Dodaj do ulubionych

witam-troche o mnie

14.04.07, 10:30
W poniedzialek skladam pozew o rozwod, mimo,ze wydawalo mi sie, ze sie z tym
juz pogodzilam, ciezko mi, teraz wiem, ze sprawa rozwodowa to nie bedzie
latwe przezycie.
Maz wyprowadzil sie w sierpniu 2006, zostawil mnie sama z dwojka malych
synkow 3,5 i 1,5 i psem, bez pracy, w wynajmowanym mieszkaniu. Na poczatku
rozpacz, mimo,ze juz bardzo dlugo bylo zle,ze dlugo myslalam, o rozstaniu,ze
zle mnie traktowal,zle traktowal naszych synkow,ciagla agrasja, duzo
alkoholu,imprezki z kolegami,nie wracanie na noc, ciagle ja sama z dziecmi i
wszystkimi sprawami, no i oczywiscie ciagly brak kasy na bierzace wydatki,bo
on musial miec na picie, palenie i swoje "zabawki". Coraz mniej dobrych chwil.
Miliony rozmow, prosb,grozb,proby ratowania zwiazku, ostatecznie on nie
poszedl na terapie, poszlam sama. Chcialam,zeby sie wyprowadzil,bo juz za
wiele zla sie wydarzylo,ale jednak mialam nadzieje,ze jak zobaczy,ze to nie
zarty otrzezwieje, ze to bedzie dla niego wstrzas i wezmie sie za siebie, ale
tak sie nie stalo,zostalam sama. To synkowie sprawili,ze nastpenego dnia
wstalam z lozka,a potem znajomi,przyjaciele bardzo, bardzo mi pomogli,bo po
prostu byli, a mi otwieraly sie po prostu oczy na to jak wygladalo moje
malzenstwo. Znalazlam prace,dzieci poszly do przedszkoli. Stanelam na nogi,
wystapilam o alimenty. Po 3 miesiacach on chce wrocic,ale nie ma nic do
zaproponowania, ja nie chce, juz nie, za daleko zaszlam, przez ten czas
przychodzil co 4-6 tyg do synkow na godzinke. Teraz jestem samodzielna, daje
rade, czasem oczywiscie jest mi bardzo ciezko,ale sie nie poddaje i szukam
rozwiazan, sama,bo nie mam zludengo poczucia,ze moge na kogos liczyc.
Oczywiscie mam nadzieje,ze spotkam kiedys tego wlasciwego faceta.
Postanowilam zakonczyc formalnie malzenstwo, on mial to zrobic w grudniu,ale
juz nie chce mi sie czekac wiec ja napisalam pozew, za porozumieniem stron,
nie chce udowadniac mu winy,bo po co?
Czytam was juz jakis czas, no i postanowilam sie ujawnic w koncu.
Pozdrawiam -Jola z Gdyni
Obserwuj wątek
    • alexolo witaj 14.04.07, 10:36
      jesteś dzielna........
      tylko podziwiac ...
      wiitaj!!!
    • tricolour Zanim wyślesz pozew "za porozumieniem stron"... 14.04.07, 11:25
      ... poczytaj i popytaj na forum. Kwalifikację z "winny mąż" na "za porozumieniem
      stron" możesz zawsze zmienic podczas rozprawy.

      Uważam, że dla świętego spokoju chcesz łatwiejszej sprawy, co niekoniecznie
      ułatwi Ci późniejsze zycie z exem i ojcem Twoich dzieci, którego utwierdzisz w
      bezkarności...
      • akacjax Re: Zanim wyślesz pozew "za porozumieniem stron". 14.04.07, 11:37
        Bardzo słuszna myśl. Możesz złozyć "bez orzekania winy" ale przemyśl-na sprawie możesz zmienić zdanie-na orzeczenie jego winy. Oczywiście sąd wymaga pewnych dowodów. Ale skoro masz znjomych, takich pomocnych, może zechcą iść krok dalej i zeznać w sądzie prawdę?
        • jasminowo Re: Zanim wyślesz pozew "za porozumieniem stron". 14.04.07, 12:27
          jakkolwiek zrobisz - jestem z tobą. podziwiam Cię bardzo! Ja już niedługo też
          będę mieszkała sama z córką i chciałabym być tak silna jak Ty!!
          • rafanetka Re: Zanim wyślesz pozew "za porozumieniem stron". 14.04.07, 12:32
            Ja już mieszkam sama z córą. Ale niestety taka silna nie jestem, choć z dnia na
            dzień jest co raz lepiej. zastanawiam się tylko jak długo były będzie mi robił
            jazdy . Mam nadzieję, ze kiedyś mu przejdzie.
            • jogaj Re: Zanim wyślesz pozew "za porozumieniem stron". 14.04.07, 12:46
              Skladam, bez orzekania o winie,bo wlasnie chce miec to jak najszybciej za soba,
              rozmawialam z prawinikim, ktory powiedzial,ze ciezko bedzie udowodnic jego
              wine,bo to musi byc 100% jego winy, a ja nie mam zadnej obdukcji (nie to ze
              mnie bil,ale zdazylo mu sie podniesc reke na mnie), zdjec itp. On teraz jest
              okropny, wkurzy sie, rozwod bedzie trwal latami,a po co mi to. Szkoda mi
              czasu,on nawet jak mu udowodnie wine w sadzie nie przyjmie tego do wiadomosci.
              Ja chce zaczac po prostu zyc, wlasciwie juz zaczelam, ale gdzies tam ciagle
              wisi nade mna ten rozwod.
              Dzieki za mile slowa, czasem wcale nie czuje sie taka dzielna, np dzis, bo
              chlopaki pojechali do niego,a mi sie plakac chce.
              Jest tu jakas sekcja trojmiejska? wink wyszlabym z kims pogadac, do kina czy na
              impreze. Nie jestem przyzwyczajona do tego ze nic nie musze, maz zadko zabiera
              moich synkow wiec wlasciwie caly czas mam co robic. Maz tez nie daje mi
              spokoju, ciagle cos, niedawno zabral mi wieze, mowiac,ze kupil ja przed
              slubem,a swoich innych gratow nie chce zabrac z mieszkania, trzymam je na
              balkonie (on wie, zostal uprzedzony) ale chcialabym juz tego wszystkiego nie
              widziec, zrobic swoj porzadek.
              Pozdrawiam -Jola
              • tricolour Zrobisz jak uznasz za stosowne. 14.04.07, 12:52
                Moim zdaniem rozwód bez orzekania winy upraszcza sprawę dla prawnika, a nie dla
                Ciebie, ale jesteś dorosła i nawet gdy nie wiesz, co robisz, to Ty poniesiesz
                konsekwencje.

                Jeśli mąż pije i na tym tle doszło do rozpadu związku, to rozwód z alkoholikiem
                powinien być jak najbardziej za jego winą. Zresztą pożyjesz, to zobaczysz. Życzę
                Ci, bys nie pisała na forum (jak niektóre osoby), że trzeba było orzekać winę,
                bo... i tu osobiste sprawy.

                No i trzecia rzecz: jak już spotkasz faceta, z którym bedziesz chciała załozyć
                rodzinę, to pewnie bedzie to rozwodnik (bo starych kawalerów, i
                księży-dezerterów odradzam). Kiedy zobaczysz w jego wyroku rozwodowym "bez
                winy", to radzę zastanowic sie nad własnym przypadkiem, czy nie bierzesz sobie
                za męża gościa winnego jak cholera, ale mającego litościwą i leniwą dawną żonę
                • jogaj Re: Zrobisz jak uznasz za stosowne. 14.04.07, 13:34
                  no chyba nie tak do konca upraszcza sprawe,bo ja bylam tylko po porade, to nie
                  jest moj prawnik,jakbym sie miala rozwodzic z orzekaniem to wzielabym
                  prawnika,a tak nie wezme, wiec to dla prawnika interes.
                  Czemu myslisz,ze powinnam z orzeczeniem?
                  Jola
                  • tricolour Jeżeli mąż jest winny... 14.04.07, 13:40
                    ... to (moim zdaniem) należy wziąć rozwód z orzeczeniem winy. I nie chodzi mi o
                    to, czy to trudniej, czy łatwiej. Chodzi o prawdę i zasady. Twoja prawdę i Twoje
                    zasady, które bedziesz chciała przekazać dzieciom.

                    Chodzi także o późniejsze relacje, pytania dzieci, sprawy kontaktów exa,
                    alimentacyjne (także może na Ciebie). Jeśli winny facet ma napisane na
                    prawomocnym wyroku, że jest niewinny, to podeptane jest moje rozumienie
                    sprawiedliwości.

                    Oczywiście są przypadki, w których orzekanie winy jest pyrrusowym zwycięstwem,
                    ale niech to się okaże podczas rozprawy. Nie trzeba oddawać pola walkowerem.
                    • rafanetka Re: Jeżeli mąż jest winny... 14.04.07, 15:09
                      Ja brałam rozwód bez orzekania o winie. Nie potrafię dzisiaj dać konkretnej i
                      jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czy to dobrze czy źle? Wiem, ze dzięki temu
                      dostałam szybko rozwód, tylko, ze ja dla szybkości zrezygnowałam tez z
                      alimentów. Mieliśmy ustalone wszystko przed rozprawą, niestety w trakcie mój mąż
                      się wycofał, stywierdził, ze będzie ją utrzymywał ale mi pieniędzy do ręki nie
                      da. I jeśli czegoś żałuje to tego, że sie na to zgodziłam. Bo tak naprawde Mała
                      mieszka ze mną, a do prądu czy gazu, wynajmu mieszkania to niestety ale mi nie
                      dołoży. Kazde wyjsćie na miasto, kupno picia, gazetki, czy ciuszka obciąża moja
                      kieszeń. I wiem, że bedzie mi ciężko, dojrzewam do decyzji że czas to załatwić z
                      byłym.
                      • akacjax Re: Jeżeli mąż jest winny... 14.04.07, 16:25
                        Nie załatwiaj tego z nim-ale złóż w sądzie rodzinnym pozew o alimenty ( a o ile masz zapis o alimentacji w wyroku rozwodowym-to do komornika).
                        • rafanetka Re: Jeżeli mąż jest winny... 14.04.07, 20:46
                          Z nim nie było w tym kontekscie. To raczej miało być coś w stylu 'ja z nim
                          zrobie porządek'.Ale wiem, że gracz z niego nie fer. Więc musze sie
                          przygotować. Chce móc przedstawić ile naprawde kosztuje mnie dziecko, a na to
                          potrzebuję czasu.
                    • jogaj Re: Jeżeli mąż jest winny... 15.04.07, 21:52
                      Wiesz myslalam o tym troche, tak jest winny, na pewno, ale ja nie jestem bez
                      winy, bylam dla niego za dobra, pozwalalam sie zle traktowac, za mocno ufalam
                      itp wiec 100% jego wina nie jest.
                      Jakos mi sie wydaje,ze nic to nie zmieni, dzieci i tak beda wiedzialy jak bylo,
                      a to czy ja kiedys komus uwierze czytajac prawomocny wyrok? nie,bo wiem jak
                      jest u mnie. Mi sie wydaje,ze to nie jest tak,ze on bedzie mial napisane,ze nie
                      jest winien, tylko,ze rozwod odbyl sie bez orzekania tego kto jest winien, myle
                      sie?
                      Moje rozumienie sprawiedliwosci tez jest podeptane,bo niestety tak jest,ze nic
                      nie ma sprawiedliwie, tak to juz jest w zyciu.
                      Jola
                      • tricolour Świetny argument... 15.04.07, 22:11
                        ..." nic nie ma sprawiedliwie, tak to juz jest w zyciu" - jak kiedyś dostaniesz
                        pstryczka w nos, to też sobie powiedz, że "tak to już jest w życiu", że się
                        czasem od kogoś w nos dostaje.

                        Zresztą - Twoje życie, to Twoja sprawa.
                  • akacjax Re: Zrobisz jak uznasz za stosowne. 14.04.07, 13:48
                    Jeżeli sąd uzna go winnym..on zapłaci koszty rozwodu+Twojego prawnika do kwoty ustalonej jako granica(chyba ok 2100 zł-kiedyś Majkel pisał o tym).
                    Gdy kiedykolwiek pogorszy się Twoja sytuacja będziesz mogła podać go o alimenty na siebie(dopóki ponownie nie wyjdziesz za mąż)a on nigdy nie będzie mógł szarpać Ciebie o wspomożenie.

                    Najlepszym dowodem są zeznania świadków. I wcale nie musi się to ciagnąć latami. Zdecydujesz sama-masz czas.
    • pomimo1 Re: witam-troche o mnie 15.04.07, 13:21
      Czesc!
      Ale super, ze jestes z Trojmiasta! Mamy tu calkiem prezne kolko gospodynsmile
      rozwodowych.
      Z trojmiasta sa: kara, libra22, alicjaaleksandra, ann223, ja i dzidzia883.
      Tyle znam,a wiem,ze sa jeszcze te, ktore sie nie spotykaly,a pewnie chetnie dolacza.
      Jak w watku dla nowych - nie krepuj sie angazowac spotkania, zadawac pytania,
      nagabywac na spotkanie i na piwosmile , kawe itp.

      Tak naprawde,to zawsze sie chetna znajdzie na wypad z domu.. to grupe zebrac
      trudniej.

      Czekamy na Ciebie!!!!
      • jogaj Re: witam-troche o mnie 15.04.07, 21:24
        O jak fajnie.
        Ja oczywiscie mam problem z czasem,bo praca i dzieci, no i zadko mam ich z kim
        zostawic, ale chetna jestem i zmotoryzowana wiec na pewno sie dolacze do
        spotkan.
        Pozdrawiam -Jola
    • crazyrabbit Re: witam-troche o mnie 15.04.07, 21:52
      Wiesz , czytam tą dyskusję o orzekaniu o winie i przypomina mi się historia
      mojej koleżanki.
      On pił i bił , aż w końcu ona zabrała dzieci i wyprowadziła się z domu. Były
      obdukcje , Niebieska Karta , kwitki z Izby Wytrzeźwień.. Sprawa ciągnęła się
      ponad rok , kosztowała ją masę energii , łez , emocji i ... zakończyła się
      rozwodem z winy OBU stron , gdyż sąd dopatrzył się jakiegoś procentu winy także
      z jej strony.
      Według mnie szkoda czasu i zdrowia.
      Przecież tak naprawdę rozwód z wyłącznej winy jednej ze stron daje tylko
      satysfakcję (sic!). Bo alimenty od byłego współmałżonka wcale nie jest tak
      łatwo otrzymać.
      Zastanów się dobrze , czego tak naprawdę chcesz.
      Czy w miarę szybko się rozstać formalnie , czy walczyć przez następne 2-3 lata
      i dowalać sobie dodatkowo?
      Masz na to siłę i czas?
      Może lepiej skierować energię na pozbieranie się po rozpadzie małżeństwa i
      poskładanie sobie tej smiesznej układanki jaką jest życie po...?
      • tricolour Jedna drobna uwaga... 15.04.07, 22:12
        ... za nic nie chciałbym kobiety, która tandetnie załatwia sprawy...

        Ale to tylko moje wymagania.
        • crazyrabbit Re: Jedna drobna uwaga... 15.04.07, 22:16
          Wytłumacz , co rozumiesz przez słowo: tandetnie?
          • tricolour Proszę bardzo - tłumaczę... 15.04.07, 22:22
            ... z tym jednym zastrzeżeniem, że będzie to moje rozumienie tandety.
            Uważam, że podczas rozwodu strona winna powina mieć tą winę na wyroku. Należy
            dążyć do takiego zapisu ze względu na poczucie sprawiedliwości. Jeżeli ktos
            wygodę i szybkość uzyskania rozwodu przedkłada nad poczucie sprawiedliwości, to
            uważam to za tandetę.
            • crazyrabbit Re: Proszę bardzo - tłumaczę... 15.04.07, 22:34
              Rzeczywiście jest to TWOJE rozumienie tandety , z którym ja się absolunie nie
              zgadzam. Moje poczucie sprawiedliwości też mówi mi co innego.

              Ale cóż Tri , Ty już wszak zajęty jesteś , więc Twoja kandydatura i tak odpada.
              Poszukamy sobie takiego , dla którego to nie będzie tandetą smile
              • angoisse Re: Proszę bardzo - tłumaczę... 15.04.07, 22:40
                a Ty to tylko o facetach mysliszsmile)) bys się wstydziła!smile)
                • crazyrabbit Re: Proszę bardzo - tłumaczę... 15.04.07, 22:44
                  > a Ty to tylko o facetach mysliszsmile)) bys się wstydziła!smile)

                  Chyba gorzej by było jakbym myślała o kobietach big_grinDD
              • tricolour Trochę z innej beczki... 15.04.07, 22:43
                ... choć o tym już wspominałem.

                Ten mąż koleżaki z Twojego przykładu, co bił i pił, to ma napisane w wyroku, że
                wina jest po OBU stronach. Czyli jest winny (a żona też).

                To zupełnie inna sprawa, jak ktoś chce bez orzekania winy, bo będzie szybciej...
                • crazyrabbit Re: Trochę z innej beczki... 15.04.07, 22:46
                  Ale była żona uważała , że ona jest BEZ winy. I ten wyrok był dla niej straszną
                  porażką...
                  • tricolour Pouczającą porażką... 15.04.07, 22:52
                    ... trudno. Przynajmniej dowiedziała się czegoś o sobie, a jako kandydatka na
                    żonę nie będzie czysta jako ta łza krystaliczna.
                    Może dociekliwy przyszły facet zapyta, co też nawywijała. Tak z "czystej
                    sympatii i bezinteresownie", wiesz... żeby wiedziały gały, co biorą...

                    smile)
                    • crazyrabbit Re: Pouczającą porażką... 15.04.07, 23:04
                      Wiesz , myślę że ponowny ożenek raczej jej do głowy nie przyjdzie smile))
            • angoisse koszty i zyski 15.04.07, 22:42
              obejrzyj sobie "Dzika kaczkę".

              waga tego co ma dla niej wartość jest w rekach autorki.
              • crazyrabbit Re: koszty i zyski 15.04.07, 22:48
                "Dzika Kaczkę" Ibsena , jeżeli o to chodzi czytałam kiedyś , ale juz nie bardzo
                pamiętam...
                Skleroza na "stare lata" , nawet lecytyna juz nie pomoże...
                • angoisse Re: koszty i zyski 15.04.07, 22:50
                  Byłam niedawno w teatrze , niezła nowa aranzacja. Ale nie polecam dla "poprawy
                  humoru" bo dobija zdziebko.
                  • crazyrabbit Re: koszty i zyski 15.04.07, 23:06
                    A ja oglądałam "Sekret Aleksandry". Mocny film , polecam ludziom z tego forum ,
                    ale dołuje...
            • z_mazur Re: Proszę bardzo - tłumaczę... 15.04.07, 23:09
              Tri problemem jest to, że w polskim sądownictwie nie ma możliwości przeprowadzenia szybkiego rozwodu, w którym wina byłaby orzeczona, nawet obustronnie. Ze względu na rzetelność rozpatrzenia sprawy wymagane jest w tym momencie grzebanie w prywatnych i osobistych sprawach dwojga dorosłych ludzi. Przesłuchania świadków. Nie wystarczy oświadczenie stron. Tak jak w sprawie karnej nie wystarczy przyznanie się do winy oskarżonego, sprawa musi być i tak rozpatrzona.

              Wyobraź osbie dwoje ludzi. Przestają się kochać. Nie chcą ze sobą być i chcą się rozstać. I teraz przychodzą do sądu, który w tej sytuacji będzie się doszukiwał winy??? Przesłuchiwał świadków, szukał dowodów, żeby dojść prawdy???
              Jakiej prawdy???
              Dla mnie to jest tandetne.
              To sąd cywilny, a nie karny, a w sądzie cywilnym zawsze istotniejsze jest porozumienie między stronami i umiejętność kompromisu, a nie obiektywne poszukiwanie prawdy.

              Nie uważasz, że dwoje dorosłych ludzi, którzy wiedzą co między nimi zaszło i dlaczego nie chcą ze sobą być, może odstąpić od procedury orzekania winy.
              Po prostu im to do niczego nie jest potrzebne.
              I wcale to nie jest tandetne, wręcz przeciwnie.
              Właśnie dlatego prawodawca przewidział taką możliwość.
              Zauważ, że z założenia wynika że wina powinna być orzeczona. Sąd od tego może odstąpić jedynie na zgodny wniosek obu stron.
              • tricolour Mówimy chyba o różnych rzeczach... 15.04.07, 23:22
                Po pierwsze: To nie sąd szuka winy, tylko strona, która coś twierdzi ma
                dostarczyć dowodów. Sąd to nie saper do szukania, tylko trybynał do orzekania na
                podstawię dostarczonego (i zgomadzonego podczas procesu) materiału.

                Po drugie: Ty opisujesz sytuację, w której obie strony chcą odstąpić od
                orzekania winy, bo to do nieczego nie jest im potrzebne. Ja mam na mysli
                sytuację, że jedna strona jest winna, a druga daje w prezencie niewinność, by
                było szybciej i łatwiej.

                Po trzecie: rozwodu nie bierze się, bo "...dwoje ludzi. Przestają się kochać.
                Nie chcą ze sobą być i chcą się rozstać". Chyba nie rozumiesz, co to jest
                małżeństwo. Z tego sie nie wypisuje, bo "nie chcą być ze sobą". Musi być powód
                rozwodu. Brak chcicy nie wystarcza...

                • sonrisa3 Re: Mówimy chyba o różnych rzeczach... 15.04.07, 23:33
                  > Po drugie: Ty opisujesz sytuację, w której obie strony chcą odstąpić od
                  > orzekania winy, bo to do nieczego nie jest im potrzebne. Ja mam na mysli
                  > sytuację, że jedna strona jest winna, a druga daje w prezencie niewinność, by
                  > było szybciej i łatwiej.

                  Przecież to jest to samo. Jeśli "daje w prezencie niewinność" to znaczy, że
                  widocznie orzekanie winy nie jest jej (a tym bardziej drugiej stronie)
                  potrzebne. Czyli - obaj mówicie o tym samym.

                  > Chyba nie rozumiesz, co to jest małżeństwo.
                  Lubię Cię czytać mimo Twojego nieco kontrowersyjnego sposobu wyrażania opinii.
                  Ale teraz....kurcze, jak ja nie cierpię takiego mentorskiego tonu!

                • z_mazur Re: Mówimy chyba o różnych rzeczach... 15.04.07, 23:37
                  tricolour napisał:

                  > Po pierwsze: To nie sąd szuka winy, tylko strona, która coś twierdzi ma
                  > dostarczyć dowodów. Sąd to nie saper do szukania, tylko trybynał do orzekania
                  > na podstawię dostarczonego (i zgomadzonego podczas procesu) materiału.

                  No własnie dlatego podkreśliłem różnicę pomiędzy sądem cywilnym a karnym.
                  Sąd karny jest od obiektywnego poszukiwania prawdy. Sąd cywilny jest od rozwiązania problemu jaki istnieje pomiędzy stronami postępowania, tak aby obie strony były jak najbardziej zadowolone i prawo nie zostało złamane.


                  > Po trzecie: rozwodu nie bierze się, bo "...dwoje ludzi. Przestają się kochać.
                  > Nie chcą ze sobą być i chcą się rozstać". Chyba nie rozumiesz, co to jest
                  > małżeństwo. Z tego sie nie wypisuje, bo "nie chcą być ze sobą". Musi być powód
                  > rozwodu. Brak chcicy nie wystarcza...

                  No oczywiście, możemy mieć inne podejście do małżeństwa.
                  Dla mnie niechęć do bycia z drugą osobą jest podstawowym powodem rozwodu.
                  Złożyłem pozew w momencie gdy byłem już pewien, że nie chcę być z moją żoną.
                  A ścieżek do tego, że się nie chce być z drugą osobą, jest tyle ile rozpadniętych związków.

                  smile
                  • akacjax Re: Mówimy chyba o różnych rzeczach... 15.04.07, 23:44
                    > Złożyłem pozew w momencie gdy byłem już pewien, że nie chcę być z moją żoną.

                    Można i tak-ale to nie jest powód do rozwodu-dobrze to wiesz.
                    To może być powód do rozstania, co najwyżej. Sąd inaczej na to patrzy.
                    • tricolour No... do prawdy dochodzi się czasem długo... 15.04.07, 23:45
                      ... i boleśnie.

                      smile)
                    • z_mazur Re: Mówimy chyba o różnych rzeczach... 16.04.07, 12:05
                      akacjax napisała:

                      > > Złożyłem pozew w momencie gdy byłem już pewien, że nie chcę być z moją żo
                      > ną.
                      >
                      > Można i tak-ale to nie jest powód do rozwodu-dobrze to wiesz.
                      > To może być powód do rozstania, co najwyżej. Sąd inaczej na to patrzy.

                      Patrząc przyczynowo-skutkowo, to powodem do orzeczenia rozwodu jest rozpad
                      więzi pomiędzy stronami. Przyczyny rozpadu tych więzi są istotne jedynie przy
                      orzekaniu winy.
                      Czyli ludzie rozwodzą się gdy: już się nie kochają, nie sypiają ze sobą i nawet
                      nie chcą ze sobą mieszkać, jadać i przebywać. Pisząc, że ludzie rozwodzą się,
                      bo nie chcą ze sobą być, właśnie to miałem na myśli.

                      smile
              • sonrisa3 Re: Proszę bardzo - tłumaczę... 15.04.07, 23:25
                > Nie uważasz, że dwoje dorosłych ludzi, którzy wiedzą co między nimi zaszło i
                dlaczego nie chcą ze sobą być, może odstąpić od procedury orzekania winy.Po
                prostu im to do niczego nie jest potrzebne.I wcale to nie jest tandetne, wręcz
                przeciwnie.

                Mazurek, nic dodać, nic ująć. Mogę się tylko pod tym podpisać.
                Ja nie chciałam żeby obcy ludzie, niezainteresowani tak naprawdę moim życiem
                (dla nich byłam tylko kolejnym "przypadkiem" opatrzonym sygnaturą)wysłuchiwali
                naszych intymnych spraw.
                A co do winy - ja wiem w czym zawiniłam i w czym zawinił mój były mąż. I on
                pewnie też tę wiedzę posiadawink Na piśmie tego mieć nie musiałam.
                Tri, jednym to jest z jakiegoś powodu potrzebne i wtedy dobrze robią, że się o
                udowodnienie winy starają.
                Ale innym to do nieczego potrzebne nie jest, więc plizzz, nie twierdź z taką
                pewnością, że to, co dobre według Ciebie jest najlepsze a inne wybory są
                tandetne.
                Jak to się mówi; "Racja jest jak d..a. Kazdy ma swoją"
                I tego się trzymajmywink
                • tricolour A gdzie ja napisałem... 15.04.07, 23:30
                  ... że "inne wybory są tandetne"?.
                  Napisałem tylko, że za nic nie chciałbym kobiety która tandetnie załatwia swoje
                  sprawy.
                  • sonrisa3 Re: A gdzie ja napisałem... 15.04.07, 23:40
                    > ... że "inne wybory są tandetne"?. Napisałem tylko, że za nic nie chciałbym
                    kobiety która tandetnie załatwia swoje sprawy tandetnie."

                    Ok, no to po kolei;
                    1. nie chciałbym kobiety, która załatwia swoje sprawy tandetnie.
                    2. to zdanie jest napisane w kontekście dyskusji o rozwodach bez orzekania o
                    winie, w której to dyskusji przekonujesz kobietę, że powinna starać się o
                    orzekanie i nie rezygnować z tego w imię szybkiego i łatwego rozwodu.
                    3. jeśli według ciebie taka kobieta załatwia swoje sprawy - tę jedną sprawę -
                    tandetnie, to chyba naturalne jest, że nie nie ograniczasz swojego zdania do
                    tego jednego tylko przypadku, a ogólnie odnosi się ono do wszystkich, którzy
                    wybrali taką a nie inną procedurę rozwodową.
                    • tricolour A skąd Ty wzięłąś punkt 3? 15.04.07, 23:44
                      To może sprecyzuję: pisząc o tym jednym przypadku miałem na mysli ten jeden
                      przypadek, bo jestem facetem. Dla mnie naturalne jest skupienie się na jednym
                      przypadku, a nie jest naturalne rozciąganie jedego pomysłu na cały świat. Od
                      tego są kobiety.

                      smile
                      • akacjax Tri 15.04.07, 23:48
                        CZy przypadkiem nie gloryfikujesz swojego przypadku?
                        W naszym prawie sąd jest zobowiązany do zbadania zasadności rozwodu, ale inne kraje świata nie mają takiego prawa.....

                        Dla mnie wybór orzeczenia winy-to kwestia ewentualnego zabezpieczenia się na przyszłość...dlaczego osoba niewinna ma ewentualnie dokładać do winnej?

                        I piszę to ja..ta niewinnawink, co póki co, ma wieczny obowiązek pomagania ex-m.
                        • tricolour Chyba nie gloryfikuję... 15.04.07, 23:52
                          ... bo sam byłem winny. Raczej jestem masochistą... nie też nie... zwyczajnie
                          dostrzegam sens POMIMO deprecjonującego orzeczenia sądu.
                          • akacjax Re: Chyba nie gloryfikuję... 15.04.07, 23:56
                            A może to uczucie, które powstało kazało Ci to po prostu zracjonalizować..i tak jakoś Ci wychodzi, że to jest lepsze...niż brak orzeczenia winy...

                            Bo w sumie-gdyby było orzeczenie winy na pół-to na ile zmieniłoby to postrzeganie Ciebie przez nexię...albo bez orzekania winy...skoro z orzeczeniem i tak nic nie tracisz...?

                            I wcale bym się nie zdziwiła gdyby nexia ani razu nie zapytała o treść wyroku...a jeżeli to sprawdziła...kurczę..może ona się po prostu na tym zna?smile)))))
                            • tricolour Jest jeszcze jedno rozwiązanie... 16.04.07, 00:00
                              ... na które nie wpadłaś: sam powiedziałem o sobie bez zbędnego wypytwania i to
                              bardzo szybko. Bo moja życie w małżeństwie, rozwód i jego powody są ze mną tak
                              związane, jak kolor oczu. Tych nie skrywam...
                              • akacjax eeeeeeeee tam 16.04.07, 00:12
                                nie wpadłam...takie opowiedzenie w ogóle mnie nie rajcuje...w Twoim podejściu do sprawy wydawało mi się, że trzeba sprawdzać co napisane na wyroku...przecież ktoś może oszukać....wink
                              • angoisse Re: Jest jeszcze jedno rozwiązanie... 16.04.07, 00:35
                                i uwierzyła ci we wszysko tak na slowo? na piekne oczy?
                                tak bez przedstawienia przez ciebie wyroku rozwodowego na pismie i
                                szczegolowego zapoznania sie z nim?
                                • tricolour Nie na piękne oczy. 16.04.07, 09:25
                                  Uwierzyła mi na podstawie mojej wypowiedzi.

                                  smile
                                  • z_mazur Re: Nie na piękne oczy. 16.04.07, 09:31
                                    Czyli wychodzi na to, że najważniejsze i tak jest zaufanie między ludźmi, a nie
                                    to co orzeknie ktoś ubrany w togę.
                                  • angoisse jednak nie zapoznała się z dokumentami ?!:) 16.04.07, 09:46
                                    wiec jednak wykazala sie "naiwnoscia".
                                    oprocz orzeczenia twojej "winy" w wyroku mogly byc takie rzeczy powypisywane,
                                    ze włosy by jej dęba stanęły i uciekła by z piskiem smile. czyz nie? Przecież
                                    mogłeś jej powiedzieć COKOLWIEK byle przekonujaco (niejeden tak robi) a i tak by
                                    nie zażądała potwierdzenia tej twojej wersji w dokumentach...
                                    i moglaby za pare lat, zaląc sie na forum, dostac od twojego sobowtora pouczenie
                                    "to nie sprawdziłaś dokumentow?! wiedzialas przeciez ze jego wina w poprzednim
                                    malzenstwie! naiwna jestes i teraz płacisz,masz nauczke-sama chcialas" smile

                                    Wiec jaki sens jest sie upierac przy "odpowiednich papierach dla przyszlosci"
                                    (miedzy wierszami sugerujesz, ze kobieta biorąc sobie rozwodnika na partnera,
                                    powinna kategorycznie sprawdzic dlaczego się rozwiódł i tym szczegółowiej- gdy z
                                    jego winy), gdy twoja wlasna narzeczona uwierzyła ci NA SłOWO? smile))


                                    • z_mazur Re: jednak nie zapoznała się z dokumentami ?!:) 16.04.07, 09:50
                                      A mnie jeszcze intryguje jedna sprawa techniczna.
                                      Czy w wyroku z orzeczeniem winy jest ta wina opisana, czy tzeba występować o
                                      uzasadnienie wyroku?

                                      Bo jeśli to drugie, to jestem ciekaw Tri czy masz w ogóle to uzasadnienie?
                                      Bo na dobrą sprawę, to w sumie nie jest Ci do niczego potrzebne.
                                      • tricolour Wyrok rozwodowy z orzeczeniem winy... 16.04.07, 14:21
                                        ... to nie jest jedno zdanie. Jest uzasadnienie wyroku, gdzie jest napisane z
                                        jakiej przyczyny sąd orzekł winę.
                                        • z_mazur Re: Wyrok rozwodowy z orzeczeniem winy... 16.04.07, 14:27
                                          No właśnie o to mi chodzi. Czy jest to uzasadnienie już w samym wyroku, czy
                                          trzeba o to uzasadnienie osobono występować?

                                          To taka czysta ciekawość.
                                          • tricolour Całość zajęła z półtorej strony... 16.04.07, 14:30
                                            ... było dość miejsca na wypisanie co i jak, co z dzieckiem itp.
                                          • tricolour Teraz zgłupiałem... 16.04.07, 14:39
                                            ... bo już nie jestem pewien, czy w wyroku jest podstawa winy, czy nie...

                                            Nie zaglądałem tam ze dwa lata więc zapomniałem i nie wiem na pewno.
                                            • chalsia Re: Teraz zgłupiałem... 16.04.07, 15:04
                                              nie sądzę by w wyroku było napisane z jakiego powodu uznano winę. By to dostać
                                              trzeba wnieść do sądu o uzasadnienie.
                                              żaluję, ze nie wniosłam w uzasadnienie swojego wyroku rozwodowego.
                                              Chalsia
                                    • tricolour Nie mam zwyczaju mówić COKOLWIEK. 16.04.07, 14:28
                                      Mam zwyczaj mówić tak, by druga strona wiedziała, co mam na mysli. Jeżeli przy
                                      tym ucieknie z piskiem, to dobrze - oszczędzi i sobie, i mnie zbędnego
                                      rozczarowania i marnotrawstwa czasu na niepotrzebną znajomość.

                                      Z faktu, że "niejeden tak robi" nic dla mnie nie wynika, bo ja jestem jeden, a
                                      nie niejeden. Mówiąc inaczej: przedstawiłem sprawę tak, by nie miała
                                      wątpliwości... a te, co miała, wyjasniłem w dopytce.

                                      smile)
                                      • angoisse Re: Nie mam zwyczaju mówić COKOLWIEK. 16.04.07, 15:20
                                        alez ja nie o tobiesmile),

                                        tylko o tym, ze fige to by jej dało twoje szczegółowa historia, jeślibyś chciał
                                        ją oszukać i z premedytacją (np dla swojej wygody i dla jej uwiedzenia) byś
                                        nadzwyczajniej w świecie skłamał lub przeinaczył fakty- a ona by uwierzyła (tak
                                        jak uwierzyła Tobie w SłOWA nie sprawdzając dokumentacji na to co mówiszsmile.

                                        To, ze Ty uważasz sie za prawdomównego, ma się nijak do tego, za kogo ma cie
                                        uważac ktoś kogo dopiero poznajesz.
                                        I w kazdym przypadku zazwyczaj się daje KREDYT ZAUFANIA "NA GęBę" smile

                                        Raczej niewiele kobiet sprawdza uzasadnienia wyroków rozwodowych panów z którymi
                                        się spotyka, czego potwierdzeniem jest Twoja dziewczyna - mimo, że Ty taki
                                        formalista jesteś a jednak ona nie. Lepiej jej pokaż sam ten wyrok na piśmie. smile))

                                • anja_pl a tri 17.04.07, 22:49
                                  ma piękne bławatki wink))
                      • sonrisa3 Re: A skąd Ty wzięłąś punkt 3? 15.04.07, 23:51
                        > Dla mnie naturalne jest skupienie się na jednym
                        > przypadku, a nie jest naturalne rozciąganie jedego pomysłu na cały świat

                        Ok, czyli od dziś jak Cię będę czytała, to już będę wiedziała, że Twoje zdanie
                        na temat poruszony w danym wątku, w innym, na ten sam temat, ale dotyczacym
                        innego przypadku, może okazać się całkiem innewink
                        To jest chyba jasne, że jeśli ktoś, nieważne czy mężczyzna czy kobieta, ma
                        wyrobioną opnię na jakiś temat, to nie jest ona ograniczona do jednej tylko
                        osoby, z którą się akurat rozmawia.
                  • chalsia Re: A gdzie ja napisałem... 15.04.07, 23:49
                    ja tam nie uwazam za tandetny swojego rozwodu bez orzekania o winie - w zamian
                    za ta nie musialam spłacać eksowi jego części domu.
                    Chalsia

                    PS. a materiały od detektywa nadal mam smile choć nie zostały wykorzystane
                    • tricolour Zrobiliście deal. 15.04.07, 23:54
                      Mąż kupił niewinność za pół domu.

                      Ciekawi mnie po co trzymasz materiały, skoro deal zrobiony. Tak na wszelki
                      wypadek? A jaki to wypadek ma być taki wszelki? Odpowiesz?
                      • sonrisa3 Re: Zrobiliście deal. 15.04.07, 23:58
                        > Mąż kupił niewinność za pół domu.
                        Jeśli już, to nie "niewinność" a "odstapienie od orzekania o winie".
                        Niby mały szczegół a jednak znaczący.

                        • tricolour Widać to odstąpienie... 16.04.07, 00:02
                          ... było warte więcej niż kilkaset tysięcy, skoro się zgodził. Strasznie widac
                          mu zależało na tym odstąpieniu....
                      • chalsia Re: Zrobiliście deal. 16.04.07, 15:06
                        Na pamiątkę smile i dla potomności smile
                        Chalsia
                        • tricolour No to pytanko mam... 16.04.07, 17:55
                          ... gdyby tak ex "na pamiątke i dla potomności" trzymał jakiegoś haka, z którego
                          mogłoby wynikać, że te pół domu, co dostałąś, to nagle stracić możesz... no
                          wiesz... tak by sobie trzymał jakiś papiór... byłabyś zadowolona z tego, że deal
                          zrobiony, ale w każdej chwili do odkręcenia?
                          • chalsia Re: No to pytanko mam... 16.04.07, 22:59
                            deal między nami został dokonany - eks ma rozwód bez orzekania o winie z
                            treścią mojego pozwu najpierw przez niego zatwierdzoną. Nikt tego odkręcić nie
                            może.
                            -----
                            Są tacy co lubią gady, ja nie.
                            • tricolour Ale jednak trzymasz papiery od detektywa... 16.04.07, 23:08
                              ... usmiechasz się, gdy o nich myslisz... taka fajna przewaga, co?
                              • chalsia Re: Ale jednak trzymasz papiery od detektywa... 16.04.07, 23:41
                                ja o nich w ogóle nie myślę, Twoja wypowiedż o tandetności rozwodu bez
                                orzekania o winie i inne o tym, że nalezy mieć "w papierach prawdę" (że tak to
                                ujmę) przypomniała mi o nich - bo jakoś tak mi się skojarzyło, że mam "w
                                papierach prawdę" tylko w inny sposób.
                                A przewagą to BYŁO ale KIEDYŚ. Od momentu uprawomocnienia się wyroku
                                rozwodowego - już nie jest.
                                Chalsia

                                ps. jakież płytkie masz pojęcie o motywach działań kobiet - takie jak z
                                Harlequina (z tym mi się kojarzy, choć mogę być w błędzie bo nie czytałam)
                                • tricolour Może i płytkie.. 17.04.07, 07:23
                                  ... tylko akurat nie wiem skąd nagle taka opinia. Szczgólnie, że nie napisałem,
                                  że tandetny jest rozwód bez orzekania o winie. Napisałem, że nie związałbym się
                                  z kobietą, która tandetnie załatwia sprawy.

                                  Może nie czuję głębii motywów trzymania papierów "dla potomności". Może też
                                  płytkie jest zauważenie zmiany sygnaturki o ludziach-gadach na jakąś inną
                                  właśnie w tym momencie, kiedy (w moim rozumieniu) uznaję posiadanie haka na eksa
                                  za nie fair.

                                  Może to wszystko jest płytkie, a może nie.
                                  • chalsia Sygnaturka przydziela się losowo 17.04.07, 10:42
                                    Kontekst Twojej wypowiedzi nie tylko dla mnie był jasny - tandetne załatwianie
                                    spraw odnosiło się do zgody kobiety na rozwód bez orzekania o winie.

                                    Ty odbierasz to jak hak, dla mnie to nie jest hak - rola haka skończyła się z
                                    rozwodem. Teraz to nie jest hak - że tak powiem - zużył się.
                                    Rozumiem, że jesli ktoś przechowuje listy, smsy, zdjęcia, pamiętniki etc to
                                    znaczy, że trzyma to jako "haki" na ludzi ?
                                    Ja nie jestem wyznawczynią spiskowej teorii dziejów.
                                    Chalsia
                                    • angoisse Re: Sygnaturka przydziela się losowo 17.04.07, 10:53
                                      hihihi, mam zdjęcie z przedszkola jak pewien Stasiu (miły byłsmile )mnie ciągnie za
                                      sukienkę i chce pocałować. Trzymam je na wszelki wypadek, bo a nuż za 30 lat go
                                      spotkam i mnie czymś wkurzy i będę mogła go postraszyć za mam zdjęcie na którym
                                      mnie molestuje!smile)
              • akacjax Re: Proszę bardzo - tłumaczę... 15.04.07, 23:40
                z_mazur napisał:

                > Tri problemem jest to, że w polskim sądownictwie nie ma możliwości przeprowadze
                > nia szybkiego rozwodu, w którym wina byłaby orzeczona, nawet obustronnie.

                Nigdy nnie mów nigdy......

                Niedawno w sądzie katowickim był przypadek, gdy orzeczono winę jednej ze stron na jednej rozprawie, nawet świadków nie mieli.....
                Czasy się zmieniają, sądy miejmy nadzieję też...

                Oczywiście, że łatwiej jest bez orzekania winy-tym bardziej, że można na dziwnego sędziego trafić, a prawomocny wyrok jest niejednokrotnie potrzebny...
                • z_mazur Re: Proszę bardzo - tłumaczę... 15.04.07, 23:45
                  Kurzcze masz rację.
                  Sam znam taki przypadek z naszego zresztą forum.
                  Więc może gdyby obie strony się zadeklarowały, że chcą obustronnego orzeczenia winy to sąd też by to przyjął. W sumie to sąd cywilny.
                  smile
                  No i całe moje rozumowanie bierze w diabły. smile))
    • tina73 Re: witam-troche o mnie 16.04.07, 13:55
      mam pytanie do tricolour. piszesz że pójscie na kompromis i zgoda na rozwód bez
      orzekania o winie to tandetne zalatwienie sprawy. a co powiesz na przypadek
      mój : pierwszy pozew złożyłam z orzeczeniem o winie mojego ex.zlozylam rownież
      wniosek o odstąpienie od sprawy ugodowej ze wzgledu na duzą odległosc jaką
      musiala bym pokonać ( wyprowadzilam sie ) moj ex juz zdazyl rozstac sie ze
      swoja panią i nie zgodzil sie na to odstapienie. napisal ze "" kocha zonę "" i
      nie chce rozwodu smilesmile.póżniejszych wezwan nie odbieral , nastepnie wyjechał z
      kraju , rowod już przeciągał sie ok 1,5 roku , a mnie zaczeli ścigać dziwni
      wierzyciele. wycofalam wiec ten pozew z orzeczeniem winy , zlozylam pozew bez
      orzekania , i wystapilam o wyznaczenie kuratora , gdyż nie jest znane miejsce
      pobytu męża. dzieki temu uzyskalam po ponad 3 latach wyrok zaoczny. nie bylo by
      to chyba do tej pory mozliwe gdybym chciala udowodnic mu winę , bo jak ?? i
      powiedz , do jakiej kategorii byś zaliczyl takie osoby jak ja ??
      • tina73 Re: witam-troche o mnie 16.04.07, 13:57
        i jeszcze jedno . teraz , gdy już emocje opadly jednego jestem pewna. to cale
        orzekanie o winie tylko jednej strony jest chyba nieporozumieniem. bo tak na
        prawde to kazdy z nas w jakiejś mierze przyczynia sie do rozpadu małżeństwa.
        zawsze wina leży po obu stronach.
        • aron95 Re: witam-troche o mnie 16.04.07, 15:29
          Ja wniosłem o orzeknięcie winy . Sędzina przekonała mnie aby odstąpić od
          orzekania winy bo to przedłuży sprawę . W zamian zaproponowała symboliczne
          alimenty o które nie występowałem .
          Co zyskalem ?
          - sprawa trwała godzinę
          - bez ciągania świadków
          - koszty sądowe obniżone do 300 zł
          - syn ma kieszonkowe
          Nie warto się upierać przy orzekaniu winy . Chyba że chce sie Ex wykasować na
          alimenty na siebie .
          • jogaj Re: witam-troche o mnie 16.04.07, 20:29
            Cala ta wina i jej udowadnianie, wlasciwie to jak bylo wiemy tylko my i sad nie
            jest w stanie tego orzec, ja tego nie potrzebuje,a do niego i tak nic nie
            dotrze.
            Ktos moze to uwazac,za tandete, a ja nie chce juz tego roztrzasac i mielic
            tego, to co bylo to bylo, ja mam nadzieje wyciagnelam wnoioski i chce zajac sie
            moim zyciem i tym co jest i bedzie,przeszlosc zostala.
            Jola
        • tricolour Jak najbardziej może być wyrok zaoczny... 16.04.07, 20:41
          ... z orzeczeniem winy.

          Poza tym ja Ciebie nie zaliczam do żadnej grupy. Napisałem jedynie, że nie
          chcałbym wiązać się z kobietą, która załatwia tandetnie sprawy - więc jedyne, co
          Ci "grozi" z mojej strony, to brak zainteresowania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka