wenezuela1
06.08.07, 08:50
Witam,
Jestem miła i takie tam...wobec swojego exa, wobec jego rodziców - chociaż
bardzo bym chciała ich "zetrzeć" gumką myszką. Jestem miła i uprzejma, bo od
moich uczuć, odczuć, żalów jest ważniejsze dziecko i jego potrzeby.
Nikogo nie obrażam, o nikim żle się nie wypowiadam. Ja jestem człowiekiem i
oni też. A przede wszystkim człowiekiem jest kruche dziecko.
Poradzcie mi proszę, bo nagminnie zdarza się, że:
- dziecko słyszy od byłych teściów, że mama jest głupia
- czasami dziecko zostanie uderzone przez dziadków, bo.... (ja stosuję inne
metody niż bicie)i potem maluch przeżywa to, że został uderzony
Tak naprawdę do dziecka prawa opiekuńcze mają tylko rodzice. Dziadkowie nie.
Proszę regularnie exa, aby zwrócił uwagę swoim rodzicom, aby poematy na moją
cześć nie były wygłaszane przy dziecku. Chyba prośby nie działają...
No i potrzebuję odpowiedzi ile mam dać szans tym ludziom na
zrozumienie...takie ogólne...? Ile gadać można?
Wkurza mnie to i myślę o określeniu miejsc spotkań - niekoniecznie u
dziadków - tylko, że dziecko będzie cierpieć.
Jeśli chaotycznie napisałam - przepraszzam.
Pozdrawiam.