a.niech.to
13.10.07, 16:09
No dobra..Pojadę z tym koksem.
Jestem osobą pozbawioną honoru i godności. Sama to sobie załatwiłam.
Spakowałam i przesłałam na angielski dwór. Teraz oni muszą, a ja już
nie marnuję czasu i energii, żeby stać na straży i wypatrywać, czy
mi kto nie depce. Lepiej mi się żyje bez szlachetczyzny.
W puste miejsce wmontowałam, a właściwie to się zrobiło samo,
sygnalizację ostrzegawczą, która mi mówi, że nie mogę czegoś zrobić
bądź zaniechać działania, bo z tym czułabym się podle. Żadna to
godność czy honor, gdyby mi imputowano, lecz zwykle myślenie o
przyszłym dniu. Chcę pozostać sobą, więc są rzeczy, których nigdy
nie zrobię, chyba że po przemocy, ale to już inna historia.
Jestem wartością najwyższą, nie mam nic cenniejszego, więc dbam o
siebie, a nie o honory czy jak to tam nazwać. Gdybym się
sprzeniewierzyła sobie, ucierpieliby inni, a nie mam zamiaru na to
pozwolić, do tego dopuścić.
Tak to sobie klepie aniechto bez honoru.