w pierwszych słowach mego listu...
20.02.2007r.
dziś mija rok od mojego rozwodu. i tak jak wtedy rozczuliłam się i płaczę. ze
szczęścia. i wychylam kielich wody mineralnej za Wasze zdrowie

mimo wszystkich problemów, jakie wtedy się nawarstwiały, wreszcie zawalczyłam
i stał się spokój. i bezpieczeństwo. i z powrotem Ludzie. i uśmiech, już nie
nakładający się na łzy, tuszujący strach, tylko ten szczery, kochający ludzi
tak po prostu za to, że są.
wyszarpałam się z tego związku, znów mogłam być Sobą.. jakby tego wszystkiego
wcale nie było. chociaż było... i ten ból zostanie na zawsze. przykrywam go i
otulam dobrymi sprawami, zdarzeniami, słowami, spojrzeniami, myślami tymi
najpiękniejszymi, żeby już tak nie bolało. i to pomaga, naprawdę.
obrazy i słowa, zapachy, dźwięki, drążą mnie od środka. są dla mnie
bogactwem. dają świadomość cierpienia. przynoszą nadzieję. głaszczą po
policzku i wzruszają. znajduję się we wszystkim, co robię.
wiele dał mi ten rok.
znajduję się, kiedy.. tańczę arabsko. masuję. rozmawiam. piszę. gram w..
czytam. pomagam. nagrywam bajki..
kiedy opowiadam je cichym ciepłym głosem Chcącemu Słuchać.. kiedy staję się
szalonym wiewiórkiem i zmysłową kocicą..
i kiedy.. błądzę palcami po korze, prężących się ku kroplom deszczu, drzew i
przytulam do nich policzek
kiedy wariuję z psem, i kiedy kocica mruczy kładąc się w moje pulsujące
miejsca..
i gdy zamykam oczy, chłonąc muzykę czy rozpalam ogień w kominku. kadzidełko.
świeczkę.
kiedy dotykam. i wzajemność. gdy patrzę komuś w oczy. gdy dotyka mojego
nadgarstka i wnętrza dłoni..
gdy chodzę po górach i śpię w śpiworze nad jeziorem..
i jeszcze mnóstwo "kiedy, gdy"..
kiedy jestem z Ludźmi
kiedy słyszę "kocham Cię, mamusiu" od Najważniejszej-Na-Świecie-Dwójki..
wszystko, co robię, daje mi uśmiech. to szczęście. to magia.
miękkość a jednocześnie siła.
i już wiem, że w nas nie ma złych rzeczy - są tylko te niepogodzone i
niezrozumiałe.
minął rok.
i nagle na końcu przyniósł mi coś tak niespodziewanego.. tak niepojętego..
łzy szczęścia przygaszone przez niepokój.. ale to też się wyjaśni.
dam radę.
bo dlaczego nie.
bo właśnie, że tak.
a jedno zdanie, które dziś usłyszałam, mimo że nie decydujące o niczym, ale
takie.. spontaniczne, uważne.. przyniosło tyle ciepła, wzruszyło.. i na
chwilę jest lepiej.
'jak dzwon, który zaledwie tylko tknąć, a już spiewa.. jak zabłąkanych ptaków
głos..'
życzę Wam wyzwolenia i bezpieczeństwa - jakkolwiek je widzicie.
całuję Was i dziękuję za Wszystko.
śnijcie pięknie
Wasza Phi
"...a na jutro zachowaj sen
że spotkali się tu dwaj krasnale
tacy śmieszni, podobni tak
tyle że
z całkiem innych bajek..."