libra22
30.08.06, 18:58
Jakoś mnie dziś po południu zaczęło nosić...
Od kilku lat nieodmiennie na stany załamania, zwiątpienia (wtedy jeszcze w
małżeństwie) i weltszmercu puszczam sobie piosenkę Martyny
Jakubowicz "Kołysanka dla misiaków":
"W tym pokoju bardzo cicho już,
po 3 dniach nareszcie śpisz;
gdzieś za drzwiami został ból.
Całych siebie chcemy dać,
kilku ludzi dobrze nas zna,
tylko czasem słabnie nam puls.
Już dobrze; dobrze już...
Może trzeba upaść na twarz,
swoje rzeczy ubogiemu dać
i zacząć malowac bez farb.
Przeklinamy dzień za dniem;
śpisz, bo życie nie jest snem;
taki ciężar tylko zgina Ci kark.
Już dobrze....
W kącie siedzi Anioł Stróż,
strzeże naszych ciał i dusz.
Za godzinę muszę wyjść.
Przyjdź po bliskośc moich ust,
chcę Ci dać tropchę wiary w cud.
Póki możesz - moje wino pij.
Już dobrze...."
Nie jestem sentymentalna ani romantyczna specjalnie, ale tak jakoś chciałam
się podzielić z Wami. Fajni tu jesteście. Podziwiam waszą wytrwałość w
pomaganiu innym.