a.niech.to
20.02.07, 21:08
Czytam wybrane wątki; piszecie o upływającym czasie i normalizowaniu się
porozwodowych kontaktów. Spektrum jest szerokie: od wymuszonych przez
okoliczności, nielicznych spotkań po przyjacielskie kawki bez szczególnej
okazji.
Zastanawiałam się nad czymś innym. Co zachowało w swojej pamięci Wasze ciało
i jak długo to coś będzie Wam ciążyć, a może wręcz przeciwnie stanie się
zaczynem pozytywnych wartości?
Ja na widok exa lub w skutek przeżycia jakiejś sytuacji z nim związanej
reaguje napadem lęku. To dziwne uczucie, wszystko mam pod kontrolą, a moje
ciało robi się chore ze strachu. Muszę się nim troskliwie zajmować.
Sądzę, że jestem dość odważną osobą.
Chciałbym powiedzieć wszystkim kobietom żyjącym w przemocowych związkach:
UCIEKAJCIE I NIE OGLĄDAJCIE SIĘ ZA SIEBIE!