Dodaj do ulubionych

rewelacje na swój temat:-)

08.08.07, 09:25
Pewnie też tak czasem mieliście, że dowiadujecie się na swój temat
jakichś "rewelacji". Ja najczęściej od teściowej, ale oczywiście
okreżną droga, choć w momencie krytycznym sama mi to powiedziała
(ale najpierw mojej mamie). Okazało się, że nie gotowałam obiadków
mężowi (gotowałam), zostawiałam go biednego samego i wyjeżdżałam
(nie chciał ze mną), a nawet chciałam usmiercić w celu zgarnięcie
polisy ubezpieczeniowej (żart między nami, który usłyszała tesciowa).
Rewelacja z wczoraj (przypomnę, że nie mieszkamy ze sobą już 2
lata): podobno mam faceta z trójką dzieci! Żeby to gadała teściowa
to....jestem przyzwyczajona do jej głupot, ale że mój eks?! I skąd
on to cholera wziął??? Szczególnie te trójkę dzieci? Może tak z
hojności?
Obserwuj wątek
    • lilyrush Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 09:30
      Wersja teściowej-zmienia sie w czasie
      1. Ja kogoś mam, bo przecież nie odeszłaym tak bez sensu
      2. To już nie ja jestem winna tylko moja mama. Bo moja mama sobie
      wymarzyła zięcia w garniutrze i pod krwatem i mie przkonała, ze
      powinnam odejsć. I teraz jest szcześliwa
      3. Czekam na kolejne rewelacje- teraz kolej na to, ze nasze dziecko
      wcale nie jest mojego jeszcze-męża, bo mały za bardzo do mnie podobny
      • a.niech.to Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 09:34
        Zapowiada się humorzasty wątek!
    • a.niech.to Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 09:33
      libra22 napisała:

      > Rewelacja z wczoraj (przypomnę, że nie mieszkamy ze sobą już 2
      > lata): podobno mam faceta z trójką dzieci! Żeby to gadała teściowa
      > to....jestem przyzwyczajona do jej głupot, ale że mój eks?! I skąd
      > on to cholera wziął??? Szczególnie te trójkę dzieci?
      Uznał, że masz super kwalifikacje na macochę.
    • ivone7 Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 09:34
      hihi moze on Ci tak dobrze zyczy...zebys wreszcie miala troskliwego
      faceta...i w dodatku z potencjalem mozliwosci..
      rewelacje na moj temat tez byly superowe, szkoda ze niestety
      rozprowadzane tam gdzie mogly mi zaszkodzic i zszargac reputacje..i
      to w srodowisku ze tak powiem sluzbowym..
      ale jak poczytalam to forum, to zrozumialam ze to jak okresla
      z_mazur...przeniesienie..
      na szczescie przestalam sie tym juz przejmowac...i zaczelam sie
      smiac..
      • libra22 Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 09:49
        Ja też się wczoraj uśmiałamsmile Ale też jestem z lekka zaniepokojona,
        bo ogólnie miałam eksa za inteligentnego i w miarę normalnego
        faceta. A wariatów to ja się boję. I z tesciową to ogólnie
        wiedziałam skąd ona te rewelacje bierze, ale tego faceta i to z tą
        trójką to nijak nie mogę umiejscowić.
        Acha - i podobno było to omawiane w gronie rodziny byłego (mają
        zjazd wakacyjno-rodzinny) w kontekście, że ja niby komuś małżeństwo
        rozbijam (sic!)
        • a.niech.to Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 10:04
          libra22 napisała:

          > ja niby komuś małżeństwo
          > rozbijam (sic!)
          To właściwie komplement!
    • julka1800 Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 10:07
      niezle, ten facet z trojka dzieci, znaczy sie wydajny jest i takich
      nam potrzeba!!!tongue_out
      tak zupelnie przy okazji.. czy ten facet ma wille z basenem? bo jak
      nie... radze... wiesz cosmile
      tongue_outPPPPPPPPPPP
      • libra22 Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 10:26
        Chyba zadzwonię do eksa i się go zapytam czy ten "mój" ma te wille z
        basenemwink
        • ivone7 Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 11:07
          hihi koniecznie...aaa nie zapomnij spytac o ilosc i marki
          samochodow..wink))
        • a.niech.to Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 12:06
          libra22 napisała:

          > czy ten "mój" ma te wille z
          > basenemwink
          A choćby i sam basen.
          • z_mazur Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 12:09
            > A choćby i sam basen.

            Gorzej jak to będzie basen z kaczką w komplecie.

            smile))
            • ivone7 Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 14:00
              nie moge przestac sie smiac...
    • diavoletta Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 10:30
      hehehe ja tez dowiaduje sie okrezna droga co mowila o mnie ex tesciowa, ale juz
      sie tym w ogole nie przejmuje, raczej smiac mi sie chce smile i pomyslec ze kiedys
      doprowadzala mnie do placzu...
    • magnuna Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 12:33
      Kobieto nie masz sie czym przejmowac tylko glupim gadaniem? o..j to.
      O mnie tez gadali i gadac beda bo niektorzy zyja zyciem innym albo
      wymyslaniem bzdur.Poprawiaja sobie samopoczucie w ten sposob.
      Pozdrawiam
    • cathy_bum Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 13:23
      Mnie nie tyle ex, co jego aktualna partnerka próbowała bruździć w
      środowisku zawodowym. Nie wiedziałam nawet o tym. Gdyby dotarło do
      mnie wcześniej, pewne sprawy szybciej wyszłyby na jaw. Było to o
      tyle zabawne, że mam w pracy dość stabilną pozycję, a pani ubiegała
      się tam o posadę. W dodatku trafiła na mojego odwiecznego
      platonicznego wielbicielabig_grin
      Jej działania są dla mnie po części zrozumiałe. Wynikają z mitu
      rozpowszechanianego w swoim czasie przez ex, że stanowczo odmawiam
      mu rozwodu. Holender, nawet mnie o to nie zapytałuncertain
      Faceta z trójką dzieci mi nikt nie wmawiasmile Ale podobno już się
      pocieszyłam w ramionach kolegi z pracy. Chcialabym wiedzieć,
      którego, bo może coś mnie omija?

      • ivone7 Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 13:58
        popytaj, moze ktorys zglosi sie, ze ma z Toba ognisty romans..
        • cathy_bum Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 20:58
          ivone7 napisała:

          > popytaj, moze ktorys zglosi sie, ze ma z Toba ognisty romans..
          Wypierają się, paskudy jedne! Muszę się przejśc po sąsiednich
          działach, może tam mój luby się ukrywa? Ja nie mam pamięci do
          twarzy, więc mogę go spokojnie mijać na biurowym korytarzu jakby
          nigdy nic...
          • ivone7 Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 21:13
            napisz ogloszenie i przyklej na drzwiach wejsciowych...
            ....poszukuje pana z ktorym mam ognisty romans..cathy pokoj 302...
            i sam sie zglosi..hihi
            • cathy_bum Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 21:46
              No to myśl przednia jest! Nalałam sobie wina, to mi pomoże
              natchnienie zyskać. Maluję plakat okolicznościowy, który jutro
              zawiśnie na wielkiej tablicy ogłoszeńsmile))
              • ivone7 Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 22:02
                hihi to zaopatrz sie w aparacik...cyknij zdjecie plakatu a potem
                tych co sie przyznaja...zamiescimy na forum..wybierzemy mistera
                romansu...juz sie nie moge doczekac...
                • cathy_bum Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 22:34
                  No ba, pustą kartę do aparatu załadowałam! A może kolegę fotografa
                  poproszę o pomoc? Zrobi każdemu kochankowi profesjonalne portfolio?
                  Tak, to chyba dobra myśl. Żadnej amatorszczyzny!
                  • ivone7 Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 22:38
                    sie rozmarzylam tym profesjonalnym portfolio...
                    • cathy_bum Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 22:47
                      A ja z tego rozmarzenia nalałam sobie drugi kieliszek wina. Jak tak
                      dalej pójdzie do sama jutro trafię na plakat... Towarzystwa
                      Krzewienia Trzeźwości.
                      • ivone7 Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 22:50
                        hihi...co tez faceci robia z porzadnego czlowieka...
                        • cathy_bum Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 22:53
                          A tam zaraz z porządnegowink Chyba się ogarnę nieco, bo się
                          współsprawca ognistego romansu wycofa i dalej w mrokach niewiedzy
                          tkwić będę...
                          • ivone7 Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 22:56
                            masz racje....im lepiej bedziesz jutro wygladac..tym bogatsza bedzie
                            kolekcja profesjonalnych portfolio...idz rob sie na bostwo..hihi..
                            • cathy_bum Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 23:01
                              Zaczęłam nieśmiało marzyć - może i sam wiceprezes się zgłosi (główny
                              nie w moim typie)? No bo przecież w firmie to też pewnie się trzymam
                              dzięki przymiotom hmm.. niekoniecznie głowy. A taki wiceprezes, no
                              wiecie... Zabierze mnie na przejażdżkę duuuużym samochodem... I
                              basen chyba ma.
                              Cathy rusza w bój! Plakat już się suszy!
                              • ivone7 Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 23:14
                                cathy...jeszcze tesciowej podziekujesz..hihi..
                                trzymam kciuki..
                                • cathy_bum Re: Nikt się nie chce przyznać... 08.08.07, 23:23
                                  ivone7 napisała:

                                  > cathy...jeszcze tesciowej podziekujesz..hihi..
                                  > trzymam kciuki..
                                  Teściowej nie muszę - ona o mnie chyba źle nie mówi, bo ją niewiele
                                  obchodzę. Z synem (czyli exem) dawno kontakty zerwała, bo ją...
                                  nudził. Zresztą nie wnikam jak jest teraz.
                                  Ale ex kiedyś mnie uraczył tekstem, że postępuje wobec mnie podle
                                  dla mojego dobra (cytat!). To ja zaczynam na prezent dziękczynny dla
                                  niego zbierać. Tylko czy się wypłacę?
                                  • ivone7 Re: Nikt się nie chce przyznać... 09.08.07, 10:38
                                    pomozemy...
                                    zrobimy forumowa skladke...hihi
                                    • cathy_bum Re: Nikt się nie chce przyznać... 09.08.07, 14:07
                                      ivone7 napisała:

                                      > pomozemy...
                                      > zrobimy forumowa skladke...hihi
                                      Założę konto specjalne na ten celsmile)
                                      • cathy_bum I wszystko jasne;P 10.08.07, 01:23
                                        Po castingu na kochanka najpierw zgłosił się ochoczo pan Józio -
                                        zapalony działkowiec, który w kółko nawija o naturalnych metodach
                                        hodowli marchwii i zapachy rozsiewa też takie bardziej... naturalne.
                                        Wiceprezes okazał się być zainteresowany asystentką dyrektora
                                        personalnego. W konkurencji odpadam stanowczo, bo dziewczyna o 10
                                        latek ode mnie młodsza i 10 cm wyższa. W innych wymiarach też mnie
                                        bije o dziesiątkę. Uważam, że los jest niesprawiedliwy, bo ona
                                        zajęta swoim narzeczonym prezesa skreśla. I basen pusty stoi, a w
                                        aucie prezes wozi powietrze zamiast na przykład mnie. Wszak
                                        nieekologicznie jest tak jeździć na pustowink
                                        Kiedy przeżyłam już załamanie nerwowe, przypomniał sobie o mnie
                                        kolega erotoman-gawędziarz, który rzekomo często ze mną na wódkę
                                        chodzi(musi być ostro, bo nic nie pamiętam!). W obliczu tego
                                        zagrożenia z westchnieniem rozpaczy do romansu przyznał się kolega,
                                        prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Zjedliśmy razem obiad, za wiedzą
                                        i aprobatą jego żony (problem gotowania spadł jej z głowy) i za
                                        wiedzą i bez aprobaty mojej szefowej (odchudza się i bomby
                                        kalorycznej nam zazdrościła).
                                        Jestem nieco grubsza i niezbyt usatysfakcjonowana. Ale cóż - casting
                                        trwa!smile)
    • czamon Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 16:40
      Kochana zapomniałaś ze oni zawsze bajki opowiadają smile
      może zazdrość go zżera ze nie skomlesz o jego powrót?
      • ivone7 Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 17:07
        wspaniale wytlumaczenie..na pewno tak wlasnie jest..
        • cien_wiatru Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 20:01
          Sorry, ale mnie to jakos nie smieszy. Temat dla mnie jest ciagle
          aktualny , jako ze ciagle jestesmy razem. Z tesciami nie widuje sie
          juz od 4 lat, ale zapowiedzialam mezowi, ze jesli ich zobacze i
          uslysze oszczerstwo / szkalowanie / kalumnie przy ludziach , to ich
          podam do sadu o znieslawienie, jesli nie przy ludziach , to dam im w
          morde.
          Ostatnio jak widzialam, tesciowie i szwagierki darli mordy, ze :
          - mam kochankow gdy maz jest na delegacji
          - mam taka chcice, ze podrywalam ich ziecia - starszego ode mnie o
          20 lat murzyna z trojka dzieci; tesciowa widziala ten podryw na
          wlasne oczy
          - wyszlam za maz dla pieniedzy (mieszkalismy w wynajetej kawalerce )
          - jestem leniem, bo jestem z miasta, a jak powszechnie wiadomo,
          dziewczyny z miasta sa leniwe, tylko ze wsi pracowite
          - jemy te same kotlety przez 3 tygodnie
          - tesciowa przeze mnie choruje na serce - nie moze patrzec jak jej
          wartosciowy, madry i dobry syn " wzial za zone takie cos "
          - tesciowie wstydza sie wyjsc na ulice i spojrzec ludziom w oczy, bo
          ich syn ozenil sie z " taka "

          Flaki mi sie z obrzydzenia przewracaja jak pomysle o obludzie i
          zaklamaniu jego rodziny. Wg rodziny to zachowanie wynika z wielkiej
          dobroci mamusi i milosci.
          • ivone7 Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 20:10
            im bardziej bedziesz okazywala, ze cie to boli czy dotyka...tym oni
            bede wiecej gadac...
            obojetnosc jest najlepszym sposobem..
            nos glowe wysoko, spojrz im w oczy...masz cos sobie do zarzucenia?
            jesli nie..to czym ty sie przejmujesz..
            a ze boli...niesprawiedliwosc zawsze boli..
            • cien_wiatru Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 20:29
              W moim ulubionym serialu " Dom" bylo takie powiedzonko :" wista wio,
              latwio powiedziac, trudniej zrobic ". Oczywiscie , ze nie mam sobie
              nic do zarzucenia, nie wyszlam za maz dla pieniedzy, bo maz zadnych
              pieniedzy wtedy nie mial, o podrywaniu 20 lat starszego murzyna nie
              ma nawet co gadac.
              Rzeczawiscie , najlepiej byloby spotkac sie z nimi i jak to
              powiedzialas, nosic glowy wysoko. Ale ich jest czworo ( tatus,
              mamusia i 2 siostry meza), a ja jedna. Zaczna na mnie wszyscy naraz
              wrzeszczec. I jak mam sie zachowac ? Sluchac tych obelg i wyzwisk
              bez komentarza przeciez nie bede. Znizac sie do ich poziomu tez nie.
              Uznalam, ze najlepszym wyjsciem jest uciecie kontaktow.
              • ivone7 Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 20:35
                pewnie, ze to najlepsze wyjscie..
                ale mnie chodzi o spotkanie na ulicy...myslisz ze do rekoczynow z
                ich strony by doszlo?..wtedy stac ze stoickim spokojem..i juz...
                i wiesz, nie mow do jeszcze meza ze ich podasz do sadu, czy uzyjesz
                sily...bo on nawet w dobrej wierze, zeby Ciebie chronic przed
                obelgami, im to uswiadamia..nakreca wode na mlyn....i ich to po
                prostu kreci...
                albo powiesz sobie niezbyt grzecznie olac to...lub bardziej
                radykalne..wali mnie to...
                lub bardzo sutelnie..to jest poza mna..mnie to nie dotyczy...
                • cien_wiatru Re: rewelacje na swój temat:-) 08.08.07, 20:55
                  Do rekoczynow moze dojsc z mojej strony. tak potwornie ich
                  nienawidze,tak sie nimi brzydze, ze czuje w stosunku do nich tylko
                  agresje. Czasami mi sie sni, jak biore stojaca na regale u mamusi
                  figurke drewniana i wale w ten bezmylsny , chamski leb.
                  Moj maz mnie przed nimi nie broni. Prosi zebrzacym tonem, zeby nas w
                  koncu zostawili w spokoju. Nie jest w stanie sprzeciwic sie rodzicom.

                  Wszystko to moim zdaniem bierze sie z przyzwolenia na chamstwo i
                  podlosc. Nikt z rodziny mojego meza nigdy nie powiedzial tesciom i
                  jednej z ich corek, ze nie chca sluchac tego oczerniania,szkalowania
                  i klamstw. W tej chwili tesciowa szkaluje swoja wnuczke, wnuka i
                  jego zone. Corki - matki wnuczki i wnuka spokojnie sluchaja obelg i
                  wyzwisk pod adresem wlasnych dzieci. Boja sie tylko, ze jak mamusie
                  za bardzo " poniesie", to biedaczka zawalu dostanie.
                  • alfika Re: o rany... 08.08.07, 21:04
                    jeśli nei jesteście krok od rozwodu, to może zmieńcie miasto i mąż
                    niech sobie bywa sam, jak musi?
                    a jak się rozwodzicie, to sama pakuj się, na co Ci takie nerwy...
                    można olać, ale z daleka łatwiej...
                    • babaruba Re: o rany... 08.08.07, 22:07
                      W takim razie ja mam super, eks-teść skomentował rozwód jednym
                      zdaniem: masz synu to na co długo i cięzko pracowałeś....
                      Z eks-szwagierką i szwagrem pozostaję w przyjażni, jej dzieci nadal
                      mówią do mnie ciocia. Byłam zaproszona na ślub kuzyna eksa....(nie
                      poszłam, bez przesady smile
                    • cien_wiatru Re: o rany... 08.08.07, 22:22
                      Mieszkamy za granica. Powrot do Polski nie wchodzi w gre,maz sie
                      boi, i slusznie, ze nîe wytrzymalby presji ze strony rodziny i
                      wzajemnych odwiedzin.
                      • libra22 aneks 09.08.07, 02:13
                        Zrobiło mi się mniej śmiesznie. Podobno eks grzebał mi w komputerze
                        w moich prywatnych rozmowach (oddałam mu komputer zeby dał znajomemu
                        do naprawy, bo wydawało mi się, że mamy w miarę normalne stosunki).
                        Nie wiem jakim cudem, ale zrobiłam się lekko wqurwiona. Po 2 latach
                        mu sie ta zazdrość włączyła???
                        • ivone7 Re: aneks 09.08.07, 10:42
                          szczerze powiem, ze nawet jakby moj najwiekszy przyjaciel-moja
                          siosta grzebala mi w kompie, czytala moje listy czy grzebala po
                          szafkach bylabym wku....nie cierpie tego, to przekaczanie mojej
                          granicy..
                          nigdy tego nie robie i wiem ze ona tez by tego nie zrobila..
                          ale rozumiem twoj gniew..
                          ale z drugiej strony...zazdrosc po 2 latach..no coz ja mysle ze sa
                          panowie, dla ktorych rozwod jest przyzwoleniem na wlasne nowe
                          zycie..a ex-zona ma byc mu do konca wierna...
                  • bazyliada ciężar nieprzebaczonej krzywdy... 09.08.07, 13:26

                    jestem może juz nudna z poleceniam tego samego artykułu, ale jak
                    coś jest dobrze napisane ...
                    www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=109
                    cięzar nieprzebaczonej krzywdy...
                    żebyś nie miała juz takiego ciężaru...
                    smile
                    • bazyliada Re: ciężar nieprzebaczonej krzywdy 09.08.07, 13:30
                      artykuł dla wszystkich "pod ciężarem"
                      ale wypowiedź była przede wszytskim do cienia wiatru smile

                      ( mała dygresja - Twój nick wynika z uwielbienia dla książki
                      Zafon'a ?)
    • bazyliada Re: rewelacje na swój temat:-) 09.08.07, 10:22
      Libra śmieszy to i wkurza, tak myślę, ale bądź ponad to !!!

      pozdrawiam i mam nadzieję, że odebrałas maila ode mnie smile
    • brygida_jonska Re: rewelacje na swój temat:-) 09.08.07, 14:22
      współczuję. uwielbiam słuchać zmaterializowanej w postaci słów
      głupoty ludzkiej

      ja słyszałam, że jestem królewną, której się prasować 8 koszul na
      raz mężowi nie chciało (po przyjściu o 20-tej z pracy (mąż w domu od
      18-tej), po zakupach i zrobieniu kolacji (mąż nie wpadał na tak
      wspaniałe pomysły jak zakupy i kolacja)).

      i to akurat prawdasmile)))) pierniczę stanie przy żelazku, średnio 20
      minut na koszulę, kiedy stać nas było na oddawanie koszuli do
      wyprasowania w pralni (3 PLN za koszulę - więcej energii pobierało
      żelazko)

      nigdy qźwa więcej prasowania koszul! houwgh!
      • z_mazur :))) 09.08.07, 14:39
        Eeeeee tam,

        Porządne wyprasowanie koszuli to 6-8 minut.

        Wiem bo całe życie koszule sobie sam prasuję. Jakoś sceptycznie
        podchodzę do praswania swoich koszul przez inne osoby. W moim
        przekonaniu (wiem wiem, to jakaś schiza, ale chyba każdy ma prawo do
        nich smile)) ) tylko ja zrobię to dobrze. smile))

        Kurcze może, kiedyś się przekonam do tego prasowania w pralni. Tylko
        gdzie ja znajdę pralnię która mi tak pięknie wyprasuje koszule jak
        ja sam sobie prasuję. smile)

        Bosz... chyba muszę się iść leczyć. wink
    • kaszmirkowa Re: rewelacje na swój temat:-) 09.08.07, 14:25
      he he he , to jeszcze nic - ja dodatkowo się dowiedziałam , że
      niekultywuję świąt (wszelkich), okradam rodzinę , i że jestem chora
      psychicznie (chodzenie na saunę, jakuzzi i korzystanie z solarium
      to " już dawno zauważona u mnie nienormalność)wink,podnoszenie
      wykształcenia to też pewien przejaw "pomieszania w głowie",wiele bym
      mogła wymieniać..... a po rozwodzie juz prawie 2 lata , a listy
      piszą,wydzwaniają... po prostu bajka.. smile
      • cien_wiatru Re: rewelacje na swój temat:-) 09.08.07, 16:29
        Dla mnie glowne zagadnienie w tym wszystkim to jak sie zachowywali
        wasi mezowie W zwiazku z tymi klamstwami ich rodziny na Wasz temat,
        jeszcze w trakcie trwania malzenstwa ?

        To mi sie wydaje fundamentalne. Jak wychodzilam za maz majac 25 lat
        ( meza znalam od poltora roku ) doskonale znalam jego rodzine i po
        slubie niczym mnie nie zaskoczyli. Ciagle sobie powtarzalam, ze
        wychodze za maz tylko za niego, a nie za cala rodzine.
        • a.niech.to Re: rewelacje na swój temat:-) 10.08.07, 08:11
          cien_wiatru napisała:

          > doskonale znalam jego rodzine i po
          > slubie niczym mnie nie zaskoczyli. Ciagle sobie powtarzalam, ze
          > wychodze za maz tylko za niego, a nie za cala rodzine.
          Kolejny, rozpleniony mit.
    • aannex Re: rewelacje na swój temat:-) 10.08.07, 02:43
      libra22 napisała:

      > Pewnie też tak czasem mieliście, że dowiadujecie się na swój temat
      > jakichś "rewelacji". Ja najczęściej od teściowej

      Ja na temat mieszany - forumowo-realny.
      Pewna kobieta, która znała mnie tylko (od jakiegoś roku) z postów na forum,
      pojechała z moimi przyjaciółmi forumowymi na Mazury. I potem, poznając mnie
      przez tydzień w realu, wypaliła: "wiesz, anex, wyobrażałam sobie, że w realu
      jesteś taki, jak w sieci (nie kąpiesz się wcale), a tu okazało się, że jesteś
      inny, jakby lepszy (kąpiesz się raz na tydzień)".

      Oto ułuda internetu, ale nie o tym chciałem mówić, chciałem tylko do tego
      nawiązać: myślę, że na tę realno-internetową ułudę cierpi większość naszych
      teściowych. Np. przez całe życie wyobrażają sobie dla swojej córki wysokiego
      bruneta o zarobkach 20.000 miesięcznie na białym rumaku, a tu pojawia się przy
      córce taki wysoki brunet o zarobkach 19.500 miesięcznie na białym rumaku i
      następuje dramat, niezgodność wyobrażeń z rzeczywistością.

      Stąd uważam, że warto najpierw pójść do łóżka z teściową, zrobić na niej dobre
      wrażenie, i dopiero potem się oświadczać tej młodszej z rodziny.

      No nie wiem, z rozpaczy przychodzą mi dziwne pomysły do głowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka