Kochanka-samo określenie oznacza osobę do kochania, a co za tym
idzie-adorowania, idealizowania. Myślę, że mężczyzna na każdym
etapie swojego życia potrzebuje atrakcyjnej kobiety, nie zabieganej
matki-Polki, w wyciągniętych dresach i mopem na głowie. Zawsze
rozrzewniały mnie opisy ratowania związku typu "dziś założyłam
seksowną bieliznę". Dziś? Co to znaczy-dziś, święto jakieś czy co? A
pozostałe dni? Jak nie ma seksownej, to bez, a nie w spranych, acz
wygodnych majtasach, bo przecież 5, 10, 15 czy 20 lat w związku
zobowiązuje męża do tolerancji.
Kiedy przestajemy się starać dla drugiej osoby, zawsze znajdzie się
ktoś, kto uważa, że warto się starać. To jemu na widok naszego Ex-a
bije serce i to dla niego kupuje perfumy.
Poza tym nie mam zamiaru odsądzać od czci i wiary kochanki mojego Ex-
a (teraz partnerki). Ma swoje doświdczenia życiowe, dwoje dzieci,
skoro coś ich ku sobie popchnęło i dalej ze sobą są-ma widocznie to,
czego mi brakowało.
Wcześniejsze "przygody" Ex-a są mi mgliście wiadome, jednak też
uważam, że nie mam prawa osądzać kogoś, kogo nie znam. Poza tym
kobiety są takimi altruistkami, że skrzywdzonego, biednego,
nierozumianego, za to szlachetnego, prawego i porządnego faceta
większość chce pocieszyć

Myślę, że portret psychologiczny kochanki to chybiony pomysł.
To nie kochanka pracowała na rozpad związku, a sami zainteresowani,
jesli nie dwoje, to przynajmniej jedno.
Oprócz tego myślę, że lepszym pomysłem byłby post na temat złych
cech Ex-ów, takich, które zawsze irytowały i najbardziej uwierały.
Może to dla niektórych z nas byłaby niezła lektura i lekcja, czego
się w przyszłości wystrzegać.
Kawa?