Dodaj do ulubionych

NE DOTARŁAM:(

14.06.08, 22:01
Dziś właśnie teraz jest spotkanie w Warszawie, chciałam na nie
pójść.Ale jak zwykle nie wyszło. Zamiast nauczyć się żyć własnym
życiem to ja ciągle żyje jego życiem. Wiem że ma kochankę i że nigdy
sie do tego nie przyzna. To za bardzo ryzykowne dla niego. Spędziłąm
cały dzień by go złapać z tą dziwką i to udało mi się. Kolejną noc
sędza u niej a ja w domu sama. Trochę mu zazdroszczę ale z drugiej
strony to już jest mi łatwiej. Bujamy sie już ponad rok a ten tchorz
się nie przyznaje do tej dziwki. Sypia z nia a nie jest na tyle
dorosły bu umieć do tego się przyznać. Jak się jeszcze długo nie
będzie przyznawał to ja powiem bardzo głośno jemu i jej co myślę na
ten temat i mam to gdzieś, że komuś to się może nie podobać. Za
bardzo mnie poniżył i przetargał przez życie w ciągu paru miesięcy
po ślubie. Pożałuje że mnie poznał, zarówno on jak i ona. To on się
będzie bał z nią spotykać bo będzie się mnie wszędzie obawiał.
Może pomyślicie, że to głupio z mojej strony ale ja nie spoczne nim
mu nie udowodnie wszystkiego. Jestem uparta. Ale z drugiej strony to
juz mniej rycze, teraz jestem na etapie agresji i tak jest łatwiej.
O kurcze, to straszne.....ale ja tak czuje, nawrzucam jemu i jej a
potem bede orzekac jego winę. Dziwkarz jeden, znalazł sobie k.... w
pracy to niech sie do tego przyzna.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: NE DOTARŁAM:( 14.06.08, 23:53
      >>>Pożałuje że mnie poznał, zarówno on jak i ona. To on się
      będzie bał z nią spotykać bo będzie się mnie wszędzie obawiał.

      Fatalne zauroczenie?
    • z_mazur Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 00:03
      Shift wyluzuj.

      To co robisz jest bez sensu i to z kilku przyczyn. Po pierwsze to niszczy Ciebie. Zamiast spędzić miły wieczór w sympatycznym towarzystwie forumowych znajomych spędzasz czas na śledzeniu go, przecież to jest chore.

      Po drugie jeśli chcesz orzekania winy, to oczywiście masz do tego prawo i skup się w takim przypadku na tym, żeby to orzeczenie osiągnąć. Jeśli posuniesz się do "zatruwania życia" mężowi to dasz mu amonicję do użycia w sądzie przeciwko Tobie. No bo jak można wytrzymać i nie odejść od kobiety w która posuwa się do takich zachowań...?

      Po trzecie jeśli zaczniesz im zatruwać życie, to efekt będzie najprawdopodobniej zupełnie przeciwny od tego jaki chcesz osiągnąć. Wspólny wróg (a takim się dla nich staniesz) zbliża do siebie ludzi.

      A jeszcze tak trochę przy okazji. Kurwa inaczej prostytutka, to kobieta, która pobiera kasę za świadczenie usług seksualnych, a dziwkarz to facet, który korzysta z usług prostytutek. Chyba do osób, o których tu piszesz, nie odnoszą się powyższe określenia.
      • aron95 znaczenie wyrazów 15.06.08, 07:06
        shift - jeśli to Ci przyniesie ulgę to im nawtykaj
        Ale jednorazowo . Na dłuższą metę ściganie kogoś nie ma sensu .


        mazur
        ośmielę sie nie zgodzić
        kurwa to nie prostytutka , nigdzie nie stoi napisane że tak jest
        a mając na uwadze znaczenie słowa ( z łaciny -krzywy ) to osoba na zakręcie ,
        moralnie z skrzywiona
        dziwka - to dająca na prawo i lewo więc dziwkarz to biorca
        lub inaczej -bierze wszystko co na drzewo nie ucieka
        klienta prostytutki nie wiem jak nazwać ale na pewno nie dziwkarz
        • mamaadama4 Re: znaczenie wyrazów 15.06.08, 09:30
          Jeżeli chceszm orzekania o winie wynajmij licencjonowanego detektywa
          i on to zrobi za Ciebie.
          • d234 Re: znaczenie wyrazów 15.06.08, 10:09
            Oj Shift, i na co to Tobie? Siedzenie, obserwowanie, a jeszcze wcześniejsze
            śledzenie, dla mnie to masochizm. Wiem, że można być maksymalnie wkurzonym,
            wiem, że złość i agresja może przybrać olbrzymie rozmiary, ale tak siebie
            dręczyć? Obserwowani mieli przyjemny wieczór i nockę, a Tobie nerwy latały.
            Nie wiem, czy nie lepsze by było wynajęcie kogoś do zrobienia kilku
            "oczywistych" fotek, aby udowodniać. Tylko komu? Twojemu gnojkowi, który nie ma
            cywilnej odwagi, żeby przyznać się do pannicy na boku, czy Tobie, żeby
            powiększyć wściekłość na niego.
            Kiedyś na internecie wynalazłam zdjęcia zniszczonego, poopisywanego farbami
            autka. To był efekt kobiecej, delikatnej rączki. Tak zemściła się zdradzona
            niewiasta.
            I wiesz co? To mi si podobało, a nie śledzenie i gapienie się w okna.
            Przemyśl, czy warto, moje lepiej olej.
        • z_mazur Re: znaczenie wyrazów 15.06.08, 10:14
          Aron zajrzyj do słownika, kurwa to wulgarne określenie prostytutki, dziwka to pospolite określenie prostytutki. Dziwka ma też drugie znaczenie, właśnie kobiety rozwiązłej, więc tutaj jednak w pewnym stopniu można by przyjąć, że zostało użyte poprawnie.

          Inna sprawa że jeszcze w XVII wieku słowo "kobieta" miało się do "niewiasta" jak dzisiaj "dziwka" do "kobiety" smile)))
          • maza15 Re: znaczenie wyrazów 15.06.08, 10:21
            Kurczę,no trudno by w takiej sytuacji dziewczyna nazywała
            tamtą "panią".Dajcie spokój,nie o to przecież teraz chodzi.
            Emocje są tak wielkie,że można zrozumieć.

            Nie rób głupst kobieto!
            Postaraj się opanować.
            W domu powiedz mu co o nim myślisz.
            Stracisz nerwy planując zemstę.Nie warto!
            • z_mazur Re: znaczenie wyrazów 15.06.08, 10:34
              Ale jest takie bardziej cywilizowane słowo jak "kochanka". smile))

              Zachowanie klasy w takich sytuacjach daje większą satysfakcję. Posunięcie do takich do takich emocjonalnych i spektakularnych zachowań, budzi w nas samych potem zażenowanie.
              • maza15 Re: znaczenie wyrazów 15.06.08, 10:37
                Masz rację,ale reakcje ludzi są różne.
          • aron95 Re: znaczenie wyrazów 15.06.08, 17:41
            To jakiś słownik wulgarnych określeń .Nic poważnego . Nie przekonuje mnie . Sa
            tacy co co drugie słowo to kurwa i napewno nie chodzi im o prostytutki . Równie
            dobrze można napisać że to wulgarne określenie kobiety , która akurat coś tam
            przeskrobie
        • womania Re: znaczenie wyrazów 15.06.08, 14:26
          > klienta prostytutki nie wiem jak nazwać ale na pewno nie dziwkarz

          prostytutkarz
          • misbaskerwill Re: znaczenie wyrazów 15.06.08, 20:22
            womania napisała:

            > > klienta prostytutki nie wiem jak nazwać ale na pewno nie dziwkarz
            >
            > prostytutkarz

            zlokalizowany target komercyjnych usług seksualnych
    • shift0 Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 14:01
      Witam, dla mnie do są osoby w pełni oddające moje nazewnictwo. Nie
      mam zamiaru mówić o nich inaczej. Mnie to nie niszczy ( no może
      trochę)ale za winę należy ponieść karę. Jak tchórz nie potrafi się
      przyznać to jego problem, mnie pozostanie udowodnić mu, że ze mną
      się nie zadziera. Jeżeli kogoś kocham to na maxa ale jeżeli nie
      nawidzę to siła emocji jest podwojona. Tak, tak chyba jestem mściwa
      i pamiętliwa.
      • d234 Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 14:51
        Kiedyś gdzieś przeczytałam, że zemsta jest rozkoszą nie tylko bogów (chyba tych
        z Olimpu.
        Może jednak przeczekaj, poluzuj, aż najdzie obojętność. Może ona właśnie
        najbardziej uderzy w Twojego. Przemyśl
        • z_mazur Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 17:17
          Rozkosz rozkoszą, ale zemsta najlepiej smakuje na zimno.

          Dopiero po ostudzeniu emocji jesteśmy w stanie stwierdzić spokojnie co rzeczywiście można zrobić by dokonać zemsty. Obawiam się, że pomysły shift, wcale tej zemsty nie dokonają, a poczucie zażenowania i zawstydzenia które wywoła ich realizacja, tylko pogorszą jej samopoczucie.
      • sylwiamich Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 14:56
        Shift...a możesz jeszcze raz zajrzeć do swojego słwonika i zacytować
        mi jak nazywa się takie kobiety jak Ty? Czy też żony...?
      • jp66-2 OOOO! 15.06.08, 15:29
        Jakbym słyszał swoja ex. kiedy złozylem pozew o rozwód tez usłyszałem
        " to teraz kurwa zobaczysz z kim zadarłeś" i co? GÓWNO. ona dalej się miota,
        knuje, wymysla, śledzi- a ja buduję dom, mam kochającą mnie kobietę, planujemy
        wspólne życie. Zastanów sie czy warto? no chyba ze masz taki charakter...
      • z_mazur Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 17:25
        Kwestia nazewnictwa jest tutaj drugorzędna, chodzi mi o to, że w Polsce zakochanie się w kimś innym i odejście do niego nie jest przestępstwem, więc trudno tutaj mówić o winie, tym bardziej nie wyobrażam sobie jak miałaby wyglądać kara. Nawet uzyskanie orzeczenia wyłącznej winy męża w zasadzie nie wywołuje jakichkolwiek konsekwencji prawnych.


        --
        Kobieta nie wie czego chce,
        ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
        • mayflower_1 Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 18:03
          Chyba żarujesz!!?? Nie ma winy w tym, że facet porzuca żonę i ma ją
          generalnie w dupie, bo się zakochał w jakiejś lali??? A to nowość,
          bo ja myslałam, że małżeństwo jest oparte na uczciwości i
          lojalności, a nie na dawaniu na prawo i lewo. Istnieje jeszcze coś
          takiego jak etyka (patrz:słownik)
          • z_mazur Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 18:39
            W kategoriach moralnych i etycznych można tu mówić o winie, ale chyba nie o to chodzi. Nie znam historii shift, ale po prostu dla mnie rozważanie w odniesieniu do miłości kwestii winy jest trochę dyskusyjne. Jeśli przestał ją kochać, to jaką winę popełnił i jaką karę powinien za tą winę ponieść?

            Czy odejście, to zawsze porzucenie? Czy każde rozstanie dwojga ludzi można rozpatrywać w kategoriach porzucenia? Czy subiektywne poczucie porzucenia odczuwane przez jedną ze stron, od razu rodzi odpowiedzialność po drugiej stronie za to poczucie?
            • maza15 Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 18:47
              z_mazur napisał:
              . Jeśli przestał ją kochać, to
              > jaką winę popełnił i jaką karę powinien za tą winę ponieść?
              >
              > Czy odejście, to zawsze porzucenie? Czy każde rozstanie dwojga
              ludzi można rozp
              > atrywać w kategoriach porzucenia? Czy subiektywne poczucie
              porzucenia odczuwane
              > przez jedną ze stron, od razu rodzi odpowiedzialność po drugiej
              stronie za to
              > poczucie?
              >

              Jeżeli przestał ją kochać,powinien uczciwie powiedzieć,a nie
              zdradzać,oszukiwać i ukrywać kochankę.Tu jest jego wina.
              Ale o tym już było.
              Ona ma prawo być wściekła.
              • z_mazur Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 18:58
                Z tego co wyczytałem z dotychczasowych postów Shift, to jej mąż się wyprowadził i nie mieszkają razem, być może nie przyznaje się jej że z kimś się spotyka, ale może robi to nie tylko po to by siebie wybielić, ale może też po to by jej dodatkowo nie ranić. W przypadku gdy on jej nie kocha i nie chce z nią być, taka wiedza niczego nie zmienia i właściwie nie jest jej potrzebna.
    • maza15 Re: Oczywiście 15.06.08, 18:48
      powinna panować nad sobą.
    • drugiezycie Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 19:08
      Sama najlepiej podsumowałaś to co robisz :ŻYJESZ JEGO ŻYCIEM.
      Po co? Wiesz jak jest, wiesz,że to tchórz i oszust. Jesteś wściekła, masz prawo.
      Przerwij to poniżanie i poinformuj go o rozwodzie- zobaczysz, czy otrzeźwieje i
      kto jest dla niego ważny.
    • misbaskerwill Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 20:31
      Jesteś w cholernej depresji, czujesz się oszukiwana, poniżona przez męża, który Twoje zaufanie przekuł w naiwność, żyjesz więc bawieniem się w detektywa...
      Też przez to przechodziłem.
      Im więcej się dowiesz, tym bardziej będzie bolało, a nic Ci to nie da.
      Nie warto. Te informacje Ci się naprawdę nie przydadzą.
      Potrzebujesz tylko dowodu dla sądu - najlepiej świadka, personaliów kochanki.
      Możesz ich nakryć, a w sądzie i tak przegrać - bo wg sądu nie będzie "dowodów".
      Jeśli naprawdę Ci zależy - wynajmij detektywa na dzień-dwa - znajdzie te osoby, zrobi fotkę, będzie ew. świadek w sądzie (a to dla sądu najważniejsze). To wystarczy i jest mniejsza szansa, że on zawali coś przez emocje.
      A Sama umów się najlepiej z koleżankami i spróbuj choć przez chwilę dać Sobie luz, bo zwariujesz.
      • mary171 Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 21:20
        Troszkę rozumiem twoje zachowanie. Bo sama kochance exa pisałam kilka "ciepłych
        słów" na gg. Ale trwało to 2 dni smile. Potem stwierdziłam ze bez sensu - i tak nie
        są razem. Radze co inni piszą. Zajmij się sobą i złóż pozew o rozwód. Nie żyj
        jego życiem, bo Twoje życie jest zbyt cenne smile
    • shift0 Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 21:42
      Nasze małżeństwo trwało chwilę, potem szybko załapałam że coś jest
      nie tak. Nie trudno było się domyśleć o co chodzi czytaj - inna
      kobieta. Powiedział mi wiele przykrych słów a co najgorsze to doszło
      potem do przemocy fizycznej. Jak sypałam mu co wiem to się wścikał
      bo nie wiedział jakim sposobem tyle informacji posiadam.
      Ból psychiczny był nie do zniesienia. Przeszłam stan depresyjny,
      leki, psycholog. Byłam wrakiem człowieka dzięki najbliżej kiedyś mi
      osobie.Trochę się pozbierałam i jestem na etapie zemsty. On jest
      zwykłym kłamczuchem i tchórzem. Kochankę będzie ukrywał ze względu
      na orzekanie winy właśnie bo to wiąże się z odpowiedzialnością
      finansową za mnie teraz lub w przyszłości. Ja zarobki co prawda mam
      całkiem dobre ale wiadomo jak to jest i on się tego właśnie obawia.
      Zresztą kiedyś przyznał mi sie do tego.
      A ja dziś właśnie pamiętam to przez co przeszłam, ten ból fizyczny i
      psychiczny, te kłamstwa i jakoś nie potrafię powiedzieć ok, weźmy
      rozwód za porozumieniem stron, bo to wbrew temu co czuję.
      Ktoś powiedział ( chyba z mazur), że moje zachowanie jest podobne do
      jego byłej żony ale czy on właśnie tak potraktował swoją żonę, czy
      ją bił za posiadanie wiedzy, która była bardzo niewygodna?czy znęcał
      się psychicznie?czy też może zachował się jak facet?

      Ja póki co tak mam, mam siłę na to by walczyć i to siłę daje mi on,
      bo im bardziej kłamie tym bardziej mnie nakręca.
      Ja nie jestem jakąś zołzą, kiedyś byłam normalna i taka jestem dla
      innych ale nie dla niego. On nie może liczyć na odrobinę życzliwości
      z mojej strony, ani on ani jego matka, która również mnie wykańczała
      ale to już zupełnie inna historia związana z mieszkaniem i próbą
      pozbycia się mnie z niego. Póki co mieszkamy razem i tak jeszcze
      pozostanie.To tyle w streszczeniu.Kiedyś może opiszę co się działo
      od samego początku.
      • z_mazur Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 21:47
        To akurat jp pisał o podobieństwie do jego żony, ja bym prędzej porównał Twojego męża do mojej byłej żony. smile)

        A jeśli rzeczywiście należałyby Ci się alimenty ze względu na spadek standardu życia po rozwodzie, to jak najbardziej rozumiem chęć orzeczenia winy męża. smile
        • anikab Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:16
          Z własnego doświadczenia wiem, że dobre rady typu "spakuj mu walizki, złóż pozew, żyj własnym życiem" shift puści mimo uszu, bo jest na etapie "dziania się" tego, co najgorsze, a nie po, kiedy na wszystko patrzy się zupełnie inaczej. Być może podświadomie chce ratować małzeństwo? Może codziennie czeka, aż wróci z pracy, moze gotuje mu obiady... Oczywiście to całe śledzenie i szukanie okazji do okazania nienawiści nie ma sensu, niszczy samą shift. Jeśli chce orzekania o winie, niech szuka swiadków. Jeśli chce rozwodu...
        • shift0 Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:19
          Chodzi o to, że on się tego strasznie właśnie boi i będzie unikał
          orzeczenia jak ognia. Ja sobie daje radę finansowo ale nie wiem jak
          to będzie kiedyś i to on mi powiedział, że kiedyś mogę się domagać
          alimentów od niego. Dla niego pieniądze stanowią najwyższą wartość w
          życiu.Ale nie to jest ważne, ja orzekania chcę dla sprawiedliwości i
          poczucia jej w życiu.Dlatego uważam, że zdrada jest winą a za winę
          ponosi się karę.
          • z_mazur Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:30
            No ale chodzi właśnie o to, że w przypadku orzeczenia winy, ono nie wiąże się z żadną karą.

            Uważasz, że jak wina nie zostanie orzeczona przez sąd, to jego postępowanie będzie miało inny wymiar? Że tylko niezależna ocena może o tym przesądzić?
            • maza15 Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:37
              z_mazur napisał:

              > No ale chodzi właśnie o to, że w przypadku orzeczenia winy, ono
              nie wiąże się z
              > żadną karą.
              Pozornie.Bo jak przewidzieć,że w przyszłości on nie będzie chciał
              alimentów?
              Wtedy będzie zarzucała sobie zaniedbanie.
              • z_mazur Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:41
                W przypadku nieorzekania winy, lub orzeczenia winy obustronnej obowiązek alimentacyjny wygasa po 5 latach.

                A nawet w czasie gdy obowiązuje, dotyczy sytuacji w której były współmałżonek znajdzie się w stanie ubóstwa i to nie z własnej winy.

                Co innego przy orzeczeniu winy, wtedy obowiązek alimentacyjny powstaje już gdy tylko standard życia ulegnie pogorszeniu w wyniku rozwodu.
                • maza15 Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:50
                  No właśnie.
                  Dlatego ma nie zaniedbywać orzeczenia winy.
                  • z_mazur Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:53
                    Ale co to ma wspólnego z winą i karą?

                    Już abstrahując od tego, że sądy nie są skłonne przyznawać alimentów na współmałżonka, gdy ten jest w stanie zarobić na własne utrzymanie.
                    • maza15 Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 23:00

                      Ja wiem,że ta dyskusja jest jak:co było pierwsze jajko,czy kura...
                      Ale uważam,że jesli zaniedba orzekanie,w przyszłości ona może
                      ponieść karę płacąc jemu alimenty.
                      Jak wina jest dla niej ewidentna,powinna domagać się takiego rozwodu.
                      A jeśli ona będzie z jakiegoś nieprzewidzianego teraz powodu w
                      niedostatku?
                    • shift0 Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 23:01
                      Dla niego orzeczenie by było karą, kazdego dnia by drżał,o to że
                      dostanie wezwanie do sądu o te właśnie alimenty.
                      Ale spokojnie, pasożytem nie jestem, liczy się dla mnie przede
                      wszystkim poczucie sprawiedliwości, które uzyskam po orzeczeniu jego
                      winy wyłącznej.
      • bozenadwa Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:13
        Po co Ci to ,Co TOBIE dobrego da ,ta zemsta ,o ile uda Cie sie
        zemscic.PO co ??? Nie bedzie Ci tym dobrze.Ktos tutaj napisal nadal
        zyjesz jego zyciem,nim,nie soba,Skrzywdzil Ci ,a teraz sama
        krzywdzisz siebie myslac o nim i o bolu jaki Ci zadal ,Rozumiem Cie
        Co czujesz ,bo ja tez cierpie,Moj m, po 29 latach postanowil mnie
        oszukac i upokorzyc przed pocieszycielka ,Jak sie dowiedzialam bylam
        w szoku,Pojechalismy na sylwesrta razem ,do mojej kochanej cioci ,w
        gory ,Tam czesto razem spedzalismy wlasnie wiele okazji,Moj m,
        wyznawal mi milosc o !12 ,szampan ,sztuczne ognie,A juz od jakiegos
        czasu kontaktowal sie ,z nia,Tchorz ,MUSIAL udawac ,zeby nic sie nie
        wydalo,POtem opowiadal dzeciom ,ze ja zwariowalam ,ze on nikogo nie
        ma,i tylko tak gada do pustej sluchawki ,teraz tez pojechal nad
        morze SAM naturalnie,Powod ,byc moze boi sie ze wzgledow
        finansowych,Nie wiem co zamierza,Ale stalo sie cos cudownego .Nie
        obchodzi mnie ,Tyle bolu ,a mnie nie obchodzi ,On nie zasluguje na
        to abym Myslala o nim non stop.jest klamca ,chamem,i przemocowcem,Ja
        nie pracowalam ,ale nie mam zamiaru walczyc o jaks wine w sadzie,Po
        co ???? szkoda mojego zycia ,Mam 52 lata,To nie jest malo ,ale ja
        czuje sie bardzo mlodo ,koncze szkole,jutro mam pierwszy egzamin
        panstwowy,Nie wiem czy zdam,bo od pol roku nie zyje tak naprawde,i
        nie bylam w stanie sie uczyc.Ale to nie ma znaczenia ,jak nie zdam
        to moge to zrobic za rok ,Zdajde prace ,jak nie w zawodzie to co
        innego ,I nie chce niczego od mojego meza ,ktory mnie oszukuje i
        poniza,Ja nie bede robic tego samego co on.Pisalas ,ze kiedys nie
        bylas taka ,To dlaczego chcesz sie zmieniac ,aby mu dac
        satysfakcje ,ze dobrze zrobil odchodzac od Ciebie??? A tak wogole To
        ja po niedzielnej mszy mam sile zawsze,i powiem Ci cos jeszcze
        pewien madry czlowiek zadal mi pytanie ,czy wiem jaka jest modlitwa
        o wlasne potepienie?? I sie usmiechnal.W najbardziej znanej
        modlitwie mowimy I Wybacz NAM nasze winy jako i my..... itak
        dalej ,Przepraszam ,jesli cos napisalam nie tak ,Rozumiem Twoj
        bol,ale dla Twojego dobra poprostu odpusc,Zobaczysz jak sie lepiej
        poczujesz,To jest jedyna szansa abys byla szczesliwa,Zycze Ci tego z
        calego serca.Pozdrawiam Bozena
        • anikab Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:19
          brawo Bożena!!! smile
        • sylwiamich Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:20
          Bożenko...pochwal się egzaminemsmile)
          • bozenadwa Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:25
            W czwartek ,bedzie trudniejszy,Niestety wyniki na poczatku
            wrzesnia,TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI !!!!! PLIZZZZZZZZZZZZZZ
            • sylwiamich Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:28
              Kużwa...współczucie.Będę trzymałasmile))
              • bozenadwa Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:39
                Sylwia ,wiem ,ze moze na zawolanie sie nie da,ale rzuc jakims
                haslem ,abym obsmiana poszla spac.PliZZZZZZ przepraszam
                autorke watku,ale zycze Ci aby Tobie tez sie udalo go olac,ze sie
                wyrazam brzydko.trzy miesiace temu chyba dwa dni w myslach tez
                ukladalam roznego rodzaju zemste,A dzisiaj smiac mi sie z tego
                chce,Nie warto, szkoda zycia,
                • bozenadwa Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:43
                  Moze glupio napisalam ..... trudno to tak przed jutrzejszym
                  egzaminem,Wszystkim zycze spokojnej nocy,
                • sylwiamich Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:43
                  bozenadwa napisała:

                  > Sylwia ,wiem ,ze moze na zawolanie sie nie da,ale rzuc jakims
                  > haslem ,abym obsmiana poszla spac.

                  Boszz..ja jak nie mogę usnąć to piję JEDNO piwko...zamulasmile)Ale w
                  takim odśmianym nastroju, to nawet po jednym się szwendaczka
                  włącza...więc nie wiemsmile))
                  • bozenadwa Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:48
                    A co to jest ta szwedaczka???? chec spacerowania po nocy/// przy
                    blasku ksiezyca????/Pamietam na poczatku ktos to napisal ,ten spacer
                    przy blasku ksiezyca. Ale szwedaczka pikna nazwa.A ja musze isc spac
                    bo rano nie wstane.
                    • bozenadwa Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:54
                      , Sylwia........ w zasadzie to chyba musze wziasc pod uwage Twoja
                      sygnaturke...Mazurze mysle ,ze sie nie gniewasz ,Jam mam taki jakis
                      powariowany nastroj,
                      • sylwiamich Re: szwendaczka... 16.06.08, 09:00
                        to dodatkowa funkcja zainstalowana bez wiedzy i zgody , w celu
                        uprzykrzenia człowiekowi życia.
                        Objawia się uczuciem duszności i chęcią poszukania czegoś
                        odświeżającego gdzie indziej.
                        "Gdzie indziej" dla każdego znaczy co innego.Dla jednych to szał
                        zakupowy, dla innych uszczęśliwianie swoją osobą dawno zapomnianych
                        znajomych, dalej to może być chęć zostania lwem klubowym,
                        ewentualnie szukanie wrażeń wieczorową porą, w parku, przy świetle
                        księżyca, z pobudek czysto romantycznychwink))
                      • mary171 Bozenka 3 mam kciuiki za egzamin :) 16.06.08, 09:01

                        • bozenadwa Re: Bozenka 3 mam kciuiki za egzamin :) 16.06.08, 15:32
                          dzieki ,wam za trzymanie kciukow,Wszyscy stwierdzilismy .ze trudne
                          pytania byly ,nie wiem ,wyniki we wrzesniu,w czwartek znowu ,Ale mam
                          nadzieje ,ze jakos napisalam,probny poszedl mi dobrze ,Tutaj nie
                          wiem ,
      • sylwiamich Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:17
        Shift, każdy z nas rozumie twoje rozgoryczenie.I złość.Ja tez byłam
        okłamywana...do końca właściwie...czyli nigdy nie usłyszałam
        prawdy.Rozumie Twoją chęć zemsty, czy jak to nazywasz.Też nie jestem
        święta.Zrobiłam kiedyś coś czego się bardzo wstydzę.Nawet nie tego
        co zrobiłam...bo do tej pory uważam za słuszne moje postępowanie,
        ale formy.I szkoda mi że wtedy ktoś bliski mnie nie chlasnął w gębę
        i nie powiedział: Co Ty kurwa wyprawiasz?
        Dzisaij byc może miałabym spokoniejszy sen i szczerszy poranny
        uśmiech, gdy patrzę się rano na swoją facjatę.Być może uważałabym że
        mam prawo pisać pod niektórymi postami.
        Odebrałam sobie trochę swojej godności.A to smutne.Wiedzieć że się
        dało ciała po całaości.Że się wystawiło na pośmiewisko...swoje i
        czlowieka którego przecież kochałam.Zaoszczędż sobie tych blizn.
        • zielona_ropucha Re: NE DOTARŁAM:( 16.06.08, 12:08
          Racja,świeta racja,mam tak samo...dokładnie tak samo i juz teraz
          wiem,że nie warto było,bo spojrzenie na własna facjatę jest
          najwazniejsze pod słońcem.Sylwia...oj,ludzie są jednak baaardzo
          podobni,coraz bardziej sie dziwięsmile
    • zmienilamnicka Re: NE DOTARŁAM:( 15.06.08, 22:29
      Konsekwencja.
      Słuchaj,
      ktoś Ci już napisał to - jeśli chcesz rozwodu z jego winy to dostarcz sądowi
      dowody = zdjęcia, np.detektyw, świadkowie, czarno na białym. Koniec.
      Nic więcej nie trzeba.
      A nakrecanie się negatywne, wyzwiska, zaciekłość w chęci zniszczenia go.... to
      zła droga i niszczy CIEBIE. Niepotrezbnie i zabójczo dla Ciebie.

      Chcesz udowodnić mu winę w sądzie to zgromadź wiarygodne dowody, bo sąd "na
      słowo" żonie wściekłej i rzucającej wulgaryzmami w kierunku męża zwyczajnie nie
      uwierzy, a jeszcze będzie chłopu współczuł że Cię znosić musiał...

      W emocjach Spokój przede wszystkim.
      • mamaadama4 Re: NE DOTARŁAM:( 16.06.08, 11:41
        Detektyw i jeszcze raz detektyw. Tanie to nie jest, tym bardziej, że
        musi to być detektyw z licencją bo tylko dowody zebrane przez
        takiego mają wartość w sądzie. Ale odpada ci w związku z tym cały
        problem. Facet robi to za ciebie a ty pijesz kawkę i delektujesz się
        wiosennym słońcem. smile)) Ja też będę występować o orzeczenie winy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka