Dodaj do ulubionych

DEKALOG dla początkujących

20.06.06, 15:05
crazysoma napisała:
> ...strasznie Ci wspolczuje bo ten poczatek jest okropny.
> moze Ci co juz maja 3/4 drogi za soba powinni stworzyc "dekalog"
> dla "poczatkujacych".
Byłem sceptyczny. Ale może jednak warto? Bardzo chcę zobaczyć, jakich błędów
mogłem nie popełnić, a jakich jeszcze mogę uniknąć.

Zapraszam "doświadczonych" do redakcji.
Obserwuj wątek
    • la.loba Re: DEKALOG dla początkujących 20.06.06, 15:15
      nie jestem za bardzo doświadczona bo jestem w dopiero w trakcie rozwodu, ale
      trzymam się kilku zasad
      1. terapia - chodzę , pomaga mi to uporać się z baardzo złymi emocjami,
      nastrojami, to czas gdzie wiem że moge sie wypłakac
      2. czytam regularnie forum- nikt lepiej nie zrozumie ciebie niż rozwodnicy
      3. spojrzałam na eksia jak na człowieka bardziej nieszczęśliwego i zagubionego
      ode mnie, co pozwoliło przestać mi patrzeć na niego jak na wroga nr.1 - dzieki
      czemu nie ma szarpaniny i nie robimy sobie na złość
      4. jestem dla siebie dobra, rozpieszczam sie sama ( co konkretnie robie to
      nieistotne bo kazdemu według uznania)
      • 1madzia Re: DEKALOG dla początkujących 20.06.06, 15:18
        5. Znaleźć czas na rozwijanie własnych zainteresowań. Oddać się nauce czegoś
        nowego, co by zajęło umysł i czas.
        • misbaskerwill Re: DEKALOG dla początkujących 20.06.06, 15:51
          1madzia napisała:
          > 5. Znaleźć czas na rozwijanie własnych zainteresowań. Oddać się nauce czegoś
          > nowego, co by zajęło umysł i czas.

          5a. SPORT - polecane są zwłaszcza sporty walki, ew. sporty ekstremalne.
          Dla wielbicieli słabszych emocji i nie tylko- bardzo zalecany jest rower.
          5b. ZAJĘCIA W GRUPIE. Osobiście polecam naukę języka obcego (o ile ma się
          zdolności językowe - automatycznie człowiek się dowartościowujesmile ).
    • maheda Re: DEKALOG dla początkujących 20.06.06, 15:27
      6) Powiadomić dzieci o zaistniałej sytuacji - mają prawo wiedzieć, co się dzieje.
      • scriptus Re: DEKALOG dla początkujących 20.06.06, 16:03
        Tu niewiele zależało ode mnie, o zamiarze rozwodzenia się zostaliśmy
        poinformowani z dziećmi jednocześnie, płaczącym dzieciom obiecałem, że zrobię
        wszystko, żeby udobruchać mamę i uratować naszą rodzinkę. Na razie niezbyt mi to
        się udaje. Czy rzeczywiście nie można zrobić więcej, nie wiem.
    • scriptus Re: DEKALOG dla początkujących 20.06.06, 15:57
      Czytam z zapartym tchem... trzeba było 40000 postów, żeby zaczęło powstawać
      takie poważne i pożyteczne dzieło. Ja nie należę do doświadczonych, jestem na
      początku tej drogi i wcale nie chcę iść dalej. Zapieram się jak osioł pod górkę.
      Jednak widzę, że intuicyjnie radzę sobie nienajgorzej, , na razie nie za daleko
      odbiegam od 6 opublikowanych punktów dekalogu...
      Może powinno być też coś w tym dekalogu o tym, jak sobie radzić ze swoimi i
      Partnera emocjami... ale, gdybyśmy to umieli, to zapewne nie byłoby rozwodów.
      • tricolour Ty, bracie, wcale sobie nie radzisz... 20.06.06, 18:23
        ... bo jeszcze nie masz z czym. Od blisko dwóch lat jesteś w tym samym miejscu i
        dalej nie wiesz co zrobić. Boisz się podjąć decyzję i stąd Twoje trwanie na
        forum. Może uważasz, że trwanie w stanie zawieszenia, w jakim jesteś, beznadziei
        na zmiany, to jest jakieś rozwiązanie.
        Zapewniam Cię, że brak decyzji nie jest decyzją. Jeżeli dojdziesz do wniosku, że
        zostajesz z żoną na dobre i złe (a raczej na złe) to zostań, żyj, a to oznacza -
        znikaj z forum. Bo na razie dalej się żalisz, co jest dowodem, że Ci źle. Jakbyś
        podjął JAKĄKOLWIEK decyzję, to smutek, rozgoryczenie i samotność zastąpiła by
        konsekwencja i budowa życia w takich warunkach, w jakich Ci dane żyć.

