mamusia.only
18.02.08, 21:36
Jestem w siódmym miesiącu ciąży. Mąż porzucił mnie 5 miesięcy temu,
jak tylko dowiedział się o dziecku. Umotywował to tym, że nie chce
tworzyć ze mną rodziny, nie czuje już żadnej więzi, nasze dążenia
się rozmijają i zakładam mu na głowę kaganiec. Ogólnie powiedział,
że nie obchodzi go moja ciąża i dziecko. Po dwóch tygodniach złożył
pozew o rozwód (bez orzekania o winie) a po kolejnym miesiącu odbyła
się pierwsza sprawa na której nie zgodziłam się na rozwód uważając
że jest szansa na uratowanie tego związku. Chciałam pójść na terapię
małżeńską, rozmawiać z nim, prosić żeby przemyślał sobie całkowicie
tą decyzję bo przecież w końcu będzie dziecko. Za każdym razem
spotykałam tylko odmowę. Chciał, żebym go jak najszybciej uwolniła
od siebie więc nadal nalegał na rozwód bez orzekania o winie. Nie
zgodziłam się bo tak naprawdę do końca nie wiem i nie rozumiem
dlaczego dorosły człowiek postępuje w ten sposób. Od tamtej pory nie
utrzymuje ze mną jakichkolwiek kontaktów. Nie liczę również na to,
że zainteresuje się dzieckiem po jego urodzeniu. Czekam na następny
termin rozprawy. Czy mam szansę na orzeczenie tego rozwodu z jego
winy? O czym może świadczyć taki brak kontaktu z jego strony? Jak
sąd może zareagować na jego argumenty?