Dodaj do ulubionych

Czy możecie życzliwie doradzić?

27.01.08, 03:22
Jestem w totalnym dołku.Mam męża, 4 letniego syna i jestem w 4 m-cu
ciąży. Ciąża była nieplanowana, w łożku spotykaliśmy się raz na
kilka m-cy więc to było pełne zaskoczenie tym bardziej, że o Kacpra
staraliśmy się długo. W zasadzie przestało nam się układać jak
zaszłam w ciążę z Kacprem, potem kilka lat nerwówki, zastanawiania
się nad rozwodem, potem terapia, która w miarę pomogła.
Dogadywaliśmy się, ja sięzaczęłam zastanawiać jak mogłam myśleć o
rozwodzie, przecież mam takiego fajnego męża. No i ta druga ciąża i
od początku to samo, kłótnie i stres. Teraz o tyle gorzej, że mm
nadużywa (chyba alkocholu). Piszę chyba, bopije zasdniczo piwo, ale
widać, żę cieżko mu jest się go wyzbyć, wypije 2 i jest już pod
wpływem alkocholu, płacze mu się język i mnie tak wtedy wnerwia, żę
mogłabym zabić. Teraz przez m-ąc nie pił (bo obiecał,że odstawi jest
po chorobie nowotworowej i nie powinien) i wczoraj wypił 2 piwa
(cuchnęło od niego tak niestrawionym alkocholem ,że nie do
wytrzymania), dziś kupił następne piwo. Czyli chyba m-ąc wytrzymał a
teraz jak zaczął bedzie pił do czasu aż znów przegnie, rozpłacze się
i poprosi o pomoc, bo ma problem. Kiedyś pojechał na stację, kupił
wino, wypił w garażu całą butelkę, potem wypłakiwał się naszemu
synowi jaki to ona jest biedny. Martwi mnie nie to,że czasami się
napisje, ależepije do końca tzn. jak jest wino to nie pije kieliszka
tylko całą butelkę. Jak kiedyś był u nas alkochol to otiwerał i
pokryjomy wypijał wszystko, jak pochowałam wina w bieliźnie to
znalazł, wypił i zostawił puste butelki.
Czy są tu dziewczyny , których mężowie pili? Czy to jest już
alkocholizm? Niewiem może ktoś mnie zrozumie. Mój ojciec pił i
dostaję sieklizny jak widzę, że mm jest podpity, bo pijany totalnie
w sztok raczej nie bywa.Jednak czy takie powolne picie nie jest
równie zdradliwe?
Obserwuj wątek
    • milenium5 Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 27.01.08, 05:34
      Nie wiem, czy jestem dobrą osobą aby Ci radzić, bo sama nie
      potrafiłam długo rozwiązać własnych problemów, ale chyba nikt inny
      nie siedzi w nocy przy kompie. Moim zdaniem Twój mąż ma ewidentnie
      problem z alkoholem. Na podstawie tego co napisałaś obawiam się, że
      nie będzie dobrze - alkoholizm to starszna choroba na którą cierpi
      cała rodzina a Ty za chwilę będziesz mieć drugie małe dziecko. Nie
      możesz pomóc jemu, zmienić go, sprawić był stał się dobrym ojcem i
      mężem. Swoim zachowaniem - wybierając na powiernika czterolatka
      krzywdzi i bardzo obciąża dziecko. Długa droga przed Tobą, a teraz
      najbardziej potrzebne Ci jest wsparcie. Powinnaś zgłosić się na
      terapię dla rodzin osób z porblemem alkoholowym - tam, krok po kroku
      dowiesz się jak pomóc sobie i dzieciom. Szukaj wsparcia w rodzinie -
      mów głośno o problemie Twojego męża, nie ukrywaj jego pijanych
      wyskoków. Postaraj się, aby odczuł konsekwencję. Nie pmagaj mu, gdy
      boli go głowa, nie usprawiedliwiaj w pracy, u lekarza, gdy jest
      pijany nie pozwalaj na konkakty z dzieckiem. Gdy będziesz
      potrzebować ludzi - polecam Ci to forum - zwasze znajdziesz tu kogoś
      kto Ci pomoże, choćby wirtualnie. Powodzenia, dasz radę. Dzieci dają
      wielką siłę do działania.
      • bszalacha Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 27.01.08, 11:00
        Pozwól,że się nie zgodzę.Z własnej praktyki wiem,że niejeden mąż
        zaczyna mieć problem właśnie w chwili pojawiania się dziecka.To jest
        taki irracjonalny niepokój,ze zostanie odrzucony przez Ciebie/trauma
        przeszłosci/.jeżeli nie chcesz iśc na terapię,przynajmniej nie
        odrzucaj go "za to,że sie boi",ale dawaj sygnały odpowiednie do tej
        swojej wiedzy.On jest Ci potrzebny we wszystkim.Moja znajoma mimo
        dwójki dzieci zawsze walczyła o męża,gdy znikał z kumplami,gdy się
        mizdżył do innych.Ja nie,wybierałam wtedy dobro dzieci.
        Ona ma do dziś szczęsliwy związek,ja jestem sama.Nienawidzę się ,że
        byłam taka głupia!Ale w moim domu było podobnie,wszystko dla
        dziecka.Mniejako dziecku było ok ale nic o zyciu mi nie powiedziano.
        Pozdrawiam.Powiedz mu,że myslałas,iż to on chciał mieć dziecko,bo
        przecież Ci je zmajstrował
    • cathy_bum Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 27.01.08, 16:11
      Zajrzyj choćby na stronę www.parpa.pl. Poczytaj sobie o
      chorobie alkoholowej i jej objawach.
      Diagnozy ci nikt przez internet nie postawi, to jasne. Ale ze swojej
      perspektywy - byłej żony alkoholika (zdiagnozowanego, po leczeniu
      zamkniętym etc.) - powiem Ci, że alkoholizm to nie tylko picie dzień
      dzień wódy do upadłego. Piwo też jest alkoholem i tak samo
      uzależnia. Mój były wódki raczej nie tykał, wino pijał okazyjnie.
      Niemal wyłącznie piwo. Każda okazja była dobra... Potem nie trzeba
      już było nawet okazji. Co jakiś czas ogłaszał, że "miesiąc nie
      pije", jakoby w celu udowodnienia, że nie ma problemów z alkoholem.
      Tymczasem takie próby kontrolowania picia, planowe przerwy itp. to
      symptom zagrożenia nałogiem.
      Ex, przynajmniej do pewnego momentu, pijał "kulturalnie". Rzadko
      schlewał się na umór. A jednak terapeuta nie miał cienia
      wątpliwości, że jest alkoholikiem.
      Kiedy ktoś pije, choć nie powinien (choćby ze względów zdrowotnych),
      popija w ukryciu, wyszukuje schowany alkohol.... To warto się nad
      tym zastanowić.
      • ayelet Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 27.01.08, 19:55
        On nie zaczął pić kiedy okazało się, że jestem w ciąży. Popijał już
        od dłuższego czasu. Tylko, żę w poprzednim mieszkaniu był bardziej
        ograniczony. Teraz (rok temu) przeprowadziliśmy się do domu,
        większość czasu spędzał w garażu, tam wynosi piwo (do domu w ogóle
        go nie przynosi) i dłubie coś w garażu i pije. Myślę, że bardzo mu
        to ułatwiło picie.
        Dziękuję za odpowiedzi i za linka smile
        • bazyliada Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 27.01.08, 20:56

          ZAWSZE kiedy czytam takie posty wskazuje miejsce od którego ja
          zaczełam :
          www.timi.jawnet.pl/serwis/index.php
          Tam rozpoczełam swoja drogę do terapii dla współuzaleznionych w
          realnym życiu... a potem inne dizłania, które doprowadziły mnie do
          tego co mam teraz-spokojnego życia.
          pogody ducha ayelet smile
          • ayelet Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 27.01.08, 23:08
            Dzięki za jeszcze jednego linka, zajrzałam tam już, jutro poczytam
            więcej. Jestem po rozmowie z mm na temat wiadomy więc on nie widzi
            problemu, to ja się czepiam i to nie tylko niego ale i ludzi, którzy
            na imprezach, żeby się dobrze bawić się upijają. Skoro ja chcę to on
            się w marcu wyprowadzi tylko wcześniej mam się wymeldować z jego
            mieszkania (razem z dzieckiem). Dziecko jest jego, żeby nie było
            wątpliwości. Dowiedziałam się, że jestem tyfusem i zastanawiał się
            kto urodził takiego prostaka jak ja smile
            Nic dodać nic ująć. Ale jak przeczytałam na stronie podanej powyżej
            źle zrobiłam, że w ogóle rozmawiałam, bo to i tak nic nie da a
            alkocholik i tak się będzie wypierał. Mój ojciec też mamie mówił, że
            on nie ma problemu z piciem a jeśli już pije to dlatego,że ma taką
            beznadziejną żonę, że na jego miejscu każdy by pił.
            • lapina Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 27.01.08, 23:22
              Wygląda ze Twój mąż ma rzeczywiscie mnóstwo problemów ...ze sobą
              rzecz jasna. Klasyka uzależnionych to pije/biorę bo Ty.... albo
              gdyby nie Ty to bym nie musiał brać/pić...Znakomita większośc osób
              uzależnionych nie widzi, że są uzależnieni i nie chcą
              zobaczyć...oskarżają wszystkch, a szczególnie najbliższe osoby
              odpowiedzialnościa za swoje branie/picie i/lub
              bagatelizują ...wszyscy piją na imprezach- nie histeryzuj, to juz
              piwa sie na pić nie wolno? itp.
              Lepiej z nim nie rozmawiaj (raczej tylko Cię zdołuje) poradz się
              prwników co mozesz zrobić w tej sytuacji. Myśl o sobie i dzieciach!
              Polecam stronke z bezpłątna pomoca prawną, wykazem oragnizacji
              pomocowych informacją prawną :www.cpk.org.pl
              Życzę powodzenia! Trzymaj się! Pozdrawiam ciepło
    • ayelet Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 29.01.08, 00:10
      A ja jestem dziś po kolejnej rozmowie z mm.Powiedział,że chce
      odejść, nie chce iść ani na terapię AA ani na małżeńską. Nie, bo
      nie.Powiedział, że ja i tak go nie szanuję więc nasz związek jest
      bez sensu. Powiedziałam mu,że ludzie nie takie trudne związki
      naprawiają i że można ale on chyba nie jest zainteresowany.Czuję się
      okropnie.
      • lapina Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 29.01.08, 00:32
        Wygląda na to że on jest zainteresowany wyłącznie sobą i pewnie
        piciem sad Jak można szanowąc kogos kto sam nie potarfi sie
        szanować?...
        Rozumiem , że czujesz się okropnie sama pamietam jak czułam sie
        podobnie. Myśl o sobie i o dzieciach. Moze warto tez skozrystać z
        pomocy specjalistów (psycholog, prawnik?) Jesli bedziesz
        potrzebowała jakis informacji/pomocy pisz! Pozdrawiam serdecznie
        powodzenia!
      • jarkoni Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 29.01.08, 01:31
        ayelet, on jest po prostu podręcznikowy.
        Już bardziej nie mógłby być. Ma problem, nie przyzna się.
        Po pierwsze: nie broń go, nie ukrywaj, mów głośno przed rodziną na razie, a
        potem i u niego w pracy (albo tym zagroź)
        Po drugie: nie jesteś przypadkiem DDA? Tata miał problem, podświadomie wybrałaś
        podobnego faceta, to się często zdarza..
        I pogadaj z fachowcem. Jeśli chcesz z nim być mozesz uratować wszystko,
        zazwyczaj kobiety odchodzą, jeszcze w glorii tych uciemiężonych matek-polek.
        Na zasadzie-jak ma raka to się opiekuję, jak pije odchodzę w chwale.
        To też choroba i on potrzebuje Twojej mądrej pomocy.
        Albo- machnij ręką i zostaw. I obyś miała wyrzuty sumienia..
        • ayelet Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 29.01.08, 08:26
          Wyrzuty sumienia to bym miała jakbym odeszła nic nie robiąc. Ale jak
          on nie chce dać sobie pomóc i twierdzi, że to ja mam problem a nie
          on to co ja mogę. Poza tym gdybym nie miała dzieci to bym się może i
          zgodziła. Ale poświęcać dzieci dla faceta, który się nie chce leczyć
          to pomyłka. Co mam zrobić iść z nim na dno? Te kobiety mają rację,
          że odchodzą, skoro nie mogą uratować faceta chcą chociaż uratować
          dzieci. Moja koleżanka, która miała ojca alkocholika a matka
          walczyła o małżeństwo mówi, że obie z siostrą mają żal do matki, że
          postawiła na ojca a nie na dzieci.Gdyby chciał iść na terapię to
          inna rozmowa ale tak? Może jak zostanie sam, zobaczy co stracił i
          nabierze sił do walki.
          • ayelet Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 29.01.08, 08:29
            Acha a poza tym to kobieta powinna mieć wyrzuty sumienia,że facet
            chce odejść i nie chce być ani z nią ani z dziećmi?
            • aron95 Jest alkoholikiem 29.01.08, 08:50
              Wg. AA każdy kto się kiedyś upił jest alkoholikiem .
              Jeśli topi smutki w piwie i to samotnie wymaga to leczenia .

              Na pocieszenie - znam przypadek gdzie zamknięty odwyk nie pomógł a pomogła
              zmiana pracy . U Twojego tez może pomóc , rzecz zaskakująca .

              Wg mnie facet nie dorósł do ojcostwa , boi się tej odpowiedzialności
              związanej z bycia ojcem
        • lapina Re: Czy możecie życzliwie doradzić? 29.01.08, 23:03
          zGADZAM SIĘ,ze przypadek jest dośc klasyczny.
          O kobietach które odchodzą to nieprawda , wybacz ale statystyki
          mówią co innego generalnie zostają 8 na 10 zostaje, wspiera.
          Kiedy to kobieta pije tylko 2 na 10 facetów zostaje z nimi...

          Nie jestem wyjątkiem, jak sądze, a byłam 13 lat z moim męzem
          alkoholikiem... i co z tego dziś mam... powtarzam się pisałam juz o
          tym.
          Moge rozwinąć historię i kulisy na priva pattyhollman@gmail.com
          Hm tak naprawdę Jarkoni chetnie bym z Tobą o tym pogadała...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka