomie i na pewno nie szukaja tutaj mocnych wrazen - od tego sa inne fora czy czaty. Jezeli chodzi o mnie, to wiem, ze randki mi nie w glowie, co nie oznacza, ze wodki z facetem, ktory ma za soba to, co ja dopiero zaczynam przechodzic napic sie moge. Tak po prostu. Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: A jak się dajecie postrzegać? 22.02.06, 16:52 Brawo, dac jej placka, zgadzam sie w calej rozciaglosci Odpowiedz Link
emde74 Re: A jak się dajecie postrzegać? 22.02.06, 16:52 jeśli dobrze interpretuję mojego M, to sprawił mi swoją wypowiedzią komplement: nie jestem wg niego ani wyluzowana seksualnie ponad miarę, ani tępa. i ja siebie też tak postrzegam. a jakie Ty masz wrażenie? Odpowiedz Link
tricolour Jesteś raptem ze trzy dni na forum... 22.02.06, 17:23 ... więc zdania nie mam. Jednak w większości postów piszesz o szukaniu faceta. Jeżeli dodatkowo tak sie zachowujesz, to opracowałąś skuteczny sposób, by... nikogo nie znaleźć. Faceci lubują sie w gonieniu króliczka... Odpowiedz Link
emde74 Re: Jesteś raptem ze trzy dni na forum... 22.02.06, 18:22 wiem, wiem...(z tym króliczkiem). byc może z postów tak wynika, bo chciałabym mieć kogoś na serio, to jednak w desperacji nie jestem. spadam do domciu gdzie nie mam netu więc życzę dobrego wieczorka. M. Odpowiedz Link
emde74 Re: Jesteś raptem ze trzy dni na forum... 22.02.06, 18:24 i jeszcze nie zrozumieliśmy się (tak to jest jak się kogoś nie widzi): nie chodziło mi o wrażenie mojej osoby, tylko w ogóle dziewczyn stąd i z takimi przejściami M. Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: dziewczyny 22.02.06, 16:48 No coz fajnie ze wszyscy sa tu tacy mlodzi poza mna ((, przedemna nie ma co uciekac bo nie gonie za nikim, zreszta to juz nie ta kondycja. Odpowiedz Link
vertigo5 Dziewczęta ! 22.02.06, 21:08 rozbudował się znacznie ten wątek przez te parę godzin kiedy mnie nie było przy kompie "drzewko" przybrało przy tym dość dziwaczny kształt i nawet gdybym się bardzo starał to niemozliwe byłoby czytelne umieszczanie odpowiedzi do tych z Was które zechciały o mnie wspomnieć bądź odnieść sie do tego co napisałem Spróbuję ogólnie sie wypowiedzieć, dla precyzji w punktach: 1. Nie przestraszyłem się nikogo i niczego na szczęście Duży chłopiec juz jestem, co prawda nie z rocznika 69 ale prawie Zaś samo określenie "randka z vertigo" brzmi sympatycznie Równie sympatycznie (to na marginesie) brzmi określenie "wyluzowana seksualnie", nie zetknąłem się nigdy z takim 2. Teraz poważniej - nie zarzekam się w żaden sposób, ale nie wyobrażam sobie mozliwości tworzenia poważnego związku. Całe pokłady zaufania wiary w człowieka przelałem na zonę i one po prostu się wyczerpały. Ale co będzie za 4 lata ? za 5 ? może skończę tak jak Tri niczego nie wykluczam, choć - na dzisiaj - absolutnie sobie tego nie wyobrażam 3. Paradoksalnie - teraz prowadzę intensywniejsze zycie towarzyskie niz przez wszystkie lata małżeństwa. Ale nie chcę przekraczać granic zbyt dużego emocjonalnego zaangazowania z relacjach z kobietami bo wiem że krzywdziłbym i kogoś i siebie. Częściej spotykam się z kolegami, na piwie, na meczach (przed telewizorem jak i na boisku). Dobrze mi z tym. 4. Wódkę ostatnio rzadko pijam, ale w dobrym towarzystwie czynię to z radością 5. Staram się nie czuć żalu do losu i świata. Okres przygnębienia mam za sobą. Czego i Wam miłe dziewczęta życzę Odpowiedz Link
maggie11 Re: Dziewczęta ! 22.02.06, 21:34 Ale nie wypowiedziales sie jasno czy "wyluzowane seksualnie dziewczeta" maja przyjechac do Krakowa, czy przyjedziesz do Warszawy z kilkoma z nich. Wypilam troche wina i okres przygnebienia na dzisiaj mam za soba - wroci jutro jak zobacze jego pozolkla od slonca twarz na tym samym pietrze w biurze. I niech mi ktos powie, ze nie jestem odporna na stres... P.S. Tez zwykle nie pije wodki to tylko taki symbol... Odpowiedz Link
joasia69 Re: Dziewczęta ! 22.02.06, 21:42 Ja tam myśle sobie, że Kraków powinien do W-wy przyjechać Maggie winko nie pomaga na wyluzowanie. Chyba, że tymczasowo. Potem jednak głowa peka. Mniej pęka od wyluzowania bardziej %. Zaraz wyjdzie na jaw, że oprócz rozwiedzionych, w trakcie rozwodu i przed tych nim, są tu sami abstynenci !! Ja tam czasami lubie wypić dobrą wódke w fajnym towarzystwie Tak więc spotkanie czy w W-wie, czy w krakowie powinno byc jednak zakrapiane wysoko procentowymi trunkami. ) Odpowiedz Link
madii77 Re: Dziewczęta ! 22.02.06, 21:47 Tak!!.. spotkanie koniecznie!! a ja mam prawie 2 tygodniowe siedzenie w domu.. chcę już iść do pracy..!! Odpowiedz Link
vertigo5 Re: Dziewczęta ! 22.02.06, 22:05 Za "wyluzowanymi seksualnie dziewczętami" mogę nawet pojeździć po kraju A powazniej - przejdziesz przez to maggie tak jak ja przeszedłem i ocaliłem wiele elementów swojej osobowości, nie dałem się zdeptac doświadczeniu... . Ty i ja mamy podobne doświadczenia jeśli chodzi o osoby z którymi związali sie nasi małżonkowie... . Pomysl jak szybko będą przybywac zmarszczki tamtej kobiecie A Ty smarkata jeszcze jesteś Jeśli masz jeszcze wino, to łyknij kieliszek za lepszy los i przyszłość. Ale niech bedzie już ostatni dzisiaj ! Odpowiedz Link
tricolour Przyjdzie taki czas, Vertigo... 22.02.06, 21:39 ... że machniesz reka na wódkę, kolegów i mecze. Zaczniesz rozglądać się za spódniczkami i poznasz bliżej kilka żeby odtworzyc układ odniesienia. Potem wybierzesz sobie jedną na obraz i podobieństwo swoje. I znów sie zacznie. PPPPP Odpowiedz Link
maggie11 Re: a Ty Tri 22.02.06, 21:51 sie nie wymadrzaj tylko szykuj sie na przyjazd do Warszawy. To "tylko" 5 godzin. Heroina mojego bylego jest z Wrocka i dla nich to zadna odleglosc... Odpowiedz Link
ulkapolla Re: "Jesteś moją kokainą"... 22.02.06, 22:10 chyba nie... bez urazy. Ale wodki sie z Toba napije. Odpowiedz Link
ulkapolla no i przez to wino 22.02.06, 22:13 nie przelogowalam sie z nicka, pod ktorym pisze na forach "dzieciowych". Mam nadzieje, ze moje znajome z tamtych for sie mnie tu nie doszukaja. Odpowiedz Link
vertigo5 Re: Przyjdzie taki czas, Vertigo... 22.02.06, 22:07 Musisz mnie od razu straszyć ??? Odpowiedz Link
julka1800 Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 10:24 zanim przeczytałam artykuł przypomniała mi sie pewna historyjka z czasów przedmałzenskich: Pewna Pani z czasów mojej pierwszej pracy, męzatka, jak to sama określała "męczące sie w małzeństwie", na wieść o naszym planowanym ślubie spytala mnie o nasze znaki zodiaku, po tym jak usłyszala ze jestesmy spod tegao samego znaku, skomentowala to tak: z tej mąki chleba nie bedzie Choc tej Pani nie lubilam nigdy, musze teraz przyznać: miala rację Odpowiedz Link
emde74 Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 10:58 święta prawda. z nas Lwów nie wyszło nic więcej oprócz ryków wściekłości M. Odpowiedz Link
ladyhawke12 ślubuję cię kochać 23.02.06, 11:02 No to kiedy spotkanie, i czy w Krakowie czy Wawie Odpowiedz Link
emde74 spotkanie proponuję w Krakowie, bo... 23.02.06, 11:05 ... jestem z Warszawy i nie jest to fajne miasto, a Kraków uwielbiam! Co prawda ja tu szczenię, bo dopiero od poniedziałku na forum, ale swoje 2 grosze dorzucam. M> Odpowiedz Link
joasia69 do Julki :) 23.02.06, 11:22 Oj Julka, Julka! W horoskopy wierzysz?? Moi rodzice ten sam znak mieli (oboje Panny). Zawsze chciałam miec takie małżeństwo jakie było ich. Przeszli razem wiele i do końća kochali się bardzo. Może jeszcze do wrózki zaczniemy chadzać?? Pozdrawiam....Joasia (waga) Odpowiedz Link
julka1800 Re: do Julki :) 23.02.06, 11:34 Joasiu, wierze tak z przymrużeniem oka, nie chodzi o to ze dwoje ludzi spod tego samego znaku nie mają szans, chodzi o to ze /jak sobie poczytalam rowniez poxniej w horoskopach/ dla mojego znaku jednym z najgorszych wyborów jest mezczyzna spod tego samego znaku Co innego Byki te podobno maja byc super Odpowiedz Link
joasia69 Re: do Julki :) 23.02.06, 11:39 Byki dla Ciebie, czy dla mnie? Ale Panny to podobno mieszanka wybuchowa. Ja jakoś nie widziałam tego, żeby rodzicie wybuchali Powiem więcej, moja mama nie żyje od 10 lat prawie, a mój ojciec jest 2 razy dziennie na cmentarzu. Powiedział mi ostatnio, że jak nie idzie to czuje się tak, jakby ją zdradził. Śliczne to...przynajmniej dla mnie. Też chciałam takiego faceta... Doczytaj spod jakiego znaku ja jako Waga powinnam mieć faceta ....tak z przymrużeniem oka ) Odpowiedz Link
julka1800 Re: do Julki :) 23.02.06, 11:47 Byki dla mnie wg mojego informatora dla Ciebie Joasiu 1 Baran 2 Bliznieta i ewentualnie Lew oglaszamy konkurs ? Odpowiedz Link
madii77 Re: do Julki :) 23.02.06, 11:52 Konkurs ... to ja coś dodam... kiedyś przeczytałam ciekawy artykuł, w którym analizowano znaki zodiaków osób, którzy rozwodza się i najwiecej osób było ze znaku bliźniąt hmmm.. Mój wielce Szanowny Mąż to bliźniak POzdrawiam Madii (ryba) Odpowiedz Link
julka1800 Re: do Julki :) 23.02.06, 12:06 moze zalozymy oddzielny watek? bo nam Vertigo zarzuci żeśmy "wlazły z takim pomysłem" na jego! Odpowiedz Link
joasia69 Re: do Julki :) 23.02.06, 12:18 Tak, tak...nowy wątek trzeba założyć. Imnaczej na nas Vertigo nakrzyczy. Odpowiedz Link
yootrzenka Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 12:44 Chociaż smutne jest to forum, to jednak pociesza mnie fakt, że to co przeżywam po zdradzie męża nie jest moją chorobą psychiczną (jak on twierdzi), tylko normalnym stanem kryzysowym. Ja zdecydowałam się dać mu szansę i razem mozolnie próbujemy odbudować nasze małżeństwo. Ale teraz znowu coś się dzieje i sytuacja jest podobna jak jakiś czas temu. Klasyczne wypieranie się wszystkiego, a jednocześnie całkowita zmiana zachowania. Znowu czuję te straszne skurcze żołądka i boję się co się wydarzy następnego dnia. Owszem, jestem już doświadczoną zdradzoną żoną więc teoretycznie powinnam wiedzieć co robić, ale znowu mnie to przerasta. Pocieszającym jest fakt, że niektórym z Was udało się wyjść na prostą i ułożyć sobie życie. Muszę wierzyć, że i mnie to spotka. Odpowiedz Link
madii77 Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 12:53 smutne forum?? chyba nie... Owszem są takie etapy w życiu, kiedy nie jest nam do śmiechu, ale wiem , że i dla każdego z nas zaświeci słoneczko.... po czasie burzy, deszczu... przychodzi słońce Pamiętaj o tym Madii Odpowiedz Link
phokara Re: s´lubuje˛ cie˛ kochac´ 23.02.06, 12:57 Sluchaj kobieto o fajnym nicku, z tego sie naprawde wychodzi. Choc na poczatku jest to czolganie. Ale mija i jest duuuuuzo lepiej niz wtedy, gdy sie tkwi w miejscu (w traumie znaczy) i wszystko wydaje sie byc chore. Ja zdrade przebaczylam. Pierwsza. Ale przy drugiej to juz poszlo blyskawicznie z mojej strony. Nie zaluje. Odpowiedz Link
joasia69 Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 13:42 Wcale nie smutne! Chyba, że chodzi o sam jego tytuł. Jeśli chodzi o ludzi to na pewno nie! Można się pośmiać, wypłakać, pokłócić, podenerwować...można wszystko. Fajnie też jest spotkać się w realnym świecie, co już kilkakrotnie nastąpiło. I oby więcej takich spotkań Odpowiedz Link
emde74 Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 14:50 chyba zdradza Cię drugi raz. Jeśli niczego się nie nauczył to powinnaś to skończyć. M. Odpowiedz Link
yootrzenka Re: ślubuję cię kochać 24.02.06, 13:56 Może rzeczywiście sam tytuł zasugerował mi, że jest tak źle, bo dla mnie rozwód to ostateczna ostateczność. Obiecuję zatem, że nie będę się tutaj smucić, tylko wnosić coś optymistycznego. No, chyba, że poczuję nieodpartą potrzebę wylania swoich żalów i usłyszenia paru słów otuchy)) Odpowiedz Link