        Nic z tych rzeczy jednak... "czytasz z zapartym tchem" by znaleźć coś dla
        siebie. Podejrzewam, że niczego nie znajdziesz, bo nie ma na Twoje życie gotowej
        recepty i sam muszisz coś ZROBIĆ, a marudzenie nie jest robotą.

        Jeżeli wylałem Ci kubeł zimnej wody na głowę, to masz klimę za friko w ten
        upalny dzień.

        smile

        • z_mazur Re: Ty, bracie, wcale sobie nie radzisz... 20.06.06, 21:03
          Nie chciałbym być uszczypliwy tri, ale powiedz w takim razie co Ty robisz
          ciągle na tym forum? big_grin
          Czyżbyś też stanął w miejscu?
          • tricolour Dziwnym trafem mianowali mnie współadminem... 21.06.06, 00:14
            ... a ja tą funkcję przyjąłem. Tak mam fabrycznie, że jak się czegos podejmuję,
            to dbam o to i dlatego czasem pisuję, głównie ze "starymi" forumowiczami, bo ci
            nowi i tak mają przerąbane od życia więc po co im moje - często chłodne - zdanie.

            A CIĄGLE jestem na forum, bo nie uznaje bywania w towarzystwie tylko współtworzę je.
            • z_mazur Re: Dziwnym trafem mianowali mnie współadminem... 21.06.06, 08:59
              tricolour napisał:

              > ... a ja tą funkcję przyjąłem. Tak mam fabrycznie, że jak się czegos
              podejmuję,
              > to dbam o to i dlatego czasem pisuję, głównie ze "starymi" forumowiczami, bo
              ci
              > nowi i tak mają przerąbane od życia więc po co im moje - często chłodne -
              zdani
              > e.

              No tak to Cię trochę tłumaczy, ale tylko trochę, bo można adminować nie wdając
              się w dyskusje, chociaż rozumiem, że czasem palce swędzą żeby coś skrobnąć smile
              A tak BTW to dawno nie słyszałem fajniejszego eufemizmu od "moje - często
              chłodne - zdanie" big_grin

              > A CIĄGLE jestem na forum, bo nie uznaje bywania w towarzystwie tylko
              współtworz
              > ę je.

              Czyżby jakaś aluzja wink
              Bez tych "bywających" towarzystwo często zamienia się w kółko wzajemnej
              adoracji.
        • 1madzia Re: Ty, bracie, wcale sobie nie radzisz... 20.06.06, 21:55
          "Może uważasz, że trwanie w stanie zawieszenia, w jakim jesteś, beznadzie
          > i
          > na zmiany, to jest jakieś rozwiązanie.
          > Zapewniam Cię, że brak decyzji nie jest decyzją"

          Trwanie w takim związku z jakichkolwiek motywów (nadzieja na zmianę, miłość do
          żony pomimo wszystko, wzgląd na dzieci i etc.) - a wiadomych najlepiej
          zainteresowanemu, czyli Scriptusowi - też jest decyzją. Inną niż podjąłbyś Ty,
          Tri będąc w takiej sytuacji.
          Na szczęście różnimy się od siebie i dzięki temu nie tylko świat, ale i to
          forum jest ciekawsze.

          Konsekwencją nie jest tylko rozwód, bo jest mi źle, ale także trwanie w
          związku, skoro ma się powody, które uznaje się za istotne. I to też jest
          konstruktywne.

          A Ty i inni ludzie nie muszą się z tym zgadzać. Takie ich prawo, tak jak
          Scriptusa do postępowania według własnych wartości, o ile nie krzywdzi innych.
          Chyba faktem, że nie decyduje się na rozwód, nie krzywdzi Twojej szlachetnej
          osoby???
          smile

          • tricolour Więc skoro jest to decyzja... 21.06.06, 00:07
            ... to biadolenie, że jest źle jest co najmniej dziwne, bo oznaczałoby podjęcie
            złej decyzji.

            Mówiąc inaczej - jeżeli podejmuje decyzję, to znaczy, że sprawy przemyslałem i
            wiem co robię. Wtedy nie skarżę się, bo na co i na kogo?

            Oczywiste jest, że sprawy Scriptusa w żadnym wypadku mnie nie dotyczą i przez to
            nie krzywdzą. Natomiast co innego milczeć, a co innego wypowiedzieć swoje
            zdanie, co jak trafnie zauważyłaś, nie musi się sie podobać.
            • z_mazur Re: Więc skoro jest to decyzja... 21.06.06, 08:53
              Hehehe

              Ja ponieważ patrzę trochę z dystansu, (nie było mnie tu jakiś czas), widzę u
              scriptusa spory postęp. Wydaje mi się żę trochę pogodził się z sytuacją.
              Postępuje w zgodzie z sobą samym i to widać w jego wypowiedziach. Wyciszył się,
              pogodził trochę z sytuacją, a konsekwencja w postępowaniu daje mu pewną siłę.
              Nie ma na nasze problemy jednej recepty i jednego schematu postępowania.
              Tym bardziej że nasze sytuacje mimo pewnych podobieństw czasem są bardzo różne.
    • maheda Re: DEKALOG dla początkujących 20.06.06, 16:08
      7. Jeśli się zostaje w mieszkaniu, a partner się wyprowadza (musi być to ujęte w
      umowie, przynajmniej ustnej, wraz z konkretnym terminem i żadnego przesuwania) -
      natychmiast zmienić zamki nawet, jeśli jest zameldowany. Zamki nie mają
      obowiązku się nie psuć (to dla tych, którzy nie mogą oficjalnie wyrzucić
      partnera z mieszkania). A o dorobieniu klucza można notorycznie zapominać.
      • scriptus Re: DEKALOG dla początkujących 20.06.06, 16:32
        Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie, kto kijem bije, kijem też może być
        bity. Nie podoba mi się takie podejście, chociaż nie jestem bezpośrednio
        zainteresowany, w każdym razie uważam, że ze stosunków z przyszłym exem - exią
        należy usunąć złośliwości.
        • maheda Re: DEKALOG dla początkujących 20.06.06, 17:06
          Jeśli osoba wyprowadzająca się jest normalna, to oczywiście jest to bez sensu.
          Ale jeśli taka osoba jest złośliwa, to koniecznie należy wymienić.
          Patrz wątki stare już, o "byłych" wynoszących różne wartościowe rzeczy i
          wpadających bez zapowiedzi, najczęściej w najmniej odpowiednich momentach.
          • scriptus Re: DEKALOG dla początkujących 21.06.06, 08:52
            Zgadzam się, że trudno sie walczy z osobą złośliwą, jednak można.
            Wymiana zamków, to jeszcze nie złośliwość, o ile się to zrobi uprzedzając, kiedy
            się to zrobi po cichu, druga strona zacznie eskalować złośliwości, przed którymi
            fizyczna bariera w postaci drzwi, to niewielka ochrona. Nie mam tu
            doświadczenia, bo nie miałem takiej sytuacji, ale w takim wypadku, wiedząc, że
            mój partner jest złośliwy, pochowałbym SWOJE wartościowe rzeczy i zapowiedział
            "w najblższym czasie zmieniam zamki". Następnie z kamiennym spokojem przetrwał
            awanturę i wynoszenie rzeczy, ewentualnie inne złośliwe ataki, a po zakończeniu
            ataku furii (każdy furiat się z czasem zmęczy) po prostu zmienił te zamki,
            działając cały czas z podniesioną przyłbicą. Ważne jest, żeby nie ujawniać
            szczegółów swoich planów, (czyli nie mówić, kiedy zmieniam zamki, bo wtedy nasz
            przeciwnik spróbuje przeszkadzać), ale podkreślić nieuchronność tego faktu,
            oświadczyć, że uważasz, że dzień jutrzejszy jest terminem ostatecznym do
            zabrania swoich rzeczy, bo po tym terminie może odbierać swoje rzeczy wyłącznie
            ze śmietnika, po założeniu nowych zamków na pewno nie będzie miał czego szukać w
            mieszkaniu. Można się zapytać, czy dzień jutrzejszy jest wystarczający i w
            drodze ugody dodać godzinkę - dwie z dnia pojutrzejszego, po tygodniu faktycznie
            te niezabrane rzeczy ustawić na korytarzu za drzwiami z rana w pudełkach,
            wymienić zamek i poinformować przez telefon o zmianie miejsca położenia rzeczy.
            Jeśli nie zabierze swoich rzeczy do wieczora z korytarza, zapłacić dozorcy, albo
            komuś za ich wyniesienie do śmietnika.
            Nie robić nic w ukryciu, nie kłocić się, nie dyskutować, dać mu dużo czasu, i
            tak go nie wykorzysta, ale zabraknie mu podstaw do zarzutów o złośliwość,
            zabraknie faktów, na które mógłby reagować, a w końcu i powodów.

            Trudno wpisać złośliwości do dekalogu, który powinien być przecież "katalogiem
            dobrych praktyk i zasad" czyli przewodnikiem po tym, co należy i czego nie wolno.
            Zilustruję to przykładem, dawne oko za oko, ząb za ząb zostało w naszej kulturze
            astąpione zaleceniem "nastaw drugi policzek" i rzuć chlebem w tego, co cię
            poczęstował kamienną pigułą.... Widać, tam, gdzie to jest stosowane, że oko za
            oko jest skuteczne, ale nie zawsze, za to najczęściej prowadzi do eskalacji
            konfliktu. Widać jednak, że najwięksi (w sensie pozytywnym) ludzie naszego
            świata, to nie ci wyrachowani i złośliwi, ale ci pokorni, miłosierni. Nie jestem
            taki, kiedy mnie ktoś wali w pysk, nie nastawiam drugiego policzka, bo wtedy na
            pewno dostanę znowu, ale też sam nie startuję od razu w ataku, reakcja musi być
            przemyślana, wyważona i skuteczna. Zauważ, że furiat może skrzywdzić innych i
            siebie, może wygrać bitwę, ale wojnę w stosunkach międzyludzkich wygrywa się
            "spokojem i godnościom osobistom".
            To w jakimś sensie moje osobiste doświadczenie. Kiedyś, bardzo dawno temu
            stwierdziłem, że gdy ktoś robi "piekło" w domu, to udaje mu się to skutecznie,
            gdy się w to zaangażują inni. Gdy zaś zostaje zignorowany, gdy inni zachowają
            kamienny spokój, ten, co robi piekło, przegrywa.
            • maheda Re: DEKALOG dla początkujących 21.06.06, 09:30
              Owszem, wcale nie miałam na myśli podstępnego i po kryjomu wymienienia zamka.
              Chodziło mi jedynie o wymianę jako taką, po wcześniejszym ustaleniu terminu
              wyprowadzki.
              Faktycznie, źle wyszły te zdania, które dopisałam potem o notorycznym
              "zapominaniu" dorabiania kluczy, bardziej wynikają z projekcji "jak on będzie
              namolny i złośliwy, to ja będę roztrzepana", niż z faktycznej ochoty robienia
              komukolwiek na złość.
              Jak tak widzę siebie (i innych), to ci, którzy w swoim życiu przez burze
              przeszli, naprawdę mają coraz mniej (albo wcale) ochoty na robienie komuś na
              złość. Szkoda czasu i energii, które można przeznaczyć na wiele różnych
              ciekawszych rzeczy, przynoszących korzyść w różnych zakresach - od odpoczynku
              psychicznego/fizycznego począwszy, na finansowym skończywszy.
            • chalsia Re: DEKALOG dla początkujących 21.06.06, 09:59
              trutututu z ta wymianą zamków. Chocby się nie wiem jak chciało to zrobić,
              jeskli druga strona jest współwłaścicielem mieszkania (nawet nie zameldowanym),
              to tego zrobić po prostu nie wolno.
              Jak się zmieni zamki, nawet 0przy wcześniejszym ostrzeżeniu, etc, to taki ktoś
              po prostu idzie na policję i przychodzą i wywalają drzwi. No i wtedy to może
              być "radocha", bo można zostać obarczonym kosztami tegoż wywalenia, nowych
              zamków etc, a takze z osobna założoną sprawą cywilną.

              Ja zdecydowanie ODRADZAM wymianę zamków zarówno jako argument w dyskusji jak i
              rzeczywisty czyn w przypadkach gdy ten ktoś jest współwłaścicielem lokalu.
              Chalsia
              • maheda Re: DEKALOG dla początkujących 21.06.06, 10:19
                pewnie to wszystko zależy od ludzi...
                Moja koleżanka bardzo dobrze na tym wyszła, ale też jej (już były) mąż na
                policję nie poszedł i drzwi nie rozwalił - być może na to nie wpadł.
                smile miłego dnia
              • anja_pl Re: DEKALOG dla początkujących 21.06.06, 11:15
                a u mnie samo się rozwiąząło - córce ukradli klucze wink
                była z tatusiem na policji, a ja MUSIAŁAM wymieniuć zamki wink
                Tatuś o nowe klucze się nie upomina...
    • chalsia Re: DEKALOG dla początkujących 20.06.06, 16:58
      8. sprawy majątkowe uzgodnić od razu - najlepiej na piśmie, póki obie strony
      patrzą na siebie z jeszcze choć minimalnym sentymentem. Potem może być już
      tylko gorzej i trudniej.
      9. od razu ustalić zasady widzenia się z dziecmi, tez na piśmie. Z czasem może
      to ulec zmianie, ale na początku lepiej nie utrudniac sobie i tak ciężkiej
      sytuacji emocjonalnej dodatkowymi utarczkami o kontakty z dziećmi.
      • z_mazur Re: DEKALOG dla początkujących 21.06.06, 09:07
        Ja bym dodał, że jeśli jest konflikt w sprawach finansowych to najlepiej trochę
        przeczekać. Sprawy finansowe i majątkowe są najcześciej elementem walki.
        Najlepiej je poruszać wtedy gdy ładunek emocjonalny nie jest już taki silny.
        O ile nie ma jakichś zdecydowanych działań drugiej strony, które są wprost
        skierowane przeciwko nam, to jednak najlepiej poczekać z ustaleniami w tym
        zakresie.
    • kruszynka301 Re: DEKALOG dla początkujących 20.06.06, 17:16
      dla mnie najważniejsze to obudzenie w sobie EGOIZMU - od tej pory przyjąć, że moje potrzeby, zainteresowania, pasje są najważniejsze.
      Po kilku latach od rozwodu moją pasją okazał się sport - najpierw pokochalam pływanie, potem rower, później aerobik - a teraz - nurkowanie (to ostatnie już z moją połówką-buddymwink.
      • kurka_wodna2 DEKALOG dla zdradzonych 20.06.06, 18:37
        Następnym punktem proponowałabym wyjaśnienie,ustalenie,ZAKOŃCZENIE wspólnych
        spraw,tematów ;od wspólnego pokoju,po finanse.
        Do takiego skoku czaiłam się 3,5roku-bo nie dał się złapać na zdradzie.
        Z chwilą zdobycia jednoznacznego dowodu-w kwadrans było po wszystkim i już do
        mieszkania nigdy się nie dostał...
        Jestem z tego zadowolona-tak było ustalone,tak też dotrzymałam słowa.
        Możesz bawić się nadal,ale nie kosztem naszego zdrowia i milczącego przyzwolenia.
    • crazysoma Re: DEKALOG dla początkujących 21.06.06, 01:10
      no tak, to ja tez dorzuce:
      - popieram natychmiastowe, (wlasnie kiedy na poczatku eks pamieta jeszcze zycie
      z nami i ma jakies mgliste wyrzuty sumienia) zeby nie wiem jak bolalo,
      wyjasnienie i zalatwienie formalnosci - przepisanie mieszkania, alimenty,
      kontakty z dziecmi, rozwod. ja sie balam, ze bede ryczec przy takim spotkaniu a
      moglam w sumie (a moze i nie) zaoszczedzic na adwokacie.
      - oszczedzac pieniadze, nigdy nie wiadomo co sie wydarzy
      - terapeuta dla siebie, psycholog dla dziecka jesli w rozsypce (na psychologa
      dla dziecka wyegzekwowac kase od eks, ewentualnie na pol)
      - nie myslec "ona" jest piekniejsza, madrzejsza a ja to zero itd. myslec ona
      jest inna i widocznie bardziej pasuje jemu niz ja.
      - nie dac sie wmanewrowac w "szczere i dobre" intencje nowej mamusi. wszystkie
      kupione rzeczy odsylac grzecznie acz stanowczo - szybciej sie odczepi.
      dac "jemu i jej" jasno do zrozumienia, ze pozycja zuzytego, niemego krzeselka
      wyrzuconego na smietnik nas nie interesuje.
      - dzialac, dzialac, dzialac - na rzecz siebie, dzieci wlasnych, z Afryki robic
      cokolwiek wsrod ludzi, nawet jesli nie mamy sily bo wtedy mamy mniej szans
      na "nakrecanie sie"
      - NIE GADAC na eks w obecnosci dzieci (ja gadalam niestety)
      - miec choc jedna przyjazna dusze, ktora rozumie co mowimy i ktorej mozemy sie
      wyplakac w mankiet. duzy to sprawdzian dla przyjazni.
      - nie wysylac pod zadnym pozorem blagalnych czy przeklinajacych smsow. ja
      mialam takie fazy, ze siedzialam na balkonie do 5 rano pisalam i resztkami
      zdrowego rozsadku od razu kasowalam. dzieki temu w oczach postronnych jestem
      kobieta z klasa hehe
      - nie odcinac ojca od dzieci. to strasznie trudne, bo trzeba sie jakos z nim
      spotkac. mnie sie udalo w stosunku do starszej. co do mlodszej ujelam sie
      glupim honorem
      - kupowac stosowna literature, czytac fora (mnie na poczatku pomogla
      samodzielna mama) nie ogladac love story i starych zdjec, unikac zakupow w
      marketach
      - pogodzic sie z mysla, ze czesc znajomych zniknie z naszego zycia
      a "przyjaciele" ktorzy wielka gromada imprezowali u nas co tydzien nagle na
      nasz widok mysla "o rany to ona zyje?"
      - plan na najblizsza przyszlosc zabezpieczyc dzieci a corki wychowac na damy,
      ktore w razie katastrofy poradza sobie (chociaz finansowo) bez faceta ale
      niekoniecznie model singielka do konca zycia bedzie ich priorytetem
      - wiecej nie pamietam i tak sie rozpisalam smile
      pozdrawiam
      -
      • ladyhawke12 Re: DEKALOG dla początkujących 21.06.06, 09:22
        1- spokój wewnętrzny i zewnętrzny, choć to bardzo trudne.
        2 - nie dać się sprowokować, bo może to byc wykozystane przeciwko Tobie
        3- nadal spokój
        4 - nadal spokój
        • la.loba Re: ladyhawke12 21.06.06, 09:28
          czyli najlepiej to ujać można w słowa: Boże daj mni cierpliwości tylko błagam
          SZYBKO!
          • ladyhawke12 do la loba 21.06.06, 09:52
            To prawda, bo tak naprawdę wszystko przeminie, ważne tylko jakie spustoszenie w
            nas zrobi, oby jak najmniejsze, czego wszystkim .....
          • scriptus Re: ladyhawke12 21.06.06, 10:55
            la.loba napisała:

            > czyli najlepiej to ujać można w słowa: Boże daj mni cierpliwości tylko błagam
            > SZYBKO!

            Kochani, wychodzi na to, że przy rozsstaniu z partnerem pozostaje ważne to samo,
            co przy życiu z partnerem, co przy zyciu w ogóle... Cierpliwość, rozwaga, spokój.
    • kasiar74 Re: DEKALOG dla początkujących 21.06.06, 11:12
      rada dla tych zdradzonych: pokochaj siebie
      • zwierciadlo0 Re: DEKALOG dla początkujących 21.06.06, 12:29
        Zweryfikuj to co mowil do Ciebie cale zycie, pod swoim i Twoim adresem - nie
        daj sie zapedzic w kozi rog.
        Ja dopiero po rozwodzie zrozumialam ze karmil mnie wartosciami, ktorych sam nie
        przedstawial a wymagal od innych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka