Dodaj do ulubionych

rzucona na głęboką wodę

17.08.07, 19:46
Właśnie mój już nie mąż zabrał Małą z nową Panią (jest z nią dwa
tygodnie) i jej dzieckiem na weekend (nawet krzesełko samochodowe
ode mnie pożyczył bo tamta nie ma). Jeszcze tydzień temu miałam
nadzieję, ze może spróbujemy razem, (dwa tygodnie temu to było
realne) ale okazało się , ze on od tygodnia kogos ma. czuję się
rzucona na głęboką wodę. Pewnie niby dobrze, szybciej pozbawię się
złudzeń. Tylko te ciosy jeden za drugim. Zaczynam się bać że nie dam
rady. Wsumie to sama nie wiem czemu to piszę, chyba z nadzieją że
przyniesie mi to ulgę. OBY.
Obserwuj wątek
    • mar-tsin Re: rzucona na głęboką wodę 17.08.07, 20:03
      Trzymaj się smile Lepiej od razu na głęboką niż się topić w płytkiej
    • nangaparbat3 Re: rzucona na głęboką wodę 17.08.07, 20:07
      Ma babe od tygodnia i zabiera z nia dziecko na weekend? a co Ty masz za exa?
      nastolatka?
      I krzesełko pozyczył Twoje dla synka tej pani? Ty Rafanetka świeta kobieta
      jesteś, ale nawet jako swieta mozesz z nim oczopląsu dostac w tym wirze.
      W mojej (dalszej szczęsliwie) rodzinie był taki wujek, który mieszkał w jednej
      izbie z byłą zoną, jej aktualnym konkubentem, swoim i bylej zony synem oraz psem
      wielkosci dwoch dorosłych meżczyzn.
      Tak mi sie w tym momencie przypomniało - chyba ze sytuacja analogicznie absurdalna.
      Teraz sobie myslę, że najwazniejsze, zeby Mała nie ucierpiala od tych zawirowań.
      Trzymaj sie smile)
      • a.niech.to Re: rzucona na głęboką wodę 17.08.07, 21:14
        nangaparbat3 napisała:

        > W mojej (dalszej szczęsliwie) rodzinie był taki wujek, który
        mieszkał w jednej
        > izbie z byłą zoną, jej aktualnym konkubentem, swoim i bylej zony
        synem oraz pse
        > m
        > wielkosci dwoch dorosłych meżczyzn.
        Z całego towarzystwa pies zapewne był najciekawszy. Pamiętasz faceta
        wzrostu siedzącego psa? Do dziś ryczę ze śmiechu, gdy sobie
        przypomnę. Czasem nawet mnie łapie, gdy na ulicy, gdy spojrzę na
        jakiś siedzący na ogonie miernik męskiego wzrostu.

        • jasmin.dor Re: rzucona na głęboką wodę 17.08.07, 21:40
          hm ,podziwiam Twoje zachowanie...
          oby tylko następnym razem nie robiła za niańke jej dziecka hahhaah

          ale tak na poważnie , to dasz sobie rade napewno

          ...a i wiej od tego gościa daleko, póki czas .


    • tricolour Się lekko puknij w głowę... 18.08.07, 08:40
      ... jesteś po rozwodzie, to co Ty chcesz próbować razem? Siedzisz na tym swoim
      exie, patrzysz gdzie jedzie, z kim jedzie, co robi, wymyslasz co bądą robili.
      Jesteś po rozwodzie, a twierdzisz, że dwa tygodnie temu Wasze zejście się było
      realne.

      Nie podoba Ci się, że jedzie z kobietą, którą zna dwa tygodnie, ale fotelik
      pożyczasz.

      I jakie ciosy? Facet PO ROZWODZIE robi, co chce.
      • rafanetka Re: Się lekko puknij w głowę... 18.08.07, 09:14
        Wiesz, chętnie bym sie puknęła. Może bym się ocknęła. I pewnie
        dobrze by mi to zrobiło. Ale dzisiaj nie mam siły sie pukać. Ale kto
        wie, może jutro ...smile
        • tricolour Zachęcam Cię do tego... 18.08.07, 09:18
          ... byś spojrzała na życie jak na ciągłość: facet zdradził, przepraszał, chciał
          wrócić. Nie dałaś mu szansy, uniosłaś się, zaplanowałaś rozwód i osiągnęłaś cel.

          Teraz Ty chcesz wracać. Facet nie daje Ci szansy, planuje swoje życie... może
          osiągnie cel.
          • rafanetka Re: Zachęcam Cię do tego... 18.08.07, 10:01
            No dobra widzę, ze jak ja się nie umię palnąć to robisz to Ty. Oby
            skutecznie. Niby powinnam się wkurzać bo boli. Ale Twoje zachęcanie
            do patrzenia z boku podpowiada mi, że wbrew pozorom mi pomagasz.
            • tricolour Nie wiem, czy pomagam... 18.08.07, 10:06
              ... w każdym razie chciałbym odrobinkę smile)

              To właśnie dlatego piszę jak to wygląda z boku, na zimno, bez emocji
              zaanagażowanych stron (nawet czasem oberwę, ale to wliczone w każdą aktywność -
              ksiądz błogosławiący ludzi monstrancją też liczy się, że mu to żelastwo z rąk
              wyleci, twarz rozora, a świelistym promieniem oko wykole).
              • sylwiamich Re: Nie wiem, czy pomagam... 18.08.07, 10:15
                Rafanetka....Z doświadczenia wiem że jak facet chce wrócić, to wie
                jak to zrobić.A jak nie chce to po paru tygodniach odpuszcza i wiąże
                się z kimś innym.Ja po ostatnim...nawet nie mężu...nie widziałam
                innych facetów przez pół roku...wiedząc że ze sobą nie będziemy.
                • sylwiamich Re: Nie wiem, czy pomagam... 18.08.07, 10:19
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=67633128
              • rafanetka Re: Nie wiem, czy pomagam... 18.08.07, 10:19
                Wiesz ja chyba mam dość głaskania, gadania mi w kółko, że będzie
                dobrze, że może wróci, że nigdy nic nie wiadomo i takie tam
                klimaciki. Bo to mnie nakręca, tylko jakby nie w tą stronę. A, że
                boli, no cóż. To już inna bajka. Tylko wole kilka solidnych ciosów
                niż powolne i długotrwałe tortury.
                • sylwiamich Re: Nie wiem, czy pomagam... 18.08.07, 10:28
                  Ale czy Ty chcesz żeby on wrócił? Przecież zawiódł Cie po całości.
                  Zdrada...chodzenie do łóżka z kimś kto tak zawiódł.Myślenie....o kim
                  teraz mysli? Jego intymość z kimś innym. Słowa które jej mówił...a
                  dajże spokój dziewczyno....szukaj normalnego, porzadnego chłopa.I
                  trzymaj się.
          • marek_gazeta Proza życia 18.08.07, 18:40
            To proste - kobieta była zraniona po zdradzie, chciała rozwodu i to jak najprędzej. Być może chciała atedy od niego odejść, być może jednak wyobrażała sobie, że rozwód posłuży jako kara dla wiarołomnego małżonka, a ten będzie się starał przebłagać i wrócić, a ona po - powiedzmy - roku starań uzna, że odpokutował i mogą spróbować jeszcze raz. Ale facet uznał, że nie warto się wysilać, bo wokoło są inne kobiety, na które można się załapać znacznie szybciej i mieć fajny seks z nową laską.

            Czasami życie bywa prozaiczne do bólu.
            • tricolour Proza życia 2 18.08.07, 18:55
              "To proste - kobieta była zraniona po zdradzie, chciała rozwodu i to jak
              najprędzej. Być może chciała wtedy od niego odejść, być
              może jednak wyobrażała sobie, że rozwód posłuży jako kara dla wiarołomnego
              małżonka, a ten będzie się starał przebłagać i
              wrócić, a ona po - powiedzmy - roku starań uzna, że odpokutował i mogą spróbować
              jeszcze raz. Ale facet uznał, że nie warto"...
              • rafanetka Re: Proza życia 2 18.08.07, 21:10
                Zaczynam żałowac, że napisałam że potrzebuje porządnego kopa.Zaczyna
                mnie wirtualnie moja cudna pupcia boleć. smile Ale być może przyjdzie
                chwila, że wam podziękuję, ale to nie dziśsmile
                • ataharika Re: Proza życia 3 18.08.07, 21:35
                  Ja tez odeszłam od kogos bo to co mi zrobił zbyt mnie zraniło.. Ale
                  w głębi duszy myslałam, że po "okresie karencji" oddzielnie od
                  siebie, oboje dojrzale potrafimy wrócić i zacząć od nowa z czystym
                  kontem.. Niestety on chciał wrócic tylko przez jakiś czas,.. a gdy
                  ja tez ogłosiłam gotowość on ..raczkiem... ewakuował się do
                  innej smile. No i... właściwie dobrze... kop na drogę. Tylko, że do
                  stwierdzenia "to właściwie dobrze" musiałam dosc długo dochodzić smile.
                  Pozdrawiam Rafanetko i życzę szybkiego otrząśnięcia się z
                  przeszłości.
                • nangaparbat3 Re: Proza życia 2 18.08.07, 21:39
                  Ja bym nie dziękowala.
                  Chłopakom sie w głowach poprzewracało, jesli sądzą, ze takie teksty są OK.
                  • ataharika Re: Proza życia 2 18.08.07, 21:41
                    Właściwie tak. Takie teksty to mogę czytac sobie lekko ja, po 3
                    latach od historii.
                  • misbaskerwill Albo szczerość, albo głaskanie... 18.08.07, 22:54
                    nangaparbat3 napisała:

                    >Ja bym nie dziękowala.
                    >Chłopakom sie w głowach poprzewracało, jesli sądzą, ze takie teksty >są OK.

                    Nango... może teksty nie są ok...
                    Ale to całkiem prawdziwy opis _prozaicznego_ toku myśli typowego faceta.
                    Kobieta myśli, że kopnie po tysiąckroć w tyłek, lata będzie się boczyć, to
                    facet, jak mężny rycerz, będzie trwać na stanowisku, zawsze gotowy dla tej
                    Jedynej (i żadnej innej).
                    A rycerze wyginęli - mieli kłopot z przedłużeniem linii, przez te fochysmile.

                    A myślę, że wszystko zawiera się w prostej prawidłowości - jak facetowi powiesz,
                    że to ostateczny koniec, to on zrozumie, że to ostateczny koniec. Taka pokrętna
                    męska logika...smile
                    • nangaparbat3 Oj Misiu drogi 18.08.07, 23:55
                      misbaskerwill napisał:
                      >
                      > Nango... może teksty nie są ok...
                      > Ale to całkiem prawdziwy opis _prozaicznego_ toku myśli typowego faceta.
                      Tez miałam ten pomysl - ze kazdy ocenia wg siebie. I wychodzi na to, ze typowy
                      facet to bardzo prosty mechanizm - tak prosty, ze nam, w miare typowym kobietom,
                      w głowach to sie nie miesci.

                      > Kobieta myśli, że kopnie po tysiąckroć w tyłek, lata będzie się boczyć, to
                      > facet, jak mężny rycerz, będzie trwać na stanowisku, zawsze gotowy dla tej
                      > Jedynej (i żadnej innej).
                      > A rycerze wyginęli - mieli kłopot z przedłużeniem linii, przez te fochysmile.
                      >
                      > A myślę, że wszystko zawiera się w prostej prawidłowości - jak facetowi powiesz
                      > ,
                      > że to ostateczny koniec, to on zrozumie, że to ostateczny koniec. Taka pokrętna
                      > męska logika...smile

                      No własnie.
                      Okropnie trudno się z Wami dogadać. Zero zrozumienia własciwie.

                      Wracajac do chlopaków: nawet taka prozaiczna i logiczna prawdę mozna wyrazic w
                      sposob mniej przykry. Naprawdę. Trzeba troche chcieć - i już.

                      Tu przypomina mi sie bardzo stary kawał o kapralu, który miał delikatnie
                      poinformować zołnierza, ze matka mu zmarła.
                      Oddział - baczność! Żołnierze ktorzy maja matki - wystap!
                      A ty, Kowalski, gdzie sie pchasz?
                      • sylwiamich Re: To ja inaczej 19.08.07, 10:48
                        Autentyczna sytuacja:
                        Dziecku w Domu Dziecka zmarła babcia.Zostało zawołane do pokoju
                        wychowawców w celu poinformowania o w\w fakcie (przez kobietę)
                        -Krzysiu, miałeś babcię w Zawoi?
                        Krzyś pokiwał głową.
                        -To juz nie masz...

                        Życie jest po to, żeby się uczyć.To prawda że mężczyżni myślą trochę
                        inaczej.Kilka związków spieprzyłam przez żle pojętą dumę,
                        ściemniactwo, i inne takie tak głupoty.Staram się...nauczyć
                        rozmawiać i rozumieć.I mam nadzieję że kiedyś zrozumiem...a potem
                        umrę oświecona...bo co to za zycie bez tajemnicysmile))
                      • misbaskerwill Droga Nango... 19.08.07, 19:42
                        ...nie wiem jak wyrazić zachwyt, który ogarnia mnie czytając Twoje posty. To
                        tytułem wstępusmile

                        >Wracajac do chlopaków: nawet taka prozaiczna i logiczna prawdę mozna >wyrazic w
                        sposob mniej przykry. Naprawdę. Trzeba troche chcieć - i >już.

                        Biję się w pierś, faktycznie, zwykle trudno o męskie zrozumienie (wyłączając
                        osobniki nastawione na korzyści wszelakie, które to zrozumienie z lepszym lub
                        gorszym skutkiem symulują).

                        A może, po uwielbieńczych kobiecych postach wobec Tri, poprzewracało nam się w
                        głowach i uznaliśmy męską "szorstkość" w dowolnym wydaniu za najwspanialszy
                        przymiot "prawdziwego mężczyzny".
                        Nie wiem, trudne to dla mej maleńkiej główki. Dla dużej też.

                        W każdym razie... pokornie przepraszam, w imieniu swoim i innych emocjonalnych
                        kaprali.
                        • nangaparbat3 Hmmm.... 19.08.07, 19:51
                          Róż to chyba przez najblizszy miesiac nie bedzie mi już potrzebny - raczej
                          bielidło. To tytułem wstepu wink
                          Poza tym - są tez nietypowi kaprale, czy bywaja, tu i owdzie, tu tez. Na ten
                          przykład Miś.
                          A co do meskiej szorstkosci - coż, podobno nie dyskutuje sie o gustach. I biustach.
                        • tricolour Czuję się wywołany do tablicy... 19.08.07, 20:02
                          ... i niniejszym informuję, że moja szorstkość nie jest imagem wymyslonym na
                          potrzeby Netu, by podrywać kobiety.

                          Moja szorstkośc jest efektem ciężkiej pracy nad sobą, której celem miało być
                          osiągnięcie równowagi między wyobrażeniem o sobie, a tym, co widzę inni.
                          Szorstkośc wynika z chęci nazywania rzeczy po imieniu nawet jak to chwili
                          gadania zaboli - nieważne kogo.

                          Liczę się z tym, że niektóre niewiasty potrzebują większej delikatności i
                          czułości, ale zapewniam, że Net nie będzie miejscem gdzie będę strzępił czułość
                          i delikatność.

                          Ś.P. Phokara nazwała mnie kiedyś czułym barbarzyńcą - i takie określenie
                          zaspokaja moje ambicje.

                          tongue_outP
                          smile)
                          • nangaparbat3 Re: Czuję się wywołany do tablicy... 19.08.07, 20:15
                            >>> nformuję, że moja szorstkość nie jest imagem wymyslonym na
                            potrzeby Netu, by podrywać kobiety.

                            Jakos bardzo mnie to rozsmieszyło, zyczliwie i pogodnie, bez cienia ironii.
                            ale przeczytalam niedawno bardzo ciekawa ksiazke o tym, że nasz (w sensie -
                            homo, nie tylko sapiens) rozwój duchowy i w ogóle umysłowy miał miejsce po to
                            własnie, by - nie tylko w necie, jak sądzę - podrywać. I oczywiscie nie tylko
                            kobiety, w końcu nasze male żeńskie móżdżki tez się rozwineły co nieco.
                            Nawet sobie zmieniłam sygnaturke na cytat z tej ksiazki (polecam, "Umysł w
                            zalotach") - ale jakos ukazać sie nie chce.

                            Co do Pho - szczęśliwie zyje i ma sie dobrze, a w końcu my (niestety - z
                            pewnych innych wzgledow) nie Cyganie, by kazdego kto opusci grupę ogłaszać zmarłym.
                            • tricolour Może to prawda z tym podrywaniem... 19.08.07, 20:20
                              ... a prawdą na pewno jest to, że nie wszystkie książki to rzetelna wiedza.

                              Może ten Singer ma jakiegoś fisia na punkcie podrywania jak Daeniken na punkcie
                              kosmitów? Temu też się wszytsko kojarzyło z jednym...
                              • nangaparbat3 Re: Może to prawda z tym podrywaniem... 19.08.07, 23:03
                                tricolour napisał:

                                > ... a prawdą na pewno jest to, że nie wszystkie książki to rzetelna wiedza.
                                >
                                > Może ten Singer ma jakiegoś fisia na punkcie podrywania jak Daeniken na punkcie
                                > kosmitów? Temu też się wszytsko kojarzyło z jednym...

                                To nie Singer, przecież tam o seksie nie ma nic.
                                Ten sie nazywa Goefrey Miller i jest psychoewolucjonistą.
                                I bardzo ciekawe rzeczy pisze.
                                A w swojej książce przedstawia hipotezę, jednakowoż podpartą rzetelna wiedzą,
                                jak najbardziej.
                          • misbaskerwill i znowu... 19.08.07, 20:22
                            tricolour napisał:

                            > ... i niniejszym informuję, że moja szorstkość nie jest imagem wymyslonym na
                            > potrzeby Netu, by podrywać kobiety.
                            >

                            ...muszę przeprosić, naprawdę takiej personalnej intencji nie miałem i nawet mi
                            to do głowy nie przyszło.
                            A do ogólnych wyrazów zachwytu wielu Pań dołączyłbym się, ale nie chciałem
                            poddawać w wątpliwość swoich preferencji smile.

                            Pozdrawiam życzliwie
                            • tricolour Dziękuję za pozdrowienia... 19.08.07, 20:28
                              ... a przeprosiny są zbędnę, bo WIEM, że taka szorskość rajcuje niektóre
                              kobiety, co jest miłe i dla mnie.

                              Przeciwwagą tego miłego uczucia jest często niepokój i zażenowanie, że może
                              przesadziłem.
                        • marek_gazeta Gruboskórny Morświn? [wrażliwi nie czytać] 19.08.07, 20:34
                          Dzięki, Misiek, za wzięcie mnie w obronę, masz u mnie piwo.

                          Ale... tak naprawdę nie wiem, co takiego przykrego napisałem. Przykra jest całą sytuacja - zdrada, rozwód, rozpad rodziny i jego konsekwencje. To, co napisałem (dodajmy, w trybie przypuszczającym, czyżbym trafił w dychę?), to najbardziej prawdopodobna wersja. Moim zdaniem przynajmniej.

                          Według mnie problem Rafanetki polega na wyrzutach sumienia - wydaje jej się, że gdyby jej "irracjonalny" upór trwał o tydzień krócej, to być może byłaby szansa na odbudowę małżeństwa. Oczywiście nie wiadomo, co by było, gdyby. Ale nie powinna siebie winić i nie powinna mylić "Malowanego Welonu" (czy innego filmu) z życiem. Scenariusze fimowe piszą świetnie opłacani fachowcy, a scenariusze życiowe - ludzie z krwi i kości. Ludzie często leniwi, idący na łatwiznę, na skróty, goniący za chwilowym uczuciem szczęścia i spełnienia. Wiedziała, że nie wybaczy mu zdrady, dopóki facet nie odpokutuje. A jeśli mu nie wybaczy, to ich związek nie będzie miał szans. Facet jednak nie chciał odpokutowywać i już. To, jak i wcześniejsza zdrada, był jego wybór - niezupełnie zgodny z intencjami żony, no ale tak bywa.

                          Rafanetka - marsz do psychologa, wyleczy Cię z wyrzutów sumienia.
                          • em120777 Re: Gruboskórny Morświn? [wrażliwi nie czytać] 19.08.07, 20:39
                            No i brawo dla Tego Pana!! - lepiej chyba tego nie mogłeś ująć - przynajmniej
                            według mnie.
                            -
                          • nangaparbat3 teraz ja sie poczułam wywolana 19.08.07, 23:13
                            Marku, własciwie nie musze juz nic pisać - ten drugi tekst jest super.
                            Czemu pierwszy nie był? Bo pisałeś jakby "z gory", z pozycji wszystkowiedzacego,
                            bo o autorce watku pisaleś "kobieta" (tak tak, jest kobietą, święta prawda, ale
                            to nie znaczy, ze tak mówić jest OK), a na koniec "znajdzie sobie inna laskę" -
                            to naprawdę malo wytworne.
                            Bo to wszystko było krótkie i węzłowate i bardzo oceniajace.
    • woda-niegazowana Re: rzucona na głęboką wodę 18.08.07, 09:15
      A mnie sie podoba, że jesteś ponad tym (przynajmniej takie mam wrażenie). Masz
      trochę żalu, ale to normalne. Myślę, że na głębokiej wodzie lepiej, niż w
      bajorze. Jakiś sentyment do byłego męża zostanie, a kiedyś gdy kogoś poznasz
      przydadzą Ci się dobre układy z byłym i jego aktualną. Myślę, że nic tak nie
      poprawia samopoczucia jak BYCIE PONAD CZYMŚ.
    • anbale Re: rzucona na głęboką wodę 18.08.07, 11:23
      Tak się trochę zastanawiam, co w twoim przypadku bardziej cię boli- twoja
      niespełniona miłość do byłego męża, czy twoja miłość własna?
      No bo jeśli "wyrzuciłaś" go kiedyś ze swojego życia- to chyba miłość do niego
      nie była jakaś szczególnie głęboka i taka co to "nie nadyma się, nie szuka
      swego, nie unosi się, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi..." Może trochę
      górnolotnie poleciałam, ale mniej więcej na tym to polega, tak myślę...
      Kiedyś cierpiąc katusze po rozstaniu i pragnąc powrotu, próbowałam sobie
      wyobrazić ten powrót. I okazało się, że kompletnie sobie tego nie wyobrażam, że
      właściwie już całkiem zamknęłam się na jakieś powroty, a tylko moja miłość
      własna wciąż domaga się jakiegoś "hołdu" kochanka marnotrawnego. I nic poza tymsmile
      • nangaparbat3 Re: rzucona na głęboką wodę 18.08.07, 14:03
        Nie wiem, czy w przypadku Rafanetki to prawda, ale tak ogolnie bardzo madrze
        napisalaś.
        I mysle sobie, ze powinniśmy (ze mna na czele, a jakże) pilnie trenować
        rozpoznawanie stanu urazenia milosci wlasnej i niemylenia tegoz z innymi róznymi
        emocjami, nie tylko w damsko-meskim kontekscie skadinad.
        • m_niczka Re: rzucona na głęboką wodę 18.08.07, 17:32
          Dokładnie tak, czasami warto się zastanowić czy to aby nie skowycze
          własne nasze ego i czy aby nie mylimy tego z tęsknotą, miłością do
          innych, czy co tam jeszcze wymyślimy. Sama krótko po odejściu eksa
          wylewłam w mankiet swoje żale za utraconą miłością znajomemu, który
          skomentował, że najwyraźniej najbardziej to ucierpiała miłość moja
          własna... pamiętam, że zjeżyłam się wtedy strasznie, ale po
          przemyśleniu sprawy przyznałam mu rację, bo wiecznie chodziło mi po
          głowie: jak on mógł Mnie zostawić...
          Rafanetko dasz radę, bez względu na to czy cierpisz z powodu
          zranionej miłosci własnej, czy miłości do eksa.
          M
          M.
    • brygida_jonska Re: rzucona na głęboką wodę 19.08.07, 20:27
      rafanetko, wiem że to cholernie boli, ale jeśli zaczniesz to rozdrapywać, to
      nigdy z tego nie wyjdziesz. masz grono znajomych, z którymi możesz gdzieś wyjść,
      a dziecko oddać w opiekę na ten czas? zrób to. do kina, do teatru, nawet gdybyś
      miała nic nie pojąć z tego co się dzieje? zrób to. rower, basen? zrób to.
      oddanie się na ten czas pracy? zrób to. zrób coś dla siebie. nie ukoi do końca,
      ale oderwie. najpierw na minutę, potem godzinę, a za jakiś czas - na długo. na
      razie na długo. i na razie wystarczy.
      a może terapia? pomyśl o sobie.
    • misbaskerwill trochę odeszliśmy od głównego wątku... 19.08.07, 20:45
      ...chciałem więc zaznaczyć, że (tradycyjnie) zgadzam się z tym, co napisała Nanga.
      Tata zachowuje się bardzo nieodpowiedzialnie (to eufemistyczne określenie).
      Też bardzo boję się o stan Waszej córki, może powinnaś z nim iść do psychologa
      dziecięcego, żeby zrozumiał, w jaki sposób jego dziecinne zachowanie wpływa na
      jej psychikę.
      Dodatkowo, do psychologa dla młodzieży ten pan powinien zgłosić się osobiście...

      I zgadzam się z Markiem - Rafanetko, daj spokój z wyrzutami sumieniami.
      Przeczytaj dziesięć razy papierek z "wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej..." i
      przyjmij go do wiadomości.
      Oraz chroń Swoją córkę przed euforycznymi stanami emocjonalnymi tatusia.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo siły.
      • tricolour Tak z ciekawości zapytam... 19.08.07, 21:00
        ... na czym polega nieodpowiedzialnośc ojca? Czy na tym, że zabiera dziecko i
        jedzie z kobietą, czy dlatego, że zna ta kobietę dwa tygodnie?
        • rafanetka Re: Tak z ciekawości zapytam... 19.08.07, 21:13
          Na tym ,że zna dwa tygodnie i zabiera na weekend, on śpi z nią a
          dziecko to widzi.Polubiła tą Panią, choć od dziś Pani stwierdziła,
          ze będzie z tatusiem, będzie z nimmieszkać i już nie jest panią
          tylko kimś innym, bliższym. Pytanie co będzie jak stwierdzą, ze
          jednak nie są dla siebie (po dwóch tygodniach znajomości wszystko
          możliwe).Moje dziecko znów będzie rozdarte, a to jakby nie było,
          boli moje matczyne serce.
          • misbaskerwill Tri... 19.08.07, 21:28
            ...ja bym tego pana zrugał używając argumentów fizycznych.
            Choć nie wiem, bo na razie to mi ręce opadły a palce i głowa nie wiedzą co
            napisać...
            Masz jakiś pomysł?

            Jakaś wyobraźnia w proszku exowi by się przydała.
            Może jednak wizyta u psychologa dziecięcego... i dopóki tego nie zrobi - wara od
            córki.
            A piszę to, jako ojciec, który ma regularnie utrudnianie kontakty i nikomu tego
            nie życzy.
            Ale trzeba umieć odróżniać dobro córki i widzieć świat poza czubkiem własnego
            czł... nosa.
          • tricolour A co Ty na to? 19.08.07, 21:31
            Zgadzasz się na wszystko, co chce mąż? Dlaczego dezaprobatę wyrażasz na forum, a
            nie exowi?
            • rafanetka Re: A co Ty na to? 19.08.07, 21:38
              Wie co myśle, mówie mu to. Tylko co z tego. Mała naprawde lubi tą
              kobiete.I jak mój już nie mąz proponuje wyjazd to ona się cieszy, to
              widac. A on ma swoje argumenty typu dziecko dobrze się bawi,jest
              zadowolone itp (i ja to też widzę).On jest chyba tak zauroczony, że
              ma wrazenie,ze to to, że to miłosć jego życia i nie widzi nic złego
              w takim zachowaniu. ja niestety widzę co dzieje się po takim
              przyjeździe ile pytań rodzi się w jej głowie.I to ja się z tym
              borykam.
          • sylwiamich Re: Odniosę się do tego... 20.08.07, 08:32
            rafanetka napisała:

            > Na tym ,że zna dwa tygodnie i zabiera na weekend, on śpi z nią a
            > dziecko to widzi.Polubiła tą Panią, choć od dziś Pani stwierdziła,
            > ze będzie z tatusiem, będzie z nimmieszkać i już nie jest panią
            > tylko kimś innym, bliższym. Pytanie co będzie jak stwierdzą, ze
            > jednak nie są dla siebie (po dwóch tygodniach znajomości wszystko
            > możliwe).Moje dziecko znów będzie rozdarte, a to jakby nie było,
            > boli moje matczyne serce.

            A czemu zakładasz że po jedno-kilku razowej znajomości Twoje dziecko
            się tak zaangażuje, że serce będzie miało rozdarte? Skąd ten pomysł?
            A swoja drogą..może takie podejście do kobiet Twojego męża jest
            dobre dla Ciebie i dziecka? Każda następna to będzie tylko
            koleżanka...też na chwilę. Dziecko ma kochać Ciebie i ojca...nie
            jego partnerki...
        • z_mazur Re: Tak z ciekawości zapytam... 19.08.07, 21:25
          Nieodpowiedzialność ojca (zgadzam się z takim określeniem tego
          zachowania) polega na tym, że z kobiety, którą zna bardzo krótko,
          chce zrobić dziecku machochę. Moim zdaniem trochę na to za wcześnie.
          • tricolour To zależy... 19.08.07, 21:29
            ... o ile dobrze pamiętam, Kruszynka wprowadziła się do faceta po 2 tygodniach i
            jakoś nikt na forum nie oponował...

            Poza tym matka też może mieć zdanie na temat zabierania dziecka przez
            nieodpowiedzialnego ojca. Nie musi zgadzać się na wszytsko...
            • rafanetka Re: To zależy... 19.08.07, 21:42
              mam własne zdanie, ale jeśli szanowny tatus zaproponował coś Małej i
              ona aż piszczy z radosci, to niby co ja mam zrobić. Jedyne co robie
              to rozmawiam z szanownym tatusiem przez telefon co o tym myśle i
              jakoś ciężko zabierac mi dziecku radość z tego co ma obiecane i na
              co czeka.
              • tricolour Jesteś RODZICEM... 19.08.07, 21:45
                ... masz wiedzieć, co jest dobre dla dziecka, na czym polega wychowanie i czym
                sie kończy mamienie dziecka radością wątpliwej jakości.
                • misbaskerwill Ten RODZIC... 19.08.07, 21:51
                  ...czyli szanowny ex Rafanetki, jeszcze dwa tygodnie temu też MAMIŁ perspektywą
                  powrotu.
                  Szkoda, że córka się o tym dowiedziała.
                  Pewnie tak samo, jak o nowej pani.

                  Wybacz, jednak widzę tu dwoje dorosłych Rodziców i oboje powinni się starać
                  zaradzić nieszczęściu dziecka.
                  Nie tylko Rafanetka.
                  • rafanetka Re: Ten RODZIC... 19.08.07, 21:58
                    W jego mniemaniu on się stara. Chce żeby dziecko znało z kim się
                    spotyka, dla kogo buduje dom itp. Uwaza że todlajej dobra. A ja nie
                    mam sumienia zabronić jej kontaktów z tatusiem.
                    • misbaskerwill to tylko jedno Ci powiem... 19.08.07, 22:00
                      ...stare przysłowie przychodzi mi na myśl:
                      "jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą d*pę".

                      Ale tu chodzi o Twoją córkę. Niech Ci serducho trochę stwardnieję.
                      • rafanetka Re: to tylko jedno Ci powiem... 19.08.07, 22:20
                        I mam. D..ę twardą. Ale to pewnie dlatego, że koścista.
                  • tricolour Misiu! 19.08.07, 22:10
                    Na forum nie ma exa Rafanetki. Nie możemy powiedzieć Rafanetce, by ona
                    powiedziała facetowi jak ma się zachować. Nie przeceniajmy wpływu forum! smile)

                    Możemy za to powiedzieć, jak widzimy zachowanie Rafanetki w tej sprawie, tym
                    bardziej, że o to prosi.
                    • misbaskerwill cóż.... 19.08.07, 22:18
                      tricolour napisał:

                      > Na forum nie ma exa Rafanetki. Nie możemy powiedzieć Rafanetce, by ona
                      > powiedziała facetowi jak ma się zachować. Nie przeceniajmy wpływu forum! smile)
                      >

                      ...widać, wciąż jestem naiwnym optymistą.
                      Mimo wszystko.

                      > Możemy za to powiedzieć, jak widzimy zachowanie Rafanetki w tej sprawie, tym
                      > bardziej, że o to prosi.

                      Tak. Niestety, Rafanetko, masz córkę o miękkim sercu i exa o chwilowo miękkim
                      umyśle. Musisz więc być twarda. Tylko Ty możesz obronić córkę przed miłosnym
                      rykoszetem exa. Może przesadzam, ale tak to osobiście odczuwam.
                      • tricolour I ja tak uważam. 19.08.07, 22:20
                        Zresztą nie mamy (moralnego) prawa wymagac od innych więcej niz od siebie...
                • nangaparbat3 jakem Nanga 19.08.07, 23:20
                  ricolour napisał:

                  > ...Jesteś RODZICEM... masz wiedzieć, co jest dobre dla dziecka, na czym polega
                  wychowanie i czym
                  > sie kończy mamienie dziecka radością wątpliwej jakości.

                  Taką makatke sobie wyhaftuję i powiesze w kuchni nad stołem.

                  Kiedys takie były, równie madre: Jak zona gotuje, mezowi smakuje - na przykład.
                  • tricolour Wieszaj... 19.08.07, 23:23
                    ... może sie przyda.

                    Wiem, jak trudno sie przyznać, że sie czegoś nie wie i nie umie. Bo trzeba się
                    będzie nauczyć! Jaki wysiłek, a wstyd jaki!
                  • tricolour Czytałaś w drugim wątku... 19.08.07, 23:27
                    ... jakie jest podstawowe (wg Rafanetki) dobro dziecka? Nieograniczone kontakty
                    z tatusiem!

                    Uważam, że to jest niezłe. Od razu mi sie skojarzyło, że chce oddać dziecko ojcu
                    na stałe...
                    • nangaparbat3 Re: Czytałaś w drugim wątku... 20.08.07, 00:51
                      Nie doczytałam, spieszyłam się, bo musiałam z psem wyjść.
                      Ale nie sądzę, by chęć oddania dziecka ojcu była czymś nagannym. Zanim sie
                      rozstalismy, kiedy jeszcze mi się cos takiego nie sniło, pomyślałam któregoś
                      dnia, ze gdybym miała sie rozwodzić, to dla dziecka lepiej byc z ojcem. W praniu
                      okazało sie, ze mowy nie ma, zbyt silnie jestesmy z soba zwiazane. Ale to
                      emocje, na rozum - lepiej na co dzień ojciec, a matka od swieta.
                      Oczywiscie mam na mysli ojcow z prawdziwego zdarzenia, nie jestem pewna czy ten
                      od Rafanetki jest taki, śmiem watpic.
        • marek_gazeta Facet cierpi na raka mózgu... 19.08.07, 21:59
          ...albo na hiperspermiozę.

          Dzieciak jeszcze się nie oswoił z rozpadem rodziny, a tu proszę, tatuś funduje mu nową mamusię.
          • rafanetka Re: Facet cierpi na raka mózgu... 19.08.07, 22:03
            I to mnie boli.Bo ja staram się kierowac dobram małej, mimo że
            czasami boli. Choć on twierdzi wręcz przeciwnie.
            • tricolour Podstawowe dobro dziecka... 19.08.07, 22:05
              ... to poczucie bezpieczeństwa i stabilność. Czy Twoje działanie daje dziecku
              takie pocucie?
              • rafanetka Re: Podstawowe dobro dziecka... 19.08.07, 22:32
                mam wrazenie, ze daje. Ona się przy mnie wycisza i uspokaja. Mój już
                nie mąż zamknął za nią drzwi twierdzac,ze więcej jej nigdzie nie
                weźmie, że on się stara a ona cyrk odwala i jeszcze pare tekstów w
                tym klimacie. Ja wiem, że on ją kocha. Tylko bolimnie czasami
                jegopodejśćie.Takie wykalkulowane, matematyczne...
                • tricolour Masz wiedzieć, a nie mieć wrażenie... 19.08.07, 22:35
                  ... bo to Twój ex ma wrażenie, że kocha kobietę. Jak się dowie, to bedzie koniec...

                  smile)
                  • rafanetka Re: Masz wiedzieć, a nie mieć wrażenie... 19.08.07, 22:45
                    Ja jestem w szoku.On ma jakieś klapki na oczach (mi na szczęscie
                    opadają)
                    • tricolour Dobra - koniec zabawy... 19.08.07, 22:48
                      ... Ty jesteś w szoku, bo on ma klapki. Ale on nie jest w szoku, tylko ma Cie w
                      dupie...

                      • rafanetka Re: Dobra - koniec zabawy... 19.08.07, 22:58
                        Wiesz. Mam ochote Cię zamordować. Tylko siłmi brak. Alektowie co
                        będzie następnym razem. Brr.Cwaniaczek jesteś. Ale ja za jakiś czas
                        też będę cwaniaczkiemsmile).Wtedy pogadamy.
                        • tricolour Czym chata bogata tym rada. 19.08.07, 23:00
                          Służę uniżenie...

                          ... i ściskam Cię serdecznie, by dodać odrobinę otuchy...
                          • rafanetka Re: Czym chata bogata tym rada. 19.08.07, 23:20
                            a ja mam wrazenie, że ściskasz żeby udusic. Ale ja się nie dam, bo
                            tak jużmam.
      • nangaparbat3 to jest strzał w 10, Misiu 19.08.07, 23:15
        >>> do psychologa dla młodzieży ten pan powinien zgłosić się osobiście...
        • tricolour I co z tego? 19.08.07, 23:17
          Jego tu nie ma i nie posłyszy...
    • aron95 Ja się też wtrącę 19.08.07, 23:05
      Tylko te ciosy jeden za drugim. Zaczynam się bać że nie dam
      rady.

      Czemy, komu nie dasz rady? Co zrobisz , co sie stanie jak nie dasz rady ?
      Nie rozumię tego stwierdzenia .
      A pozatym to masz wrodzony dar przesadzania i mnożenia problemów .
      Skoro pozwoliłaś dupkowi zabrac córkę z jakąś "świerzynką" to teraz nie płacz bo
      jest po fakcie .
      W chwili gdy zabierał córkę trzeba było powiedzieć że się niezgadzasz
      Teraz to rzeczywiście możesz się tylko po łbie walić .
      I idiotyczne by było gdybys mu na to zwróciła uwage
      • misbaskerwill Nie jest po fakcie... 19.08.07, 23:19
        aron95 napisał:

        > A pozatym to masz wrodzony dar przesadzania i mnożenia problemów .
        > Skoro pozwoliłaś dupkowi zabrac córkę z jakąś "świerzynką" to teraz nie płacz
        > bo
        > jest po fakcie .

        Fakt jest taki, że Rafanetka w dobrej wierze przystała na coś, co jej zupełnie
        nie odpowiadało - czyli zapoznanie się dziecka z panią-"świeżynką".
        I powiedzmy otwarcie, nie było najlepsze dla córki.
        Ale to nie powód, by odpisywać Jej w stylu kaprala (vide post Nangi).

        A nie jest po fakcie - córka bardzo przeżyła to spotkanie i oświadczyła, że nie
        chce nocować u tatusia z tą panią.
        Dziewczynka jest na tyle duża, że ma prawo do własnych odczuć. A Rafanetka jest
        za nią odpowiedzialna i miała prawo chronić ją przed dalszymi przeżyciami tego
        rodzaju.

        Do czasu, aż z exem ustali właściwe warunki spotykania się z dzieckiem tak, by
        córkę ranić jak najmniej (najlepiej, w ogóle).
        • aron95 Re: Nie jest po fakcie... 19.08.07, 23:24
          A nie jest po fakcie - córka bardzo przeżyła to spotkanie i oświadczyła, że nie
          > chce nocować u tatusia z tą panią.
          > Dziewczynka jest na tyle duża, że ma prawo do własnych odczuć. A Rafanetka jest
          > za nią odpowiedzialna i miała prawo chronić ją przed dalszymi przeżyciami tego
          > rodzaju.


          Masz rację nie zwróciłem uwagi na drugi wątek rafanetki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka