bracia_zbrojek
29.11.05, 12:08
Dzisiaj, 29 listopada, rząd ma przedstawić autopoprawkę do budżetu na rok
przyszły, która zmniejszy planowany deficyt o 2,5 mld zł. Będzie to można
osiągnąć tylko wówczas, gdy Prawo i Sprawiedliwość wycofa się z większości
swoich wyborczych obietnic. Jeszcze większe problemy mogą być z budżetem na
lata następne, zwłaszcza gdy Unia Europejska obetnie nam środki pomocowe o 6
mld euro.
Premier Kazimierz Marcinkiewicz wrócił z Londynu uśmiechnięty, ale okazało
się, że jest to dobra mina do złej gry. Zwracają na to uwagę Donald Tusk,
lider Platformy Obywatelskiej, i eurodeputowany tej partii Janusz
Lewandowski, przewodniczący Komisji Budżetowej Parlamentu Europejskiego.
Obydwaj twierdzą zgodnie, że Marcinkiewicz nie usłyszał w Londynie żadnych
obietnic dotyczących unijnego budżetu na lata 2007 - 2013. Brytyjczycy,
którzy sprawują obecnie prezydencję unijną, chcą obcięcia wydatków dla
państw, które wstąpiły do wspólnoty w roku 2004, o 10 proc. Oznacza to dla
nas ubytek 6 mld euro. Zdaniem Janusza Lewandowskiego, PiS wywołało w UE
wiele uprzedzeń jako partia antyeuropejska i populistyczna. Nie ma też szans
zgromadzić wokół siebie nowych członków, by wspólnie walczyć o interesy
Dziesiątki. Takiego lidera państwa te po prostu nie chcą -
stwierdza "Trybuna". I ma racje.