chyba zrobie casting wśród trójmiejskich rozwódek na partnerkę dla mojego
przyjaciela

Mam kumpla od lat 3. poznalam go w poprzedniej pracy. Wydawal mi sie
antypatyczny i bardzo sarkastyczny, zanim go lepiej nie poznala. Losy
potoczyly sie tak,ze prace stracilam , a w kilka dni potem kolega zlozyl tez
wypowiedzenie,bo stwierdzil,ze teraz to juz nie ma z kim w tej pracy gadac.
Wyjechal do innego miasta,ale zawsze trzymalismy kontakt,bo pewne kwestie
trzymaja go jednak w trojmiescie.
Spotykalismy sie: na szlochy, na piwo, na kino, na pogaduchy. Zawsze sie
wyplakiwalam mu z losow malzenskich, a on mnie z losow swoich popapranych
zwiazkow. I nawet jak sie 4 mce nie widzielismy, to spotkanie kolejny raz
uswiadamialo mi ,ze takiego kogos , to ze swieca szukac.
I dzis wlasnie zadzwonil. Przyjezdza do Trojmiasta znow na pare dni zalatwic
kilka spraw. Mysle sobie,ze zrobie chyba wsrod znajomych casting

Super
swietny z niego facet i szkoda go, bo sie ciagle marnuje przy jakis
lafiryndach.
Uprzedzam tu porady - wez sie za niego sama, bo takiej opcji po prostu nie
ma. Czulabym sie, jak w kazirodczym zwiazku.
No wiec:
-facet wolny przed 30-tka
-nie rozwodnik i bez dzieci
-superinteligentny
-dosc przystojny, choc niewysoki
-zabawny i dowcipny
-zero nalogow, spozycie alkoholu minimalne i naprawde okazyjne
-bardzo pracowity samouk
-swietnie zarabiajacy w sektorze uslug ITC
-nie maminsynek
-samodzielny i zaradny (od 18 roku zycia praca)
-do majatku doszedl calkowicie sam i bez niczyjej pomocy
-174 cm wzrostu
-stale zamieszkanie w Wielkim Mieście,ale w PL
Trojmieskie rozwodki, prosze o aplikacje

)))