tricolour
18.02.07, 12:01
Pytałem kiedyś w jednym z wątków, czy przebieracie się na karnawałową
imprezę... ale nikt sie nie wpisał. Żałujcie.
Narzeczona była Kolumbiną, ja clownem (z wielkimi butami w biało-czarną
kratkę), resztą towarzystwa to: kowboje, meksykanie, królewny, rycerze...
Mieliśmy też czarną śmierć i zabandażowaną mumię, którą odwijało się z
nadzieją, że okręcili nagie ciało. Okręcili ubrane - nadzieje nie zostały
zaspokojone... Newet kelnerzy mieli wspaniałe stroje z różnych epok, a drinki
mieszał sam Mistrz z Gwiednych Wojen z twarzą ukrytą w kapturze.
Były tańce, a o północy konkurs na najlepsze przebranie. Mieliśmy pewne szanse
na zajęcie dobrego miejsca, bo już na wejściu za wygląd dostaliśmy bileciki na
dwa darmowe drinki dla wariatów... ale żeby wygrać, to sie nie spodziewaliśmy.
Hurra! Niech żyją ci, co im się chce!!