dsz27
12.06.08, 21:30
Ale...
Nie interesuje mnie co robi, ma swoje życie, ja mam swoje. łączą nas tylko
dzieci, zaakceptowałam ten fakt choć nie było łatwo, sami wiecie jakie żale ze
mnie wypływały tutaj na forum.
Ale jednego nie umiem zrozumieć. Nie inteersuje się mną jak swoją kobietą ale
widzę, że jako człowiek, matka jego dzieci tez wcale go nie obchodzę. Fakt, że
odszedł a ja pod sercem nosze jego dziecko tez go do niczego nie mobilizuje.
Zero empatii. Potrafi się nie zapytać jak się czuje a wie, ze to końcówka ciąży.
To mnie boli i nie wiem jak się wyzbyć tego uczucia. Może sprowadźcie mnie na
ziemię. Powinno mnie to dziwić, boleć??? Może kur...ze mną coś jest nie tak.
Może powinno to ze mnie spływać tak jak z niego?