cien_wiatru
06.11.07, 19:15
sorry, ze ja znowu na ten sam temat .....
Sprawa jest zalatwiona. Nie spotykam sie z tesciami, oni nie przyjezdzaja ani
ja do nich nie jezdze. Czyli w porzadku. Co mnie jednak boli, to to, ze maz
nigdy nie stanal zdecydowanie w mojej obronie. Prawie za kazdym razem, kiedy
do nich dzwoni, oni mnie atakuja. Zawsze klamstwa wyssane z brudnego palca,
oszczerstwa, plugastwa. Ostatnio tesc ryczal : " opetala cie, omotala ". Itd.
W jego rodzinie byly niedawno 2 wesela, na zadne nie pojechalam. Przede
wszystkim dlatego, ze znowu jego rodzice lub jego siostra by mi ublizali a on
by nie pisnal slowem.
Przed tymi weselami zadzwonil tesc i kategorycznym , nie znoszacym sprzeciwu
tonem zażądał, zebym sie pojawila na tych weselach, bo " kto to slyszal, zeby
nie przyjezdzac na wesela ", " rodzina powinna trzymac sie razem ". Moj maz
jak zwykle zaczal mu tlumaczyc, ze mi ublizali, wyzywali, na co tesc
wszystkiemu kategorycznie zaprzeczyl, mojego meza zbesztal, stwierdzil, ze
jest starszy wiec wie lepiej a on i tesciowa maja dobre serca i przyjeli mnie
jak corke.
No i moj maz sie rozplakal. Z bezsilnosci.