Dodaj do ulubionych

Eks chce powrotu...

30.10.06, 09:26
Hm...
Od czego tu zacząc. Nie liczę, że ktoś powie mi co mam zrobić, ale może
chociaż podpowie lub poradzi.
Mam już rozwód z mężem. Zaraz po sprawie udało nam się spotkac i porozmawiać,
wyjaśniliśmy wszystkie spory, rozmawialiśmy jak dawniej. Nadal się kochamy.
Eks chce, żebyśmy zaczeli od nowa (już po rozwodzie).
Raz nam się układało raz nie, eks przyznal, że był nie w porządku, ze wie
jaki ma charakter, ale się zmienił i teraz będzie już inaczej. Widzę, że się
zmienił, jak mnie traktuje, tylko na jak długo... Czy mozliwe, żeby dopiero
po rozwodzie zdał sobie sprawę, czy to tylko gra i znów będzie źle. Znacie
przypadek, że dało się naprawić związek po przejściach???
Oczywiście mnóstwo wokół mnie doradców, którzy mówią, żebym mu nie wierzyła,
że ludzie się nie zmieniają, ale to wchodzi w grę uczucie.
Semi
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 09:42
      Semi,

      Niestety, watpliwosci tylko Ty sama mozesz rozwiazac. I to, czy dasz rade
      zaufac, wierzyc w to, ze Wam sie uda. A Exowi starczy zapalu do byzia
      "zmienionym". Tylko Ty. Bo tylko Ty masz jakies dane z waszej przeszlosci, a
      takze - Ty go kochasz lub nie. My zabawilibysmy sie jedynie we wrozenie z kart
      (fusow?). Trzymam kciuki, bo zadna decyzja nie jest latwa. M.
      • phokara Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 09:57
        Jak w gre wchodzi obustronne uczucie... to chyba warto sie zastanowic. W koncu los nie jest
        znowu taki rozrzutny w szastaniu miloscia.
        • crazysoma Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 10:08
          Tylko sie zastanow, co zrobic z tym brakiem poczucia bezpieczenstwa w
          malzenstwie (z tym samym panem), o ktorym piszesz w innym watku.
          • semillla Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 10:14
            Właśnie to jest problem. Dlatego min. wzieliśmy rozwód. Nie wiem czy jego
            zmiana pociągnie za sobą odbudowanie poczucia bezpieczeństwa, dlatego nie wiem
            co robić.
    • maheda Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 10:01
      Nie musisz od razu godzić się na ponowny ślub, prawda?
      Życie na kocią łapę też ma swoje uroki - każda strona chyba jednak trochę
      bardziej się stara - zwłaszcza niektóre typy tak mają.
      Jeśli Twój Eks chce o Ciebie powalczyć - to niech walczy może? Zawsze może tę
      walkę przegrać, ale przynajmniej zginie stojąc wink
      Wiem, trochę niepoważnie piszę... ja sama dałam drugą szansę i nie żałuję.
      Nawet, jeśli się nie uda - nie był to czas stracony, wiele się o sobie (i o
      sobie wzajemnie) dowiedzieliśmy.
      • misbaskerwill Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 10:14
        Zgadzam się z tym, co napisała Maheda (i inne dziewczyny teżwink).

        To nieprawda, że ludzie się nie zmieniają - a skoro zmieniają się na gorsze, to
        być może na lepsze też mogąwink

        Daj mu szansę - ale tylko pod warunkiem, że Sama naprawdę chcesz z nim być
        (czyli jeszcze go...kochasz?).
        • semillla Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 10:19
          misbaskerwill napisał:

          > Zgadzam się z tym, co napisała Maheda (i inne dziewczyny teżwink).
          >
          > To nieprawda, że ludzie się nie zmieniają - a skoro zmieniają się na gorsze,
          to
          > być może na lepsze też mogąwink

          Bardzo go kocham. Tylko pojawia sie też jakaś presja otoczenia. Rodzina i
          przyjaciele wiedzą co przezyłam (może patrzą na to racjonalniej) i nie chcą
          słyszeć o "powrocie". Miotam się, walka uczucia z rozumem.
          Ja też wierzę, że ludzie się zmianiają, niektórzy, tylko czy on do nich
          należy...

          > Daj mu szansę - ale tylko pod warunkiem, że Sama naprawdę chcesz z nim być
          > (czyli jeszcze go...kochasz?).
          • phokara Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 10:26
            Wiesz co... Jesli bardzo go kochasz i nie dasz mu tej szansy, uginajac sie pod radami
            zyczliwych - to cholera bardzo trudno Ci bedzie dac 'szanse' komus innemu. Bo w srodku
            Ciebie, tam, gdzie powinien byc pusty plac do zagospodarowania, bedzie stal pomnik Twojego
            exa, upiekszony dosc mocno sentymentalnymi wyobrazeniami. Ja bym tak pewnie miala. Z tym,
            ze u mnie w walce uczuc z rozumem, zawsze wygrywaja uczucia. Pewnie nie maja przeciwnika
            po prostu...
            • z_mazur Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 00:38
              Pho uwielbiam Twój dystans do samej siebie.
              Zacznę sobie chyba gdzieś spisywać cytaty z Ciebie.

              > Z tym,
              > ze u mnie w walce uczuc z rozumem, zawsze wygrywaja uczucia. Pewnie nie maja
              > przeciwnika
              > po prostu...
    • kruszynka301 Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 10:33
      Ja uważam, że ludzie się nie zmieniają, tylko na chwilę mogą ukryć swoje
      prawdziwe "ja", i kiedy już odbudujesz swoje poczucie bezpieczenstwa po
      ewentualnym zamieszkaniu razem i Twój eks poczuje się pewnie, historia się
      powtórzy, niestety.
      Moim zdaniem nie warto wiązać się po raz drugi z tym samym facetem, ale mnie
      było dobrze samej.
      • 374.4w Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 10:55
        Z jakiego powodu ludzie, którzy sie kochają rozwodzą się?? Musiało być coś
        bardzo, bardzo nie tak skoro ich miłość była za mała(więc czy była?), by
        uchronić od rozwodu.
        Nie wierzę w taką zmianę ludzi,nie wchodzi sie dwa razy do tej samej wody.
        • libra22 Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 14:01
          Presja otoczenia może być dość silna, ale to Twoje życie i Twoje uczucia.
          Ci "inni", choć chcą dla Ciebie jak najlepiej, nie są Tobą i żyją swoim życiem.
          Więc patrz wyżej (co inni napisali w wątku)
    • semillla Dziękuję... 30.10.06, 15:06
      Dziękuję wszystkim za pomoc,wiem, że decyzja należy do mnie, na razie zwlekam, czekam, że moze coś mnie "olśni", czas bywa w takich sprawach sprzymierzeńcem, juz się z niczym nie spieszę, tylko mam wrazenie, ze stoję w tym samym punkcie, od tygodnia walczę z myślami...
    • berek_76 Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 15:57
      Moja szefowa, dwukrotnie rozwiedziona z tym samym facetem, powtarza mi co jakiś
      czas, że najgorszym błędem jej życia, była decyzja o powrocie do męża.

      Ale tak naprawdę to o niczym nie świadczy. Ja, gdyby do mnie mój były wyjechał z
      takim tekstem, tez pewnie testsowałabym kwestię najpierw z daleka, pozwalając na
      zbliżanie się frobnymi kroczkami.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • nangaparbat3 Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 17:19
      Semi, nie sądzę, żeby grał. Ale też nie sądzę, ze nie będzie za jakis czas tak
      jak dawniej.
      Ja bym zaproponowala na początek terapie i jakieś takie narzeczeństwo. Ale
      terapia koniecznie. Bo sam z siebie sie nie zmieni trwale, raczej.
    • jicky7 Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 20:27
      Semilla, jeżeli uczucie w Was nie wygasło to można rzeczywiście spróbować.
      Piszesz, że się kochacie, a więc może rzeczywiście należałoby jeszcze raz wejść
      do tej samej rzeki. Ślubu przecież brać nie musicie. Dobre rady... no cóż
      wysłuchaj ich, ale sama zadecyduj jak masz postąpić. Gwarancji na udany
      nowy/stary związek nikt dać nie może. Może bogatsi w nowe doświadczenia
      stworzycie coś trwałego ? Czego Wam życzę.
    • markus_wak Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 21:09
      Ktoś przypomniał Twój wcześniejszy wątek o problemach z zaufaniem. Cóż.., mogę
      się tylko przyłączyc do komentarza Nangi. Wizyta u psychologa/terapeuty przed
      wygłoszeniem deklaracji na tak lub nie. Wiem po sobie, ze to bardzo pomaga w
      złapaniu proporcji. I chyba nie warto, będąc już po przejsciach, brnąć na ślepo.
      Miłość jest ślepa, ale niech taka pozostanie tylko ta młodzieńcza. Jeśli musi.
      • nangaparbat3 Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 21:27
        > Miłość jest ślepa, ale niech taka pozostanie tylko ta młodzieńcza. Jeśli
        musi.

        smile
        Mlodzieńcza to moze i slepa, ta późniejsza kocha z całym dobrodziejstwem
        inwentarza - choc pewnie i z dystansem.
        • semillla Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 21:34
          Może macie rację z tą terapią,
          na razie przeraża mnie to, że on naciska na decyzję, a ja nie jestem gotowa na jej podjęcie.
          Wychodzę, z założenia, ze jeżeli przegramy z czasem to ta miłość nie była warta...
          • tricolour A jakim prawem naciska? 30.10.06, 21:37
            Czy on nie wie, że jest dla Ciebie obcym facetem (prawnie... i nie tylko)?

            Pozwalasz sobie, by naciskał? Twój ex ma cierpliwie czekać, tak jakby czekał na
            swoją wymarzoną, wyśnioną kobietę, z bukietem kwiatów, wierszami, gitarą pod
            oknem, świecami na stole, gorącym sercem...
    • misbaskerwill Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 21:42
      Nie sądziłem, że tu coś jeszcze napiszę, ale znowu to mam.
      Jesienna melancholia, czy co? Nie miała sobie kiedy przypomnieć.
      Spokojnie wyjaśniłem, dlaczego to niemożliwe. Dlaczego to złe - zarówno dla mnie
      jak i dla niej.
      Ale i tak jestem zdruzgotany.
      Bo wiecie - w tę całą grę wplątane jest dziecko. W skrócie - albo ona i dziecko,
      albo nic. Ale wg małżonki to oczywiście ja wplątałem dziecko w tę grę...

      Koszmar trwa dalej...
      • crazysoma Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 21:49
        W skrócie - albo ona i dziecko
        > albo nic.

        Misiu, chyba duza ta melancholia to strasznie duzy ten skrot. Trzymaj sie.
        • misbaskerwill Re: :(( 30.10.06, 23:03
          Wybacz, Crazysoma. Nie warto tego skrótu rozpisywać.
          Albo to był majstersztyk manipulacji, albo...sam nie wiem co.
          Tak mnie tym zdzieliła, że jeszcze dochodzę do siebie.
          Były takie jazdy wcześniej - przed złożeniem pozwu, ale teraz - po pół roku
          walki najcięższym kalibrem jej się przypomniało???
          Niestety, nie mogę więcej o tym pisać. Może kiedyś (jak zrozumiem, co to miało być).
          No wiecie - jak napisała kiedyś Pho - huśtawki emocjonalne - Pani by się chciała
          chyba jeszcze "pobujać". A mnie przecież już dawno tylko mdli.

          Jedno mi uświadomiła - jeszcze się z tej choroby morskiej nie całkiem wyleczyłem.
          Tzn. nie kocham jej, ale wystarczy nawet, że kocham dziecko - i te zagrywki
          wciąż bardzo bolą.
          • crazysoma Re: :(( 31.10.06, 00:33
            Wybaczam Ci smile Ty sam musisz ocenic, czy to byla perfidna manipulacja, czy
            nagly, niespodziewany przeblysk poczucia straty.
            Czasami jestem uzalezniona od chinskich ciasteczek i takie ladne dzis mi sie
            wylosowalo: "Ogien stlumiony popiolem tylko sie wydaje byc ugaszony"... ale
            wiesz co, Misiu, kiedys zasypiesz go piaskiem.
    • julka1800 Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 22:54
      jesli Ex chce powrotu, Ty tez i silą rzeczy nie zbiera Ci sie na wymioty jak go
      widzisz to chyba ...warto spróbowac


      ps o ile to nie jest wasza n-ta próbawink
    • der1974 Re: Eks chce powrotu... 30.10.06, 23:10
      Ja tu niepopularnie (sądząc po tym co przeczytałem) może jednak zapytam: jak
      chce powrotu i się niby kochacie to skąd ten rozwód się wziął? Z sufitu? Sorry
      ale ktoś tu jest niepoważny. Ty, On czy oboje????
      • semillla Re: Pewnie masz rację 31.10.06, 08:56
        der1974 napisał:

        > Ja tu niepopularnie (sądząc po tym co przeczytałem) może jednak zapytam: jak
        > chce powrotu i się niby kochacie to skąd ten rozwód się wziął? Z sufitu?
        Sorry
        > ale ktoś tu jest niepoważny. Ty, On czy oboje????

        Nikt nie powiedział, że ja i mój eks jesteśmy doskonali, może nawet niepoważni.
        Życie to życie i nie zawsze układa sie po naszej myśli, tak samo można by
        powiedzieć, że po co ci którzy się rozwodzą brali ślub, przecież to
        niepoważne... Rozwód jest rozstaniem urzędowym, niczym innym, a w związkach
        niemałżeńskich często są rozstania i powroty.
        Rozwód w naszym przypadku był za szybki i nieprzemyślany, chociaż powodów było
        sporo. Oczywiście, że przed rozwodem były dwie próby dojścia do porozumienia.
        Eks tłumaczy, że teraz zrozumiał wszystko, zmienił się i wie ile stracił. Może
        i tak jest, że docenia się drugiego człowiek, gdy się go traci, chyba że złość
        i zło, które nam wyrządził, są silniejsze.
    • kasiar74 Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 07:38
      wczoraj sie napisałam ale widze że nie jest dodana moja wypowiedź, poszła
      gdzies w kosmos
      widać musisz tak jak ja przekonać sie po raz kolejny i kolejny i kolejny ze
      niestety te rozstania, ten rozwód nie sa bez przyczyny

      mi tez wiele osob mowilo daj sobie juz spokoj, ja chcialam sporbowac,
      probowalam i znowu nie wyszło i ja ponosze wszelkie konsekwencje tej decyzji i
      wcale nie boli mniej niz za pierwszym razem, ale nadzieja umiera ostatnia
      • m.4 Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 11:19
        ja jestem zwolennikim radyklanych cięc..... ale to prawda ze nadzieja umiera
        ostatnia jak pisze kasiar74 moze wiec autorka watku musi sprobowac zeby na
        wlasnej skorze przezyc to co ma przezyc??? zycze ci powodzenia bez wzgledu na
        to cowybierzesz
        m.4
        • f.l.y Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 12:04
          nie chcę się mądrzyć...ale skoro wzięliście rozwód, to chyba był powód..

          po drugie sąd daje rozwód przy całkowitym rozkładzie więzi uczuciowych,
          finansowych, gospodarczych itp...- czyżbyście oboje oszukali sąd?

          po trzecie z Twoich wypowiedzi, że rozwód wzięliście pochopnie - już wnioskuję,
          co mu powiesz...

          po czwarte przypuszczam /bo to, to tylko Twój ex wie/ że facet chce sobie
          udowodnić, że znowu ma wpływ na Twoje życie mimo rozwodu albo najzwyczajniej
          nie ma mu kto prać i gotować...
          • semillla Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 13:47
            f.l.y napisała:
            >
            > po trzecie z Twoich wypowiedzi, że rozwód wzięliście pochopnie - już
            wnioskuję,
            >
            > co mu powiesz...

            hm... waham się i nie wiem jaką podjąć decyzję, a waham się dlatego, że wiem że
            decyzja o rozwodzie była pochopna, gdybym tak nie uważała, nie byłoby wcale
            tematu;



            > po czwarte przypuszczam /bo to, to tylko Twój ex wie/ że facet chce sobie
            > udowodnić, że znowu ma wpływ na Twoje życie mimo rozwodu albo najzwyczajniej
            > nie ma mu kto prać i gotować...

            takie myśli też mi krążą po głowie, i to, że najzwyczajniej w świecie może nie
            chce żebym ułożyła sobie życie z kim innym (zawsze był zazdrosny), ale nie
            prześwietlę go, słowa nie wystarczą, a nadal mi na nim zależy to co mam robić?
            A powiedzcie mi jak rozróżnić przyzwyczajenie od miłości i od lęku przed
            samotnością?
            • z_mazur Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 13:56
              Bardzo prosto.
              Czujesz, że Cię kocha??

              Ktoś tu dobrze napisał, jesteście teraz dla siebie parą obcych ludzi, więc
              zacznijcie do tego podchodzić jak obcy sobie ludzie. Parę spotkań na mieście,
              trochę rozmów. Powoli badaj grunt.

              Co do zazdrości, to mężczyźni są zazdrośni, ale o swoją kobietę. W momencie
              kiedy kobieta przestaje być "ich" to najczęściej przechodzi zazdrość. Chyba że
              on nadal uważa Cię za swoją kobietę.
              Sprawdź na ile trwałe są zachodzące w nim zmiany. Ja uważam, że człowiek może
              się zmieniać, ale po pierwsze nie ma co liczyć na kompletną zmianę osobowości,
              po drugie te zmiany to raczej ewolucja niż rewolucja.
              • f.l.y Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 14:03
                daj mu zadanie, niech wymaluje Ci mieszkanie i posprzata piwnicę...

                jak zrobi to bez zająknięcia - daj mu.....drugie zadanie i kolejne... smile

                a tak serio...to chyba ciężko jest zdefiniować prawdziwą miłość....

                a istnieje taka wogóle? taka czysta i bezinteresowna?
              • semillla Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 14:04
                z_mazur napisał:

                > Bardzo prosto.
                > Czujesz, że Cię kocha??

                Czuję, że coś do mnie czuje.

                > Ktoś tu dobrze napisał, jesteście teraz dla siebie parą obcych ludzi, więc
                > zacznijcie do tego podchodzić jak obcy sobie ludzie. Parę spotkań na mieście,
                > trochę rozmów. Powoli badaj grunt.

                Właśnie tak robię, kino, spotkanie na kawę itd. I tylko mi ciężej podjąć
                decyzję po kazdym spotkaniu.

                > Co do zazdrości, to mężczyźni są zazdrośni, ale o swoją kobietę. W momencie
                > kiedy kobieta przestaje być "ich" to najczęściej przechodzi zazdrość. Chyba
                że
                > on nadal uważa Cię za swoją kobietę.

                Chyba nie pogodził się z naszym rozstaniem i jest bardzo zazdrosny.

                > Sprawdź na ile trwałe są zachodzące w nim zmiany. Ja uważam, że człowiek może
                > się zmieniać, ale po pierwsze nie ma co liczyć na kompletną zmianę
                osobowości,
                > po drugie te zmiany to raczej ewolucja niż rewolucja.

                Badam, cały czas badam, ale diagnoza zawsze może okazać się omylna...
                I tego się obawiam.

                Dzięki z_mazur smile
              • kasiar74 Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 14:10
                ciekawe co piszesz z ta zadrościa, wydaje mi sie że podobnie jest u kobiet,
                jesli facet przestaje byc "MoJ", moim męzusiem, woli dbac o uczucia innej
                kobiety to boli ale tylko do pewnego momentu potem naprawdę przychodzi
                obojętność, no bo czemu sie przejmowac i o kogo byc zazdrosnym, o obcego faceta?
                • z_mazur Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 14:19
                  Chodzi mi o inną sytuację kasiu.

                  Np. gdy kobieta porzuca mężczyznę, to mimo wszystko potrafi być zazdrosna o
                  tego porzuconego wcześniej faceta. Mimo, że w zasadzie on już nie jest jej i to
                  nawet na jej własną decyzję.

                  Ktoś kiedyś powiedział, że mężczyźni są zazdrośni o przeszłość, a kobiety o
                  przyszłość. I zgadzam się z tym zdaniem.
                  Kobieta chciałyby żeby jej wszyscy faceci wzdychali na myśl o niej i
                  świadomość, że tak nie jest trochę je boli. Facetowi jeśli zerwie kompletnie z
                  kobietą jest to najzupełniej obojętne czy ona w ogóle jeszcze o nim myśli czy
                  już nie.
                  • semillla Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 14:22
                    z_mazur napisał:
                    Facetowi jeśli zerwie kompletnie z
                    > kobietą jest to najzupełniej obojętne czy ona w ogóle jeszcze o nim myśli czy
                    > już nie.

                    Czyli na podstawie tego wywodu mogę stwierdzic jednoznacznie, że mój eks ze mną
                    nie zerwał, bo myśli, i pyta, i dzwoni.
                    Ale dokładnei kiedyś słyszałam o tym owiedzeniu i całkowicie się z nim zgadzam.
                    • kasiar74 Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 14:24
                      widzisz jaka ciekawa inna interpretacjasmile
                      moj i twoja, calkowice odmienne
                    • z_mazur Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 14:26
                      No napewno nei jesteś mu obojętna. smile
                      Ja bym to wykorzystał trochę na Twoim miejscu, żeby przekonać się na ile jest
                      skłonny popracować nad sobą i jak ta ewentualna jego praca wpłynie na wasze
                      relacje w ewentualnym związku w porównaniu do tego związku sprzed rozwodu.

                      BTW znam parę która się zeszła mniej więcej rok po rozwodzie i są od dwóch lat
                      razem wyglądają na szczęśliwych.
                      • chalsia Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 16:18
                        > BTW znam parę która się zeszła mniej więcej rok po rozwodzie i są od dwóch
                        lat
                        > razem wyglądają na szczęśliwych.

                        No ale właśnie to było ROK po rozwodzie, a nie zaraz po. I to jest zasadnicza
                        róznica.
                        Chalsia
                  • kasiar74 hmmm 31.10.06, 14:22
                    hmmm, ja sądzę że ex mąż autorki wątku ma własnie syndrom stereotypowej
                    kobiety, jest zadrosny o przyszłość, o to że nie daj boże ktoś tej kobiecie
                    dogodzi i uczyni ją szczęliwą, no chore
            • chalsia Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 16:22
              > A powiedzcie mi jak rozróżnić przyzwyczajenie od miłości i od lęku przed
              > samotnością?

              jak - we własnej duszy, w spokoju i z dala od tegoż faceta. Czyli by dojść do
              tego czy to miłość, czy przyzwyczajenie czy lęk przed samotnością potrzebujesz
              spokojnego czasu bez widywania się i rozmawiania z eks mężem.
              I podstawowym pytaniem jest "czego mi brakuje" - wszystko sobie trzeba spisać,
              nawet drobiażdżki. Potem stosunkowo łatwo ocenić z czego potrzeba tych rzeczy
              wynika (czy z miłości, przyzwyczajenia, etc).
              Chalsia
              • 374.4w Re: Eks chce powrotu... 31.10.06, 18:18
                > > A powiedzcie mi jak rozróżnić przyzwyczajenie od miłości i od lęku przed
                > > samotnością?

                może naiwna jestem : sercemwink
                • tricolour Nie jesteś sama w swej naiwności... 31.10.06, 18:20
                  smile)
                  • 374.4w Re: Nie jesteś sama w swej naiwności... 31.10.06, 18:21
                    wink)
    • semillla Podjęłam decycję po 2 m-cach 30.12.06, 21:04
      semillla napisała:

      > Hm...
      > Od czego tu zacząc. Nie liczę, że ktoś powie mi co mam zrobić, ale może
      > chociaż podpowie lub poradzi.
      > Mam już rozwód z mężem. Zaraz po sprawie udało nam się spotkac i porozmawiać,
      > wyjaśniliśmy wszystkie spory, rozmawialiśmy jak dawniej. Nadal się kochamy.
      > Eks chce, żebyśmy zaczeli od nowa (już po rozwodzie).
      > Raz nam się układało raz nie, eks przyznal, że był nie w porządku, ze wie
      > jaki ma charakter, ale się zmienił i teraz będzie już inaczej. Widzę, że się
      > zmienił, jak mnie traktuje, tylko na jak długo... Czy mozliwe, żeby dopiero
      > po rozwodzie zdał sobie sprawę, czy to tylko gra i znów będzie źle. Znacie
      > przypadek, że dało się naprawić związek po przejściach???
      > Oczywiście mnóstwo wokół mnie doradców, którzy mówią, żebym mu nie wierzyła,
      > że ludzie się nie zmieniają, ale to wchodzi w grę uczucie.
      > Semi

      Minęły 2 miesiące, znam odpowiedzi na wszystkie dręczące mnie pytania, podjęłam
      decycję, jestem jej w pełni świadoma i pewna.
      Wyłączyłam się z "życia na Waszej stronie", zaczęłam układać sobie życie z
      eksem, nie wprowadziłam się do niego, ale spotykaliśmy się, wierzyłam...
      Tydzień przed świętami, po kilku wpadkach- przegiął, okłamał po raz kolejny.
      I tak się kończy ten rok, pięknie się kończy, bo mimo wszystko mam jakiś czysty
      umysł, wiem, że spróbowałam, ze dałam nam szansę,że wchodzę w Nowy Rok sama,
      ale nie samotna, pewna, silniejsza.
      Wiem tylko, że ludzie się nie zmieniają...

      Wszystkim w podobnej syt. mogę powiedzieć jedno, ze spróbować warto, dla
      siebie, albo się uda, a jak nie (jak u mnie) to przynajmniej mam czyste
      sumienie.


      • bursztynowe Re: Podjęłam decycję po 2 m-cach 30.12.06, 21:17
        Masz świadomość, że zrobiłaś co mogłaś. I to w sumie chodzi. Ile można się
        oszukiwać. Bo to jest tak jak kiedyś napisała Pho, tam wyżej.
        Poza tym lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż że się nie zrobiło.

        Otwórz wszystkie okna, przewietrz.
        Będzie dobrze.
      • tricolour Dziękuję, że odpisałaś... 30.12.06, 21:27
        .. jak potoczyły sie Twoje sprawy. Nie każdego stać na takie piekne dokończenie
        zaczętej myśli.

        smile)
      • pomimo1 Re: Podjęłam decycję po 2 m-cach 30.12.06, 22:03
        WIESZ CO? GRATULUJE CI. odwagi, wiary, pokory...kurde, jestes do przodu. tez
        pewnie bym tak zrobila i ..tak samo sie by to skonczylo. droga Pani - brawa dla
        Ciebie. teraz już tylko będzie lepiej. ciepło Cię pozdrawiam.
      • kasiar74 Re: Podjęłam decycję po 2 m-cach 30.12.06, 22:08
        rozumiem Ciebie, teraz bedzie już tylko lepiej, wszystkiego dobrego
        • semillla Re: Podjęłam decycję po 2 m-cach 30.12.06, 23:48
          Dzięki wszystkim za dobre słowo, sero czuję się silniejsza,
          dzięki temu co w tym roku sie wydarzyło i dzięki tenu co czytam na tym forum.

          Banalne ale prawdziwe:
          nie ma tego złego ...

          Szczęśliwego Nowego Roku, wierzę że taki będzie, bo jest w nim magiczna "7"!
      • marek_gazeta Re: Podjęłam decycję po 2 m-cach 31.12.06, 00:23
        Słusznie, że spróbowałaś.

        Facet okazał się kiepski, ale masz czyste sumienie. To dużo, możesz go odciąc bez żalu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka