Dodaj do ulubionych

nie mam siły

26.03.08, 19:12
Czesc. Juz nie mam siły. Daze do rozwodu spokojnego i
pzyjacielskiego. Moze to moje mzonki ze cos takiego wogole da sie
przeprowadzic???

Skad wy bierzecie energie zeby przerwac toksyczny zwiazek??? Skad
odwage na przejscie przez piekło i batalie, po ktorej nie zostaje
juz nic.

Pozycie malzenskie ustalo kompletnie jakis rok temu. Nigdy nie bylo
ok i wlasciwie nie wiem jak zrobilismy dziecko. Spimy w oddzielnych
pokojach, placimy rachunki na pol, nie wychodzimy razem do
znajomych, ostatnie swieta spedzilismy oddzielnie.

Nastawił moich rodzicow przeciwko mnie - to byl koszmar, osaczenie
na całej linii. Wyslał mnie na terapie - oddzyskalam kontakt z
rodzicami i zyskalam przekonanie ze moje uczucia sie nie zmienia.
Zaciagnal mnie nawet do egzorcysty...

Wszelkie rozmowy o rozwodzie za obopolna zgoda nie wychodza. Bo: 1.
Bog poswiecil zwiazek malzenski ktory jest do konca zycia i
gwarantuje ze bedzie dobrze, 2. bo zgoda na rozwod jest wbrew jego
przekonaniom i jak teraz sie zgodzi to za 3 lata bedzie mial raka, a
jak go ktos kiedys zapyta to on do konca byl pzeciwko.

Czy rozwod kiedy jedna strona nie chce sie zgodzic jest bardzo....
hmmm... meczacy? Mam dziecko... Poprostu nie chce zeby bylo szarpane
przez to wszystko. Chciałabym zeby mimo wszystko mial ojca i odzicow
ktorzy zachowuja wzglednie dobre relacje. Czy to wogole jest
mozliwe??? Chyba własnie dochodze do wniosku ze jednak nie.



Obserwuj wątek
    • rybak Re: nie mam siły 26.03.08, 19:44
      Muszę Cię zmartwić - jeśli jedna strona nie chce się zgodzić, to
      nawet jak nie ma dzieci, jest cholernie trudno.
      Wtedy wchodzi cała kołomyja ze świadkami, orzekaniem winy itd.
      I może to potrwać. A gdy są dzieci, to sszkoda gadać.
      Niektórzy zdesperowani w takich przypadkach podstawiają św.....wym
      współmałżonkom panienkę i detektywa z teleobiektywem.
      Czasami skutkuje.
      Ale żarty żartami, a będziesz mieć trudno. Niektórzy wybierają więc
      metodę dwóch kroków - najpierw idą w deparację (a tej sąd nie może
      odmówić przy dobrym adwokacie), a po trzech-czterech latach rozwód
      jest już (prawie) formalnością.
    • rybak Re: nie mam siły 26.03.08, 19:47
      oczywiście separacja, a nie deparacja... zmeczenie...smile
    • agni-76 Re: nie mam siły 27.03.08, 09:56
      przede wszystkim nie ma reguły na to że jak są dzieci lub jeśli druga strona się
      nie zgadza to rozwód trwa długo - u mnie jest dziecko i małżonek się nie zgadzał
      na rozwód a dostałam go na II-ej sprawie.

      Martwi mnie jednak sposób Twojego myślenia:
      1.
      > Wyslał mnie na terapie - oddzyskalam kontakt z
      > rodzicami i zyskalam przekonanie ze moje uczucia sie nie zmienia.
      > Zaciagnal mnie nawet do egzorcysty...
      Czy on Cię prowadza za rączkę i kieruje tobą jak marionetką?

      2.
      > gwarantuje ze bedzie dobrze, 2. bo zgoda na rozwod jest wbrew jego
      > przekonaniom i jak teraz sie zgodzi to za 3 lata bedzie mial raka, a
      > jak go ktos kiedys zapyta to on do konca byl pzeciwko.
      Odpowiedz mi kto tu właściwie cierpi Ty czy On. To ty chcesz wreszcie spokoju
      czy chcesz aby spokojnie żył on.
      Może najwyższa pora pomyśleć bo narazie to widzę że martwisz się o jego przekonania

      3.
      Chciałabym zeby mimo wszystko mial ojca i odzicow
      > ktorzy zachowuja wzglednie dobre relacje. Czy to wogole jest
      > mozliwe??? Chyba własnie dochodze do wniosku ze jednak nie.
      Jest to możliwe.
      Nie wiem ile lat ma wasze dziecko ale przecież ono cały czas obserwuje wasze
      relacje w domu (skoro mieszkacie w innych pokojach). Dziecko jest najlepszym
      obserwatorem i widzi że jesteście dla siebie obcy.
      • agita123 Re: nie mam siły 27.03.08, 10:34
        Poprostu chcę, żeby wszyscy zainteresowani wyszli z tego względnie
        cało. I... no fakt, idiotycznie daję sie ciagać po "specjalistach"
        różnej maści z nadzieją, że kiedyś go olśni. Tracę zdrowie, nerwy...
        przechodzę przez stany od: no tak, to ja mam problem, bo jestem
        emocjonalnie rozchwiana, do: facet robi ze mnie ketynke, żeby
        postawic na swoim, niech spada. Chyba nie mam jaj najnormalniej w
        świecie... .
        • agni-76 Re: nie mam siły 28.03.08, 08:24
          Teraz może Ty zaciągnij męża do specjalisty, gdyż to on ma problem ze sobą a
          próbuje winę zrzucić na ciebie (jak dziecko które stłukło szklanke i zgania na
          kolegę) poza tym może dopaść Cię depresja.
          To co on robi to można podciągnąć pod znęcanie psychiczne.
          Wiem że to trudne ale czasem trzeba emocje schować do głębokiej szuflady.

          > Poprostu chcę, żeby wszyscy zainteresowani wyszli z tego względnie
          > cało.
          Rozumiem że masz tu na myśli dziecko i Ciebie?!( bo mężowi chyba na tym nie
          zależy).
          Teraz zacznij postępować jak w świecie zwierząt tzn samica aby obronić swoje
          małe nie kieruje się emocjami i jest w stanie walczyć z samcem, zagryźć,
          wypędzić z terytorium itp a nie mysli o tym że np gdzie on się podzieje bądź czy
          będzie mu źle...
          (ale mi przyszło porównanie na myśl)
    • krolowazla Re: nie mam siły 27.03.08, 10:23
      Witaj. Wiem jak jest ci ciężko , bo ma podobnie. Różnica jest taka, że mój m raz
      mówi, ze da mi rozwód, innym razem mówi, że nie chce rozwodu.
      Chyba patrzenie w przyszłość daje siłę do tego aby walczyć i dopiąć swego, w tym
      wypadku dostać rozwód. Ja tak robię - patrzę w przyszłość. Wiem, ze sobie
      poradzę sama z dzieckiem. Wytrwałam do tej pory, wytrwam tez do końca. Radzę ci
      też , abyś pomyślała co możesz zyskać - spokój, szczęście, dziecko wg mnie
      lepiej żeby było tylko z jednym rodzicem. widzę co robi mój m teraz z naszym
      dzieckiem. zaczął się córka interesować, jak wysłałam pozew o rozwód i od tamtej
      pory nastawia ją przeciwko mnie, mała zaczęła mnie bić, gdy wracają od jego
      rodziców. to przykre, ze pogrywa dzieckiem. Mam nadzieję, ze u ciebie jest inaczej.
      Głowa do góry, nie jesteś sama. Ja też myślałam, ze tylko ja mam źle, ale na tym
      forum odkryłam, ze takich żon jak ja jest wiele. Czasami wydaje się, że mamy
      jednego męża.
      O spokojnym rozwodzie już zapomniałam, chciałam wszystko załatwić z kulturą,
      nawet zapytałam m czy z orzekaniem o winie czy nie. Ale teraz widzę, ze wszystko
      co robiłam, bo on tak wolał, było złe dla mnie. Teraz myślę o sobie i córce,
      zapomniałam o tym co chce m. To forum mi bardzo pomogło. Chociaż łapię się
      jeszcze na tym, ze wierzę w to co mówi m.

      Ściskam mocno i życzę dużo siły wewnętrznej.
      • twoje_marzenie Re: nie mam siły 29.03.08, 09:58
        Ja też chciałam szybko i z kulturą,he,he niby on też...tylko że co chwile
        zmienia zdanie i racze spokojnie się nie skonczy.
        • agita123 Re: nie mam siły 30.03.08, 17:47
          No ja mam to troche w bardziej pokreconej formie zaserwowane... Tzn.
          Zeby nie bylo, to on nie chce miec zony która go nie kocha, ale
          rozwodu mi nie da bo to sie mu kłóci religijnie, ideologicznie i
          ogólnie. Bo to nie on ma problem tylko ja, wiec to mnie
          trzeba "nareperowac". I tak juz ponad rok...
          Czy on ma jakies lęki separacyjne?
          Czy wogóle sposob jest na takich? Czy poprostu idzie sie na noże i
          wymiekaja po drodze jak dociera, że to nie sa zarty. A moze trzeba
          poczekać?
          K...ca juz mnie bierze.
          • agni-76 Re: nie mam siły 30.03.08, 17:51
            skoro nie chce miec żony która go nie kocha to po co chce
            Cie "nareperować" - nawet zabawka którą naprawisz nie bedzie działac
            jak nalezy a co dopiero związek który się ciągnie z przymusu.
            • agita123 Re: nie mam siły 30.03.08, 18:07
              no wiec dlatego zaczynam myslec ze to ON ma cos nie tak pod
              sufitem... tyle ze juz nie mam pojecia co mam z tym zrobic...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka