Dodaj do ulubionych

Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność majątkow

11.04.08, 13:14
Znajdę tutaj odpowiedź na moje pytanie, ale może jednak.

Otóż, sprawa wygląda tak.
14 lat temu żona wystąpiła o rozwód i wyniosła się wraz z kochankiem i naszą
córką do innego miejsca zamieszkania.

Od tego czasu płaciłem na córkę alimenty.
10 lat temu pobrałem się ponownie, wraz z obecną żoną podpisaliśmy u
notariusza rozdzielność majątkową.

Do zeszłego roku płaciłem alimenty na córkę, będąc na rencie (w wys. 420 PLN)
i dodatkowo pracując. Jednak ze względu na częstą absencję w pracy spowodowaną
chorobą, pracę w sierpniu utraciłem (rozwiązano ze mną umowę o pracę w
ustawowym terminie).
Od tego czasu moje dochody wynikały wyłącznie z pobierania renty w wys.
podanej powyżej.

3 lata temu urodziła mi się druga córka, a obecna żona poszła na urlop
wychowawczy. Więc nasze wspólne dochody od sierpnia 2007 roku spadły do kwoty
420 PLN na 3 osoby. W związku z tym, jak i faktem, że moja starsza córka z
poprzedniego małżeństwa jest już osobą dorosłą (ma 24 lata), wystąpiłem do
sądu o wygaśnięcie obowiązku alimentacyjnego.

Obecnie starsza córka studiuje zaocznie na ostatnim semestrze.
Na pierwszej rozprawie sąd zażyczył sobie informacji o naszych dochodach, jak
również informacji o majątku mojej obecnej żony.
Tak się składa, że obecna żona, w związku z wysługą lat i prywatyzacją
instytucji, w której pracowała, otrzymała dość pokaźną ilość akcji tejże firmy.
Sąd podniósł tą sprawę, twierdząc, że obecna żona musi partycypować w kosztach
utrzymania.

Jednak mam pewne wątpliwości, gdyż moje dochody z tytułu renty są tak niskie,
że praktycznie ponad połowę kwoty muszę przeznaczać na alimenty na dorosłą
córkę, która studiując zaocznie ma możliwość podjęcia pracy, jednak robi to
wyłącznie dorywczo.
Również pracowała dwukrotnie za granicą, co zeznała w sądzie. Ale jako dochody
z tej pracy podała nie kwotę, którą zarobiła, lecz kwotę, "którą przywiozła".

Czy faktycznie, moja obecna żona ma obowiązek sama łożyć na utrzymanie domu i
naszej młodszej córki? A jej dochód w postaci akcji,które uzyskała wpływa na
mój obowiązek alimentacyjny względem starszej córki, pomimo zawarcia
rozdzielności majątkowej?

Od momentu kryzysu na giełdzie papierów wartościowych, jest to dla nas dość
poważny problem, gdyż akcje żony drastycznie spadły i praktycznie żona nie
narusza tychże akcji, co spowodowało, że obecnie żyjemy "na kredyt" robiąc długi.

Kolejne pytanie - Czy są w Polsce jakieś przepisy normujące do jakiego wieku
dziecku przysługują alimenty i czy studiując zaocznie, może podnosić kwestię,
że nie może pracować i rodzic musi łożyć nadal na dziecko alimenty?
Obserwuj wątek
    • manderla Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 13:42
      pc_maniac napisał:

      > Znajdę tutaj odpowiedź na moje pytanie, ale może jednak.
      >
      Tu jest jakaś ewidentna sprzeczność: albo wszystkiego nie mowisz,
      albo sąd jest niedouczony i mocno stronniczy (?!)....albo ja nic nie
      rozumiem...

      Przypominam sobie ze za czasow najazdu Giertychowego pobąkiwano by
      jezeli ojcec uchyla sie od obowiazku alimentacyjnego itp, to jego
      aktualny partnerka miała być pociagnieta do tego. Ale czy to sie
      ziściło?? Czy istnieje takie prawo? Nie sądzę.

      Co do akcji (zapewne PKO BP wink, to stanowią one majątek, ale sie ma
      z nich dochod kiedy sie sprzeda z zyskiem od którego dodatkowo
      trzeba odprowadzić złodziejski podatek, i który to zysk nie dolicza
      sie do dochodu z innych źródeł. Wiec jak sąd mógłby argumentowac
      fakt, ze twoja zona ma łozyć na Twoje dziecko, jezeli wszystko co
      posiada to akcje, a do tego jak wspomniales, macie rozdzielnosc
      majatkową.
      Dziwne.
      Może jakiś forumowy prawnik sie wypowie.
      • pc_maniac Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 13:48
        Tak, to akcje PKO BP SA.

        Jednak sąd, wziął pod uwagę posiadanie przez obecną żonę tychże akcji i żona
        musiała sama oszacować jaka jest ich wartość na chwilę obecną. W sytuacji gdy
        podniosła sprawę rozdzielności majątkowej, sąd orzekł, że jest ona zobowiązana
        łożyć na utrzymanie rodziny (co z resztą nie negowaliśmy), lecz wygląda na to,
        że posiadając te akcje, również i ja jestem w stanie, pomimo tak niskiego
        dochodu (420PLN z tytułu renty), łożyć na dorosłe dziecko.
        • tricolour Zona akcje może sprzeadać... 11.04.08, 13:51
          ... a że sa mało warte - to jest ryzyko na giełdzie. Nie można się
          chować od obowiązku utrzymywania rodziny argumentem bessy na
          giełdzie.

          Poza tym 24 letnia kobieta może sama siebie utrzymać - jeśli tylko
          by chciała.
          • pc_maniac Re: Zona akcje może sprzeadać... 11.04.08, 13:57
            tricolour napisał:

            > ... a że sa mało warte - to jest ryzyko na giełdzie. Nie można się
            > chować od obowiązku utrzymywania rodziny argumentem bessy na
            > giełdzie.

            Co do pierwszej części Twojej wypowiedzi, to nie rozumiem. Jeśli żona ma
            rozdzielność majątkową, to jej akcje, które otrzymała za wysługę lat mogą być
            brane pod uwagę przy sprawie alimentacyjnej wobec dziecka, z którym nie wiążą ją
            żadne korzenie?!

            > Poza tym 24 letnia kobieta może sama siebie utrzymać - jeśli tylko
            > by chciała.

            Dla tego właśnie wystąpiłem o zniesienie obowiązku alimentacyjnego. Ale wygląda
            na to, że moja obecna żona (według sędziego) jest bogata, bo ma akcje, więc mogę
            dalej łożyć na dorosłą córkę.
            • manderla Re: Zona akcje może sprzeadać... 11.04.08, 14:00
              pc_maniac napisał:

              >
              . Ale wygląda
              > na to, że moja obecna żona (według sędziego) jest bogata, bo ma
              akcje, więc moge dalej łożyć na dorosłą córkę.

              Zorientuj sie jaka jest mozliwosc zmiany sedziego i ławników.
              Moim zdaniem , pieprzą kompletnie od rzeczy.
            • tricolour Myślałem, że stara żona ma akcje... 11.04.08, 14:01
              ... stąd nieporozumienie.

              A sędzia sobie pogrywa, bo co go obchodzi nowa żona, z która masz
              rozdzielnośc?
        • manderla Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 13:51
          pc_maniac napisał:

          > Tak, to akcje PKO BP SA.
          >
          > Jednak sąd, wziął pod uwagę posiadanie przez obecną żonę tychże
          akcji i żona
          > musiała sama oszacować jaka jest ich wartość na chwilę obecną. W
          sytuacji gdy
          > podniosła sprawę rozdzielności majątkowej, sąd orzekł, że jest ona
          zobowiązana
          > łożyć na utrzymanie rodziny (co z resztą nie negowaliśmy), lecz
          wygląda na to,
          > że posiadając te akcje, również i ja jestem w stanie, pomimo tak
          niskiego
          > dochodu (420PLN z tytułu renty), łożyć na dorosłe dziecko.

          jak to sama oszacować? i sądowi to info wystarczyło? Zarządał
          chociaż potwierdzenia z biura maklerskiego? czy tak na słowo
          uwierzył?
          • pc_maniac Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 13:59
            > jak to sama oszacować? i sądowi to info wystarczyło? Zarządał
            > chociaż potwierdzenia z biura maklerskiego? czy tak na słowo
            > uwierzył?


            Tak, dokładnie.
            Resztę odpowiedzi napisałem w poście powyżej.
            • manderla Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 14:03
              pc_maniac napisał:

              >
              >
              > Tak, dokładnie.
              > Resztę odpowiedzi napisałem w poście powyżej.

              A byłbys w stanie podać w jakiej mieścinie sa tak mądre sądy?
              Jakąś hochsztaplerkę odstawiają.
              • pc_maniac Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 14:15
                W Łodzi.
    • manderla Zainwestuj w dobrego prawnika. 11.04.08, 14:10
      Wyjasnij wszystki wątpliwośi.
      Jezli sie okaze ze sad ma racje, to bedziesz musial z tym zyc.
      Jezeli nie, to wycofaj wniosek o obnizenie alimentow czy cos tam.
      Potem zloz ponownie. Moze bedziesz mial szczescie i trafisz na inny
      sklad sedziowski.
      Ewentualnie sprzedaj akcje i i przelej kase na konto w szwajcarii.smile
      • pc_maniac Re: Zainwestuj w dobrego prawnika. 11.04.08, 14:18
        > Ewentualnie sprzedaj akcje i i przelej kase na konto w szwajcarii.smile
        >

        To nie są moje akcje, lecz obecnej żony, na które sobie zasłużyła wieloletnią pracą.
        Jedyne co jej zasugerowałem, to żeby jakąś tam kwotę nie ruszała w ogóle lecz
        przeznaczyła na zabezpieczenie przyszłości naszego dziecka, ponieważ jesteśmy
        już dość leciwi i zapewne nie będziemy w stanie jej pomóc finansowo, gdy będzie
        wkraczała w wiek dorosły (o ile tego wieku dorosłego dożyjemy?!).
        • manderla Re: Zainwestuj w dobrego prawnika. 11.04.08, 14:20
          pc_maniac napisał:

          > > Ewentualnie sprzedaj akcje i i przelej kase na konto w
          szwajcarii.smile
          > >
          >
          > To nie są moje akcje, lecz obecnej żony, na które sobie zasłużyła
          wieloletnią p
          > racą.
          > Jedyne co jej zasugerowałem, to żeby jakąś tam kwotę nie ruszała w
          ogóle lecz
          > przeznaczyła na zabezpieczenie przyszłości naszego dziecka,
          ponieważ jesteśmy
          > już dość leciwi i zapewne nie będziemy w stanie jej pomóc
          finansowo, gdy będzie
          > wkraczała w wiek dorosły (o ile tego wieku dorosłego dożyjemy?!).


          Oczywiscie z Szwajcarią zartowałam. Ale abstrahując już od
          wszystkie, to sąd nie bierze pod uwagę zabezpieczenie warunków i
          przyszłości życia WASZEGO dziecka?
          To jest jakis absurd.
          Idź do prawnika.
    • aron95 Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 14:42
      Zadziwiające są pytania sądu , ale te akcje nie powinny być brane pod uwagę .
      Nie można zmusić człowieka do niekorzystnego rozporządzenia swoim majątkiem .
      • zuza145 Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 14:51
        Aron- nie wiem jak jest z rozporządzaniem akcjami- ale nie gadaj że
        nie można zmusic człowieka do niekorzystnego rozporządzania swoim
        majątkiem- a myślisz że jak sąd nakazuje taki a nie inny podział
        majątku- i trzeba pozbywac się dorobku życia coby drugą stronę
        spłacić- nie raz tracąc- bo czas pili- to nie jest niekorzystne?
        Akurat sąd nie ocenia co jest koprzystne- tylko co jest sprawieliwe-
        zdaniem sądu oczywiście.
        A to jak czytamy choćby tutaj- nie zawsze uważane jest za korzystne .
        • pc_maniac Do Zuzy145 11.04.08, 14:55
          Ale jak sąd może wymuszać rozporządzanie majątkiem na osobie z rozdzielnością
          majątkową?!
          • zuza145 Re: Do Zuzy145 11.04.08, 14:57
            A to akurat też bardzo mnie ciekawi- ale rozpoznawać zaczne dopiero
            wieczorkiem albo jutro.
            Jest to zagadka- z tego co wiem- to nie wiem.
            Ale jak się znam- to zgłębię temat.
          • aron95 Re: Do Zuzy145 11.04.08, 15:12
            pc_maniac napisał:

            > Ale jak sąd może wymuszać rozporządzanie majątkiem na osobie z rozdzielnością
            > majątkową?!

            Nie wymusza tylko zapytuje , wyroku jeszcze nie ma
        • manderla Na marginesie 11.04.08, 15:01
          Ile Ty płacisz tych alimentów na córkę? jakieś kokosy? Nie wygląda
          na to.
          Do konca semsetru zostało naprawde niewiele czasu. Ile Cie to
          wyniesie? 2000 zl? 3000?
          jak nie masz z czego splacic, to sprzedaj akcje, ile by to bylo?
          przez 5 miesiecy raptem po 42-46 zl po 100 akcji. To chyba nie jest
          jakas katastrofa. A rozumiem, że jak zona dostała na odchodne akcje,
          to z tego co wiem, to byly to dosc ciekawe ilosci akcji.
          Moze dlatego sąd stwierdził, ze Twoja żona jest "bogata" ?

          Cośśśśś mi sie jednak nie klei w Twojej wypowiedzi.
          A [poza tym, oprócz renty, to chyba pracujesz, nie? Bo formalnie
          owszem wobec sądu mozesz pokazac ze utrzymujesz rodzine za 420 zł
          miesiecznie i jeszcze musisz placic alimenty. No ale nie mow mi
          tylko, ze za te pieniądze zyjecie!? Bo nie uwierze.

          Za wiele niejasnosci w Twej opowiesci jednak, smiem twierdzić.
          • zuza145 Re: Na marginesie 11.04.08, 15:05
            420 chyba na miesiąc a ostatnio zaprzestał.
          • pc_maniac Re: Na marginesie 11.04.08, 15:07
            Manderla - jak mogę sprzedać czegoś czego nie mam?
            To moja obecna żona ma akcje, oraz (jak pisałem) ma rozdzielność majątkową). Nie
            po to zabezpieczyła się przed zakusami mojej byłej żony, żeby teraz chciała
            zgodzić się na zakusy mojej córki z pierwszego małżeństwa.

            Jak możemy żyć za 420 PLN?
            Robimy długi, czekając aż zmieni się nasza sytuacja finansowa. Choćby właśnie na
            giełdzie.
            Żona nie ma zamiaru sprzedawać akcji wtedy gdy straci na nich tak dużo. Ja ją
            rozumiem i akceptuję, bo to jej akcje, a nie moje i nie mam prawa mówić jej co
            ma robić ze swoim majątkiem.
            • pc_maniac Re: Na marginesie 11.04.08, 15:08
              Jak pisałem, płaciłem alimenty i to wyższe niż zasądzone, gdy poza rentą miałem
              jeszcze pracę. Gdy pracę straciłem, nie miałem z czego płacić.
            • babe007 Re: Na marginesie 11.04.08, 15:12
              Nie rozumiem. Ty masz tylko rentę w wysokości 420,- plus
              zobowiazania alimentacyjne na karku. A Twoja żona idzie na urlop
              wychowawczy mimo, że Ty jako bezrobotny rencista siedzisz w domu
              (czyli mógłbyś zająć się dzieckiem)i mimo, że nie macie z czego żyć.
              No, kurde, nielogiczne to jakoś...
            • manderla Re: Na marginesie 11.04.08, 15:13
              pc_maniac napisał:

              > Manderla - jak mogę sprzedać czegoś czego nie mam?
              > To moja obecna żona ma akcje, oraz (jak pisałem) ma rozdzielność
              majątkową). Ni
              > e
              > po to zabezpieczyła się przed zakusami mojej byłej żony, żeby
              teraz chciała
              > zgodzić się na zakusy mojej córki z pierwszego małżeństwa.
              >
              > Jak możemy żyć za 420 PLN?
              > Robimy długi, czekając aż zmieni się nasza sytuacja finansowa.
              Choćby właśnie n
              > a
              > giełdzie.
              > Żona nie ma zamiaru sprzedawać akcji wtedy gdy straci na nich tak
              dużo. Ja ją
              > rozumiem i akceptuję, bo to jej akcje, a nie moje i nie mam prawa
              mówić jej co
              > ma robić ze swoim majątkiem.

              Oczywiscie, ale przeciez rozmawiacie ze soba?! A pozatym, jak
              dostała akcje "z urzędu" to nie mow mi, ze straciłaby, sprzedając je
              teraz.
              Poza tym rozdzielność rozdzielnoscią, wiadomo po co sie to robi, ale
              chyba w zwiazku z tym nie macie osobnych poleczek w lodówce????
              Problemy Twoje sa jej problemami chyba i vice versa. Bo tak sobie
              wyobrazam małżeństwo.

              Dalej mi się nie klei.
              • pc_maniac Re: Na marginesie 11.04.08, 17:28
                > A pozatym, jak dostała akcje "z urzędu" to nie mow mi, ze
                > straciłaby, sprzedając je teraz.

                Wiele osób, które otrzymały akcje od swojej firmy, przehulało je,
                ciesząc się, że w ogóle coś dostali co można spieniężyć.
                Można oczywiście sprzedawać akcje w dołku giełdowym, ale jak pomoze
                to młodszej córce gdy dorosnie?
                Gdy ona będzie miała 18 lat ja będę miał ponad 60, więc finansowo
                nie pomogę jej w zaden sposób mając najniższą krajową emeryturę (o
                ile dozyję tej emerytury?!).
                Żona wtedy również będzie na emeryturze. Więc ma prawo tak zarządzać
                majątkiem własnym, by jakoś wspomóc dziecko na starcie.
        • aron95 Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 15:11
          zuza - na niekorzystne rozporządzanie jest paragraf .
          A podział jest czym innym
          • zuza145 Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 15:15
            takie coś publikują-

            Najważniejszym aktem prawnym w tym względzie jest Kodeks rodzinny i
            opiekuńczy (k.r.o.) Przesłanką uzasadniającą powództwo o ustalenie,
            że obowiązek alimentacyjny wygasł jest: uzyskanie przez uprawnionego
            do alimentów samodzielności, tj. możliwości samodzielnego
            zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb (np. przez uzyskanie
            kwalifikacji pozwalających na zarobkowanie, uzyskanie majątku
            przynoszącego dochody wystarczające na pokrycie kosztów utrzymania),
            zmiana sytuacji rodzinnej (np. zawarcie związku małżeńskiego przez
            dziecko czy rodzeństwo uprawnione do alimentów, gdyż wówczas
            obowiązek alimentacyjny małżonka wyprzedza obowiązek innych
            zobowiązanych), nadużycie prawa przez uprawnionego do alimentów,
            który mógłby osiągnąć samodzielność ale złośliwie przedłuża okres
            nauki powtarzając klasy lub lata studiów, zmieniając szkoły,
            kierunki studiów albo nie uczy się i nie pracuje - nie jest
            samodzielny, np. z powodu alkoholizmu lub narkomanii. Również
            dochody uzyskiwane przez dziecko z innych źródeł (np. stypendium)
            ograniczają zakres obowiązku alimentacyjnego rodziców, a w wypadkach
            sporadycznych mogą nawet ten obowiązek wyłączyć. SN w uchwale z dn.
            18 maja 1995 r. (OSN 1995, poz. 40) stwierdził, iż otrzymywanie
            przez dziecko zasiłku dla bezrobotnych może, w zależności od
            okoliczności sprawy, być podstawą do uznania, że jest ono w stanie
            utrzymać się samodzielnie w rozumieniu art. 133 § 1 pkt 1 k.r.o
            2). Jeżeli alimenty zostały orzeczone sądownie, uchylić je lub
            zmienić ich wysokość może również tylko sąd. Do niego powinien się
            Pan zwrócić, aby doprowadzić do orzeczenia, iż obowiązek
            alimentacyjny wygasł.
          • zuza145 Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 15:20
            wiem- pofalandyzowałam nieco- emocje czyli indywidualna ocena- to
            nie przepisy.
            Masz rację.
            Sorki.
    • tricolour Maniaku, z babeczkami raczej nie podyskutujesz... 11.04.08, 16:45
      ... bo one zwykle reprezentują stronę "biorącą". Łatwo im liczyć
      cudze pieniądze, które się "należą" do nie wiadomo kiedy nawet
      pracującemu dziecku. Studia Twojej córki są ZAOCZNE, to znaczy, że
      ma cały dzień na pracę, by się utrzymać.

      Świat nie dzieli się na sukinsynów i naiwniaków - wcale się dzieli.
      Jeśli Twoje dziecko robi Ci krzywdę (realną krzywdę) finansową, to
      masz prawo się bronić wszelkim środkami dostepnymi prawnie.
      Podstawowym prawem jest wykazanie, że stara dupa może zapracować na
      siebie, a jak nie chce, to niech chodzi głodna lub żre trawę. Aron
      bardzo dobrze Ci napisał: wychowywać poprzez pokazywanie
      konsekwencji.
      • zuza145 Re: Maniaku, z babeczkami raczej nie podyskutujes 11.04.08, 17:00
        tricolour napisał:

        > ... bo one zwykle reprezentują stronę "biorącą". Łatwo im liczyć
        > cudze pieniądze,





        Hm- jakieś prostackie te teorie- jeśli odnosisz się do konkretnej
        babeczki faceciku- to sprecyzuj- bo ja sobie nie życzę akurat takich
        uogólnień.

        > Świat nie dzieli się na sukinsynów i naiwniaków - wcale się
        dzieli.

        Owszem- to ludzie go dzielą- swoimi zachowaniami.,



        > Jeśli Twoje dziecko robi Ci krzywdę (realną krzywdę) finansową, to
        > masz prawo się bronić wszelkim środkami dostepnymi prawnie.


        Tu proponuję wyhamować- najpierw bowiem dziecko skrzywdzono więc nie
        jest normalnym teraz się wyżywać na dziecku.
        Zakop toporek. Zaacznij myśleć.



        > Podstawowym prawem jest wykazanie, że stara dupa może zapracować
        na
        > siebie, a jak nie chce, to niech chodzi głodna lub żre trawę.




        Kompleks Lindy masz?



        > bardzo dobrze Ci napisał: wychowywać poprzez pokazywanie
        > konsekwencji.

        No tu już odlot- facet kontaku nie miał przez 14 lat- i nagle go
        namawiasz do takiego stylu wychowywania.
        Pokrtęciło ci się z możliwościami rodzica który jest z dzieckiem-
        ciągle.


        Wkurzają mnie takie objawyu solidarmności plemników- szczególnie że
        jestem przeciwnikiem solidarności jajników.
        • pc_maniac Re: Maniaku, z babeczkami raczej nie podyskutujes 11.04.08, 17:14
          Zuza145 - nie ma obawy, żebym miał zamiar robić jakąś krucjatę
          przeciw córce.

          Sprawe nie podniosłem by dowiedzieć się, jak się mogę na niej
          odegrać, lecz by wyjaśnić pewne dla mnie niezrozumiałe motywy sądu.
          No i dowiedzieć się czy sąd ma rację, mieszając w tą sprawę majątek
          mojej obecnej żony.
          Z samego faktu, że do czasu gdy pracowałem, płaciłęm więcej niż
          miałem zasądzone, już jest zawarta odpowiedź, że dobro dziecka nie
          jest mi obojętne. Jednak muszę w sytuacji, w jakiej sie znajduję
          myśleć RÓWNIEŻ o młodszym dziecku, które mając 3 lata, nie ma
          najmniejszych szans samemu sobie dopomóc.
          A jak wykazała starsza córka sama, potrafi mając 24 lata wyjechać
          zarobkowo za granicę, potrafi pracować (choćby dorywczo) w Polsce.
          A co jednak sąd zauważył i zwrócił na to uwagę, studiuje 2 co 2
          tygodnie i to tylko w weekendy.
          Więc nikt nie wmówi mi, ze przez resztę 12 dni zajęta
          jest "odrabianiem lekcji" tak bardzo, ze pracować nie może.

          I dzieki temu forum dowiedziałem się o jeszcze kilku sprawach.
          Że sąd nie powinien niekorzystnie rozporządzać majątkiem osoby,
          która nota bene nie ma żadnych więzów rodzinnych z moim poprzednim
          dzieckiem, a posiada wyłączność majątkową. Że nie do mojej żony
          powinno należeć oszacowywanie jej majątku na podstawie akcji.
          Że również posiadanie przez moją starszą córkę stypendium, także
          wpływa na poprawę jej sytuacji materialnej, która w porównaniu z
          moimi możliwościami jest dużo lepsza.
          • pc_maniac Re: Maniaku, z babeczkami raczej nie podyskutujes 11.04.08, 17:18
            Dziękuję Ci zuza145 również za wyszukanie tych paragrafów.
            Cóż, niestety nie znam się na prawie i zdaję sobie sprawę, ze już w
            czasie rozprawy popełniłem masę gaf (choćby podniesienie przez
            adwokatkę kwestii majątku byłej żony, któy ta szacowała według
            wartości anbycia, anie według obecnej wartości rynkowej, która jest
            przynajmniej dziesięciokrotnie wyższa).

            Zaskoczeniem było również dla mnie, ze akcje obecnej żony zostały
            potraktowane jako dochód, a nie jako majątek.

            Nie wiem jaki będzie wyrok. Ale wiem, że samo pojechanie do sądu
            jest dla mnie tak przerażającym doświadczeniem, że wątpię bym się
            odwoływał, gdyby wyrok był niekorzystny.
        • tricolour Jeżeli chodzi o ścisłość... 11.04.08, 17:14
          ... to Ty także najpierw otwierasz cudzy portfel.

          W przypadku córki naszego kolegi mówienie o krzywdzie jest raczej naciągane, bo
          to matka uciekła z kochankiem, narobiła długów, była ścigana przez Policję -
          więc raczej matka powinna wynagrodzić krzywdy - no ale mniejsza z tym.

          Mnie głównie chodzi o to, że "dziecko" studiujące zaocznie nie wymaga żadnej
          opieki finansowej. Gdyby studiowała normalnie, w trybie dziennym, to jasne by
          było, że pracować nie może. Gdy dorosła osoba wybiera studia ZAOCZNE, to ponosi
          tego konsekwencje - przede wszystkim własnego utrzymania. Nie ma tu żadnej
          solidarności plemników - jest wskazanie, że z córki zaczyna wyrastać druga mamusia.
          • zuza145 Re: Jeżeli chodzi o ścisłość... 11.04.08, 17:19
            tricolour napisał:

            > ... to Ty także najpierw otwierasz cudzy portfel.


            Raczej nie



            >
            > W przypadku córki naszego kolegi mówienie o krzywdzie jest raczej
            naciągane, bo
            > to matka uciekła z kochankiem, narobiła długów, była ścigana przez
            Policję -


            Ano dokładnie- MATKA- nie dziecko- chcesz dziecko karać?
            Sposobu zachowania dziecka nie oceniam- bo za daleko posuwać się nie
            chcę.


            > więc raczej matka powinna wynagrodzić krzywdy - no ale mniejsza z
            tym.

            Rodziców Mój Drogi to dziecko ma dwoje- a jak jedno głupieje to
            drugie powinno naprawiać- nie uważasz że słuszna teoria?


            >
            > Mnie głównie chodzi o to, że "dziecko" studiujące zaocznie nie
            wymaga żadnej
            > opieki finansowej.

            Warte rozważenia- ale wyroku wydawać nie mam zamiaru. Generalnie
            popieram.


            Gdyby studiowała normalnie, w trybie dziennym, to jasne by
            > było, że pracować nie może. Gdy dorosła osoba wybiera studia
            ZAOCZNE, to ponosi
            > tego konsekwencje - przede wszystkim własnego utrzymania. Nie ma
            tu żadnej
            > solidarności plemników -



            jakoś teraz akurat zabrzmiałeś inaczej- normalniej.


            jest wskazanie, że z córki zaczyna wyrastać druga mamu
            > sia.

            uogólnienie- NIE WIEMY JAK IMĆ MAMUSIA ZACZYNAŁA- ZANIM SIĘ ZA MĄŻ
            WYDAŁA

            Metody należy dobierać adekwatnie do działań strony przeciwnej.
            • tricolour I to jest różnica... 11.04.08, 17:23
              ... bo ja nie mam zamiaru karać dziecka - mam ochotę wyciągnąc konsekwencje, a
              fakty są jednoznaczne i niezmienne od początku opowieści: stara dupa ma 24 lata
              i może pracować. Studiując zaocznie ma całe dnie na pracę.

              Nie jest to też żaden kompleks Lindy - tylko proste stwierdzenie faktu.
              • zuza145 Re: I to jest różnica... 11.04.08, 17:28
                Generalnie Mój Drogi to ja popieram- tylko jeśli zechcesz cofnąc się
                o kilka wypowiedzi- starałam się przekonać do werbalizacji odczuć
                ojca wobec córki.
                I jestem w tych w mniejszości- co zaufanie do prawodawstwa mają,
                czego nie należy rozumieć - że będę stać bezczynnie jak mi kuku
                robią.
                Ot- cała prawda.
                • tricolour Werbalizować uczucia i nie tylko uczucia... 11.04.08, 17:32
                  ... powinni obydwoje: ojciec powinien zawiadomić córkę, że zmienia mu sie
                  sytuacja finansowa i przygotować ją do tych zmian. Córka powinna wyznaczyć jasną
                  granicę, do kiedy ma zamiar żyć na garnuszku ojca - tak buduje sie zaufanie i
                  bezpieczeństwo.

                  A ja mam zaufanie do prawa z tym, że trzeba chcieć. Chcącemu nie dzieje się
                  krzywda...
                  • zuza145 Re: Werbalizować uczucia i nie tylko uczucia... 11.04.08, 17:40
                    owszem- oboje jak najbardziej- tak pytałam- czy rozmawiał- nie.
                    Ktoś musi zrobić 1 krok- ona raczej nie zrobi- po latach spędzonych
                    z mamuśką.


                    A ja mam zaufanie do prawa z tym, że trzeba chcieć. Chcącemu nie
                    dzieje się
                    > krzywda...
                    to znaczy- jesteś zwolennikiem szukania różnych możliwośći?
                    Bo z moich doświadczeń wynika- że zazwyczaj są różne rozwiązania-
                    przeważnie więcej niz jedno- więc można dobrać odpowiednie.
                    Zniżać się do pewnego poziomu raczej zamiaru nie mam- co nie oznacza
                    że nie mogę negatywnych odczuć posiadać- odnośnie konkretnych
                    sytuacji i zachowań.
                    Odczuć- działania to "insza inszość".
                    • tricolour Jako ojciec oraz dorosły człowiek... 11.04.08, 17:48
                      ... uważam, że to Maniak powinien wyjść z inicjatywą kompromisowego rozwiązania
                      sprawy. Niech taka inicjatywa ma także wymiar wychowawczy poza oczywistym
                      prawnym i rodzinnym.

                      Tak - jestem zwolennikiem analizowania różnych możliwości rozwiązania impasu do
                      granic przewidzianych prawem. Jeśli córka żąda alimentów umniejszając swoje
                      dochody poprzez niewykazanie ich w deklaracji podatkowej, to użyłbym straszaka w
                      postaci możliwości zawiadomienia US o popełnionym przestępstwie. Decyzje
                      pozostawiłbym córce: albo ona wybiera prawdę albo ja wybiorę prawdę za nią.
                      • adela38 Re: Jako ojciec oraz dorosły człowiek... 11.04.08, 18:03
                        Czytam i wlosy mi deba staja... "Dziecko" lat 24 studiuje zaocznie i "goli"
                        tatusia zyjacego z renty 420 zl?!
                        To chyba tylko w Polsce mozliwe...
                        • zuza145 Re: Jako ojciec oraz dorosły człowiek... 11.04.08, 18:09
                          zgadzam się- ale najpierw rozmowa-szczera, do bólu- ale najpierw
                          rozmowa. Środki zaradcze łącznie US- w dalszej części.

                          Mam nadzieję że moje dzieci nie będą takie.
                        • panda_zielona Re: Jako ojciec oraz dorosły człowiek... 11.04.08, 19:37
                          adela38 napisała:

                          > Czytam i wlosy mi deba staja... "Dziecko" lat 24 studiuje zaocznie
                          i "goli"
                          > tatusia zyjacego z renty 420 zl?!
                          > To chyba tylko w Polsce mozliwe...

                          Mnie też i bez komentarza do wypowiedzi Pań tak zajadle broniących
                          dorosłej kobiety,która z powodzeniem mogłaby na siebie zarobić.
                          • zuza145 Re: Jako ojciec oraz dorosły człowiek... 11.04.08, 20:51
                            owszem- ale ta kobieta ma ojca a sytuacja jest jaka jest- nie wina
                            tej kobiety jest, że jest taka jaka jest- pranie mózgu jej zrobiono-
                            indoktrynizacja to się zwie chyba.
                            Proponuję więcej empatii dla OBU !!!!!!!!!!!!!stron- zamiast ocen-
                            pomiędzy białym a czarnym jest tona odcieni szarości.
                            • adela38 Re: Jako ojciec oraz dorosły człowiek... 11.04.08, 22:22
                              Jaka empatia potrzebna jest pasozytowi? Bo tak to sie nazywa.To ona powinna sie
                              zastanowic jak pomoc choremu ojcu w trudnej sytuacji i ewentuacnie przyrodniej
                              siostrze, a nie jego doic.I w jakiej trudnej sutuacji ta panna sie znajduje?Jest
                              mloda i zdrowa. Studiowanie to inwestycja we wlasna przyszlosc i tak sie to
                              powinno traktowac.Nie ma obowiazku studiow.Sa kredyty dla studentow, stypendia,
                              mozna pracowac.Sama jestem po medycynie i mialam kolege ktory na dziennych
                              studiach medycznych dorabial na zycie...I na dodatek byl dobrym studentem.Jak
                              sie chce to sie moze.Tutaj ewidentnie brakuje wychowania tej panny.Jak czytam
                              wiekszosc postow to najwiecej martwia sie wszyscy o kase na alimenty.Jakos nie
                              widac dyskusji o tym jak wychowac dzieci w szacunku dla obu rodzicow.Taka
                              postawa, ze dla dziecka sie nalezy prowadzi potem do takich kwiatkow jak w tym
                              przypadku...
    • burza4 Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 11.04.08, 22:46
      pominę aspekt sądu, bo idiotyzm tej sytuacji woła o apelację.
      Owszem, córka powinna odpuścić, a sąd nie powinien zglądać do
      majątku obecnej żony.

      Natomiast uderzyło mnie coś innego, mam wrażenie, że jest tu jakieś
      drugie dno.

      NIE WIERZĘ, że 2 dorosłe osoby+dziecko utrzymują się od sierpnia
      2007 za 420 zł miesięcznie (a jeszcze z tego co napisał wynika, że
      alimenty mimo wszystko płaci!!!) - nawet jeśli się kredytują, to
      jest gdzieś granica zdrowego rozsądku, skoro autor pisze
      jednocześnie, że ze względu na zdrowie stracił dodatkową pracę. No
      to chyba trudno jechać na pożyczkach, licząc na poprawę sytuacji,
      skoro stan zdrowia się pogarsza?

      Jaki odpowiedzialny rodzic (mam na myśli młodsze dziecko) będzie tak
      idiotycznie postępował? od sierpnia minęło 8 miesięcy, na utrzymanie
      rodziny potrzebują min. 1500-2000 zł miesięcznie, wychodzi jakieś 16
      tysięcy długu. Kto mając małe dziecko, i brak stałego dochodu
      pomijając skromną rencinę zadłuża się na takie pieniądze? bessa na
      giełdzie nie trwa od tygodnia a paru miesięcy; dziecko ma 3 lata,
      niby dlaczego żona nie wraca do pracy, skoro opiekę ma w domu za
      darmo? dziwne, co najmniej dziwne.

      NIE wierzę, że ktoś może być tak rozkosznie bezmyślny, żeby w tej
      sytuacji siedzieć na wychowawczym, nie mając jakiegoś finansowego
      zabezpieczenia. I nie o wspomnianych akcjach tu myślę, a o
      dodatkowym źródle dochodów.

      aha - pisząc o alimentach na dorosłą córkę wspomniał o tym,
      że "praktycznie ponad połowę kwoty muszę przeznaczać na alimenty na
      dorosłą córkę" - czyli mówimy o kwocie rzędu mniej więcej 250 zł?
      kwota zaiste porażająca wielkością, skoro AŻ tyle płaci teraz,
      strach pomyśleć jak oszałamiające kwoty płacił przez kilkanaście lat

      śmiem przypuszczać, że w tej historii brakuje sporego odcinka, i
      sądowi raczej nie tylko o rzeczone akcje chodziło, a miał po prostu
      jakieś podstawy do przypuszczeń, że pozwany zwyczajnie ściemnia.

      A nawiasem mówiąc - nie widzę nic nadzwyczajnego w oczekiwaniu, że
      żona nawet z rozdzielnością majątkową weźmie na siebie ciężar
      utrzymania waszej rodziny. Ślubuje się na dobre i na złe, raz
      zarabia facet, raz kobitka.
      • tricolour Może jest drugie dno, może nie ma... 11.04.08, 22:54
        ... może być tak, że nasz kolega ma rzeczywiście 420zł renty. Może ma też bogatą
        żonę, ale ma i rozdzielność majątkową, a to oznacza, że do jego wyłącznej
        dyspozycji stoi kwota renty.

        I to jest podstawą do dyskusji o pieniądzach...
      • pc_maniac Do Burza4 11.04.08, 23:20
        Nie wiem co tutaj jest dla Ciebie niezrozumiałego?

        Żona po urodzeniu dziecka pracowała. Dzieckiem opiekowały się kolejne 3
        opiekunki (by żona mogła pracować, ja również w tedy pracowałem, choć na części
        etatu), które niestety kolejno rezygnowały, gdyż stwierdzały, że to mały czort
        nie dziecko bo już nie mają siły (tyle, że matka to nie opiekunka i zrezygnować
        nie może ;o).

        Jak sam pisałem, ze względu na problemy zdrowotne mam rentę i straciłem pracę,
        więc już z samego tego faktu można zrozumieć, że nie jestem w pełni sprawny by
        opiekować się dzieckiem, tak jak może to robić żona (choćby z powodu częstych
        pobytów w szpitalu, ale nie tylko).

        Masz prawo nie wierzyć, że można się utrzymać z 420PLN, ja również.
        Ale takie są fakty i nie płacenie czynszu, lecz przeznaczanie całej kwoty na
        jedzenie jednak daje możliwość przeżycia. Również wzięcie kredytu pod zastaw
        posiadanych akcji również Tobie nie mieści się w głowie, a jednak jest realne.

        > na utrzymanie rodziny potrzebują min. 1500-2000 zł miesięcznie,
        Gdzie?
        W Łodzi 1/3 mieszkańców nie zarabia takich pieniędzy, a jakoś żyją już od wielu,
        wielu lat.
        Może w Warszawie, gdzie utrzymanie faktycznie jest dużo droższe taka kwota to
        minimum. Nie w Łodzi.

        > bessa na giełdzie nie trwa od tygodnia a paru miesięcy;
        Wiemy, Dla tego obecnie staramy się dla dziecka o przedszkole.
        Nie mogliśmy się starać o nie w zeszłym roku, gdy straciłem pracę, ponieważ
        dziecko nie kwalifikowało się ze względu na wiek do przedszkola, a listy w
        żłobkach były już zamknięte.
        Gdy dziecko dostanie sie do przedszkola, żona powróci do pracy, ale najpierw
        mała musi się tam dostać! Nie możemy przecież do września podrzucić ją dozorcy!

        > aha - pisząc o alimentach na dorosłą córkę wspomniał o tym,
        > że "praktycznie ponad połowę kwoty muszę przeznaczać na alimenty na
        > dorosłą córkę" - czyli mówimy o kwocie rzędu mniej więcej 250 zł?

        Owszem, taka kwota była zasądzona przez sąd. Tyle, że również pisałem tutaj, że
        płaciłem sporo więcej ALE GDY MIAŁEM PRACĘ!

        > A nawiasem mówiąc - nie widzę nic nadzwyczajnego w oczekiwaniu, że
        > żona nawet z rozdzielnością majątkową weźmie na siebie ciężar
        > utrzymania waszej rodziny. Ślubuje się na dobre i na złe, raz
        > zarabia facet, raz kobitka.

        Jakoś nie pamiętam, by moja żona ślubowała na dobre i na złe, że będzie
        utrzymywała moją dorosłą córkę, ale może sam fakt wzięcia ślubu z rozwodnikiem
        nakłada w świetle prawa taki obowiązek?!

        Według Ciebie, najlepszym rozwiązaniem byłoby zapewne byśmy oddali młodszą córkę
        do domu dziecka, żeby mieć więcej pieniędzy dla starszej.
        Tak się składa, że ja muszę myśleć w kategoriach MAM 2 CÓRKI, I KTÓRA Z NICH
        JEST TERAZ BARDZIEJ NIESAMODZIELNA!
        • burza4 Re: Do Burza4 12.04.08, 18:42
          Sąd patrzy zapewne na całokształt - walczysz o zniesienie i tak
          bardzo niskich alimentów, a przez lata jakoś nie pomyślałeś, żeby
          urealnić jakoś swój wkład finansowy w utrzymanie pierwszej córki,
          zamiast tego stać cię było na kolejne dziecko, stać was na to, żeby
          twoja żona nie pracowała - patrząc z boku nasuwa się prosty wniosek -
          pracujesz/pracujecie na czarno. Podejrzewam, że stąd te dochodzenia
          sądu o majątek twojej obecnej żony.

          wiesz, dla mnie jest oczywiste, że jak się nie ma co do gara włożyć,
          to się nie wybrzydza i nie szuka powodów DLACZEGO się NIE DA, tylko
          zabiera tyłek w troki i tak organizuje sobie życie, żeby iść do
          roboty. Większość osób w podobnej sytuacji nie przejmuje się tym, że
          facet mniej umiejętnie zajmie się dzieckiem, bo po prostu nie ma
          innego wyjścia! zresztą - są rodziny gdzie niepelnosprawni rodzice
          pracują i wychowują dzieci i jakoś sobie radzą. Bez przesady. Dla
          mnie urlop wychowawczy jest LUKSUSEM, na który mogą sobie pozwolić
          osoby w dobrej sytuacji finansowej.

          A u was ta sytuacja trwa już od miesięcy, nabór do przedszkoli jest
          na wrzesień, czyli zamierzacie zadłużać się kolejne pół roku? Wasza
          sprawa, ale jak dla mnie - strategia nie do przyjęcia, i nie do
          pojęcia. I jakoś - sorry - ale wcale mi cię nie żal. Wasza sytuacja
          jest w dużej mierze konsekwencją takich a nie innych wyborów i
          decyzji. Jeśli mam być szczera - wasz sposób (zadłużanie) jest dla
          mnie najgłupszym (i najdroższym) rozwiązaniem ze wszystkich
          możliwych.

          a co do ślubowania - sąd zdaje się zmierzał nie do tego, żeby twoja
          żona płaciła za ciebie alimenty, ale żeby zabrała się za
          utrzymywanie WASZEJ rodziny, skoro przedstawiacie w sądzie obraz
          nędzy i rozpaczy, to aż się prosi o taką sugestię. I nie jest to
          szczególnie bulwersujące - nawet gdyby alimentów nie było - to i tak
          ten ciężar spadłby na jej barki.

          Na marginesie - 250 zł to kwota po prostu śmieszna nawet 10 lat
          temu, teraz stanowi problem, ale dotychczas pracowałeś - nie
          przyszło ci do głowy, że ta kwota to jałmużna nijak nieadekwatna do
          kosztów utrzymania TWOJEGO dziecka? nie stać cię było na spełnienie
          finansowego obowiązku wobec pierwszego dziecka, ale stać cię było na
          drugie i na niepracującą żonę? gdzieś ty był jako ojciec te
          kilkanaście lat, skoro córka jest wobec ciebie tak bezwzględna?

          zdaje się że odpłaca ci pięknym za nadobne za lata twojej "troski"
          • pc_maniac Do Burza4 12.04.08, 19:33
            No ok, mam zająć się dzieckiem, ale wyjaśnij mi jak to mam wykonać jeśli jestem
            inwalidą i często moje pobyty w szpitalach uniemożliwiają to. Mam zabierać ze
            sobą do szpitala dziecko?!
            Uważasz, że to dobre miejsce na jego wychowywanie? Nie wspomnę o tym czy
            zgodziliby się by tam przebywało ze mną.

            Ale w tym wszystkim jest jeszcze jeden problem, jeśli żona rezygnuje z urlopu
            wychowawczego, to z dnia na dzień go ponownie nie weźmie, bo ja znów wylądowałem
            w szpitalu. A zwolnienia lekarskiego na to nie dostanie, bo przecież nie jest to
            choroba, która wystąpiła w danej chwili, lecz choroba, która trwa już 7 lat.

            Wspominasz o pracy na czarno itp. sprawach. Ja nie musiałem pracować na czarno,
            bo pracę miałem, miałem ją legalnie i oficjalnie i właśnie dzięki niej płaciłem
            na drugą córkę więcej niż według sądu miała dostawać. A to dla tego, że żona
            wcześniej pracowała i głównie ona łożyła na dom. Później zaś żyliśmy z jej
            akcji, ponieważ można było je sprzedać po sensownych pieniądzach.

            Wiesz, w Twojej wypowiedzi nie widzę żadnych informacji, a jedynie taką czysto
            Polską złośliwość i szukanie w innym własnych przywar.
            Masz prawo wszystkich dookoła postrzegać jak oszustów, cwaniaków, lawirantów.

            Tyle, że gdybym faktycznie poczuwałbym się do takiej roli, to zapewne nie
            płaciłbym przez wiele lat na dziecko sporo więcej niż sąd dziecku przyznał.
            Tylko właśnie wyliczał te alimenty co do centa, mało tego starałbym się
            wykazywać, ze są podstawy by je zmniejszyć. BA nawet odwrócić role, bo przecież
            córka pracowała za granicą, a ojciec jest schorowany.

            Według Ciebie powinienem te alimenty, bez względu na moją sytuację finansową
            płacić do śmierci. Bo to moje dziecko "a po co facet chciałeś mieć drugie
            dziecko?".
            Między innymi po to by na starość widzieć, jak dorasta, by nie rozpaczać do
            śmierci po stracie poprzedniego, bo taka właśnie jest prawda, że przez 13 lat
            cały czas moje myśli wracały do czasów gdy z córką się bawiłem, chodziłem na
            sanki, pichciliśmy coś, odrabialiśmy lekcje, czytaliśmy do snu.
            Według Ciebie powinienem był zapewne pozostać sam jak palec. Prawda?\
            3 lata odmawiałem mojej byłej rozwodu, łudząc się, ze wszystko wróci do
            poprzedniego stanu. Ale kiedyś trzeba było powiedzieć pass i przestać żyć
            przeszłością. potem kolejne 3 lata faktycznie żyłem sam.

            To wcale nie jest przyjemne, gdy jesteś chory i nawet pies z kulawą nogą nie
            poda Ci herbaty. Zapewne właśnie moje przejścia po rozpadnięciu małżeństwa
            spowodowały, że wylądowałem w szpitalu z paraliżem. Cieszę się jedynie, ze ten
            stan nieco u mnie podleczono, ale nie wyleczono całkowicie.
            Czy tylko dla tego, że mam z pierwszego małżeństwa dziecko, które ma mnie
            dokładnie tam gdzie słońce nie dochodzi, miałem wybrać wyłącznie wegetację w
            samotności?

            Nie wiem jakie ty miała/eś przeżycia i przejścia, ale to co piszesz, zawiera
            tyle jadu i złośliwości, a przecież nie znasz mnie wcale.
            Może czas już byś przestał/a żyć nienawiścią?
            • pc_maniac Re: Do Burza4 12.04.08, 19:39
              > sąd zdaje się zmierzał nie do tego, żeby twoja
              > żona płaciła za ciebie alimenty, ale żeby zabrała się za
              > utrzymywanie WASZEJ rodziny,

              Powtarzasz się. Pisałem już, że najważniejsze jest dziecko, a dozorcy na naszym
              osiedlu nie chcą się opiekować dziećmi.
              Czy nam się to podoba, czy też nie, MUSIMY POCZEKAĆ AŻ ZOSTANĄ WE WRZEŚNIU
              OTWARTE PRZEDSZKOLA!
              Dziecka do sierocińca nie oddam, żeby mieć pieniądze na prawie 25-letnią
              pannicę, bo Tobie się tak podoba.

              Aż dziw bierze, ze w całym swoim wywodzie ani słowem nie wspomniałaś, że ta 25
              letnia panna nie tylko mogłaby pracować, bo studiuje jedynie 2 dni co 2
              tygodnie, ale nawet pracowała 2x za granicą.

              Wnioskuję z tego, że:
              a - jesteś dzieckiem porzuconym przez jakiegoś ojca,
              b - wieczną studentką, która również ma w planach doić pieniądze z ojca jak
              długo się da, nawet do 35 roku życia.
              • pc_maniac Re: Do Burza4 12.04.08, 19:43
                > Na marginesie - 250 zł to kwota po prostu śmieszna nawet 10 lat
                > temu, teraz stanowi problem, ale dotychczas pracowałeś - nie
                > przyszło ci do głowy, że ta kwota to jałmużna nijak nieadekwatna do
                > kosztów utrzymania TWOJEGO dziecka?

                Nie ja tą kwotę ustalałem, lecz sąd rodzinny, patrząc na moją sytuację
                materialną i zdrowotną.
                Zarzucasz mi, że sąd zasądził tylko 250 zł, a nawet nie zauważasz, że z własnej
                nieprzymuszonej woli płaciłem sporo więcej?!

                Czy to nie nazywa sie hipokryzja z Twojej strony?
                • natasza39 Re: Do Burza4 14.04.08, 13:22
                  pc_maniac napisał:

                  > > Na marginesie - 250 zł to kwota po prostu śmieszna nawet 10 lat
                  > > temu, teraz stanowi problem, ale dotychczas pracowałeś - nie
                  > > przyszło ci do głowy, że ta kwota to jałmużna nijak nieadekwatna
                  do
                  > > kosztów utrzymania TWOJEGO dziecka?


                  Najśmieśniejsze jest to, że 17% społeczeństwa polskiego zyje poniżej
                  poziomu biologicznej egzystencji.
                  Czy wszyscy, którzy mają tak niskie dochody powinni się wstydzić,
                  czy tylko rozwiedzeni alimenciarze?
                  I czy dzieci z pełnych ale ubogich rodzin powinny skarżyć swoich
                  rodziców stadnie o alimenty?
                  Może powinny?
                  Inaczej to jakaś nierówność wobec prawa się robi.
                  Dlaczego Kowalska, której tato jest na rencie, a matka całe zycie
                  nie pracowała, tylko wychowywała dzieci ma zapieprzać na swoje
                  studia, albo z nich zrezygnować?
                  Tymczasem Malinowska dzięki temu, że matka rozwiodła się X lat temi
                  z ojcem rencistom ma mieć w dupie realia ekonomiczna i nie pracować?
            • manderla Och, człowieku... 12.04.08, 20:04
              zgodziłabym się z Burzą w 100 procentach, ale jakies mam wrazenie,
              ze jestes nie cwanym, tylko wybitnie niezaradnym i bezgranicznie
              naiwnym.
              Może podsumujmy - masz tak naprawdę dwa "w twoim mniemaniu" problemy:
              - by zaprzestac placenia alimentów
              - by twoje dotychczasowe nadplaty z dobrego serca uznano na poczet
              przyszłych alimentów i nie twierdzono, ze to było z dobrej woli,
              więc trudno - przepadło.

              Nie widze w tym wszystkim jakiegos specjalnego dramatu i nie ma co
              komplikować sprawy.
              To co masz wyjaśnić precyzyjnie:
              - czy Twoja zona, majaca z toba rozdzielność majatkową ma obowizek
              partycypowac w kosztach utrzymania obcego dla niej czlowieka.
              - jak wygląda sprawa z nadplata alimentów

              I to w zasadzie wszystko.
              Uzasadnienie dla sądu:
              - masz małe niepełnoletnie dziecko ( a to ma wyższy priorytet niz
              dziecko samodzielne, w zasadzie dorosla samodzielna kobiecina, ktora
              leci ostro w kulki w stosunku do swojego ojca, wypelniajacego swoj
              obowiazek alimentacyjny dokladnie, a nawet nadgorliwie)
              - wy, jako rodzice, macie juz swoje lata i musiecie byc pewni ze
              wasze wspolne dziecko bedzie mialo coś po was, jezeli was nagle
              zabraknie, zanim ono dorosnie
              - ty jestes schorowany - czeste pobyty w szpitalu itp, choroba
              przwlekła - wylicz koszty, leki, recepty i inne rzeczy ktore sa
              zwiazane z twoja chorobą; ze np. zona nie moze isc do roboty, i
              zostawic dzieciaka, bo ty niewiadomo w ktorym momencie mozesz trafic
              do szpitala itp.
              - twoja renta jako ojca ma wystarczyc na utrzymanie przede wszystkim
              maloletniego dziecka, a nie jakiejs tam panienki, ktora bryka i
              harce odstawia.
              - oprocz tego, musisz z czegos zyc - podlicz koszty utrzymania domu,
              rodziny, rachunki, leki itp - przedstaw to sadowi.
              - przedstaw dokumenty ze masz kredyt pod zastaw akcji (co swoją
              drogą uwazam za totalna głupote z waszej strony, bo kredyt pod
              zastaw akcji jest oprocentowany sredni od 7 do 11 proc, a gielda od
              dłuzszego czasu traci w tym samym tempie - czysta abstrakcja, by sie
              ratowac takim kredytem w tej sytuacji; no ale wasze prawo - kazdy
              robi to co lubi wink

              To wszystko co mi naprędce przyszło do głowy, bo musze leciec.
              Ale tak jak powiedzilam, albo jestes wybitnie niezaradnymj
              czlowiekiem, albo cos krecisz. W kazdym razie powodzenia.
              • pc_maniac Do Mandrela 12.04.08, 20:17
                Kosztów leczenia od sierpnia nie mam żadnych, z prostej przyczyny - nie wykupuję
                recept, które dostawałem, z wiadomej przyczyny (teraz już nawet do lekarza nie
                chodzę, bo po co, wzrokiem mnie nie wyleczy, a jak miałbym mu powiedzieć, ze
                leków i tak nie wykupię, to jeszcze by go szlag trafił, że mu dupę zawracam).

                Co do kredytu - nie jest tak jak piszesz. Z pewnych względów, które możesz się
                domyślić z pierwszych postów, stopę procentowa mamy lepszą.

                Z tego co zorientowałem się już z odpowiedzi na forach prawniczych, mam nikłą
                szansę, by w rozliczeniu alimentów uwzględniono nadpłatę.

                Cóż, wychodzi na to, że zostaje mi się modlić o hossę na giełdzie i zakończenie
                raz na zawsze tego procederu alimentacyjnego.
                Wtedy dopłacę te podwójne alimenty.

                Za to sadzę, że takim postępowaniem komornik dał jasny sygnał - nie bądźcie
                rodzice frajerami, nie płaćcie więcej niż Wam każe sąd, bo tego i tak nikt nie
                doceni (ani dziecko, ani żona, ani sąd, ani komornik).
                • manderla Rozwalasz mnie facet 13.04.08, 00:16
                  No to pokaz sadowi,ze jesteś obloznie chory, musisz sie leczyc a nie
                  masz na leki, bo musisz na córke starsza łożyć......... nie no co tu
                  gadac, nie trzyma sie to kupy i tyle.
                  • pc_maniac Re: Rozwalasz mnie facet 13.04.08, 01:25
                    Ja pisałem, że sprawa się już zakończyła. Więc teraz już czekam jedynie na wyrok.

                    Załozyłem ten temat głównie by dowiedzieć się czemu sąd podniósł kwestię majątku
                    obecnej żony (co było dla mnie dziwne i nie zrozumiałe).

                    Ale powiem, że po prostu cała ta sprawa była według mnie prowadzona na "odwal
                    się". Bo na sam koniec sprawy sędzia zapytał się mnie "co to za przekaz pocztowy
                    jest dołączony do akt". A mógł sobie przeczytać na przekazie, że to odcinek
                    renty. Ale wskazywałoby również na to, że sędzia nie pofatygował się nawet by
                    przeczytać pozwu, gdyż i z niego wiedziałby "co to za odcinek".

                    Ale głównie chciałem na tym forum dowiedzieć się jak to faktycznie jest z tą
                    rozdzielnością majątkową i czy ktoś jeszcze poza mną przekonał się na własnym
                    przykładzie, że nie ma ona żadnego znaczenia w Polsce.
                  • pc_maniac P.S. do Mandrela 13.04.08, 10:48
                    > albo jestes wybitnie niezaradnymj
                    > czlowiekiem, albo cos krecisz.

                    Nie wiem czy zauwazyłaś, ale to zdanie tak skonstruowałaś by w obu przypadkach
                    było obraźliwe dla mnie.

                    W zderzeniu z prawem każda osoba, która tego prawa nie studiowala jest "wybitnie
                    nie zaradna". Zapewne również i Ty. Więc wypominanie tego na tym forum, tylko
                    dla tego, że ktoś się pyta o radę, nie jest chyba najlepszym sposobem na dyskusję?!

                    Masz rację, że w dziedzinie prawa jestem "wybitnie nie zaradny". Ale trudno na
                    stare lata iść studiować prawo tylko dla tej jednej sprawy.
                    • manderla Re: P.S. do Mandrela 13.04.08, 11:48
                      pc_maniac napisał:


                      > Nie wiem czy zauwazyłaś, ale to zdanie tak skonstruowałaś by w obu
                      przypadkach
                      > było obraźliwe dla mnie.
                      >
                      >

                      Nie miałam zamiaru Cie obrazac. Jezeli sie poczules obrazonym, to
                      przykro mi.
                      Mam taka jedną wadę (eee, no co ja mówie, - nie jedną oczywiscie,
                      ale czlowiek zawsze woli mysleć o sobie lepiej niż jest w
                      rzeczywistości wink zatem przyznam sie tylko do tejwink - otóz zazwyczaj
                      szybciej mówię, niż myslę. A w tym jak widać przypadku, nawet
                      szybciej piszę, niz myślę ;-P

                      pozdrawiam
    • akacjax Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 13.04.08, 11:10
      Prawo na równi traktuje dzieci uczące się dziennie i zaocznie-nie powinno się z tym w momencie alimentów dyskutować-tym bardziej, że niekoniecznie teraz studia zaoczne takie tylko weekendowe.

      Czy na pytanie sądu o dochody małżonki powiedziałeś mamy rozdzielność? A sąd mimo to wezwał do okazania dochodów? Jakim sposobem sąd dowiedział się, o jej majątku w postaci akcji?

      Jaka jest Twoja realcja ze starszą córka, czy rozmawiałes o tym jaka masz trudną sytuację? A może w ogóle się nie widujecie? Czy wiesz ile ja kosztuje utrzymanie?

      Mój syn by nie wystepować o zwiększenie alimentów podejmuje dorywcze prace-gdy ojciec się o tym dowiedział uznał, że już nie powinien płacić....czy warto mówić do ojca-tato- na to, czy tamto-to spróbuje dorobić? Czy warto zachęcać dziecko do szukania choćby dorywczej, małopłatnej pracy? Nie wiem.

      • pc_maniac Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 13.04.08, 14:01
        To znaczy, jeśli chodzi o dochody żony to są równe zeru, ponieważ przebywa na
        urlopie wychowawczym (tak jak pisałem, zapewne do września, aż dziecko dostanie
        się do przedszkola).
        Zaś co do studiów zaocznych, to starsza córka studiuje zaocznie właśnie w trybie
        sobota/niedziela co 2 tygodnie.

        Bardziej zaskoczony byłem, że sąd badał stan majątkowy obecnej żony, pomimo
        rozdzielności majątkowej.
        I jak pisała to poprzedniczka, biorąc pod uwagę posiadanie przez obecną żonę
        akcji, zmuszając ją do ich sprzedaży, by wywiązywać się z obowiązku
        alimentacyjnego na starsze dziecko, oraz utrzymanie rodziny w okresie gdy nie
        znajdę jakiejś pracy, umożliwającej mi pracowanie pomimo stanu zdrowia, jest to
        właśnie w pewnym sensie zmuszanie do niekorzystnego zarządzenia majątkiem osoby
        z rozdzielnością majątkową. Tym bardziej, ze obecna zona ma prawo (a może i
        nawet moralny obowiązek) zadbać o przyszłość jej dziecka, które , ze względu na
        nasz wiek, nie za bardzo będzie mogło liczyć na naszą pomoc wchodząc w życie
        dorosłe.

        A szczególnie chodzi mi o to by dowiedzieć się PO CO NOTARIUSZ ORZEKA PRZED
        ŚLUBEM ROZDZIELNOŚĆ MAJĄTKOWĄ, jeśli potem nie brana jest w ogóle pod uwagę,
        przy sprawach alimentacyjnych, wobec dziecka, z którym osobę z tą rozdzielnością
        nie wiążą żadne więzy rodzinne i finansowe.

        Manderla - nie czuję się obrażony. Po prostu czasem jest przykro, gdy facet, już
        z samej definicji, że to facet, jest przez większość (na szczęście nie
        wszystkich) traktowany jako sprawca wszystkich nieszczęść kobiet.
        Wiem, że większość sytuacji rozwodowych jest powodowana przez mężczyzn, bo
        większość z nich myśli członkiem, a nie głową. Ale mam tą małą satysfakcję, że
        nawet moja byłą na sprawie rozwodowej, powiedział, że byłem bardzo dobrym ojcem
        dla naszego dziecka. Więc tym bardziej smutne, że teraz to dziecko zapewne guzik
        z tego pamięta, a jej opinia o mnie jest odpowiednio ukierunkowana przez byłą
        żonę i jej faceta.
        Ale cóż zrobić, życie często przerasta telenowele.
        • pc_maniac Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 13.04.08, 14:14
          > Mój syn by nie wystepować o zwiększenie alimentów podejmuje dorywcze >
          prace-gdy ojciec się o tym dowiedział uznał, że już nie powinien
          > płacić....czy warto mówić do ojca-tato- na to, czy tamto-to spróbuje > dorobić?

          Widzisz, mnie, do czasu, gdy sam miałem pracę, nie obchodził fakt, że córka
          pracowała (o czym wiedziałem).
          Po prostu uważałem, że z tej pracy i renty mogę pomagać i jednej i drugiej
          stronie, a sam żyłem skromnie, bo tak naprawdę, to już wyrosłem z marzeń o
          domkach, samochodach wieżach stereo itp. duperelach. Frajdą było wzięcie malucha
          na basen, czy do Zoo.
          Problem powstał wyłącznie z faktu, że utrata pracy zbiegła się z bessą na
          giełdzie, więc uderzyło to po kieszeni na raz i mnie i obecną żonę. Stąd wzięła
          się decyzja wystąpienia z wnioskiem o zaprzestanie obowiązku alimentacyjnego.

          Widzisz, gdyby córka choć raz miała ochotę spotkać się ze mną, to wiedziałaby,
          że ma w moim obecnym "domu" otwarte drzwi i nigdy nie odmówiłbym jej pomocy. I
          zapewne jak skończy się ten kiepski okres to będzie mogła liczyć na moją pomoc
          finansową.
          Tyle, że ona (zapewne pod presją żony i jej faceta) stara się okazać, że nie
          istnieje dla mnie. Ja od tych 14 lat nie zmieniłem miejsca zamieszkania, nie
          zmieniłem numeru telefonu. Zaś jej miejsca pobytu nie znałem przez 8 lat, więc
          nie miałem jak się z nią skontaktować.
          Przez pierwszy rok miałem kontakt z byłą teściową, ale i ten potem się urwał.
          Tyle, że teściowa wtedy nie miała kontaktu ze swoją córką i wnuczką, gdyż oboje
          z mężem nie aprobowali tego co się stało.
          Ja po prostu przeszedłem nad tym do porządku dziennego. Powiedziałem sobie
          "chciała innego to proszę bardzo". A, że wybrała kiepsko, cóż, to był wyłącznie
          jej wybór. Przecież nie będę próbował kontaktować się z jej facetem karząc mu
          wrócić do mojej byłej i wziąć z nią ślub.
          Żona wiedziała, że to babiarz. Tylko wiele kobiet uważa, że jeśli tak bardzo
          facet podoba się kobietom, to na pewno właśnie ona jest tą jego najważniejszą.
          Fakt, nie ukrywam, że mam złośliwą satysfakcję, że tak się jej to skończyło. W
          każdym z nas siedzi choć trochę ze złośliwca.
          • manderla Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 13.04.08, 14:32
            Za duzo mowisz o tej bessie na giełdzie. której de facto nie ma (na
            razie, nie wiadomo jak bedzie pozniej). Mozna "pi -razy-drzwi"
            oszacować ile Twoja zona dostała tych akcji. 3?4 tysiące?
            Faktycznie, jak sie przeliczy po dzisiejszym kursie, to nie sa
            jakies kokosy aby móc nie martwić sie o najmlodsze dziecko. Ale
            umowmy się roznica miedzy ceną dziś a najwyzszym kursem w historii
            banku nie jest jakas znaczaca by mowic o bessie. jest to wartość
            raptem sredniej klasy samochodu. Ale Ci nie jest potrzebny takowy,
            prawda? więc w czym problem? Szczegolnie, ze zona dostała akcje,
            czyli de facto, nie zaplacila ani złotówki, za to, co dziś posiada.
            Wiec nie mów, ze jak mialaby jakąś czesc z nich dziś sprzedac, to
            straciłaby
            Bo, jezeli pamiętam dobrze podstawy matematyki, to 0<44. Widzisz tu
            stratę?

            Ale, ok, juz koncze temat.
            • pc_maniac Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 13.04.08, 14:39
              Bessa to fakt, a różnica, jaka wynikła pomiędzy kursem sierpniowym, a obecnym,
              to niestety w przypadku żony akcji to średniej klasy samochód z salonu. Różnica,
              a nie wartość. Więc jednak dotkliwa różnica.
              • pc_maniac Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 13.04.08, 14:42
                Może wyjaśnię to troszkę z innej strony.
                Gdy żona dostała te akcje, to zdecydowała, że pewna kwota wartości jest nie do
                ruszenia, bo będzie przeznaczona na zabezpieczenie jej córki.

                A ponieważ wartość była wyższa, to sprzedawała nadwyżkę.
                Tyle, że teraz ta wartość jest sporo niższa niż ta ustalona jako zabezpieczenie
                córki. I stąd decyzja by tego nie ruszać.
                • panda_zielona Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 13.04.08, 16:51
                  A nie możesz złożyć apelacji?
                  Mnie się wydaje,że sąd niezbyt wnikliwie rozpatrzył całą tę sprawę.
                  Przecież to,że Twoja nowa żona dostała jakieś akcje, przy
                  rozdzielności majątkowej nie powinno być brane pod uwagę.Rownie
                  dobrze mogliście o nich nie wspominać w ogóle.
        • burza4 Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 14.04.08, 18:54
          ty nadal nic nie rozumiesz...

          Sąd po prostu zakwestionował twoją podstawową linię obrony -
          rozdzielność majątkową i niemożność podjęcia pracy przez żonę.

          Rozdzielność majątkowa nie ma dla sądu znaczenia, bo sąd bada
          możliwość tego, żeby żona utrzymywała CIEBIE, a nie twoją córkę.
          Nawet mimo rozdzielności - to przede wszystkim twoja żona ma w
          stosunku do ciebie obowiązki alimentacyjne. Gdyby cię utrzymywała -
          nie mielibyście problemu i tragicznej sytuacji finansowej.

          Twoja linia obrony wzięła w łeb, musisz obrać inny kierunek - że
          córka dorabia, że ma możliwość podjęcia pracy itd.

      • adela38 Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 13.04.08, 14:11
        Ja sie wciaz zastanawiam na jakim swiecie wy zyjecie? Biedne dziecko lat 24 ,
        ktore rodzice musza utrzymywac??! Studia dzienne i zaoczne na takich samych
        prawach? Toz to czysty absurd.Do tego jawna niesprawiedliwosc.Oboje sa dorosli-
        ojciec i corka.Jako dorosli powinni przede wszystkim sami sie starac o swoje
        utrzymanie.Gdyby ojciec nie byl rozwiedziony z matka i zwyczajnie byliby biedni
        to czy corka podawalaby rodzicow do sadu o alimenty na utrzymanie w czasie
        studiow? A jesli to jak by to sad traktowal? Rodzice mieliby nieplacic czynszu a
        dac pieniadze dla doroslej corki? Chcialabym zauwazyc, ze istnieja stypendia
        socjalne i niesocjalne oraz mozliwosc podjecia kredytu studenckiego przez
        delikwentke.A jesli z powodu ze studia sa zaoczne nie ma stypendium to wlasnie
        dlatego, ze taka osoba powinna zwyczajnie na siebie pracowac.
        Rodzice maja obowiazek zapewnic utrzymanie do osiagniecia doroslosci, a nie byc
        niewolnikami i wyrobnikami pracujacymi na luksusy swoich dzieci.Nawet zamozni
        ludzie maja prawo dysponowac dowolnie swoim majatkiem i moga zyc skromnie i tak
        samo skromnie wychowywac swoje dzieci, jesli maja taka wole.
        • pc_maniac Do Adeli38 13.04.08, 14:16
          Ona pobiera stypendium socjalne. Fakt, nie wiem w jakiej wysokości.
          Ale jednak o pracy za granicą i dorywczej w Polsce, to nawet nie wiedziałem, a
          sama to zeznała na sali sądowej. Widać jednak coś niecoś uczciwości w niej
          pozostało.
          • natasza39 Pamietaj że alimenty należą się również rodzicom! 14.04.08, 13:13
            Jak córka skończy 25 lat powinieneś wnieść pozew o alimenty na
            siebie.
            Przez ileś tam lat utrzymywałeś ty ją, teraz, jako schorowanego
            człowieka powinna ona ciebie.
            Przy takiej bezwzględności postępowania 25 letniej baby nie
            zastanawiałabym się ani chwili.
            Ja w tym wieku nie dostawałam na dziennych studiach od moich
            rodziców ani złotówki i wstydziłabym sie od nich brac pieniadze w
            tym wieku.


            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
            jest z głupcami.
            • burza4 Re: Pamietaj że alimenty należą się również rodzi 14.04.08, 19:18
              natasza39 napisała:

              > Jak córka skończy 25 lat powinieneś wnieść pozew o alimenty na
              > siebie.

              zapominasz chyba o tym, że w prawie jest określona kolejność
              alimentacji - najpierw do tego zobowiązana jest żona.
              • manderla Podsumowując Burzę i innych... 14.04.08, 19:28
                Nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności.


                pozdrawiam i życzę mądrych decyzji
                m
          • adela38 Re: Do Adeli38 15.04.08, 07:16
            Nie sadze by byla nieuczciwa...Jest po prostu egoistka.Byc moze ze cale swoje
            zycie skupiala sie tylko na wlasnych potrzebach.Moze by warto jej uswiadomic, ze
            naprawde nie masz pieniedzy i np podliczyc jaka suma ona dysponuje z
            przeznaczeniem na siebie (wlacznie stypendia i jesli dostaje cos od matki)
            ,podliczyc koszta mieszkania i pokazac jej czym wy dysponujecie w przeliczeniu
            na osobe.Alimenty nie polegaja na ym, ze rodzic ma zapewnic dziecku leprzy
            standard zycia od wlasnego.To moze byc tobie upokarzajace, ale moze wtedy ona
            zrozumie o co chodzi.Mozesz tez to zrobic poza sadem umawiajac sie z nia na rozmowe.
    • plisowanka powinno być inaczej 14.04.08, 20:48
      Nie wiem co to za poronione pomysły sądów, żeby utrzymywać obowiązek alimentacyjny, jak studia są zaoczne/wieczorowe. Tylko dzienne powinny uprawniać do alimentów. Przecież u nas w Polsce jest bezpłatny dostęp do szkolnictwa - każdy kierunek studiów można studiować dziennie, czyli bezpłatnie. A jak ktoś jest słaby naukowo, że się nie może dostać na dzienne studia albo świadomie wybiera tryb wieczorowy/zaoczny, to powinien ponieść tego konsekwencje - musi pracować. Przecież rodzic nie powinien być zobowiązany przez prawo do ponoszenia opłat za studia dziecka, które nie chce lub z powodu słabych ocen nie może studiować bezpłatnie. To jest wtedy sprawa dziecka - niech sobie płaci za studia z własnych zarobionych pieniędzy.

      Co innego, jakby w Polsce nie było dostępu do bezpłatnego szkolnictwa na każdym szczeblu nauczania. Ale póki co go mamy.

      Według mnie w ogóle w sądzie nie powinno być dyskusji o żadnej rozdzielności majątkowej czy o tym, czy dziecko faktycznie pracuje. To sprawa wtórna. Sam fakt podjęcia przez dziecko studiów zaocznych powinien wystarczyć do wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego. Nawet jak dziecko faktycznie nie pracuje, bo mu się nie chce, ale jest zdrowe.

      Studia zaoczne/wieczorowe=wygaśnięcie obowiązku alimentacyjnego. Tak powinno być moim zdaniem.
      • zuza145 Re: powinno być inaczej 14.04.08, 21:34
        he he he - bezpłatna nauka- dobre.
        A byłaś moja dorga ostatnio na jakims zebraniu w szkole ?
        Nooo- jak nie- to popytaj znajomych których dzieci sie uczą.
        Bepłatna nauka- wrrrrrrrrrrrrr.
        Kwesti pozostałej- zależności, sprawiedliwości i słuszności nie
        tykam.
        Tylko błagam- nie pisz że bezpłatna nauka.
        • tricolour Studia akademickie... 14.04.08, 21:36
          ... na w miarę sensownej uczelni to min $200.000. Takich kwot nie żąda się na
          państwowych uczelniach - a tyle płaci się za wykształcenie człeka...
          • manderla Nie ma zupy za darmo. 14.04.08, 21:53

            Chyba tak to sie mówiło na podstawach ekonomii wink
            Zawsze musi być ktoś, kto za to zapłaci. Nie ma innej mozliwości.
          • panda_zielona Re: Studia akademickie... 14.04.08, 22:41
            tricolour napisał:

            Takich kwot nie żąda się na
            > państwowych uczelniach - a tyle płaci się za wykształcenie
            człeka...

            Sugerujesz,że wszystkie studia powinny być płatne?
            • tricolour Absolutnie nie... 14.04.08, 22:48
              ... nie sugeruję żadnych radykalnych rozwiązań typu: coś musi być takie i już.
        • plisowanka Re: powinno być inaczej 15.04.08, 21:31
          zuza145 napisała:
          > Tylko błagam- nie pisz że bezpłatna nauka.

          Jako studentka dzienna studiująca w rodzinnym mieście mogę śmiało powiedzieć, że moje wydatki na naukę są naprawdę symboliczne. Praktycznie tylko bilet na tramwaj i od czasu do czasu wydatki na ksero, bo książek nie kupuję, tylko korzystam z biblioteki. Aha, i od czasu do czasu za jakiś świstek papieru trzeba na uczelni zapłacić, ale też symboliczna kwota. Pozostałe wydatki jak odzież i wyżywienie ponosi się zawsze niezależnie od tego czy się studiuje czy nie, więc to nie są pieniądze ściśle związane ze studiami.

          Podkreślam, że u mnie średnie miesięczne wydatki związane ze studiami wynoszą gdzieś 60 zł.

          Jak ktoś studiuje w innym mieście niż miasto rodzinne, to wydatki są związane z akademikiem, ale i w tym wypadku jest na studiach dziennych osłona socjalna, więc to nie są jakieś astronomiczne kwoty. Jak ktoś nie chce studiować w pobliżu miejsca zamieszkania, bo chce się rzucić na prestiżową stolicę - to jego sprawa.

          Jakby nie było studia dzienne są zawsze o wiele tańsze od zaocznych/wieczorowych, bo na tych drugich trzeba płacić czesne. A na państowych dziennych czesnego nie ma. Nie muszę chyba mówić, że czesne do rocznie wydatek rzędu kilku tysięcy.
          • plisowanka Re: powinno być inaczej 15.04.08, 21:33
            Miało być: "czesne TO rocznie wydatek rzędu kilku tysięcy"
            • zuza145 Re: powinno być inaczej 15.04.08, 21:46
              Rozumiem.
              Jednakże jako matka dwójki dzieci- jedno w gimnazjum drugie w
              podstawówce śmiem twierdzić- bezpłatność nauki to czysta fikcja-
              przynajmniej w takich szkołach jak gimnazjum i podstawówka.
          • akacjax Re: powinno być inaczej 18.04.08, 18:59
            Widać to takie studia, które niczego nie wymagają-tylko iść do biblioteki i się uczyć. Ale są też takie, które wymagają wydatków. Popytaj studentów z dziennych na architekturze, na informatyce, na uczelniach artystycznych, a nawet na medycynie-ile kosztują ksiąki, które trzeba mieć, z biblioteki nie da się pożyczyć.

            W sumie nie ma sensu dyskutować, o tym, czy powinno być tak, czy tak. Obecnie jest takie a nie inne prawo. Reszta jest filozofowaniem.
            Poza tym dziecko ma prawo do takiego poziomu zycia do jakiego go rodzice przyzwyczaili. To, że tata nie mieszka z mamą nie powinno znaczyć, że nagle dziecko ma klepać biedę-bo rodzic nie da alimentów.
            A często pojawia sie znaczne obniżenie i niestbilność poziomu zycia dziecka po rozwodzie rodziców.
            • tricolour Zgoda, a nawet nie... 18.04.08, 19:07
              ... bo rzeczywiście dziecko nie powinno cierpieć na rozwodzie ze względu na swój
              rozwój.

              Ale bez przesady z dzieckiem, które studiuje - to jest dorosły człowiek i w
              żaden sposób rodzice nie mają obowiązku zapewniać mu takiego poziomu, jaki sami
              mają. Nie mają obowiązku kupować samochodu, budować domu czy starać się
              odpowiednio opłacane zajęcie. Młody, dorosły człowiek startuje od zera...
              • akacjax Re: Zgoda, a nawet nie... 18.04.08, 20:24
                Niejeden sąd mógłby Cię zaskoczyć. Chodzi o poziom do jakiego dziecko było przyzwyczajone-szerokie pojęcie-ale nie chodzi o to by miało auto-skoro go faktycznie nie miało, ale jak uczyło sie prywatnie języków i rodziców na to stać!, to niekoniecznie wolno im ot tak powiedzieć: rozwodzimy się to teraz zero języków, zero wakacji...bo za chwile jest tak-zarobiłes na języki-to i na ubranie zarobisz, na jedzenie...i gdzieś ta szkoła, może stracić priorytet.

                Oczywiście są różne style wychowywania nawet w pełnych rodzinach, są też różne dzieci, jedne same od zawsze zaradne, inne dłużej do tego dorastają.
                Ale doświadczenie forumowe mówi mi, że najbardziej na pomoc dzieciom narzekają nowi małżonkowie rodzica. U młodszych dzieci-zarzuca się złe gospodarowanie alimentami przez rodzica, z którym mieszka dziecko, u starszych, na pazerność dzieci.

                • zuza145 Re: Zgoda, a nawet nie... 18.04.08, 21:00
                  hm- zaliczam złe gospodarowanie, a młoda- wysokośc za rachunki u
                  tatausia- bo to płaci.
                  Faktem jest że młoda przegina i pracuję nad tym.
                  Tylko jak dostaję rachunki z galerii za exl. n=bieliznę dka kochanki-
                  to mi się dziwnie robi- nikt tego nie wie- ja wiem- jaką mąż ma
                  strukturę wydatków.
                  I co z tym począć.
                  Nie wiem- acz nie jest to przyjemnie- nie ze wględu na moje ambicje
                  sypiania w jedwabiach- tylko dopiero co otrzymałam info- kasy na
                  kolonię brak.
                  • zuza145 Re: Zgoda, a nawet nie... 18.04.08, 21:02
                    mlodej rachunki dotyczą komórki- którą ojciec dał i od kilku
                    miesięcy płaci sam.
                    Ludzki pan. ( wiem że jestem złośliwa ale czasami mam dość
                    świetojebliwości).
                • tricolour A moje doświadczenie forumowe... 18.04.08, 21:20
                  ... też jest ciekawe. Na innych forach można znaleźć ciekawe dyskusje kobiet,
                  które wydały się za rozwodników, którzy płacą alimenty. To jest pouczające jak
                  zmienia się im punkt widzenia i sposób liczenia tego, co tatuś (a obecnie mąż)
                  ma wydać na dziecko. Jeśli jeszcze ex-małżonka zagląda nie tylko do portfela
                  byłego męża, ale także jego obecnej żony (bo się facetowi sytuacja poprawiła, a
                  dziecko ma mieć tak, jak tatuś) to komentarze są naprawdę zajmujące...

                  To taka dygresja...
                  • manderla Re: A moje doświadczenie forumowe... 18.04.08, 21:34
                    tricolour napisał:
                    To jest pouczające jak
                    > zmienia się im punkt widzenia i sposób liczenia tego, co tatuś (a
                    obecnie mąż)
                    > ma wydać na dziecko.

                    No przecież to takie ludzkie wink
                    • zuza145 Re: A moje doświadczenie forumowe... 18.04.08, 22:11
                      wiem, cztałam tony tego.
                      Mnie nie rusza- dziecko to dziecko.
                      a niby czemu mam co mam?
                      Dbam- jako ostatnia chyba o dobre imię ojca w oczach dzieci- mimo że
                      czasami czuję wstręt z tego powodu.
                      ale nie zrozumcie że kłamię- nie.
                      Tylko się pilnuję- bo dziećmi nie mozna manipulować- zmilczę dośc
                      często- jak odczuwam sprzeciw organizmu.
                      I tak soie posuwam do przodu- wyczulona jako człowiek i rodzic na
                      manipulacje i nawet niepozzytywne opinie rodziców o mężu ucinam- bo
                      to też jest złe dla dzieci- powoduje że małew muszą doknywać wyboru-
                      opowiadając się po stronie dzidków lub ojca.
                      Jest to niedopuszczalne.
                      Jesuuuuuuuuu- już parę scyzj z rodzicami miałam- wiem że mnie
                      kochają ale niestety- nie mają pojęcia co robić i zachowują się
                      standardowo.
                      Zesz cholera- albo głupią blondi chcę być albo nie wiem co czasami.
                • plisowanka Re: Zgoda, a nawet nie... 18.04.08, 22:55
                  akacjax napisała:
                  > Ale doświadczenie forumowe mówi mi, że najbardziej na pomoc dzieciom narzekają
                  > nowi małżonkowie rodzica. U młodszych dzieci-zarzuca się złe gospodarowanie al
                  > imentami przez rodzica, z którym mieszka dziecko, u starszych, na pazerność dzi
                  > eci.

                  Trochę to można zrozumieć, bo przecież ten nowy małżonek nie ma obowiązku partycypowania w kosztach utrzymania nieswojego dziecka. I nie mówię tego w sensie bezpośrednim, jako płacenie na to dziecko, ale pośrednim - jeśli np. matka dziecka wyda całą swoją wypłatę i alimenty na dziecko, to ten nowy małżonek wyłącznie ze swoich pieniędzy musi opłacić rachunki typu czynsz, prąd, gaz.
            • plisowanka Re: powinno być inaczej 18.04.08, 22:44
              akacjax napisała:

              > Widać to takie studia, które niczego nie wymagają-tylko iść do biblioteki i się
              > uczyć. Ale są też takie, które wymagają wydatków. Popytaj studentów z dziennyc
              > h na architekturze, na informatyce, na uczelniach artystycznych, a nawet na med
              > ycynie-ile kosztują ksiąki, które trzeba mieć, z biblioteki nie da się pożyczyć

              Fakt, że nie wszystko można wypożyczyć do domu, ale ja pisałam o kserowaniu książek a biblioteki.
              • plisowanka Re: powinno być inaczej 18.04.08, 22:46
                miało być - kserowaniu książek w bibliotece. Wypożyczam je "na miejscu" i biegnę z nimi na tanie ksero. Za pół godziny oddaję.
                • akacjax Re: powinno być inaczej 19.04.08, 16:41
                  A ja dodam, że nie wyobrażam sobie kserowania chocby I tomu anatomii-ok 500 stron. Cena starej książki na alllegro-100zł. A to zaledwie I tom.
                  I nie każdy mieszka obok uczelni.
                  • plisowanka Re: powinno być inaczej 19.04.08, 17:52
                    akacjax napisała:

                    > A ja dodam, że nie wyobrażam sobie kserowania chocby I tomu anatomii-ok 500 str
                    > on. Cena starej książki na alllegro-100zł. A to zaledwie I tom.
                    > I nie każdy mieszka obok uczelni.

                    Ja kseruję książki, które mają i 800 stron. Ksero po 10 groszy za stronę, na której mieszczą się 2 strony książki. Więc ta twoja anatomia 500 stron wyniosłaby cię na ksero 25 zł + 5 zł za zbindowanie.

                    Wydatek na kserówki niewielki, zwłaszcza że taką cegłę trzeba skserować raz na kilka miesięcy. Więc w skali roku te wydatki są symboliczne.
                    Zresztą w niektórych punktach ksero koło uczelni mają już kopie książek najczęściej kserowanych, więc nawet nie trzeba tej książki brać z biblioteki, wystarczy tylko powiedzieć tytuł i za jakiś czas przyjść po odbiór.
                    • babe007 Ja tak naiwnie zapytam.... 21.04.08, 11:05
                      ... czy aby kserowanie (szczególnie całych - bo zdaje się, że kilka
                      stron wolno) książek to nie kradzież (coś tak jak piractwo
                      komputerowe)?
    • haniutek06 Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 20.04.08, 22:15
      Alimenty na dziecko trzeba płacić pełnoletności najdłużej jednak przez czas
      planowej nauki. Obowiązek alimentacyjny nie wygasa sam, trzeba wystąpić do Sądu
      o ustalenie, że obowiązek alimentacyjny ustał. W takim stanie faktycznym nie
      jest wykluczone, iż Sąd tak postanowi. dziecko bowiem studiuje zaocznie, ma
      możliwość utrzymania się ( sąd ustala jak ma zorganizowane zajęcia, jakie ma
      wykształcenie, czy są oferty pracy ) a ojciec ma bardzo trudną sytuację
      materialną. Nie mniej jednak trzeba złozyć stosowne powodztwo.
    • clio11 Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 22.04.08, 10:07
      Może niezbyt diokładnie przeczytałam Twój post i odnośniki, może
      sprawę traktuję tendencyjnie, bo miałam z podobną do czynienia, ale
      MOJE zdanie jest takie:
      1. piszesz, że córka studiuje na ostatnim semestrze-czy maja się
      odbyc kolejne rozprawy? Jeśli teraz czekasz tylko na wyrok-odwołaj
      się. To nic nie kosztuje. Jesli został wyznaczony kolejny termin-
      postaraj się, by wydłuzyć bieg postepowania. Czas paradoksalni, im
      szybciej bedzie płynął, tym lepej dla Ciebie-córka może w
      międzyczasie się obroni no i coś będzie musiała z tą dorosłością
      zrobić. Nie może być zawieszona w próżni.
      2. Czy córka jest zarejestrowana jako bezrobotna? jesli tak-czy
      pobiera zaisłek?
      3. Jesli pracowała za granicą-czy dostarczyła zaswiadczenie?
      Praca "na czarno" to furtka do fantazjowania na temat zarobków i
      raczej nikt ich w takim przypadku nie zawyża.
      4. Czy posiada konto bankowe? Jesli tak-czy wnioskowałeś o wyciągi?
      5. Jesli pracowała w Polske-czy wnioskowałes o dostarczenie PIT-u z
      rocznym rozliczeniem, składanego do US?

      Oprócz tego istnieje internet, który, jak większość z nas wie-jest
      zabawka, ale też i potężnym bankiem informacji. W związku z tym:
      -Czy może ma założony profil na Naszej-Klasie (wgląd do portalu mają
      osoby zarejestrowane, więc będziesz musiał sam założyc tam konto)?
      Być może znajdziesz tam informacje, które Ci się przydadzą.

      Co do tematu rozdzielności majatkowej i tych nieszczęsnych akcji
      posiadanych przez twoja żonę-sąd cześto zwraca się o okreslenie
      stanu majątkowego obecnego partnera osoby zobowiązanej. Przy
      wydawaniu wyroku kieruje się zaprotokołowanymi zeznaniami jak też
      czymś, co akurat w Twoim przypadku mogło być nadinterpretowane-
      mianowicie doświadczeniem życiowym.


      No i na koniec moich refleksji-nie łudź się; nasze sady wciąz
      jeszcze nastawione są niechętnie do ojców, jednak nikt nie lubi, by
      z niego robic idiotę, sąd też.
      Jesli nie dasz się ponieść emocjom i podejdziesz do sprawy
      merytorycznie-możesz na tym lepiej wyjść.

      Swoja drogą-24 lata to wiek, kiedy trzeba stanąć w końcu na własnych
      nogach, a nie wiecznie doić rodziców. Tym bardziej, że młoda ta i
      widzę-bardzo zaradna-osoba studiuje w systemie zaocznym.
      Jeśli młoda dziewczyna twierdzi dzis, że nie może znależć pracy-nie
      wierzę. W każdym, nawet najmniejszym miasteczku, można znależć dziś
      prace, choćby w sklepie spożywczym. Fakt, że nie jest to zbyt
      ambitne zajęcie, jeśli ktos studiuje np. stosunki międzynarodowe,
      ale dobrze świadczy o takiej młodej osobie.

      Czy córka wykazywała, w jaki sposób szukała pracy?
      Czy ma na to dowody?
      Pamiętaj, że to, co nie jest zaprotokołowane, to, co nie jest sądowi
      dostarczone na papierze (najlepiej oczywiście z pieczatkamiwink
      -nie istnieje.


      • pc_maniac Re: Alimenty na dorosłe dziecko, rozdzielność maj 22.04.08, 12:03
        Ad.1. Jutro ma odbyć się jedynie ogłoszenie wyroku.
        Powództwo wygaśnięcia alimentacyjnego było złożone na miesiąc utraty
        przeze mnie pracy, czyli sierpień 2007 roku, więc teoretycznie nia
        ma znaczenia tutaj przeciąganie sprawy.

        Ad.2 Nie nie jest zarejestrowana jako bezrobotna, jednak prace
        dorywcze podejmowała w trakcie, również za granicą). Pobiera również
        stypendium socjalne na uczelni.

        Ad.3. Nie złożyła zaświadczenia o pracy za granicą. Jedynie
        zeznanie, ze "z tej pracy przywiozła 2000PLN". Trochę to
        irracjonalne wyjaśnienie, gdyż nie ważne powinno być dla sądu "ile
        kto przywiezie" lecz ile zarobi?! To oczywiście moja prywatna ocena.
        Nie wiem czy pracowała na czarno czy oficjalnie. Zeznała jedynie to
        co napisałem powyżej.

        Ad.4 Nie mam pojęcia czy posiada konto bankowe. Nie winoskowałem o
        sprawdzenie tego. Co do PIT-u chcę to zawnioskować jesli bedzie ciąg
        dalszy (czyli jesli odwołam się od wyroku sądu). Sam nie posiadałem
        jeszcze na ostatniej rozprawie złożonego w IS własnego PITu za rok
        2007, więc tak samo mogła zbić ten argument druga strona.

        Ad.5. Odpowiedź powyżej. Nie wnioskowałem, gdyż termin skłądania
        PITu dopiero minie, i miała prawo takowego nie dostarczyć,
        tłumacząc, ze nie złozyła jeszcze.

        Na sam koniec rozprawy Sąd zapytał córkę czy ma zamiar podjąć w
        najbliższym czasie jakąś pracę. Odpowiedziała, że tak, ale praca ta
        będzie na pół etatu w hipermarkecie przy wykładaniu towarów, za ...
        300PLN.
        I tutaj zbiłęm ten argument, ze jesli pragnie się znaleźć pracę o
        najniższych zarobkach, to takową sie znajdzie i dałem przykład
        choćby prac przy wprowadzaniu dancyh do komputera w placówkach
        służby zdrowia (ogłoszenia w pośrednictwie pracy), gdzie zarobki
        oscylują w granicach 800 PLN netto.
        To trochę speszyło córkę i przyznała przed sądem, ze nie wiedziała o
        tym.
        • pc_maniac Jutro dzień prawdy 22.04.08, 12:06
          Jutro dowiem się jakie jest postanowienie sądu w tej sprawie.

          Szczerze mówiąc jestem przed tym wszystkim znerwicowany, przemęczony
          trudnościami z zaśnieciem i w ogóle mam wszystkiego dość.
          Nawet nie chodzi tutaj o wyrok. bardziej o sam fakt, ze trzeba się w
          świetle prawa posuwać do ciągania własnej córki po sądach, żeby
          obowiązek alimentacyjny wygasł.
          Coś takiego powinno się odbywać automatycznie, bez procesowania się.
          • aron95 Re: Jutro dzień prawdy 22.04.08, 12:19
            Nie zapomnij nam tu napisać jaki jest wyrok >
            Myślę że wszyscy ciekawi .
            • pc_maniac Re: Jutro dzień prawdy 22.04.08, 12:27
              Stawiam 70-30, że będę musiał płacić dalej.
              No przecież w świetle prawa mam teraz "bogatą żonę".
              I co z tego, ze z rozdzielnością majątkową?!
              • clio11 Re: Jutro dzień prawdy 22.04.08, 17:33
                A ja stawiam 70:30 że nie będziesz. Noooo, ale napisz, napisz.
          • clio11 Re: Jutro dzień prawdy 22.04.08, 17:31
            Najoptymalniejszą sytuacją jest, gdy to dorosłe dziecko dzwoni do
            rodzica lub przynajmniej pisze parę słów, że jest już samodzielne.
            Niestety, zarówno dzieci alimentowane jak i niealimentowane a przy
            rodzicach, często przyzwyczajaja się do tego i nie zawsze do nich
            dociera, że rodzice nie mają ochoty dalej finansować dorosłej
            przecież pannicy lub kawalera. Rozumiem jeszcze studia dzienne, choć
            też dzisiaj, szczególnie za granicą, wielu młodych ludzi godzi naukę
            z pracą.
            Z kolei tego, co robisz nie nazwałabym ciąganiem córki gdziekolwiek,
            bo po pierwsze sam się nie wpędzaj w patetyczne tony, a po drugie to
            nic uwłaczającego, gdy ktoś próbuje sobie sam przywrócić godność.
            To raczej córka powinna przemysleć niektóre kwestie, nes pa.
            Sąd jest niezawisły i (teoretycznie, bo z praktyką jest różnie)
            bezstronny. I to sobie do chwili jutrzejszego ogłoszenia wyroku
            powtarzaj.

            • pc_maniac Cóż, Clio11 miałą rację. Ja się myliłem 23.04.08, 17:05
              Wyrok nieprawomocny zapadł.
              Obowiązek alimentacyjny wygaszono z dniem złożenia pozwu.
              Sędzia coś tam już poza rozprawą podniósł, że "nie ma sensu
              procesować się o nadpłacone alimenty".
              Na co mu odpowiedzialem, że nawet nie miałem takiego zamiaru. I to
              co wpłacałem jako nadwyżkę wplacałem z własnej chęci.

              Teraz już tylko muszę poczekać 21 dni na uprawomocnienie się wyroku
              (lub na sprawę odwoławczą o ile córka się odwoła).

              Ale tak czy siak, zeszło ze mnie powietrze, jak z przekłutego
              balonika.
              • clio11 Re: Cóż, Clio11 miałą rację. Ja się myliłem 23.04.08, 17:51
                Nie będę Ci gratulować, bo uważam, że nie mam czego. To wątpliwa
                satysfakcja-stać po innej stronie barykady niż Twój własny potomek.
                Mam nadzieję, że Twoja córka wyciągnie z tego jakąś naukę.
                Tyłek ją zapewne trochę boli, ale do wesela się zagoi, heh.

                Nie wątpię też, że oboje teraz odpoczniecie psychicznie.
                Sądy to nie miejsce dla przeciętnego zjadacza chleba.

                Niemniej jednak, podejmując kiedyś takie, a nie inne decyzje-wielu
                nie podejrzewa, że to dopiero początek góry lodowej.
                Wygląda na to, że Ty się ześliznąłeś wink

                • pc_maniac Re: Cóż, Clio11 miałą rację. Ja się myliłem 23.04.08, 19:50
                  Dla mnie w ogóle klęską było, że musiałem występować do sądu przeciw córce, żeby
                  to się skończyło.
                  Ale takie są nonsensy w tym kraju.
                  Nawet gdyby córka sama zdecydowała, że nie potrzebuje już alimentów, to nie jest
                  to podstawa dla komornika, by wstrzymać egzekucję (bo nie leży to w jego interesie).
                  • tricolour Nie przesadzaj w drugą stronę... 23.04.08, 19:53
                    ... nie kraj jest winny, że Twoja córka chce alimentów od Ciebie. Komornik
                    działa na zlecenie córki, a nie dlatego, że ma osobisty interes chodzić właśnie
                    za Tobą.
                    • pc_maniac Re: Nie przesadzaj w drugą stronę... 23.04.08, 20:46
                      tricolour napisał:

                      > ... nie kraj jest winny, że Twoja córka chce alimentów od Ciebie. Komornik
                      > działa na zlecenie córki, a nie dlatego, że ma osobisty interes chodzić właśnie
                      > za Tobą.

                      Hm, to chyba nie znasz założeń instytucji komorniczych?!

                      To instytucja samofinansujaca się, żyjąca z procentu od ściągniętych pieniędzy.
                      I jeśli mają do wyboru ściągać pieniądze z osoby, która ma nieściągalne długi, a
                      z drugiej strony osobę, która ma choćby rentę, na którą można wejść, to sorry,
                      ale skrupułów mieć nie będą.

                      Powiem Ci jedno - jak zacząłem wpłacać do komornika większe kwoty niż zasądzone,
                      to pracownicy pokazywali mnie sobie palcami (ponoć nie pamiętają takiego
                      drugiego przypadku).
                      Myślisz, że komornik inkasował swój procent od kwoty zasądzonej, a nadwyżkę
                      wysyłał córce?!
                      Nic bardziej mylnego - procent na komornika liczono od całej wpłacanej kwoty, a
                      nie jedynie od tej przyznanej przez sąd.

                      Inną ciekawostkę, którą dowiedziałem się niedawno, acz już totalnie po fakcie,
                      była sama kwestia złożenia wniosku przez byłą żonę o ściąganie wierzytelności
                      poprzez komornika.
                      Gdybym wiedział wtedy to co wiem teraz, to za sam fakt złożenia takiego wniosku
                      mogła ponieść konsekwencje prawne w postaci grzywny.

                      Gdyż nie było najmniejszych podstaw do takiego wniosku, a był on wyłącznie
                      spowodowany złośliwością.
                      Do dzisiaj przechowuję odcinki alimentów, które wysyłałem na córkę, gdzie w
                      pewnym momencie znalazła się adnotacja listonosza, że adresat odmówił przyjęcia
                      przesyłki. 3 razy żona nie przyjęła alimentów od listonosza i to była jej
                      podstawa do wystąpienia do komornika z wnioskiem o "ściąganie z urzędu".
                      Okazuje się, że w takiej sytuacji to ona złamała prawo.

                      Ale mądry Polak po szkodzie, a szkoda była, bo jakby nie patrzeć, to córka
                      dostawałaby jeszcze więcej, a tak to przez wiele lat komornik pobierał swoje 20%.
                      Dobrze, że jakiś czas temu odsetki komornicze uległy zmniejszeniu.
                      • manderla Re: Nie przesadzaj w drugą stronę... 23.04.08, 20:54
                        pc_maniac napisał:


                        >
                        > Ale mądry Polak po szkodzie,

                        To sam sobie odpowiedziałeś.

                        Szczerze mówiąc w ogóle nie widze w czym masz problem.
                        Może powtórze: nieznajomośc prawa nie zwalnia z odpowiedzialności.
                        Zagrałeś sam na własna szkodę.
                        Było sie zorientować zawczasu wink
                      • tricolour Ja już nie chcę dyskutować... 23.04.08, 21:00
                        ... bo Twoje sprawy sie prostują.

                        Ale za diabła nie wiem jakim cudem doszło do ścigania komornikiem skoro płaciłeś
                        jak należy - nie ma takiej możliwości. Sam gdzieś dałeś ciała...
                        • ta Re: Ja już nie chcę dyskutować... 24.04.08, 01:32
                          Ściemniasz smile

                          - skąd wziął się komornik, jeśli podobno płaciłeś regularnie i do tego z nawiązką ?
                          - wiedziałeś, czy nie widziałeś, że córka pracowała ( 2 sprzeczne wypowiedzi w
                          twoich postach)?
                          - od kilku miesięcy utrzymujecie 3 osobową rodzinę za 420 zł miesięcznie i aby
                          przetrzymać kryzyz zapożyczacie się wokół?
                          - jakiż to bank daje kredyty małżonkom: niepracującemu renciście i
                          niepracującej żonie?
                          - spłodziłeś starszą córkę w wieku 17 lat, a młodszą, będąc chorym człowiekiem 4
                          lata po wylewie?
                          - sądzisz, że studiując zaocznie, student angażuje się w naukę przez 4 dni w
                          miesiącu, czyli dyplom mgr otrzymuje po ok 6,6 miesiącach nauki ( 10 mies x 5lat
                          x 4 dni= 200 dni= ok 6,6 mies) ?
                          - jak sądzisz, kto ma wspierać, także finansowo małżonka w chorobie ?
                          - komputer i stały abonament na dostęp do internetu sprezentował ci dobry wujek?

                          Właściwie nie chcę, żebyś mi odpowiadał i przerywał swoje świętowanie
                          Ta_
                          • pc_maniac "Ja już nie chcę dyskutować..."- a dyskutowałaś w 24.04.08, 03:21
                            "Ja już nie chcę dyskutować..."- a dyskutowałaś w ogóle?
                            Bo mam wrażenie, ze Twój post to monolog. Szczególnie czytając Twoje ostatnie
                            zdanie.Dyskusja wymaga 2 stron. Ty zaś pragniesz być stroną JEDYNĄ!

                            > - skąd wziął się komornik, jeśli podobno płaciłeś regularnie i do tego z
                            nawiązką ?

                            Bez przesady. Przez pierwsze 7 lat nie płaciłem z nawiązką, bo musiałem spłacać
                            długi jakie mi w prezencie pozostawiła żona.
                            A skąd się wziął? Stąd, że odbyła się sprawa alimentacyjna bez mojego udziału
                            (ponieważ udział w ogóle nie jest wymagany strony płacącej, więc b.żona
                            wykorzystała moment, że byłem w szpitalu i założyła sprawę o alimenty, a że
                            wysokość o którą wystąpiła była identyczna z tą jaką jej płaciłem wcześniej,
                            więc lekko mówiąc zwisało mi to i nie odwoływałem się. Bo bym się ośmieszył, że
                            żądam anulowania wyroku, gdy wyrok opiewał na kwotę, którą i tak płaciłem.

                            Tyle, że b. żonie orzeczenie sądu było potrzebne jedynie by pobiec do komornika.
                            (do TA. mam Ci zeskanować te przelewy z adnotacją byś nie starała się mnie
                            obrażać? Zrobię to z miłą chęcią).

                            > - od kilku miesięcy utrzymujecie 3 osobową rodzinę za 420 zł
                            > miesięcznie i aby przetrzymać kryzyz zapożyczacie się wokół?

                            To jest karalne?

                            > - jakiż to bank daje kredyty małżonkom: niepracującemu renciście i
                            > niepracującej żonie?

                            Bank w którym żona jest zatrudniona (a że nie pracuje, ponieważ jest na urlopie
                            wychowawczym nie zmienia faktu, ze nadal jest jego pracownikiem). Dziwne nie?
                            To ja Ci powiem coś jeszcze bardziej dziwnego - możesz być nawet żebraczką, a
                            jeśli masz majątek, a takowy moja żona posiada, to również dostaniesz pod ten
                            zastaw kredyt. Więc tym razem Ty nie ściemniaj.

                            > - spłodziłeś starszą córkę w wieku 17 lat, a młodszą, będąc chorym >
                            człowiekiem 4 lata po wylewie?

                            Co Ty za brednie wypisujesz?! Piszesz o mnie czy o kimś z Twoich znajomych?
                            Primo - pierwsze dziecko urodziło mi się gdy miałem 20 lat.
                            Drugie zaś gdy miałem lat 44. Również uważasz, że to zabronione prawem?
                            Czy ja gdziekolwiek napisałem, że jestem po wylewie? Napisałem, że byłem kilka
                            lat temu całkowicie sparaliżowany, lecz paraliż w znacznej części ustąpił
                            zmieniajac się na częściowy niedowład.

                            > - sądzisz, że studiując zaocznie, student angażuje się w naukę
                            > przez 4 dni w miesiącu, czyli dyplom mgr otrzymuje po ok 6,6
                            > miesiącach nauki ( 10 mies x 5lat x 4 dni= 200 dni= ok 6,6 mies)?

                            Nic nie sądzę. Moja obecna żona skończyła studia pracując od wielu lat, również
                            zaocznie. Pracując na pełnym etacie, pomagając w utrzymaniu rodziny, nie
                            pobierając stypendium. Więc jeśli inni mogą, to nie pieprz mi głodnych kawałków,
                            że 24 letnia osoba w czasie studiów zaocznych musi 100% wolnego czasu poświęcać
                            wyłącznie na naukę. Z Twojej wypowiedzi podejrzewam, ze jesteś jednym z
                            przykładów wiecznie studiującego pasożyta. Bo bardzo dobrze zdaję sobie sprawę
                            dla czego stworzono coś takiego jak studia zaoczne dla pracujących słodziutka,
                            dla pracujących.


                            > - jak sądzisz, kto ma wspierać, także finansowo małżonka w chorobie ?

                            Niech zgadnę, Ty?

                            > - komputer i stały abonament na dostęp do internetu sprezentował ci > dobry
                            wujek ?

                            Komputer sprezentowałem sobie sam. Wyobraź sobie że żonie również.
                            A co nie wolno mi? Przecież nawet na rencie zapierniczałem, pomagając córce na
                            tyle na ile potrafiłem. Ba, nawet spłaciłem długi, które zostawiła mi była w
                            spadku. Bądź co bądź komornikowi w tym temacie również było wszystko jedno z
                            kogo ściągnie ze mnie, czy mojej byłęj wspólniczki żony, która ukrywała się
                            przed nim 7 lat.
                            A stały abonament mam dzięki temu, że jest to jedna z niewielu w tym wieku
                            przyjemności, dzięki której mogę sobie z Tobą wymienić poglądy.
                            Według Ciebie powinienem położyć się gdzieś w bramie cmentarza i czekać na
                            śmierć, co taki stary pierdziel ma za prawo włazić do internetu i chcieć
                            dyskutować z tak miłymi osobami jak "Ta_".

                            > Właściwie nie chcę, żebyś mi odpowiadał i przerywał swoje świętowanie
                            > Ta_

                            Brawo - i tu wyszła pełna kultura wypowiedzi. Ja Ci nawtykam, ale nie waż się mi
                            odpowiadać. Nie sądzisz, że przegięłaś z tym podsumowaniem?
                            Nie wiem więc czemu zdecydowałaś się w takim razie w ogóle napisać, jeśli z góry
                            nie życzysz sobie odpowiedzi. Czy to dla tego, że uważasz sie za kogoś lepszego
                            od innych? To czemu bierzesz udział w tak przyziemnych sprawach jak to forum?
                            Przecież stworzona jesteś do zacniejszych rzeczy (np. do 24-ro godzinnego
                            studiowania zaocznie).
                            A co do świętowania - każdy mierzy innych własną miarą. Więc życzę Ci udanych świąt.

                            A podsumowując.
                            Zdaję sobie sprawę, że niektóre kobiety dotknięte przez swoich byłych, na
                            wszystkich facetów patrzą jak na sk...nów. Tylko czy z tego powodu Ty czujesz
                            się lepiej?
                            Uważasz, że świat jest taki czarno-biały?
                            Więc ja również powinienem wszystkie kobiety traktować jak dziwki, bo moja
                            puściła się nie tylko z młodszym od siebie, nie tylko wydawałoby sie z moim
                            przyjacielem, którego gościłem pod własnym dachem, ale jeszcze przy okazji
                            wspólnie zrujnowali mnie.

                            I co powinienem z tego powodu wyjść na ulicę i strzelać do wszystkich kobiet, bo
                            właśnie z taką miałem do czynienia?

                            Nawet w największych emocjach czasem warto pamiętać, że myśleć powinno się
                            głową, nie zaś emocjami.
                          • clio11 Re: Ja już nie chcę dyskutować... 24.04.08, 07:28
                            A czemuż to, moja droga Ta_, bawisz się w dochodzenie?
                            Masz gorszy dzień?
                            Może powinien podpisać się dodatkowo pod swoim postem z imienia i
                            nazwiska+dane teleadresowe?

                            Odnoszę wrażenie, że się ciut zagalopowałaś.
                            Jeśli masz za niskie ciśnienie i boli Cię głowa to po prostu wypij
                            kawę a nie wyżywaj się na nieszczęśniku.

                            Nie rozumiem, czemu patrzysz na czyjąś historię przez pryzmat
                            (przypuszczalnie) właśnej.
                            Gdyby wszyscy alimenciarze pewnego dnia powymierali z głodu (co
                            zapewne jest zbożnym życzeniem co bardziej radykalnych osób)-
                            zdziwiłabyś się, że wśród Twoich znajomych też się przerzedziło wink

                            A odnośnie nauki na studiach zaocznych-nie przesadzajmy, można dać
                            radę. Sama takie skończyłam pracując na dwóch etatach, mając małe
                            dzieci. Gwoli ścisłości-nigdy nie byłam w sądzie by stawać
                            naprzeciwko mojego ojca i domagać się, by mi finansował studia.
                            Byłam alimentowana do 18 roku życia. Dziś jestesmy w wysmienitych
                            stosunkach (zreszta zawsze bylismy).



                          • panda_zielona Re: Ja już nie chcę dyskutować... 24.04.08, 11:32
                            Zanim zaczniesz kogoś obrażać,poczytaj ze zrozmieniem.
                            • clio11 Re: Ja już nie chcę dyskutować... 24.04.08, 15:47
                              ???
                              To do mnie było, bo nie rozumiem?



                              • panda_zielona Re: Ja już nie chcę dyskutować... 24.04.08, 16:03
                                clio11 napisała:

                                > ???
                                > To do mnie było, bo nie rozumiem?
                                Ależ skąd,to było do Ta,nie wiem dlaczego zapisało się pod Twoim
                                postem,sorki
                  • clio11 Re: Cóż, Clio11 miałą rację. Ja się myliłem 23.04.08, 20:13
                    Muszę przyznać, że mnie ubawiłeś.
                    Czy przed złożeniem wniosku o uchylenie obowiązku alimentacyjnego
                    zasięgałeś gdzieś porady?
                    Komornik nie jest wróżką, niby skąd ma wiedziec, że Ty nie płaciłbyś
                    tych alimentów.
                    Ten Pan egzekwuje wierzytelności tylko i wyłącznie wtedy, kiedy
                    wierzyciel zgłosi się do niego z tytułem prawnym. W Twoim przypadku
                    hipotetycznym wierzycielem byłaby Twoja córka, która, mająć
                    prawomocny wyrok alimentacyjny sprzed iluśtam lat-domagałaby się
                    wyegzekwowania od Ciebie należnych jej pieniędzy.
                    Uwierz mi, machina egzekucyjna to nie perpetuum mobile. Tu musi ktoś
                    mocno popchnąć od czasu do czasu.
                    Nonsensem jest, że, by dowieść, że córka nie powinna dostawać od
                    Ciebie pieniędzy-musisz szukać rozjemcy w sądzie. Dorosły człowiek w
                    wieku 24 lat powinien być za siebie odpowiedzialny i powinien
                    utrzymywać się sam a nie doić nieszczęśnego rodzica, bo akurat
                    istnieje niedoprecyzowane pojęcie "samodzielności" w prawie
                    rodzinnym. Howgh.


                    • pc_maniac Re: Cóż, Clio11 miałą rację. Ja się myliłem 23.04.08, 20:48
                      clio11 napisała:

                      > Czy przed złożeniem wniosku o uchylenie obowiązku alimentacyjnego
                      > zasięgałeś gdzieś porady?

                      Jedyną poradę otrzymałem właśnie u komornika, który powiedział mi, ze jedyną
                      możliwością wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego jest właśnie prawomocny wyrok.
                      Oni są "od ściągania, a nie od decydowania do którego momentu".
                      • aron95 Koniec stresów 24.04.08, 17:34
                        i to jest najważniejsze .
                        Ciekawe jak Ci się teraz ułożą stosunki z córką ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka