Dodaj do ulubionych

Ex zmieniła zamki w drzwiach

27.01.07, 12:16
Dzisiaj byłem w domu, w zasadzie przed domem. Ex wymieniła zamki w drzwiach i
w furtce. Czyli całkowicie przejęła dom dla swoich potrzeb. Dzwoniłem do niej
w tej sprawie, ona mi że nie da kluczy, że mam przeczytać wyrok rozwodowy. A
tam wyraźnie napisane: "Sąd nie orzeka o sposobie korzystania z domu".
Dzwoniłem na policję, nawet przyjechali (po godzinie) - stwierdzili że to
sprawa rodzinna, jeżeli nie ma podziału to ich nie dotyczy.

Czy takie bezprawie jest dopuszczalne ???
Obserwuj wątek
    • misbaskerwill Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 27.01.07, 14:24
      jesceja napisał:
      > Czy takie bezprawie jest dopuszczalne ???

      Tak!!!
      Jeśli masz w dowodzie zameldowanie, policja teoretycznie może prosić ex, by Cię
      wpuściła. Ale tylko PROSIĆ.
      Poza tym ważne jest kto jest właścicielem mieszkania.
      I tu wychodzi - czy to naprawdę było bezprawie, czy korzystanie z prawa własności.
      Jeśli masz rzeczy w mieszkaniu - żona ma obowiązek Cię wpuścić, w celu ich
      zabrania. Teoretycznie - możesz przykuć się do kaloryfera, i na mocy "prawa
      posiadania" (potwierdzonego zameldowaniem) pozostać w mieszkaniu.

      Poradź się dobrego adwokata. Twoja ex chyba to już zrobiła wcześniejwink.
      Ale najważniejsze jest - czyje w końcu jest mieszkanie? smile)
      • jesceja Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 27.01.07, 14:44
        Jestem właścicielem domu, współwłasność z ex - tak jest zapisane w księdze
        wieczystej. Dom własnoręcznie wybudowałem i wszystkie rachunki są na mnie. Tylko
        co z tego - wystarczy wymienić zamki...
        • crazysoma Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 27.01.07, 14:50
          Nie, nie wystarczy. Ja pamietam dokladnie jak pytalam moja adwokat (kiedy eks,
          juz mieszkajacy poza domem, wynosil pod moja nieobecnosc papiery i inne rzeczy)
          czy moge zmienic zamki. I za kazdym razem slyszalam, ze nie, bo jestesmy wciaz
          wspolwlascicielami.
        • ta Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 27.01.07, 23:50
          jesceja napisał:

          > Jestem właścicielem domu, współwłasność z ex - tak jest zapisane w księdze
          > wieczystej. Dom własnoręcznie wybudowałem i wszystkie rachunki są na mnie.

          Miałeś ustanowioną w trakcie trwania małżeństwa rozdzielność majątkową?
          Jeśli nie, to nie ma znaczenia na kogo wystawiane są rachunki.
          Zapis w księdze wieczystej brzmi zresztą jednoznacznie, była
          małżonka jest pełnoprawnym współwłaścicielem domu.
          Gdybyś chciał ten fakt negować, wejdziesz na ścieżkę długiej i skomplikowanej
          procedury prawnej.
          Najprościej jest podzielić majątek jak najszybciej. Wygląda mi,niestety, że
          wolisz wykopać topór.
          Ta_
    • majkel01 Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 27.01.07, 16:25
      To co jest napisane ""Sąd nie orzeka o sposobie korzystania z domu" nie dotyczy
      prawa wlasnoci a jedynie ustalenia czy podczas wspolnego zamieszkiwania w tym
      samym lokalu bedzie problem z jego uzytkowaniem czy tez nie. Z twojego postu
      wynika ze nie mieszkacie razem wiec Sad nie mogl prowadzic ustalen do czegos co
      nie istnieje.
      Pozatym musisz pamietac ze to ze jestes wspolwalascicielem lokalu nie upowaznie
      cie do nachodzenia mieszkajacych tam osob. Zona miala prawo wymienic zamki bo w
      koncu tam przeciez mieszka. Nawet jesli jestes tam zameldowany to i tak nie
      znaczy ze masz prawo tam wchodzic. Bo to zupelnie inna kategoria.
      O wiele prostsza sprawa jest zrobic podzial majatku i w ten sposob ostatecznie
      uregulowac te kwestie. Jedna osoba dostanie dom (wedlug orzecznictwa SN lokal
      mieszkalny powinien pozostac przy tym z rodzicow przy ktorym zostaly sie dzieci)
      a druga bedzie musiala go splacic.
      A zeby wejsc do tego lokalu musialbys zalozyc sprawe o wydanie nieruchomosci
      (jesli jestes wspolwlascicielem). To juz lepiej sie majatkiem podzielic.
      • crazysoma Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 27.01.07, 16:32
        Zona miala prawo wymienic zamki bo w
        > koncu tam przeciez mieszka.

        Naprawde? To dlaczego mnie powiedziala moja adwokatka, ze lepiej, zebym jednak
        nie wymieniala?
        • misbaskerwill Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 27.01.07, 16:46
          crazysoma napisała:
          > Zona miala prawo wymienic zamki bo w
          > > koncu tam przeciez mieszka.
          > Naprawde? To dlaczego mnie powiedziala moja adwokatka, ze lepiej, zebym jednak
          > nie wymieniala?

          Adwokaci różni są...
          A prawda jest taka, że mało brakowało, a moja była żona odebrała by prawo do
          korzystania z mieszkania moim rodzicom, mimo, że nie zapłaciła za nie ani
          złotówki...
          C'est la viesmile

          Swoją drogą - wybaczcie drodzy prawnicy - ale wg mnie to jest chore!
          • crazysoma Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 27.01.07, 16:58
            Hehe, jak to mowia choroba nie wybiera...
            Misiek.
            Gratulacje. I usciski (wirtualne oczywiscie tylko "haha")
            Ale wiesz... "dalej" tez trzeba byc jak Roman Bratny...
      • akacjax Majkel! 27.01.07, 19:15
        majkel01 napisał:
        >Nawet jesli jestes tam zameldowany to i tak nie
        >znaczy ze masz prawo tam wchodzic.

        Tego to nie rozumiem.
        Wytłumaczysz?
        • majkel01 Re: Majkel! 27.01.07, 20:19
          Nnno tak. To ze ktos jest gdzies zameldowany nie oznacza ze moze sobie tam
          przychodzic kiedy chce. Prawo wlasnoci to zupelnie inna rzecz. Jesli (tak jak w
          powyzszym przypadku) maz sie wyporowadzil i swoje centrum zyciowe ulokowal
          gdzies indziej nie oznacza to ze moze przychodzic sobie do mieszkania w ktorym
          przebywa malzonka. Oczywiscie takie cos prowadzi wczesniej czy pozniej do sporu
          wiec lepiej jak najszybciej dokonac podzialu majatku by nie bylo taiej sytuacji.

          Cytat z ponizszego artykulu:
          Fakt zameldowania czy jego braku nie ma żadnego znaczenia dla kwestii prawa do
          lokalu. Meldunek to jedynie administracyjne potwierdzenie faktu przebywania
          danej osoby pod danym adresem. Nie daje prawa do przebywania w danym lokalu ani
          żadnych uprawnień do mieszkania.

          biznes.interia.pl/news?inf=858410
          • jesceja Re: Majkel! 27.01.07, 23:27
            Majkel... ale ja właśnie chcę tam mieszkać. Wcześniej nie mogłem bo ex
            wykorzystywała moja obecność na moją niekorzyść. Jestem pełnoprawnym
            właścicielem i nie mam gdzie mieszkać a ty mi że nie mogę wejść do swojego domu?
            Przecież nie nachodzę jej złośliwie po godzinie policyjnej. Chcę się tam
            przeprowadzić i normalnie użytkować swoja część domu.
            • majkel01 Re: Majkel! 27.01.07, 23:46
              no to musisz zalozyc sprawe o wydanie nieruchomosci. Dla zdrowia bedzie lepiej
              chyba jednak sie podzielic majatkiem, wziac co swoje i ukladac swoje zycie w
              innym miejscu.
            • chalsia Re: Majkel! 27.01.07, 23:48
              to było wnosić w trakcie rozwodu o ustalenie sposobu uzytkowania domu. Teraz to
              jest trochę po ptokach.
              A swoją drogą nie zgadzam się z Majkelem - (współ)własność to również możliwość
              wejścia na teren swojej własności.
              Chalsia
              • majkel01 Re: Majkel! 28.01.07, 11:58
                prawo wspolwlasnosci jest jednak innym prawem niz prawo wylacznej wlasnosci bo
                dotyczy stosunkow pomiedzy zupelnie innymi osobami. Zwlaszcza dotyczy spraw
                malzenskich. Tak czy siak nikt na sile nie wprowadzi (bez orzeczenia Sadu)
                malzonka do domu zajmowanego przez drugiego z nich. Policja nie ma takich
                uprawnien (zreszta policja nie jest od rozstrzasania spraw majatkowych, bo od
                tego jest Sad). Sam meldunek nie daje uprawnien do wejscia i przebywania w
                lokalu. Wiec w takim przypadku zostaje sie tylko zalozenie sprawy o wydanie
                nieruchomosci.
                • tricolour Jak to, Majkel? 29.01.07, 19:33
                  Skoro "sam meldunek nie daje uprawnien do wejscia i przebywania w lokalu" to na
                  jakiej zasadadzie przebywa tam żona? Kto pierwszy ten lepszy?

                  Bo może teraz nasz kolega otworzy drutem drzwi, wymieni zamki pod nieobecność
                  domowników, a jak przyjdzie żona, to pokaże jej wyrok rozwodowy, w którym jak
                  byk, że sąd nie rozstrzyga użytkowania domu. Można tak?
                  • majkel01 Re: Jak to, Majkel? 29.01.07, 20:36
                    teoretycznie tak moze byc. Nalezy pamietac jednak ze jest jeszcze pojecie
                    "centrum zyciowe". Zona ma je wlasnie w tym domu, natomiast tenze pan ma gdzies
                    w innym miejscu. Nie moglby wiec wyrzucic zony z jej centrum zyciowego, chociaz
                    z drugiej strony gdyby tam wszedl i np. zajal jeden pokoj to wedlug mine policje
                    nie mogla by go stamtad wyprowadzic bowiem bylby pelnoprawnym uzytkownikiem bo
                    posiada tam centrum zyciowe, jest wspolwlascicielem no i byc moze ma meldunek.
                    O wiele prosciej jest jednak chyba podzielic sie majatkiem i dac sobie spokoj bo
                    szkoda nerwow.
          • akacjax Re: Majkel! 28.01.07, 07:04
            Wcale nie mówimy o prawie własności, ale o skutkach zameldowania na stałe.
            To, że ktoś jakiś, nieługi czas nie mieszka w miejscu stałego zameldowania, nie znaczy, że traci prawo powrotu tam, bo nikt nie traci automatem stałego zameldowania. Można też zgłosić, że wynprowadzka wynika z dbania o swoje bezpieczeństwo.

            Wiadomo, że dokonanie podziału wyjaśnia wlele, ale może ciągnąć się latami.

            Ja nie moglam zmienić zmaków w domu, choć mój ex nie był współwłaścicielem, bo przyszedłby z policją i musiałbym go wpuścić. Być może policja odstąpiłaby od działania gdybym mówiła, że sam się wyniósł, że były akty przemocy i się boję...no, a gdyby mieli to potwierdzone wezwaniami-to być może udałoby się...
            Nie wiemy kto jest w tym wątku ofiarą, czy są inne przesłanki.

          • kakoc Re: Majkel! - pomóż PROSZĘ... 28.01.07, 10:34
            A jak jest ze spółdzielczym lokatorskim?
            W moim przypadku:
            spółdzielcze lokatorskie otrzymane w trakcie trwania małżeństwa, kredyt spłacony
            wspólnie, główny najemca - mąż,
            rozdzielność majątkowa od 2006,
            wyprowadził się 5 m-cy temu zabierając swoje rzeczy,
            mieszkam z pełnoletnimi córkami, obecnie - przed I sprawą rozwodową.
            Pozostawił nas z długami (również z tyt. czynszu), które spłacam na swoje
            nazwisko, ponieważ on nie jest sprawą zainteresowany.
            Adwokatka (na moją prośbę - nie wiem czy potrzebnie, skoro nie mieszka?)
            wniosła "o orzeczenie co do sposobu korzystania...", chciałabym aby było tylko
            dla córek i dla mnie.
            Płacę w czynszu składniki, oprócz zadłużenia, (ścieki, śmieci itp.) tak jakby
            tu mieszkał, a syt. materialną (i zdrowotną) mam zupełnie nieciekawą.
            Co mam w takim przypadku zrobić? wymeldować go?
            Nie wiem jak załatwić sprawę w spółdzielni, spr. mojego członkostwa itd.
            W przypadku nowych zamków (gdybym je założyła)- on by po prostu "otworzył
            drzwi" kopnięciem... widziałam już.
            Bardzo proszę, pomóż Majkelu
            • majkel01 Re: Majkel! - pomóż PROSZĘ... 28.01.07, 12:18
              hmmm.... nie mozna ustalic cos co nie istnieje. Nie mozna wiec ustalac sposobu
              korzystania ze wspolnego mieszkania stron jesli strony mie mieszkaja razem.

              Artykul 58 kro mowi tak:
              § 2. Jeżeli małżonkowie zajmują wspólne mieszkanie, sąd w wyroku rozwodowym
              orzeka także o sposobie korzystania z tego mieszkania przez czas wspólnego w nim
              zamieszkiwania rozwiedzionych małżonków. W wypadkach wyjątkowych, gdy jeden z
              małżonków swym rażąco nagannym postępowaniem uniemożliwia wspólne
              zamieszkiwanie, sąd może nakazać jego eksmisję na żądanie drugiego małżonka. Na
              zgodny wniosek stron sąd może w wyroku orzekającym rozwód orzec również o
              podziale wspólnego mieszkania albo o przyznaniu mieszkania jednemu z małżonków,
              jeżeli drugi małżonek wyraża zgodę na jego opuszczenie bez dostarczenia lokalu
              zamiennego i pomieszczenia zastępczego, o ile podział bądź jego przyznanie
              jednemu z małżonków są możliwe.

              Jak widac mozliwosci sa 3. Albo Sad orzeka ale pod warunkiem ze strony mieszkaja
              razem, albo eksmituje jesli wspolne zamieszkiwanie jest niemozliwe (ale zeby
              eksmitowac to musi przeciez tam mieszkac), albo Sad o mieszkaniu orzeka na
              wspolny wniosek stron (i moze przyznac wowczas mieszkanie na wylacznosc jednemu)
              czyli oboje malzonkowie musza sie na to zgodzic.
              Wydaje sie ze dobrze by bylo po rozwodzie wniesc o podzial majatku wspolnego.
              Wowczas Sad rozliczy was (no chyba ze sie zgodzicie co do wniosku i sami
              ustalicie co i jak) ile sie komu nalezy. Pozniej trzeba to w ciagu roku bodajze
              zglosic w spoldzielni (bo prawo spoldzielcze rowniez podlega podzialowi).
              Jesli maz juz nie mieszka jakis czas mozesz starac sie o jego wymeldowanie na
              drodze postepowania administracyjnego. Moze to trwac jednak dosc dlugo (ok. pol
              roku). Sprawy w spoldzielni mozesz zalatwiac dopiero po rozwodzie bo teraz nic
              nie zalatwisz.
              W przypadku wejscia sila do lokalu nalezy wezwac policje. Zamki mozna wymienic
              bo zawsze mozesz powiedziec ze zgubilas poprzednie klucze i wymiana zamkow byla
              konieczna. Jesli maz mieszka w innym miejscu tzn ze ma gdzie mieszkac wiec do
              domu przychodzic nie musi. Warunkiem oczywiscie jest udostepnienie mu jego
              rzeczy osobistych jak ubrania, podreczne przedmioty bez ktorych obejsc sie
              przeciez nie sposob.
              • akacjax Re: Majkel! - pomóż PROSZĘ... 28.01.07, 15:08
                W takim razie, co to znaczy, że małżonkowie zajmują razem mieszkanie. Bo chyba tu jest pies pogrzebany. Piszesz, że jeżeli nie zajmują (czyli ktoś jest poza domem w czynnosciach i czasie innym niż zwykle wyjście do sklepu, pracy, wypoczynku..to jasne). Innymi słowy-kiedy mozna mówić, że małżonkowie nie mieszkają razem.

              • kakoc Re: Majkel! - pomóż PROSZĘ... 28.01.07, 16:37
                Dzięki, Majkelu. Napisałeś:
                sąd może w wyroku orzekającym rozwód orzec również o
                > podziale wspólnego mieszkania albo o przyznaniu mieszkania jednemu z
                małżonków,
                > jeżeli drugi małżonek wyraża zgodę na jego opuszczenie bez dostarczenia lokalu
                > zamiennego i pomieszczenia zastępczego,
                Mając powyższe na uwadze, myślę, że skoro się wyprowadził to "dokądś" i ma
                gdzie mieszkać, nie ma więc potrzeby dostarczania mu lokalu zastępczego, zrobił
                to z własnej woli - a więc - zgoda(?)
                Czy dobrze to interpretuję?
                Jeśli nie ma "co" dzielić oprócz tego czy ma sens sprawa o podział majątku???

                Warunkiem oczywiscie jest udostepnienie mu jego
                > rzeczy osobistych jak ubrania, podreczne przedmioty bez ktorych obejsc sie
                > przeciez nie sposob.

                Oczywiście, wszystkie "potrzebne" rzeczy zabrał, nie tylko osobiste.

                Coś mi się wydaje, że adwokaka powinna wycofać ten wniosek "o sposobie
                korzystania..." Po co to zrobiła wiedząc, że on się wyprowadził?
                Będę wdzięczna za wszystkie sugestie.
                Dzięki.


                • majkel01 Re: Majkel! - pomóż PROSZĘ... 29.01.07, 00:07
                  > Czy dobrze to interpretuję?
                  > Jeśli nie ma "co" dzielić oprócz tego czy ma sens sprawa o podział majątku???

                  podzial majatku dorobkowego zawsze ma sens bowiem nie ma nic gorszego niz
                  niezalatwione sprawy majatkowe ktore w najmniej oczekiwanym momencie moga nagle
                  stac sie powazna przeszkoda do czegos. Pozatym podzial majatku doprowadzi do
                  tego ze ex straci argument do nachodzenia, denerwowania itd. Jest sens.
      • nieide Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 29.01.07, 17:17
        majkel01 napisał:
        [...]
        > O wiele prostsza sprawa jest zrobic podzial majatku i w ten sposob ostatecznie
        > uregulowac te kwestie. Jedna osoba dostanie dom [...]
        > a druga bedzie musiala go splacic.
        [...]

        Fajnie brzmi: Jeden małżonek dostanie lokum, a drugi będzie musiał je spłacać ;P
        Ciekawe, dlaczego chciałbym być tym małżonkiem, któy zatrzyma lokum wink
        • majkel01 Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 29.01.07, 18:27
          > Ciekawe, dlaczego chciałbym być tym małżonkiem, któy zatrzyma lokum wink

          Zgodnie z orzecznictwem SN mieszkanie w pierwszej kolejnosci przysluguje temu
          malzonkowi przy ktorym zostaja sie dzieci.
          Wtedy nie ma sprawy smile
    • burza4 Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 28.01.07, 12:58
      najprościej i najszybciej - wywalić drzwi i wprowadzić się z powrotem do
      SWOJEGO domu. Jesteś współwłaścicielem, więc masz prawo robić dokładnie to samo
      co eksia.

      Inaczej stracisz masę czasu i kasy na bezskuteczne procesowanie się o wydanie
      lokalu. Lepiej jak najszybciej założyć sprawę o podział majątku, dom sprzedać i
      kupić sobie dwa osobne mieszkania.
      • jesceja Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 28.01.07, 20:08
        Tylko widzisz exia nie chce nic dzielić, bo uważa że jej jest dom potrzebny bo
        jest z dziećmi. Mnie się chce zwyczajnie pozbyć, jak widać wymiana zamków po
        części przyniosła jej zamierzony efekt. Podział majątku, oczywiście, tylko
        wiadomo jak długo to trwa gdy jedna strona nie jest zainteresowana zakończeniem.
        A dlaczego ma niby być skoro spokojnie sobie mieszka w naszym domu. A ja czasie
        podziału (kilka lat będzie) to gdzie mam się podziać? Szukać? Wynajmować? Bo ona
        tak chce. Dziwne mamy prawo w tym kraju.
        • floric Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 29.01.07, 00:11
          jesceja napisał:

          > Tylko widzisz exia nie chce nic dzielić, bo uważa że jej jest dom potrzebny bo
          > jest z dziećmi. Mnie się chce zwyczajnie pozbyć, jak widać wymiana zamków po
          > części przyniosła jej zamierzony efekt. Podział majątku, oczywiście, tylko
          > wiadomo jak długo to trwa gdy jedna strona nie jest zainteresowana
          zakończeniem
          > .
          > A dlaczego ma niby być skoro spokojnie sobie mieszka w naszym domu. A ja
          czasie
          > podziału (kilka lat będzie) to gdzie mam się podziać? Szukać? Wynajmować? Bo
          on
          > a
          > tak chce. Dziwne mamy prawo w tym kraju.

          a Ty, chcesz pozbawic dzieci domu?

          wiesz.... ja sie exi nie dziwie skoro jak powiedziales "jest z dziecmi"
          • jesceja Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 29.01.07, 00:43
            Nie nie chce dzieci pozbawić domu. A mnie można pozbawić domu?
            • floric Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 29.01.07, 10:51
              jesceja napisał:

              > Nie nie chce dzieci pozbawić domu. A mnie można pozbawić domu?

              jak czytam takie COŚ to przestaje się dziwić, że twoja stara te zamki wyminila
              • pomidorowa5 Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 29.01.07, 13:49
                floric napisał:

                >
                >
                > jak czytam takie COŚ to przestaje się dziwić, że twoja stara te zamki wyminila

                to nie czytaj floric , poprostu nie czytaj ,bo sytuacja jest bardziej
                skomplikowana niz Ci sie wydaje .Autor watku ani razu nie wspomnial o wywaleniu
                na bruk swojej ex razem z dziecmi ,wiec nie oceniaj pochopnie.
                • floric Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 29.01.07, 15:02
                  Autor watku ani razu nie wspomnial o wywaleniu

                  o wylewanie nie.
                  wspomnial, ze chce mieszkac razem z ex po rozwodzie big_grin
                  tym bardziej sie nie dziwie, ze wymienila zamki.
                  • pomidorowa5 Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 29.01.07, 16:53
                    no musi sobie bude wybudowac jak dla psa ke?
    • tricolour Drogi kolego... 29.01.07, 18:52
      ...raczej nie znalazłeś stosownego wsparcia, bo nasze koleżanki wczuwają sie w
      sytuacj Twojej ex i chcą by ona siedziała w domu jak najdłużej, nie niepokojona
      przez nikogo. Zrozumiałe.

      Majkel doradzi Ci tylko drogę prawną. Zrozumiałe.

      Skroro żona jest współwłaścicielem i może robić, co chce, to wynika z tego
      jasno, że Ty też możesz robić, co chcesz. I teraz otwierają się różne możliwości
      dotarcia do Twej byłej żony. Zastanów się, czy można zaatwić sprawę polubownie i
      podzielić majątek.
      Jeżeli okaże się, że nie można polubownie, to... możliwości jest wiele. Zawsze
      możesz otworzyć własne drzwi z kopa, by zabrać szalik. Jest wszak zimno.
      • floric Re: Drogi kolego... 29.01.07, 20:55
        nie jestem kolerzanka!

        jestem ALIMENCIARZEM
        i nie widze dla tego pana innej drogi niz zabranie osobistych rzeczy do
        wynajetej kawalerki, bo przeciez dzieciom domu nie zabierze, a mieszkal z ex
        tez nie bedzie.
        jesli ex stac to mu splaci czesc domu, ale jesli jej nie stac to kaplica panie
        dzieju. walizeczka w reke i na stancje.
        • z_mazur Re: Drogi kolego... 29.01.07, 20:58
          floric napisał:

          Niekoniecznie. Jeśli dom jest ich wspólną własnością i ona do rozwodu mieszkał w nim to ma takie same prawo w nim przebywać jak jego była żona i jeśli nie będzie z tego prawa korzystał to tym gorzej dla niego bo to jedyna forma wywarcia na żonę nacisku żeby była skłonna w jakis sposób przystać na podział majątku.
          • floric Re: Drogi kolego... 29.01.07, 21:20
            czy oni w ogole maja co dzielic?
            jesli maja niech dziela, niech bierze swoja czesc i sie urzadza.
            cos mi sie jednak wydaje, ze jedynym majatkiem jest dom, a ten pan jest ojcem
            dla dzieci, ktore tam mieszkaja.

            jesli dazenie do podziali ma sie odbywac poprzez awantury, a skutkiem podzialu
            ma byc wyprowadzka dzieci, no to sorry, ale osoba dazaca do takiego celu to
            nie facet, tylko szmata.
            • z_mazur Re: Drogi kolego... 29.01.07, 21:25
              floric napisał:


              > jesli dazenie do podziali ma sie odbywac poprzez awantury, a skutkiem podzialu
              > ma byc wyprowadzka dzieci, no to sorry, ale osoba dazaca do takiego celu to
              > nie facet, tylko szmata.

              Bez przesady. Żona po rozwodzie niekoniecznie musi mieszkać w ich wspólnym domu. Można dom sprzedać i za uzyskaną kwotę kupić dwa mieszkania.
              Jeśli żona pracuje to może wziąść kredyt hipoteczny pod zastaw domu i spłacić połowę wartości domu mężowi.
              To są na prawdę rozsądne rozwiązania i mówienie o szmatach nie ma sensu.
              Poczucie żalu i niesprawiedliwości będzie się przekładało na ich wzajemne relacje, a przy okazji na relacje z dziećmi.
              • floric Re: Drogi kolego... 29.01.07, 21:31
                z_mazur napisał:

                > Poczucie żalu i niesprawiedliwości będzie się przekładało na ich wzajemne
                relac
                > je, a przy okazji na relacje z dziećmi.

                po tym tekscie padlem ze smiechu ROTFL ROTFL
                gratuluje samozadowolenia koles tongue_out

                do towjej wiadomosci: strata domu nalezy do njbardziej traumatycznych wydarzen
                w zyciu, tak traumatycznych jak rozpad rodziny.
                masz nadzieje, ze po tym jak dzieciaki straca dom beda chcialy jeszcze znac
                gnoja, ktory im zafundowal taka kumulacje traum? gratuluje optymizmu smile
                wyprowadzka do czegos o nizszym standardzie = strata domu. amen.
                co do splaty, to zalezy od mozliwosci finansowych ex i tutaj jak bumerang
                powraca pytanie o rzeczystistwa wielkosc majatku.

                koncze te gatke z wami, bo widze ze tu same groszem_niesmierdzace_mendy chcace
                okradac wlasbne dzieci, a fuj.
                • z_mazur Re: Drogi kolego... 29.01.07, 21:36
                  Ufff, ulżyło mi.
                  • tricolour Niezły pojeb, co? 29.01.07, 21:44
                    Dobrze, że polazł... smile)
            • pomidorowa5 Re: Drogi kolego... 30.01.07, 09:37
              floric napisał:

              > czy oni w ogole maja co dzielic?-

              maja

              >
              > jesli dazenie do podziali ma sie odbywac poprzez awantury, a skutkiem podzialu
              > ma byc wyprowadzka dzieci, no to sorry, ale osoba dazaca do takiego celu to
              > nie facet, tylko szmata.-

              hola hola panie ALIMENCIARZU <skoro sam sie pan tak nazywasz>
              nie rzucaj sie tutaj jak pchla na grzebieniu ,bo celem tutaj nie jest wyrzucenie
              matki z dziecmi <nie dociera?????> i nie wyzywaj od szmat ok?
        • tricolour To w takim razie... 29.01.07, 21:18
          ... jesteś alimenciarzem, który doradza tak samo głupio jak koleżanki. Majątek
          bowiem dzieli sie między małżonków bez gadania i chcenia/niechcenia.

          Rozumiem, że żonka chce całego domu, ale żonke należy doprowadzić "do prawdziwej
          wiary chrześcijańskiej" za pomocą łomu wyważającego drzwi- jeśli nie zrozumie
          inaczej.
          • floric Re: To w takim razie... 29.01.07, 21:25
            tricolour napisał:

            > ... jesteś alimenciarzem,

            nie kazdy facet - nawet jesli jest alimenciarzem - jest jednoczesnie gnojem,
            ktory chce pozbawic domu wlasne dzieci.

            co do majatku to pytam sie: o jakim majatku mowa? z tego co widze to zadnego
            majatku do podzialu nie ma.
            • tricolour Coś Ty taki narwany? 29.01.07, 21:27
              Żona Cię ograbiła, czy jak?
            • mira_pb Re: To w takim razie... 29.01.07, 22:22
              muszę przyznać, żę mi bardzo zaimponowałeś. przywracasz mi wiarę w ludzi
    • phimamdosc takie tam dywagacje. 29.01.07, 19:21
      no cóż.
      wiem jedno - nie można w ten sposób.
      rozumiem, że Ex opiekuje się dziećmi itd
      ale nie można wyrzucać człowieka na bruk..
      w podobnej sytuacji moja koleżanka "spłaciła" część bardzo dużego domu, w
      którym została z dziećmi i kupiła byłemu mężowi kawalerkę.
      mniej więcej tak to wyszło finansowo, podzielili własność na pięć - oni i troje
      dzieci, więc wszystko poszło zgodnie.
      póki jednak tego nie zrobiła, on mieszkał u matki, potem u siostry.
      bo mieszkać pod jednym dachem też nie było sposób.
      nie chciała tego ani ona ani dzieci..
      wszelkie awantury odbijają się na dzieciach.

      nie stoję ani po jej stronie, bo to nie było w porządku mimo wszystko.
      nie stoję po Twojej, bo rozumiem, że chciała zacząć już żyć bez Ciebie.
      ciężka sprawa dla każdego.
      masz prawo tam przebywać, to jest jasne..
      z drugiej strony wydaje się naturalne, że przebywa w nim matka z dziećmi, a
      ojciec wynajmuje sobie gdzieś lokum.
      nie można mieszkać razem po rozwodzie. to toksyczne.. nie do zniesienia..

      u mojego kolegi z kolei ojciec wciąż mieszka z nimi w jednym pokoju z oddzielną
      łazienką. od lat.
      kolega z nim nie rozmawia, bo skrzywdził matkę, pił itd.
      ale mieszka tam. mijają się na schodach. jak obcy.
      przykre.

      rób wszystko tak, by nie krzywdzić dzieci.
      pewnie nie pomogłam, ale chciałabym, żebyś trochę ją zrozumiał.
      znajdź jakieś dobre wyjście z sytuacji, przenocuj parę dni u rodziny czy
      znajomych.
      • tricolour Naturalny to jest podział majątku... 29.01.07, 19:25
        ... a nie pomysł, że ojciec ma szukać sobie lokum, choc rozumiem Twoje podejście.
        • phimamdosc Re: Naturalny to jest podział majątku... 29.01.07, 19:27
          no więc właśnie o tym mówię też.
          podział majątku.
          ale na spokojnie.
          na chwilę odejść, ogarnąć sytuację, nie łobuzować przed bramą.
          to tylko zaszkodzi, naprawdę.
          • z_mazur Re: Naturalny to jest podział majątku... 29.01.07, 20:39
            Ja bym był jednak zwolennikiem tego co doradza Tri.
            Wezwać ślusarza, powiedzieć, że się zgubiło klucze, pokazać dowód zameldowania i wejść do mieszkania zmieniając zamki. Tylko zdecydowane działanie. Inaczej za tydzień znajdzie się 10 świadków na to, że wyprowadziłeś się z domu i już tam właściwie nie mieszkasz.
            • dona47 Re: Naturalny to jest podział majątku... 29.01.07, 21:45
              Ja natomiast chcialam meza wysiudac z mieszkania.Ma duzy dom matki ,ktory
              wynajmuje i jest na stale zameldowany ,a u mnie nie,ale jest wspolwlascicielem
              mojegomieszkania i nic nie moge zrobic.Ma prawo mieszkac.Nawet po rozwodzie[tak
              tlumaczyla policja] ,jakby nie bylo podzialu ,ma prawo mieszkac.Jakby byl
              podzial ma prawo mieszkac w wyznaczonym "pokoju" i korzystac ze wspolnych
              pomieszczen.Zona autora watku bezprawnie wymienila zamki.Jest
              wspolwlascicielem.,chocby nawet nie byl zameldowany.Poprawcie mnie ,jezeli sie
              myle.Najlepiej ,aby zglosil to na policje ,ale zalezy na kogo trafi,to tam tez
              sprzedaja "scieme"
            • mira_pb Re: Naturalny to jest podział majątku... 29.01.07, 22:28
              mam nadzieję, że to co piszesz Ty i Tri, to reakcja tylko na to, że ex zmieniła
              zamki. mój ex zostawił mnie z trójką dzieci co jeszcze trudno mi przeżyć, ale
              oddał nam mieszkanie i samochód, myślałam, że to norma, ale już chyba wiem co
              sędzia miał na myśli mówiąc mu na rozprawie, że jest porządnym facetem
    • wiewiorka29 Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 29.01.07, 22:54
      A co chcesz osiągnąć?
      Nie znamy twojej/waszej sytuacji, dlaczego rozwód, powody, jaki stan po
      rozwodzie, dzieci, itd. I co jeszcze stoi w wyroku...

      Tak czy tak - weź pod uwage dzieci i ich dobro, zanim uzyjesz tego łomu do
      wyważania drzwi by "egzekwowac swoje święte prawo własności".

      Mieszkanie pod jednym dachem po rozwodzie jest chore.

      Podział majatku przeprowadzcie sądownie, usalicie szczegoly.
      A dom możecie zapisac na dzieci, zeby nie uwierało, ze zostawiasz go żonie.
      Chyba, że cie nie stać na zorganizowanie sobie innego mieszkania.
      Dogadajcie się. Jeśli nie osobiscie to przez prawników.

      Bo jak sobie wyobrazasz wasze "rodzinne" wspolne zycie pod jednym dachem po
      rozwodzie?

      Znam takich- na piętrze ex z nexią, na dole exia z dzieckiem. Piekło. Jad az
      sciekał po scianach. Pranie nexi zawsze lezało na ziemi w ogrodzie bo exia
      spuszczała sznurki... A urocza dziewczynka 12 letnia byla mistrzynią w
      kłamaniu prosto w oczy, obłudzie, kombinowaniu... Ciekawe dlaczego.

      Więc co zamierzasz jak juz wejdziesz do domu?
      Myslisz, ze bedzie "na górze róże na dole fiołki kochamy się jak dwa aniołki"?
      i fanfary?
      • jesceja Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 30.01.07, 00:58
        Już wyjaśniam. Macie rację nie mamy nic innego tylko ten jeden wspólny dom.
        Jasne byłoby wspaniale - gdyby były dwa. Najlepiej, najrozsądniej, najprościej
        ... dogadać się i podzielić, tylko to niewykonalne, w każdym razie nie na
        zasadzie porozumienia. Ex nie chce, nie myśli samodzielnie, wykonuje polecenia
        swoich rodziców. Rozwalili naszą rodzinę, teraz walczą o majątek.
        Wiem że nie będziemy "szczęśliwi" pod jednym dachem. Nie wyobrażam sobie
        "rodzinnego" wspólnego życia pod jednym dachem, to zostało zniszczone. Chcę
        tylko kawałek dachu nad głową, spokoju i prawidłowych relacji z dziećmi. Płacę
        regularnie alimenty i nie stać mnie na wynajem. Dlaczego mam się wyrzec swojej
        pracy, swojego nakładu przez wiele lat? Ojciec też ma prawo do swojego majątku,
        taka jest wszak teoria. Każdy wie ile lat trwa podział majątku bez zgody stron -
        lata. Lata mam wynajmować, bo nie mogę mieszkać w SWOIM domu?
        • jagoda4444 Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 30.01.07, 09:04
          A gdzie do tej pory miałeś kawałek dachu nad głową? czy żona wystawiła Tobie
          walizki z dnia na dzień, czy też sam odszedłeś? (cholera ja także wymieniłam
          zamki)
          • dona47 Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 30.01.07, 10:13
            Zainteresowal mnie ten watek autora.Albo ,ja jestem tepa ,albo ,policja ,czy
            mediatorzy, prokurator mnie sciemniaja.Ja takze wystawilam walizki i jaki final
            byl?Maz wezwal policje i musialam go spowrotem wposcic,pomimo ,ze ma
            wspolwlasnosc w matki domu.Praktycznie mialby ,gdzie mieszkac.Musze mieszkac z
            katem i nic nie moge zrobic.O co tu chodzi?Jedni pisza tak, inni
            inaczej.Wspolwlasnosc jest w akie notarialnym i nikt mu tego nie zabierze ,tak
            jak ja nie zabiore mezowi polowy mieszkania ,bo zrobilam go
            wspolwlascicielem.To jest koszmar ,ale taka prawda.Ten temat
            wielokrotnie"przerabialam" i dalej "mam zwiazane rece".Czy jest tu jakis
            prawnik?
        • chalsia Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 30.01.07, 13:15
          ale jakie lata człowieku???
          JEŚLI dom był Waszą współwłasnością małżeńską to teoretycznie należy Ci się
          połowa jego wartości.
          Wystąp o podział majątku jak najszybciej.
          Chalsia
    • alabama8 Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 30.01.07, 14:20
      Autor wątku szerokim łukiem omija pytanie: "gdzieżeś się chłopie do tej pory
      podziewał?".
      A zazwyczaj jest tak że facet wyprowadza się do nowej kobiety, potem nowa
      kobieta daje kosza, stara kobieta nie chce przyjąć skruszonego i zaczyna się
      batalia.
      • pomidorowa5 Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 30.01.07, 15:00
        alabama8 napisała:

        >
        > A zazwyczaj jest tak że facet wyprowadza się do nowej kobiety, potem nowa
        > kobieta daje kosza, stara kobieta nie chce przyjąć skruszonego i zaczyna się
        > batalia.-

        czesto ,ale nie zazwyczaj
      • dona47 Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 30.01.07, 15:02
        alabama8 napisała:

        > Autor wątku szerokim łukiem omija pytanie: "gdzieżeś się chłopie do tej pory
        > podziewał?".
        > A zazwyczaj jest tak że facet wyprowadza się do nowej kobiety, potem nowa
        > kobieta daje kosza, stara kobieta nie chce przyjąć skruszonego i zaczyna się
        > batalia.

        Nie jestem zwolenniczka qrestwa[brzydze sie takimi ludzmi] ,ale to co piszesz
        nie ma nic do rzeczy.Jest wspolwlasnosc i tego nie zmienisz.Autor watku ,wzywa
        policje i musi wpuscic go do chaty.Chyba ,ze znacie "jakies kruczki",chetnie
        skorzystam.Policje nie obchodzi ,czy mieszkal z dziwka ,tylko "czarno na
        bialym] ,czy jest wspolwlascicielem
        • z_mazur Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 30.01.07, 15:08
          Szczerze mówiąc policji nie obchodzi jak współwłaściciele zarządzają swoją
          własnością. On wezwał Policję bo ona zmieniła zamki. Policja przyjedzie i
          stwierdzi, że miala prawo bo to jej własność. Tak samo on może wyłamać te zamki
          i na jej wezwanie policja przyjedzie i stwierdzi, że miał prawo bo to jego
          własność.
          IMHO Chodzi w tym przypadku o to, żeby obie strony chciały podziału tego
          majątku, żeby przebiegł szybko i sprawnie. Czyli dla obu stron sytaucja musi
          być tak samo uciążliwa. Jeśli on teraz zacznie ustępować to sprawa skończy się
          w sądzie i będzie się ciągnęła ze 2 lata.
        • akacjax Re: Ex zmieniła zamki w drzwiach 30.01.07, 21:35
          Z opinii Majkela wynika, że jeżeli gość się dobrowolnie wyprowadził...to nie ma prawa wracać, bez dokumentu z sądu stwierdzającego nakaz wydania wspólwłasności.
          By tego uniknąć trzeba podział, a tam już mówi się tylko o kasie-kto zostaje, kto spłaca, a może sprzedaż i kasa na pół?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka