Dodaj do ulubionych

Manifest kochanek na onet.pl

23.01.07, 09:56
No, krew mnie zalewa, kiedy czytam coś takiego..raczej Was czytam niż piszę
sama, ale tym razem nie mogłam się powstrzymać. I co sądzicie o wpisach na tym
blogu? Prawie zaczęłam współczuć (sic!), pomimo, że to mnie zdradzono.
Bardzo przekonywujące wpisy, szkoda tylko, że tak mało głosów rozsądku..

blog.onet.pl/1,kazdy.html
Obserwuj wątek
    • weekenda Re: Manifest kochanek na onet.pl 23.01.07, 10:19
      manifest kochanek
      parady gejów
      związki zawodowe prostytutek

      ech sad
    • jicky7 Re: Manifest kochanek na onet.pl 23.01.07, 10:20
      No cóż warto poznać zapatrywania drugiej strony. Ale we mnie te wynurzenia
      wzbudziły zażenowanie.
      Miłość nie jest rozumna, ale należy starać się postępować rozmnie MIMO miłości.
      A przecież te panie wiedziały że nawiązują romans z mężczyzną pozostającym w
      związku, więc ?
    • misbaskerwill Re: Manifest kochanek na onet.pl 23.01.07, 18:18
      A ja użyję określenia, które kiedyś miałem zaszczyt przeczytać w klasycznych
      postach Lady Pho (R):

      jest to przykład autyzmu emocjonalnego.

      Osoby powyższe traktują miłość jako jednokierunkowe źródło szczęścia - one mają
      prawo krzywdzić innych, gdyż mają prawo do miłości, natomiast wątpię, czy
      chciałyby być tymi zdradzanymi.
      Tyle, że zdradzane są codziennie, na własne życzenie... jedyna różnica, że są
      świadome ogromnego zakłamania, związanego z takim "trójkątnym" związkiem.
      I autyzm polega też na tym, że nie chcą dopuścić do siebie myśli, że na
      kłamstwach trudno zbudować związek...oparty na zaufaniu.

      A na cudzym nieszczęściu sporo można zbudować...
      Choćby mój adwokat - ma bardzo ładny dom...wink
      • blue_a1 Re: Manifest kochanek na onet.pl 23.01.07, 23:45
        smile nie byłam nigdy kochanką, ale mam na swoich
        półkach dwie książki. "Kochanka. Motywy i konsekwencje" -
        pokazuje jak bardzo już na starcie stracona jest pozycja
        kochanki, radzi w trymiga z układu się wyplątać i druga -
        "Rady doświadczonej kochanki dla młodej żony" (zapewne są błędy
        w tytule, ale nie chce mi się sprawdzać). Wielce pouczające,
        ale na pewno nie dla zdradzanych kobiet, do diabła...
        • jarkoni Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 17:21
          Blue_a1...trafiłaś ze swoim podpisem z Kapuścińskim idealnie w datę i
          czas..Ech..Miło, że Go cytowałaś, odszedł ktoś wielki..
          Pozdrawiam
          • blue_a1 no co Ty, 24.01.07, 20:47
            wiem od alexolo, impuls, bracie.
            ja go będę cytować tongue_out
            właśnie duszę kogoś, aby mi kupił Imperium na niedawne
            urodziny smile
            odszedł? to x.Twardowski pisał, że przez nieobecność
            widzi się najbardziej?
            wielki? fajnie patrzył (dziwne oczy miał) i dużo widział

            The Independent Man...
    • alexolo Re: Manifest kochanek na onet.pl 23.01.07, 21:52
      mi jest wstyd za te osóbki...bojkotuje tego bloga
      • jarkoni Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 17:12
        Alexolo, ja przepraszam, że z zupełnie innej beczki..Ale..Masz pewnie poniżej
        30stki, mam rację?
        Odpowiedz, jeśli możesz..
        • alexolo JARKONI 24.01.07, 17:59
          no raczej znacznie powyżej!!!
          a w czym rzecz?
    • marek_gazeta Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 09:29
      Pytanie techniczne: załóżmy, że facet (akurat mówimy o kochankach) śpi (w sensie seksu) z obiema - żoną i kochanką. Żonę zdradza, ale czy zdradza kochankę, czy też z jej punktu widzenia seks z żoną jest OK?
      • lolejo Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 09:38
        Myślę, że pojęcie zdrady jest na tyle uniwersalne, że można by je (trochę może
        przesadzam..) odnieść i do takiej sytuacji.
        Wiesz, tyle tylko, że w większości przypadków kochanki (sądząc z wpisów na
        blogu)są święcie przekonane, że "on jej nie kocha i wcale ze sobą nie śpią".
        Smutne to.. zresztą, w wypadku wielu żon/partnerek, taka świadomość, że istnieje
        "ta trzecia" jest, istnieje, ale jest mocno wypierana ze świadomości.
        Oczywiście tylko w wypadkach, kiedy ktoś godzi się z różnych powodów na trwanie
        w związku, gdzie druga strona zdradza...
        Smutno mi dziś mocno...
        Samo nawet pisanie o tym powoduje, że myślę natychmiast o sobie i o moim
        związku...Czuję się, jakbym siedziała na beczce prochu.. czekając na wybuch,
        który znów rozniesie w drobny pył mój świat...
        • phokara Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 11:49
          Bo kochanki humanitarnie powinno sie palic na stosie. Eliminowalo by sie w ten sposob
          autystyczne emocjonalnie pasozyty zzerajace podstawowa komorke spoleczna, czasem tylko
          zdradzajaca syndrom komorki rakowej. Zwalczac zdrady nalezy od skutku i do skutku poddajac
          exterminacji podmioty dopuszczajace sie rzeczonej, oczywiscie wylacznie podmioty rodzaju
          zenskiego aby pokusa po stronie rodzaju meskiego nie mogla sie zmaterializowac. Dzieki temu
          morale spoleczne znacznie wzrosnie, ponadto nie bedzie trzeba przykuwac mezow do sciany
          czy to nosnej czy dzialowej. Jak sie zdejmie zonom z glowy prace spawalnicze beda mogly
          lepiej pelnic wzorowa funkcje pani domu, zgodnie z powszechnie obowiazujaca norma
          ISO3453647.
          • betuana Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 12:10
            Normy ISO rzecz świętasmile Jakoś tak się dziwnie składa, że właśnie wróciłam z
            audytu...
          • blue_a1 a puszczający się mężowie? 24.01.07, 12:57

            jakim oni podlegają normom? bo moralnym to jakby nie...
            • nieide A puszczające się żony? 24.01.07, 13:47
              Skądś te kochanki jednak się biorą confused
              • phokara Re: A puszczaja˛ce sie˛ z˙ony? 24.01.07, 13:50
                No. Spod ziemi.
                A nawet jeszcze nizej. Z piekla.

                Bo tacy zdradzajacy mezowie to normalnie. Z ulicy.
                • nieide Aaaa... rozumiem... 24.01.07, 13:57
                  chociaż większość puszcza się raczej w domu.
                  Z tego wniosek, że swojemu ślubnemu na dodatek piekło w domu robią.
                  • lolejo Re: Aaaa... rozumiem... 24.01.07, 14:01
                    eeeejjjj, nie macie racji..moje obserwacje dowodzą, że kochanki/owie pojawiają
                    się najczęściej pod postacią koleżanek/ów z pracy.
                    Wniosek zamknąć w domu, czyli nieśmiertelny kaloryfer i kajdankismile))
                    • gastaira Re: Aaaa... rozumiem... 24.01.07, 14:11
                      o, tak! męża przykuć do jednego kaloryfera w domu , żonę do drugiego, żeby ani
                      jedno ani drugie się w pracy albo u sąsiadki nie zbiesiło. Praca tylko
                      chałupnicza, żadnych innych. Listonosz/ka też zostawia przesyłki pod drzwiami i
                      trzeba poczekać aż sobie pójdzie, nie otwierać przy nim/niej drzwi!

                      a jedzenie będą dostarczać... dziadkowie po 80tce... w tym wieku już lubieżne
                      gesty względem obcego człowieka można wybaczyć. Bo właśni rodzice jeszcze za
                      młodzi i w swojej chałupie przykuci... Jeśli dziadków nie ma... to sory. Trzeba
                      kogoś odkuć od kaloryfera, i za dostarczanie jedzenia pozwolić popatrzeć na
                      żywych innych ludzi. nic nie ma za darmo.
                  • phokara Re: Aaaa... rozumiem... 24.01.07, 14:32
                    > chociaz˙ wie˛kszos´c´ puszcza sie˛ raczej w domu.
                    > Z tego wniosek, z˙e swojemu s´lubnemu na dodatek piek?o w domu robia˛.

                    Nie. Z tego wniosek, ze robia w domu burdel.
                • libra22 Re: A puszczaja˛ce sie˛ z˙ony? 24.01.07, 14:02
                  Phosmile))

                  Jak dobrze, że juz potrafię się śmiać z tego i nie przejmować tym, co bolało.
                  • lolejo Re: A puszczaja˛ce sie˛ z˙ony? 24.01.07, 14:34
                    Tiaa.. a przecież chodzi tylko o to, żeby się nie ranić, tak?
                    Ja wolałabym usłyszeć - "kocham kogoś innego", nawet za cenę rozstania..
                    No, uczciwości zwykłej... bo nie rozumiem, jak można być tak tchórzliwym, jak
                    Ci, którzy nie mają odwagi cywilnej, żeby postawić sprawę jasno i ponieść
                    konsekwencję swoich własnych wyborów...
                    Nie byłoby prościej? powiedzcie sami...
                    • phokara Re: A puszczaja˛ce sie˛ z˙ony? 24.01.07, 14:36
                      > Tiaa.. a przeciez˙ chodzi tylko o to, z˙eby sie˛ nie ranic´, tak?
                      > Ja wola?abym us?yszec´ - "kocham kogos´ innego", nawet za cene˛ rozstania..

                      Ja tez.
                      Ale do tego trzeba charakteru i odwagi. Po prostu.
                    • nieide Ale po co być takim "uczciwym"? 24.01.07, 14:47
                      Często logika jest taka: mąż zabezpiecza materialnie, dobrze zarabia itp. a od
                      przyjemności jest kochanek. Nawet był dowcip: "Mąż to zastępca kochanka d/s
                      ekonomiczno-finansowych". Więc po co od takiego odchodzić do kochanka, który
                      może i jest długowłosym gitarzystą lub umięśnionym sportowcem albo innym
                      atrakcyjnym typem, ale za to nie można tylu jego pieniędzy wydawać?
                • marek_gazeta Re: A puszczaja˛ce sie˛ z˙ony? 24.01.07, 14:15
                  No, nie z ulicy. Już kiedyś ustalaliśmy, że są to mężowie idealni. A przy tym
                  - przystojni
                  - stateczni
                  - stabilni
                  - uczuciowi
                  - pociągający
                  Takich cudów na ulicy ot tak, po prostu, nie znajdziesz. Nie dziwi, że żony (cudze) po odkryciu takiego skarbu w swoim otoczeniu zupełnie tracą głowę.
                  • phokara Re: A puszczaja˛ce sie˛ z˙ony? 24.01.07, 14:30
                    > Takich cudów na ulicy ot tak, po prostu, nie znajdziesz.

                    Chodzilo mi o ulice Sezamkowa. Oczywiscie.
                    • nieide Przestań już, phokara, bo... 24.01.07, 14:54
                      ... jak sobie Twoje wypowiedzi poskładałem do kupy to mi wyszło, że w domku na
                      Ulicy Sezamkowej jest burdel w którym kochankowie piekło robią.
                      Jak to ktoś przeczyta to zaczną tę nieszczęsną "Ulicę Sezamkową" tylko po 2300
                      puszczać.
                      • phokara Re: Przestan´ juz˙, phokara, bo... 24.01.07, 17:56
                        Ulica Sezamkowa moze sie puszczac o dowolnych porach a i tak pozostanie bajka. Natomiast
                        zona puszczajaca sie we wlasnym domu z dlugowlosym gitarzysta i robiaca takie pieklo az
                        wysiada bezpiecznik... finansowy zwany inaczej mezem? hmmm.
                        Burdel na Sezamkowej to maly pikus w porownaniu z tak mrozacym reportazem. W dodatku
                        opartym pewnie na faktach. Lub na aktach.
                        Powaga.

                        No dobra, juz przestaje.
    • betuana Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 14:32
      A mnie mój ex opowiadał ze wzruszeniem w głosie, jak to jego nowa miłość jest
      załamana nerwowo i nieszczęśliwa, bo ona go tak kocha i jest taka wrażliwa (w
      prtzeciwieństwie do mnie wrednej i nieczułej) a on ma żonę, co przeszkadza
      rozkoszować się jej nowym nabytkiem w pełnismile
      • phokara Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 14:34
        Strasznie durny ten Twoj ex. Dobrze, ze sobie poszedl. Nie bedziesz w koncu zyla z idiota.
      • marek_gazeta Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 14:36
        Nie chcę wyjść na chama, nie spytam więc, *gdzie* jest taka wrażliwa.
        • phokara Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 14:38
          W pietach.
          • blue_a1 Jesssu, 24.01.07, 20:52
            jesteście przeuroczy smile
        • libra22 Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 14:45
          Betuana: czy pocieszy Cię fakt, że nie tylko Twój wykazał się takim debilizmem?
          Mój w najgorszym dla mnie momencie uświadomienia sobie (tzn przy jego wydatnej
          pomocy), że to koniec naszego małżeństwa martwił się, że mogę skrzywdzić
          Elunięsmile Uznał po 17 latach bycia ze mną, że moja wrażliwość jest wrażliwością
          worka kartofli.

          (obecnie już nic do Eluni nie mam, może nawet czasem jestem jej wdzięczna)
          • phokara Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 14:48
            Tez nic nie mam do 'mojej' kochanki. I to moja wygrana. A ona ma Exa... hahaha... Wszyscy
            jestesmy zadowoleni.
            • libra22 Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 14:51
              "Moja" eksa już nie ma. Chyba, że jakiegoś swojegosmile Ale nie będę do niej
              dzwonić i pytać. Choć ciekawe, czy teraz by chciała ze mną rozmawiaćwink
              • phokara Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 14:55
                "Moja" juz tez nie ma exa. Uciekl.
                Teraz jest niezadowolony z obrotu 'zyciowej ruletki' i za cholera nie dociera do niego fakt, ze sam
                nia zakrecil. Coz... Jak sie nie ma wlasnych jaj to trzeba pozyczac od "losu". A ten bywa
                zlosliwy. Nawet bardziej niz ja.
              • nangaparbat3 Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 20:32
                a ja tej kochance (potem zonie) mojego prawie-meża -przed Eksem ołtarzyk w domu
                postawie i bedę swieczki palić - wszystko co najlepsze w moim zyciu zdarzyło
                się dlatego, ze mi go zabrala, a potem jeszcze mnie pomściła, puszczajac faceta
                w trabe w sposob wyjatkowo brutalny i perfidny zarazem.
            • bylominelo Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 14:53
              Wg mnie w takiej sytuacji nie ma wygranych - są tylko przegrani ona on jego
              żona dzieci rodzice ... nie ma w takiej sytuacji szczęścia..
              • lolejo Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 15:01
                No, właśnie, nie ma wygranych.
                Pozostaje tyle zawiedzionych nadziei, planów niezrealizowanych, płacz dzieci,
                które nie rozumieją, co im robią dorośli..
                Chyba najbardziej szkoda mi właśnie ich..
                Moja młodsza córeczka (prawie 3 lata) nawet teraz kiedy rozmawiamy ze sobą
                (spokojnie) ma już taką traumę po wcześniejszych awanturach, że mówi: tato, nie
                ksić na mamę, lozmawiaj tylko..
                Boli to jak cholera..
              • phokara Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 15:04
                > Wg mnie w takiej sytuacji nie ma wygranych - sa˛ tylko przegrani
                Zycie to nie jest gra. Nie trzeba wygrywac lub przegrywac aby zyc.




                • bylominelo Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 15:09
                  nie chodzi o grę tylko o życie z kimś takim kto zostawił żone dzieci - czy to
                  takie fajne a uczucia zostawionej żony czy oni o tym nie myślą a uczucia
                  rodziców zadających sobie pytanie jak mogli kogoś takiego wychować ? i co
                  najważniesze - uczucia dzieci które powołał na świat - tylko to miałam na myśli
          • betuana Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 14:58
            Wiecie, po czasie to ja się cieszę, że ona taka "wrażliwa" była. Ex znalazł
            kolejną naiwną do niańczenia go, a ja... Cóż doły bywają, raz mnmiejsze, raz
            większe, ale uczę się siebie, uczę się dbania o siebie i cieszenia się z tego
            co mnie cieszy
            • libra22 Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 15:08
              Nie rozpatrywałabym tego w kategoriach sportowych "wygrany-przegrany". Jednak
              skoro owa pani skłoniła mojego byłego do konkretnych ruchów przy których
              wyszło, że od lat chciał je wykonać, ja zaś sobie uświadomiłam, że od lat oboje
              nie jesteśmy szczęsliwi, a przez to i nasz syn nie miał szans wyrastać w
              szczęśliwej rodzinie, to trudno mi teraz już (gdy ochłonęłam i najgorsze
              minęło) nie być trochę wdzięczną owej pani. Mój były i tak by nie zrobił nic,
              żeby między nami było lepiej. Ja też niestety w tym ugrzęzłam.
              Więc ogólnie jest lepiej niż było, choć czasem jest cięzko i jeszcze jakieś
              żale się po mnie petają.
              • betuana Re: Manifest kochanek na onet.pl 24.01.07, 20:47
                Ja zdaję sobie sprawę, że generalnie to ja zła kobieta byłam/jestem i nowa
                kobieta mojego ex uratowała go z moich szponów, bo on taki nieszczęśliwy był (o
                czym oczywiscie zapomniał wspomnieć osobie najbardziej zainteresowanej).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka