pelagaa
28.09.07, 12:29
Zainspirowal mnie watek z macoch. I staram sie patrzec z obu stron.
Jesli facet mowi kobiecie, ze najwazniejsza jest dla niego corka, to
robi sie dramat, bo facet ma problem ze soba, bo nie umie oddzielic
milosci do dziecka, od milosci do kobiety, a juz w ogole dramatem
jest jak mozna powiedziec o corce "mloda kobietka", a przeciez to
jest mloda kobieta, jesli ma juz np. lat 16, czy 18, czy wiecej.
Dla mnie najwazniejzy jest moj syn. Koniec kropka. Nie da sie tego
zmienic, zreszta ja nie chce tego zmianiac, dla mnie relacja jak
najbardziej prawidlowa. ON jest i zawsze bedzie najwazniejszy. Nigdy
zaden facet nie zrobil w tego problemu i nigdy nie bylo to powodem
rozstania. To zupelnie inne poziomy uczuc, ale sytuacjach
kryzysowych ZAWSZE stane za dzieckiem. Nie uwazam, abym miala ze
soba problem.
Strasznie sie jednak faceci roznia od kobiet...