inus30
15.08.07, 11:22
pojechałam na wakacje z synem i moim - jak sadziłam - partnerem, bylo super,
sądziłam ze bawił sie dobrze, widziałam ze szuka kontaktu z moim
synem,wydawało mi sie że jest zaangażowany w ten układ ja i moje dziecko,
spotykalismy sie od jakiegoś czasu i wszystko niby było ok, zapewniał ze
kocha, ze chciałby miec dzieci wspólne.....ble ble ble, po powrocie ulotnił
się po angielsku, zero wyjaśnienia, zdawkowy sms jak sie czujemy i tyle, na
pytanie co sie stało zero odpowiedzi. Czy tak się postępuje ? co jest z
facetami, jak przerażało go przebywanie z "cudzym" dzieckiem to po co chciał
jechać, nalegał zreszta bardzo na ten wyjazd, a wczesniej widział ze dziecko
(nie malenkie bo 9-latek) jest istotną cześcią mojego zycia. Najbardziej mnie
wkurza to ze po cholere sie angazował w nasze zycie, zaistniał w naszym domu,
a teraz z tego co wiem powrócił do byłej narzeczonej, w sumie nie wiem czy
cały czas się z nią nie spotykał, chociaz wiele czasu spędzał z nami. Co mam
powiedziec synowi jak pyta czy przyjdzie do nas ten pacan ? prawde ze jakos
nas juz nie lubi, czy wymyslec cos...zupełnie nie wiem jak tak mozna
wyzaliłam sie i tyle