animka25
05.03.08, 09:56
Postanowiłam napisać o swoim problemie. Bo powili staje sie to
problemem, przez moje samopoczucie.
Nie radzę sobie z presją społeczną. Z tym, że nie akceptuja mnie
jako rozwódki z dzieckiem. Jestem trędowata.
Wcześnie wzięłam ślub, z wielkiej, szalonej, młodzieńczej miłości,
po ślubie ciaża. Niestety po pewnym czasie partner okazał się
niedojrzały, sytuacja go przerosła, zaczęło się psuć mniędzy nami.
Nie ważne, nie o tym mowa. Rok temu odszedł do innej, zostawiając
mnie samą z dzieckiem, z dnia na dzień, akurat bez pracy, bez
pieniędzy itp.
Zawzięłam się, pomagała mi też rodzina, szybko stanęłam na nogi.
Mam stałą, dobrą pracę w renomowanej branży, kończę przerwane
wcześniej studia, rozwijam zainteresowania...niestety część osób nie
akceptuje mnie przez moją sytuację.
Mój partner musiał zerwac kontakt ze swoją matką, ponieważ ona nie
życzy sobie rozwódki z obcym dzieckiem, nie znając mnie wogóle, nie
wiedząc jak żyjemy, jego znajomi też są podejźliwi i choć jak mnie
poznają, to w większości przekonują się do mnie, to nie moge znięść
pierwszej reakcji, oceniających i potępiających spojrzeń itp.
Dobiła mnie wczorajsza sytuacja. Mój facet był u koleżanki z pracy,
która nie wie jeszcze o mnie, rozmawiali. Jak dowiedziała się, ze
mam dziecko i jestem po rozwodzie jej reakcja była jedna:
współczująca: "Ma dzieck? To pewnie rozwódka? Pewnie wpadka?
Rozumiem Twoją mamę, ona sie o Ciebie martwi" itp.
Zawsze byłam postrzegana jako miła, uśmiechnięta, inteligentna,
ulubienica rodziców moich znajomych itp. Teraz zostałam
zaszufladkowana jako czarna owca, czarny charakter, przez to, co
mnie spotkało.
Nie radzę sobie już z tym.
Może znaćie jakieś stowarzyszenia w Warszawie, dla samodzielnych
matek? Gdzieś gdzie mogłabym się zwrócić pogadać? Cokolwiek?
I czy Wy tez spotykaćie się z takim zaszufladkowaniem?