Dodaj do ulubionych

uroczy tekst ojca

04.04.06, 07:35
Małe wprowadzenie: rodzice rozwiedli się, kiedy miałam rok, wychowywała mnie
mocno toksyczna matka, ojciec nieregularnie płacił alimenty i tyle go
widziałam (z dzieciństwa pamiętam raptem kilka spotkań, matka miała o nie do
mnie straszne pretensje, zawsze mówiła o ojcu źle, a na mnie wrzeszczała
"kłamiesz jak twój ojciec", "jesteś brudas jak twój ojciec" itd.).
Na studiach dostawałam od ojca alimenty (200 zł na "dzisiejsze pieniądze")
bardzo nieregularnie, zazwyczaj musiałam po nie do niego pojechać i przejść
upokarzającą procedurę łażenia po znajomych, od których chwilę przed odjazdem
pociągu pożyczał "na studia dziecka". Przez całe studia pracowałam (matka w
ogóle odmówiła płacenia), wynajmowałam coś kątem i wiecznie bałam się, że nie
zdobędę kasy na czynsz i wyląduję pod mostem (a wracać nie było dokąd -
wyprowadzenie się od matki było najszczęśliwszą chwilą w moim życiu). Ojciec
zarabiał całkiem nieźle, ale pieniądze dostawał w dużych porcjach co parę
miesięcy i wtedy urządzał przyjęcia, kupował sobie jakieś gadżety itp., więc
po tygodniu nic nie zostawało. Mam dwu braci przyrodnich, synów ojca z
kolejnego małżeństwa, które też się zresztą rozpadło, ale kiedy bracia mieli
po kilkanaście lat. Teraz wszyscy od dawna już jesteśmy pełnoletni. Ojciec
sprzedał dom, zaczął budować kolejny, też sprzedał i został z niczym (ostatnio
ściga go komornik).
A teraz ten uroczy tekst: siedzimy sobie przy śniadaniu w moim mieszkaniu,
które niedawno kupiła mi rodzina matki (ojciec naturalnie nie dołożył ani
grosza, pomógł mi tylko przy przeprowadzce i od lata obiecuje, że zrobi coś
tam przy remoncie generalnym, który usiłuję przeprowadzić własnymi rękami - na
obietnicach się kończy, a nie proszę go w końcu o partycypację finansową,
tylko o poświęcenie kilku dni - czasu ma w diabły, ale mu się nie chce). No
więc ojciec opowiada, jak to sprzedał swoją ostatnią nieruchomość - działkę,
spłacił część długów, a resztę pięniędzy, uwaga, "podzielił między dzieci".
Sprawa jest sprzed roku lat, coś tam o tym słyszałam od braci, no ale easy - w
końcu wszyscy jesteśmy dorośli, ojciec ma prawo robić ze swoimi pieniędzmi co
chce. Tyle, że mimo wszystko łzy stanęły mi w oczach, a zdarza się to rzadko.
Zapytałam, czy rozumie, jaką przykrość właśnie mi zrobił, bo w końcu dzieci ma
troje, a nawet nie raczył mnie wymienić. A on na to, że tak wyszło i nie wie,
po co mu mówię o jakichś przykrościach, jemu też jest przykro (opryskliwym
tonem).
Jak sobie radzicie w takich sytuacjach? Mi przez te głupie parę zdań humor
padł na całej linii. I tak mam okropne kłopoty z samooceną (jestem klasycznym
DDD, matka biła mnie itd.), od kiedy pamiętam czułam, że ojciec ma mnie w
nosie (prawie żadych prób kontaktu, zero prezentów pod choinkę, ze dwa listy
przez całe życie - zaproszenia na jakieś swoje imprezy), że nie jestem
pełnowartościowym dzieckiem i że nie mam prawa mieć żadnych potrzeb, przede
wszystkim emocjonalnych, bo to rodziców nie obchodzi, jestem dla nich jakąś
pomyłką i ciężarem. Od kiedy wyjechałam na studia minęło kilkanaście lat, dużo
w tym czasie przepracowałam, głównie właśnie w kwestii swojej i potrzeb, na
codzień jest OK, ale wystarczy jeden taki gówniany tekst, żebym znów czuła się
jak śmieć...
Obserwuj wątek
    • towita Re: uroczy tekst ojca 04.04.06, 09:05
      Prawda jest taka, że dzieci kochają swoich rodziców mimo wszystko. A
      najbardziej potrafią nas krzywdzić właśnie Ci, których kochamy.
      Sama drżę o swojego syna. Mimo, że jest bardzo kochany przeze mnie i mojego
      męża to wiem, że jego biologiczny ojciec jest w stanie wyrządzić mu podobną
      przykrość ja Tobie Twój ojciec. Nie potrafię go przed tym ustrzec, niestety...
    • na_fe Re: uroczy tekst ojca 06.04.06, 01:03
      podobne:
      zdarzenie miało miejsce na wakacjach, które mój brat spędzał z ojcem i
      partnerką ojca oraz jej córką.
      napatoczyli się jacyś znajomi starego...
      i ten, przedstawiając 'rodzinę' wymienił 'żonę' i 'córkę', pomijając całkowicie
      mojego brata,
      jakby był powietrzem.

      strasznie to smutne,
      mimo że nie dotyczy mnie bezpośrednio,
      spłakałam się już jak bóbr, pisząc ten tekst.
      • sloggi Re: uroczy tekst ojca 06.04.06, 14:25
        U mnie było ciut inaczej.
        Ojciec jechał z kolejną żoną gdzieś na imieniny w jego rodzinie, wstąpił do nas
        "po drodze".
        Mamęcja mówi mu w kuchni - weź go, niech zobaczy krewnych - a Ojciec na to, a
        jak zapytają o Ciebie to co ja im powiem, może lepiej nich on zostanie.
    • mangolda strasznie roszczeniowa z ciebie dziewucha 09.04.06, 14:03
      Darmo dostalas mieszkanie od rodziny matki i jeszcze ci malo.
      Ojciec ma prawo robić ze SWOIMI pieniędzmi, co chce, ty zabierz swoje chciwe
      lapska od nie swojej kasy. Obdarowywanie do wylącznie dobra wola, a nie
      obowiązek, rodzina matki miala wole cie obdarować, a ojcien mial wole obdarować
      swoją nową rodzinę, a nie ciebie. Twoim braciom też może być przykro, że ty
      dostalaś za nic wlasne mieszkanie, a oni nie.
      Jesteś tak samo chciwa jak wszystkie byle rodziny.
      • puszka.z.kawa Re: strasznie roszczeniowa z ciebie dziewucha 10.04.06, 11:37
        O, co za retoryka!
        "Roszczeniowa dziewucha", "zabierz swoje chciwe łapska", "ojciec miał wolę
        obdarowac swoją nową rodzinę" (dobre, naprawdę dobre! - "nowa rodzina", całkiem
        jak nowy samochód: stary wyrzucasz i szlus. Zauważyłaś, że rozwieść można się ze
        współmałżonkiem, dzieci natomiast ZAWSZE pozostają rodziną?), "darmo dostałaś,
        za nic" (dostaje się zawsze za darmo, nie tylko w rodzinie - uczucia, prezenty,
        wsparcie. W przeciwnym razie nazywa się to kupnem albo wymianą. Kto dostaje, ten
        umie dawać. Nikt nigdy nie podarował Ci nic ot tak, bezinteresownie? Współczuję.)
        Wiesz co, Mangoldo?
        Przeczytałam Twój wątek tutaj
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=18111&w=40011238
        a potem jeszcze kilka równie paranoicznych wypowiedzi na forum "Macochy"
        (zainteresowanym polecam lekturę, wystarczy wstukać Managolde w wyszukiwarkę).
        Wyjątkowo obrzydliwie plujesz na wszyskie bez wyjątku dzieci z niepełnych
        rodzin, zarzucając im ex definitione chciwość, zawiść, skrzywienia psychiczne i
        jakieś horrendalne wręcz patologie. Przy okazji zwierzasz się, że jesteś żoną
        faceta, który ma z poprzednich (trzech bodaj) związków trójkę dzieci, i że ci
        "gówniarze" (to cytat) nic, tylko żyłują Twoją rodzinę z pieniędzy, a przecież
        teraz facet jest już wyłacznie Twój i Twojego dziecka.
        W sumie nawet nie trzeba tego komentować.
        Na moje oko panicznie boisz się, że Twój jakże odpowiedzialny i stały w
        uczuciach mąż wkrótce Ciebie też puści kantem - ma już w tym doświadczenie -
        więc ze strachu ziejesz nienawiścią do ofiar jego poprzednich związków (o
        dzieciach piszę) i gratis przelewasz frustrację na wszystkie bez wyjątku dzieci
        z niepełnych rodzin.
        To jest chore.
        Watpię wprawdzie, żeby przy tym poziomie zacietrzewienia i pogardy cokolwiek do
        Ciebie docierało, ale wbij sobie raz i na zawsze do głowy, żeby nie skrzywdzić
        własnego dziecka: DZIECKO MA POTRZEBY EMOCJONALNE.


      • agapimu Re: strasznie roszczeniowa z ciebie dziewucha 10.04.06, 12:55
        ty jestes ograniczona umysłowo paranoiczka,ciebie zzera to,ze milosc twojego
        meza nie skupia sie tylko na tobie i dziecku.Jestesznerwicowana egoistka,jak
        vcie ta twoja pelna rodzina wychowala?w zyciu nie czytalam takich chorych
        wypowiedzi jak twoje.TO TY JESTES PATOLOGICZNA!!!!!CHORA!!!ciebie nikt nigdy
        mocno nie kochal jesli jestes taka zaborcza,boisz sie ze twoj maz przestanie
        cie kochac?ty nie mialas szczesliwego dziecinstwa,mimo ze mialas te
        swoja,zachwalana 100%rodzine,jestes niezrownowarzona emocjonalnie,jak ja
        wspolczuje twojemu dziecku i tobie tez,bo takie myslenie to kalectwo,zero
        milosci i tolerancji dla drugiego czlowieka.
      • skiela1 Re: strasznie roszczeniowa z ciebie dziewucha 10.04.06, 18:07
        Czy Ty sie czegos boisz?
        Bo tylko strach moze uczynic z czlowieka takiego blazna.
        • cytrynka_44 Re: strasznie roszczeniowa z ciebie dziewucha 10.04.06, 18:56
          Strach? Nie.
          Ja się ciągle czegoś boję, jestem z patologicznej rodziny, nigdy nie miałam
          ojca. Widziałam go z 3 razy w życiu. Może nawet już nie żyje. Matka tez nie
          byłA najlepsza. Odeszłam z domu w wieku 15 lat.
          Strach nie czyni błazna.
          Strach zatruwa życie. Ale mangolda nie jest błaznem. To PROWOKATORKA..
          smile
          LUBI JAK O NIEJ I DO NIEJ SIĘ PISZE. I STĄD TAKIE POSTY...OSTRE, PROWOKUJĄCE.
          • skiela1 Re: strasznie roszczeniowa z ciebie dziewucha 10.04.06, 19:44

            > LUBI JAK O NIEJ I DO NIEJ SIĘ PISZE. I STĄD TAKIE POSTY...OSTRE, PROWOKUJĄCE

            Prowokacja w jej wydaniu swiadczy o strasznym zachwianiu..pod beretem..
            • amazon500 Re: strasznie roszczeniowa z ciebie dziewucha 22.04.06, 12:14
              ...moherowym.
      • kklamerka Mangolda, jesteś CHORA 01.05.06, 08:21
        nie myślę tego nigdy - dla Ciebie robię wyjątek - bo Ciebie zżera zazdrość i lepiej zostaw faceta z którym jesteś, niż rań Innych i Siebie - bo sądzę, że Twój cały świat się ostatnio zawalił i wali dalej, a Twoje niegrzeczne odzywki tutaj są jedynie wyrazem agresji, ktora rodzi się w codziennych kontaktach w realu... żal mi Ciebie i współczuję CI ogromnie, ale lepiej zostaw Faceta, skoro nie radzisz sobie w związku z Nim.
      • kklamerka Mangolda, jesteś CHORA 01.05.06, 08:22

        nie myślę tego nigdy - dla Ciebie robię wyjątek - bo Ciebie zżera zazdrość i lepiej zostaw faceta z którym jesteś, niż rań
        Innych i Siebie - bo sądzę, że Twój cały świat się ostatnio zawalił i wali dalej, a Twoje niegrzeczne odzywki tutaj są
        jedynie wyrazem agresji, ktora rodzi się w codziennych kontaktach w realu... żal mi Ciebie i współczuję CI ogromnie, ale
        lepiej zostaw Faceta, skoro nie radzisz sobie w związku z Nim.
      • keradk straszna szmata z ciebie 15.07.06, 12:44
        typowa wypowiedz "tej drugiej żony" ktora wie, ze nigdy nie bedzie lepsza, za
        to jest chciwa i ma urojenia. Ja nigdy nic nie chcialem od mojego ojca, ale i
        tak jego pierdolnieta zona przesladuje mojego bogu ducha winnego mlodszego
        brata... Nie daj boże bym ją jeszcze kiedykolwiek spotkał, bo po tym spotkaniu
        miałaby do konca zycia tiki nerwowe - tobie mangoldo tez tikow zycze. Jestes
        gorsza niz scierka do podłogi - scierke jeszcze można wyprac, ty zawsze
        pozostaniesz brudna
        • skiela1 Re: straszna szmata z ciebie 15.07.06, 23:36
          keradk napisał:
          tobie mangoldo tez tikow zycze. Jestes
          > gorsza niz scierka do podłogi - scierke jeszcze można wyprac, ty zawsze
          > pozostaniesz brudna


          Przypuszczam,ze ona te tiki nerwowe juz ma.
          A najprawdopodobniej jakas manie przesladowcza.To pewne.Zdrowi ludzie tak sie
          nie zachowuja.
    • bez_senna Re: uroczy tekst ojca 30.04.06, 00:15
      To jest bardzo dramatyczne, że tak bardzo zależy nam na opinii i miłości
      rodziców nawet w sytuacji, kiedy oni zawodzą na całej linii, a więzy z nimi są
      już tylko biologiczne. I to, że mamy tak ogromny kult rodziny, chociaż bardzo
      często największe krzywdy zachodzą wewnątrz niej, ludzie zamiast żyć z sobą
      obijają się ciągle o siebie i tłuką. A przecież mamy wokół siebie także innych
      ludzi, niespokrewnionych z nami, dla których zapewne znaczymy więcej i którzy
      więcej znaczą dla nas. Niby w teorii banał, a ciągle ustawiamy wyżej i bardziej
      przejmujemy się stosunkiem do nas tych, z którymi łączy nas chyba tylko grupa krwi.
    • kklamerka P.z.K., z tego, co piszesz 01.05.06, 08:18
      Ojciec jest "z natury" nieodpowiedzialnym człowiekiem - zastanów się jakie miał wzorce w dzieciństwie...nie dlatego, zeby go usprawiedliwiać, ale zrozumieć...

      a Matka wyrzucała na Ciebie złość za nieudany związek z Ojcem...


      tak mi się przynajmniej wydaje...



      ale to nie Twoja wina, że oni zachowywali się jak zachowywali i zachowują.



      Rodzina Matki czuła się odpowiedzialna za Ciebie i pomogła, gdy tego potrzebowałaś.

      Ojciec - jak mi się wydaje - jakkolwiek będziesz reagować - i tak Ci raczej nie pomoże (swoją drogą, skoro był z niego taki chulaka i z drugą kobietą też się rozstał - być może tamtym dzieciom też nie pomagał. a gadanie takie, że to dla dzieci usprawiedliwia go w jego własnych oczach)

      dlatego staraj się - choć to niełatwe, wiem, bo z tego co piszesz wnioskuję, że w Rodzicach (a zwłaszcza Ojcu) pokładasz resztki nadziei (chociaż pewnie trudno Ci się do tego przyznac, bo wiele razy Cię zawiódł)
      ...
      zdystansować od nich.


      są jacy są - Ojciec jest jaki jest - tego nie zmienisz - i lepiej powiedzieć sobie, że chcesz się z nimi/Nim widywać niczego nie oczekując, niż czekać na coś, co nie nadejdzie i kolejny raz czuć się zawiedzioną...




      Trzymaj się, Puszko_z_Kawy, pozdrawiam Cię serdecznie

      -klam-
      • puszka.z.kawa Re: P.z.K., z tego, co piszesz 01.06.06, 07:21
        Oj, z dużym opóźnieniem odpowiadam, byłam zarżnięta robotą.
        Wkurzają mnie ludzie nieodpowiedzialni "z natury". "Z natury" to ja jestem
        oho-ho i jeszcze trochę, ale ta moja natura bytuje wśród reszty świata, co
        oznacza, że albo wchodzę z "resztą" w relacje i zwrotnie biorę na siebie
        obowiazki (staram się wchodzić jak najmniej i nie brać, tak szczerze), albo
        otwarcie łażę z wywieszką "OUTSIDER, mam was wszystkich w d...", i przynajmniej
        jest jasna sytuacja (i to przeważnie robię). "Z natury" niczego nie tłumaczy.
        Nieczułość ojca i niechęć czy niezdolność do refleksji nad własnym dzieciństwem
        (którego zresztą nie znam, nie opowiadał; znam natomiast jego 3 siostry, które
        kochały go/dwie dotąd żyjące kochają nadal najzupełnie bezwarunkowa miłością -
        miał się na czym wzorować, tylko mu się nie chciało) doprowadziły do bryndzy w
        psychice dziecka, którym byłam (i nadal gdzieś tam jestem). Dobra, teraz sobie z
        tym poradzę, ale 20 lat temu sobie nie radziłam, i w sumie mam żal nie o siebie
        teraz (teraz to ja faktycznie mogę go mieć w d...; teraz mnie już na to
        psychicznie stać), ale o to, co przeżywała ta dziewczynka wtedy. Całkiem jakbym
        teraz patrzyła na nią jak na kogoś odrębnego, innego niż ja, ale bardzo
        kochanego. Ja dorosła nie mogę ot tak sobie wybaczyć - z wygodnej pozycji
        czasowej "poza" - realnej i nieodwołalnej (wtedy) krzywdy tej dziewczynki. Z
        zachowaniem wszelkich proporcji: to trochę jak z przepraszaniem się narodów za
        rzezie i hekatomby. Przebaczają ci, którzy przeżyli, nadużywając, moim zdaniem,
        imienia tych, którzy zginęli - bo ich nikt już o zdanie nie pyta. Wcale nie
        jestem taka pewna, czy ta dziewczynaka by wybaczyła, więc nie będę mówiła w jej
        imieniu.
        Ja ojcu kobiet nie liczę, nie mam tylu palców big_grin Żony miał trzy, a braciom
        pomagał też bez fajerwerków, ale stale i w stałym kontakcie, to jest różnica.
        Jestem z nimi w b. przyjaznych stosunkach, więc tu sobie akurat różne rzeczy
        wyjaśniamy.
        DYSTANSUJĘ SIĘ, kurczę. Ojciec sam nagle zapragnał kontaktu, pomieszkiwał w moim
        poprzednim (wynajmowanym) mieszkaniu, gadaliśmy najpierw byle jak, potem o
        wspólnych pasjach, kłopotach itd., całkiem mi taki układ odpowiadał, na dystans,
        jak z obcym, ale zaprzyjaźnionym człowiekiem - to po tylu latach całkiem
        przyzwoity model kontaktów miedzy dorosłymi ludźmi w takiej sytuacji; ALE,
        cholera, jak mi się zaczął zwierzać jak OBCEMU, ALE ZAPRZYJAZNIONEMU człowiekowi
        ze swojej miłości i troski o dzieci (w postaci braci beze mnie), odpadlam.
        Przegiął. No minimum wyczucia. Do różnych sytuacji mogę się dostosować, ale to
        było walnięcie młotkiem w łeb.
        • kklamerka Mowienie z Toba o dzieciach 07.06.06, 21:44
          jakby Ciebie nigdy nie bylo to bylo PRZEGIECIE. duzo przegiecie. i na pewno bylo Ci bardzo przykro...
        • kklamerka Puszko z Kawy 07.06.06, 22:05
          ...wydaje mi się, że dobrze byłoby gdybyś znalazła Swoje Miejsce, gdzie nie będzie obowiązków, ludzi z naturę i tych wobec których jesteś Outsiderem... takie Miejsce Które wypełnisz Sobą - Swoimi Myślami Emocjami Uczuciami Czułościami... wierszami muzyką filmami... ?????????????????????????????????????????????????????????????????
          takie miejsce, gdzie Ty będziesz dla Siebie.


          ...jeśli bedziesz chciała porozmawiać, pisz na @

          Pozdrawiam, Klam.
          • puszka.z.kawa Klamerko 08.06.06, 16:49
            Merci, Klamerko - mam takie miejsce, swoja b. fajną niszę zawodową, w której
            rozepchnęłam sobie łokciami mnóstwo miejsca, i jest pysznie. A oprócz tego parę
            innych fajnych nisz. Tylko, do nagłej cholery, dlaczego ja mam w kółko chować
            się po jakichś niszach?! O w dupę! Mowy nie ma! Teraz robię desant na Normandię,
            czyli całkiem nieniszowy świat. A "daddy" ze swoimi dennymi tekstami niech spada
            na drzewo, już ja go przepracuję!
            • kklamerka Re: Klamerko 08.06.06, 21:48
              Trzymam kciuki za Ciebie. Badz dzielna.
        • blask2 Re: P.z.K., z tego, co piszesz 09.06.06, 13:51
          twoja opowiesć zepsuła mi chumor na resztę dnia...
          rozumiem o czym piszesz w 100%.
          najgorsze ze mój ojciec jest wykształconym , " światłym" (?) czlowiekiem...
          nie widzi nic złego w swoim ostępowaniu , ZAWSZE potrafi sie usprawiedliwic
          gdyby nie moja inicjatywa wogóle byśmy sie nie znali
          opowiada mi jak dba np o swojego syna( mojego przyrodniego brata) a ja patrze
          na niego z szeroko otwartymi oczami...

          gdybym potrafiła( tak jak pewnie radzą domorośli psychologowie)
          - wybaczyc
          - zapomniec
          -po prostu olać

          to życie byłoby piękne...

          • kklamerka czasem nielatwo wybaczyc, zwlaszcza jak czuje sie 13.06.06, 08:25
            zal i niedosyt.
        • eddybear Re: P.z.K., z tego, co piszesz 24.10.06, 19:16
          Witam Puszko,

          przesyłam mocny uścisk- sama próbuję sobie ułożyć na nowo relacje z ojcem- po
          wielu trudnych latach.
          U mnie jest już całkiem nieźle- chociaż zdarzają się jeszcze trudnie chwile,
          które sprawiaja, że zamykam się w sobie i znowu czuję jak mała, przestraszona
          dziewczynka.

          Ale do rzeczy- współczuję Tobie- ale i Twojemu ojcu troche też. Biedny facet,
          który nie ma dość odwagi, aby zauważyć, że ma wspaniałą córkę. Bo z tego co
          piszesz, wydaje się że stąpasz dość mocno po ziemi i radzisz sobie z trudnymi
          rzeczami. A ojciec- sama piszesz, jacyś komornicy, wyprzedawanie ziemi na spłatę
          długów.... Chociażby to pokazuje, jak bardzo facet sobie nie radzi z życiem.

          Wydaje mi się, że Ty "swoją" część roboty robisz, starasz się pracować nad Waszą
          relacją- bardzo Cię szanuję za to.
          Niestety, do tego tanga trzeba dwojga- jeśli ojciec nic nie zrobi, trudno będzie....
          W każdym razie Ty robisz, co w Twojej mocy. I to jest wspaniałe.
          Ściskam mocno i życzę siły i odwagi.
    • satelitka1 Re: uroczy tekst ojca 01.08.07, 08:43
      podziwiam twoją cierpliwość - bo sorki.. - ale chyba spuściłabym go po schodach.
      Gburowate "coś" - nieodpowiedzialne i niesprawiedliwe. A na stare lata, jak
      będzie potrzebowac opieki - to bedzie szukac naiwnej??? Kobieto - mówi się, ze
      ojca się nie wybiera - ale nic mu nie jestes winna i jezeli przebywanie z nim
      naraza cie na jakikolwiek dyskomfort - odetnij się. Lepiej ci to zrobi. niczym
      sobie nie zasłużyłas na tak podłe traktowanie. A skoro twoj ojciec dzieli
      rodzinę na "lepszą" i "gorszą" - ciebie zaliczając do tej drugiej opcji - daj
      sobie z nim spokój. pozdrawiam i trzymaj sie cieplo.
    • iryga55 Re: uroczy tekst ojca 15.04.08, 15:47
      jest to b.przykre, nie wiem tak naprawde czy powinien nazywać sie ojcem. Powiem
      jeszcze tak, oby nie przyszdl w tzwłaski lub alimenty własnie do ciebie kiedy
      będzie w potrzebie na własne życzenie, bo takie mamy prawo alimentacyjne,
      przperaszam ze to pisze ale właśnie ci rodzice ktorzy nic nie dali dziecku a
      głównie to milości i ciepła najwićej potem żadają. Pozdrawiam Ciebie bardzo
      mocno, pamiętaj nie jestes śmieciem i nie możesz tak sie czuć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka