Dodaj do ulubionych

On nie chce :-( pomocy

14.07.07, 16:16
WITAM WSZYSTKICH
postanowiłam zwrócić się do Was o poradę.Mam
takie zmartwienie i sama nie wiem co powinnam zrobić?
Z moim mężem przeżywamy kryzys,gorszy okres,czy też jakieś częściowe (lub
całkowite )wypalenie -oziębienie.
Nawarstwiło nam się niemało różnych problemów o których nie mogliśmy
rozmawiać,gdyż mąż jest wyjątkowo oporny we wszelkich dialogach-typ
czlowieka -sam pomyślę -sam zrobię.
Jesteśmy rzaem od 8 lat mamy kochane dzieciątko i chciałabym uratować nasz
związek lecz jest bardzo żle,nawet zaczęłam szukać stancji,nie wyprowadziłam
się tylko dlatego ze nie mogę znależć mieszkania.
Potem pomyślałam że może jakaś terapia,że może nie wszystko stracone?
Namówiłam go pierwszym razem,poszedł,lecz gdy terapeutka wzięła moją stronę w
obronę On się zniechęcił i powiedział ze wiecej tam nie pojdzie,.
Choć on wie i przyznał się do tego że w dużej mierze to głównie przez niego
mamy taką sytuacje ,to stwierdził że on juz tam chodził nie bedzie zeby ktos
obcy mu uswiadamial jego błędy.
Mówi że samo się wszystko wyklaruje,.zA drugim razem zaciągnęłam go santażem
na wizytę .
Mój dylemat jest taki że wiem doskonale że "samo"się u nas nic nie naprawi bo
za daleko wszystko zabrnęło, a niewiem jak powinnam postąpić czy go ciągać na
siłę i na przymus na te rozmoawy? Czy to coś da? Czy może powinnam sama
lepiej tam chodzić?
Ja jestem bardzo miękki człowiek i wszystko co źle się dzieje w naszym życiu
mnie przerasta,czuję już że wpędziłam się chyba w jakiąś depresję,apatię.Od
kilku lat(ok 10) jestem kierowcą ,taką mam pracę,bardzo dużo jeżdżę,w życiu
nie miałam kolizji ani nic w wtym sylu a ostatnio przez to wszystko nic mi
nie idzie i nawet stłuczkę spowodowałam sad
B OJĘ się o nas,o nasze małżeństwo,o mój stan emocjonalny i psychiczny.
Proszę ,doradźcie mi czy powinnam go tam ciągać na siłe czy sama tam chodzić
i poreperować swoje zdrowie psychiczne?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Ilonko, juz pisałam na Kobiecie 14.07.07, 16:28
      chodź sama. Pomoż sobie, a moze to pomoze Waszemu zwiazkowi. albo spakujesz
      manatki i bedziesz mu zyczyła szcześcia bez siebie.
      ale co z tego wyjdzie, nigdy nie wiadomo.
      • ilona1004 Re: Ilonko, 14.07.07, 16:43
        nangaparbat3 tak dziękuję Ci za poradę , napisałam nie tylko tu bo chciałam
        dostać jak najwięcej odpowiedzi co ludzie z doświadczeniem większym niż moje o
        tym myślą?
        Właśnie poruszyłyście tę kwestię której sie obawiam ,spodziewam się tego że
        własnie tak może być iż w wyniku tej terapii poprostu od niego odejdę ...ale
        sama nie wiem czy chciałabym tego i czy to jest akurat najlepsze wyjście?
        Póki z nim jestem to myślę ,mam nadzieję że coś jeszcze da się zrobić a gdy już
        zdecyduję się odejśc ?......raczej jestem z tych co to nie wchodzą dwa razy do
        tej samej rzeki...... a mamy dziecko które bardzo kocha tatę?
        zgłupiałam ,niewiem co robić?
        Myślę że najlepiej by było gdyby on chodził ze mną lecz jak widzę i z tego co
        mówicie to nie ma sensu,odpuścić tego całkowicie-nie mogę bo jest to mi
        potrzebne,jak będę chodziła sama to tak jakbym już zdecydowała się na odejście?
        • z_mazur Re: Ilonko, 14.07.07, 16:47
          Ilonko to nie tak, podjęcie terapii wcale nie oznacza że od niego odejdziesz, ale napewno pozwoli Ci lepiej ocenić sytaucję.
          Zajmij się sobą i zacznij się zmieniać dla siebie, być może gdy on zobaczy te zmiany inaczej spojrzy na Ciebie i wasz związek. Być może on w tej chwili nie dostrzega potrzeby zmian bo nie dociera do niego świadomość tego jak dla Ciebie te zmiany są konieczne.

          Być może on uważa, że tak jak było do tej pory jest i będzie ok, a Twoje żądania to fochy, które Ci, po jakimś czasie przy jego konsekwentnej odmowie jakichkolwiek zmian, przejdą.
        • verita75 Re: Ilonko, 14.07.07, 16:52
          Ależ to wcale nie oznacza, że się decydujesz na odejście. Piszesz, że jesteś
          rozbita emocjonalnie, cierpisz. Wtedy też trudniej o spokojną, rzeczową rozmowę
          z mężem, trudniej o racjonalny osąd tego co się dzieje w związku. To, że Ty
          zdecydujesz się na terapię oznacza jedynie, że chcesz pomóc sobie, chcesz
          popracować nad sobą. Może to oczywiście mieć konsekwencje dla Waszego związku,
          ale przecież niekoniecznie negatywne. Terapeuta może Ci pomóc spojrzeć z
          dystansem na to co się dzieje w związku.
          Ale rozumiem Cię, ja tez się chwilami bałam zaczynając terapie moją i gdy mój
          mąż zaczynał swoją, że mogą one bardziej zaszkodzić niż pomoc. A dziś naprawdę
          nie żałuję. I poki co nam to pomogło zarówno osobiście jak i dla związku.
    • verita75 Re: On nie chce :-( pomocy 14.07.07, 16:35
      Dokładnie jak pisze Nanga. Idź sama. Zrobisz coś dobrego, na pewno dla siebie a
      może dla was. Że terapia dużo daje to akurat mogę potwierdzić osobiście. Ale
      tylko gdy ktoś tego chce. Na siłę się nie da, wierz mi.
    • natasza39 Re: On nie chce :-( pomocy 14.07.07, 17:13
      Odpisałam Ci ilonko na NR, choć w sumie nic nowego, ponad to co radza Ci na tym
      forum nie wymyśliłam.
      jeśli tylu ludzi, patrząc z boku, radzi Ci prawie to samo, to chyba jest to
      wskazówka co robić dalej, prawda?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka