Dodaj do ulubionych

Jestem nowa w tym gronie....

29.12.06, 04:21
Jutro a w zasadzie już dziś jestem umówiona do prawnika w sprawie rozwodu,
głównie chodzi mi o sprawy finansowe.
Bałam się, rozwodu, zostania samej, do chwili podjęcia decyzji. Może to
dziwne ale w tym momencie poczułam jak spada wielki kamień. Długo nad tym
myślałam. Małżeństwem jesteśmy od 9 lat, spotykaliśmy się wcześniej jakieś 5.
Bywało różnie ale jakieś 4-5 lat temu zaczęło się psuć. Na wszelkie uwagi że
żle się dzieje słyszałam jedną odpowiedź "ale mnie jest dobrze". Im dalej tym
gorzej...Może kiedyś napiszę szczegółowiej, na razie musi przyschnąć.
Dwa dni temu oznajmiłam, że występuję o rozwód i jesli się nie dogadamy
wskażę jego jako winnego rozpadu. Przeżył szok. Sądził że żona jest mu dana
raz na zawsze, obojętnie co by nie robił.
Po jednym dniu przemyśleń wystąpił z propozycją żebyśmy jeszcze raz
spróbowali bo on biedaczek przywykł do tego, że go utrzymuję, dla dobra
sprawy jest nawet skłonny się ze mną przespać.
Cieszę się żę nareszcie przejrzałam na oczy. Szkoda mi tylko tych lat . Jak o
nich myślę to sądzę że konkurs na idiotkę roku wygrałam w przedbiegach...
Obserwuj wątek
    • 0lana Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 11:22
      Witaj.
      Tu na forum jest wiecej idiotek i naiwnych...,na szczescie u niektorych zdrowy rozsadek zwycieza i maja odwage zmienic swoje zycie.Wazne,zeby w tym wszystkim nie zgubić swej osobowosci...i tego Tobie życzę.
      • phokara Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 11:24
        No nie wiem, czy wygralas konkurs na idiotke stulecia.
        Straszny tlok na podium bedzie... cholera.
        • crazysoma Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 11:28
          > No nie wiem, czy wygralas konkurs na idiotke stulecia.
          > Straszny tlok na podium bedzie... cholera.

          Chcialam to samo napisac, ale stwierdzilam, ze poczekam, az ktos do tych samych
          wnioskow dojdzie. tongue_out
          • phokara Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 11:30
            Ja tez czekalam. Ale dluzej nie wytrzymalam.

            hahas...
            Musimy zaczac cwiczyc, bo za duzo miejsca zajmiemy... na tym podium. A scisk
            zakladam wielki.
            • crazysoma Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 11:44
              Zamowimy podium na skale SKSowa. U stolarza, rozsuwane, w celu powiekszania,
              jak jest taka potrzeba, (jak stol). A, i moze jakies fantazyjne rzezby na
              boczkach beda. A co...
              • pudeleczko_75 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 11:44
                herubinysmile
                • crazysoma Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 11:48
                  i amory
                  • phokara Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 11:49
                    Pudeleczko sie zawsze zmiesci. W razie czego wsadzimy ja w kieszen.
                    • pudeleczko_75 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 11:51
                      tylko chyba dzwiękochłonna ta kieszeń, na atak jazgotusmile
                      • kara114 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 11:53
                        Ja tam też czuję się jak idiotka. Do tego czuję się oszukana, zdradzona i co
                        tam jeszcze. Do wyboru, do koloru.
                      • brzoza75 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 11:55
                        na barana ją któraś weźmie!
                        • weekenda Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 14:31
                          se siedzę w domciu i se poczytuję i teraz już nie mogę!!! dżizessssssssss......
                          to nie przypadek... nie ma przypadków. Tak już musiało być, że właśnie w tym
                          gronie powstał SKS

                          ;DDD

                          ---
                          W górach jest wszystko co kocham !!!
                          • crazysoma Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 15:40
                            Tez tak mysle. I Pho tez to powiedziala, grzebiac w mojej, tfu SKSowej lodowce
                            w poszukiwaniu coli. Hehehe.
          • 13monique_n Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 12:20
            crazysoma napisała:

            > > No nie wiem, czy wygralas konkurs na idiotke stulecia.
            > > Straszny tlok na podium bedzie... cholera.
            >
            > Chcialam to samo napisac, ale stwierdzilam, ze poczekam, az ktos do tych samych
            >
            > wnioskow dojdzie. tongue_out
            To może zrobimy podium z tylko 1 miejscem? Takie szerokie, jak dla siatkarzy.
            Może być nawet umodelowane do uroczej "fotki rodzinnej" wink żeby nam było
            raźniej w kupie - hahaha
    • sbelatka Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 13:24
      A ja jak czytam twoj post... to zaczelam siezastanawiac czy moj maz, ktory
      wlasnie podjał decyzje o ruszeniu w droge ( u boku mlodszej o 20 lat swojej
      bylej sekretarki) tez nie odetchnal z ulga.
      jak juz sie w koncu zdecydowal.

      Bo sie czul trupem w naszym malzenstwie...

      Tylko, kurcze, pzrez 20 lat sie na ten temat nie zająknął.
      Siedzial sobie spokojnie w fotelu..

      Ale nie chcialabym zebys sie poczula zaatakowana.

      tylko ja jestem z tej innej strony.

      Pozdrawiam
      beata
      • babaruba Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 13:48
        Próbowałam walczyć w ciągu tych kilku lat wielokrotnie, nie byłam w stanie
        wygrać. Nawet nie ma "tej drugiej", przynajmniej nic o tym nie wiem. Po prostu
        wyciął mnie ze swego życia, ważni są koledzy/koleżanki/znajomi po prostu
        wszyscy tylko nie ja. A najlepsze, że nie życzył sobie abym spotykała się z
        nimi, to mają być tylko JEGO znajomi....
        • crazysoma Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 15:38
          A najlepsze, że nie życzył sobie abym spotykała się z
          > nimi, to mają być tylko JEGO znajomi....

          No, to teraz tak bedzie. A jak znikniesz z jego zycia, to nie bedzie Ci musial
          ciagle o tym przypominac. Trzymaj sie cieplo.
      • 0lana Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 00:03
        sbelatka napisałasuspicious Bo sie czul trupem w naszym malzenstwie...

        O kurcze,jacy ONI sa podobni...,ja tez usłyszałam,że życie przy mnie to powolne umieranie było...smile))Tak,teraz to juz sie z tego smieję,tym bardziej,że mój jeszcze mąż wcale nie jest szczęśliwszy zyjąc poza domem.
        • blue_a Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 17:03
          > tym bardziej,że mój jeszcze mąż wcale nie jest szczęśliwszy zyjąc poza domem.

          jupi! to zdanie koi smile mnie też smile

          --
          oby się wszystkie trudne sprawy
          porozkręcały jak supełki
    • marek_gazeta Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 15:23
      > Po jednym dniu przemyśleń wystąpił z propozycją żebyśmy jeszcze raz
      > spróbowali bo on biedaczek przywykł do tego, że go utrzymuję, dla dobra
      > sprawy jest nawet skłonny się ze mną przespać.
      Co za poświęcenie! I co, nie zgodziłaś się?!
      • brzoza75 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 15:39
        Co za poświęcenie! I co, nie zgodziłaś się?!

        Prosze prosze pare tygodni na forum i jaki złośliwy się zrobiłem no!
        • crazysoma Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 15:42
          Uczy sie smile Niedlugo sie okaze, ze czolowy "wredziol" to po prostu uosobienie
          dyplomacji.
    • crazysoma Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 15:49
      Nieee, Marek to Marek, Tri to Tri. Nie widzialam ani jednego ani drugiego, wiec
      nie moge stwierdzic jacy sa w realu. Ale patrzac na komentarza Marka widac, ze
      robi postepy i moze sie okazac, ze przegoni, no .... wiesz kogo.
    • crazysoma Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 15:51
      Tak. Tego.
    • crazysoma Re: Jestem nowa w tym gronie.... 29.12.06, 15:59
      Eeeee w temacie pipipipipipi to nie TEN.
      • marek_gazeta Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 00:50
        No proszę, powstała cała dedykowana mej wypowiedzi odnoga wątku głównego.

        A ja nie miałem nic złego na myśli - po prostu zastrzelił mnie tekst, że facet dla ratowania małżeństwa zrobi to, tamto, jeszcze coś, A NAWET prześpi się z żoną. Czyli przespanie się to już szczyt poświęcenia, nie można zrobic nic więcej. Dał z siebie chłopak wszystko.
        • babaruba Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 08:02
          W sytuacji gdy z winy faceta - nie chciał się leczyć - jest to "białe"
          małżeństwo, to faktycznie jest pełne poświęcenie. Tyle że po tylu
          latach "czekania na Godota" ja już nie chcę. Na to nakłada się zwykłe chamstwo,
          opuszczenie....
          Jestem po rozmowie z prawnikiem, nie mógł wyjść z podziwu gdzie znalazłam taki
          egzemplarz i dlaczego rozwód tak późno....Ponieważ jestem polecona przez
          znajomych, więc myslę że mówi szczerze.
          Będą 2 sprawy, jedna rozwodowa, druga o podział majątku - ta może potrwać kilka
          lat.
          Wczoraj poinformowałam rodziców o rozwodzie, UCIESZYLI SIĘ smile) Mam pełne ich
          poparcie i pomoc.
          Eks kłapie dziobem na prawo i lewo, ciekawe ile osób przestanie się do mnie
          odzywać.
          • marek_gazeta Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 11:36
            No tak - nie ma seksu, nie ma małżeństwa. Nie da się tak na dłuższą metę.
            • babaruba Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 17:04
              Nawet nie to było najważniejszym powodem. Głównie chodziło mi o całkowitą
              samotność - niby jesteś z kimś a w zasadzie całkiem sam. Do tego chamstwo,
              wulgarność, ulubione powiedzenie to "opieprz z rana jak śmietana" - tyle, że
              przysłowiowe rano trwało cały dzień. Z czasem zaczęłam zauważać jeśli mówił
              normalnie a nie wrzaskiem - to było normą.
              Z seksem wiążą się również dzieci, miałam taki okres, kilka lat temu, że
              płakałam na widok niemowlaków, tak bardzo chciałam dziecka. Gdy naciskałam na
              leczenie, zrobił mi karczemną awanturę, że jestem k... co tylko myśli o p..
              Więcej nie miałam odwagi wracać do tematu. Na adpocję też się nie zgadzał....
              • babaruba Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 17:04
                Sorry,że się tak wywnętrzam ale nie mam z kim pogadać. Tyle goryczy....
              • marek_gazeta Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 17:12
                Ale kiedyś tak przecież nie było, co się stało? Ja miałem podobną sytuację - żona przez ostatnie lata małżeństwa była wiecznie zdenerwowana, wiecznie niezadowolona, złośliwa, przestała być w stanie normalnie ze mną rozmawiać, ciągle ten zimny ten głosu i słowa, które raniły. I sam się zastanawiam, jest mi autentycznie przykro, dlaczego ta kobieta się tak zmieniła, czy to wpływ życia ze mną, czy jakieś inne przyczyny? (na pewno były, ale nie będę się tutaj "rozwodził").

                Co do dzieci - jeśli facet nie chce dzieci, to cóż, trzeba go wymienić na inny egzemplarz. Nawet jak "zrobi" dziecko, perspektywy w sensie wychowania wyglądają marnie.
                • pudeleczko_75 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 17:27
                  marek_gazeta napisał:

                  > Co do dzieci - jeśli facet nie chce dzieci, to cóż, trzeba go wymienić na
                  inny
                  > egzemplarz.


                  Marek, tu masz 100% racji, moja decydująca rozmowa z eksem oj jak fajnie mówic
                  eksemsmile zaczęł właśnie od tego, że dzieci odkąłdał na jesień, zimę...niedaleką
                  przyszłość.... w w rozmowie wyszlo szydło a dokładnie kochanka w ciązy z workasmile

                  • marek_gazeta Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 17:57
                    Kawał drania, ale pocieszę Cię - jeśli miało do tego dojść, to lepiej teraz, a dzieci będziesz miała z innym facetem, na pewno lepszym.
                    • pudeleczko_75 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 18:09
                      wiem,
                      ale cięzko jest i tyle.
                      zwłaszcza, ze ma 31 lat i nie wiem czy dalej ktoś bedzie, ktoś z kim bym
                      chciała te dzieci mieć...
                      ale nic tosmile
                      • marek_gazeta Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 18:14
                        Trzydziestoparoletnie kobiety są piękne, w przeciwieństwie do małolat mają klasę i na pewno będą mieć jeszcze dzieci!!! Co to za pesymizm, wyrzuć go natychmiast na śmietnik!!!

                        !!!

                        !!!!!!

                        !!!!!!!!!
                        • pudeleczko_75 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 18:18
                          staram sięsmile
                          ale dziś jakoś lekko nie jestwink

    • 13monique_n Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 17:14
      Voldemorta????? tongue_outPPP
      • libra22 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 18:36
        Olana napisała:"Tak,teraz to juz sie z tego smieję,tym bardziej,że mój jeszcze
        mąż wcale nie jest szczęśliwszy zyjąc poza domem"

        A ja mam odwrotnie: mój chyba też nie jest szczęsliwy (ewentualnie głęboko to
        przede mną ukrywa), ale mnie to wkurza, no bo po to odchodził?, zrobił mi
        rewolucje?, zafundował najgorszy okres w moim życiu?, żeby teraz nie być
        szczęsliwy?! Kurde!

        Lubię pracę. Praca mnie fascynuje. Mogę siedzieć i patrzeć na nią godzinami.
        • marek_gazeta Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 18:41
          A gdyby wrócił?

          Wyobraź sobie taką scenę (trochę czerpię z "4 wesel i pogrzebu"): noc, zimno, deszcz leje jak z cebra, dzwonek do drzwi, otwierasz, a tam on, zmoknięty do niemożliwości, nie ogolony, smutny, marnie wyglądający, z nieco zdewastowanym bukietem róż. Patrzy na Ciebie smutno, gdzieś w bok, nie prosto w oczy, i wolnym, nieśmiałym ruchem podaje kwiaty.

          I co? Nie mów, że nie zadziała.
          • marek_gazeta Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 18:44
            Aaaa, jeszcze bardzo ważna rzecz! Podaje kwiaty, po czym spuszcza głowę, odwraca się i wolno odchodzi w czeluść nocy.

            A Ty...?
            • pudeleczko_75 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 18:49
              mój mi wysłyla kwiaty......
              może sobie pwysyłać/odawac nawet w okolicznościach takich jak w czterech
              pogrzebach i weselu...
              juz nie jest wart epojrzenia, mysli, czasu.
              Teraz kolej na lepszychsmile))
              • pudeleczko_75 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 18:55
                symptomatycznesmile)
                miało być czterech weselach i pogrzebiewink) WYBACZCIE!!!!
            • alicja611 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 31.12.06, 10:29
              --na mnie by podzialalo, chociaz to skonczony cham i egoista byl....zaprosilabym
              do domu, zrobila cieplej herbaty z rumem, przytulila....ale on nigdy tego nie
              zrobil i nie zrobi, kwiatow i prezentow przez 10 lat nie dostawalam, wiec
              dlaczego mialby sie zmienic. Po prostu nie stac go by bylo na taki gest.sad
        • 0lana Re: Jestem nowa w tym gronie.... 30.12.06, 18:53
          libra22 napisała:
          mój chyba też nie jest szczęsliwy
          zrobił mi
          > rewolucje?, zafundował najgorszy okres w moim życiu?, żeby teraz nie być
          > szczęsliwy?! Kurde!

          Kochana,bo..."wszedzie dobrze,gdzie nas nie ma",a głupota nie boli... i trafiły nam sie egoistyczne egzemplarze,a ze okazuje sie,ze "zamienił stryjek siekierke na kijek" to dobrze im tak...

          Libra,bedzie dobrze..."nie ma tego zlego,co by na dobre nie wyszło"...
          Kurcze,ale te przysłowia sa życiowe...
          • babaruba Re: Jestem nowa w tym gronie.... 31.12.06, 09:30
            Mam nadzieję, że będzie szczęśliwy, może nawet kogoś sobie znajdzie, nie
            obchodzi mnie pech kobiety której nawet nie znam.
            Dzięki za słowa pociechy, dzieci to już raczej nie będę miała. Mam 38 lat, nie
            znam nikogo z kim mogłabym planować nowy zwiążek. Na dziecko robi się już późno.
            Ale lepiej byś samą niż samotną z kimś.
            Wczoraj poinformowałam kontrachentów o rozwodzie, musiałam to zrobić ze względu
            na interesy. Byłam zaskoczona, na kilkanaście rozmów tylko jedna osoba prosiła
            bym się zastanowiła , część była obojętna, a 4 pogratulowały mi decyzji.
            • 0lana Re: Jestem nowa w tym gronie.... 31.12.06, 09:55
              babaruba napisała:
              > Mam nadzieję, że będzie szczęśliwy, może nawet kogoś sobie znajdzie, nie
              > obchodzi mnie pech kobiety której nawet nie znam.

              Mój jeszcze maz,i Libry zresztą tez,znalezli sobie KOGOŚ zanim jeszcze odeszli...i nie pytali nas o zdanie,nie patrzyli na nasza krzywde i naszych dzieci,wiec to ze nie sa szczesliwi teraz poza domem to jest jakaś pociecha...
              Widze w tym nadzieje,że moje malzenstwo nie jest jeszcze calkiem stracone...

              Babaruba,Twój przypadek jest zupełnie inny...
              Powodzenia w realizacji swoich planów.
              • libra22 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 31.12.06, 10:25
                Baruba - taka np Susan sarandon to miała dzieci po 40stce, więc nie wiesz co Ci
                zycie jeszcze przyniesiesmile

                Olana - ja chcę żeby mój mąż był szczęsliwy, i tak ogólnie i egoistycznie, bo
                wtedy będzie też lepszym ojcem i będzie sie nam lepiej porozumiewać. I nie
                chcę, żeby do mnie wracał.
                smile
                • 0lana Re: Do Libry... 31.12.06, 11:55
                  libra22 napisała:
                  Olana - ja chcę żeby mój mąż był szczęsliwy, i tak ogólnie i egoistycznie, bo
                  > wtedy będzie też lepszym ojcem i będzie sie nam lepiej porozumiewać. I nie
                  > chcę, żeby do mnie wracał.
                  > smile

                  Libra,ja tez chce,żeby mój maż był szczesliwy,choć nie ukrywam,że chciałabym w tym jego szczesciu czynnie uczestniczyc,ale to pewnie dlatego,ze na razie nie wyobrazam sobie zycia z innym mezczyzna...Ale zobaczymy,co zycie przyniesie...,wiem ze on nie jest szczesliwy,bo zrozumial co zrobil i ,co stracił...,sam mówi,że wszystko spieprzył...

                  Libro,życze Ci szczescia,usmiechu,duzo radości,spełnienia najskrytszych marzeń,samych przyjemnych w Twym nowym zyciu zdarzeń.smile))
                  • libra22 :-) 31.12.06, 14:42
                    Dziękuje Olanosmile
                    I żeby twoje pragnienia się spełniły Ci życzęsmile
    • rozwodnik2 Re: Jestem nowa w tym gronie.... 02.01.07, 21:10
      Witam babarubo. Przeczytałem wszystkie Twoje posty, jak równiez odpowiedzi forumowiczów. Zapewne mój post bedzie się trochę różnił, ale być moze da Ci troche do myślenia. Jestem rozwodnikiem od kilku lat i jestem szczęśliwy, że moja żona wystąpiła o rozwód. Sam chyba bym się na to nie zdecydował bo pomimo, że było mi źle w jakiś sposób ją kochałem. Jestem prostym człowiekiem bez wyższego wykształcenia, moja eks zdobyłą wyższe wykształcenie w czasie trwania małżeństwa i wtedy zaczęło się psuć. Wszystko robiłem źle, a w zasadzie zacząłem być dodatkiem do mojej wykształconej żony. Nie byłem dłużny, wyszukiwałem wszystkie jej potknięcia co powodowało ciągłe spięcia. Dom - w zasadzie to nie był dom. To były ściany w których najważniejszą rzeczą było jak zdobyć pieniądze. Wspólne posiłki? O nich mogłem tylko pomarzyć. Moja eks była ciągle zmęczona, a do tego jak już coś ugotowała to nie nadawało się do jedzenia. Zacząłem "uciekać" z domu do kolegów. "Moi" znajomi byli oczywiście be i nie chciała się z nimi spotykać (na sprawie rozwodowej dowiedziałem się, ze jej na to nie pozwalałem). O przepraszam moja eks korzystałą z "moich " znajomych jak cos od nich potrzebowała. Chwała Bogu nie mieliśmy dzieci. Z perspektywy czasu jestem z tego powodu szczęśliwy bo nie wyobrażam sobie teraz, zeby moja eks byłą matką moich dzieci. To by była porażka. Podsumowując: kiedy dochodzi do rozwodu to nie jest tak, że tylko jedna osoba jest winna. Czy zastanowiłaś się dlczego Twój mąż wolał znajomych, a nie Ciebie i wasz dom? Piszesz "bo on biedaczek przywykł do tego, że go utrzymuję" Można z tego wywnioskować, że Twój mąż to bezrobotny hulaka, który nic nie wnosił do waszego domu. A moze tylko tak jak to było w moim przypadku Ty zarabiasz więcej od niego i uwazasz, że go utrzymujesz. A przecież w życiu to nie pieniądze są najważniejsze i to kto ile zarabia. Nawt nie wiesz jak ma sie dosyć własnej żony, kiedy ciągle się słyszy, ze ona nas podobno utrzymuje. Jak widzisz zawsze są dwie strony medalu, a nie tylko jedna ta Twoja. Piszesz o goryczy i samotności, tylko czy przypadkiem sama sobie jej nie zgotowałaś? Po rozwodzie nie ma wygranych, są tylko przegrani. A do tych wszystkich forumowiczów, którzy odpowiedzieli na Twoje posty. Znacie tylko jedną stronę medalu, tą babaruby. Więc nie wypowiadajcie się na temat jej męża bo go nie znacie. Napewno nie jest bez winy, ale za rozkład małżeństwa winni są zawsze oboje małżonkowie. Życzę Ci babarubo wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Jesteś młoda, zapewne ułożysz sobie życie na nowo i nie popełnij więcej tych samych błędów, a zapewne bedziesz kiedyś szcząśliwa. A tak zupełnie na koniec, skąd w ludzich, którzy sobie przysiegali miłość na dobre i na złe tyle nienawiści.
      • babaruba Re: Jestem nowa w tym gronie.... 02.01.07, 22:10
        Gdyby nie to,że autor pisze o rozwodzie w czasie przeszłym, mgłabym rzec że to
        przyszły eks. Mimo to odpowiem. Ale więcej nie będę pisać na forum.

        Nie wypominałam że więcej zarabiam, że firma jest moja, tylko czułam się jak
        bankomat. Cały czas tylko daj kasę, zawsze mało. Żeby chociaż jakiś drobiazg,
        kwiatek, coś.... Nie, chyba że komuś z paczki. Tak, tam były obchody imienin,
        Mikołajki, Andrzejki, nawet w moje imieniny poszedł do knajpy na imprezę
        imienniczki, dla mnie nie starczyło mu sił na życzenia.
        Proponuję spacer, odpowiedź - po co?
        Wyjazd - ze znajomymi, dla mnie nie ma miejsca; ewentualnie raz na 4 lata ale
        tylko do znajomych pochlać, mnie w zasadzie może nie być.
        Odnośnie znajomych, zacytuję jego słowa: "nie życzę sobie" żebyś się spotykała.
        Wielokrotnie chciałam się dołączyć do nich, słyszałam "a ty tam po co ?" jak
        się upierałam to puszczał wiązankęlub znajdował absurdalne tłumaczenia typu:
        impreza tylko dla facetów więc nie dla ciebie ale bądź tak miła i podwieź naszę
        kumpelę bo ma nogę w gipsie....
        Różnica w wykształceniu nie jest istotna. Ważne jest jak ktoś traktuje innych.
        Możliwe, że jest też w tym moja wina. W którymś momencie zaczęłam reagować w
        jego stylu, znieczulicą, ale musiała się jakoś bronić. Mam już dość
        przepłakanych nocy. Występuję o rozwód ponieważ boję się takiego życie przez
        najbliższe 20-30 lat.
        • tricolour A dlaczego obrażasz się na całe forum... 02.01.07, 22:13
          ... jeśli tylko jeden facet nie w smak napisał?

          Zresztą rób jak uważasz.
          • bursztynowe Re: A dlaczego obrażasz się na całe forum... 02.01.07, 22:49
            Znamienne...

            Ech Babaruba, weź Ty dziewczyno przeczytaj uważnie co kolega napisał, pomyśl
            troszku i...

            Jeśli w związku reagowałaś tak jak powyżej, hmmm... dojrzałe to to nie jest, sorry.

            Jak już kiedyś wspominałem w innych wątkach, im bardziej obsobaczamy
            ex-partnera, tym w sumie gorsze SOBIE wystawiamy świadectwo.
            • bursztynowe Re: A dlaczego obrażasz się na całe forum... 02.01.07, 23:22
              I się obraziła.
              Na śmierć.

              Co my teraz biedni poczniemy????
              • babaruba Re: A dlaczego obrażasz się na całe forum... 03.01.07, 06:23
                Nie na forum, lecz na własny wątek smile)
                W jednym Rozwodnik ma rację, nie było nikogo z was przy nas, nie znacie całości.
                Przyszły eks dąży do zgody, obiecuje że się zmieni, dla mnie jest już na to za
                późno. Gdy myślę o nim nie czuję nic, gdy myślę o rozwodzie czuję ulgę.
                • rozwodnik2 Re: A dlaczego obrażasz się na całe forum... 03.01.07, 20:24
                  Niestety nic nie zrozumiałaś, ale mimo to życzę Ci szczęścia. Ja jestem szczęśliwy, że moje małżeństwo właśnie tak się skończyło. Nauka nie poszła w las i w chwili obecnej jestem szczęśliwym małżonkiem ze wspaniałą wyrozumiałą kobietą i mam najcudowniejszego synka. Ale u Ciebie z nauką nie wygląda najlepiej. Czy przypadkiem nie widzisz tylko czubka własnego nosa?
                  • crazysoma Re: A dlaczego obrażasz się na całe forum... 03.01.07, 22:15
                    Rany, czemu tak ostro. Nie wiesz Rozwodniku jak wygladalo ICH zycie a pstrykasz
                    Babarube po nosie, sugerujac, ze to "zla kobieta" jest. I niedouczona na
                    dodatek.
                    • rozwodnik2 Re: .do crazysoma i babaruby 04.01.07, 18:32
                      Otóż po słowach babaruby "Gdyby nie to,że autor pisze o rozwodzie w czasie przeszłym, mgłabym rzec że to przyszły eks." sądzę że ich zycie jest bardzo podobne do mojego przeszłego życia. A tego wierz mi nie zazdroszczę jej mężowi. Niestety mężów tak zwanych biznes women, którym ich żony serwują małe piekiełka zamiast ciepła rodzinnego jest coraz więcej. Ale to my przecież jesteśmy be bo jakżesz możemy czegokolwiek wymagać, skoro one nas przecież "utrzymują". Jeżeli mamy dosyć to rozwód bo to przecież nasza wina, że nie robimy to co nam każą i śmiemy życ inaczej niż im to pasuje. Dzieci to dodatek do interesu, w końcu jakoś się wychowają (a właściwie to mąż je wychowa bo ona przecież ma firmę) a i rodzice bedą zadowoleni ze mają wnuki. A Ty crazysoma, jakoś nie przeszkadzało Ci w poprzednich postach wypowiadać się na temat jej męża chociaż też nie wiedziałaś jak wygląda ich zycie. Nie pstrykam babaruby po nosie. Skoro prowadzi firmę jest chyba mądra kobietą i potrafi na całą tą sprawę spojrzeć z innej strony, a nie tylko obwiniać swojego męża. A jesli nie potrafi to faktycznie widzi tylko swój koniec nosa i lepiej dla jej męża żeby się z nim rozwiodła.
                      • wiewiorka29 Re: .do crazysoma i babaruby 04.01.07, 19:25
                        Ale jeśli było u Ciebie tak źle jak mówisz, to dlaczego tego nie ZMIENIŁEŚ albo
                        nie ROZWIODŁEŚ SIĘ?
                        • wiewiorka29 Re: .do crazysoma i babaruby 04.01.07, 19:34
                          za szybko wyslałam
                          cd

                          Jak sam napisałeś, od paru lat jesteś szczęśliwy, bo Zona Wystąpiła o Rozwód.

                          Sama miłość nie wystarczy. Napisałeś "na swój sposób zonę kochałem"...
                          Jeszcze trzeba w związku coś robić.
                          I myślę, że tego brakuje w takich niedopasowanych układach, że jedno za drugim
                          nie nadąża, albo nie chce nadążać, a nawet kobiety biznesu chcą mieć koło
                          siebie silnego faceta który je wesprze, a nie kogoś kogo trzeba ciągnać za uszy
                          do każdego działania.
                          Autorce w tym małżeństwie jest źle, straciła nadzieję na zmianę
                          zachowania=charakteru męża, chce się rozwieźć i może i dla niego będzie to
                          zmianą na lepsze.
                          Dla Ciebie okazało się zmianą na lepsze to, ze wkurzona żona zarządała rozwodu.
                          Więc po co teraz ten atak na kobiety biznesu? Nie powinienes raczej
                          podziękować, że wybrały także dla Ciebi dobry biznes- czyli rozwod męczacego
                          związku?

                          • rozwodnik2 Re: .do crazysoma i babaruby 05.01.07, 21:03
                            A skąd wiesz, ze nic nie robiłem? I dlaczego sądzisz, ze to akurat mężowie nie nadążają za swoimi żonami. To że ktos ma własny biznes wcale nie znaczy, ze jest taki we wszystkim do przodu, bo skąd np. ta samotność. Czyżby nikt nie chciał mieć je za swoje znajome, przyjaciółki? A może to właśnie mąż Babaruby ciągle liczył na zmianę jej charakteru i zachowania i to własnie Ona nie nadążała za nim. W jednym masz rację, powinienem podziękować mojej eks, że się ze mną rozwiodła, co zresztą nie omieszkałem zrobić wysyłając jej bukiet róż w dniu narodzin mojego synka. Zaraz przeczytam - ale złośliwy.
                            • wiewiorka29 Re: .do crazysoma i babaruby 05.01.07, 21:29
                              Raz=Zaatakowałes Baraburę (i Crazy) bo zobaczyłeś w niej alter ego swojej od
                              kilku lat exżony. Nieładnie. Tym bardziej, ze napisales ze rozwod Ci wyszedl na
                              zdrowie. To mógłbyś jej z dystansu doradzić jeśli "wiesz" w czym ich problem, a
                              nie atakowac.
                              Dwa=Nie wiem kto u nich na co Liczył, a kto coś Zrobił zeby zmienić uklad na
                              lepszy. Bo od liczenia niewiele sie zmienia.
                              Trzy=ostatnie zdanie jest nie na miejscu, chcesz być złośliwy to bądź, nie
                              krygujac się na niezamierzenie.
                              • rozwodnik2 Re: .do Wiewiórki 29 06.01.07, 22:58
                                Wiweiórko nikogo nie miałem zamiaru atakować. Po przeczytaniu postów Babaruby chciałem pokazać jak czuje się facet w takim związku, tym bardziej, ze z opisu wynikało, że jej mąż działa podobnie jak ja działałem. No i niestety nie pomyliłem się. Opisałem swój związek (bardzo pobieżnie zresztą) właśnie po to, zeby pokazać babarubie jak czuje się facet. Z czego wynikają jego zachowania i tzw "ucieczki z domu". Jeśli jest mądra kobietą to potrafi to małżeństwo uratować. Tym bardziej, ze jak pisze jej mąż próbuje coś naprawić. Doradzić to mogę tylko, zeby ze sobą spokojnie porozmawiali (ale rozmawiali, a nie wyrzucali sobie co kto kiedy żle zrobił)
                                Ostatnie zdanie było odpowiedzią na Twoje "Nie powinienes raczej
                                podziękować, że wybrały także dla Ciebi dobry biznes- czyli rozwod męczacego
                                związku?" Tak było to złosliwe wobec mojej eks, bo widzisz na początku naszego małzeństwa to ja bardzo chciałem mieć dzieci, a moja eks ich nie chciała bo trzeba było budować firmę, potem role sie odmieniły i znowu to ja byłem wszystkiemu winien. Napisze to jeszcze raz, po rozwodzie nie ma wygranych, są tylko przegrani, nawet jeśli jedno z nich ułozy sobie szczęsliwie zycie.
                                Mam nadzieję, ze tym razem niczym Cię nie uraziłem, a jesli tak to wybacz.
                      • crazysoma Re: .do crazysoma i babaruby 04.01.07, 21:27
                        A Ty crazysoma, jakoś nie przeszkadzało Ci w
                        > poprzednich postach wypowiadać się na temat jej męża chociaż też nie
                        wiedziałaś
                        > jak wygląda ich zycie.

                        Dla Pana, prosze Pana, nie jestem crazysoma. Dla Pana, Prosze Pana, jestem
                        Crazysoma.
                        A tak w ogole, to niech mi Pan pokaze, GDZIE, w ktorym miejscu (poscie) tego
                        watku wypowiadalalam sie na temat MEZA Babaruby?
                        • rozwodnik2 Re: .do crazysoma 05.01.07, 20:16
                          Przepraszam. Nie chciałem Cię urazić. Po prosty niki są pisane z małej litery i tak też napisałem. Na usprawiedliwienie Ty przed nikiem napisałem z dużej literysmile Zwracam również honor. Faktycznie w Twoich postach nie ma nic złego o mężu babaruby. Trochę się rozpędziłem za co bardzo przepraszam.
                          • crazysoma Re: .do crazysoma 05.01.07, 20:48
                            Przeprosiny przyjmuje. Czytajac Twoje wypowiedzi w tym watku, mialam wrazenie,
                            ze za cos, co byc moze wynika z Twoich zlych wspomnien z malzenstwa, atakujesz
                            Babrube. Jakos, poczulam sie za NIA niesprawiedliwie osadzona.
                            • rozwodnik2 Re: .do crazysoma 05.01.07, 21:09
                              Nie atakuję Babaruby. To nie miało być tak. Chiałem tylko spowodować, zeby troche sie zastanowiła i spróbowała zrozumieć też ta drugą stronę. A jak sie okazało, ze bardzo przypomina moją eks to już mnie troche poniosło. Niestety takie wspomnienia pozostaja na zawsze. Nikogo nie chciałem osądzać, a jeśli tak to zrozumiałas to wybacz.
      • anja_pl "trzeba z żywymi 04.01.07, 22:55
        naprzód iś, po życie sięgać nowe"

        nad małzeństwem musza pracować obie strony, jak jedna sie rozwija i kończy
        studia, to co przeszkadza drugiej również się rozwinąć?
        nie musi iśc na studia, ale może jakieś zainteresowania, coś ponadto, czego
        nauczyli w szkole, co jest potrzebne do codziennej pracy, coś co pozwoli
        drugiej stronie ciuągle widzieć w nas atrakcyjnego partnera.

        masz racje: pieniądze nie sa najważniesze, przez wiele lat zarabiałm lepiej od
        męża, jak stracił pracę, nigdy mu tego nie wypomniałam, że był na moim
        utrzymaniu, pomogłam mu znaleźć nową,

        dla mnie to było proste, jest moim mężem na dore i na złe i nalezy mu sie
        wszelka moja pomoc,

        ale nie wyszło, czasami się zastanawiam, czy moje większe zarobki nie spowowały
        tego, że czuł się "ograniczony"?
        urażone męskie ego?

        nie broniłam mu spotkań z kolegami, wyjazdów, nawet go namawiałm na to,

        ale powiedział mi, że go "ograniczałam", gdy go spytałam: kiedy, w jaki sposób,
        to powiedział, że może sam sie "ograniczał"

        no cóż ja się rozwijam, mam swoje pasje,
        mój mąz nie miał pasji,
        to co robiliśmy wspólnie, przestało go interesować,
        wolał pracę, internet inic poza tym,

        szkoda, bo to fajny człowiek był, po prostu super

        • rozwodnik2 Re: "trzeba z żywymi 05.01.07, 20:42
          Witam. Masz rację. Nad małzeństwem powinny pracować obie strony. Tylko, że nie zawsze nasze zainteresowania i pasje są atrakcyjne dla partnera (nie mówię o piciu). I nie dla wszystkich żon, a także i mężów to jest takie proste "jest moim mężem (lub żoną)na dobre i na złe i nalezy mu sie wszelka moja pomoc". a może bardziej zrozumienie. Być może nam mężczyznom jest trudno przyjąć, ze żona więcej zarabia, ale jesli już to przyjmiemy to często słyszymy jak to napisała Babaruba, ze nasze żony są bankomatami. Więc tak źle i tak nie dobrze. Niestety najczęściej jest tak, że przestajemy ze sobą rozmawiać, a tylko wyszukujemy błedy partnera co do niczego nie prowadzi, a właściwie prowadzi do najgorszego. Jesteś wspaniałą kobietą, bo chociaż chciałaś swojego męża zrozumieć. Przykro mi, że wam nie wyszło. Zyczę ci szczęścia,i powodzenia w rozwijaniu Twoich zainteresowańsmile
    • ataona Re: Jestem nowa 15.01.07, 17:23
      Czesc
      Czytam Was od kilku miesięcy. Dzięki Wam powoli staję na nogi.
      Jestem tuż przed rozwodem.
      W małżeństwie od kilkunastu lat.
      Banalnie.... mąż i kobieta z jego pracy, wspólne wyjazdy, a potem jej ciąża.
      Ktoś mądrze powiedział: "tam gdzie jest zdrada, tam nie ma miłości"
      Dotychczas wydawało mi się, że żyję w najlepszym małżeństwie, z egoistycznym co
      prawda mężem... ale przyzwyczaiłam się
      Do wielu rzeczy można się przyzwyczaić, ale nie do zdrady.
      • phokara Re: Jestem nowa 15.01.07, 17:31
        > Do wielu rzeczy moz˙na sie˛ przyzwyczaic´, ale nie do zdrady.

        Pewnie, ze do wielu rzeczy mozna sie przyzwyczaic (do zdrad tez - znam takie przypadki) -
        tylko PO CO?
        Coz to za zycie... z przyzwyczajenia.
        • misbaskerwill Re: Jestem nowa 15.01.07, 17:59
          phokara napisała:

          > tylko PO CO?
          > Coz to za zycie... z przyzwyczajenia.

          A i umierać potem jakoś tak nieswojo...
          • phokara Re: Jestem nowa 15.01.07, 18:04
            > A i umierac´ potem jakos´ tak nieswojo...

            ... bo jakos czlowiek do smierci nieprzyzwyczajony.
        • ataona Re: Jestem nowa 15.01.07, 20:39
          Ja tez znam przypadki, ze nawet do przemocy i do zdrad, kobiety się
          przyzwyczaiły
          Tylko PO CO? (ze powtórzę za Phokarą), w imię czego?
          No bo chyba nie w imię miłości?
          Ja, niestety, muszę się przyznać tolerowałam egoizm, "zakochanie w
          sobie", 'łasość' na pochlebstwa, wyłaczność na wiedzę...
          Za późno dostrzegłam, że mi to przeszkadza.
          Zresztą... tych wątpliwych zalet nie da się wykorzenić
          W momencie , gdy przestałam chwalić, mąż odnalazł się w pracy. Tam znalazł damę
          która zachwyciła się nim i chwaliła i dawała wszystko co tylko chciał.
          Pewnie dużo tu mojej winy.
          I nie wiem tylko skąd taki straszny ból?
          że się zawiodłam? że się tak pomyliłam? że te kilkanaście lat to porażka? że za
          mało?(za dużo?) dawałam? że może lepiej byłoby nastawić się na branie? (wink
          żartuję... chociaż obserwując dookoła... lepiej się wtedy wychodzi tongue_out
          • phokara Re: Jestem nowa 15.01.07, 20:52
            Bol bierze sie z rozczarowan. Nim, soba, zyciem, ktore potoczylo sie nie w taka
            strone, jak sobie wyobrazalismy. I ten bol jest zdrowy, choc przyznam, cholera
            raczej ciezkostrawny. Ale bardzo potrzebny. I kiedys mija.

            Natomiast bede klepac, jak nawiedzona, ze trzeba umiec brac, a nie tylko dawac,
            bo takiego dawania za nic po prostu sie nie zauwaza w pewnym momencie. Zwiazek
            to jest taki handel wymienny, jakkolwiek malo romantycznie brzmi. A moze nie,
            bo w koncu handluje sie emocjami, inspiracjami i czuloscia. I musi byc w tym
            zachowana jakas rownowaga, bo inaczej nie ma szans.
            • z_mazur Re: Jestem nowa 16.01.07, 08:00
              No własnie, w związku bardzo widoczne są efekty działania "reguły wzajemności".
              Najczęściej na początku reguła ta działa na pozytywnych emocjach. Ty mi
              zrobiłeś dobrze to ja Ci też zrobię dobrze. Problemy zaczynają się, gdy jedna
              ze stron czuje się wykorzystana i zaczyna się gra na negatywnych emocjach,
              zraniłeś mnie w ten sposób to ja Cię zranię w taki.
      • marek_gazeta Re: Jestem nowa 15.01.07, 17:33
        Nieeee... porzucę chyba to forum na rzecz "20 lat w małżeństwie, wciąż zakochani jak króliki". Może trochę optymizmu w siebie wpompuję, bo takie historie i w takiej dawce mnie załamują.

        Żegnajcie

        wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka