kot

07.05.08, 13:58
Mamy kota. Kotkę, nazywa sie Angelina, ale oczywiscie do niej i o niej mówimy
"Kicia".
Angelina - to oficjalne, książeczkowe imie, ale nieprzypadkowe - kiedy u nas
zamieszkała, przez długi czas rzucała nam jedynie karcace spojrzenia urazonej
damy.
Wziełysmy ja ze schroniska, była juz dorosła. Wczesniej mieszkała u jakiegos
starszego pana, tego pana zabrano - do szpitala czy do hospicjum, ktos wezwał
pracownikow schroniska po dwa koty - Angeline i starego persa.
Pierwsze dwa tygodnie - wychodziła spod tapczanu tylko zeby zjeśc albo sie
załatwic.
Potem - siedziała gdzies daleko od nas, ze wsciekła miną, niezadowolona ze
wszystkiego, obrażona na cały świat. I chorowała, na okrągło. Całe ciało
pokryte strupami - drapała sie do krwi (zupełnie jek ja, kiedy byłam
dzieckiem, przypomniało mi się). Wymiotowała. Skóra i kosci, i te strupy,
nieustajace wizyty u weterynarza, rozpacz.
Któregoś dnia usłyszałam w radio niski głos pani Suminskiej: Kota trzeba
całowac. Czy pani całuje kota?
Tak tak - odpowiedziała dyszkantem, wyraxnie przestraszona pani, która
dzwoniła do radia.
Zatkało mnie. Calowac kota???? Ja jestem lekarskie dziecko - higienicznewink
Któregos dnia pocałowałam ja w pyszczek. Jakos nie umarłam od tego. Nie
zachorowałam. Nic złego sie nie stało.
Angelina przestała chorowac. Nie drapie się, nie wymiotuje. Przytyła.Zmienił
sie wyraz jej twarzy.Przychodzi przytulic się, popiescic. Kiedy odwiedza ja
moja mama, nie biegnie od razu na kuchenny parapet, gdzie jak wie dostanie
jakiś przysmak - wita sie, zagada, ociera, pragnie kontaktu i czułosci.
Przysmak moze poczekac.

Kotka po przejsciach.
    • to.ja.kas Re: kot 07.05.08, 14:02
      Mam takich pięć Andzelin....też je całuję...pamietaj o
      odrobaczaniu...kota i siebie...regularnym...to jedyny minus
      całowania smile))
      • m.nikla Re: kot 07.05.08, 14:05
        Piękna historiasmile

        ps.Mam małego kota nie odrobaczyłam go jeszcze...troche głupia jestem, bo
        ostatnio moje dziecko jadło z nim frytki wspolnie....uncertain nie zdarzyłam zareagowac...
        • nangaparbat3 Re: kot 07.05.08, 14:18
          Od jedzenia frytek robaków nie złapie. Nie martw sie.
          Od całowania predzej - ale to zalezy w co sie całuje.
          • sylwiamich Re: kot 07.05.08, 14:23
            nangaparbat3 napisała:
            > Od całowania predzej - ale to zalezy w co sie całuje.


            Boszzz...nanga.. jem!!!A Ty tak bez gry wstępnej od razu ..
          • to.ja.kas Re: kot 07.05.08, 14:28
            Uwielbiam moje koty...poza jednym wszystko po
            przesjściach....niestety zwierzę w dom, robale w dom...jak zwierze z
            tobą śpi, dotykasz je, bawisz się z nim i całujesz w cokolwiek
            robale zdarzą sie prędzej czy później...fakt, że często tego nie
            zauważamy....a jak zauważamy to wydaje nam się, że to taka wyjątkowa
            sytuacja....wrzuć w google "robaczyca" i jest kilka miejsc gdzie
            można poczytać o tym zagadnieniu....
            Ale nie ma co panikować od robali sie nie umiera...trzeba swoje
            robale kochać...jak koty smile))))))

            A tak poważnie wolę mieć robale i koty niz nie mieć robali (hahaha
            ale lubie też jesc niemyte truskawy i młodą marchewkę) i nie mieć
            kotów....

            Moje koty mimo, ze po przejściach nigdy nie były bojaźliwe, ani do
            domowników ani do gości...to mnie zawsze zastanawiało. Zawsze
            wchodziły do domu jak do siebie. I zostawały. Mam nadzieję, że to
            zycie które mają u mnie w krainie wiecznych łowów będa wspominać z
            uśmiechem pod wąsem smile)))
      • madalenka25 Re: kot 07.05.08, 15:10
        Kas a masz sprawdzony sposób na odrobaczenie? bo mojego kocura nawet
        weterynarz się boi smile ostatnio mi powiedział, że tego zbója więcej
        nie będzie szczepił o obcinaniu pazurków już nie wspomnę smile a jak
        odrobaczasz siebie - bo ja od miesiąca dopiero kociara - kota
        dostałam w "spadku " - teraz ma jakieś 8 miesięcy smile)
        • sylwiamich Re: kot 07.05.08, 15:26
          J mandela...to raczej siebie odrobaczam.Koty bezpieczniejsze niż
          ja.One wszystko puszkowe, czyściutkie, no i skazane na jednego
          partnera, na dwór nie wychodzą, brzydkich słów nie używają....
        • to.ja.kas Re: kot 07.05.08, 15:27
          Jeśli chodzi o kota to tylko weterynarz....jeśli chodzi o ludzi
          mozna potraktować się chemią (mało skuteczne na wiele rodzajów
          przyjemniaczków) albo ziólkami (ach ta madrość naszych babek)....ja
          sobie profilaktycznie piję pewna mieszanke którą można kupic w
          kościele Sw. Anny w Warszawie, nazywa się to "zioła ojca Grzegorza" -
          wydawało mi się to wstretne, teraz już pijemy ja bez krzywienia
          (połowa moich znajomych teraz popija te zioła tongue_out)...są krople typu
          Vernicadis (nie wiem gdzie kupić sama szukam).....

          Mada po pierwsze jako właścielka pięciu ogoniastych i wariatka
          zajmująca się kupa bezdomnych mogę Ci w tej kwestii poradzić by
          zachować zdrowy rozsądek (o co przy kotach trudno...u mnie cała
          piatka śpi w łożku), higienę i profilaktykę smile))

          A i jeszcze jedno koty przyzwyczajają się zazwyczaj do czynności
          higienicznych jakie się przy nich robi....chociaż nie wszystkie. Jak
          Twój będzie należał do grona kotów nietykalskich zmień weterynarza
          na takiego co ze zbójem sobie poradzi smile))))) Ale jak nabierzesz
          wprawy to i bezdomny dzikus nie będzie Ci straszny, wiem co mówię :-
          )))))
        • nangaparbat3 Re: kot 07.05.08, 15:32
          MAdalenko,
          kupujesz troche mielonej poledwicy (tak tak, zaden futrzak sie ni oprze),
          rozgniatzasz tabletkę, mieszasz - i już.
          Mnie sie ostatnio udało skłonic kundla do dobrowolnego wypicia miski
          parafinowego oleju - ale była z siebie dumna!
          • madalenka25 Re: kot 07.05.08, 15:48
            oj - przerobiłam i polędwice i pasztet i roztwór w strzykawce i nic -
            bestia pluje, warczy i prycha smile dzis wypróbuje sposób na masełko:-
            )

            Kocisko śpi w nogach u Młodej i tylko jak chce się "pocyckac " to
            kładzie się koło niej smile chyba go nie całuje i ziółek pic nie
            będzie - fuj smile poszukam tabletek smile
            • nangaparbat3 Re: kot 07.05.08, 15:51
              A ten kot to w ogole wychodzi z domu? Bo jak nie, a odrobaczylas go wczesniej,
              to nie ma co sie stresowac.
              • to.ja.kas Re: kot 07.05.08, 16:04
                a to niestety akurat bzdura, bo ma dostęp do Twoich butów chociażby
                w których Ty chodzisz po dworzu, bo pije surową wodę...każdy wet Ci
                powiem, że kota domowego odrobacza się co pół roku, wychodzącego co
                3 miesiące....Istnieje coś takiego jak cykl zycia paskudztw i fakt,
                ze tak do konca trudno sie tego pozbyc i paskudztwa się
                odradzają....niestety
                • sylwiamich Re: kot 07.05.08, 16:12
                  Moje piją tylko mineralną niegazowaną, przegotowaną i
                  odstałą...Boszz....ja chyba nadopiekuńcza jestem?E nie...perierka
                  nie kupuję jużsmile)
                • nangaparbat3 Re: kot 07.05.08, 19:30
                  Przed wejsciem do mieszkaniam polewa sie cała (i wszystkich gości) domestosem.
                  Wraz z butami.
                  • sylwiamich Re: kot 07.05.08, 19:45
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Przed wejsciem do mieszkaniam polewa sie cała (i wszystkich gości)
                    domestosem.
                    > Wraz z butami.


                    To ty też blondyna jesteś nanga? I do tego już albinoska???
                    • nangaparbat3 Re: kot 07.05.08, 19:48
                      No.
                      A zaraz zacznie pylic, to nawet bedę miała czerwone oczka.
                      • sylwiamich Re: kot 07.05.08, 20:32
                        To ja widze karierę aktorską przed Tobą (wróże pozytywnie żeby nie
                        było), może Cię na klona Rubika obstalujemy?smile)
                        • nangaparbat3 Re: kot 07.05.08, 20:49
                          Ma czerwone????
    • sylwiamich Re: kot 07.05.08, 14:07
      Mam kotkę...na imię ma Milusia.Czemu tak? Znaleziono ją na ogródkach
      działkowych...a w zasadzie...hurtową ilość kotów.Ją wybrałam.Na
      przewiezienie jej z Wawki miałam śliczny koszyczek na kocię.Nie było
      takiej potrzeby.Mila spała całą drogę na kolanach, wymiziwana do
      nieprzytomności.Potem jeszcze posiedzieliśmy w parku z moją wtedy
      miłością...Mila grzeczna nad podziw.
      Gdy przyprowadziłam ja do domu, Mila z mieniła się w Matrixę.Jak
      oszalała uciekała od dzieci, które zacałowałyby ją na śmierć.W
      poprzek mebli, na drzwi, oszalałe pędy.Potem operacja.Ja ja niosłam
      pod kurtką, żeby się tak nie bała (ciepło i bijące serce).Ja ją z
      powrotem dlikatnie przyniosłam, aż do drętwienia rąk.Od tego czasu
      mnie nienawidzi.Stała się grubaśnym kocurem który robi wredne miny
      gdy mnie widzi.Kojarzę jej się z bólem i strachem, więc omija mnie z
      daleka.Ja już też jej nie zaczepiam.Zobaczymy co dalej...cąłowac się
      niejak nie daje...chyba że kolanem przytrzymamsmile)))Hihi...robię to
      czasami jak nikt nie widzismile))

      Moja historia kotki po przejściachsmile)
      • nangaparbat3 Re: kot 07.05.08, 14:22
        Miałam takie, sto lat temu, na studiach. Znalazlam go w mróz straszliwy na
        ulicy, był jak szkielet, miał okropna chrypkę i czulił sie do mnie. Zabrałam.
        Rodzina oznajmiła: kastracja albo won. I słusznie, wiadomo.
        Był spokojnym, łagodnym, czułym kotem.
        Po operacji wstąpił w niego szatan. Ulubione zajecie: wskakiwanie na głowy z
        wie=szaka w przedpokoju.
        Ale z czasem sie uspokoił, gdzieś po rokusmile
        • sylwiamich Re: kot 07.05.08, 14:30
          nangaparbat3 napisała:
          > Po operacji wstąpił w niego szatan. Ulubione zajecie: wskakiwanie
          na głowy z
          > wie=szaka w przedpokoju.
          Nanuś....a ja mam całkiem jejecznego Mańka jeszcze.Az boję się
          myśleć że mógłby mi tak podle...tu łezkasmile)
    • manderla Się rozczuliłam kompletnie... 07.05.08, 14:43
      ...i poszłam Dyziowi dać kość z mięskiem smile

      tez juz dawno zauwazyłam - zwerzeta sa odzwierciedleniem nas,
      otoczenia w którym przebywają i warunków w jakich zyją. Są lustrem.
      Tak, jak dzieci (w szkole szczegolnie da się to zaobserwowac) są
      lustrem rodziców, rodziny w ogóle.
      a ponadto, tez twierdziłam zawsze, że zanim się splodzi sobie
      dziecko, to trzeba najpierw wziąć na wychowanie psa, kota (nie rybki
      jak u zuzki, co to sikają do akwarium wink a fe wink) Zartuje.
      Jak sie umię wychować zwierze, to się bedzie umiało wychować dziecko.
      Wychowac, w sensie, ze nie otresure chodzi, tylko o całokształt
      umienia bycia z tą żywą istotą.
      Ehhh, jakaś się zrobiłam mdła i rozczulona...
      • sylwiamich Re: Się rozczuliłam kompletnie... 07.05.08, 14:51
        Kurde...manderla...to moim odzwierciedleniem jest kto?smile))
        • manderla Re: Się rozczuliłam kompletnie... 07.05.08, 14:53
          sylwiamich napisała:

          > Kurde...manderla...to moim odzwierciedleniem jest kto?smile))

          Jak bedziesz miała okazję poznać Dionizego i mojego syna (a przedtem
          mnie), to swierdzisz, że jeden i drugi. Mogę się w nich przeglądać
          jak w lustrze. smile
          • sylwiamich Re: Się rozczuliłam kompletnie... 07.05.08, 14:58
            To ja bardzo skomplikowana osobowość jestem..bo każdy tu różny aż do
            nieprzytomności....
          • manderla Nie no, Nanga mnie rozczuliła tym tekstem! 07.05.08, 15:00
            Widzisz jak czytam!
            Twoim odzwierciedleniem są Twoje dzieci, rybki, pieski, kotki itp.
            Zalezy, kogo masz smile

            Aha, facet tez czasami staje się takim odzwierciedleniem. jezeli
            zwiazek trwa. I trwa ...i trwa ...i trwa... Ludzie sie do siebie
            zaczynają upodabniać. Normalny proces.

            Pamiętam jak w dziecinstwie rodzice wywozili nas na wies do
            dziadków. Przyjezdzało tez kuzynostwo.
            Czasami pasliśmy krowy. Takie wiesz, stadko zebrane z całej wsi.
            Jak te krowy wychodziły na gościniec, to myśmy pamietam po ich
            pyskach starali się rozpoznać kto jest ich wlascicielem. W
            wiekszosci przypadkow udawało nam się. Były podobne do swoich
            gospodarzy z wyrazu "twarzy", zachowania itp. Serio mówię.
            • sylwiamich Re: Nie no, Nanga mnie rozczuliła tym tekstem! 07.05.08, 15:03
              Bosz...Milka jak robi te głupie miny do mnie wygląa jak idiotka,
              nawet lekki zez jej wychodzi.Ona mnie naśladuję???!!!!
              • manderla Sylwia! 07.05.08, 15:07
                Ja się tu rozczulam, a Ty sobie jaja robisz! Niepowazna jestes,
                naprawde!

                Tak, jak masz zeza, to ona Cie nasladuje wink Bo sie chce do Ciebie
                sie upodobnić.

                Swoja drogą, zez może być wszelakiego rodzaju. Nie tylko ten
                fizyczny smile
                A poza tym, nie mowi sie zez, tylko, ze ktoś ma śkośne piekne oczy.
                Ot!
            • sylwiamich Re: Nie no, Nanga mnie rozczuliła tym tekstem! 07.05.08, 15:04
              manderla napisała:
              > Pamiętam jak w dziecinstwie rodzice wywozili nas na wies do
              > dziadków

              Manderla...chcesz o tym porozmawiać?wink))
              • manderla Re: Nie no, Nanga mnie rozczuliła tym tekstem! 07.05.08, 15:09
                sylwiamich napisała:

                > manderla napisała:
                > > Pamiętam jak w dziecinstwie rodzice wywozili nas na wies do
                > > dziadków
                >
                > Manderla...chcesz o tym porozmawiać?wink))

                Hehehe, laska, przestan mnie juz wykańczac. Nic nie mowie juz, nic.
                jak bede chciala porozmawiac, to porozmawiam, nie musisz mi takich
                pytan zadawac, Pani psychiatryczko wink

                ps. a fotel wygodny masz?
                • sylwiamich Re: Nie no, Nanga mnie rozczuliła tym tekstem! 07.05.08, 15:28
                  manderla napisała:
                  >
                  > ps. a fotel wygodny masz?
                  >

                  Mój fotel jest BARDZO wygodny i bardzo ładnysmile))Hahahasmile))I
                  przestan mnie molestować Manderla...dobra???smile)
      • nangaparbat3 Re: Się rozczuliłam kompletnie... 07.05.08, 14:51
        To w ramach odrozczulenie: one nie tylko sikaja do tego akwarium.
        Myslałam, w długi weekend bedę miała troche czasu wreszcie, wymienie wodę,
        żwirek. A tu - choroba. Krew mnie zalewa, nie ma na razie mowy o czyszczeniu
        akwarium, a co na nie spojrzę, wpadam w doła, ze uch!
        • manderla Re: Się rozczuliłam kompletnie... 07.05.08, 14:55
          A pogrzebie troche w swoich zasobach, moze Dionika znajdę zdjęcie,
          to umieszczę w wizytówce.
    • z_mazur Re: kot 07.05.08, 19:42
      Po lekturze tego wątku można stwierdzić tylko jedno:

      Kot - conecting people. smile
      • zuza145 Re: kot i rybki 07.05.08, 21:19

        Łoo przepraszam,
        Rybki moje są super , grzeczne i płyną za moim palcem- jak nim po
        szybie wodzę- a wogóle to przekładają kamienie z miejsca na miejsce.
        Dośc długo trwało zanim dopasowałam roślinki takie- których nie
        mogły wykopać z podłoża- wygrałam.
        Mają roślinnośc której nie szrapią łobuzy he he he .
        • sylwiamich Re: kot i rybki 07.05.08, 21:21
          zuza145 napisała:

          >
          > Łoo przepraszam,
          > Rybki moje są super , grzeczne i płyną za moim palcem- jak nim po
          > szybie wodzę- a wogóle to przekładają kamienie z miejsca na
          miejsce.
          > Dośc długo trwało zanim dopasowałam roślinki takie- których nie
          > mogły wykopać z podłoża- wygrałam.
          > Mają roślinnośc której nie szrapią łobuzy he he he .


          Zuza..Ty jestes ta co mi się z rekinem chciała do domu sprowadzić? Z
          rekinem na koty?smile
          • zuza145 Re: kot i rybki 07.05.08, 21:33
            w życiu?
            Ja?
            Nieeeeeeeeeee- zaszła jakaś straszna pomyłka- ja to zuza co ma rybki
            ciekawe świata i odporne na warunki zewnętrzne.
            Rekinów nie lubię bo one gryzą skutecznie- moje ledwie skubną- jak
            palca podetknąć.

            To stanowczo nie ja.
            • sylwiamich Re: kot i rybki 07.05.08, 21:35
              Zuza...to nie z Tobą przed świętami warunki przygarnięcia omawiałam?
              Nie po mężu masz te głazowykopy?
              • zuza145 Re: kot i rybki 07.05.08, 21:54
                nie he he he - ja sie ze swoją cyrkową zwierzyną ujawniłam dopiero
                wczoraj he he he ..
                Noooo- ale jak widać nie ja jedna doświadczona.

                A ty nie lubisz ryb?
                • sylwiamich Re: kot i rybki 07.05.08, 21:56
                  zuza145 napisała:
                  > A ty nie lubisz ryb?

                  Lubię..nad morzem z piwkiem.I w wielgachnym akwarium.Chciałabym
                  takie mieć...płaskie, tak ze 3/2 metry.Z przedpokoju do salonu.Tyle
                  że kurna przedpokoju mieć nie będęsmile)
                  • zuza145 he he he- rybki i 07.05.08, 22:01
                    piwo- ja piwo to okazjonalnie ale wiesz co? No właśnie he he he - o
                    tym samym pomyslałam jak cię pytałam.
                    Ale od moich "wara"- nikomu nie pozwolę. Tu substytuty indyka
                    którego prezedenci USA raz do roku ułaskawiaję he he he .
                    • sylwiamich Re: he he he- rybki i 07.05.08, 22:03
                      Czyli że mam spójny image?wink))
                      • zuza145 Re: he he he- rybki i 07.05.08, 22:24
                        no jakoś tak wychodzi że konsekwentnie na rybki reagujesz- i takie
                        wredne jak mpoje i rekiny i t na tależu- smaczne poniekąd.

                        jha też chyba- jeszcze pamiętam te na tależy.
                        A dwuletnią przerwę mam.
                        Ale sobie przypomne.
        • z_mazur Re: kot i rybki 08.05.08, 08:34
          Domyślam się, że te rybki to jakieś pielęgnice. A jakie dokładniej?
          • zuza145 Re: kot i rybki 08.05.08, 09:29
            Matkoooooooo- ja to chyba wieczorem raczej pisać nie powinnam.
            Się sama siebie boję he he he- jak czytam rano.

            A odnośnie rybek- a nie powiem he he he .
            A zgadujcie- kilka info identyfikujących rybki już podałam.
            • z_mazur Re: kot i rybki 08.05.08, 09:41
              No jak dla mnie to trochę mało danych.

              Z pielęgnic, przy których da się zachować trochę zieleni w akwarium
              to poza pielęgniczkami (typu ramireza, czy kakadu), to przychodzą mi
              na myśl tylko Akary z Maroni, Skośnopręgie (chociaż te w trakcie
              tarła też potrafią zrobić niezłą zadymę z roślinami), ewentualnie
              Barwniaki, albo Pielęgnice Meeka, no i oczywiście Skalary.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja