Rozwódka, a potępienie społeczne

05.03.08, 09:56
Postanowiłam napisać o swoim problemie. Bo powili staje sie to
problemem, przez moje samopoczucie.
Nie radzę sobie z presją społeczną. Z tym, że nie akceptuja mnie
jako rozwódki z dzieckiem. Jestem trędowata.

Wcześnie wzięłam ślub, z wielkiej, szalonej, młodzieńczej miłości,
po ślubie ciaża. Niestety po pewnym czasie partner okazał się
niedojrzały, sytuacja go przerosła, zaczęło się psuć mniędzy nami.
Nie ważne, nie o tym mowa. Rok temu odszedł do innej, zostawiając
mnie samą z dzieckiem, z dnia na dzień, akurat bez pracy, bez
pieniędzy itp.
Zawzięłam się, pomagała mi też rodzina, szybko stanęłam na nogi.
Mam stałą, dobrą pracę w renomowanej branży, kończę przerwane
wcześniej studia, rozwijam zainteresowania...niestety część osób nie
akceptuje mnie przez moją sytuację.
Mój partner musiał zerwac kontakt ze swoją matką, ponieważ ona nie
życzy sobie rozwódki z obcym dzieckiem, nie znając mnie wogóle, nie
wiedząc jak żyjemy, jego znajomi też są podejźliwi i choć jak mnie
poznają, to w większości przekonują się do mnie, to nie moge znięść
pierwszej reakcji, oceniających i potępiających spojrzeń itp.

Dobiła mnie wczorajsza sytuacja. Mój facet był u koleżanki z pracy,
która nie wie jeszcze o mnie, rozmawiali. Jak dowiedziała się, ze
mam dziecko i jestem po rozwodzie jej reakcja była jedna:
współczująca: "Ma dzieck? To pewnie rozwódka? Pewnie wpadka?
Rozumiem Twoją mamę, ona sie o Ciebie martwi" itp.

Zawsze byłam postrzegana jako miła, uśmiechnięta, inteligentna,
ulubienica rodziców moich znajomych itp. Teraz zostałam
zaszufladkowana jako czarna owca, czarny charakter, przez to, co
mnie spotkało.
Nie radzę sobie już z tym.
Może znaćie jakieś stowarzyszenia w Warszawie, dla samodzielnych
matek? Gdzieś gdzie mogłabym się zwrócić pogadać? Cokolwiek?
I czy Wy tez spotykaćie się z takim zaszufladkowaniem?
    • sylwiamich Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 10:06
      No patrz...chyba o tym samym myślałbyśmysmile))
    • kjl2004 Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 10:09
      ja co prawda rozwódką jeszcze nie jestem, ale osoba samotnie
      wychowującą dziecko, którą mąż pozostawił dla innej...podjął taką
      decyzję cóż, jego sprawa...ale masz rację, że w środowisku jestem
      postrzegana jako ta inna, jestem osoba lubiana, łatwo nawiązującą
      kontakty, ale zawsze w którymś momencie czuję na plecach
      presję "rozwódki"...bardzo często wydaje mi się, że juz nigdy nikogo
      nie znajdę, bo własnie - kto zechce się związać z kobietą po
      przejściach i na dodatek z dzieckiem...pozdrawiam
    • rozwodnica Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 10:10
      Rozejrzyj się - wokół sami rozwodnicy. Chyba, że udało Ci się trafić do jakiejś
      enklawy.
      W mojej pracy równiutko 50% rozwiedzionych. Nikogo to nie dziwi.
      Rodzice się odcięli - troche boli ale to głównie ich problem.
      Znajomi mogliby Cię nie akceptować równie dobrze z powodu noszenia okularów albo
      rudych włosów. Kwestia jakości znajomości.

      Trudno znieść to, że się było pupilką "wszystkich" a potem nagle znajdują się
      tacy co nas nie akceptują...tylko pytanie czy warto walczyć o akceptację akurat
      tych osób.

      • kjl2004 Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 10:21
        jeżeli chodzi o moja prace, to przyznam że jestem jedyną rozwódką na
        35 zatrudnionych smile także poniekąd dla co poniektórych jest to
        niewątpliwie ewenement smile a jeżeli chodzi o resztę otoczenia to po
        prostu ich toleruję i tyle...pozdrawiam
    • akacjax Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 10:51
      Sytuacja jest trudna, bo może okazać się, że presji nie wytrzyma partner. Zwłaszcza, gdy jesteście młodzi, a wpływ rodziny jest duży.
      Dla wielu osób świętość związku ślubowanego jest tak wielka, że w ogóle nie umieją sobie z tym poradzić. To dotyczy również naszych rodzin. Tobie rodzina sprzyja, ale bywało tu na forum też o odmiennych sytuacjach.

      Chęć szukania pomocy w stowarzyszeniu-to brzmi jak chęć szukania podobnych sobie. To forum może być takim miejscem.
      Ale na początek musisz wierzyć, że sama siebie nie piętnujesz, za rozwód, za wielką miłość itd.

      Wiele z nas pisało tu o tym jak znajomi odwracali się, jak nagle rozwódka stawała się jakimś zagrożeniem...znamy, to znamy...

      A czy Twój partner podejemie próbę wyjaśnienia sytuacji rodzinnej-czy sprawdzi-czy rozwód, czy dziecko-jest wiekszym stresem? To już inny temat.
      • animka25 Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 11:07
        Nie miałam ślubu kościelnego, więc o świętości związku nie można
        chyba raczej mówić.
        Ponosze konsekwencje rozstania, podwójne - nie narzekam na to, ale
        niektórzy ludzie chcę mnie chyba skutecznie zdołować. Moja samoocena
        szybko maleje, łapie sie na tym.
        Ja strasznie nie lubi.e stereotypów.
        • a.niech.to Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 11:16
          animka25 napisała:

          > Moja samoocena
          > szybko maleje, łapie sie na tym.
          Rozwódka samotnie boryka się z trudnościami życia, wykazuje więc
          więcej siły i mądrości życiowej niż mężatka dysponująca wspornikiem.
          Bardzo często ponosi jednoosobową odpowiedzialność za wychowanie
          dzieci. Już to samo niech Ci podciągnie samoocenę.
          Sporo mężatek łakomym okiem spogląda na rozwodniczy stan. Gdyby
          tylko ... . Bywa, że łatwiej żyć w zakłamaniu i wytykać palcem
          rozwódki niż ... .
          W miejsce kropek wstaw odpowiednie cechy i czyny rozwódek.smile
        • akacjax Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 13:33
          Dobra samoocena to kwestia wyboru i pracy nad tym. A dołujący ludzie? Kółko się zamyka, bo nikt nie zdołuje osoby z wysoką samooceną.

          Stereotypów można nie lubić, ale trzeba uznać, że są. I nas też jakoś dotykają.

    • a.niech.to Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 11:07
      Mam to w nosie - przywilej wieku. Nie dotknęło mnie w żadnej mierze
      zjawisko piętnowania rozwódek, więc może nie wiem, na czym rzecz
      polega.smile
      • sylwiamich Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 11:10
        Mnie dotknęłosmile))Dwa razy.Za każdym razem od facetów, którzy
        zdradzają swoje żony.Czy to nie dziwne?smile))
        • a.niech.to Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 12:57
          Zdradzacze są nad wyraz moralni, gdyby nie to, byliby uczciwi. Ale
          że stoją na straży moralności, pietnują zgniliznę - Twoją, bo sami
          moralni są. Mechanizm stary jak świat: źdźbło w cudzym oku wypatrzą,
          a u siebie belki ani huhu.
          • sadaga Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 13:48
            ja rozwódką jeszcze też nie jestem. sprawa dopiero przede mną. jak
            na razie widzę że niektórzy ludzie patrzą na mnie ze wspólczuciem,
            no bo przecież zdradzana żona jestem.
            w każdym razie nic sobie z tego nie robię. nie zamierzam przejmować
            się opiniami innych w tym temacie. wiem ze rozwódki mają specyficzny
            PR. cóż... są większe dramaty.

            a.niech.to napisała:

            Zdradzacze są nad wyraz moralni, gdyby nie to, byliby uczciwi. Ale
            > że stoją na straży moralności, pietnują zgniliznę - Twoją, bo sami
            > moralni są. Mechanizm stary jak świat: źdźbło w cudzym oku
            wypatrzą, a u siebie belki ani huhu.

            coś w tym jest.
            • animka25 Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 15:29
              Ja rozwódką też jeszcze nie jestem. Mąż wyprowadził się rok temu.
              Rozwód dopiero się zacznie.
              On już ma swoja nową rodzinę, jemu jest łatwiej, wszyscy akceptują
              faceta rozwodnika. A i jeszcze jest porządny, bo płaci na dziecko.

              Własnie rozmawiałam z kolegą, który sie mną interesował. Mówił, ze
              jak ktoś to usłyszał, to odradzał mu. Mówili, że jak ją zostawił to
              pewnie ona winna..
              • a.niech.to Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 17:58
                animka25 napisała:

                > Mówili, że jak ją zostawił to
                > pewnie ona winna..
                I słusznie. Tak głosi mądrość zbiorowa narodu. Gdyby ona odeszła,
                też byłaby winna. Kobieta to narzędzie szatana, a z niego wszelkie
                płynie wszelkie zło. To chyba oczywiste?
    • plujeczka Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 15:31
      na szczęście w mojej pracy jest ogromnie duzo kobiet po rozwodach,
      nikt z tego tytułu nie robi problemów i kobiety te zssą postrzegane
      zupełnie normalnie. Wydaje mi się ,że spojrzenie " inne" na takie
      kobiety towarzyszy tym, którzy są zakłamani, bojaźliwi i rozgladaja
      się na wszystkie strony czy aby nkit im męża\ zone nie poderwał..dla
      mnie takie opinie o rozwódkach nie maja żadnego znaczenia, nie
      oceniam ludzi po stanie cywilnym tylko po ich dokonaniach ...papież
      Jan Paweł Ii powiedział ..człowiek jest tyle wart ile czyni dla
      drugiego.....
      • bbrzdek kiedyś... 05.03.08, 16:00
        sama myślałam, że każda rozwódka to ma męża pijaka i chodzi
        poobijana...a facet (znaczy się mąż) z fioletowym nochalem ganiał
        ich zasmarkane dzieci...
        Aaaaa...i jeszcze moja bardzo ambitna na tamten czas myśl mnie
        frapowała: Co ta kobieta musiała zrobić, żeby ten facet ją
        zostawił...odszedł od niej?
        Odpowiedż dziś : "NIC" ( a w tym słowie można schować wszystko wink
        Jestem se dziś rozwódką.
        Mąż mnie nie bił, alkoholikiem nie był, dziecko nie chodziło i nie
        chodzi zasmarkane.
        Sama musiałam walczyć ze swoim stereotypem.
        I wygrałam smile smile
        Jestem dziś szczęśliwą matką, pracownikiem, koleżanką i rozwódką.
        A jeśli ktoś patrzy na mnie przez pryzmat "złej kobiety" - to jego
        problem. Chociaż czasami fajnie być "złą kobietą" i np
        wzbudzać "nieprzewidziany strach" wink
        • animka25 Re: kiedyś... 05.03.08, 16:23
          Co dziwne, to np. moja teściowa nie akceptuje mnie jako rozwódki -
          sama bądąc rozwódką.
          • akacjax Re: kiedyś... 05.03.08, 19:43
            Albo sama nieudana lub tak się postrzega..i przekłada na wszystkie rozwódki, albo najzwyczajniej synka chroni-bo nadopiekuńcza, albo Ci zazdrości....bo jej nikt nie chciał? (oczywiście teoretyzuję...choć Tri pewnie powie, że tak nie wypada). wink
            • tricolour A jeśli nie powie? 05.03.08, 20:15
              smile
              • akacjax :) 05.03.08, 21:02
                Naprawdę się uśmiechnęłam, gdy przecztytałam.

                Zauważ jakie mam skojarzenia-widzę Cię w sąsiednim poście, trochę gdybam....i już otwiera się klapeczka-co może powiedzieć Triwink
                Wieloletni wpływ....



    • tricolour Takie odrzucenie ma pewne podstawy... 05.03.08, 16:31
      ... ale - moim zdaniem - tak słabe, że nie powinno mieć wymiaru odrzucenia
      społecznego. Może mieć wymiar niechęci do osobistego zaangażowania w związek.

      I to jest jak najbardziej racjonalne, że ktoś może nie chcieć wychowywać nie
      swoich dzieci (a drugi może bardzo chcieć) lub widywać obcego faceta, który był
      kiedyś mężem itp. W grę wchodzi także wymiar religijny.

      Odrzucający rozwódkę (rozwodnika) z innych względów zdradzają swoje kompleksy.
    • lilyrush Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 16:33
      A moze najpierw powinna sobie poradzic z samoakceptacją tego
      faktu??? Jeśli facet tego nie akceptuje albo boi sie mamusi to po co
      Ci taki facet??????
      jestem młoda, ładna, zgrabna i faceci oglądaja sie za mna na ulicy.
      Właśnie rozwodem poprawiłam bład złego małzeństwa. Pracuje,
      zarabiam, wychowuje małe dziecko. Piętno rozwódki??? A moze raczej
      strach otoczenia i lekka zazdrosc nieszcześliwych żon, że one nie
      miały tyle odwagi albo szcześcia, żeby dać sobie druga szanse?
      U mnie w pracy wszyscy wiedzą. Szef najbardizej, bo to zapewnia mi
      wyjscie z pracy tak, zeby zwolnic opiekunke o umówionej godzinie.
      Jak sie ktos dziwnie zachowywał jak zgłaszałam zmiane nazwiska to
      dodawałąm, ze przyjmuje gratulacje. To zazwyczaj wystarczało wink
      Chcesz o tym pogadac?
      Mam wolny piatkowy wieczór w wawie.
      • animka25 Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 16:41
        No niestety w ten piątek nie mam czasu, w weekend tez nie
        (uczelnia), ale w poźniejszym terminie bardzo chętniesmile
    • movisz Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 18:22
      Kazdy ma jakis "feler" ale jak akacjax napisala:
      "bo nikt nie zdołuje osoby z wysoką samooceną"
      Takze nie pozostaje ci nic innego tylko popracowac nad pewnoscia
      siebie.
      Zawsze na jakakolwiek uwage na temat ze jestes rozwodka mozna
      skwitowac: "a ty masz krzywy nos"!
      Mysle ze widzisz wiecej niecheci ludzi do ciebie anizeli
      rzeczywiscie jest.
      Zapewniam cie ze w takich komentarzach jest wiecej zawisci z tego
      powodu ze tak dobrze dajesz sobie rade jako rozwodka a wiele osob w
      malzenstwach po prostu ci zazdrosci.
      Albo jest to zwykle klepanie glupot bo niektorzy po prostu
      musza zaspokoic swoja potrzebe mowienia i wyglaszania komentarzy o
      ktore nikt nie prosi.
      Moja rada: rob swoje i nie przejmuj sie tym co inni mowia i mysla.
      To jest twoje zycie a ludzie potrzebuja tematow do mowienia a od
      takich ludzi nalezy trzymac sie na odleglosc.
      • mary171 Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 22:29
        Rozwiodłam się zaledwie tydzień temu, ale nigdy nie myślałam, że ktoś może mnie
        oceniać przez pryzmat "bycia rozwódką" - nie w dzisiejszych czasach. Twój post
        mnie zaskoczył, że tak ludzie na to patrzą jeszcze. U mnie w pracy są oprócz
        mnie 2 rozwódki, ale nie pomyślałam, że są gorsze (jedna to osobny przypadek bo
        związała się z inną dziewczyną wink. Bardziej obawiam się, że nie poznam nikogo z
        kim chciałabym spędzić życie, nie zakocham się z wzajemnością. Ale to też nie
        spędza mi snu z powiek, mam na razie inne priorytety w życiu. I jakoś patrzę z
        optymizmem w życie. Jak zrobi to co mam zaplanowane co do życia zawodowego, to
        potem będę się zastanawiać co z życiem prywatnym. A może akurat kogoś spotkam.
        A jak nie to i tak zamierzam być szczęśliwa, bo wiem, ze bycie z kimś nie
        zawsze oznacza szczęście. A zrozumiałam to głównie dzięki wam, bo długo tkwiłam
        w "szczęściu" na siłę. może za krótko jestem po rozwodzie, bo zdaję sobie
        sprawę, że cały czas coś do exa czuję. I zastanawiam się czy to kiedys minie czy
        zawsze będzie mi w jakiś sposób bliski. Bo to chyba utrudnia bycie blisko z kimś
        innym.
    • artemisia_gentileschi Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 05.03.08, 23:18
      Tez mi sie zdarza z tym zetknac. Ale, szczerze mowiac, jestem tak
      szczesliwa po rozwodzie ze mam w dupie co ludzie powiedza. Czego i
      Tobie zyczesmile))
    • alicja611 a mi zazdroszcza.... 06.03.08, 09:51
      bo widza,ze odzylam po rozwodziesmile. Jestem dumna, usmiechnieta i jak widze te
      pary ze smutnymi minami wokol to mi ich zal. Swiat postrzegam inaczej. Wokol
      same szczesliwe single i nieszczesliwe pary bedace ze soba wylacznie z powodu
      dzieciakow. Owszem gapia sie, pewnie gadaja...ale ja mam zwsze dobry humor. I to
      zapewne najbardziej wk.....ia.
    • cathy_bum Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 06.03.08, 09:54
      Chyba mi się nie zdarzyło spotkać z taką sytuacją, żeby ktoś mnie
      odrzucał z powodu rozwodu. Poza jedną znajomą, która zerwała ze mną
      kontakty w obawie, że jej męża uwiodętongue_outPP
      Może też tak być, że ewentualnego potępienia po prostu nie zauważam:-
      D Bycia rozwódką nie uważam za coś wstydliwego. Mówię o tym równie
      otwarcie, jak o każdej innej sprawie. Nie ukrywam też, ze byłam żoną
      alkoholika. Zauważyłam, że taka postawa zamyka wielu ludziom usta.
      Nie zostawia miejsca na współczująco-potępiające spojrzenia.smile

      Córka stanowi mój powód do dumy. Zawsze, kiedy ogarnia mnie smutek,
      że zmarnowałam wiele lat przy exie, patrzę na nią i wiem, że było
      warto. Zapłaciłam po prostu wysoką cenę za tak wspaniałe dziecko :-
      PPP
      Nie wiem, ale być może moja akceptacja sytuacji, powoduje, że
      otoczenie przyjmuje ją naturalnie i bez komentarzy. Jedyne zmiany,
      jakich doświadczyłam, to bardziej "przyjazna użytkownikowi"
      organizacja pracy. Szefostwo idzie mi na rękę przy ustalaniu
      grafiku, żeby mi ułatwić życie.smile)) Znajomi co najwyżej czasem
      pytają, czy jakiejś pomocy logistyczno-transportowej nie potrzebuję
      (np. przewiezienie mebli ze sklepu). Poza tym żadnych zmian.
      • cathy_bum Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 06.03.08, 09:59
        I jeszcze jedno mi przyszło do głowy...
        Byłam wychowywana przez ojczyma. Zawsze mówił o mnie ciepło i z
        dumą, jak o własnej córce. Czasem wręcz obrzydliwie się chwaliłbig_grin
        Akceptował w pełni sytuację, co sprawiło, że otoczenie rzadko
        wyrażało wątpliwości. Na wyrazy współczucia nikt by się nawet nie
        odważył.
        Fakt, że jego matka też początkowo miała zastrzeżenia, ale dotarło
        do niej, że niewiele może. Pogodziła się z tym, co nieuniknionetongue_out
        • sylwiamich Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 06.03.08, 10:13
          I to jest bardzo mądra myśl...ludzie widzą świat przez koktajl, nie
          tylko swoich, ale i naszych uprzedzeńsmile)
        • animka25 Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 06.03.08, 10:34
          No więc, właściwie osobiście i bezpośrednio nie spotklałam się ze
          współczuciem, czy pogardą (poza teściową), teraz jak się nad tym
          zastanawiam.
          W gonie moich bliższych i dalszych znajomych nie ma z tym problemu,
          tylko w gronie znajomych mojego partnera.
          Niektórzy uważają, że on głupio robi, ze mi o tym opowiada, np. o
          komentarzach jego koleżanek na wieść, ze związał się z rozwódką.
          U mnie dochodzi jeszcze sytuacja taka, ze jestem dość młoda jak na
          rozwódkę (26 l.smile, no i w wieku 21 lat urodziłam dziecko ...więc to
          na pewno była wpadka, a ślub wymuszony (opinie jego znajomych), a
          wcale tak nie było.
          Tak mnie jakoś wypowiedź tej jednej wyprowadziła z równowagi.
          Odechciało mi się ją poznawać.
          • tricolour A jak się zachowuje Twój partner? 06.03.08, 10:36
            Masz prawo wymagać, by Cię bronił przed atakami znajomych, by dbał o Twoje dobre
            imię i samopoczucie. To jest jego obowiązek.

            Nie może Ci opowiedzieć o szkalowaniu i zostawić Cię z tym...
            • animka25 Re: A jak się zachowuje Twój partner? 06.03.08, 10:44
              No więc dokładnie była to sytuacja taka, że jego koleżanka z pracy
              (raz mnie widziała) zobaczyła w jego aucie fotelik.
              No i on jej powiedział o tym, że mam dziecko. A ona posypała
              komentarzami typu: "To pewnie rozwódka? Taka młoda? Pewnie wpadka
              była? Nie dziwie się, ze Twoja mama się sprzeciwia, martwi się o
              Ciebie" itp.
              No mnie się słabo zrobiło jak to usłyszałam. Faktycznie może mam
              trochę żalu do niego. Zapytałam jak zareagował. Powiedział, ze tylko
              przytaknął, a o wpadce powiedział że nie wiesad
              Może faktycznie za bardzo przejmuję się opinią innych, ale zależy mi
              na tym, bo to znajoma człowieka, którego kocham.
              Ja jestem ze swojego życia zadowolona, własciwie niczego bym nie
              zmieniła, no może nie ciesze sie z rozwodu, ale widać tak miało być.
              Z naszego trudnego związku wyciągnęliśmy z exem wiele lekcji na
              przyszłość i wbrew pozorom oboje radzimy sobie teraz dobrze i mamy
              cudownego 5-letniego synkasmile
              • tricolour To opowiedz o swoim żalu... 06.03.08, 10:50
                ... i poproś swojego faceta (bo może nie wie) żeby dbał o Ciebie i nie pozwalał
                na ataki innych.

                Prawdą jest, że jesteś rozwódką, młodą rozwódką z dzieckiem. To nie musi podobać
                sie wszystkim, ale nie może być powodem do negatywnej oceny człowieka - i chyba
                nie było. Prawdą jest, że lepiej nie być po rozwodzie, ale jak się jest, to już
                trudno.
                Moim zdaniem nie możesz mieć pretensji, że ktoś ma niemiłe zdanie o Twojej
                historii, ale możesz mieć pretensje, że nie masz wsparcia w facecie.
                • sylwiamich Re: To opowiedz o swoim żalu... 06.03.08, 10:52
                  Ale tak naprawdę to chyba ta jego koleznka nic złego nie powiedziała?
                  Ot..obiegowe opinie.
          • sylwiamich Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 06.03.08, 10:41
            Animka...a nie jest tak że on projektuje swoje własne lęki? Bo może
            to tak naprawdę jest JEGO pytanie?
            • animka25 Re: Rozwódka, a potępienie społeczne 06.03.08, 10:52
              On - w sensie mój partner?
              Tak, ma z tym trochę problemów, ze ja mam przeszłość. Dlaczego
              byłam z exem skoro jesteśmy tak różni itp. Ale zna szczegółysmile To
              były na pewno pytania jego koleżanki. Choć rozumiem o co Ci chodzi.
              Może chciał podkreślić podkreślić swoje własne obawy i wątpliwości,
              bo czasami dopytuje się mnie jak dziecko: ale dlaczego Ty z nim
              byłaś?? itp. - jest na mnie ewidentnie zły, ze byłam z exem, bo
              uważa go za drania.
              Ale to już chyba inny problem.
              • tricolour Nie dziw się facetowi... 06.03.08, 10:58
                ... bo każdy jest zazdrosny nawet irracjonalnie.

                Ja też jestem zazdrosny o tych facetów mojej kobiety, których ona miała gdy ja
                byłem w małżeństwie. Na rozum kupy się to nie trzyma, ale uczucia nie trzymają
                się ani kupy, ani rozumu tylko żyją sobie same.

                Jest dla mnie zrozumiałe, że faceta boli Twoje małżeństwo, miłość, czułości,
                seks, a nawet dziecko - przecież nie jego. Jego kobieta ma nie jego dziecko i to
                nie jest błoga świadomość... ale z tym da się żyć.

                smile
                • sylwiamich Re: Nie dziw się facetowi... 06.03.08, 11:07
                  Każdy? To chyba za duzo powiedziane.O przeszłość bywam zazdrosna
                  tylko wtedy gdy jest ona trochę terażniejszością.A uprzedzając...mój
                  obecny facet o moją przeszłośc nie jest zazdrosny.Mowi że to zbyt
                  irracjonalnewink)O terazniejszość bardzo.Ale walczy...ja z nim, on ze
                  sobą.A co do dzieci?Twierdzi, że ja i moje dzieci to
                  nierozdzielność.I że bez dzieci nie byłabym tak zabawna...kurde, o
                  co mu chodzi?smile)
                  • tricolour No to mam pytanie... 06.03.08, 11:17
                    ... czy jesteś pewna, że Twój facet nie jest zazdrosny skoro w ogóle wypowiada
                    się na ten temat innym słowem niż "nie"?

                    Nie chcę niczego sugerować tylko zastanawia mnie konstrukcja "nie jestem
                    zazdrosny, bo to zbyt irracjonalne" - to się nazywa racjonalizacją.

                    smile
                    • sylwiamich Re: No to mam pytanie... 06.03.08, 11:23
                      Poprzedni mój facet był zazdrosny o przeszłość bardzo.Gdy z obecnym
                      o tym rozmawiam to się dziwi.Oczywiście moge załozyć że kłamie.Ale
                      bliższe memu sercu i doświadczeniu jest myśl...nie każdy.A co do
                      zazdrości?
                      Zazdrosna bywam tylko wtedy gdy mam powód.A raczej wściekła brakiem
                      kultury mojego partnera.Zainteresowqanie innych kobiet moim facetem
                      łechce mnei miło.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja