shift0
14.06.08, 22:01
Dziś właśnie teraz jest spotkanie w Warszawie, chciałam na nie
pójść.Ale jak zwykle nie wyszło. Zamiast nauczyć się żyć własnym
życiem to ja ciągle żyje jego życiem. Wiem że ma kochankę i że nigdy
sie do tego nie przyzna. To za bardzo ryzykowne dla niego. Spędziłąm
cały dzień by go złapać z tą dziwką i to udało mi się. Kolejną noc
sędza u niej a ja w domu sama. Trochę mu zazdroszczę ale z drugiej
strony to już jest mi łatwiej. Bujamy sie już ponad rok a ten tchorz
się nie przyznaje do tej dziwki. Sypia z nia a nie jest na tyle
dorosły bu umieć do tego się przyznać. Jak się jeszcze długo nie
będzie przyznawał to ja powiem bardzo głośno jemu i jej co myślę na
ten temat i mam to gdzieś, że komuś to się może nie podobać. Za
bardzo mnie poniżył i przetargał przez życie w ciągu paru miesięcy
po ślubie. Pożałuje że mnie poznał, zarówno on jak i ona. To on się
będzie bał z nią spotykać bo będzie się mnie wszędzie obawiał.
Może pomyślicie, że to głupio z mojej strony ale ja nie spoczne nim
mu nie udowodnie wszystkiego. Jestem uparta. Ale z drugiej strony to
juz mniej rycze, teraz jestem na etapie agresji i tak jest łatwiej.
O kurcze, to straszne.....ale ja tak czuje, nawrzucam jemu i jej a
potem bede orzekac jego winę. Dziwkarz jeden, znalazł sobie k.... w
pracy to niech sie do tego przyzna.
pozdrawiam