Dodaj do ulubionych

kalendarz adwentowy i faszystowski humor

16.11.06, 20:37
Wiec tak:
żeby zrozumiec dzień, trzeba przelecieć tydzień, od poniedzuialku znaczy -
wywiadowka w szkole corki, zebranie z pania dyrektor, z pania wychowawczynią,
rozmowa z pania psycholog, wychodze o 19, jeszcze musze pojechac zrobic coś w
ramach dodatkowej pracy-nie-pracy - w domu jestem wieczorem, po osmej, a moze
po dziewiatej.
Wtorek - po pracy do domu, obiad dla dziecka, po godzinie wychodzę, znowu
praca, ta dodatkowa, bo z pensji plus alimenty (a nie są takie niskie - 700
zł) nie mam najmniejszej szansy nas utrzymać. Jest rewelacyjnie, ciesze się
jak glupia, bo okazuje sie, ze coś mi sie udalo - zreszta pisalam o tym przy
okazji watku rozweselajacego - tak sie cieszę, ze ide spać o drugiej. Środa -
wstaje o szostej. Odwozę corke do szkoly, jak co dzień, to troche nasz
rytual, takie wspolne poł godziny, kiedy dobrze sie rozmawia. Tym razem
pracuje od 10, ale za to do 20, u na są wywiadowki.. Dziecko je obiad u
dziadkow. Wieczorem moja mama telefonuje z wyrzutami, ze cały dzień mnie nie
ma, a corka sama i tak byc nie powinno. To osobny problem: jak na Was
dzialaja wyrzuty rodziców?
Czwartek. Nieoczekiwanie dostaje dodatkową robotę, najgorszą, jaką potrafie
sobie wyobrazić - siedzenie przez dwie godziny na stolku i nierobienie tak
naprawdę niczego. Komisja nadzorujaca na probnej maturze.
Ale nic to, udaje mi sie wrocić do domu na 15, ugotować obiad, ledwo trzymam
sie na nogach, wiec kładę się, żeby się zdrzemnąć. Jeszcze przegladam
dzisiejszą gazetę, wreszcie zamykam oczy - i wtedy sasiad zaczyna wiercić.
Dokladnie nade mną. Blok betonowy. Dramat. Ale wyobraźcie sobie, ze jestem
tak zmeczona, że mimo wiercenia leżę w jakimś takim połletargu chyba z
kwadrans. Mam nadzieję, ze skończy, ale nic z tego ( w tej chwili dalej
wierci!), zagladam na forum i czytam, ze ex powinna rozliczać się z
alimentow. I wtedy piszę do Marka, skadinąd powściagajac emocje.
Zabieram corke i jedziemy do sklepu, potrzebna jej ciepla bluza. Kto chodzil
po sklepach z ciuchami z nastolatką strojnisią ten wie. Inni moze sie jeszcze
dowiedzą. Upał. We Wroclawiu dzisiaj 16 stopni, a chyba wszędzie grzeją, albo
my się za cieplo ubieramy, po dwoch godzinach szukania bluzy (bezskutecznego,
ale - dwie godziny kontaktu z dziekiem!) jedziemy do marketu kupić cos do
jedzenia. jestem już tak zmeczona, że ledwo stoję. Mam uczucie, ze przepaliły
mi się bezpieczniki, ze za chwile pobije kogoś lub chociaż opluję - nie ze
śmiechu bynajmniej. I wtedy - widzę TO: KALENDARZ ADWENTOWY DLA NASTOLATEK. A
na obrazku zamiast gwiazdek i aniolkow - czterech polnagich pieknisiow,
pieknie umiesnionych, z wielkimi bialymi skrzydlami. Wołam corkę - i
wybuchamy takim smiechem, jaki dawno nam się nie zdarzyl. Goraco polecam -
warto pojść do Kaufladu zeby to zobaczyć. Oczywiscie kupujemy.
Kolejka do kasy, kolejka po wedliny, kolejka po pieczywo - z tej ostatniej
rezygnujemy, bo obie juz mamy dość. Kiedy pakujemy rzeczy do bagażnika,
podchodzi pan proszalny parkingowy:
- Może mialaby...
- Nie, prosze odejść, ja dzisiaj jestem wściekła, dzisiaj nikomu nie pomagam!
- No widzę, że pani w takim faszystowskim humorze... Ale i tak dziekuję, bo
pani sie uśmiecha! Przyjemnie sie z panią rozmawialo, po ludzku - mowi , i
gębę szczerzy.
Taaaaak.... Usmiecham się? No uśmiecham, bo mi wystarczy powiedzieć "jestem
wściekła", zeby cała złość uszla jak z przekłutego balonika. Na szczęście.

A teraz wracam do tego wielkiego niepokoju Szanownych Panow, żeby żona grosza
na siebie nie wydala:
jak juz pisałam wcześniej, mozliwości zarobkowania, samotnej matki są
ograniczone. Mozliwości kształcenia się samotnej matki są ograniczone.
Mozliwości odpoczywania są ograniczone ( a trzeba odpocząć, żeby pracować,
jednak). Osoba, z którą dziecko mieszka, jest do jego dyspozycji praktycznie
przez całą dobę.
Moj ex powiedzial, jak z trzynastoletnia corką wyjechal na tydzien za
granicę: wreszcie poczułem smak ojcostwa. Zwłaszcza jak zaczęla ryczeć jak
bobr posrodku ulicy na dwudziestostopniowym mrozie. I oczywiscie nie byla w
stanie powiedzieć, dlaczego.

Ja nie narzekam na swoje zycie, powiedzialaby, że wprost przeciwnie. Alimenty
corki zostały przez nas dogadane bez pomocy sądu. Kiedy ex mial problemy,
zmniejszylismy je do 500 zł, bo prosił. Potem z powrotem 700, przy okazji
rozwodu, i trzeba było oddac dziecko do społecznej szkoły.
Wsciekam się, bo nie mozna porownywac mozliwości zarobkowych osoby, ktora
sama jest na co dzień z dzieckiem z taką, która tym dzieckiem zajmuje sie co
drugi weekend na przyklad. Chyba zresztą nawet prawo nie przewiduje, ze
rodzice muszą lozyc na dziecko dokladnie tyle samo.
Slowo daję, ze w grudniu policżę kazdy grosz, ze zlości.

---
Tut hin tiro ćaćipen, man hin miro, ale hin amen ćhib, kaj pesi te dovakeras.
(Ja mam swoją prawdę, ty swoją, ale mamy jezyk, żeby się porozumieć.)
Obserwuj wątek
    • libra22 Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 16.11.06, 20:45
      Życzę Ci odpoczynku w weekend Nangosmile
      I zgadzam się z konkluzjąsmile
      • crazysoma Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 16.11.06, 21:19
        Jestem samotna matka 2 dzieci. Obowiazkową. Ktoregos kolejnego dnia, padajac na
        twarz, zalaną lzami, ze ja p**** ale ja juz nie mogeeeeee, zaczelam sie
        zastanawiac czy ja naprawde musze robic wszystko to, co do tej pory? Naprawde,
        musze???? I wyszlo mi, ze tak, bo jakos musimy funkcjonowac, ale moze powinnam
        zaczac chodzic na skroty. I zaczelam. Na tyle na ile moge.
        - Ciuchy dla nastolatki - najpierw szuka w necie co Jej sie podoba, potem
        jedzie do konkretnego sklepu - najczesciej z ojcem, bo ja powiedzialam, ze
        jednak nie cierpie wszelkich galerii i prosze mnie tam nie ciagnac, bo sie
        robie zla po godzinie. Dziala. (a moje kontakty z eksem sa duuuuuzo gorsze niz
        Twoje z Twoim eksem)
        - Zakupy - raz na tydzien (nie mam samochodu) reszta w najblizszym sklepie, ale
        rewelacyjnym wyjsciem sa zakupy przez Internet. Mozna kupic wszystko to, co
        potrzebne.
        - Cala reszta codziennosci tez jest skomplikowana - 2 dzieci z duza roznica
        wieku i nikt nam nie pomaga w lekcjach, wywiadowkach itp. Nauczylam sie prosic
        o pomoc np. tesciow, sasiadke, kumpelke. Rzadko prosze, bo nie umiem, ale nikt
        mi nie odmowil.
        itd, itp.
        Jestem w trakcie szukania pracy. Byc moze za pol roku bede sie wsciekac tak jak
        Ty, ze jednak nie daje rady. Mam nadzieje, ze nie...
        A co do oceniania przez Rodzicow. Dzis wlasnie moja tesciwa mnie ocenila - ze
        jestem glupia i nieodpowiedzialna i ona nie wie co ja robie z tymi dziecmi. Bo
        puscilam po poludniu Starsza do kolegi (wrocila 0 17), a jest ciemno i
        niebezpiecznie i w ogole. Nawrzeszczala na mnie (tesciowa), ze jestem zla
        matka. Nie wiem, moze miala zly humor. Mam poczucie niesprawiedliwosci. Duze.
        Poryczalam sie strasznie. Brzoza wie. Tak wiec czasem bywa, ze nas oceniaja...
        Spokoju Nango i usmiechu zyczesmile Czekoladki pomagajasmile
        • nangaparbat3 Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 16.11.06, 21:46
          Crazy, fajnie, ze tak dobrze sobie radzisz.
          • crazysoma Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 16.11.06, 23:02
            Blizej prawdy jest stwierdzenie, ze radze sobie JAKOS smile I tez mam dni kiedy
            gryze i ostrzegam, ze teraz wlasnie lepiej nie podchodzic do mnie.
            • nangaparbat3 Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 17.11.06, 16:30
              No własnie. Chciałam napisać, o co tak naprawdę poszło, ale jednak zrobie to na
              priva big_grinDDD
    • tricolour Oczywiście policzyć. 16.11.06, 21:12
      Ja też jestem zdania, że trzeba wiedziec ile trzeba płacić, by płacic
      odpowiednio do potrzeb.

      Dopraszam sie jednak łaski zrozumienia u Szanownych Foremek, że bardzo rzadko
      (prawie nigdy) zdarzają sie posty, w których kobieta wie ile chce alimentów i
      potrafi podać podstawy. Z reguły jest chęć wzięcia jak najwięcej (to rozumiem),
      ale wtedy pojawia sie u facetów chęć dania jak najmniej (i proszę to też
      próbować zrozumieć).
      W sprawie alimentów trzeba dojść do kompromisu (i jest to jedyny kompromis, do
      którego trzeba dojść po rozwodzie) - inaczej bedzie walka ze szkodą dla wszystkich.
      • 0lana Re: Oczywiście policzyć. 17.11.06, 15:34
        > W sprawie alimentów trzeba dojść do kompromisu - inaczej bedzie walka ze
        szkodą dla wszystk
        > ich.
        A co jesli jeszcze malzonek nie daje pieniedzy na utrzymanie trojki dzieci,a
        wyjechal do Anglii,bo w Polsce plakal,ze nie stac go na kupno czipsow,a teraz
        nie wysyla do dzieci sms,bo zyje z dnia na dzien i musi najpierw pokryc swoje
        wydatki...,a na dzieci dopiero jak bedzie mogl...I tak nie moze juz przeszlo
        pol roku...Potrzebuje m-cznie 2500-3000tys,zarabiam na reke 950zl,latem nie
        wolalam od niego pieniedzy,bo moglam dorobic wynajmujac pokoje turystom (co i
        tak nie starczylo na NASZE stare dlugi i remont domu),ale teraz...to tu u nas
        psy dupami szczekaja...Mieszkam w okolicy Kolobrzegu i zycie jest u nas bardzo
        drogie,bo ceny rowniez po sezonie sa jak dla turystow.Zakupy spoz.robie w
        Biedronce,Netto,wiekszych sklepow daleko...Szczecin, Gdansk,Bydgoszcz.Nie
        jestem w stanie teraz utrzymac sie bez pomocy rodzicow.ale jak dlugo tak mozna?
        Moj maz zwalil obowiazki wychowywania dzieci na mnie i dziadkow,to chociaz
        moglby pomoc finansowo,ale jak mam sklonic,go do dawania pieniedzy na wlasne
        dzieci?JEGO ARGUMENTEM JEST ,ZE CHOCIAZ MAM MNIEJ GEB DO UTRZYMANIA.Nie dociera
        do niego,ze przez jego wyjazd odpadla jedna dorosla osoba niezbedna przy duzej
        rodzinie(trojka dzieci),a dopiero co przybyl nasz mlodszy synek,czego nie
        zdazyl odczuc,bo najpierw kochanka byla wazniejsza od noworodka ,a potem uciekl
        za granice zostawiajac mnie z dziecmi i wszystkimi problemami zycia.
        Tri...u mnie to jest walka z wiatrakami.On wie,ze potrzebujemy pieniedzy..i co
        z tego?,a w styczniu urodzi mu sie nieslubne dziecko...Myslalam o
        alimentach,ale wydaje mi sie,ze to i tak nie gwarantuje mi zadnych
        pieniedzy...Najpierw musialabym uzyskac separacje lub rozwod,ktorego zreszta
        nie chce,to panstwo polskie pomoze,ale to nie o to przeciez chodzi..."Swiadomy
        praw i obowiazkow z zalozenia rodziny..."Moj maz korzystal z praw ,zapomnial o
        obowiazkach...W jaki sposob mam wyegzekwowac od niego kase???nie dla
        siebie ,dla dzieci!!!
    • marek_gazeta Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 17.11.06, 01:58
      > wierci!), zagladam na forum i czytam, ze ex powinna rozliczać się z
      > alimentow. I wtedy piszę do Marka, skadinąd powściagajac emocje.
      Kurde balans, ale mi się dostało.

      Mnie NIE CHODZI o notowanie wszystkich codziennych wydatków i weryfikację co miesiąc, ale o sensowne oszacowanie potrzeb. Weryfikacja może odbywać się np. co pół roku, co rok, albo kiedy zajdą jakieś dodatkowe okoliczności. Na przykład, spotykacie się i Ty mówisz - do tej pory starczało tyle i tyle, ale teraz chcę zapisać córkę na kurs X dlatego i dlatego, co o tym sądzisz, bo brakuje kasy.

      Płacący kasę MA PRAWO wiedzieć, na co idzie jego kasa. Ale nikt nie wymaga druczków ze sklepu spożywczego za kajzerki.
      • ladyhawke12 Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 17.11.06, 07:52
        I jedna, i druga strona ma troche racji. Tri ze sa zadania niebotyczne, bo tak,
        i druga strona, ze jak sie jest samemu to trudno wziasc dodatkowa prace jak
        brakuje kasy. Ja dokladnie wiem ile potrzebuje alimentow jakie sa potrzeby
        dzieci i ile jestem wstanie sama dorobic ( to niestety sie zmienilo, bo dopadly
        mnie powazne sprawy zdrowowtne). Niestey ex nie zauwaza tego, ze jego dzieci
        rosna, i to czasami w tepie takim ze trzeba kupic dwie pary butow w miesiacu bo
        noga urosla, to samo ze spodniami itd, nie mam dzieci modnisiow i strojnisiow,
        nie chca markowych ciuchow, ale jakies potrzebuja, a od pewnego wzrostu placi
        sie jak za dorosle i tyle. Po drugie opaty wzrosly sredni od 10 do 30 procent.
        Tez tego nie zauwazyl, bo po co. Dzieciaki rosna i zmieniaja im sie
        zainteresowania, wole zeby moj 16,5 letni syn mial hobby, niz szwendal sie nie
        wiadomo gdzie, hobby ponosi za soba koszty u mnie wzrost gwaltowny rachunku za
        prad. Innaczej kosztuje dziecko w podstawowce, innaczej w gimnazjum, innaczej w
        liceum, a jeszcze innaczej na studiach. Tego ex nie zauwazyl ze wciagu 7 lat,
        dzieci mu urosly, maja potrzeby inne, i wogole sa inne. Nic nie daje wyliczenie
        dokladne, bo jak ktos chce sie dogadac to sam zauwazy ze dziecko mu od
        ostatniego spotkania uroslo, a jak nie chce sie dogadac, to nie zauwazy niczego
        i bedzie udawac ze jest jak bylo.
        • ladyhawke12 zapomnialam 17.11.06, 08:06
          A zapomniałam napisac o najważniejszej sprawie, podstawowej, bo do zycia
          potrzebnej, jedzeniu. Dziecko 5 letnie na sniadanie czy kolacje zje jedna
          kromeczke przekrojona na pol ( pisze o swoich mlodych, tak jadly), 17latej zje
          pol bochenka chleba na jedno posiedzenie, na kromeczki trzeba cos dac, i np
          znika sloik dzemu. Dzieciaki rosna, kiedys robione zakupy miesieczne strarczały
          na miesiąc, teraz z trudem na dwa tygodnie. Zrobione zakupy podreczne, chleb
          wedlina lub ser, kupowane kiedys w mniejszych ilosciach starczaly na dwa dni,
          teraz kupowane w wiekszych starczaja na sniadanie, jak wracam z pracy w lodowce
          widze pustke wiec trzeba znow zrobic zakupy. Produkty spozywcze tez poszly
          bardzo do gory ( nie jemy cudow, zeby nie bylo). Ex nie ma pojecia ile moze
          zjesc nastolatek, jak trzeba dbac zeby dostawal wszystkie skladniki ktore sa
          potrzebne do prawidlowego rozwoju. Koniec ale sie rozpisalam, moze dlatego ze
          ostatnio jak napisalam ex ze winansowow nie daje juz rady i wyliczylam mu
          wszystko to powiedzial, zebym sobie po latarnia dorobila, choc on uwaza ze
          takiej to nikt nie wezmie, i moze dlatego od niego chce,a on ma to gdzies ze
          sobie nie potrafie poradzic. zapytalam czy dzieci ma tez gdzies, on ze nie, no
          to wszak chodzi o dzieci.
          • marek_gazeta Re: zapomnialam 17.11.06, 09:37
            > znika sloik dzemu. Dzieciaki rosna, kiedys robione zakupy miesieczne strarczały
            > na miesiąc, teraz z trudem na dwa tygodnie.
            Tak, powinien to sam zauważyć, ale nie miałbym jakichś wielkich pretensji, że nie zauważył. Nie mieszka z Wami, może nie widzieć. Bywa. Dlatego trzeba się spotkać i porozmawiać. Np. o hobby. Niech tatuś sfinansuje.

            > wszystko to powiedzial, zebym sobie po latarnia dorobila, choc on uwaza ze
            > takiej to nikt nie wezmie, i moze dlatego od niego chce,a on ma to gdzies ze
            Cham, nie wyobrażam sobie, żebym coś takiego powiedział kobiecie, którą kiedyś kochałem, i która mi urodziła dzieci. Nie, wogóle żadnej kobiecie nie przystoi czegoś takiego powiedzieć.
            • crazyrabbit Re: zapomnialam 19.11.06, 10:54
              "Niech tatuś sfinansuje"???????? Rozwaliło mnie!!!!!! Mój uważa, że jak rzuci
              mi łaskawie 300 PLN to jest i tak hojny, bo jego kolesie-cwaniacy płacą mniej ,
              albo wcale nie płacą. Młoda ma prawie 13 lat, potrzebuje duuuużo rzeczy
              wszelakich. I wiesz , co słyszy od tatusia? "Niech ci matka kupi, ją stać!", "a
              czemu matka ci nie kupi? przecież ona zarabia teraz kupę kasy!" itp... W sumie
              fakt, na razie sobie radzę , zmieniłam pracę, ale to ja wynajmuję mieszkanie
              razem z młodą, i ponoszę wszystkie koszty utrzymania.
              Tylko, że umowę mam w pracy do lutego, a chodzą pogłoski o reorganizacji w
              firmie. Nie chcę nawet mysleć co bedzie jak nie firma nie przedłuzy mi umowy...
      • nangaparbat3 Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 17.11.06, 16:36
        Wiesz, nadepnąłeś mi na odcisk.
        Ja jestem absolutnym przeciwieństwem osoby, ktorej moze sprawiać przyjemność
        praca ksiegowej - a niestety od jakiegoś czasu coraz wieksza część mojej
        ukochanej do niedawna pracy na tym wlaśnie polega. Zdarzylo mi sie nawet parę
        razy poplakać z tego powodu, bo nienawidzę, nie nadaje się - a muszę.
        Więc wizja, ze ex moglby oczekiwać czego takiego, po prostu mnie rozwaliła.
    • mja-1 Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 17.11.06, 13:09
      Nanga!
      dziękuję!!!! To dla wszystkich tych, którzy myślą, że samotna matka przez cały
      boży dzionek rozmyśla o bzykaniu z nowym kolesiem. Przepraszam tych, korych
      "bzykanie" mierzi.
      Pozdrawiam wszystkie Supermenki i Supermenów!!!
    • markus_wak Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 19.11.06, 02:44
      Wydawało mi się, ze miałem ciężki tydzień. Wydawało mi się. Był cięzki, ale
      subiektywnie nie aż tak wyczerpujący jak Twój. Trzymaj się. Może następny będzie
      lżejszy? Ja zawsze pokładam nadzieję w tym, że przecież nie chodzi o to żebym
      padł nieżywy. Nikomu, ani niczemu, oprócz wrogów. A tym ostatnim przyjemności
      nie zamierzam robić. Wywołałaś temat alimentów. Trudny temat. Zalezny od
      kondycji finansowej obojga. Prawdziwa próba dojrzałości do rodzicielstwa. Nie
      podejmuję się pisać o tym szerzej na forum. Nie widzę świata tak prosto jak Tri,
      co mi znacznie utrudnia formułowanie poglądów na forum. Myślę jakby tu
      skondensować wypowiedź, powiem tak: ojciec, który odszedł (nie ważne z jakich
      powodów) o ile stara się zadbać o swoje dotychczasowe dzieci to ma ewidentnie
      mniej czasu, niż kiedykolwiek przedtem i trudno mu się dziwić, że chciałby miec
      wiedzę o tym jak są wydawane na dzieci jego pieniądze. Bo alimenty to nie jest
      kara/grzywna za odejście tylko akt materialnego współuczestnictwa w procesie
      wychowania dziecka. Jak się gość nie interesuje swoim dzieckiem to muszę
      przyznać, ze mnie jego problemy nie interesują, ani to jakich środków matka
      dzieci użyje, aby sobie ulżyć materialnie i duchowo (zemsta za pozostawienie jej
      bez opieki). To mniej niż opis wierzchołka góry lodowej. Ale trudno.
      • 0lana Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 19.11.06, 12:12
        markus_wak napisał:
        Bo alimenty to nie jest
        > kara/grzywna za odejście tylko akt materialnego współuczestnictwa w procesie
        > wychowania dziecka. Jak się gość nie interesuje swoim dzieckiem to muszę
        > przyznać, ze mnie jego problemy nie interesują, ani to jakich środków matka
        > dzieci użyje, aby sobie ulżyć materialnie i duchowo (zemsta za pozostawienie
        jej bez opieki)
        Zemsta?!...tu nie chodzi o zemste tylko o wyegzekwowanie pelnienia obowiazkow
        finansowych ojca wobec dzieci.Polskie prawo jest nie sprawiedliwe,bo nie
        stosuje odpowiednich kar.To dzieci sa karane,bo nie dosc,ze nie maja ojca ktory
        w odpowiedni sposob wprowadzalby je w dorosle zycie... tak,aby umialy zyc nie
        krzywdzac swoich najblizszych...to jeszcze nie dostaja od niego srodkow na
        zwykla egzystencje.Uwazam,ze tacy tatusie powinni byc pozbawiani mozliwosci
        dalszego rozmnazania sie,aby zapobiec kolejnym tragediom.Ojciec ,ktory nie
        interesuje sie swoim dzieckiem,bo mamusia mu sie znudzila,nie zasluguje,zeby
        miec dzieci.Druga sprawa to kara za "zerwanie" panstwowej umowy malzenstwa
        (koscielna jest nierozerwalna)...Jak kazda umowa powinna zawierac sankcje karne
        z tego tytulu i mowie tu o przypadku jak moj-zdrada i porzucenie rodziny dla
        wlasnych przyjemnosci.Co innego ,gdy oboje malzonkowie sa zgodni o koniecznosci
        rozwiazania malzenstwa,ale gdy jedna strona zyje w nieswiadomosci,ze jest
        oszukiwana ,nie ma mozliwosci walki o zwiazek,a z reguly ,gdy wszystko wyjdzie
        na jaw jest juz za pozno...To zwykle tchorzostwo,albo wygodnictwo,albo jedno i
        drugie... Mamy uczyc nasze dzieci,ze dobro zawsze zwycieza...a zycie mowi cos
        zupelnie odwrotnego...najgorsze,ze zawodza najblizsi,ludzie ktorych kochamy...


        • markus_wak Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 21.11.06, 08:52
          Nie chodziło mi o przypadki, w których matka dąży do wyegzekwowania należnych
          jej praw, tylko często obecną w takich sytuacjach postawę roszczeniową.
          Jeśli chcesz kar za zerwanie "państwowej umowy" to trzeba było zawierać kontrakt
          cywilny oparty na prawie handlowym , a nie składać przysięgę małżeńską opartą na
          deklaracji uczuć i zamiarów.
          Małżonkowie nie muszą być zgodni w kwestii konieczności zakończenia małżeństwa.
          Zwykle kiedy małżeństwo się kończy bardzo trudno o zgodność. Natomiast czym
          innym jest kwestia odpowiedzialności za dzieci, zainteresowanie nimi, troska o
          ich dziś i jutro. Jest dla mnie oczywistym, że dzieciom i matce dzieci jest się
          winnym wsparcie. Troska o dzieci nie jest obowiązkiem, ale i przywilejem.
          Niestety, tak jak wiele matek jest po prostu porzuconych tak wiele innych
          utrudnia ojcom kontakt z dziećmi w najróżniejszy sposób. I tu często zaczyna się
          problem bo niewiele matek jest skłonnych kontaktować się ze swoimi byłymi mężami
          inaczej niż wyłącznie przez konto bankowe.
          Z moich obserwacji i lektur innych na tym forum wynika, że najtrudniej o
          dojrzałość do przyjmowania odpowiedzialności za własne czynu i słowa oraz
          umiejętność wyjścia poza uczucie własnej krzywdy. Pozdrawiam
          • 0lana Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 21.11.06, 14:31
            markus_wak napisał:
            > Jeśli chcesz kar za zerwanie "państwowej umowy" to trzeba było zawierać
            kontrakt cywilny oparty na prawie handlowym , a nie składać przysięgę małżeńską
            opartą na deklaracji uczuc i zamiarów.
            No wlasnie...skladalismy przysiege malzenska,a teraz okazalo sie ,ze moj maz
            potraktowal ja jak handlowy kontrakt i dlatego czuje sie teraz jak zuzyty
            przedmiot,...a jesli chodzi o kary to mialam na mysli,ze przepisy sa do bani,bo
            zeby zawrzec malzenstwo trzeba zgody dwojga,ale zeby je rozwiazac wystarczy,ze
            jedna strona chce tego i na nic zda sie niezgoda drugiej,bo decyzja wtedy
            nalezy tylko do sadu...




            • z_mazur Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 21.11.06, 14:47
              Ale taka jest istota prawa cywilnego, do zawarcia umowy zawsze jest potrzebna
              zgoda dwóch stron, a do jej zerwania wystarczy tylko wola i determinacja jednej
              strony. Na tym polega wolność smile
              • 0lana Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 22.11.06, 00:29
                W takim razie zawarcie malzenstwa to zwykla umowa cywilna,tylko ze po
                slowach:"Swiadomy praw i obowiazkow z zalozenia rodziny oswiadczam,ze uczynie
                wszystko,aby nasze malzenstwo bylo zgodne,szczesliwe i trwale" brakuje "a gdy
                mi sie znudzi to mam prawo po prostu odejsc".Gdyby moj wybranek tak mi
                powiedzial to wyszlabym za niego majac pelna swiadomosc ewentualnej
                przyszlosci,albo po prostu zastanowilabym sie,czy to na pewno ten facet.
                Tak sobie mysle...a moze sady,tak jak przy rozwodach podejmuja decyzje o
                rozwiazaniu malzenstwa,powinny zbadac czy nie ma przeciwskazan do jego zawarcia?
                Moze wtedy uzyskanie takiej zgody podniosloby wartosc malzenstwa,bo nie kazdemu
                byloby to dane.Mniej by bylo rozwodow i tej calej szarpaniny...
          • chalsia Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 21.11.06, 19:36
            > utrudnia ojcom kontakt z dziećmi w najróżniejszy sposób. I tu często zaczyna
            si
            > ę
            > problem bo niewiele matek jest skłonnych kontaktować się ze swoimi byłymi
            mężam
            > i
            > inaczej niż wyłącznie przez konto bankowe.

            ja mam akurat odwrotna sytuacje - na jakiekolwiek proby kontaktu by
            porozmawiac/pokomunikowac sie o kwestiach zwiazanych z dzieckiem, w ktorych
            mamy odmienne punkty widzenia, eks odpowiada milczeniem. Ostatnio proponowalam
            mediacje albo korzystanie z pomocy psychologa dzieciecego. Zero odpwoiedzi (jak
            zwykle zreszta).
            Tak wiec oprocz wplacania alimentow i zabierania dziecka do siebie na weekend
            co 2 tygodnie (choc ma prawo do wiekszej ilosci kontaktow z dzieckiem) na
            wiecej ze strony eksa na razie nie moglam liczyc.
            Chalsia
            • nangaparbat3 Chalsia 21.11.06, 21:20
              znam Cie od tak dawna w glowe zachodzę, jak to sie stalo, ze taki .... byl
              Twoim mężem. Nijak mi nie pasuje, chyba że bardzo młoda bylaś i rozum Ci odjeło.
              • chalsia Re: Chalsia 21.11.06, 23:31
                nie rozum. Zdusiłam w sobie swoją intuicję i jak każda zakochana/kochająca
                kobieta brałam za dobrą monetę każde tłumaczenie (albo nawet sama
                usprawiedliwiałam). A młoda byłam jak go poznałam, ale potem to juz byłam mocno
                dorosła (w sumie łącznie byliśmy razem prawie 16 lat).
                Chalsia
                • 0lana Re: Bo miłość... 22.11.06, 00:45
                  jest ślepa,a malzenstwo to najlepszy okulista...
      • julka1800 Re: kalendarz adwentowy i faszystowski humor 21.11.06, 10:09
        Markus napisał:
        "Wydawało mi się, ze miałem ciężki tydzień. Wydawało mi się. Był cięzki, ale
        subiektywnie nie aż tak wyczerpujący jak Twój."

        Bo często nam sie wydaje ze my to dopiero jestesmy zapracowani... a tu proszę
        okazuje sie ze mozna wiecej i i wecej i wiecej, az do stanu kiedy nie
        wytrzymujemy.. i puszczaja nam nerwy, lub wyplakujemy zmeczenie w lazience
        Nanga opisała swoj tydzien, zrobiłaś to super smile
        Ja tylko dodam od siebie ze takie tygodnie mnie zdarzają sie od wrzesnia do
        maja, i nie sadze bym byla w tym osamotniona / samotna osamotniona dobre ha/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka