der1974 26.09.06, 00:56 ... i dzisiaj złożyłem pozew o rozwód. A dosyć już tego dobrego. Było i się skończyło. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
f.l.y Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 26.09.06, 08:08 muszę się zmobilizować wreszcie... 6 lat tak ciągnę osobno...a formalnie nie załatwione...eech.... obiecuję sobie, że zrobię to w październiku.... Odpowiedz Link
scriptus Re: Der 26.09.06, 08:30 .... A mi wypominają, że co ja robię na tym forum, skoro się zarzekam, że nie złożę pozwu ))) Jakby się przyjrzeć dokładnie, to Was tu jest chyba z połowa nierozwiedzionych rozwodników, co nawet pozwów nie poskładali. Odpowiedz Link
f.l.y Re: Der 26.09.06, 08:40 scriptus napisał: > .... A mi wypominają, że co ja robię na tym forum, skoro się zarzekam, że nie > złożę pozwu ))) > Jakby się przyjrzeć dokładnie, to Was tu jest chyba z połowa nierozwiedzionych > rozwodników, co nawet pozwów nie poskładali. ==== ja się od dawna czuję jak rozwódka...ciekawe, jak się będę czuć po formalnym rozwodzie? Odpowiedz Link
der1974 Re: Der 26.09.06, 08:32 Nie odzywałem się bo rzeczywistość mnie znowu wciąga. Świat mnie cieszy, nie siedzę sam w domu. W zeszły weekend byłem na kilku spotkaniach, w zasadzie od czwartku rano do niedzieli wieczorem w sympatycznym towarzystwie z różnych światów. Praca mi się podoba. Wróciłem na swoje ulubione forum astronomiczne. No i dlatego tak zniknąłem. I również dlatego, że się odnajduję nie widzę powodu dłużej czekać z pozwem rozwodowym. Pierwszy raz poważnie o tym pomyślałem jak słuchałem Misia w Warszawie. Wtedy mi to do głowy przyszło. Jakoś pozazdrościłem mu . Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Odpowiedz Link
brzoza75 Re: Der 26.09.06, 08:55 w takim razie życzę Ci abyś dalej wytrwał w tym przekonaniu i odnalazł się całkowicie... Odpowiedz Link
semillla Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 26.09.06, 09:48 f.l.y napisała: > 6 lat tak ciągnę osobno...a formalnie nie załatwione...eech.... nieźli jesteście, 6 lat osobno i bez rozwodu? a ta druga strona też nic nie działała w tym względzie? a gdzie pragmatyczne strony rozwodu czyli zobowiązania, kredyty itd. przecież to pociąga za sobą konieczność spotykania się, nie można zacząć nic od nowa, bo ciągle są wspólne sprawy? a może u mnie tylko to tak szybko poszło, rozstanie i za 2 m-ce pozew... Odpowiedz Link
kasiar74 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 26.09.06, 10:07 ja na przykład mam rozdzielność majątkową i zasądzone alimenty, za mąż się nie wybieram ponownie więc ten formalny rozwód to mi nie jest specjalnie potrzebny Odpowiedz Link
f.l.y Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 26.09.06, 11:35 semillla napisała: > f.l.y napisała: > > > 6 lat tak ciągnę osobno...a formalnie nie załatwione...eech.... > nieźli jesteście, 6 lat osobno i bez rozwodu? > a ta druga strona też nic nie działała w tym względzie? > a gdzie pragmatyczne strony rozwodu czyli zobowiązania, kredyty itd. przecież > to pociąga za sobą konieczność spotykania się, nie można zacząć nic od nowa, bo > > ciągle są wspólne sprawy? > a może u mnie tylko to tak szybko poszło, rozstanie i za 2 m-ce pozew... > ========= ze wspólnych spraw została działka, na którą on jeździ a ja ją chcę wszystko inne mu zostawiłam kredytów nie było odchodząc załatwiłam rozdzielność acha, zostały jeszcze alimenty tzw 'umowne' ca 200zł których i tak nie płaci w terminie... ale rozwód muszę załatwić, kupiłam mieszkanie, samochód - nie chcę, żeby dziedziczył jak coś tfu! tfu! odpukać... Odpowiedz Link
a.niech.to Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 26.09.06, 21:17 f.l.y napisała: > ale rozwód muszę załatwić, kupiłam mieszkanie, samochód - nie chcę, żeby > dziedziczył jak coś tfu! tfu! odpukać... Przy całym moim praktycyźmie życiowym o tym nie pomyślałam. Słowo! > > Odpowiedz Link
kasiar74 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 26.09.06, 09:09 w gruncie rzeczy zabrzmiało bardzo optymistycznie, tylko tak dalej Odpowiedz Link
libra22 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 26.09.06, 10:26 Też planuję jesienią złożyć (wolałabym, żeby on to zrobił, skoro on się wyprowadził i podjął decyzję o rozstaniu, ale chyba się nei doczekam) - w listopadzie Odpowiedz Link
der1974 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 26.09.06, 12:02 Ja też wolałem, żeby małżonka popisała sie konsekwencją i złożyła pozew. Ale teraz przynajmniej wiem, że to moja własna decyzja za którą zresztą muszę wziąć też i odpowiedzialność. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: no to przyśpieszasz :) 26.09.06, 13:27 A ja się miotam... Można powiedzieć, że począwszy od rozprawy małżonka już całkiem pokazuje swe prawdziwe oblicze - niestety, na razie jest dość... przerażające. Pocieszające jest to, że inni też wydają się to zauważać. Ale niewątpliwie miałeś rację - równie dobrze mógłbym to wszystko p*** i odbić sobie wakacje - wygrzewać się w jakimś ciepłym miejscu w miłym towarzystwie... Bo jak nie widziałem syna, tak go dalej nie widzę, ani nawet nie wiem gdzie jest. Ale... nadejdzie czas, by odpiłować ten łańcuch Odpowiedz Link
der1974 Re: no to przyśpieszasz :) 26.09.06, 20:26 Oblicze małżonki się już nie zmieni. Musisz to zaakceptować. A czas Cię wyleczy. Zoabczysz, że miś wyleczy rany i będzie niedźwiedziem, szybciej niż Ci się wydaje. Jak machnie łapą to łańcuch w p...u się rozleci. Na drobny mak. A ja dzisiaj siedzę z dzieciakami i jest nam OK. Wczoraj starsza musiała coś od mamy usłyszeć bo nieco zdystansowana była, ale dzisiaj już jest dobrze. A z młodszą córką mam rewelacyjny układ, co mnie zdumiewa. Odpowiedz Link
libra22 miłe:-) 26.09.06, 21:24 Der, że masz taki dobry kontakt i miło spędzasz czas z córkami Odpowiedz Link
a.niech.to Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 26.09.06, 21:14 Było Ci dobrze, to po co Ci rozwód? Odpowiedz Link
der1974 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 27.09.06, 00:27 Żeby nie stać w miejscu, żeby nie żyć iluzjami, żeby się nie tłumaczyć. Wreszcie żeby żyć własnym życiem. Tak jak dzisiaj. Fikcji mówię stanowcze NIE. I tak naprawdę, żeby mieć poczucie, że to moja decyzja. A tak naprawdę, bo mam pełną świadomość, że jej nie kocham. Więc po co mi pozorne małżeństwo? Po nic. Nie chcę siebie dłużej oszukiwać i nie zamierzam ex trzymać w nadzeji. I dobrze mi ze świadomością, że złożyłem ten pozew. I smutno bo 11 lat byliśmy ze sobą. Zachowam wszystko co najlepsze, ale pamiętam złe chwile. Liczę się JA. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 27.09.06, 00:39 Skoro mimo złych chwil, "zachowasz wszystko co najlepsze" to jesteś wielki. Podejrzewam, ze Tobie taka postawa wydaje się oczywista i naturalna, natomiast wiem, ze jest tak naprawdę bardzo rzadka. Niestety. Odpowiedz Link
brzoza75 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 27.09.06, 16:40 wiesz jestem pod wrażeniem, że piszesz o tym tak naturalnie ten czas kiedy Cię nie było na forum musiał Cię kosztować sporo przemysleń i odwagi, trzymaj sie. Odpowiedz Link
moniamir Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 26.09.06, 21:33 Ja też powowli dojrzewam do tej decyzji...pozew już napisany Odpowiedz Link
13monique_n Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 26.09.06, 21:35 moniamir napisała: > Ja też powowli dojrzewam do tej decyzji...pozew już napisany Jesteś dzielna, imienniczko Odpowiedz Link
libra22 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 27.09.06, 18:40 Widzę, że jesień będzie "owocna" - trochę smutne, ale... Ech Odpowiedz Link
der1974 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 27.09.06, 22:04 Ja swój pozew napisałem gdzieś na początku marca tego roku. Od napisania do złożenia droga może nie daleka ale jednak jakaś jest. Pamiętam te chwile kiedy bazgroliłem swój pozew. Wtedy jeszcze się mocno miotałem, choć czułem, że to dobra droga. Nie zachęcam, ani nie zniechęcam do złożenia pozwu, ale będziesz jeszcze chwilkę czasu potrzebować do decyzji. Odpowiedz Link
libra22 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 28.09.06, 14:32 Chć nie widzę już przyszłości mojego małżeństwa, to czasem łatwość z jaką wg mnie odszedł mój mąż budzi smutek. Było dużo dobrych spraw między nami. Chyba ta jesień mnie tak nastroiła. Odpowiedz Link
der1974 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 29.09.06, 00:35 Jesień jest fantastyczna, zwłaszcza w górach. A na myśl o wiośnie mi się niedobrze robi. Ale może następna jakaś bardziej przyjazna będzie. Wierzę w to mocno, bo nic innego mi nie pozostało. Dzisiaj uzupełniłem swój pozew i jak zobaczyłem, że jestem kolejnym numerkiem do odwalenia w sądzie to najpierw mi się przykro zrobiło, a potem poczułem jednak zadowolenie. XIII RC 2711/06 - to brzmi dumnie! Dołączyłem do grona swoich klientów Odpowiedz Link
libra22 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 29.09.06, 21:01 Dziś spotkaliśmy się z eksem i porozmawialiśmy o rozwodzie. On złoży pozew. Jakoś mi smutno, choć nie chcę jego powrotu. Nie tak miało to wszystko wyglądać. sorry za marudzenie Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 29.09.06, 22:35 Nie marudzisz. Ideałem by bylo, zebyście razem ten pozew napisali. Mojemu exowi pomagała jakaś adwokatka, jak mi pokazal przed wejsciem na salę ten stek bzdur i kłamstw, to się rozryczalam z wscieklości i obrazy, a on mnie pocieszał (podobnio z pozwami ktore samodzielnie produkowal wcześniej dwa razy go wywalili, że źle napisane i nie ma powodu do rozwodu). najbardziej mnie rozsierdzilo stwierdzenie, ze był zmuszony byl do slubu, bo zaszłam w ciążę - faktycznie, na slubie bylam w trzecim tygodniu, tylko jeszcze nawet ja sama o tym nie wiedziałam. A dalej było jaka to ja jestem krwiożercza domina. Teraz sie śmieję, ale wtedy po prostu dostalam szału. Odpowiedz Link
libra22 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 29.09.06, 23:15 Mam dostać do przeczytania przed złozeniem. Dziękuję Nango Odpowiedz Link
azb11 Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 04.10.06, 19:42 Gratuluję decyzji teraz już będzie tylko lepiej Umnie było tak: Dojrzałam decyzji o rozwodzie po pół roku od momentu jego odejscia jak stanęłam na nogi po okresie szoku i cięzkiej depresji. Zaproponowałam spotkanie w celu omówienia co ma być napisane w pozwie. Dowiedziałam się na dwa dni przed otrzymaniem że pozew został juz przez niego złożony. Po tym jak przeczytałam 6 stron kłamstw- był z orzekaniem o mojej winie z wnioskiem o ograniczenie mi władzy rodzicielskiej (przez pół roku po wyprowadzce wwidział dzieci w sumie ze 4 razy) że jestem wariatka i ze wyprowadził sie bo chodził do pracy niewyspany a musiał zarbiać na dzieci (zawsze zarabiałam 2x tyle co on)-zapomniał tylko dodać o drobnym szczególe czyli kochance i powoływał świadków -kolegów których nie znam i nigdy z nimi nie rozmawiałam i nigdy u nas nie byli. Oczywiście też nie omieszkał wspomnieć że ożenił się ze mną wyłacznie bo byłam w ciązy (2 m-c) Miałam tydzień na odpowiedz na ten stek kłamstw.Pierwszego dnia ryczałam, 2 dnia załatwiłam adwokata, który to rozmawiał z ex i zapytał czy na pewno zdaje sobie sprawę co napisał i czy chce tej strasznej wojny przed sądem. Przekalkulowal ze się chyba nie opłaca . Wycofał wszystko co napisał wcześniej i jeszcze zrzekł się mieszkania na moją korzyść (i tak je kupiłam właściwie sama) ale to miłe z jego strony. Teraz czekam na wyznaczenie terminu , nasze stosunki ze względu na dzieci są w miare poprawne chociaz nigdy nie zapomnę że prekroczył granice które powinny pozostać nietnięte ale wnioski sa takie: 1. polecam wszystkim którzy sie wahaja podejmowac jednak tę ostateczną decyzję w miare możliwości. 2.jesli nie trzeba walczyć lepiej trzymac złożoną broń-dobrocią mozna więcej osiagąć (chociaz wiem że to trudne jesli zostaje sie bardzo skrzywdzonym. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: przemyślałem temat w jesiennych klimatach ... 04.10.06, 23:41 azb11 napisała: > 1. polecam wszystkim którzy sie wahaja podejmowac jednak tę ostateczną decyzję > w miare możliwości. Pewnie tak. W najgorszym razie - można się rozmyśleć podczas rozprawy Nie ma się co wstydzić - były takie przypadki, że dopiero pod naciskiem pytań w sądzie ludzie okazywali się "bardzo niepewni" co do chęci ostatecznego rozstania. > 2.jesli nie trzeba walczyć lepiej trzymac złożoną broń-dobrocią mozna więcej > osiagąć (chociaz wiem że to trudne jesli zostaje sie bardzo skrzywdzonym. Potwierdzam. Mimo, iż łagodnością w zasadzie więcej straciłem, niż osiągnąłem (chyba), nie mogę mieć do siebie pretensji, że wywołałem niepotrzebną wojnę. Tzn. żona oczywiście chciałaby wszystkim udowodnić jak bardzo jestem bezwzględny, jednak podpisane (i ewidentnie przez nią złamane) ugody mogą jej w tym nieco przeszkodzić... Odpowiedz Link