Dodaj do ulubionych

Witam ....

29.06.07, 15:57
wszystkich bardzo serdecznie...
Odkryłam to forum niedawno,bo temat rozwodów był dla mnie " sprawą, która mnie
po prostu nie dotyczyła"...No i stało się zaczęło dotyczyć....
Ktoś bardzo bliski dla mnie jest na strasznym wirażu życiowym...Odesłałam go
do tego forum,ale mam wrażenie,że jeszcze dużo czasu upłynie zanim się
otworzy i coś napisze...
Mam do Was ogromną prośbę(pytanie)co może zrobić rodzeństwo gdy widzi,że to
drugie tak strasznie cierpi, i jednocześnie nadal kocha, i nie ma siły
powiedzieć sobie,że to już koniec...
Pozdrawiam F...
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: Witam .... 29.06.07, 16:18
      forceps napisała:

      > Mam do Was ogromną prośbę(pytanie)co może zrobić rodzeństwo gdy widzi,że to
      > drugie tak strasznie cierpi, i jednocześnie nadal kocha, i nie ma siły
      > powiedzieć sobie,że to już koniec...
      Nic nie może. Może być, przytulić (albo klepać po ramieniu). Rozumieć.
      Pocieszać, towarzyszyć. Zapytam moją siostrę, skąd ona wiedziała, co robić. A
      pomogła (dzięki sis).
      • sylwiamich Re: Witam .... 29.06.07, 16:45
        Jak się rozwodziłam mojego barta przy mnie nie było...może nie mieliśmy wtedy
        takiego kontaktu...może robiłam wrażenie twardej...może miałam to w nosie.
        Ale gdy po raz kolejny stanęłam na zakręcie to powiedział: Siora...to
        przejdzie...dasz radę...silna jesteś.I tak jakoś tkliwie mi się zrobiło...mój
        młodszy bratsmile))
        • forceps Re: Witam .... 29.06.07, 16:53
          Dzięki dziewczyny....
          Strasznie to dla mnie ważne,bo gdy słyszę gdy facet do tej pory silny i twardy
          jak głaz,który był dla mnie ostoją rozkleja się i łamie to czuję niemoc...Żal mi
          tak strasznie tego,że ma 27 i jego życie już w jakiś sposób jest pokręcone...
          • biedroneczka33 Re: Witam .... 29.06.07, 17:01
            Co zrobic....najlepiej poprostu byc obok , nie pouczac nie nauczac ale akceptowac jego wybory bez wzgledu na to czy Ci sie one podobaja czy nie .
            Sa rzeczy w zyciu z ktorymi musimy sie sami uporac , ale dobrze gdy obok jest ktos do kogo mozemy sie zawsze zwrocic o pomoc :o)))
          • misbaskerwill Nic na siłę... 29.06.07, 17:33

            Być może on będzie chciał przy niej zostać, by za kilka lat znów przejść to samo.
            Być może popełni masę elementarnych pomyłek.
            Ale to jego życie, to jego wielka miłość - do niczego go nie próbuj zmuszać.
            Bądź przy nim, daj mu do zrozumienia, że może Ci się wyżalić, nawet w środku nocy.

            Tyle na razie możesz zrobić. A o reszcie dowiesz się od niego.
            • crazyrabbit Re: Nic na siłę... 29.06.07, 18:05
              Misiu , znowu tak fajnie napisałeś smile)

              A autorce wątku muszę powiedzieć , że zazdroszę jej bratu takiej siostry smile
              • 374.4w Re: Nic na siłę... 29.06.07, 18:33
                no naprawde fajnie to Misiu napisałeś,
                co u Ciebie, dawno Cie nie było?
    • lilyrush Re: Witam .... 29.06.07, 21:22
      nie oceniac, nie komentowac. akceptowac i wspierac. Czasami pogłaskać
      • 13monique_n Re: Witam .... 03.07.07, 15:01
        lilyrush napisała:

        > nie oceniac, nie komentowac. akceptowac i wspierac. Czasami pogłaskać

        o to to! I zwyczajnie być, dyskretnie i blisko, żeby podtrzymać. To się czuje.
        Ja czułam i od siostry i od mojego młodszego brata. I pamięta się potem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka