Dodaj do ulubionych

Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo?

04.05.08, 23:12
Tak mi sie nasunelo po lekturze watku o nierownej milosci do dzieci... Czy
kontakt z osobnikiem uposledzonym uczuciowo, ktory np uwaza, ze placac
alimenty wypelnia juz swe obowiazki ojcowskie, ktory nie potrafi oddzielic
uczucia do kobiety od uczucia do wlasnego dziecka, czy tez nawet alimentow nie
zamierza placic, albo wybiera sobie tanie polkurwie jako partnerke i za jej
namowa zrywa wiezy z dzieckiem - czy taki czlowiek moze przekazac dziecku
jakies pozytywne wzorce? Czy nie lepiej zeby zniknal z zycia dziecka, tak by
nie musialo sie wstydzic za ojca?
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 04.05.08, 23:19
      szkoły są dwie: garwolińska i otwocka smile)
      Jedna mówi, że w podanych przez Ciebie sytuacjach lepiej by tego
      kontaktu nie było, bo dobrego wzorca nie budziet a i ryzyko
      przejęcia złych postaw też jest. Ale jest też niebezpieczeństwo
      idealizacji postaci ojca.
      Druga mówi - niech ten kontakt będzie, jeśli matka potrafi
      przekazać te dobre wzorce. Dziecko wtedy samo się może przekonać
      jaki naprawdę ojciec jest. Tyle, że to cięzki (dla matki i dziecka)
      i długotrwały proces.
    • magdmaz Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 05.05.08, 09:19
      Jest jeszcze trzecia szkoła, taka na logikę, moja własna smilesmile - ojciec jak
      ojciec, trudno, nie wybiera się. Ale jest. Istnieją korzenie, istnieje rodzina
      ze strony ojca, jacyś tam przodkowie. Ten kontakt - choćby chłodny emocjonalnie
      i okazjonalny - jest też po to, aby mody człowiek umiał osadzić siebie w jakiejś
      tradycji i znaleźć swoje korzenie. Choćby się z nimi nie utożsamiał. Choćby miał
      się od nich odciąć - ale żeby się odciąć, musi się te korzenie MIEĆ.
      No i geny. Naprawdę brak kontaktu z ojcem nie wyruguje z naszych dzieci jego
      genów. Które objawiają się w sposób i w chwilach zupełnie nieoczekiwanych. Niech
      człowiek wie, skąd mu się to bierze.

      • chalsia Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 05.05.08, 12:08
        Magdmaz, to wszystko sie wpisuje w tę drugą szkołe, czyli otwocką smile)
        • magdmaz Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 06.05.08, 09:21
          ZGADZAM SIĘ smilesmilesmilesmile
          Ewidentnie czułam potrzebę podkreślenia, ze posiadam w tej kwestii SWOJE zdanie,
          ale już mi lepiej smile
    • dziwna_pl Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 06.05.08, 10:24
      Patrząc na watek obok. o wartościowaniu miłości do dzieci itd..
      Myślę ze pytanie pozostaje otwarte i dodatkowo sie komplikuje.
    • dyderko Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 06.05.08, 12:42
      Forum jako miejsce spotkania kultur...
    • burza4 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 06.05.08, 12:54
      a mnie zastanawia - co mają zrobić te wcale liczni rodzice, którzy z
      taką sytuacją mają do czynienia w pełnej, biologicznej rodzinie?

      na forach rodzinnych zatrzęsienie jest wątków o nierównym
      traktowaniu dzieci, faworyzowaniu jednego kosztem drugiego (podobnie
      zresztą jak i wnuków). No i co? no i się z tym żyje, tak samo jak z
      faktem, że ojciec jest łysy, a matka nosi okulary.

      świat nie jest idealny, i nie ma co dążyć do tego, żeby stwarzać
      dziecku wyidealizowane środowisko. Boli, ale życie to nie bajka, i
      dziecko musi nauczyć się sobie z tym radzić. Po prostu.
      • dziwna_pl Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 06.05.08, 13:19
        Zgadzam sie z Burzą. Nie ma co trzymać w idealnym świecie – bo to
        niemożliwe.

        Ale czy do trudności i problemów z jakimi sie dziecko spotyka w
        swoim zyciu trzeba dorzucać?
        Co do pełnych rodzin w których występuje nierówne traktowanie
        dzieci - to czy dziecko po rozstaniu rodziców musi przeżywać oprócz
        problemów związanych z rozstaniem rodziców również wszystkie
        patologie jakie występują w pełnych rodzinach – czy rozstanie
        rodziców może mieć ta dobre stronę ze pewnych rzeczy będą mu
        oszczędzone ???

        Ale to tak tylko woli przemyślenia .
      • kicia031 Burza 07.05.08, 11:01
        Wlasnie wczoraj opublikowano szokujace statystyki: co roku 10
        milionow dzieci umiera na swiecie z powosdu braku dostepu do opieki
        medycznej.

        Czy to znaczy, ze mam nie fatygowac sie z moim dzieckiem do lekarza,
        bo inni tez tak maja? Wydaje mi sie, ze zawsze powinniscmy dazyc do
        tego, by nasze dzieci byly szczesliwe i zadbane ponad przecietna, a
        juz z cala pewnoscia nie rownac w dol.
        • natasza39 Re: Burza 07.05.08, 22:39

          A to chyba jakoś nie na temat tego co napisała burza jest!
          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
        • burza4 Re: Burza 08.05.08, 10:58
          Kiciu - przykład kompletnie nieadekwatny.

          różnica polega na tym, że dziecko wcale nie czuje się lepiej ze
          świadomością, że ojciec ma je gdzieś do tego stopnia, że nawet nie
          wykona telefonu. Mam wrażenie, że nawet jeśli ojciec jest marnym
          rodzicielem, to dziecko i tak łaknie jego obecności. Trudno żyć ze
          świadomością, że jest się całkowicie obojętnym dla kogoś, kto
          powinien być najbliższą osobą. Chce się łudzić, że COKOLWIEK dla
          niego znaczy, dlatego dla większości pojawianie się raz na ruski rok
          i bylejakość kontaktu i tak będzie lepsze niż świadomość całkowitego
          odrzucenia.
          • kicia031 Re: Burza 08.05.08, 12:43
            Mam wrażenie, że nawet jeśli ojciec jest marnym
            > rodzicielem, to dziecko i tak łaknie jego obecności.

            Nie kazde. Moje dziecko nie laknie obecnosci ojca, choc Exio nie
            jest marnym ojcem, stara sie na miare swoich mozliwosci.

            Chce się łudzić, że COKOLWIEK dla
            > niego znaczy, dlatego dla większości pojawianie się raz na ruski
            rok
            > i bylejakość kontaktu i tak będzie lepsze niż świadomość
            całkowitego
            > odrzucenia.

            Ja tego nie kwestionuje - kwestionuje sposob myslenia typu: i tak w
            wielu rodzinach, nawet pelnych, jest zle, wiec w sumie to niewazne
            ze u nas tez jest byle jak. Uwazam, ze nalezy dazyc, by to, na co
            mamy wplyw, bylo optymalne.
            • burza4 Re: Burza 08.05.08, 15:13
              kicia031 napisała:

              Uwazam, ze nalezy dazyc, by to, na co > mamy wplyw, bylo optymalne.

              tylko ciekawe jaki masz wpływ na zachowanie byłego męża, czy odbiór
              tegoż przez dziecko? powiesz mu żeby się nie przejmowało i będzie po
              sprawie? mówię tyle, że usunięcie kiepskiego ojca z widoku niczego
              nie zmieni, jest jak zamiecenie śmieci pod dywan.

              jedyne co można zrobić w tej sytuacji to pogodzić się z tym, że
              ojciec jest ułomny i dziecko nie jest temu winne. A co co łaknienia -
              dzieci bardzo często nie mówią o swoich prawdziwych uczuciach,
              nawet mając dobry kontakt z matką. Z różnych względów, począwszy od
              braku umiejętności nazwania rzeczy po imieniu, a skończywszy na tym,
              że temat jest bolesny. Tylko twoje dziecko wie, jak się czuje z tą
              sytuacją. Możesz być przekonana, że nie łaknie, a powie ci prawdę
              dopiero po 20 latach.

              pytałaś po co dziecku ojciec, który nie potrafi przekazać
              pozytywnych wzorców. Hmm, moj ojciec nie bawił się ze mną, nie
              zajmował, rzadko ze mną rozmawiał, a jeśli już to o wyrzuceniu
              śmieci. A jednak go kocham, i wiem, że on mnie też, choć jego
              ojcostwo jest o kilometry odlegle od tego co oczekuje się od dobrego
              ojca. A jakieś wzorce mi przekazał, NIGDY słowem na ten temat nie
              mówiąc.
              • kicia031 Re: Burza 08.05.08, 22:44
                Możesz być przekonana, że nie łaknie, a powie ci prawdę
                > dopiero po 20 latach.
                >

                Moje przekonanie czerpie z faktu, ze moj syn nie chce sie spotykac ze swoim
                ojcem. Jest zbyt zmeczony by spotkac sie z nim po szkole, choc takie zmeczenie
                nie nawiedza go nigdy, gdy ma sie spotkac z kolegami. Nie chce jezdzic do ojca,
                choc jak juz go na to wspolnymi silami namowimy, to przyznaje ze bylo fajnie.
                Ot, nie ma wiezi - dokladnie tak, jak ostrzegalam jego ojca, szkoda, ze nie
                sluchal.
    • rose25 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 07.05.08, 15:14
      Tym razem nie moge sie z toba nie zgodzic. Jestem jak najbardziej za tym, zeby
      po rozwodzie dzieciaki nie mialy zadnego kontaktu z ojcem w przypadku, gdy
      ojciec ma nowa partnerke. Czego wszystkim nexiom z calego serca zycze smile Chyba
      kazda nexia o tym marzy.
      • braktalentu Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 08.05.08, 08:54
        W majowy weekend montowaliśmy w domu schody. Sami. Taki rodzinny
        projekt. Rodzinny, tzn. my, teść, dzieci i zwierzęta. Gdyby nie było
        Młodej, to musiałabym sama szlifować stal, myć wytrawione spawy,
        olejować trepy i słupki. Smykiem musiałaby zająć się niania. No i
        budyniu nikt by nie zrobił. Takie tam zamienniki przebierania grochu
        z makiem. Ale cała ta robota, którą Młoda naprawdę solidnie
        odwaliła, a nawet ten budyń nie jest ważna. Bez Niej też byśmy sobie
        poradzili. Ważne jest to, że byłoby nam cholernie przykro, że nie
        bierze udziału w RODZINNYM PROJEKCIE.
        Łapiesz Rose?
        Akceptacja i sympatia wobec pasierba wyzwala w człowieku całą gamę
        zupełnie nowych, fantastycznych emocji. To inne emocje niż te, które
        towarzyszą zostaniu matką, ale też pozytywne. Są matki, które
        przechodzą depresję poporodową i macochy, które potrzebują więcej
        czasu, żeby nauczyć się nowej roli społecznej. Ani bycie matką, ani
        bycie macochą do łatwych nie należy, ale może dać olbrzymią
        satysfakcję. Chyba, że ktoś do takiej roli nie dorósł, nie dojrzał.
        Kiedy się jest 25-latką, to ma się jeszcze czas.
        Nadążasz Rose?
        Twierdzenie, że każda Next marzy o ukróceniu kontaktów swojego
        partnera z dziećmi z poprzednich związków jest nadużyciem. Należało
        by to uściślić i napisać, że większość niedojrzałych emocjonalnie i
        społecznie Next marzy o ukróceniu kontaktów swojego partnera z
        dziećmi z poprzednich związków. Większość, bo i stopień
        niedojrzałości może być różny. Niektóre młode stażem macochy, albo
        te, których szczególna sytuacja życiowa uniemożliwa pozytywne
        kontakty z pasierbami marzą o tym, aby ich partnerzy byli
        przyzwoitymi ludźmi (w tym ojcami), ale nie czują się na siłach
        wypełniania roli macochy. Co innego młodziutkie, infantylne
        dziewczątka, lub też wyrachowane, lecące na kasę kurwy. Dla nich
        partner jako człowiek nie jest istotny. Istotne jest egoistyczne
        zaspokojenie własnych potrzeb (przynależności, akceptacji, stopy
        życiowej) i dlatego mogą się związać z byle szują, demonstując swoją
        niechęc do pasierbów, lub żyć z człowiekiem przyzwoitym okłamując go
        w każdej sekundzie wspólnego? życia.
        Wysil się Rose, warto.

      • kicia031 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 08.05.08, 09:59
        Chyba
        > kazda nexia o tym marzy.

        Nie kazda. Ja nie.

        Stosowanie duzego kwantyfikatora skarbie to rzecz ryzykowna, bardzo
        latwo taka wypowiedz sfalsyfikowac.
        • 13monique_n Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 08.05.08, 10:26
          kicia031 napisała:

          > Stosowanie duzego kwantyfikatora skarbie to rzecz ryzykowna,
          >bardzo latwo taka wypowiedz sfalsyfikowac.

          Kiciu! Jaka ładna odpowiedź wink))) Ciekawa jestem, czy nie jest
          nieco zbyt skomplikowana dla interlokutorki wink)) (przepraszam, nie
          mogłam się oprzeć)
          • m-jak-magi Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 08.05.08, 10:55
            na to wlasnie byla obliczona smile
            • 13monique_n Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 08.05.08, 11:19
              Myślisz? wink

              A może dać dziewczynie szansę? ;-DDD
              www.slownik-online.pl/index.php
            • rose25 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 08.05.08, 11:22
              Ale wy jestescie rowniez eksiami, dzieciatymi, wiec to zrozumiale w jakims sensie.
              Mam na mysli wolne neksie, bezdzietne. Mysle, ze 95% z nich chcialoby za pomoca
              jakiegos przycisku wyeliminowac pasierby ze swego zycia. Tylko ze one rzadko tak
              naprawde pisza o tym na forach. Na forach, to tylko dzieciate eksie glosza tezy,
              ze macochy lubia pasierby.
              Pozostaje wprawdzie to 5%, ale to nic w porownaniu z 95% smile)
              • 13monique_n Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 08.05.08, 12:35
                No, rose, biorąc pod uwagę, że te 95% wolnych, bezdzietnych neksi
                stanowi zaledwie nikły procent neksi ogółem, to jest tak, jakby to
                były wszystkie spośród Twoich 2 (słownie:dwóch) przyjaciółek.
                Procentowo masz 100% jak obszył. Ale reprezentatywność próby Ci
                nieco kuleje. Właściwie - brak jej zupełnie.
              • m-jak-magi kotku ja jestem nexia - tylko nexia n/t 08.05.08, 12:44
                • 13monique_n Re: kotku ja jestem nexia - tylko nexia n/t 08.05.08, 12:52
                  Magi, przecież rose ma fantastyczną teorię kwantyfikującą. Jeszcze
                  trochę niedopracowaną, ale laska sie przyłoży i coś ściągnie z
                  netu wink)
                  • m-jak-magi Re: kotku ja jestem nexia - tylko nexia n/t 08.05.08, 12:54
                    poczekam zatem na teorie w tzw full opcji - moze sie dowiem co jako
                    nexia robie zle smile
                    • 13monique_n Re: kotku ja jestem nexia - tylko nexia n/t 08.05.08, 13:58
                      m-jak-magi napisała:

                      > poczekam zatem na teorie w tzw full opcji - moze sie dowiem co
                      >jako nexia robie zle smile
                      Tak mi się szatańsko nasunęło, że jeśli badania uzupełni nexia, to
                      powie, że Ty jako nexia nic nie robisz źle. A jeśli eksia w wersji
                      mniej przyjaznej - to wszystko robisz źle big_grinDDD MOżna wybierać smile
                      • m-jak-magi Re: kotku ja jestem nexia - tylko nexia n/t 08.05.08, 15:03
                        oj chyba byloby odwrotnie bo biorac pod uwage kryteria rose to ja
                        nie postepuje naj typowa exia.
                        ja swoja pasierbice bardzo lubie, cenie sobie z nia kontakty i
                        zabiegam o jej przyjazn.....
                        • 13monique_n Re: kotku ja jestem nexia - tylko nexia n/t 08.05.08, 15:21
                          A wiesz, masz rację. Rozróżniając zapomniałam o kryteriach - typowa
                          eksia, typowa neksia i - last but not least - rose25 big_grinDDD

                          (przepraszam, żartuję sobie czytając Twoje sympatyczne opisy big_grin.
                          Może dlatego, że liczę na to, że "moja" neksia - też panna - nadal
                          będzie miała dobry kontakt z moimi dzieciorami).
                          • m-jak-magi Re: kotku ja jestem nexia - tylko nexia n/t 08.05.08, 15:54
                            dla mnie dziecko mojego meza ktore nie jest moim dzieckiem -
                            pozostaje rodzina naszego wspolnego dziecka.
                            dla mojego jedynaka jest jego jedyna siostra.
                            nie wyobrazam ze mogalbym wychowywac swoje dziecko w nienawisci do
                            wlasnej siostry.

                            podkreslam zawsze, ze za rozbita rodzine odpowiedzialnosc ponosza
                            dorosli - dzieci sa jedynie ofiarami takich sytuacji- trzeba nie
                            miec rozumu zeby ten przykry fakt jeszcze probowac wykorzystac dla
                            swoich niskich celow.

                            jako ze nic w zyciu nie jest pewne - jesli kiedys mojemu dziecku
                            przyjdzie sie spotkac ze swoja macocha - tp nieskromnie powiem ze
                            chcialabym zeby jako macocha byla taka jak ja.
                            boze bron od rose i jej pochodnych.
                            • 13monique_n Re: kotku ja jestem nexia - tylko nexia n/t 09.05.08, 10:44
                              Swoja drogą nieustannie mnie nutruje pytanie - Co sobie myśli, jeśli
                              myśli, facet, który wiąże się z kobietą (nieważne, czy mającą już
                              wcześniej własne dzieci, czy dopiero znim planującą), która mu
                              utrudnia, uprzykrza lub uniemożliwia kontakt z jego własnymi dziećmi
                              z poprzedniego związku? Na co on liczy?
                              I takie panie - dlaczego to robią? Na co liczą? Czy się nie boją, że
                              skoro "misio" (użyję świadomie tego obelżywego moim zdaniem
                              określenia) tak łatwo zapomina o jednych dzieciach, to jeśli zdarzy
                              się, że i ich związek się rozpadnie, to samo spotka ich dzieci???
                              • m-jak-magi Re: kotku ja jestem nexia - tylko nexia n/t 09.05.08, 11:13
                                mysle ze one po prostu wstydza sie przeszlosci faceta bo chcac nie
                                chcac maja misia z odzysku a to jest stawia nizej niz kolezanki
                                ktore maja wolnych i tzw bez zobowiazan.
                                nie biora do glowy ze i one moga kiedys podzielic los eksi bo wydaje
                                im sie ze ich zwiazek bedzie na tzw cale zycie.
                                zapominaja ze kazde rozstanie to wypadkowa dzialan 2 osob -
                                niezwykle rzadko to tylko eksa "zla kobieta byla" a on biedaczek
                                wyrwal sie z matni.

                                ja jednak holduje zasadzie kto mieczem wojuje od miecz ginie.
                                wychowujesz swoje dziecko w pogardzie i nienawisci dla przyrodniego
                                rodzenstwa - nienawisc i pogarda wroci do ciebie ze zdwojona sila.
                                • bet.66 masz rację magi 09.05.08, 15:32
                                  one wstydzą się tego. Szukają usprawiedliwień głosząc DURNE TEZY np.
                                  dziecko z poprzedniego związku to była wpadka, małzeństwo z
                                  przymusu, misiu jest cacy, a exia to szit.
                                  ich dzieci są wymarzone i oczekiwane , facet pragnie się z nimi
                                  ozenić, ale one takie nowoczesne i nie chcą legalizacji....hhhaaaa;
                                  a podświadomość zapala czerwone światełko i ostrzega, ze
                                  historia lubi się powtarzać .
    • bet.66 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 08.05.08, 13:47
      kicia, a czy trzeba wierzyć we wszystko co facet mówi nex, o swoich
      uczuciach do dziecka z ex?
      Liczą się fakty, konkretne działania, a nie pieprzenie farmazonów
      dla przyjemności nexi.
      • braktalentu Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 08.05.08, 14:23
        >Liczą się fakty, konkretne działania, a nie pieprzenie farmazonów

        A fakty są takie, że szuje opowiadają nexiom o utrudniających
        kontakty ex i wymiksowują się z wychowywania swoich dzieci.
        Najchętniej wymiksowaliby się również z alimentów, co część z
        powodzeniem czyni.

        > dla przyjemności nexi.

        Dla przyjemności to ja sobie Leśmiana czytam, a nie pierdół
        wysłuchuję, ale to przyjemne co komu sprawia przyjemność - niektórzy
        klaszczą u Rubika. Jeżli jakiejś nexi sprawia przyjemność rozmowa o
        niekochaniu własnych dzieci z poprzednich związków, to zasługuje na
        swojego partnera. Jak mawiał nijaki Misio "hiena zawsze trafi na
        hienę".
      • kicia031 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 08.05.08, 14:56
        kicia, a czy trzeba wierzyć we wszystko co facet mówi nex, o swoich
        > uczuciach do dziecka z ex?
        > Liczą się fakty, konkretne działania, a nie pieprzenie farmazonów
        > dla przyjemności nexi.

        No z jednej strony tak - ale z drugiej - co myslec o facecie, ktory
        jest w stanie dla zrobienia frajdy nexi wyrzec sie - nawet tylko
        werbalnie - wlasnego dziecka?
    • superrzeczywistosc Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 14.08.08, 18:05
      Może nie kocha dziecka bo powstało z kobiety, której nie kocha.... A
      ta nowa, którą nie ładnie nazwałaś jest miłością jego życia i
      również dzieci, które z nią pocznie będą najkochańsze na świecie....
      • mrs_ka Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 14.08.08, 22:36
        ...tak samo jak najkochańsze na świecie były dzieci poczęte z Misia
        i eks zony, dopóki eks żona była miłością życia Misia. I tak samo
        jak obce staną się dzieci drugiej żony, kiedy druga żona stanie sie
        drugą BYŁĄ żoną, bo tak to już się kolorowo plecie w świecie
        dupeniek i ich Misiów.

        Ja wiem, Superrzeczywistośc, ze zaliczasz sie do tego targetu
        internautek, z którymi nie ma sensu dyskutowac, co da sie stwierdzić
        już po jednym poście. No bywa.
        Ale wiesz- infantylne teorie można głosić również z taką finezją,
        aby ich żenująca gówniarskość wyszła np. dopiero przy dwudziestym
        poście. Jakby nie patrzeć bylabyś dziewiętnaście wpisów do przodu.
        Przemyśl to

        a.
        • adela38 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 15.08.08, 06:47
          mrs_ka napisała:

          > ...tak samo jak najkochańsze na świecie były dzieci poczęte z Misia
          > i eks zony, dopóki eks żona była miłością życia Misia. I tak samo
          > jak obce staną się dzieci drugiej żony, kiedy druga żona stanie sie
          > drugą BYŁĄ żoną, bo tak to już się kolorowo plecie w świecie
          > dupeniek i ich Misiów.
          >
          Tak tez moze byc...ale nie zmienia to faktu, ze faceci sa dwoch gatunkow:
          - jedni pamietaja widzac dziecko czyje geny nosi (i tu dwie opcje-ci co
          pamietaja rowniez, ze oprocz ich genow nosi geny swojej rodzicielki, czesto tez
          rodzicielka jest bardziej widoczna w dziecku niz dawca genow, oraz ci co widza w
          dziecku tylko swoje geny i przedluzenie, a rodzicielka jest inkubatorem i
          opiekunka "ich wlasnosci")
          -drudzy to ci ktorym nie ma znaczenia czyje geny dziecko nosi, badz tez
          wypieraja ze swojej swiadomosci ten fakt biologiczny...( ci sa raczej w
          mniejszosci...)
          To ze facet laczy swoje uczucie do dziecka z uczuciem do jego matki jest czyms
          bardzo naturalnym.Jak by nie bylo to dziecko jest dzieckiem tej a nie innej
          matki i ma znaczenie co laczy jego z obojgiem...

          • derena33 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 17.08.08, 13:01
            A ty Adela jestes starsza siostra superrzeczywistosci?
            A moze facetem ,ze tak dobrze wiesz jak to z chlopakami jest?

            Bo ja mysle ze faceci dziela sia na takich co sie boja swoich
            obecnych kobiet (z opisu wypisz wymaluj twoj misiu)i takich co sie
            nie boja.

            Sa jeszcze tacy co wogole dzieci miec nie powinni bo oprocz siebie
            nikogo nie potrafia kochac.

            Tak nawiasem mowiac, dla mnie facet tchorz trzesacy przede mna
            portkami ze strachu, to nie zaden mezczyzna tylko nedza ktorej bym
            kijem nie chciala dotknac.
            • ava62 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 17.08.08, 13:47
              Problem nie polega na tym ze on się boi adeli(adela jest tu tylko impulsem który
              może na m się nie podobać) Facet adeli weronki coccolony itp nie kochają swoich
              dzieci i to jest powód takiego zachowania. Przestańmy usprawiedliwiać facetów i
              winić ich drugie kobiety bo wina jest ich a ich kobiety zołzami są ale tylko
              dlatego że im to pasuję. Tacy ojcowie jak partnerzy powyższych osób i tak
              zawiodą prędzej czy później w nie sprzyjających okolicznościach i tak zdradza i
              nie ma to znaczenia kto lub co impulsem do takiego zachowania jest.
              • adela38 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 17.08.08, 20:33
                Czy milosc do dziecka ma sie objawiac lekcewazeniem uczuc swojej partnerki? Moj
                misio bardzo kocha swoja corke, ale jako corke.Wychowuje ja, ze wzgledu na nia
                zyl wiele lat u boku jej matki cierpiac.Finansuje ja.Regularnie ja
                spotyka.Niestety jego corka choc z wygladu ma wiele po nim, z charakteru jest
                ponoc kopia matki.Moze z tego powodu nie ma z nia takiej bliskosci jak np ja ze
                swoim synem.Jego corka konczy niedlugo lat 16 i jest juz mloda kobieta.Uczy sie,
                ma swoj swiat i bedzie budowac swoje samodzielne, dorosle zycie.Ja dla niego
                jestem kims bliskim, z ktorym ma gleboki i codzienny kontakt.Ta milosc to
                zupelnie inne uczucie niz uczucie do dziecka.Chcemy byc ze soba, isc razem przez
                zycie, wspolnie sie starzec.Kochamy sie.Czasem trzeba wybierac co jest
                wazniejsze.Kochajac dzieci nie powinnismy zapominac, ze wobec nich mamy przede
                wszystkim obowiazek przygotowac je do samodzielnego zycia i wypuscic w
                swiat.Przy tym wszystkim musimy bardzo dbac o osobe bedaca przy naszym boku,
                osobe z ktora chcemy spedzic swoje zycie, bo to ona z nami zostanie.
                Mylicie sie...moj misio sie mnie wcale nie boi, ale boi sie mnie stracic - a to
                duza roznica.
                • ava62 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 17.08.08, 21:13
                  Kobiety jakoś nie wybierają dziecko czy partner a jeżeli stawia się je w takiej
                  sytuacji zazwyczaj wybiorą dziecko .Mężczyźni wybierają wygodę dlatego ja zawsze
                  powtarzam że matka jest tym prawdziwym rodzicem nie ojciec(Ja bym zlikwidowała
                  instytucje ojca wogóle bo z tym są same problemy korzyści nie ma żadnych oprócz
                  finansowych to też wątpliwe.) A o uczuciach misia do jego córki miałabym
                  wątpliwości moim zdaniem facet do wycięcia. i jest chyba nadzieja bo jak piszesz
                  mała ma charakter exi a jak exia jest zaradną kobieta to mała sobie z takim
                  delikwentem poradzi czego jej serdecznie życzę.
                  • derena33 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 17.08.08, 21:34
                    Avo pieprzysz.

                    Ojciec jest tak samo potrzebny dziecku jak matka, tylko jego rola w
                    procesie wychowawczym jest inna. Kto tego nie rozumie, wychowuje
                    swoje dziecko na emocjonalnego idiote. Niestety taki emocjonalny
                    idiota jak dorosnie, swoje dzieci tez wychowa na kaleki emocjonalne.
                    • ava62 Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 17.08.08, 22:00
                      Problem polega na tym ze ojcowie w najtrudniejszych sytuacjach w chorobie
                      kalectwie itp się nie sprawdzają w przeważającej większości pomijając wyjątki,
                      Dlaego jestem przeciwna instytucji ojca są z tym same kłopoty a nie ma żadnych
                      korzyści emocjonalnych .Nie podoba mi się to ,ale tak jest.
                      • natasza39 Delikatnie cie derena potraktowała:) 18.08.08, 00:19
                        Pierdolisz jak potłuczona!
                        >Dlatego jestem przeciwna instytucji ojca są z tym same kłopoty a nie ma żadnych
                        > korzyści emocjonalnych


                        Nie wiem jakiego miałaś ojca, widać chujowego, jeśli "żadnych korzyści
                        emocjonalnych" od niego nie doznałaś.
                        Ale jak ty miałaś przechlapane i być może dla swoich dzieci, tez wybrałaś za
                        ojca palanta, to nie neguj instytucji "ojca" w ogóle.
                        Zarówno chłopcu jak tez dziewczynce jest ojciec do wychowania potrzebny.
                        Chłopak czerpie z ojca wzorce jak zachowywać się powinien mężczyzna w
                        przyszłości, a dziewczynka na podstawie tego jaki jest ojciec wybiera potem
                        partnera w przyszłym życiu.
                        Jedna "super mamunia-avunia" dziecku ojca i matki nie zastąpi.

                        Nie wiem jak było naprawdę, ale chyba byłaś inspiracja dla scenarzystów "Seksmisji"
                        "Samiec twój wróg"! i "Jajeczko o jajeczko".
                        Natura jest na szczęście mądrzejsza!

                        ---------------------------------------------------------------------
                        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                        głupcami.
      • 13monique_n Re: Czy kazdy kontakt z ojcem to blogoslawienstwo 27.08.08, 09:50
        superrzeczywistosc napisała:

        > Może nie kocha dziecka bo powstało z kobiety, której nie kocha....
        >A ta nowa, którą nie ładnie nazwałaś jest miłością jego życia
        Nooooooooooooooooooooooooo, z całą pewnością ;-PPP Aż do spotkania
        następnej "miłości życia", a potem następnej i jeszcze jednej. Jak
        będzie żył z 90 lat, to sie mu parę tych miłości zmieści big_grinDD hahaha
        >i
        > również dzieci, które z nią pocznie będą najkochańsze na
        >świecie....
        na pewno. Do nastepnego razu.
    • ava62 Nie każdy 16.08.08, 21:55
      Nie każdy błogosławieństwem a czasami katorgą jak facet jest beznadziejnym ojcem
      to lepiej aby się nie spotykały tylko odrazy wyciąć takiego delikwenta z życia
      dziecka .Jeżeli się tego nie zrobi mogą się zdarzyć dwie rzeczy
      1 to że dziecko wytnie takiego tatusia ze swojego życia tylko jest to proces
      długi i bolesny czasami i trudny i przy okazji takie dziecko przez wiele lat
      będzie miało co jakiś czas huśtawkę emocjonalną .
      2 to tkwienie w toksycznej znajomości i nie możliwość emocjonalna usunięcia
      takiego delikwenta z naszego życia co się wielu osobom zdarza bo nie każdy nabył
      w życiu umiejętność likwidowania ze swojego życia zbędnych osób lub też nie
      posiada takiej cechy charakteru (można ją nabyć lub poprostu ją mieć dla
      wyjaśnienia)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka