Dodaj do ulubionych

o co chodzi??

15.08.07, 11:22
pojechałam na wakacje z synem i moim - jak sadziłam - partnerem, bylo super,
sądziłam ze bawił sie dobrze, widziałam ze szuka kontaktu z moim
synem,wydawało mi sie że jest zaangażowany w ten układ ja i moje dziecko,
spotykalismy sie od jakiegoś czasu i wszystko niby było ok, zapewniał ze
kocha, ze chciałby miec dzieci wspólne.....ble ble ble, po powrocie ulotnił
się po angielsku, zero wyjaśnienia, zdawkowy sms jak sie czujemy i tyle, na
pytanie co sie stało zero odpowiedzi. Czy tak się postępuje ? co jest z
facetami, jak przerażało go przebywanie z "cudzym" dzieckiem to po co chciał
jechać, nalegał zreszta bardzo na ten wyjazd, a wczesniej widział ze dziecko
(nie malenkie bo 9-latek) jest istotną cześcią mojego zycia. Najbardziej mnie
wkurza to ze po cholere sie angazował w nasze zycie, zaistniał w naszym domu,
a teraz z tego co wiem powrócił do byłej narzeczonej, w sumie nie wiem czy
cały czas się z nią nie spotykał, chociaz wiele czasu spędzał z nami. Co mam
powiedziec synowi jak pyta czy przyjdzie do nas ten pacan ? prawde ze jakos
nas juz nie lubi, czy wymyslec cos...zupełnie nie wiem jak tak mozna
wyzaliłam sie i tyle
Obserwuj wątek
    • jasminowo Re: o co chodzi?? 15.08.07, 11:32
      Czasami trudno trafić za innymi. Czasem są zwykłymi pacanami a
      czasami sami nie wiedzą czego chcą. Gubią się i szukają po omacku.
      Dziecku mów prawdę, że nie wiesz co się stało. Mam nadzieję, że
      więcej Cię to nie spotka.
    • aannex Re: o co chodzi?? 15.08.07, 11:38
      inus30 napisała:

      >co mam
      > powiedziec synowi jak pyta czy przyjdzie do nas ten pacan?

      Ja tam się nie obcyndalam, gdy mnie w takich wypadkach córka pyta czy ta pani
      jeszcze do nas przyjdzie, to odpowiadam, że nie przyjdzie, bo siedzi - jest na
      paroletnim urlopie we Wronkach za malwersacje finansowe w rzeźni, w której
      pracowała i z której zdefraudowała cały tygodniowy utarg z powiatu żyrardowskiego.

      • inus30 Re: o co chodzi?? 15.08.07, 11:49
        usmiałam się, ale problem nadal pozostał, jednak byli zżyci ze sobą w jakimś
        sensie...no cóż powiem chyba prawde, tak jak w odpowiedzi powyzej, ze nie wiem
        co się stało...
      • sylwiamich Re: o co chodzi?? 15.08.07, 11:54
        Ja staram się koawalerów do domu nie ściągać.Ale raz miałam taki
        przypadek że ktoś pojawił się na dłużej i bywał u mnie w domu.Gdy
        zniknął to pojechał do Irlandiismile))
        Ale Twój problem polega chyba raczej na tym że Ty nie rozumiesz jhak
        można tak się zachować?Ano, można.Tchórzostwo to cecha ludzka.
        www.wrzuta.pl/audio/ohs3NA2y0F/
        • inus30 Re: o co chodzi?? 15.08.07, 11:59
          tez sie starałam ale ten pchał sie drzwiami i oknami, zresztą sądziłam ze jakos
          w miare to powaznie traktuje, był troskliwy w stosunku do syna i generalnie
          podobało mi sie jego podejscie, a na koniec świnia z niego wyszła i to mnie
          bardzo zaskoczyło....chyba poprostu zostane już sama do końca życia, bo teraz to
          juz kompletnie nie bede mogła zaufac nikomu, najpierw nieudane małżeństwo, teraz
          to...ludzie są specjalistami w gnębieniu siebie nawzajem
          • sylwiamich Re: o co chodzi?? 15.08.07, 12:12
            inuś ...jakbym ci opowiedziała co nawywijał mój ostatni to włosy by
            Ci się zjeżyły na głowie.Próbuję znowu...z kim innym.Trudno
            zaufać...często o tym rozmawiamy.A trudno pokochać nieufając...ale
            jesteśmy obydwoje dobrej wiary...chcemy żeby nam się udało.Tobie też
            życzę znalezienia kogoś takiegosmile)Tylko szansę możesz, musisz dać
            sobie sama.
            • inus30 Re: o co chodzi?? 15.08.07, 12:24
              ciesze się, że tak do tego podchodzisz
              ja na razie jestem na etapie rozczarowania, żalu, czasem złości, czasem płaczu,
              generalnie na "nie"
              ten kolejny jeśli by był i wreszcie poznał by mojego syna, ciagle bym sie bała
              ze znowu wywinie nam taki numer i moje dziecko w koncu dorośnie w przekonaniu ze
              facet nie musi sie czuć odpowiedzialny za to co robi
            • sbelatka Re: o co chodzi?? 15.08.07, 12:34
              w mądych księgach pisza, że zdarzenia pojawiaja sie w naszym życiu
              po to, żebyśmy mieli szanse sie czegos nauczyc.. dowiedziec o sobie..

              od jakiegos czasu tak właśnie staram sie patrzec na to co mnie
              spotkalo i spotyka..
              i wiesz... łatwiej mi z takim podejściem do spraw..

              to tak jak z zastrzykiem - boli ale pomaga...
              jesli rozumiesz co chcesz powiedziec..

              nie pisz NIGDY..
              nie przekreslaj ludzi (sorry - facetów smile ), ktorzy jeszcze pojawią
              sie w twoim życiu - bo ktos tam nie byl wystarczająco dojrzaly...

              a syn.. cóz ..
              ma okazje sie dowiedziec, że czasem ludzie ucekaja pzred czymś,
              zmieniają zdanie..
              ale mysle, że powienien sie od Ciebei nauczyc, ze nie nalezy ( bo
              nie nalezy) z pwodu jednej porazki usiaść w bezruchu w poczuciu
              klęski...

              ani nawet dwóch!
              ani nawet trzech czy pieciu porażek...

              ja tego zechce nauczyc moje dzieci
              moge sie wywrócic - ale wstaje, opatruje potłuczone kolano i ide
              dalej
              czasem nawet można zlamac noge - to dluzej trzeba (bo tzreba..)
              opatrywac bolące miejsce...ale oSTTECZNIE znowu wstaje i ide dalej!

              gościa zapakuj do Archiwum Rzeczy Niezrozumiałych (ktos tu kiedys
              cos takiego napisał) i spuśc na niego zaslone zaciemnienia

              na pewno PO COS pojawil sie w Twoim życiu..

              pozdrawiam





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka