kłaniam się wszystkim jako Nowy Dzieciak w Bloku (czyli na tym
forum)
Jak zniesie ośmioletnia dziewczynka i czteroletni chłopczyk moje
odejście z domu? Kocham je bardzo, ale nie chcę tkwić w zwiazku, w
którym żona jest mi obojętna na tyle, że jej opowieści o tym, jak
adorują ją rzesze facetów w ogóle mnie nie ruszają...? Szarpię się
z tym od jakiegoś czasu... Nie potrafię już okazywać jej uczuć, co
wywołuje jej fale gniewu, wydaje mi się też, że wkurzam ją jako taki
(niejeden raz dała mi to odczuć), a nie chcę, żeby dzieci były
świadkami (lub co gorsza współuczestnikami awantur)... Uwielbiam
dzieci, widzę, że mnie potrzebują (zwłaszcza syn) ale nurtuje mnie
pytanie: czy poświęcenie własnego szczęścia dla zachowania
klasycznego układu rodziny 2+2 zostanie przez nich docenione...?
Jestem czlowiekiem, niestety, którego często męczy nadmiar pytań...
może gdybym zmierzał przez życie prostą drogą, byłoby inaczej...?