Dodaj do ulubionych

Do Jarkoniego!

12.08.06, 23:06
Witaj Bracie!

Szukaj nowego admina. Po przeczytaniu wątków, które powstały podczas mojej
nieobecności dochodzę po raz kolejny do wniosku, że czas na normalne życie, a
nie klepanie po guzikach. Szkoda zwyczajnie czasu, by narzędzie (net)
traktować tak czule i namiętnie, a zaniedbywać to, co naprawdę ważne.

Rozejrzyj się, zapytaj Anię z kim bedzie miała niewątpliwą przyjemnośc, a mnie
odbierz - proszę - prawa admina.

Pozdrawiam wszystkich.

PS. Co do rozwodów kościelnych, unieważniania małżeństw takich i siakich, to
każdy ma własny pomysł na życie i robi, co chce. Jeden chce unieważniać, co
jest ważne, drugi docieka prawdy, a trzeci leje na wszystko, jak dziś we
Wrocławiu.
I każdy robi dobrze (na swój sposób) ponieważ mamy różne sumienia...
Obserwuj wątek
    • jarkoni Re: Do Jarkoniego! 13.08.06, 10:35
      Tri dziękuję Ci za to co robiłeś, jak widzisz ja też rzadko klepię po guzikach,
      czasem raz na parę dni mam wenę żeby poczytać co było i co się dzieje, Ani tez
      chyba dawno nie widziałem....Może konkurs ogłosić? Albo zbałamucić Mr.Scriptus
      albo Lady P.... Ale Tri nie uciekaj zupełnie i zaglądaj tutaj...Dziękuję i
      pozdrawiam bardzo ciepło...Oby nam się...
      • tricolour Sobie pospałem... 13.08.06, 12:10
        ... i mam fajne nastawienie do życia..

        Ze dwa lata tu bywałem (może troszkę mniej, ale jakie to ma znaczenie) i ciągle
        mi sie wydawało, że wydarzy się tutaj coś ciekawego, niezwykłego i powinienem
        być tego świadkiem. Problem w tym, że nic ciekawego tu się nie wydarzy o ile nie
        bedzie dotyczyło to mnie. Nawet czyjś slub internetowy nie będzie niczym
        niezwykłym jeżeli mnie nań nie zaproszą i nie schleją, albo panna młoda nie odda
        mi się w swą pierwszą noc.
        Hłasko opisywał jak łodzka młodzież latami wychodziła na spacery na Piotrkowską
        w nadziei, że wydarzy się coś niespotykanego przy czym TRZEBA KONIECZNIE BYĆ.
        Odkrywam w sobie też taką konieczność bycia w miejscu już nie dla mnie i
        liczenia na nie wiadomo co... stąd chęc ucieczki, co może łatwe nie być. Warto
        jednak spróbować.

        Wszystkich trzepniętych przez życie serdecznie pozdrawiam, życzę sczęścia, ale
        rad żadnych nie dam, bo nie umiem dawać rad w taki sposób, byście z nich -
        potrzepańcy - chcieli skorzystać. Męczcie się wszak cierpienie uszlachetnia...

        3colour.
        • 1madzia Re: dommage! 13.08.06, 12:54
          Szkoda, że nie bedę mogła już przeczytać Twoich inteligentnych i dowcipnych
          ripost! Szkoda dla tych, co tu zostają, że odchodzisz, ale nie dla tych do
          których...
          Ciekawe już się wydarzyło. To jest to, że to forum dla rozwodników nie jest już
          Ci potrzebne, bo teraz istotny jest krok "...dalej".

          Serdecznie pozdrawiam, życząc Ci, aby życie "...dalej" mile Cię zaskoczyło.
          smile
        • misbaskerwill Re: Powodzenia... 13.08.06, 13:09
          ...w prawdziwym życiu!

          My też do Ciebie kiedyś dołączymysmile
          Oby jak najszybciej!
          • jarkoni Re: Powodzenia... 13.08.06, 15:16
            Tri Hłasko akurat jest jednym z moich idoli, ech Piękni dwudziestoletni.... Nie
            zostawiaj nas, a jeśli to niech Ci się wiedzie
            • jarkoni Re: Powodzenia... 13.08.06, 15:27
              Tri a Drugie zabicie psa? i ten jęczący przed kibelkiem? Hamsin i hmmm
              sraczka...Pozdrawiam
              • jarkoni Re: Powodzenia... 13.08.06, 18:17
                Hehehehe Tri zobacz jaka nagła cisza. czyżby wszyscy nagle sprawdzali kto ten
                Hłasko? Aleś narobił.....
                • buba77 Re: Powodzenia... 13.08.06, 18:35
                  Popieram Tri - forum, to jednak niezły złodziej czasusmile
                  Życzę sukcesów oraz spędzania czasu tak jak lubisz.
                  Ale myśle, że za jakiś czas tu zajrzysz, nie?
                  • a.niech.to Re: Powodzenia... 14.08.06, 18:45
                    buba77 napisała:

                    > Popieram Tri - forum, to jednak niezły złodziej czasusmile
                    Złodziej kradnie, Ty sama oddajesz czas forumowi.
                • a.niech.to Re: Powodzenia... 14.08.06, 18:44
                  jarkoni napisał:

                  > Hehehehe Tri zobacz jaka nagła cisza.
                  A mnie się gęba nie zamyka. Pewnie znowu coś odreagowuję i nazwanie tego tkwi w
                  mojej podświadomości.
          • a.niech.to Re: Powodzenia... 14.08.06, 18:42
            misbaskerwill napisał:

            > ...w prawdziwym życiu!
            Uważasz, że net jest na niby?
            • misbaskerwill Re: net jest na niby? 14.08.06, 21:28
              > misbaskerwill napisał:
              > > ...w prawdziwym życiu!
              a.niech.to napisała:
              > Uważasz, że net jest na niby?

              net is my lifesmile

              Chodzi mi o co innego: przebywanie na tym forum dało mi bardzo dużo - dobre rady
              (których zwykle nie słuchamsmile), poczucie wspólnoty, wsparcie w trudnych chwilach...
              Jest to niesamowite "światełko w tunelu" na początku a potem całkiem poważne
              uzależnieniesmile
              Pomimo to, odczuwam, że przebywanie na tym forum za często wciąga mnie z
              powrotem w myślenie o rozwodzie, o tym co go powoduje... słowem - ciągła
              rozbudowywana retrospekcja.
              A każda, nawet najbardziej nieodzowna retrospekcja musi się w pewnym momencie
              skończyć - by móc zacząć dalej żyć.
              • a.niech.to Re: net jest na niby? 14.08.06, 22:09
                misbaskerwill napisał:

                > Pomimo to, odczuwam, że przebywanie na tym forum za często wciąga mnie z
                > powrotem w myślenie o rozwodzie, o tym co go powoduje... słowem - ciągła
                > rozbudowywana retrospekcja.
                > A każda, nawet najbardziej nieodzowna retrospekcja musi się w pewnym momencie
                > skończyć - by móc zacząć dalej żyć.
                Widzisz, u mnie to to jest inaczej. Przeskoczyłam ślubnego i rozwód, buduję i
                chronię nową rodzinę. Potrzebuję zaczerpnąć zbiorowej mądrości, bo znowu coś
                sknocę, szczególnie gdy mnie poniosą emocje, a nie mogę pozwolić sobie na
                pudło - zbyt delikatna materia. Czuję się trochę jak na lotnych piaskach. Wątek
                o dzieciach w rozbitych rodzinach pojawił się jak na zamówienie. Nie mam już
                potrzeby cofać się w czasie. Idę do przodu i odnoszę swoje małe sukcesy,
                którymi się cieszę. Chwaliłabym się, ale jakoś mi głupio.
                Co do uzależnienia masz zupełną rację. Serce mnie ciągnie na forum Depresja,
                choć o chorobie zdążyłam zapomnieć od co najmniej jakichś trzech lat.
                • buba77 Re: net jest na niby? 15.08.06, 10:02
                  No właśnie gdzie indziej napisałam, ze forum uzależnia. Tak stwierdziłam
                  dzisiaj, bo mi się przyśniły wątki! Stara prawda, że we wszystkim trzeba
                  znaleść umiar, a ja nieraz czytam, czytam (oczywiście w nieraz bardzo długim
                  miedzyczasie, biorąc się za moją pracę)... nie lepiej się z kimś spotkać i
                  pogadać?
        • brzoza75 Re: Sobie pospałem... 14.08.06, 09:48
          Tri masz fajne nastawienie do życia bo zacząłeś życie obok w realnym świecie,
          jak wielu odchodzisz tylko kurcze brakuje Ci odwagi do stwierdzenia jestem
          szczęśliwy i poznałem kogoś więc bye, generalizowanie tutaj teraz, że coś się
          albo zmieniło albo nie zmieniło nie ma sensu. Lubiłam Cię czytać, czasem wręcz
          szlag mnie trafiał ale przeminąłeś, pozostaje nadzieja że cierpienie jak
          piszesz uszlachetnia ale nie ogłupiasmile
          • jarkoni Re: Sobie pospałem... 14.08.06, 16:54
            Brzoza i ogłupia i uszlachetnia...Wtedy jest spokój...
            • a.niech.to Re: Sobie pospałem... 14.08.06, 18:34
              jarkoni napisał:

              > Wtedy jest spokój...
              Nie pamiętam, kto pisał, że cholerny. Może tak samo jak wspomniana choroba być
              śmiertelny? Szukałam kiedyś na to pytanie odpowiedzi u singli. Znalazłam
              potwierdzenie. Nie wierzę. Osobiście muszę się przekonać. Jakby co, machnę
              jakąś lokalną rewolucję.
          • a.niech.to Re: Sobie pospałem... 14.08.06, 18:50
            brzoza75 napisała:

            > Tri masz fajne nastawienie do życia bo zacząłeś życie obok w realnym świecie,
            > jak wielu odchodzisz tylko kurcze brakuje Ci odwagi do stwierdzenia jestem
            > szczęśliwy i poznałem kogoś więc bye,
            Można być szczęśliwym bez owego poznawania. Jesteś pewnie zazdrosna i to
            dlatego.
            > szlag mnie trafiał ale przeminąłeś,
            Mogę go zastąpić do pewnego stopnia. Nie zdawałam sobie kiedyś sprawy, że
            jestem w podobny sposób zasadnicza aż do siódmych boleści.
            > pozostaje nadzieja że cierpienie jak
            > piszesz uszlachetnia ale nie ogłupiasmile
            Mnie emocje pozbawiają rozumu. Niestety... Pracuję nad tym, ale jakie będą
            efekty?
          • tricolour Brzózko.... 14.08.06, 20:38
            ... wcale nie brakuje mi odwagi do napisania, że poznałem kogos i jestem z nią
            szczęśliwy. Już z pól roku temu pisałem o tym, a nawet załozyłem wątek, w którym
            zastanawiałem sie jak stosownie nazywać swoją panią: "kotek", "piesek", "żabcia"
            po imieniu itp.
            Lubiłem pisywać na tym forum tym bardziej, że łatwo angażuję się w temat, co
            pewnie było jaskrawo widoczne. I własnie to angażowanie zaczęło mi przeszkadzać,
            bo nikt nie zmieni swego postepowania na podstawie tego, co wyczyta od jakiegoś
            nieznajomego w necie, a więc moje pisanie było psu na budę.

            I rzecz najważniejsza: mój staż rozwodnika, najpierw człowieka pogubionego,
            potem podnoszącego się, podejmującgo decyzję o szukaniu kobiety, a teraz
            budującego poważny związek - to wszystko ma 10-letnią historię. Prawdę mówiąc
            nie mam co powiedzieć naszym młokosom, którzy dopiero sie rozwodzą tak jak nie
            ma ochoty student gadać z przedszkolakiem. Jeden wypatruje dyplomu i śmiało
            patrzy w przyszłość, a drugi ugania sie za grabkami.

            Przykładowo problemy niektórych kobiet żyjących z alkoholikami, które nie
            wiedzą, co zrobić ze swoim zyciem mam ochotę skwitowac jednym słowem: uciekać!
            Zabawa polega na tym, że moje - skądinąd niegłupie słowo - nie znajdzie posłuchu
            dopóki mąż w pijanym widzie nie wbije pieścią tego słowa do głowy swojej żonie.
            Dlatego trudno mi pisac cokolwiek sensownego, opartego na swoim doświadczeniu,
            bo każdy musi swoje przeżyć, bo inaczej się nie nauczy.

            Ale będę tu zaglądał, bo mnie czasem coś ciągnie... smile)
            • a.niech.to Re: Brzózko.... 14.08.06, 21:16
              tricolour napisał:

              > nikt nie zmieni swego postepowania na podstawie tego, co wyczyta od jakiegoś
              > nieznajomego w necie, a więc moje pisanie było psu na budę.
              Drażniły mnie Twoje kategoryczne sądy. Historia netu zna liczne przyklady
              wskazujące jasno, że bardzo się mylisz.
              • tricolour Nie bądź śmieszna... 14.08.06, 21:28
                ... historia netu wcale nie zarejestrowała mojej osoby do tego stopnia, by
                kogokolwiek interesowało czy się mylę czy nie...

                tongue_out
                • a.niech.to Re: Nie bądź śmieszna... 14.08.06, 21:52
                  Tri, za Tobą pojdą inni. Inni przed Tobą byli.
              • tricolour Poza tym znasz jakieś sądy, które... 14.08.06, 21:32
                ... nie są kategoryczne? Jak można wyrazic jakiś sąd, który nie jest
                kategoryczny? Czy ma byc on wieloznaczny i poddający sie róŻnym interpretacjom?

                Takie sądy Cie ineteresują i takiego faceta chciałabyś, co jak cos powie, to nie
                wiadomo, co z tym zrobić, bo sąd do wszytskiego pasuje?
                • a.niech.to Re: Poza tym znasz jakieś sądy, które... 14.08.06, 21:57
                  tricolour napisał:

                  > ... nie są kategoryczne? Jak można wyrazic jakiś sąd, który nie jest
                  > kategoryczny? Czy ma byc on wieloznaczny i poddający sie róŻnym
                  interpretacjom?
                  Tri, nie odchodź. Będzie nam brakowalo Twojego moralizatorstwa i żelaznej
                  logiki. W moralizowaniu mogę Cię jakoś zastąpić, ale w logice?
                  >
                  > Takie sądy Cie ineteresują i takiego faceta chciałabyś, co jak cos powie, to
                  ni
                  > e
                  > wiadomo, co z tym zrobić, bo sąd do wszytskiego pasuje?
                  Uchowaj mnie Panie, znałam takiego jednego. Zszarpałam przez niego nerwy.
                  • tricolour Kusi mnie... kusi... 14.08.06, 22:02
                    ... baba mnie kusi. Jeszcze mnie skusi...

                    smile)
                    • a.niech.to Re: Kusi mnie... kusi... 14.08.06, 22:11
                      Zapierasz się kopytkami?
                      • tricolour I różkami... 14.08.06, 22:18
                        ... a ogonek głaszcze...
        • a.niech.to Re: Sobie pospałem... 14.08.06, 18:27
          tricolour napisał:

          > Wszystkich trzepniętych przez życie serdecznie pozdrawiam, życzę sczęścia, ale
          > rad żadnych nie dam, bo nie umiem dawać rad w taki sposób, byście z nich -
          > potrzepańcy - chcieli skorzystać.
          Nie znoszę rad, ale chętnie poznaję np inny sposób rozumowania. Moją jest
          rzeczą czy umiem skorzystać z cudzego wykladu i doświedczenia. Nie myślę o
          Tobie, bo zbyt krótko się znamy, lecz są tacy, ktorzy pamiętają, kto przyszedł
          na forum Gazety, a kim teraz się staje. W parę lat ukończyłam forumowy
          uniwersytet. Nie powiem nic o kierunku. Nie rezygnuj, Tri, nie rezygnuj. Nigdy
          nie wiadomo, kto skorzysta z Twoich wypocin i dokąd go to zaprowadzi.
          > Męczcie się wszak cierpienie uszlachetnia...
          Tego, patrząc na siebie, nie zauważyłam. Chwytam ironię. Jestem po Twojej
          stronie: cierpienie nie służy niczemu. Czasem z człowieka czyni świnię.
          Pozdrawiam

        • a.niech.to Re: Sobie pospałem... 14.08.06, 18:41
          tricolour napisał:

          > Odkrywam w sobie też taką konieczność bycia w miejscu już nie dla mnie i
          > liczenia na nie wiadomo co...
          Ja w odróżnieniu od Ciebie na nic nie liczę. Tyle mojego, ile sama zabiorę.
          Jestem inteligentną osobą, więc zgromadziłam cały wór przydatnych mądrości na
          dzisiaj. Gdy zostanę geniuszką, nazbieram na zapas,(cholera!) nie umiem
          przewidywać.
          > stąd chęc ucieczki, co może łatwe nie być. Warto
          > jednak spróbować.
          Jak sądzisz, ile razy? Gdy się szarpiesz, zaciszkasz postronki. To też jakaś
          prawda.

          • jarkoni Re: Tri.... 15.08.06, 05:09
            Pamiętasz Bracie Bezecnego?? Mam nadzieję, ze mu się wiedzie...Ale mam pewne
            skojarzenie, tak przez analogię..Obiecał, że czasem tu zajrzy i nigdy już nie
            zajrzał...Ufam, że Ty jednak zajrzysz od czasu do czasu, inaczej mailami będę
            Cię ścigał...Cóż życie nie polega tylko na necie, ja sobie osobiście życzę,
            żeby się zebrać do kupy i wyjść na prostą...Póki co jest ino ta "kupa" z całego
            poprzedniego zdania...Tri, nawet nie parafrazując, a cytując dokładnie jednego
            takiego : Alleluja i do przodu smile
            • brzoza75 tri 16.08.06, 11:14
              "nikt nie zmieni swego postepowania na podstawie tego, co wyczyta od jakiegoś
              nieznajomego w necie, a więc moje pisanie było psu na budę."
              no wiesz Tri jakoś nie masz racji do mnie trafiały ale niestety nie Twoje smile
            • anja_pl Bezecny... 19.08.06, 21:40
              się nie skarży, a nawet jest szczęśliwy...
              pozdrawia wszystkich...
        • phokara Re: Sobie pospałem... 18.08.06, 10:53
          Nawet czyjś slub internetowy nie będzie niczym
          > niezwykłym jeżeli mnie nań nie zaproszą i nie schleją, albo panna młoda nie
          odda
          > mi się w swą pierwszą noc.

          A SKAD WIESZ????
          My bysmy na Twoim miejscu jeszcze troche posiedzialy na tym forum - w kazdym
          razie do czasu fontanny. No wez, nie badz taki kategoryczny!
          • anja_pl a ja ... 19.08.06, 21:36
            Tri w Rynku, obok fontanny siedziałam i Ciebie w stringach wypatrywałam,
            czyżbym niepotrzebnie czas traciła?

            Jarkoni, to, że nie piszę, to nie znaczy, że nie czytam wink
            ale staram sie net ograniczyć, bo okropnie uzależnia ;[

            a po za netem istnieje świat, który jest piękny ....
            • jarkoni Re: a ja ... 20.08.06, 08:50
              Anja masz absolutną rację, kiedyś Sted napisał: "świat jest piękny, podobno
              można to sobie wmówić przez częste powtarzanie"...I z tym się zgadzam...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka