Dużo dziś wątków. A ja mam swój. dziś mija 14 rocznica ślubu i 1-wsza
wyprowadzenia się byłego. Ktoś kiedyś na tym forum napisał (chyba Tri)
że "leczenie" z byłego związku trwa około dwóch lat. Wtedy myśłąłam, że
jestem taka twarda, silna, że u mnie to szybciej poszło... Nieprawda. czuję
się teraz taka - za przeproszeniem - rozkraczona: nie chcę juz być z byłym
mężem, ale ciągle mam żal, że tak odszedł "to nie tak miało być, nie tak...".
Znam go od 18 lat. W sumie całe moje dorosłe życie zajął. 15 rocznicy ślubu
nie będzie: będą rocznice rozwodu.
Żadne z nas nie złożyło drugiemu żadnych życzeń z powodu dzisiejszej okazji.
Choć kusi mnie, żeby wysłac mu życzenia, żebyśmy za rok byli już po
rozwodzie

Czy ja bardzo złośliwa bym była?
To ja poprosze o toast: za wolność i przyszłe szczęścia