Dodaj do ulubionych

Subiektywnie pojadę

30.08.07, 11:16
Kochanka-samo określenie oznacza osobę do kochania, a co za tym
idzie-adorowania, idealizowania. Myślę, że mężczyzna na każdym
etapie swojego życia potrzebuje atrakcyjnej kobiety, nie zabieganej
matki-Polki, w wyciągniętych dresach i mopem na głowie. Zawsze
rozrzewniały mnie opisy ratowania związku typu "dziś założyłam
seksowną bieliznę". Dziś? Co to znaczy-dziś, święto jakieś czy co? A
pozostałe dni? Jak nie ma seksownej, to bez, a nie w spranych, acz
wygodnych majtasach, bo przecież 5, 10, 15 czy 20 lat w związku
zobowiązuje męża do tolerancji.
Kiedy przestajemy się starać dla drugiej osoby, zawsze znajdzie się
ktoś, kto uważa, że warto się starać. To jemu na widok naszego Ex-a
bije serce i to dla niego kupuje perfumy.
Poza tym nie mam zamiaru odsądzać od czci i wiary kochanki mojego Ex-
a (teraz partnerki). Ma swoje doświdczenia życiowe, dwoje dzieci,
skoro coś ich ku sobie popchnęło i dalej ze sobą są-ma widocznie to,
czego mi brakowało.
Wcześniejsze "przygody" Ex-a są mi mgliście wiadome, jednak też
uważam, że nie mam prawa osądzać kogoś, kogo nie znam. Poza tym
kobiety są takimi altruistkami, że skrzywdzonego, biednego,
nierozumianego, za to szlachetnego, prawego i porządnego faceta
większość chce pocieszyćwink
Myślę, że portret psychologiczny kochanki to chybiony pomysł.
To nie kochanka pracowała na rozpad związku, a sami zainteresowani,
jesli nie dwoje, to przynajmniej jedno.
Oprócz tego myślę, że lepszym pomysłem byłby post na temat złych
cech Ex-ów, takich, które zawsze irytowały i najbardziej uwierały.
Może to dla niektórych z nas byłaby niezła lektura i lekcja, czego
się w przyszłości wystrzegać.
Kawa?
Obserwuj wątek
    • jasmin.dor Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 11:40
      "Kiedy przestajemy staraC się dla drugiej osoby , zawsze znajdzie
      się ktoś , kto uważa ,że warto się starać" -święte słowa .

      Ale jak to mówią , nie ma tego złego , co by na dobre nie wyszło,
      Więc zamiast osądzać i oceniać lepiej wyciągnąć wnioski na
      przyszłość , aby nie popełnić tych samych błędów w kolejnym związku.
    • julka1800 Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 11:45
      poproszęsmile

      i jak przegryze ciachem to sie ustosunkuje (dobre slowo tongue_out)
    • betuana Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 12:06
      Poza tym
      > kobiety są takimi altruistkami, że skrzywdzonego, biednego,
      > nierozumianego, za to szlachetnego, prawego i porządnego faceta
      > większość chce pocieszyćwink

      A to jest prawie idelana charakterystyka next mojego exsmile
    • ivone7 Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 12:21
      ooo chetnie sie kawy napije...poprosze..
      musisz sie liczyc z tym, ze takie podejscie zakrawa na
      samokrytyke..i nie kazda ex-zona jest na to gotowa...
      1000 x latwiej oskarzyc next...bo mozna zostawic furteczke dla exa..
      dalszy stopin to szukanie winy w exie...
      a potem trzeba do tego dojrzec, zeby dostrzec tez drzazge u siebie..
      • betuana Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 12:34
        u mnie chwilowo kawa poszła w odstawkę, więc tylko porozkoszuję się
        aromatemsmile
        Jakoś nigdy nie miałam skłonności do zwalania winy na next za
        odejście mojego ex. Wiem jakie błędy ja popełniłam, ale jednocześnie
        mam świadomość, że główną przyczyną naszego fiaska była
        niedojrzałość ex.
        Do next mam jedynie cholerny żal o to jak zachowuje się teraz, ale w
        sumie wynika to z tego, że należy bronić biedną sierotkę, czytaj
        mojego ex, przed jego okrutną byłą żonąsmile
        • jasminowo Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 12:43
          A mnie sie przypomina to co powiedziała mi wczoraj koleżanka.
          Starsza od męża, z doświadczeniami i może odbiegającym od idału
          wyglądem. Podobno biegała po domu w rozciągniętym podkoszulku i
          majtasach. A on jej na to, żeby przyszła do niego, bo ją "szczuje".
          Ta więc w duchu pomyślała - matko boska - czym ja moge go szczuć w
          takim ubraniu, ale ucieszyla się, że po latach wciąż mają na siebie
          ochotę.
          Powyższa historia wcale nie zmienia faktu, że dbać o siebie i
          związek trza...
        • jasmin.dor Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 12:48
          "okrutną żoną" hi hi
          widzisz , lepiej pozbyć sie tego żalu, bo jeszcze na prawdę staniesz
          się okrutna smile

          Zycie jest zbyt krótkie , aby pielęgować w sobie żal smile
      • clio11 Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 12:48
        Nie zawsze byłam taka przemądra, o, nie. Pierwsze rekacje typowe-jak
        on mógł, tyle razem spędzonych lat i ja się tak poświęcałam!
        A dziś widzę, że było ze mnie głupie kobieciątko i tyle. Popełniałam
        wszystkie typowe błędy-od wyidealizowania partnera począwszy, przez
        zbytnią szczerość, łatwowieność, skończywszy na obarczeniu winą za
        sytuację siebie, nie jego (choć właściwsze byłoby-nas).
        W pewnym momencie poszliśmy sobie. Każde w inną stronę. Chyba tak
        się dzieje, gdy ludzie nie powiedzą sobie jasno na poczatku tej
        drogi, czego właściwie oczekują od partnera za parę, paręnaście lat.
        Najczęściej wybór jest intuicyjny, połączony z dużą dawką emocji.
        Codzienność jest najtrudniejszym egzaminem. Tu mamy prawdziwe pole
        do popisu. Niektórzy z nas sami zakładają sobie pętlę na szyję
        biorąc na siebie zbyt wiele obowiązków, nie skarżąc się na to, że im
        ciężko. Z biegiem czasu ta sytuacja zaczyna być po prostu normalna.
        Chcesz to zmienić-jesteś krzywdzicielem (krzywdzicielką) rodziny: a
        co z dziećmi, czy o nich pomyślałaś (pomyslałeś), a rodzina,
        znajomi, co ja im powiem, zostanę sam (sama), nie mam dla kogo żyć,
        byłeś dla mnie najważniejszy (najważniejsza) itd.
        Tymczasem każdy z nas urodził się sam i umrze sam. W tym nikt nas
        nie wyręczy. To, w jaki sposób zapełniamy tę przestrzeń "pomiędzy"
        decyduje o tym, czy nam samym ze sobą jest dobrze.
        Chyba zrobię sobie dolewkę, bo się coś rozfilozofowałamwink
        • ewiku Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 13:03
          clio11 napisała:

          > Nie zawsze byłam taka przemądra, o, nie. Pierwsze rekacje typowe-jak
          > on mógł, tyle razem spędzonych lat i ja się tak poświęcałam!
          > A dziś widzę, że było ze mnie głupie kobieciątko i tyle. Popełniałam
          > wszystkie typowe błędy-od wyidealizowania partnera począwszy, przez
          > zbytnią szczerość, łatwowieność, skończywszy na obarczeniu winą za
          > sytuację siebie, nie jego (choć właściwsze byłoby-nas).
          > W pewnym momencie poszliśmy sobie. Każde w inną stronę. Chyba tak
          > się dzieje, gdy ludzie nie powiedzą sobie jasno na poczatku tej
          > drogi, czego właściwie oczekują od partnera za parę, paręnaście lat.
          > Najczęściej wybór jest intuicyjny, połączony z dużą dawką emocji.
          > Codzienność jest najtrudniejszym egzaminem. Tu mamy prawdziwe pole
          > do popisu. Niektórzy z nas sami zakładają sobie pętlę na szyję
          > biorąc na siebie zbyt wiele obowiązków, nie skarżąc się na to, że im
          > ciężko. Z biegiem czasu ta sytuacja zaczyna być po prostu normalna.
          > Chcesz to zmienić-jesteś krzywdzicielem (krzywdzicielką) rodziny: a
          > co z dziećmi, czy o nich pomyślałaś (pomyslałeś), a rodzina,
          > znajomi, co ja im powiem, zostanę sam (sama), nie mam dla kogo żyć,
          > byłeś dla mnie najważniejszy (najważniejsza) itd.
          > Tymczasem każdy z nas urodził się sam i umrze sam. W tym nikt nas
          > nie wyręczy. To, w jaki sposób zapełniamy tę przestrzeń "pomiędzy"
          > decyduje o tym, czy nam samym ze sobą jest dobrze.
          > Chyba zrobię sobie dolewkę, bo się coś rozfilozofowałamwink


          ... bosze, jak przyjemnie czyta się taki tekst...
          nic dodać nic ująć...smile))


          ----------------------------------------------
          Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • pomimo1 Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 12:50
      bardzo mi sie podoba Twoj punkt widzenia
      • clio11 Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 12:55
        A jak mi się podoba! Jaka ja się sobie wydaję dojrzała teraz! Co za
        przemyślenia, co za logika!
        Dopiero w wieku 37 lat dorosłam do prawdziwego związku. W wieku 19
        lat jest to raczej "zabawa w dom". Co taka dziewczynka wie o
        świecie, o życiu? Ano, nicsmile
        A ślub? Może. Kiedyś...
    • aron95 Seksowna bielizna 30.08.07, 12:53
      Seksowna bielizna to najlepiej na modelkach leży .
      Jakoś bielizna mnie nigdy nie pociągała .
      To jakiś dziwny jestem ?
      Bardziej mi się podoba swobodny ubiór typu mini jakaś tam podkoszulka .

      Kawa-właśnie na nią przyszedł czas.
      • clio11 Re: Seksowna bielizna 30.08.07, 12:59
        Nic dziwnego, wszak zawartość powinna Cię pociągaćwink)
        Ale kobiety lubią wiedzieć, że wyglądają ładnie, więc stąd ta
        bielizna, dodaje pewności siebie no i atrakcyjności (sobie).
        A skłonność mężczyzn do mini (oglądania, nie noszeniawink
        jest chyba normalna. Przecież jestescie wzrokowcami, nes pa.
        Przyznam się do czegoś-długie kozaki i krótka spódnica-rzadko który
        jest obojętny (ach, ta babska potrzeba akceptacji w męskich oczach).
        le jurz coraz rzadziej, niestety, kiedy się ma córke nastolatkę to
        chyba czas bastować i rozglądać się za perłami...
        • lilyrush Re: Seksowna bielizna 30.08.07, 13:06
          clio11 napisała:

          , kiedy się ma córke nastolatkę to
          > chyba czas bastować i rozglądać się za perłami...

          hmmm....ja nie mam córki nastolatki,ale bardo lubi perły...czarne
          zwłaszcza. Czy to onazcza, ze stara jestem?
          a, znacie to, ze kobieta jest dobrze ubrana nawet w jeansach i t-
          shircie, jeśli ma na sobie dobra bielizne?
          Coś dla pań- w Arkadii w Wawie otwieraja niedługo Etam..taki cudowny
          sklep z bielizna smile i dużym wyborem rozmiarów
          • julka1800 Re: Seksowna bielizna 30.08.07, 13:17
            Intimissimi, niedawno byla wyprzedaz, moze jeszcze trwasmile

            A bielizna z koronką? sorry, mnie drapie w cialotongue_out
            • lilyrush Re: Seksowna bielizna 30.08.07, 13:37
              julka1800 napisała:

              > Intimissimi, niedawno byla wyprzedaz, moze jeszcze trwasmile

              Oni tam maja rozmiarówke bez sensu
              >
              > A bielizna z koronką? sorry, mnie drapie w cialotongue_out
              Co w prosty posób oznacza, że trafiłaś na jakies paskudzwto a nie
              koronkę. Mnie tam moja nie drapie
              • julka1800 Re: Seksowna bielizna 30.08.07, 13:57
                lilyrush napisała:

                > julka1800 napisała:
                >
                > > Intimissimi, niedawno byla wyprzedaz, moze jeszcze trwasmile
                >
                > Oni tam maja rozmiarówke bez sensu

                Kurcze a na mnie pasujesmile
                > >
                > > A bielizna z koronką? sorry, mnie drapie w cialotongue_out
                > Co w prosty posób oznacza, że trafiłaś na jakies paskudzwto a nie
                > koronkę. Mnie tam moja nie drapie

                Mozliwesmile
              • a.niech.to Re: Seksowna bielizna 30.08.07, 13:58
                lilyrush napisała:

                > trafiłaś na jakies paskudzwto a nie
                > koronkę. Mnie tam moja nie drapie
                Pewnie jesteś gruboskórna.smile) Przyglądałam się dzisiaj bezszwowej,
                bom delikatna.
    • julka1800 Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 13:14
      Clio napisala:
      "Myślę, że portret psychologiczny kochanki to chybiony pomysł.
      To nie kochanka pracowała na rozpad związku, a sami zainteresowani,
      jesli nie dwoje, to przynajmniej jedno.
      Oprócz tego myślę, że lepszym pomysłem byłby post na temat złych
      cech Ex-ów, takich, które zawsze irytowały i najbardziej uwierały.
      Może to dla niektórych z nas byłaby niezła lektura i lekcja, czego
      się w przyszłości wystrzegać."

      Tak, tak to wszystko prawda. Prawdą jest równiez fakt, ze pojawienie
      sie osoby trzeciej bardzo "pomaga" dokonać całkowitego rozpadu
      zwiazku. Powiecie: jesli zwiazek ma solidne podstawy - scementuje
      się mimo istnienia w poblizu osoby trzeciej. Ja powiem: moze tak a
      moze nie.
      Czasami odjescie jednego partnera ze zwiazku nie swiadczy o podjetej
      juz decyzji o rozwodzie.
      Pamietam program w TV, kiedy to dwoje malzonkow opowiadalo jak
      doszli do tego, ze powiini sie definitywnie rozwieść (oboje mieli po
      ok 50 lat). Najpierw on sie wyprowadzil na pol roku. I wrocil. Potem
      ona wyjechala do pracy za granice tez na ok pol roku. I wtedy
      zapadla decyzja: bedziemy osobno.

      Nie czuje nic do nowej partnerki B meza, ani symatii ani antypatii.
      Moglabym, bo pojawila sie zdumiewajaco szybko. Jeszcze szybciej nowe
      dziecko. Taka sama moglabym czuc do b. meza. Ale po co?
      Ktos tu napisal: zycie jest za krotkie, by pielegnowac negatywne
      uczucia. Lepiej skupic sie na wlasnym zyciu. Wlasnym. I dzieci.
      • z_mazur Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 13:25
        > Lepiej skupic sie na wlasnym zyciu. Wlasnym. I dzieci.

        Z tymi dziećmi też bym nie przesadzał, bardzo szybko dojrzewają i
        potem zostaje ziejąca dziura. Dlatego najlepiej skupić się na
        własnym życiu, dzieci to tak trochę przy okazji, jako element dbania
        o siebie.
        • jasminowo Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 13:42
          Ja mam mieszane uczucia z tym dbaniem o siebie i dzieci (w moim
          przypadku liczba pojedyncza)... Dbać o siebie bez ograniczeń nie
          mogę, bo przecież to czego ja potrzebuję wcale nie musi być dla niej
          dobre (a właściwie byłoby szkodliwe), z drugiej strony jej
          cierpieniem widocznym aż nadto po wyprowadzce eksa zajmują się inni
          a ja słucham tych roztkliwień i choć wiem, że mają rację czuję się z
          z tym jakoś nieswojo. Winna... i osamotniona.
          Szczęśliwy rodzic, szczęśliwe dziecko... poniekąd. Bo eks chyba
          szczęśliwy w nowym związku a mała cierpi olewana. Oczywiście to moja
          subiektywna ocena eksa...
          Ale pojechałam prywatą. Ulało mi się trochę. Sorry...
        • julka1800 Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 13:42
          Jasne, powinno, byc:

          Lepiej skupić sie na wlasnym zyciu. Wlasnym. I dzieci ze
          swiadomościa ze kiedys od nas odejda.
      • lilyrush Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 13:42
        julka1800 napisała:

        > Clio napisala:
        > "Myślę, że portret psychologiczny kochanki to chybiony pomysł.
        > To nie kochanka pracowała na rozpad związku, a sami
        zainteresowani,
        > jesli nie dwoje, to przynajmniej jedno.
        > Tak, tak to wszystko prawda. Prawdą jest równiez fakt, ze
        pojawienie
        > sie osoby trzeciej bardzo "pomaga" dokonać całkowitego rozpadu
        > zwiazku. Powiecie: jesli zwiazek ma solidne podstawy - scementuje
        > się mimo istnienia w poblizu osoby trzeciej. Ja powiem: moze tak a
        > moze nie.

        Ja powiem tak....jak faceta kocham i jest mi z nim dobrze to w
        pobliżu moze być na tuziny innych obiektywnie przystojniejszch,
        bogatszych, lepszych i takei tam. Nie ruszą mnie. Bo kocham faceta z
        którym jestem. A jak rusza to znaczy, ze w moim zwiazku czegos mi
        brakuje i czegos szukam poza nim.
        Osoba trzecia jet dla mnie idealnym wskaźnikiem stanu związku.
        A zastanawianie sie czy jest młodsza/ładniejsza/mądrzejsza/lepsza
        itd jest całkowicie bez sensu. Jest zwyczajnei inna i ma to coś,
        czego ja/ mój facet nie ma (w zależnosci od sytuacji).
        • julka1800 Re: Subiektywnie pojadę 30.08.07, 13:56
          O "pomaganiu" osoby trzeciej napisalam w kontekscie rozpadajacego
          sie/kulejącego zwiazku.
          Tak dla jasności
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka