Dodaj do ulubionych

dodajcie mi otuchy

18.05.07, 08:43
Bardzo prosze, moze jakieś pomysły?? Dziś, w końcu, definitywnie sie
przeprowadzam do nowego mieszknaia z synem i ... boję sie, bo to dla mnie
taki kolejny etap rozstawania sie z utracona rzeczywistością.... Wiem -
powinnam sie cieszyć, że mam swoje, że jestem pania sama dla siebie, ale ....
boje sie tej zmiany i nie umiem nic na to poradzić ... jakoś to nowe nie
niesie póki co ze sobą wiele radosci - jak ją znaleźć ??
Obserwuj wątek
    • scriptus Re: dodajcie mi otuchy 18.05.07, 09:10
      Szukaj czegoś dobrego w tym nowym i pielęgnuj to.
      Masz nowe mieszkanie, wymyśl sobie coś, czego nie miałaś w tym starym i buduj
      to, twórz. Obojętne, czy to będzie ścianka z kwiatków, jakiś inny bajer, jeśli
      coś zbierasz, wyeksponuj swoją kolekcję, która dotąd z braku czasu i miejsca
      leży w pudełkach... namaluj obraz na ścianie, jakikolwiek szalony pomysł,
      którym się będziesz mogła cieszyć. Zobaczysz, będziesz się cieszyła z powrotu do
      nowego domu.
      • em120777 Re: dodajcie mi otuchy 18.05.07, 09:11
        no mam - duuuuży balkon i poszdzę na nim duuuuzo kwiatów - już mam lawendę i
        jest piekna smile)) dzięki
    • ladyhawke12 Re: dodajcie mi otuchy 18.05.07, 10:41
      Em będzie ok, scri ma rację, ja np, mam maleńki ogródek przed balkonem, a na balkonie wreszcie tak jak lubie czyli duzo kwiatów, i siedzenie mały stoliczek, można rano, w sobote i niedzielkę kawę wypić, jak jest ciepło. możesz urzadzic mieszkanko jak chcesz, z zslonkami duperelkami. powodzenia na nowej drodze.
    • ivone7 Re: dodajcie mi otuchy 18.05.07, 11:00
      em..doskonale Cie rozumiem..
      po prostu powiedz sobie, ze pewnych rzeczy nie da sie unikac, do niektorych nie
      da sie wrocic..przeprowadzka do nowego domu, to po prostu zamkniecie kolejnych
      drzwi..po ktorym wbrew pozorom bedzie Ci latwiej i pozbyc sie zludzen i zaczac
      zycie po..
      ciesz sie kazdym drobiazgiem..kazdym krokiem w przod..zasadz kwiatki, wystaw
      bibelotki..po prostu badz soba, wciagnij synka w urzadzanie zobaczysz jakie
      fajne chwile zapomnienia przezyjecie razem..
    • emde74 Re: dodajcie mi otuchy 18.05.07, 11:02
      em, przyniesie. czasu trzeba, bo okoliczności przeprowadzki nie są normalne.
      może jak się tam znajdziesz, to wstąpi w Ciebie nowy duch. zajęcie myśli czymś
      innym: meblowaniem, urządzaniem, kwiatkami, gotowaniem w nowej kuchni.
      cokolwiek. im więcej zajętych i skupionych na innych sprawach myśli, tym
      lepiej. kiedyś zobaczysz, że przyniosło to rezultat. powodzenia. M.
    • marieta_makieta Re: dodajcie mi otuchy 18.05.07, 11:22
      Em, ja też się nieśmiało zgłaszam ze słowami otuchy. MAsz w perspektywie
      urządzanie się w nowym mieszkaniu. Dużo pracy-i dużo frajdy. MOżesz kupić sobie
      jakieś nowe drobiazgi, albo coś większego, zastanawiać się, gdzie co ustawić,
      zastawiać i przestawiać. Wybierać kwiaty na balkon. NIe będziesz w tym
      mieszkaniu sama, tylko z dzieckiem. Wiem, że okoliczności są mało sympatyczne,
      ale to jest jednak taka sytuacja, że da się w niej znaleźć dobre strony.
      POmyśl, że teraz to już będzie z górki. Czytałaś kiedyś Polyannę? Jest to
      książka o dziewczynce, która w każdej sytuacji starała się znaleźć plusy.
      Książka czasami przesłodzona i irytująca w optymiźmie, ale z metody można
      skorzystać. Skrajnym przykładem jej zastosowania była moja siostra cioteczna.
      JAkieś 3 lata temu zadzwoniła do mnie i powiedziała "Słuchaj mam raka węzłów
      chłonnych, nie żartuję". Ja zamarłam, a ona kontynuowała " Ale skoro mam się
      przekręcić, to przynajmniej będę mogła powiedzieć mojemu szefowi, że jest
      złamanym kutasem i żona go zdradza". Na szczęście tego nie zrobiła, bo nowotwór
      miała wcześnie wykryty i zaleczony, do pracy wróciła i w ogóle czuje się
      dobrze. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, Em.
    • julka1800 Re: dodajcie mi otuchy 18.05.07, 11:28
      bywa i tak, ze nie cieszy nas nowe, nawet wlasne mieszkanie.

      Znam to. Po przeprowadzce mowilam "ja tu mieszkam" a teraz juz mowie "to moj
      dom", ale minelo troche czasu.

      Dla "zabicia" mysli proponuje zapraszac znajomych na wieczory, nie jedna
      parapetowka, a parapetowki przez co najmniej miesiac.
    • menab Re: dodajcie mi otuchy 18.05.07, 11:43
      Nie dalej jak miesiąc, no może 1,5, temu przeżywałam podobne dylematy.Czułam
      nieokreślony strach przed nowym.Niby marzyłam już o tym, a jak miałam
      namacalnie to panikasmileTeraz już jest dobrze, jest cudownie.Urządzam mieszkanie
      nadal, nie wszystko jeszcze pokończone, ale mam tam swój azyl i czuję
      to.Powodzenia, będzie dobrze.Czułam to samosmile
      • em120777 Re: dodajcie mi otuchy 22.05.07, 17:36
        Witajcie
        No niby azyl, swój kąt, ale ... mieszkanie nie moje - nasze, on płaci - nie wiem
        jak bedzie z wizytami u dziecka, własnie jest pierwszy raz od naszej
        wprowadzki... i tak jak niedawno bylam bliska zadowolenia - dziś wszytsko idzie
        nie tak ...
        Rano włączyli mi mili panowie neta i .... zaraz dowiedziałam się, ze znajoma
        pomaga mężowi działkę kupić, pod dom ...rozryczalam się jak kretynka ...
        Teraz juz lepiej - jednak płacz oczyszcza ...
        Teraz tylko musze odnaleźć nowy sens życia ...
        • ivone7 Re: dodajcie mi otuchy 22.05.07, 19:13
          em...musisz przestac zyc jego zyciem i zacznij myslec o sobie...a na lzy jak
          najbardziej sobie pozwol, to oczyszcza...
          z kazdym dniem bedzie lepiej..zobaczysz...trzymaj sie..
          • em120777 Re: dodajcie mi otuchy 22.05.07, 19:26
            dzięki serdeczne
            a co do zycie jego życiem ... staram sie tego nie robić ..... ale dobrze wiesz,
            że jak sie czegos nie chcesz dowiedzieć to i tak się dowiesz ..... niestety
            Ale obiecałam sobie ze koniec ze smutami - definitywnie mi sie nie udało,ale
            staram się....
            Dobrze że mam juz ten internet, i was....
            • ivone7 Re: dodajcie mi otuchy 22.05.07, 19:36
              wiem, doskonale wiem..
              fajnie ze juz masz net i kontakt ze swiatem i ze mozesz troszke poprzezywac to
              po swojemu...ale nie sama tylko tutaj..
              beda takie fale cie nachodzily, nastaw sie na to...ale bedzie coraz lepiej..
    • rafanetka Re: dodajcie mi otuchy 18.05.07, 11:54
      wiesz powiem Ci, ze dla mnie to był najtrudniejszy krok, chyba nawet trudniejszy
      niz sam rozwód. To był dowód na to, ze koniec. Taki definitywny. Pomiędzy
      jeszcze tego troche było. Ale jak siadłam w nowym mieszkaniu na własnym fotelu
      (nie miałam ani radia ani TV)to siedziałam ze trzy godziny i uśnmiechałam się
      sama do siebie. Nie można powiedzieć ze byłam szczęścliwa, ale cieszyłam sie jak
      jasna cholera.
      • em120777 Re: dodajcie mi otuchy 22.05.07, 17:37
        hej rafanetko - dzięki za miłe spotkanie na rynku smile Napisz coś do mnie na gg,
        bo w nowym kompie nie mam numeru smile pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka