tricolour
14.01.07, 01:30
Wczoraj, trzynastego stycznia o godzinie dwudziestej poprosiłem Jedyną, by
została moją żoną. Oficjalnie, z oprawą w stosowne kruszce na znak.
Ze strachem, drżąc na całym ciele, z zaciśniętym gardłem i łzami w oczach.
Patrzyłem na buzię radosną i przerażoną, pytającą czy to rzeczywistość, czy
dziwny sen...
Już nie jesteśmy sami lub oddzielni. Jesteśmy MY. Narzeczeni.