Dodaj do ulubionych

moj maz sie rozplakal

06.11.07, 19:15
sorry, ze ja znowu na ten sam temat .....

Sprawa jest zalatwiona. Nie spotykam sie z tesciami, oni nie przyjezdzaja ani
ja do nich nie jezdze. Czyli w porzadku. Co mnie jednak boli, to to, ze maz
nigdy nie stanal zdecydowanie w mojej obronie. Prawie za kazdym razem, kiedy
do nich dzwoni, oni mnie atakuja. Zawsze klamstwa wyssane z brudnego palca,
oszczerstwa, plugastwa. Ostatnio tesc ryczal : " opetala cie, omotala ". Itd.

W jego rodzinie byly niedawno 2 wesela, na zadne nie pojechalam. Przede
wszystkim dlatego, ze znowu jego rodzice lub jego siostra by mi ublizali a on
by nie pisnal slowem.
Przed tymi weselami zadzwonil tesc i kategorycznym , nie znoszacym sprzeciwu
tonem zażądał, zebym sie pojawila na tych weselach, bo " kto to slyszal, zeby
nie przyjezdzac na wesela ", " rodzina powinna trzymac sie razem ". Moj maz
jak zwykle zaczal mu tlumaczyc, ze mi ublizali, wyzywali, na co tesc
wszystkiemu kategorycznie zaprzeczyl, mojego meza zbesztal, stwierdzil, ze
jest starszy wiec wie lepiej a on i tesciowa maja dobre serca i przyjeli mnie
jak corke.
No i moj maz sie rozplakal. Z bezsilnosci.
Obserwuj wątek
    • tricolour O żesz kurza twarz... 06.11.07, 20:46
      ... dupek.
      • nangaparbat3 Re: O żesz kurza twarz... 06.11.07, 21:08
        Sameś ...
        • cien_wiatru Re: O żesz kurza twarz... 06.11.07, 23:03
          Powiedzcie mi czy ja naprawde za duzo wymagam. Maz uwaza, ze sprawy w ogole nie
          ma, bo mieszkamy daleko. Ja natomiast, mimo ze mieszkamy daleko, ciagle sie
          czuje przez nich zagrozona. Balam sie pojechac na te wesela, a to przeciez
          nienormalne.
          Siostry mojego meza ( 50-letnie ) mowia o nich " tatus" i " mamusia", wspolnie z
          tatusiem i mamusia obrzucaja blotem swoich mezow, dalsza rodzine a jedna z nich
          najezdza na swoja wlasna corke.Zadne z dzie nigdy nie wyrazilo sprzeciwu.
          Wyrazil sprzeciw ich wnuk. Jasno powiedzial, ze maja nie przyjezdzac bez
          zapowiedzi, nie odwiedza ich , nie spedza z nimi swiat i nie zaprosil nikogo z
          rodziny na slub.
          Ja nie potrzebuje do szczescia az tak radykalnych krokow. Ale chcialabym, zeby
          maz raz powiedzial " jestem dorosly , to moja sprawa, prosze sie nie wtracac do
          mojego zycia".
          • nangaparbat3 Re: O żesz kurza twarz... 06.11.07, 23:15
            Chcesz - i co z tego.
            To tak jak rodzice, ktorzy chcą, zeby dziecko sie uczyło - naciskają, pytaja,
            sprawdzają, kontrolują, narzekają, karzą - i jest coraz gorzej.
            Chcesz, zeby był silny - sprobuj dać mu siłę. A najłatwiej to zrobisz, jesli
            sama sie wzmocnisz i nie będziesz sie czuła taka zagrozona.
            wiesz, jak okropnie sie zyje z bliska osobą, która wciąż czuje sie zagrozona?
            Zajmij sie sobą, a mniej tesciami.
            • tricolour Porównanie męża do dziecka bardzo trafne. 08.11.07, 10:49
              Bo facet nie może zdecydać się między mamusią i tatusią, a żoną. Nie
              może się zdecydować choć slub zdawał się być wyrazem takiej decyzji -
              od dnia ślubu matka i ojciec przestają być rodziną, a staje się nia
              zona i dzieci.

              "Chcesz, zeby był silny - sprobuj dać mu siłę". Niezłe. Muszę
              przyznać, że bycie facetem, to wyjątkowo proste i przyjemne zadanie:
              chcesz, by facet był wierny - nie dawaj powodów do zdrady...

              tongue_outP
              • julka1800 Re: Porównanie męża do dziecka bardzo trafne. 08.11.07, 11:03
                Widzisz Tri jakie to my Kobiety, Zony, Matki, Polki jestesmy silne?

                Taka Kobieta nie dosc ze sama musi wszystko trzymac zeby sie nie
                rozlazlo, to jeszcze "mietkiego" mezczyzne wspieracsmile))
                tongue_outPP
              • nangaparbat3 Re: Porównanie męża do dziecka bardzo trafne. 08.11.07, 22:40
                tricolour napisał:

                > Bo facet nie może zdecydać się między mamusią i tatusią, a żoną. Nie
                > może się zdecydować choć slub zdawał się być wyrazem takiej decyzji -
                > od dnia ślubu matka i ojciec przestają być rodziną, a staje się nia
                > zona i dzieci.


                Tak bywa bardzo często, powiedziałabym, ze zjawisko powszechne, rozni sie co
                najwyzej stopniem nasilenia.
                >
                > "Chcesz, zeby był silny - sprobuj dać mu siłę". Niezłe. Muszę
                > przyznać, że bycie facetem, to wyjątkowo proste i przyjemne zadanie:
                > chcesz, by facet był wierny - nie dawaj powodów do zdrady...
                >
                > tongue_outP
                Nie widze analogii.
                Natomiast uwazam, że własnie po to warto budować związek, by sobie nawzajem
                dodawać sił.
    • aron95 Niestety 06.11.07, 23:35
      ktoś nie rozumie że wyszłaś za mąż za tego "dupka " (jak tri to ujął )
      a nie rodzinę .
      Jak go kochasz to weź go pod pachę i wyjedz w siną dal .
      Rodzinie będziesz zdjęcia słać oni tobie też .
    • zipka Re: moj maz sie rozplakal 07.11.07, 08:31
      > Sprawa jest zalatwiona. Nie spotykam sie z tesciami, oni nie przyjezdzaja ani
      > ja do nich nie jezdze. Czyli w porzadku. Co mnie jednak boli, to to, ze maz
      > nigdy nie stanal zdecydowanie w mojej obronie."

      U mnie jest to samo, teściowa też nagaduje na mnie najgorsze rzeczy, jej syn
      jest święty (mimo licznych zdrad, nie dociera to do niej). Mój exmąż też nigdy
      nie stanął po mojej stronie, NIGDY, nie usłyszałam żeby kiedyś się postawił,
      albo powiedział coś dobrego, no nic trzeba się tylko utwardzić i robić swoje.
      Zresztą teraz to już mi nie zależy na jego zdaniu.
      Trzymaj się i myśl o sobie.
    • anbale Re: moj maz sie rozplakal 07.11.07, 09:42
      Tkwisz w jakims strasznie toksycznym układzie. Twoj mąż jest już tym
      zatruty po uszy, pewnie pogubiony, bo obie strony wymagają od niego
      lojalności, a on chyba ma za słaby charakter, żeby wyraznie "w
      sobie" poczuć, gdzie jest jego miejsce i czego powinien bronic.
      Na twoim miejscu zniknelabym z zycia tych ludzi. Zadbala o siebie i
      swoje samopoczucie.
    • yoginka_pl Re: moj maz sie rozplakal 07.11.07, 10:31
      Do niedawna tkwiłam w podobnym układzie. Królowa Matka, Siostrzyczka
      (40-letnia samotna nigdy nie miała zadnego faceta????) i Tatus
      cichutki jakby go nie było. Rodzinka nie potrafiła zrozumieć, ze
      slubu z nimi nie brałam, nie szanowali naszej odrebności,
      niezalezności. Kiedy bywałam u nich czułam się spętana, osaczana,
      tłamszona...

      Mój mąż rozbity miedzy bycie dobrym synkiem i dobrym męzem. W końcu
      dobry synek zwyciężył. POSTAWIŁ SIĘ MI, MI nie IM. I to był poczatek
      naszego końca. Bo jednak potrafił się postawić. Wybrał rodzinkę.
      Mieszka z nimi. Nosi siateczki, gotuje obiadki, robi za kierowcę,
      finansuje zachcianki...Odnoszę wrazenie, ze jest sterowanym
      robotem a nie myślącym człowiekiem.

      Poczułam ulgę, jakby ktoś zdjął ze mnie ciasny worek.

      U mnie nie da się już niczego posklejac, ale z tego co piszesz Twoj
      mąz jest jeszcze do uratowania.

      • kjl2004 Re: moj maz sie rozplakal 08.11.07, 10:29
        a u mnie podobnie, teściowie nigdy nieakceptujący mnie itd.
        dowiedzieli się, że ich syn czyli mój mąż mnie zdradza, nie robi
        niczego żeby ratować rodzine i małżeństwo, przyjęli go pod swój dach
        no i tak z nimi mieszka już 4 miesiące (równiez wozi mamuskę na
        zakupy, sam robi zakupy - co się w domu nie zdażało) a ja i dziecko
        wogóle się chyba nie liczymy w ich życiu, chociaż twierdzi, że syna
        kocha nad życie, skoro kocha to nie robi takich numerów tylko
        zostaje z dzieckiem i żoną, a tu chciałby najlepiej byc z dzieckiem
        (bez żony) ja mam tylko gotować, prać i sprzatać a on jeszcze na
        boku kochankę - idealny układ w jego myslach...
    • julka1800 Re: moj maz sie rozplakal 08.11.07, 11:14
      A powaznie...
      Nie rozumiem "nigdy nie stanal w mojej obronie", to co to za maz, za
      przeproszeniem...?
      Postawa tescia godna "podziwu", z jednej strony atakuje, a z drugiej
      chce bys pojawila sie na weselu, czyli jablko na zewnatrz ma byc
      ladne, to nic ze gnije od srodka, tak?
    • zuzka712 tutaj jest potrzebna fachowa pomoc 08.11.07, 14:47
      Moim zdaniem twojemu mężowi przydałaby się psychoterapia. Dla mnie
      to klasyczny przykład nierozwiązanego problemu / wpływu toksycznych
      rodziców..
      On ewidentnie cierpi, bo chciałby a nie potrafi.
      Potraktuj to poważnie. To nie kwestia chęci czy charakteru.
      Prawdopodobnie bardzo cię kocha. Powodzenia.
    • z.odzysku Odpowiedzi są 3: 08.11.07, 22:43
      1. Zbyt wrażliwy,
      2. Niedojrzały
      3. Dupek

      kombinacje powyższych dozwolone.
    • marieta_makieta Re: moj maz sie rozplakal 12.11.07, 11:38
      Cieniu Wiatru, przepraszam, że to napiszę, ale czy Twoj mąż ma jaja?
      Jeśli ma, to niech zacznie zachowywać się stosownie do posiadanego
      wyposażenia, walnie pięścią w stół i zamiast rodzicom "tłumaczyć"
      niech im raz a dobrze i stanowczo wytłumaczy, że nie życzy sobie, by
      ktokolwiek obrażał jego żonę.Niech na nich ryknie, do cholery, tak
      jak teść ryczy na niego. Niech się zacznie zachowywać jak mężczyzna
      (albo kobieta z jajami), a nie synuś mamusi i tatusia.
      • anja_pl Re: moj maz sie rozplakal 12.11.07, 12:29
        mysle, że nie chodzi o to czy ktoś ma jaja,
        problemem są relacje z rodzicami,
        dopóki mąż nie zrozumie, że dla niego najważniesza
        ma być jego aktualna rodzina: żona, dzieci. Rodzice są ważni, ale nie mogą mieć wpływu na życie rodziny syna. Syn jest im winny szacunek, ale nie posłuszeństwo.
        Dzieci wychwujemy dla tych właśnie żon i mężów, nie dla siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka