Dodaj do ulubionych

rozwodofobia

14.06.07, 00:11
Rozmawiałam ostatnio z "kuzynką" chyba pierwszy raz po moim rozstaniu z mężem
i to co od niej usłyszałam wprawiło mnie w osłupienie ....
Owa "kuzynka" rzuciła mi bowiem w twarz takim mniej więcej zdaniem :
rozwodnicy to dla mnie ludzie drugiej kategorii, jak już komuś coś raz w życiu
nie wyszło to bałabym się z takim wiązać ...
Ja sie boję, że jeśli jest więcej osób, które tak myślą, to chyba marne moje
szanse wink
Czy myślicie że rozwodofobia szaleje ??
Obserwuj wątek
    • jacekplacek66 Re: rozwodofobia 14.06.07, 00:16
      z jej wypowiedzi wynika , że moze się związać tylko z kims kto ma udane
      małżeństwo- bo tylko komus takiemu "wyszło" ale ktos taki nie bedzie jej chciał,
      więc pozotanie sama do końca swoich dni. wolnych nie biorę pod uwagę bo im może
      nie "wyjśc"
      • z_mazur Re: rozwodofobia 14.06.07, 00:19
        Dobre wink
    • z_mazur Re: rozwodofobia 14.06.07, 00:21
      To fakt, że niektórzy traktują rozwodników jak trędowatych, jakby skłonność do rozwodu przenosiła się drogą kropelkową, ale to raczej mniejszość. smile
      • em120777 Re: rozwodofobia 14.06.07, 00:35
        No powiem Wam,że mnie naprawdę poraziło ... przykro mi to pisać ale
        pomyslałam,że normalnie jakaś ograniczona jest ... a może - i tak chyba byłoby
        lepiej - nie zastanowiła się co gada ....

        A tak już poza żartobliwym tonem. Ja myślę,że dla mnie najtrudniejsza jest i
        bedzie sprawa dziecka ... To piekielnie trudne.

        eM
        gg2453135
    • panda_zielona Re: rozwodofobia 14.06.07, 00:53
      Owa "kuzynka" rzuciła mi bowiem w twarz takim mniej więcej zdaniem :
      > rozwodnicy to dla mnie ludzie drugiej kategorii, jak już komuś coś raz w życiu
      > nie wyszło to bałabym się z takim wiązać ...
      Jeśli kuzynka ma mniej niż 20 lat,to może sobie tak zakładać.Życie zweryfikuje
      jej poglądy.Kawalerów po 30 raczej mało się spotyka smile
      • em120777 Re: rozwodofobia 14.06.07, 00:56
        "Kuzynka" ma 28 lat i od 10ciu blisko lat jest związana (z przerwamiwink) z
        "człowiekiem widmo" - którego prawie nikt nie widział choć mieszka blok obok .....
        Tym dziwniejsze dla mnie, że feruje takie wyroki ...

        • misbaskerwill Re: rozwodofobia 14.06.07, 14:19
          em120777 napisała:
          > "Kuzynka" ma 28 lat i od 10ciu blisko lat jest związana (z przerwamiwink) z
          > "człowiekiem widmo" - którego prawie nikt nie widział choć mieszka blok obok ..
          > ...
          > Tym dziwniejsze dla mnie, że feruje takie wyroki ...

          A może rzeczywiście jej wybranek jest człowiekiem 1 kategorii, bo jest w udanym
          związku?smile
          Wiele by na to wskazywało, zwłaszcza ta "widmowość".
    • artemisia_gentileschi Re: rozwodofobia 14.06.07, 08:06
      Nie raz i nie dwa spotykalam sie z takim podejsciem. Generalnie mam to w
      doopie, wole byc czlowiekiem drugiej kategorii jako rozwodka niz zyc z moim
      eksem.
    • menab Re: rozwodofobia 14.06.07, 08:44
      Ja ostatnio w pracy miałam podobne zdarzenie.Rozmawialiśmy z ludźmi z działu o
      jakiś bzdetach.Potem zeszło na temat małżeństw i rozwodów. Coś bąknęłam o
      swojej przyjaciółce, która właśnie jest na etapie przedrozwodowym, a wcześniej
      mówiłam o innej, która jest po, no i mój przykład.A jeden kolega na to, że ja
      mam jakieś dziwne koleżankiwink....Czy dla innych jesteśmy jak dziwolągi?
      (Innych, znaczy mężatych, żonatych)
      • sylwiamich Re: rozwodofobia 14.06.07, 08:58
        Wiele osób boi się rozwodników.Z mojego doświadczenia wynika że boją się prawdy.
        Mi wyszło.Byłam w kilkunastoletnim związku.Mam dwójkę wspaniałych dzieci.Ale
        przyszedł taki moment że przestałam kochać swojego męża.Zawiódł mnie zbyt wiele
        razy.Nie potrafię kochać ludzi, którzy mnie krzywdzą.Zdałam sobie z tego
        sprawę,podjęłam najtrudniejszą decyzję w swoim życiu.Wiedziałam że będzie
        ciężko, bardzo ciężko.Zero kasy od męża, zmiana miejsca
        zamieszkania.Wyprowadziłam się do pustego mieszkania, 120km dojeżdżałam do
        starej pracy żeby utrzymać dzieci.Było bardzo żle.Ale się odwarzyłam.I jestem
        szczęsliwa.Bez poczucia że nie nie wyszło.Jestem dzielniakiem!Nikogo nie
        oszukuję, a już na pewno nie siebie.Nie tkwię w toksycznym związku.Wygrałam.le
        nie mam koleżanek wśród pań które tkwią w związkach z alkocholikami,
        zdradzającymi, łobuzami.One nie chcę wiedzieć że można inaczej.A ja jestem tego
        przykładem.Nie oceniam ich...wiem że ta decyzja jest straszliwie trudna.Ale
        proszę o nieocenianie mnie.
    • czamon Re: rozwodofobia 14.06.07, 08:50
      sory ale ludzie któzy traktuja rozwodników jak trędowatych mają duze problemy z
      samym sobą. Skoro wszyscy rozwodnicy to dla nich bleeeee to z kim rozmawiają?
      Całkiem spora częst społeczenstwa jest po rozwodzie smile Pozostaje tylko
      współczuć takim osobom, ale życie szybko to ich podejscie zweryfikuje.
      • menab rozwodofobia zaraźliwa? 14.06.07, 08:53
        A ja myślę, że oni tak reagują ze strachu, żeby się nie zarazić.
    • mindsailor Re: rozwodofobia 14.06.07, 09:11
      ja zauważyłam raczej falę rozwodową. ostatnio byliśmy w towarzystwie, gdzie na
      6 par, 5 było po rozwodach!!!
      jakoś nikt nie miał do nikogo żadnych uprzedzeńwink
      • menab Re: rozwodofobia 14.06.07, 09:26
        Skoro na 12 osób tylko 2 nie były po rozwodzie to jakoś dziwnie by to
        wyglądało, jakby mieli jakieś alesmile
        • mindsailor Re: rozwodofobia 14.06.07, 09:36
          wiesz, zawsze można trafić na wyjątkowo silne osobowości, które lubią być pod
          prądwink
          • menab Re: rozwodofobia 14.06.07, 09:38
            No skoro tak, to faktycznie nie mieli uprzedzeńsmile
          • menab Re: rozwodofobia 14.06.07, 09:42
            Zresztą rozwód to dzisiaj już dość powszechne zjawisko i nie powoduje
            odrzucenia, ale czasami niektórzy, mimo, że akceptują moje życie już
            po...reagują tak jak mój kolega.
            • mindsailor Re: rozwodofobia 14.06.07, 10:12
              wiesz, niektórzy nie są w stanie wyjść poza swój ciasny schemat myślenia. i są
              ludzie, którzy myślą tylko stereotypami
    • 13monique_n Re: rozwodofobia 14.06.07, 09:15
      Nie zauważyłam takich tendencji wokół siebie. Ci znajomi, z którymi poświęcamy
      sobie czas w życiu by na taki pomysł nie wpadli. A inni, dalsi, ekhmmm, nie do
      końca mnie interesuje ich zdanie.
      • aron95 Dziwne 14.06.07, 09:41

        Mnie tylko źle traktują rozwodnice na forum.
        • delika1 Re: Dziwne 14.06.07, 09:55
          ja też nie mam takich znajomych.Chodzi o tych bliższych.wręcz uważają,że nalezy
          wychodzic z toksycznych układów, chorych relacji.Wiadomo,że rodzina, pełna
          rodzina, to najwyzsza wartośc.Ale do tego powinna być ta rodzina szczęsliwa,żyć
          w harmonii, zgodzie.Chore relacje należy przerwać.I rozwód jest jak najbardziej
          wtedy na miejscu.Oczywiście warto próbowac naprawiać , leczyć..ale jak nie ma
          takiej mozliwości, nie należy siedzieć w bagnie dla zasady i na siłe.
        • emde74 aron95 14.06.07, 12:03
          bo sobie zasłużyłeś postami - nierzadko - obraźliwymi. nie kontrowersyjnymi jak
          to bywa u tri (z którymi generalnie czasem się zgadzam w kwestii przemyśleń
          ogólnych, a czasem mnie ostro wpieniają, bo z reguły zawsze są kontrą
          i "stawianiem do pionu" w momencie kiedy jeszcze ktoś nie dojrzał do równowagi
          emocjonalnej), ale po prostu prosto obraźliwymi.

          odejdź od tej postawy, bo to nawet nie chodzi o to, że będziesz bardziej
          lubiany. i tak nie wszyscy będą Cię lubić, a Ty wszystkich. ale po prostu
          będziesz bardziej sobą, bo w tych postach to widzę jakiś fałsz. tak jakby nagle
          coś Ci nadepnęło na odcisk i jeżysz się jak wściekły kot.
          • aron95 Re: aron95 14.06.07, 22:33
            Od samego początku piszę tak jak piszę i jakieś porównania są idiotyczne .
            Na pewne sprawy mam inny pogląd co przedstawiam . Nie poważyłem się nikogo
            wyzwać tak jak się to non stop zdarza w drugą strone . Jeśli komuś puszczają
            nerwy to napewno nie mnie . Z każdą jedną mogę tu dyskutować i żadna nie
            wyprowadzi mnie zrównowagi . Jeśli chcesz cos o tym powiedzieć to naprawdę
            przejrzyj moje dyskusje i czym się one kończyły gdy paniom brakowalo argumentów .
            A zdania jednej osoby nie słuchaj
      • panda_zielona Re: rozwodofobia 14.06.07, 12:37
        Ja,po rozwodzie też nie zauważyłam,aby ktoś z moich znajomych przyjaciół
        będących w związkach traktował mnie jako zagrożenie.Inna rzecz - czasami sama
        unikałam spotkań,zwłaszcza,ze niektórym panom wydawało się,ze ja taka biedna
        sama i o niczym innym nie marzę tylko zeby mnie przelecieć.Ech życie.
    • cathy_bum Re: rozwodofobia 14.06.07, 10:21
      Nikt mnie nigdy nie potraktował jak trędowatą tylko dlatego, że się rozwodzę.
      Ale ja to albo szczęście mam, albo się w kręgu wysoce tolerancyjnych ludzi
      poruszam. Bo tak samo na nikim nie robi żadnego wrażenia jeszcze parę moich
      odchyleń od powszechnego modelu. smile)
      Uprzedzenia okołorozwodowe właściwie odczułam raz, zresztą w bardzo przykry
      sposób. Zaczęła mnie unikać osoba, którą kiedyś nazywałam przyjaciółką. Jednak
      u niej przyczyną nie było potępienie rozwodników jako takich. Zadziałał - zdaje
      się - stereotyp, że rozwódki lubią się szybko koło cudzych mężów zakrzątnąćuncertain
      Nie dałam jej nigdy powodów do takich podejrzeń, a jej męża znam dłużej niż ona
      i nigdy nas ku sobie nie ciągnęło. Ale to akurat taki typ kobiety: miłej i
      wartościowej (napiszę to mimo tego, jak mnie potraktowała), ale z kompleksami,
      które powodują ciągły lęk o utratę partnera.
      • menab Re: rozwodofobia 14.06.07, 10:34
        > Zadziałał - zdaje się - stereotyp, że rozwódki lubią się szybko koło cudzych
        mężów zakrzątnąćuncertain

        To prawda, choć moja przyjaciółka nie unika mnie, ale jeśli już się spotykamy
        to same.W impreazach mieszanych już nie jestem zapraszana do ich domu. Może nie
        chce mnie zranić, żebym patrzyła na jej rodzinę, skoro ja mam rozbitą?
        • cathy_bum Re: rozwodofobia 14.06.07, 10:54
          U mnie ta sytuacja pojawiła się tylko w tym jednym wypadku. Inna przyjaciółka
          sama oferuje mi swojego męża za szofera i pomocnika od spraw trudnych.smile
    • magnuna Re: rozwodofobia 14.06.07, 10:27
      no cóz, przyznaje ze ja zanim wyszlam za maz tez tak uwazalam jak owa kuzynka.
      Do czasu rozwodu...
    • lilyrush Re: rozwodofobia 14.06.07, 10:35
      Zauważyłam ciekawe podejscie mężczyzn- usprawiediwianie na swój sposób strachu.
      Bo jeśli ja jestem na tyle silna, ze potrafie podjac decyzje o rozwodize i to z
      małym dizeckiem to w prosty sposób oznacza, ze wiem czego chce i potrfie o to
      walczyć. I nie będe z facetem, który, piszać bardzo ogólnie, ma mnie daleko. I
      to panów przeraża, bo od wejścia wiadomo, ze trzeba bęidze sie starac i chciec
      a nie uznać za swoej i przyrosnac do pilota.
      Co do nowych zwazków kobiet z dziećmi po rozowdzie to polecam do przeczytania
      wątek an innym forum:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=63729600
    • akacjax Re: rozwodofobia 14.06.07, 10:54
      Może ona to mówiła tylko do siebie..że bałaby się związać ślubem z kimś po rozwodzie np. obarczonym winą?
      Przecież powodów do rozwodu jest wiele...nie zawsze z naszej winy...

      A może to jej wytłumaczenie niejsnego związku? Przykrywkasmile
      Czy ona spotyka się z kawalerem, czy z żonatym?

      I myślę, że sami powinniśmy być dla siebie autorytetami, a nie ma potrzeby ustawiać swego nastroju w zależności od opinii innych osób.
    • emde74 Re: rozwodofobia 14.06.07, 11:53
      nie sądzę. szaleje to fala rozwodów, ale nie banie się rozwodników jako takich.
      ja słyszę wręcz opinie, że rozwodnik lepszy, bo już wie "na czym d**a jeździ"smile

      a tak jak w poście myślą ludzie, którzy o sobie mają zdanie pt. ja
      jestem "debeściak". czyli osoba, która zawsze mówi "nigdy". czyli z marnym
      doświadczeniem życiowym lub idealistka.

      a pytanie co zrobi jak się po prostu zakocha w rozwodniku? he, he, to Ci będzie
      dylematsmile)))
      • cien_wiatru Re: rozwodofobia 14.06.07, 15:52
        Spotkalam sie z takim pogladem raz w zyciu. wyglosila go w ubieglym roku moja
        kolezanka. Po prostu szczeka mi opadla jak to uslyszalam. Wiedzialam, ze ludzie
        maja takie poglady, ale myslalam, ze tylko moherowe berety. A ta kolezanka
        mieszkala pare lat za granica, skonczyla 2 fakultety..... Ma 33 lata i
        strasznie rozpacza nad swoim staropanienstwem, wiec polecilam jej przeszukanie
        portali randkowych. Znalazlam super goscia w jej wieku, no ale rozwiedzionego.
        Wykrzywila sie tylko i prawie wrecz na mnie obrazila , ze smialam jej
        zasugerowac rozwiedzionego faceta. Dla niej facet ma byc bezdzietnym kawalerem,
        tez co najmniej po 2 fakultetach, tak jak ona.
        Nie musze dodawac, ze kolezanka nadal jest panna ( na wydaniu ).
        • emde74 cien_wiatru 14.06.07, 16:45
          noooo, jak koleżanka szuka 33+ letniego kawalera bez dzieci, to gratuluję
          podejściasmile) proponuję, by jeszcze taki kawaler po 30-tce mieszkał z mamusiąsmile)

          jak znajdzie takiego i wyjdzie za mąż, rozwód po jakichś 2 latach gwarantowany.
          i co ona wtedy pocznie, jak będą ją traktować jak trędowatą?smile)

          rzeczywiście czasem wykształcenie nie idzie w parze nie tylko z inteligencją,
          ale również, jak widać, z dojrzałością
        • marek_gazeta Re: rozwodofobia 14.06.07, 18:45
          A ja tylko dodam, że atrakcyjny, samodzielny facet-kawaler po trzydziestce z dwoma fakultetami będzie pewnie "celował" w dwudziestkipiątki, czyli koleżanka powinna szukać takiego faceta koło albo po 40-tce. Ale kawaler po 40-tce... z definicji coś z nim musi być nie tak smile
    • nangaparbat3 > Czy myślicie że rozwodofobia szaleje ?? 14.06.07, 18:20
      Rozwodofobia nie, ale głupota na społkę z hipokryzja, a za nimi nadąża pruderia.

      Em - kuzynek sie nie wybiera.
      • fankaaa Re: > Czy myślicie że rozwodofobia szaleje ?? 14.06.07, 19:30
        Z ust, a raczej z klawiatury mi to wyjęłaś...
    • tricolour Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 14.06.07, 19:39
      ... o rozwodnikach.

      Zresztą wypowiedź tej kuzynki ma sens kiedy mówi "jak już komuś coś raz w życiu
      nie wyszło to bałabym się z takim wiązać ...". Uważam taki strach za całkiem
      realny, a biorąc pod uwagę konieczność wychowywania czyichś dzieci, wizyty
      biologicznego ojca lub alimenty uszczuplające budżet, to strach jest na miejscu.

      Poza tym większość kobiet nie chce orzekania winy nawet w ewidentnych sprawach
      więc różne łajdaki mają czysto w papierach. A łajdactwo, zdrady, alkoholizm,
      ociąganie w alimentach, niesprawiedliwy podział majątku - to moim zdaniem jest
      objaw drugiej kategorii człowieka.
      • em120777 Re: Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 14.06.07, 20:00
        Tri - no może niezbyt dokładnie zacytowałam "kuzynkę" - mówiła, że bałaby się -
        bo jak już raz nie wyszło to napewno sie nie uda znowu ... - to jakby takie
        przypisane do człowieka, że on jest niezdolny, nie potrafi być w związku, a nie
        że ona się obawia alimentów i byłych żon - i to mnie przeraziło!!
        • nangaparbat3 Re: Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 14.06.07, 20:55
          O ile pamietam statystycznie zwiazki rozwodników sa trwalsze niż "świeże". Wiec
          moze jednak ludzie czegoś sie uczą, do czegoś dojrzewją.
          A juz na pewno nie ma gorszej rzeczy niz wmawiać sobie (czy dac sobie wmowić),
          ze na pewno sie nie uda.
          • em120777 Re: Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 14.06.07, 21:33
            Że trwalsze - to jakos do mnie przemawia, bo licze,z e mądrzej się ludzie
            zachowują, a nie twierdzę na swoje szczęscie, że sie nigdy nie uda - tylko jak
            już pisałam temat dziecka jest piekielnie trudny - przynajmniej dla mnie ....
            ale mozę za wcześnie o tym myśleć ..


            • fankaaa Re: Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 14.06.07, 22:46
              Badania społeczne dowodzą,że "drugie"związki są jednak często szczęśliwsze od
              pierwszych. Czyli raczej sens ma twierdzenie,że jeśli ktoś się rozwiódł, to
              jest właśnie lepszym materiałem na partnera niż zanim jakikolwiek związek
              zawarł.
              • fankaaa Re: Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 14.06.07, 22:49
                Zdaje się,że niechcący napisałam prawie to samo, co Nanga.
            • aron95 Re: Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 14.06.07, 23:16

              I ja na tą trwałość statystyczną liczę .
              Sam obserwuje znajomych rozwodników którzy od lat sa w związku i mieszkają z
              dziećmi . Jedyne co mnie razi to że jej dzieci jemu po imieniu mówią i na odwrót
              • z_mazur Re: Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 14.06.07, 23:20
                A jak miałyby się zwracać?
                Tato???
                Wujku???
                • em120777 Re: Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 14.06.07, 23:32
                  No to mnie zawsze też zastanawia .. i bawią mnie ci wujkowie ...
                  Nie wyobrażam sobie, aby mój syn miał mówić do kogoś z kim się zwiążę kiedyśtam,
                  inaczej niż po imieniu - no chyba że istnieje jakieś odpowiednie słowo ??
              • panda_zielona Re: Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 14.06.07, 23:32
                Jedyne co mnie razi to że jej dzieci jemu po imieniu mówią i na odwró
                > t
                A co w tym rażącego? zwłaszcza jeśli dzieci są np.nastolatkami
                • 30-letnia Re: Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 16.06.07, 13:58
                  a może proszę pana?
                  smile))
              • czamon Re: Ale nerwowość, że ktoś ma negatywne zdanie... 16.06.07, 16:35
                aron95 napisał:

                >
                > I ja na tą trwałość statystyczną liczę .
                > Sam obserwuje znajomych rozwodników którzy od lat sa w związku i mieszkają z
                > dziećmi . Jedyne co mnie razi to że jej dzieci jemu po imieniu mówią i na
                odwró
                > t


                to raczej normalne, wole zeby moje dzieci mówiły do mojego partnera po imieniu
                niz tam wujku.
    • glos_z_offu Re: rozwodofobia 17.06.07, 12:35
      świadomie lub nie, osoby "z czystym kontem" boją się rozwodu, właśnie może nie
      tyle samych rozwodników. idealistycznie chciałoby się, jeśli już w ogóle
      przysięgać, to na zawsze.
      gorzej postrzegani są rozwiedzeni mężczyźni. "na pewno pił i bił".
      jeśli osoby rozwiedzione nie czują żadnego lęku przed rozwodem, to skąd w takim
      razie tak wiele prób o unieważnienie małżeństwa?
      • kaska123 Re: rozwodofobia 17.06.07, 15:08
        Dziwicie sie skad takie traktowanie rozwodnikow jak tredowatych i ludzi drugiej
        kategorii.
        Sama jestem panna (30 lat) i nigdy nie zwracalam uwagi na rozwiedzionych
        mezczyzn, ale z powodu religi, jestem katoliczka, zalezy mi na slubie
        koscielnym. Wiazac sie z rozwodnikiem mialabym problem z pelnym uczestnictwem w
        zyciu kosciola.
        Niektorzy ludzie boja sie tez tego, ze taki rozwodnik ma dzieci,dziecko. Czyli
        wspolne spedzanie czasu itp,jakies obowiazki.
        Ale traf chcial, ze spodobal mi sie bardz pewien mezczyzna, grubo po 30-tce, a
        nawet zaryzykuje stwierdzenie, ze sie zauroczylam, dawno tak nikt na mnie nie
        dzialal. Zbieg roznych okolicznosci spowodowal ze sie spotkalismy, bylo milo.
        Wiedzialam ze jest kawalerem. Nic z tej znajomosci nie wyszlo, a okazalo sie-
        wiem z innych zrodel ze jest rozwiedziony i ma dzieci.
        Troche mna wstrzasnelo, byc moze gdybym od poczatku wiedziala, nie umowilabym
        sie z nim. Ale teraz jakos by mi az tak bardzo nie przeszkadzalo, owszem to dla
        mnie nadal problem, ale facet tak bardzo mi odpowiada pod wieloma wzgledami,
        ze ...zdecydowalabym sie nawet na zwiazek z nim, gdyby on oczywiscie chcial...
        ironia losu niestety sad
        • em120777 Re: rozwodofobia 17.06.07, 15:22
          nie wszyscy rozwiedzeni brali śluby kościelne ..., no a sama potwierdzasz,że
          czasem i z rozwodnikiem warto się związać pomimo ... choć to jest zdecydowanie
          trudniejsze
          nie zmienia to jednak faktu,że rozwód nie powinien degradować człowieka jako
          takiego, a często tak bywa ...

          eM
          gg2453135
        • akacjax Re: rozwodofobia 17.06.07, 15:30
          Jeżeli Cię oszukał mówiąc, że jest kawalerem...
          Jeżeli nic z tej znajomości i tak nie wyszło..chyba, ze nadal jest szansa...

          Sama musisz zdecydować, czy miłość(o ile to w ogóle tak można nazwać, a tak nawiasem mówiąc na tym etapie chyba łatwiej się wyleczyć z niej)ma tyle mocy, by nadać Twojemu życiu zupełnie inny wymiar, inne wymogi.

          No i taki drobiazg-może on nie miał ślubu kościelnego, a może można stwierdzić jego nieważność...
      • akacjax Re: rozwodofobia 17.06.07, 15:35
        > świadomie lub nie, osoby "z czystym kontem" boją się rozwodu, właśnie może nie
        > tyle samych rozwodników.

        Tylko czego?

        idealistycznie chciałoby się, jeśli już w ogóle
        > przysięgać, to na zawsze.
        To zawsze zalezy od ślubujących partnerów.

        > jeśli osoby rozwiedzione nie czują żadnego lęku przed rozwodem, to skąd w takim
        > razie tak wiele prób o unieważnienie małżeństwa?

        A tego to w ogóle nie rozumiem. Co ma brak lęku przed rozwodem do badania możliwości stwierdzenia nieważności ślubu?
        • kaska123 Re: rozwodofobia 17.06.07, 15:53
          Czy mnie oszukal, ze jest kawalerem? Nie, nie bylo tematu, nie mowil nic o
          swojej przeszlosci. Ja myslalam, ze jest kawalerem, bo mialam takie informacje
          od osob trzecich (jak sie pozniej okazalo-falszywe).
          Z drugiej strony nie musial mnie uprzedzac od razu ze ma dzieci, byla zone, za
          swieza znajomosc... rozmawialismy na tematy ogolne, tak mi sie wydaje, mogl
          tez myslec, ze ja wiem o jego sytuacji wlasnie od osob trzecich (a nastapilo
          przeklamanie-nie bylo to akurat niczyja wina).
          Fakt, rozwiedziony facet bez slubu koscielnego, majacy nawet dzieci-gdyby tak
          bylo w jego sytuacji byloby super, choc nie sadze.
          A, ze zdazylam sie nim juz zauroczyc dosc powaznie-nie wiem, chyba mam za duzy
          metlik w glowie.
        • glos_z_offu Re: rozwodofobia 17.06.07, 16:44
          dobrze, może nie chodzi o lęk, a o swego rodzaju stygmat,
          powodujący u innych lęk zwany tu rozwodofobią.
          skoro rozwody pomimo często ich dramatycznego przebiegu są
          takie mówiąc kolokwialnie fajne, to skąd w takim razie chęć
          wymazania partnera ze swojego życia, jakikolwiek ten partner
          nie był? hipokryzją to zalatuje
          rozwiodłam się, bo był impotentem i jestem wolna i jest cool,
          czy w ogóle w związek małżeński nie wstąpiłam (czyt. unieważniłam
          sakrament małżeństwa)?
          • fankaaa Re: rozwodofobia 17.06.07, 18:00
            Kto, na Boga, mówi tu,że rozwody sa fajne ????????
            Czy możesz przytoczyć jakąś konkretną wypowiedź ?
            Rozwód jest najczęściej dramatem powodującym stres na poziome najwyższym z
            pośród wszystkich sytuacji stresogennych.
            A kiedy już to sobie wyjaśniliśmy, to może bardziej zrozumiały staje się
            fakt,że na ogół rzadkie są przyjacielskie kontakty między ex-małżonkami.
            I nie poczuwam się do najmniejszej nawet hipokryzji w tej sprawie.
            A unieważnienie małżeństwa - nie wiem, trzeba by zapytać tych, dla których ma
            to znaczenie.
          • akacjax Re: rozwodofobia 17.06.07, 18:46
            stygmat,
            > powodujący u innych lęk zwany tu rozwodofobią.

            Nie wiem, co moje życie powoduje u innych-jest moje i nikt nie odbierze(nie zdejmie ze mnie, nie spowoduje, że mniej je odczuję) emocji, cierpień, smutków, z którymi musiałam się zmierzyć. A jeżeli ktoś tak reaguje? Może to raczej nadwrażliwość, niepewność siebie, związku?

            Ale czy strach przed rozwodem(do tego wywolany cudzym rozwodem) może powodować strach przed miłościa, bliskością? Chyba te potrzeby sa wieksze od wszystkiego.

            skąd w takim razie chęć
            > wymazania partnera ze swojego życia

            Powtarzam się...gdybym nie musiała nierozstałabym sie z m., gdybym mogła się z nim przyjaźnić, mogłabym z nim być.
            Być może i mój slub był nieważnie zawarty, ale ja mam do tego takie podejście, że to jest nie dla mnie i póki co nie badam, czy był ważny. Wierzę, że był. Bo akurat nie dojrzałam do przekreślenia małżeństwa.

            Na tym forum nie ma rozwodofilstwa, jest rzeczywistość, są autentyczne cierpienia.
            No i jest pewnego rodzaju zbratanie-rozwodników przez wspólne przejścia.
        • z_mazur Re: rozwodofobia 17.06.07, 18:01
          IMHO rozwodnicy są czasem niechętnie przyjmowanie prze otoczenie ze względu na swojego rodzaju memento. Swoją obecnością przypominają o tym, jak czasem kruche są więzi między ludźmi.

          Ile jest takich historii, gdy otocznie słysząc o rozwodzie jakiejś pary głośno mówi "wy się rozwodzicie??? przeciez byliście taką fajną parą". I teraz taki rozwodnik jest wyrzutem, skoro im się nie udało to może nam się to też przytrafić. A rzeczy, które budzą nieprzyjemne skojarzenia najlepiej usuwać ze swojego otocznia.
          • em120777 Re: rozwodofobia 17.06.07, 19:30
            hmm ... no o nas tak mówili, ale po - jakoś nie odwrócili się, tylko wielu
            osobom dało to do myślenia i może przez to kilkoro naszych znajomych zaczęło
            bardziej dbać o swoje związki ...

            eM
            gg2453135
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka