Dodaj do ulubionych

w pół drogi

12.12.06, 20:44
Dużo dziś wątków. A ja mam swój. dziś mija 14 rocznica ślubu i 1-wsza
wyprowadzenia się byłego. Ktoś kiedyś na tym forum napisał (chyba Tri)
że "leczenie" z byłego związku trwa około dwóch lat. Wtedy myśłąłam, że
jestem taka twarda, silna, że u mnie to szybciej poszło... Nieprawda. czuję
się teraz taka - za przeproszeniem - rozkraczona: nie chcę juz być z byłym
mężem, ale ciągle mam żal, że tak odszedł "to nie tak miało być, nie tak...".
Znam go od 18 lat. W sumie całe moje dorosłe życie zajął. 15 rocznicy ślubu
nie będzie: będą rocznice rozwodu.
Żadne z nas nie złożyło drugiemu żadnych życzeń z powodu dzisiejszej okazji.
Choć kusi mnie, żeby wysłac mu życzenia, żebyśmy za rok byli już po
rozwodziewink Czy ja bardzo złośliwa bym była?
To ja poprosze o toast: za wolność i przyszłe szczęściasmile
Obserwuj wątek
    • mja-1 Re: w pół drogi 12.12.06, 20:51
      Nie wiem ,nie wiem...
      Może jednak, dla własnego zdrowia "zapomnieć" o rocznicy? A może jednak z odwagą
      przyjąć ją na klatę i zadzwonić z życzeniami? Ja bym zadzwoniła, ale ja jestem
      dziwnawink
      • z_mazur Re: w pół drogi 12.12.06, 21:12
        Ja bym sobie odpuścił i życzenia i złośliwości.
        Jak już będziesz sobie umiała tak po prostu odpuścić to będzie właśnie oznaka
        zdrowienia. wink
        Czego Ci życzę.
    • bazyliada Re: w pół drogi 12.12.06, 21:12
      Libra przesyłam Ci uśmiechy smile
      podziwiam Cię za to , ze wiesz czegfo chcesz !!!
      to bardzo ważne !!!
      a żalowi chyba trzeba dać jeszcze czas, niech pobedzie aż uschnie smile
    • sinsi Re: w pół drogi 12.12.06, 21:38
      "to nie tak miało być, zupełnie nie taaakk..."- taak, po 2 latach mi wreszcie
      przeszłosmile
    • nangaparbat3 Re: w pół drogi 12.12.06, 22:05
      Libra Kochana, za wolność, i duzo, dużo szczęścia życzę!
      • libra22 Re: w pół drogi 12.12.06, 22:36
        dziękuję Nangosmilei innymsmile
        dziwny dzien
        takie też są potrzebne
        • erzsi Re: w pół drogi 13.12.06, 07:11
          z mazur ma rację, lepiej odpuścić. Twoje życzenia i złośliwości na mężu nie
          zrobią wrażenia, a będą jedynie dowodem Twojej słabości. Po co mu dawać taką
          satysfakcję wink?
          Faktycznie chyba jeszcze nie do końca 'wyleczyłaś' się z tego związku, ale to
          nie bieg na czas, niech rekonwalescencja trwa ile chce, byleby była
          konstruktywna i z choć drobnymi postępami. Jeśli mimo żalu stwierdzasz, że jest
          z dnia na dzień lepiej - to jesteś na dobrej dordze.
          Pozdrawiam serdecznie i życzę z okazji rocznicy ślubu szybkiego i spokojnego
          rozwodu bez niespodzianek smile.
    • mirsz Re: w pół drogi - dobry pomysł! 13.12.06, 08:25
      Serio - bardzo mi się podoba. Dowód, że pamiętasz, ale i masz dystans. Jeśli on
      to zrozumie.
      Toast wieczorkiem - obiecuję...
      • libra22 Re: w pół drogi - dobry pomysł! 13.12.06, 09:53
        Nie wysłałam żadnego smsa.
        Pomogło mi same napisanie tego tu.
        dziękuję Wamsmile
        • mja-1 Re: w pół drogi - dobry pomysł! 13.12.06, 11:36
          Ja miałam na myśli życzenia szczere i normalne; przecież było zapewne wiele
          dobrych chwil i ich pamięć należy pielęgnować. Złośliwości są z gruntu złe.
          • z_mazur Re: w pół drogi - dobry pomysł! 13.12.06, 11:50
            A mnie się wydaje że libra bardzo dobrze zrobiła.
            Świętowanie rocznicy ślubu małżeństwa, które przestało w zasadzie istnieć to
            trochę jak obchodzenie urodzin zmarłego. Jakoś tak niespecjalnie mi się widzi.
            Wspomnienia dobrych chwil to jedno, ale składanie komuś życzeń z okzaji ślubu,
            który kiedyś złożył, a teraz olał, jest samo w sobie niebardzo.
            • marek_gazeta Re: w pół drogi - dobry pomysł! 13.12.06, 11:56
              Zgadzam się. Jeśli rozstaliście się bez negatywnych emocji i utrzymujecie dobry kontakt, to można pamiętać o urodzinach czy imieninach i złożyć życzenia. Chociażby ze względu na dzieci. Ale świętowanie rocznicy ślubu po rozwodzie jest, hmm..., dziwne nieco.
              • libra22 Re: w pół drogi - dobry pomysł! 13.12.06, 13:29
                Jeszcze nie jestem na tak wysokim etapie, żeby tak pozytywnie.
    • misbaskerwill Re: w pół drogi 14.12.06, 09:28
      hmm... ja pamiętam wariant, że "leczenie trwa rok i 3 miesiące"... Rok, żeby
      przejść przez wszystkie pory roku, wszystkie możliwe stadia wspominkowewink oraz 3
      miesiące, żeby zacząć coś nowego. To jedna z wielu teoriismile

      U mnie za kilka dni mija 9 miesięcy. I jakoś nic się z tego niestety jeszcze nie
      urodziło, np. rozwód.
      Cóż, człowiek uczy się cierpliwości... w sumie do czego mi kolejny papierek,
      stwierdzający, że ten poprzedni jest już nieaktualnysmile. Nie mam się dokąd
      spieszyć. Niewątpliwie, jeśli jednak doczekam się tego papierka, kamień spadnie
      mi z sercawink. Będzie to zamknięcie bardzo przykrego rozdziału w moim życiu. Nie
      tyle małżeństwa, co samego rozwodu, który zresztą ma szansę trwać tyle, co samo
      małżeństwowink

      > Choć kusi mnie, żeby wysłac mu życzenia, żebyśmy za rok byli już po
      > rozwodziewink Czy ja bardzo złośliwa bym była?

      Jemu - a po co? Ja _Tobie_ tego życzę. A może jednak - Wam obojguwink.
      Sam złożyłem (w sumie szczere) życzenia w rocznicę - zupełnie niepotrzebnie.
      Życzyłem małżonce uczciwości. Nie spełniło sięsad
    • crazysoma Re: w pół drogi 14.12.06, 10:06
      Libra. Powiem Ci z reka na sercu - ja tez myslalam, ze bede co roku celebrowac
      (w swojej glowie) rocznice slubu malzenstwa, ktorego juz nie ma, rocznice
      rozwodu, przypominac sobie, ze to stalo sie tu i byl taki cudny wschod
      slonca.... , a ta piosenka to wtedy, gdy... No, tak sie mysli. Do czasu. Az
      zaczyna sie pamietac, to czego sie mialo nigdy, przenigdy nie zapomniec, jak
      przez mgle, jak kazde inne wspomnienie ze swojego zycia przeszlego, jak z
      dziecinstwa, liceum, studiow. Czasem z usmiechem, czasem z grymasem zlosci, ze
      nie tak mialo byc, ale bez tego trudnego do zniesienia bolu. I nawet jesli
      pojawia sie przy okazji zal, to jest to taki sam zal, jak za zyciem, ktore
      ucieka i ktorego przemijania dotyka sie bardziej lub mniej, w zaleznosci od
      tego co nam sie przydarzy.
      Libra, za wolnosc Twoja i przyszle szczescia smile)
      p.s. a pamietasz, ze masz sloiki zbierac? tongue_out
      • libra22 Re: w pół drogi 14.12.06, 12:18
        Misiu, mnie się wydaje, że ten papier z rozowdem jest potrzebny, dla zamknięcia
        całkowitego, że dopiero wtedy mogę ewentualnie zaczynać coś nowego.
        Czego i Tobie życzęsmile

        Crazy - dziękujęsmile
        Słoiki zbieram i mam wstępny plan wybrania się w styczniu do Wawysmile
        • crazysoma Re: w pół drogi 15.12.06, 10:23
          Prosze.
          Zbieraj, zbieraj, lepiej na tym wyjdziesz (nie tylko Ty), niz na rozmyslaniu o
          rozwodzie, mowie Ci, to pewne. A w kwestii Twego styczniowego przyjazdu do
          stolicy, to wiesz, ze zostaniesz przez SKS zarekwirowana? Aaaa, nie przyjezdzaj
          ze sloikami, one sa potrzebne na Wybrzezu smile
    • ann233 Re: w pół drogi 14.12.06, 13:44
      Smutno coś ostatnio na tym naszym forum...
      Jeżeli Ciebie to pocieszy,że mój śliczny synek 12.12. skończył rok i 3
      miesiące, to byłoby super. Mam 23 lata. 17 stycznia będzie 8 lat jak znam męża,
      a 27 marca minie nasza 2 rocznica ślubu...Też całą młodość z nim spędziłam,
      chyba uzależniłam się od niego,ale widzę,że od 14 lipca(kiedy się wyprowadził)
      minęło trochę czasu, a ból natarczywy rozrywa me serce. Nie tak miało być...
      Chciałam dodać Ci otuchy, ale sama nie potrafię się otrząsnąć. I jeszcze te
      święta...RODZINNE?
      • afryka75 Re: w pół drogi 16.12.06, 22:55
        Dawno już nie pisałam, ale kiedyś byłam obecna na tym forum.
        Hmmm, ja też myślałam, ze mnie te magiczne 2 lata nie dotyczą, myślałam,ze po
        rozwodzie cały ból ze mnie opadł, i moge zacząć nowe życie. Że u mnie to poszło
        szybko i błyskawicznie.
        Był ktoś nowy nawet w moim zyciu, ale okazało się, ze to sie tak nie da, ze
        jeśli nie da się sobie czasu na przeżycie tych własnie dwóch lat, to nic z tego
        i tak nie wyjdzie.
        Minęło 9 miesięcy od momentu, kiedy ex się wyprowadził, a u mnie ciągle te
        wspomnienia zasłaniają teraźniejszość. Nie aż tak strasznie, z czasem człowiek
        przywykł, i faktycznie ból nie przychodzi tak często, ale wiem teraz, ze dopóki
        nie przestaną mi sie trząść ręce na widok exa, dopóty nie pomyślę nawet o nowym
        związku, bo to byłoby nieuczciwe wobec tego kogos następnego.
        Tymczasem żyję więc sobie spokojnie i samodzielnie, do licznych kotów dobrałam
        też psa :lol:
        • tricolour Witaj, 16.12.06, 23:25
          Fajnie, że jesteś. Rzecywiście nie było Cie z rok...

          smile)
          • libra22 Re: Witaj, 16.12.06, 23:56
            smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka