CZERWONE LAMPKI

11.02.07, 19:35
mam pytanie: czy w waszych "nowych " związkach porównujecie jakieś zachowania
nowych partnerów do tych które miały miejsce z ex, i czy wywołuje to u was
strach, panikę (już kiedyś to miałem, było już tak)jak z tym walczyć, jak
uniknąć takich porównań żeby w końcu nie popaść w schizofrenię?
    • libra22 ...... 11.02.07, 19:49
      Nie mam nowego związku, ale nie sądzę, bo stary nie był taki traumatyczny.
    • nanga.nanga cześć jackuplacku 11.02.07, 20:00
      Ale Ty masz nick - ja mam taki film w domu....
      Najpierw Ci powiem cichutko, ze tu nie piszemy majuskułami - wlączanie
      capslocka jest uważane za nietakt i wrzask - ale to szczegol.

      Co do meritum - nie mam doswiadczenia zadnego, więc mogę tylko zaproponowac
      rozważania teoretyczne.

      Myslę sobie, że obserwowanie takich zachowań u nowego partnera jest po prostu
      nieuniknione. Tym bardziej, ze najczęściej jednak wybieramy osobę podobną do
      poprzedniego partnera/partnerki i to raczej niekoniecznie w tym, co dobre. No
      chyba ze ktoś wyjatkowo ma świadomy umysł, ale to chyba rzadkość

      Jak już zaobserujemy, proponuje na początek 10 glębokich wdechow i policzyć od
      20 wstecz.
      A potem pomyśleć:
      Czy na pewno to konkretne zachowanie oznaczo to, czego tak bardzo się boję?
      Jak w poprzednim zwiazku reagowałam na coś takiego?
      Jaki byl skutek tych moich reakcji?
      Czy to jedyny sposob, w jaki mogę zareagować?
      I sprobowalabym innego zachowania niz w podobnej sytuacji w poprzednim zwiazku.

      Myślę, że ja sama powiedziałabym takze partnerowi: sluchaj, kiedy to robisz,
      wpadam w panikę, bo .... . Może szczera rozmowa by pomogła.
      Życzę duzo szczęścia
      N.
      • a.niech.to Re: cześć jackuplacku 12.02.07, 14:01
        nanga.nanga napisała:

        > najczęściej jednak wybieramy osobę podobną do
        > poprzedniego partnera/partnerki i to raczej niekoniecznie w tym, co dobre. No
        > chyba ze ktoś wyjatkowo ma świadomy umysł, ale to chyba rzadkość
        Chłopcy bawili się w policjantów i złodziei. Jakoś zawsze było mi bliżej do
        tych drugich. Mój problem polegałby więc na tym, abym tym razem polubiła
        policjanta. Policjant i złodziej - niby taki sam twardziel, a jednak ta
        subtelna różnica...
        • nanga.nanga Re: cześć jackuplacku 12.02.07, 19:02
          Witaj, A niech to, jak sie cieszę, ze jesteś.
          ja Ci zyczę strażaka - prawie policjant, dzielny i silny musi byc, ale zadania
          jakby troche inne.
          Dla mnie ideałem meżczyzny jest strażak.
          Beż cienia wątpliwości.
          • gastaira Re: cześć jackuplacku 12.02.07, 19:06
            No i ta sikawka ...smile
            • nanga.nanga Re: cześć jackuplacku 12.02.07, 19:09
              gastaira napisała:

              > No i ta sikawka ...smile


              Nawet dwie...
          • a.niech.to Re: cześć jackuplacku 12.02.07, 20:25
            nanga.nanga napisała:

            > ja Ci zyczę strażaka - prawie policjant, dzielny i silny musi byc, ale
            zadania
            > jakby troche inne.
            Harcerski mundurek też niczego sobie. A jaki wielofunkcyjny...fiu fiu!
            • anja_pl Re: cześć jackuplacku 12.02.07, 20:35
              a.niech.to, z dziećmi !!! toż to Sodoma i Gomora, inaczej zwana pedofilią...
              • a.niech.to Re: cześć jackuplacku 12.02.07, 22:15
                Druh drużynowy dla przykładu zbiera dobre uczynki.
                • anja_pl Re: cześć jackuplacku 12.02.07, 22:23
                  no chyba, że o druhu drużynowym jest mowa big_grinbig_grinbig_grin
                  • a.niech.to Re: cześć jackuplacku 13.02.07, 08:05
                    A czy ktoś umie snuć piękniejsze opowieści?
            • anja_pl ps 12.02.07, 20:37
              oświadczenie:

              nie mam i nie zamierzam mieć moherowego berecika
              wink
              • a.niech.to Re: ps 12.02.07, 22:16
                Jestem sprzed rozłamu. Wtedy na topie była antenka.
                • anja_pl Re: ps 12.02.07, 22:22
                  smile)))))))))))))))
                • nanga.nanga kurczę 12.02.07, 22:35
                  w harcerstwie byłam przez tydzień, w szóstej klasie. Szybko wypadłam, jak z
                  kazdej organizacji i grupy sad
                  Ale berecik z antenka nosiłam. I noszę.
    • tricolour Teraz nie porównuję... 11.02.07, 20:24
      ... i chyba dlatego, że "nowy związek" obchodził ostatnio trzylecie isnienia, co
      oznacza, że z dawnego małżeństwa nie pozostał nawet pył.

      Kiedys porównywałem i było to zachowanie sztubackie, bo nie dające niczego i bez
      podstaw. Nie można porównac tego, co jedna kobieta robi teraz, a druga kiedy
      indziej w innych warunkach. Można oczywiście porównac bigos czy szarlotkę i to
      rzeczywiście może być tematem nieustających rozmów czy szkolenia umiejętności.

      Nie rozumiem w jakich warunkach może pojawić się strach czy nawet panika...
    • notting_hill Re: CZERWONE LAMPKI 11.02.07, 20:47
      Ja sobie też mogę jedynie poteoretyzować, ale chyba rozumiem o co Jackowi
      chodzi. Dla mnie na przykład, gdybym próbowała chociaż nawiązać znajomość z
      facetem który tak jak ex by mnie krytykował, a jednocześnie próbował ze mną
      rywalizować, znaczyłoby że jestem znowu w tym samym g....Albo gdyby nie dbał o
      moje potrzeby. To by była ta czerwona lampka. Dla mnie znaczyłoby, że nie
      należy z tym walczyć, tylko świadomie uciekać gdzie pieprz rośnie.
      • jacekplacek66 Re: CZERWONE LAMPKI 11.02.07, 21:01
        Przepraszam za duże literki... wczoraj obciąłem sobie kawałek paluszka
        krajalnicą do chleba i marnie sie pisze, nie zauważyłem - przepraszam.
        wracając do pytania- są sytuacje, że w głowie otwiera się klapka... "jak bym
        słyszał moją ex" - a moje małżeństwo nie należało do łatwych i przyjemnych stąd
        pewne obawy.
        • notting_hill Re: CZERWONE LAMPKI 11.02.07, 21:17
          Pewnie waga tego odkrycia zależy od tego czego dotyczy sytuacja. Jest jednak
          taka prawidłowość, że pociągają nas osoby z podobnymi do naszych reakcjami
          emocjonalnymi, często nieuświadomionymi, i z podobnymi "deficytami".
          Jeśli jeden związek nie wypalił, być może w drugim próbujesz powielić ten sam
          znany Ci schemat. Tak najogólniej rzecz ujmując. Żeby to odkryć, potrzeba dużej
          dozy samoświadomości i/lub pomocy kogoś z zewnątrz.
    • maheda Swoją traumę trzeba przejść 11.02.07, 21:11
      A swoją drogą - zauważyłam u siebie mniejszą tolerancję.
      Jeśli nie podoba mi się czyjeś zachowanie - wprost o tym mówię, oczekuję zmian,
      a jeśli nie następują, niestety trzeba się pożegnać.
      Jestem w nowym związku, też oczywiście nie jest on usłany różami, bo żaden nie
      będzie. W każdym prędzej czy później pojawią się tarcia i nieporozumienia - i
      jedynie mam nadzieję, że zawsze będziemy umieli z nich wyjść obronną ręką.
      Ale bywało trudno i źle. Jestem pięć lat po wyprowadzce od byłego męża, cztery
      po uzyskaniu rozwodu, więc być może to już taki czas, że człowiek się otrząsnął
      i może, pewny siebie, podchodzić do kolejnych startów.
      Trudne jest to wszystko, miewałam dość często histeryczne reakcje alergiczne na
      zachowania kojarzące mi się z moim eksem, ale już się ich pozbyłam.
      Widać musi upłynąć czas - u jednych krótszy (okołozerowy), u innych dłuższy.
      • 374.4w Re: Swoją traumę trzeba przejść 12.02.07, 14:25
        trzeba czasu żeby wyszły z nas te stare zachowania, odruchy


        po ostatnim spotkaniu forumowym zdałam sobie sprawę, że w końcu swobodnie mogę
        przebywać w towarzystwie osób pijących piwo, jescze niedawno sam widok piwa
        powodował u mnie strach i panikę, a każda osoba popijająca je była potencjalnym
        zagrożeniem; kiedyś o mało nie pobiłam faceta w autobusie, kóry w tłumie mnie
        dotknął-był mocno zdziwiony moją reakcją"
        na szczęście to już czas przeszły
      • amflandia Re: Swoją traumę trzeba przejść 12.02.07, 15:13
        Jeju mahedko, to ja Ci gratuluję, mimo tego, że podobnie jak ty nie mieszkam
        już z mężem kole 5 lat, nadal mam silną alergię na niektóre zachowania
        mężopodobne.I choć obiecuję sobie, że gdy poznam kogoś następnym razem,
        postaram się powalczyć z uprzedzeniami, dam szansę to gdy pojawia się ta osoba,
        odrzucam ją już na starcie, bo robi to czy tamto.
        Moją największą fobią jest chyba lęk przed "skłonnością do robienia cudownych
        interesów " przez partnera.Przez wiele lat ex otwierał i zamykał kolejne
        interesy, wciąż pełen pomysłów i krótkotrwałego zapału, w międzyczasie
        wegetował "pomagając" mi w firmie.TO był koszmar, ciągłe nadzieje i ciągłe
        klęski, poczucie lęku i niepewności.NIgdy nie mogłam być pewna, czy następnego
        dnia znajdę się na zagranicznych wczasach czy w kartonie pod mostem.
        Teraz gdy słyszę o rozkręcaniu nowego biznesu, świetnych niezrealizowanych
        pomysłach,niesprawiedliwych pracodawcach, którzy niesłusznie nie docenili
        błyskotliwego umysłu a zwłaszcza gdy ktos przebąknie o szukaniu gotówki na ich
        realizację uciekam w panice ( mój ex zostawił mi w prezencie dwa kredyty )...
        • maheda Akurat wcale Ci się nie dziwię. 12.02.07, 15:15
          Też bym uciekała. smile
    • gastaira Re: CZERWONE LAMPKI 12.02.07, 18:07
      U mnie jak na razie jest czerwone światło na facetów, bez względu na jakieś
      pojedyncze zachowania smile). Ale wierzę, że mi minie.
    • kruszynka301 Re: CZERWONE LAMPKI 12.02.07, 18:42
      Na początku miałam nowego związku kilka nieprzyjemnych sytuacji - w pierwszym małżenstwie eks mnie zdradzał, więc strasznie przeżywałam jego spóźnienia.

      W pierwszych miesiącach zdarzyło mi się czekać kilkanaście minut na partnera - i wtedy wpadłam w panikę - kiedy przyszedł, musiał mnie bardzo długo uspokajać, zresztą, byłam w takim stanie psychicznym i fizycznym (podwyższone ćiśnienie, szybki oddech), że się biedny przeraził.
      Teraz, po kilku latach, może się bezkarnie spóźniać parę godzin, nie rusza mnie to wcalewink. Jedynie dostaje odgrzewany obiadwink.

      Nie wiem, czy można wogóle uniknąć porównań - ale im dłużej jesteśmy z nowym partnerem, tym porównania stają się mniej emocjonalne, a bardziej rzeczowe. Oczywiście, muszą być na korzyść obecnego partnera, kiedy pyta się, jak w danej sytuacji zachowywał się wcześniejszy mążwink)).
      • amflandia Re: CZERWONE LAMPKI 12.02.07, 18:54
        Problem w tym kruszynko, żeby móc się zmusić być z tym partnerem, a nie uciekać
        po jednej rozmowie lub kilku spotkaniach z każdym mężczyzną, bo powiedział coś,
        co mogło oznaczać kłopoty z którymi już mieliśmy przyjemność niegdyś smile.
        • kruszynka301 Re: CZERWONE LAMPKI 12.02.07, 19:14
          Amflandio, ja uciekałam przez pół roku (kończyło się zawsze na pierwszym spotkaniu, takich spotkań miałam kilkanaście) - ja to jednak odbierałam jako świecenie czerwonej lampki intuicji, nie kojarzyłam w żaden sposób z byłym mężem.
          Najlepsy dowód, że kiedy poznałam tego właściwego, po tygodniu od spotkania zamieszkaliśmy ze sobą, zresztą po 6-ciu latach dalej mieszkamy, i to bez jednej kłótniwink.

          Moja teoria jest taka, że można bez oporów wybrzydzać, (intuicja samodzielnej matki z maleńkim dzieckiem jest niesamowicie wyostrzona), a jeśli pozna się tego jedynego (co wcześniej czy później nastąpi) to czerwona lampka nie zaświeci się wcale. Ja do tej pory łapię się za głowę, jak można było, mając roczne dziecko, zamieszkać z obcym bądź co bądź facetemwink. Ale się nie pomyliłam w oceniewink).
    • anland7 Re: CZERWONE LAMPKI 14.02.07, 21:52
      Witam, to wszystko dopiero przede mną, jestem chwilowo sparaliżowana ta radosną
      nowiną. Wracając do tematu, czytałam ostatnio bardzo zajmujący artykuł.
      Znakomita pani psycholog, terapeuta rodzinny radziła odczekać przynajmniej 2
      lata przed poważnym zaangażowaniem się w nowy związek. To czas by wyciszyć
      niezdrowe emocje, pretensje, ułożyć relacje z byłym partnerem, oswoić samotność,
      ten czas to szansa, by zacząć od nowa możliwie bez obciążeń emocjonalnych.
      Odwagi,proszę myśleć, że wszystko co najlepsze jeszcze przed Panem, pozdrawiam
      A.
      • a.niech.to Re: CZERWONE LAMPKI 14.02.07, 22:55
        anland7 napisała:

        > Znakomita pani psycholog, terapeuta rodzinny radziła odczekać przynajmniej 2
        > lata przed poważnym zaangażowaniem się w nowy związek. To czas by wyciszyć
        > niezdrowe emocje, pretensje, ułożyć relacje z byłym partnerem, oswoić
        samotność
        > ,
        > ten czas to szansa, by zacząć od nowa możliwie bez obciążeń emocjonalnych.
        Odkąd wrzuciłam obrączkę do szuflady, coraz lepiej czuję się sama. Może
        stanowię wyjątek od reguły, ale wraz z upływem czasu zanika u mnie ochota na
        poznawanie jakiegokolwiek faceta. A co dopiero plątanie się w kolejny związek!?
        Tuż po rozwodzie bliżej mi było do myśli o następcy pana męża niż obecnie. Pani
        psycholog pewnie nie przewidziała, że uroki singlowania mogą całkowicie zamazać
        perspektywę ponownego życia w związku. Ułożone na nowo porozwodowe bytowanie
        niesie wystarczająco dużo satysfakcji. Jeśli jest dobrze, to po co miałabym to
        psuć? Takich uleczonych emocjonalnie raz na zawsze znam sporo. Pracuję wśród
        kobiet.
        • tricolour Nie uleczonych, ale skaleczonych... 14.02.07, 22:58
          ... emocjonalnie. Chcesz mnie przekonać, że samotność (a na starość może i
          osamotnienie) jest tym pożądanym celem?
          • a.niech.to Re: Nie uleczonych, ale skaleczonych... 15.02.07, 06:52
            Abym się miała kim opiekować, w zupełności wystarczą mi wnuki i jakiś zierzak.
            Ramola nie pragnę, sama dla siebie będę/jestem wystarczająco uciążliwa.
            • a.niech.to Re: Nie uleczonych, ale skaleczonych... 15.02.07, 06:55
              A poza tym jestem w pewnym wieku, wyczerpałam już limity na pakowanie się w
              związki. Niejedna osoba rozumuje bardzo podobnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja