truskawa171
13.06.08, 01:15
Moj "kochany" maz jest alkoholikiem ,jego rodzinka chyba zdaje sobie
sprawe z tego ale teraz to ja wyszlam na najgorsza-normalka.Od razu
po slubie wyjechalismy zagranice i tam sie zaczelo jego
picie ,awantury,rzucanie sie na mnie z piesciami.To trwalo
1,5roku.Nie dzialay na niego grozby typu"jak sie nie zmienisz to cie
zostawie",za kazdym razem obiecywal ze przestanie pic,i nie pil-
kilka dni.Jakis czas temu kogos poznalam,pisalismy z cba czesto,Ta
osoba pomogla mi w tych najciezszych chwilach.Po kolejnej szansie
zmarnowenej przez mojego meza postanowilam wniesc sprawe o rozwod-
bardzo mu zalezalo ,jak i jego rodzinie bym sie szybko na to
zdecydowala. Nie chialam by w sadzie mial nieprzyjemnosci ani ja
wiec mial sie odbyc rozwod bez orzekania o winie. kilka dni temu
bylo 1-rwsza rozprawa.Maz sie nie zjawil ani nie odebral pisma (bylo
wyslane na adres jego rodzicow bo jego nie znam i napewno nie
poznam) gdyz bedac nadal w irlandii usprawiedliwa sie ze irl jest
panstwem neutralnym i nic mu polski sad nie moze zrobic.W sadzie
sedzie mi powiedzial ze na moim miejscu by wniosl pozew z
orzeczeniem o winie. Martwi mnie to ze maz nadal bedzie zwlekal to
czy faktycznie nie poniesie zadnych konsekfencji?? BARDZO PROSZE O
PORADY OSOB KTORE BYLY W PODOBNEJ SYTUACJI LUB COS NA TEN TEMAT
WIEDZA.Z GORY WIELKIE DZIEKI