catherrine
30.06.07, 14:46
witajcie...
pisze tu z pozycji tej "trzeciej"- to moj facet rozwodzi sie z zona, zeby byc
ze mna... byli razem 7 lat, ich slub byl bardzo, z roznych wzgledow,
przyspieszony- po pol roku znajomosci. nie maja dzieci.
w ich malzenstwie szybko zaczelo sie pusc, ostatnie 5 lat moj facet, mimo ze
z zona byl mocno zwiazany, przezywal koszmar... mysleli o rozstaniu, a moje
pojawienie sie wszystko przyspieszylo- nie jestem jedynym powodem rozwodu.
jego zona bardzo to przezywa- mimo ze ich decyzja byla wspolna, bo ona tez
jest zakochana w kims innym. jednak ten drugi jej nie chce, ona zostala
sama... moj facet ma ogormne wyrzuty sumienia, czuje sie za nia
odpowiedzialny nadal, nie wiem, jak mam mu pomoc. te skrupuly wszystko
niszcza. w wakacje ma zlozyc pozew o rozwod, a ja sie potwornie boje, ze w
koncu nie znajdzie na to sil i wroci do niej, zeby uspokoic sumienie... jak
mam mu pomoc? jak go przekonac, ze juz nie jest za nia odpowiedzialny? ze,
owszem, powinien jej pomagac, ale ze nie moze juz postepowac tak, jak przez
cale malzenstwo, kiedy ona sie na nim wspierala?
zaznaczam, ze nie bylam jego kochanka w potocznym rozumieniu. nasza znajomosc
trwala dlugo (na gruncie zawodowym, bez sepcjalnej bliskosci czy kontaktu),
ale rozstali sie, kiedy on poczul do mnie cos wiecej i zaczelismy sie
spotykac regularnie. w zadnym momencie jej nie oszukal.
strasznie sie boje o niego, jest w kryzysie, odsuwa sie ode mnie... on kiedys
bedzie po rozwodzie...jak mu pomoc?